^A co ma do tego konsola? Przecież ta gra nie wygląda jak ósmy cud świata żeby miała się dławić na PS4. Zapowiedzieli już nowe konsole, ale bez przesady, ciągle siedzimy w obecnej generacji i to, że nie potrafią zoptymalizować gry na kilkuletnią konsolę świadczy o lenistwie lub indolencji.
poziomie AAA
Czyli na jakim poziomie? Niedopracowanych gniotów bez optymalizacji, z mikrotransakcjami nawet w singlu i coopach? Bo teraz taka jest topka gier AAA.
Niech one sobie nawet będą AA, BB czy XX, niech będą to po prostu dobrze działające ciekawe gry, gdzie nikt mnie nie próbuje wydymać na kolejne złotówki poza ceną gry czy SP.
Kamala Khan (Ms. Marvel) jest super!
Czemu to jest wymienione w ogóle jako plus tej gry, a nie np. w ogóle postacie? Tym bardziej, że potem autor przyznaje, że nie tylko ona jest dobrze napisana, więc można było ująć w plusach np. "ciekawie napisane postacie" (np. Kamala), ale nie, trzeba było koniecznie tylko ją wrzucić :D I pierwsza strona masa screenów z Kamalą, potem więcej screenów z Kamalą (bo nie można było pokazać czegoś innego) potem wchodzę druga strona i specjalne spore okienko poświęcone Ms. Marvel.
Czy naprawdę konieczne jest walenie tym po oczach?
Zresztą dobra, i tak gra mnie nie interere, tylko plus śmieszny.
Dobry ruch M$ wbrew pozorom. Dzięki tej maszynce pokryją sporą część rynku.
Jaką? Ludzi spoza tego forum, czyli większość - którzy nie interesują się grami, nie obchodzą ich klatki na sekundę, grafika, jakieś śmieszne wojenki, ale kupią pociechom/chłopakom maszynkę do grania w nowe gry za niewielkie pieniądze.
Do tego gamepass i wychodzi całkiem niezły deal i konkurencja dla droższego PS5, które nie będzie tańsze. Samemu nie potrzebuję tego typu sprzętu (wolę jednak iść na całość, w końcu to jakieś hobby), ale całkowicie rozumiem ludzi, którzy będą szukać na święta prezentu dla dzieci i zamiast lego kupią dziecku konsolę do grania.
A ja mam to gdzieś, na takie sprzęty to się z dwa lata czeka, nawet 3, żeby się zapełniła biblioteka połatanych gier i żeby wyeliminowali choroby wieku dziecięcego. Mam ładną kolejkę gier z tej generacji do ogrania, teraz masa h już ograna w Atelier Ryza i oprócz odrobiny tlenu nic do szczęścia mi nie jest potrzebne.
Hype jakby zapowiadali start promu kosmicznego, a tutaj tylko chodzi o jakieś pudełko do grania jeszcze w sporej części gier (nie mówię o exach Sony), gdzie twórcy cię dziesionują żebyś dodatkowo do gry płacił za mikrotransakcje.
Polecam ten stan rzeczy zamiast ciskać się o wyrywanie jakichś pre-orderów sprzętu (xD) i ciskanie byle tylko jak najszybciej wszystko ograć żeby się potem wykłócać na forach dla piwniczaków, że jakaś gra ssie albo nie (np. jak trzynaście latał po wątkach z TLoU 2 i obrażał każdego kogo się dało).
W kraju, w którym nadal rządzi klozetowy humor do wódeczki z ogórkiem to nic dziwnego.
Dokładnie. Zawsze jest to samo. ktoś kupi kartę za 2-3 klocki i potem jest stękanie, bo nowe karty od razu lądują do wymagań. Deweloperzy są leniwi i mają wymówkę żeby nie optymalizować tych swoich gniotów.
Ledwo wyszły karty z serii 2xxx to zaraz pojawiały się w wymaganiach, to samo było przy serii 1xxx i wcześniej 9xx.
Podbili sobie ceny, bo sprytnie wycenili 2xxx na niebotyczną kasę, to są wszystko zagrywki marketingowe. Tam siedzą tęgie głowy i wiedzą jak wyciągnąć kasę żeby jeszcze ludzi przyklaskiwali. Jestem pełen podziwu, że ludzie klaszczą skoro Nvidia najpierw sama podbiła ceny, a teraz je utrzymała i to było zrobione specjalnie żeby teraz tak wysokie ceny utrzymać.
Skalowanie to dramat, w grach Bethesdy przez to w ogóle się nie czuje progresji.
Zresztą, sam pomysł zrobienia gry w uniwersum Batmana, które jest kopią jakiegoś Odyssey czy Origins był może i ok, ale cały klimat zbudowany przez serię Arkham się rozjeżdża. Jakbym chciał klona gier Ubisoftu, to bym po prostu zagrał w gry Ubisoftu. I broń boże, to nie są złe gry, prawdę powiedziawszy nabiłem ponad 100h w Oddysey i Origins... Tylko mam problem z przenoszeniem tego do uniwersum Batmana.
W Arkham City jak walczyłem z Freezem to trzeba było dostosowywać taktykę, bo Freeze uczył się jak próbujesz go pokonać. Tutaj mashujesz po prostu guzik. To w ogóle mi się rozmija z filozofią, że Batman to po prostu człowiek, tak samo jak jego partnerzy. Teraz towarzysze Batmana zdobywają levele, a pewnie na 60 można już bić Supermana mimo, że Superman z komiksów udusiłby towarzyszy Batmana swoimi pośladkami.
Nie wiem, nie jest przekonany. Niby to wygląda ok, ale wygląda też jakby to był kolejny sandbox od Francuzów i tyle. Trochę szkoda tego, co można było zrobić po wydarzeniach z Arkham Knight.
Wracając ostatnio do Arkham Knight i Origins odniosłem wrażenie, że wszystkie 4 części Arkham to właściwie ta sama gra, tyle że z coraz większą mapą.
Przecież tak można napisać o sequelu praktycznie każdej gry. Nie ma już oryginalności.
Niedługo trzeba będzie karty podwieszać na linkach przyczepionych do góry obudowy.
No i dlatego nie ogrywa się takich maszynek do kręcenia lodów. Nie ma to jak grać sobie w jakieś jrpg czy indie gierki bez zastanawiania się, czy studio mnie zdziesionuje w grze za którą płacę niemałe pieniądze :) Polecam ten stan rzeczy zamiast się nadstawiać dużym wydawcom i grać w ten chłam co wydają.
E tam, dobra gierka, tylko miała pecha wyjść w czasach Half-Life`a.
Pamiętam, że próbowano wskrzesić tę grę epizodycznie, ale chyba po jednym epizodzie dali sobie spokój.
ŁOO PANIE, a kiedyś to w ogóle dorożkami się jeździło, hehe, to były czasy, nie to co teraz jakieś silniki i samochody. Pozdro wariaty, stare dobre czasy, nie to co teraz jakie netflixy i stimy.
Jakie ryzyko? Przecież procesor to najmniej awaryjna część pieca. Trzeba się naprawdę postarać żeby "rozwalić" procesor. No chyba, że kupuje się odrzuty z Chin, ale nawet wtedy te procki ładnie działają.
Nikt nie napisał, że chodzi o to, że jak liniowa to krótka, nie wiem skąd bierzesz takie rewelacje z mojego posta. Akurat długośc tej gry to jej wada.
Chodzi tylko o to, że liniowość gry zachęca do jej ukończenia, bo większe gry tego nie robią i to jest fakt co widać po ukończeniu takiej gry jak TLoU2. Zwykłe popamole z jakąś "poważną" historią, gdzie lecisz przed siebie, co stanowi wyzwanie graniczące z wsypaniem cukru do herbaty. No chyba, że ktoś używa podczas takich gier myślenia, to już chyba policzenie reszty w sklepie jest jakimś tytanicznym wysiłkiem.
I nie ma co się o to obrażać, wielu ludzi lubi proste rozrywki i proste rzeczy, po prostu nie widzę zaskoczenia w tym newsie. Prostota się sprzedaje i tak chyba było zawsze. Nie ma tylko co sobie wmawiać, że gra jest czymś więcej niż tylko liniową grą akcji z trzeciej osoby.
Nie jest genialnym strategiem, po prostu w Polsce opozycja jest tak marna, że Kaczyński wydaje się jakimś rekinem wpuszczonym do stawu z rybkami. I tak jest, ale po prostu bardziej ze względu na upośledzoną opozycję niż jakiś genialny zmysł Kaczyńskiego.
A to niby dlaczego? Bo stwierdziłem fakt, że to gra liniowa? Nie napisałem, że to wada.
Hehe, liniowe popamole jedną z najczęściej kończonych gier? Gdzie nie musisz myśleć, szukać questa, idziesz tylko i robisz pew-pew, cutscenka, pew-pew? Niemożliwe :) Szok i niedowierzanie, szał na kortach!
Przyszłość to oczywiście VR. Obecnie nie, bo gry w znakomitej większości to kaszanki i brakuje precyzji sterowania, ale filmy pornograficzne w VR to magia. Po spróbowaniu raz bardzo rzadko wracam do tradycyjnego oglądania pornosów.
Polecam każdemu.
Wow, gracze to chyba najbardziej dojna grupa, jaką można doić ile wlezie.
Jawnie Murray kłamał przed premierą NMS, jak adwokat który broni łajdaka. Ale dobry Pan, bo potem wydali updejty, wzorowy support gry, wow. Twórcy F76 też nadal wspierają tę grę, ale tam widzę ciągle wylewania wiadra pomyj. A tutaj wydali na start taką samą kaszankę, a potem LATAMI łatali tę grę, aż stała się czymś grywalnym, a nadal nudnym.
I nie chodzi o to, że F76 to lepsza gra, tylko o skalę hipokryzji. ZA start NMS powinny się posypać pozwy, a to czy oni tę grę teraz wspierają to mi lata, ale trzeba być niezłą owcą żeby tego jeszcze bronić, bo twórcy gier AAA wydają dzisiaj bety gier i je łatają. NMS niczym innym się od tego modelu nie różni i mojego zaufania nie mają.
A jak ktoś jest naiwniakiem, to da się naciąć drugi raz, po latach poczeka na pełną wersję i napisze: "Nie no, wzorowe wsparcie gry po premierze, 10/10. Ciul, że nadal nie ma multum obiecanych ficzerów i multi to zwykły kastrat, ale supportują, c`nie?".
Szanowny Pan raczy zauważyć, że wypowiadam się we własnym imieniu, więc oczywiście to moja opinia.
Nie jestem nieomylny i chciałbym się mylić w tym przypadku.
Wymienić ci, ile pomysłów Muska to nadal fantastyka, a ile zrealizował? Wyjdzie ciekawy bilans.
Musk to bardziej fantasta niż pionier.
Ależ ten hype runie, przecież CD Projekt tego nie udźwignie, oczekiwania graczy są już nie z kosmosu, a z innego wymiaru...
Już przy wiedźminie jak już opadł ten hype i się człowiek wgryzł w tę grę, to sporo ona z czaru traci.
^Chyba na HDD, ale nie wiem dzisiaj jaki szanujący się pcmasterowiec siedzy na twardym, to masochizm.
Ciepła, od zimnej wody zmniejszają się jaja do wielkości orzecha laskowego.
Chryste, mam takie same odczucia. Aż dziw bierze, że ta gra sprzedała się lepiej niż takie Pillarsy 2, które też wybitne zbytnio nie było, ale były lepsze od tego średniaka.
Zaskakuje mnie pozytywny odbiór tej gry. Outer Worlds w toku całej gry ma 1, dosłownie, 1 wybór który coś zmienia i to tylko na jednej planecie. Z korpo zrobiono całkowitych debili mimo, że rozwój kolonii opiera się całkowicie o technologie korporacji. Tam jest tyle głupot scenariuszowych, a gameplay rozwiązano tak prostacko, że szkoda słów. Obsidian wpada w taką pułapkę robienia gier, gdzie zupełnie nieistotne jest rozdzielenie punktów umiejętności, możesz to totalnie olać i gra i tak cię nie skarci. A taki NWN 2, który też robił Obsidian, bardzo szybko sprowadzał na ziemię za robienie głupot w rozwoju postaci albo brak synergii pomiędzy klasami jednej postaci.
Już nawet nie pamiętam żadnej postaci, taka ta gra była nudna.
GOL nie napisał najważniejszego: że potyczka, w której łomot dostali żołnierze w większości z Indii, była na pięści. To bardzo symboliczne, że dwa państwa mające broń atomową wyszły po prostu na solówkę z użyciem kijów i pięści.
Druga sprawa, to spotykają się konkretnie generałowie i spotkali się po bitwie. Potem Chińczycy wycofali swoje wojska wzdłuż granicy ze spornym terenem, to samo miały zrobić Indie, ale doszło znowu do bitki. Tam tak będzie od czasu do czasu, dopóki któremuś żołnierzowi nie puszczą nerwy i nie padną strzały. Ale w tamtym rejonie generałowie obu stron BARDZO pilnują żeby nie zacząć do siebie strzelać. Eskalacja nie jestem żadnemu z tych państw na rękę. Chiny idą po koronę supermocarstwa, a Indie też się rozwijają, ale patrząc po uliczkach w Indii to mógłbym ich porównać do takich dzikusów z technologią - niby coś tam wystrzelili w kosmos, niby mają broń atomową, ale nadal mają waśnie z Pakistanem i nadal spora część mieszkańców kąpie się w rzekach, do której wrzucają trupy.
Tak sobie dodaję w ramach ciekawostki, bo konflikt Chin z Indiami jest taki groźny tylko jak sobie po mordach dają, potem nic z tego nie wynika. Są na świecie o wiele bardziej zapalne regiony.
Ej, a to nie ten ziomek co przypadkiem retweetował rasistowski żart o białych ludziach, których nazywali "mayo monkeys"? Tak, to dokładnie ten hipokryta.