
Legend of Grimrock - w końcu ostatni boss padł. Ale chyba jestem już zbyt rozpieszczony współczesnymi grami, żeby użeranie się z zapadniami, kratami, teleportami i tajnymi przejściami sprawiało mi aż taką frajdę, bo momentami niesamowicie się z Grimrockiem męczyłem :).
Nie wiem, czy taka reklama jest tu dozwolona, ale dziś w sklepie z czerwonym robalem w kropki pojawiło się kilka gier po 9.99 zł, w tym Dungeon Lords i Two Worlds Game of The Year Edition. Jak ktoś (zwłaszcza to pierwsze) kiedyś przegapił - to jest świetna okazja nadrobić. Wydania oczywiście biedne, bez instrukcji, ale i tak miło :).
Aż się boję sprawdzać, kiedy ostatni raz cosik tu pisałem, bo zaraz dostanę za zbyt długą nieobecność ^_^.
Kilka w bólach zdobytych levelów później zagadka się rozwiązała - moja postać była za durna. Po podpakowaniu inteligencji o kilka punktów kanibale dali się wreszcie namówić do ataku na lotnisko. Wszystko rozwijało się potem ładnie, aż do czasu rozmowy z magazynierem. Zwinąłem mu notatnik, ale niestety- Johann nic w nim nie napisze, bo kiedy z nim rozmawiam mam jedynie opcje dialogowe dostępne jakby był jeszcze żabą (a odczarowałem go, lata z karabinem maszynowym i robi dalej notatki w notatniku). Obawiam się, że oznacza to definitywny koniec gry :-( Są jakieś szanse, że ktoś z was ma sejw z końca drugiego aktu z tego lotniska? Jeśli tak, to bardzo proszę o przesłanie go na mój mejl - niezdrowa ciekawość zachęca mnie do obczajenia tego aktu III, no i głupio by było po tylu mękach nie ukończyć tej gierki. A może da się jakoś w sejwach namieszać żeby ten balon mi się jednak w ekwipunku pojawił? Tak czy siak - POMOOOOOCY! ;-)
Tak jest, agenta z odgryzioną nogą namierzyłem, powiedziałem mu też gdzie leży lotnisko, za co dostałem spluwę. Martwi mnie tylko, że zgodnie z opisem w Poradniku powinieniem mu dać również namiary na wioskę jako bazę wypadową, ale takiej linii dialogowej nie miałem...
Kolejny problem - nie potrafię przekonać kanibali do ataku na lotnisko. Kiedy zagajam z nimi rozmowę, że naziści na lotnisku i czy nie mieliby ochotę na przekąskę, machają na mnie ręką, a mi się pojawia napis "następny raz postaraj się być bardziej przekonujący". No i jak ja mam to kurtka zrobić? Hilfe :)
Zgadza sie - wlasciwy przepis na zupke to ziemniak+burak+olej (swoja droga jakby nie opis, to bym chyba nigdy tego "kapiacego olejem" miejsca nie wypatrzyl...)++++buty. Tak mi cos z tymi butami nawet switalo - przelotnie sie zdziwilem, ze nie staly tam kiedy ostatnio bylem na okrecie, ale coz... Zamroczenie jakies widocznie ;-) Dzieki za podpowiedzi, mam nadzieje, ze dalej pojdzie mi juz sprawniej!
Akt drugi, sam początek:
Po skończonej rozmowie musisz pozbierać:
* z magazynu [30]: ziemniaki, pusty baniak i buraki, jeśli nie zabrałeś z poprzedniego aktu chochli i garnka, to możesz je też stąd zabrać;
* napełnić baniak olejem wyciekającym z jednego ze zbiorników [31] w przejściu do magazynu.
Przejdź teraz na ekran ekwipunku, a następnie wrzuć wszystko, co zebrałeś do gara i wymieszaj chochlą. Przyrządziłeś właśnie prawdziwą zupę niemiecką. Teraz opuść okręt i porozmawiaj z wartownikiem. Dzięki wcześniej przygotowanemu daniu dalsza droga stoi przed Tobą otworem.
A tak konkretnie, to co do tego gara trzeba wrzucić? Daję buraka + ziemniaka - zupka się tworzy, ale nie smakuje strażnikowi. Dodaję do zestawu baniak z olejem, zupki się nie da zrobić... Ktoś pamięta albo autor poradnika jest gdzieś w okolicy?
"Jednak mimo licznych przymiarek nie powstała gra cRPG."
Hmm, jesli dobrze popatrzec, to dwie gry cRPG na podstawie Tolkiena zostaly juz wydane- w 1990 i 1992r. Interplay wydal dwie erpegi: Lord of The Rings vol. I of The Rings vol. II: The Two Towers
Bez przesady :) I na PC jest kilka jap-rpg, ze wspomne tylko o FF7,8 i Septerra Core (bo wiecej faktycznie mi nie przychodzi do glowy). i ja bardzo chetnie zobacze ich jeszcze wiecej- dla nmie taka konwersja Grandii to naprawde duza frajda!!!
Hmmm, a co z tym gosciem, ktory okrada glownego bohatera? Pewnie furtka do ciagu dalszego.... A samo opowiadanko - niezle, doczytalem do konca, a to juz o czyms swiadczy!!!
hej, to może zdążę rozbudować sprzęt i będę mógł sobie pograc ze wszytskimi?? Fajnie, że przełożyli to wydanie.... :))
Ok, pogrzebałem trochę w swoim archiwum i chcę dorzucić swoje "trzy grosze" do tekstu Adamusa. Przed 1992 wydano całkiem sporo dobrych cRPG-ów, sam się zdziwiłem, że to już tyle lat minęło... Wydano wtedy kilkadziesiąt gier, pokrótce opiszę te, w które grałem, a nie zostały ujęte w artykule:
Bard's Tale (3 części plus edytorek) i Dragon Wars - gry oparte na tym samym schemacie, najbardziej dobija dziś w nich brak automapy oraz (o ile dobrze pamiętam) kompasu!
Buck Rogers (2 części) AD&D w kosmosie - wygląda to niemal jak seria DragonLance, czy Forgotten Realms, ale używamy laserów, możemy grać kosmitami itp.
Challenge of The Five Realms: Spellbound in The World of Nhagardia- z dłuższym tytułem gry nie spotkałem się chyba nigdy :) A jest to poprzednik Bloodneta - z bardzo rozbudowanymi współczynnikami, ogromną drużyną i ograniczeniem czasowym w jej ukończeniu :(
Cobra Mission - o tym tytule nikt by pewnie nie pamiętał gdyby nie tych kilkanaście rozbieranych mangowskich rysunków :)
Dark Heart of Uukrul - przyznam się bez bicia, że ten tytuł mi jakoś nie podpasował, mimo wielu pochlebnych opinii, jakie o nim słyszałem (typu "moja ulubiona gra")
Elvira - no to co że prawie zręcznościówka, że sporo przygodówki? wszyscy w to grali!
Pozostałe gry oparte na D&D (czy AD&D sam nie wiem...)- Hillsfar, Heroes of The Lance- mniej znane i całkiem słusznie
Legend of Faerghail - bardzo rozbudowana (pamiętam, że w to grałem, ale o czym to było...?)
Legends of Valour - czyli jak można zrobić grę z ohydną grafiką o ogromnym mieście. A jednak dzielnie w to ciąłem - miasto było naprawdę spore i pełne życia, zachwycałem się realizmem :)
Lord of The Rings (2 części, ale Two Towers było już chyba po '92) - gdyby nie magnetyzm tytułu (Tolkien rulez!) gra przeszłaby bez echa, a tak? obie części kończyłem chyba po 5 razy....
Quest for Glory - do '92 ukazały się 3 części, w tym "1" dwa razy- remake już z systemem point&click. QfG to zgrabne połączenie klasycznej przygodówki Sierry z cRPG - bohater posiada rozwijające się współczynniki, może wybrać z kilku profesji itp.
Cała masa gier Rogue-likowych, czyli łażenie literką po labiryncie i walki z innymi literkami (ASCII). I nie ma się co śmiać - to duchowi poprzednicy Diablo - potwory, podziemia i przedmioty są tam z każdą grą generowani od nowa.
Osobną sprawą są te lata w historii gier na inne platformy - w 1989 na GameBoyu pojawia się przecież Final Fantasy 1.! Ale to oczywiście zupełnie inna historia...
fajna ksywka...
w stars! swego czasu sporo gralem, ale w ktoryms momencie zawsze tracilem kontrole nad caloscia mojego imperium i sie zniechecalem. najbardziej lubilem projektowac statki....
Adamus--> spoko, napisalem to z zazdrosci, bo nigdy nawet na oczy nie widzialem wersji "gold". :)
Miło się przekonać, że są jeszcze inni ludzie, którzy nie otweirają szeroko ze zdziwienia oczu na dźwięk takich tytułów jak Darklands, czy Secret of Silverbaldes... :) (ale obrazki do wizardrow 7 pochodza raczej nie sprzed 1992...)
pobe, na swojej stronce piszesz, ze masz 12 lat.. :) I nie sluchaj Arbora, przemawia przez niego ('szczeniak nie bardzo zrozumie") zal za utracona wlasna mlodoscia :)))
Genialne, przeczytalem od dechy do dechy za pierwszym posiedzeniem. Dawno sie tak nie obsmialem - ja chce wiecej!!!
--> Adamus "na tamte czasy" I tu moze byc pies pogrzebany, bo ja w zagralem dopiero, gdy ukazalo sie jako dodatek do CDA. Podobaly mi sie za to glosy postaci (tego malego maga - gnoma czy innego kobolda zwlaszcza), albo piosenki ....eee duszkow? faerie? ....piosenki ....w kazdym razie byly fajne i nigdzie indziej (ok, w Antarze jeszcze slyszalem) tego nie bylo.
Hmm, lubie cRPG, ale Stonekeep jakos do mnie nie przmowil, skonczylem i nie wydaje mi sie, zebym mial do tego jeszcze kiedys wrocic...