
Kartka z pamiętnika gracza
Dzień, jak każdy. Wstać, umyć się, zjeść i zebrać do pracy. Ale przy opuszczaniu salonu spojrzałem na swoją konsolę. Na półce powyżej leżały ustawione przeze mnie pudełka z grami. Pośród nich jedno, które akurat przykuło moją uwagę po raz kolejny od dawna. "God of war III - Remastered" wziąłem je do ręki i spojrzałem w umieszczone na ilustracji oko Kratosa. Przez głowę przeszły mi drobne wspomnienia, kluczowe momenty, które trudno zapomnieć.
Poczynając od jedynki, gdzie przemierzyłem spustoszone Ateny oraz świątynie Pandory, co rusz napotykając jakichś unikalnych przeciwników. Niektórych nawet nie potrafiłbym nazwać, przez ich specyfikę. A na koniec przyszło mi się zmierzyć z Aresem - aktualnym wtedy bogiem wojny. Po kilku próbach w końcu udało mi się go pokonać, ale wszystko popsuła próba samobójstwa Kratosa. Na szęście Atena go ocalila i protaganista został mianowany nowym bogiem wojny, dzięki czemu przyszła pora na część drugą serii.
Tam znowu wczuwając się, jakbym to ja był Kratosem siałem spustoszenie, przez co inni bogowie zaczeli postrzegać mnie jako zagrożenie. Przez nieuwagę przyszło mi stracić wszystkie moce, stając się znów zwyklym śmiertelnikiem, a co najgorsze poniosłem śmierć. Dzięki temu, że Gaja mnie przywróciła do żywych zyskałem szansę zemsty na Zeusie. Po drodze zyskałem wiele atrybutów, a także unicestwiłem Wielkiego Cerbera, Siostry Losu, a nawet Atenę, która się poświęciła, by ocalić Zeusa.
Potem wspomnienia wędrują do części, którą aktualnie trzymam w rękach. Już sam początek gry zostawił po sobie wiele. W końcu niecodziennym jest, by zabić Posejdona - boga mórz. Niestety, będąc juz blisko celu jestem znowu skazany zaczynać przygodę od nowa, zostałem zrzucony do Tartaru. Droga była długa i kręta, tylu bogów i półbogów ilu zabiłem w tej części byłoby ciężko zliczyć. Ale najbardziej w pamięć zapadła mi walka z Herkulesem, wielkim jakby był największym ssakiem tej ziemi. I w końcu przyszedł czas na koniec. Starcie z Zeusem. Wielkim bogiem Olimpu. I... wygraną. Zemsta się dokonała.
Kratos odebrał sobie zycie wbijając ostrze olimpu w brzuch, myślałem, że to koniec przygód z prawdopodobnie najpotężniejszym bohaterem gier jakie istniały. Oczekiwałem w niepewności od połowy 2015 roku, aż do zapowiedzi nowej części - God of war IV. Teraz już wiem, że Kratos powraca, a z nim wspomnienia z wcześniejszych części. W mojej głowie jest jednak jeszcze miejsce na kilka nowych wspomnień, które może zafundować nowa przygoda Kratosa, który tym razem jest najbardziej przyziemny ze wszystkich odsłon. Poznanie go z takiej strony może zapewnić wiele godzin zabawy i taką też mam nadzieję. Być może na dobre mu wyjdzie wychowywanie Atreusa? Tego mogę się dowiedzieć już tylko w samej grze.
God of war IV. Raczej nie jest dziwne to, że oczekuję na tą grę, moim zdaniem będzie nominowana do gier roku.
Pozdrawiam.
Zakciukowałem Far Cry 5, Nie oszukując nie jest to moja ulubiona seria, ale za to jedna z tych, której wszystkie odsłony zamierzam przejść. I w sumie to zrobiłem, zaczynając od pierwszej części za którą ciągle czuję nostalgię, aż po Primala, w którym z przyjemnością rzucałem dzidą po tyłkach mamutów. No ale nowa część już tuż tuż, która w dodatku oferuję tryb co-op, dlatego też chciałbym ją ograć ze swoim kumplem. Kto wie, jak się poszczęści z konkursem to pewnie sypnę groszem dla mojego druha na prezent, żebyśmy mogli razem ogrywać tą gierkę, w końcu we dwóch raźniej. Z grubsza nie będę się rozpisywać - w końcu miały być krótkie uzasadnienia, a szkoda bo seria ma za sobą wiele historii.
Pozdrawiam i życzę przyjemnego rozpatrywania prac konkursowych.