Cześć, polecicie dongla bluetooth do PC który jest w stanie odbierać dwa dualshocki?
Taki zasilacz znalazłem, co myślicie?
Wpadnie tam jeszcze rtx 3080. Biorąc też pod uwagę OC procesora, zakładałem tak 650 W minimum
Czy ja wiem. Parę lat temu złożyłem kompa, dla systemu zorganizowałem dysk 120 GB SSD 2,5 " żeby cały komp pracował szybciej, natomiast dla reszty (programów, gier) mam zwykłego HDD 1 TB.
Dysk systemowy zużywa 60 gb za tych 120. Nie używam go do niczego innego, bo nie takie było jego przeznaczenie. Dlatego też nie sądzę żebym potrzebował na system dysku większego niż 250 :)
Wiadomo, najpewniej Januszowe zapłacę, nie wierzę że ceny spadną do startowego pułapu, ale prędzej zapłacę za tę kartę 4500 zł niż 7300 jak potrafi ostatnio chodzić...
Z490 Tomahawk myślę że idealnie nada się pod tą moją i5-10600k ;) Aczkolwiek ten Asus prezentuje się zacnie.
Ramy postawię na 16 GB (na początek), najpierw chciałbym wpompować resztę kasy w kluczowe podzespoły, w przyszłości rozszerzę do 32 jeśli poczuję taką potrzebę :D I tak poczekam minimum kilka miesięcy na tego RTXa i będę leciał na swoim staruszku do tego czasu...
To mnie właśnie zastanawia najbardziej, na ile nowy komp przyjmie w ogóle tą moją 970 :D
Czyli mówisz, że mimo podzielenia dysku na partycje, dysk jednak dostawał bardziej po dupie? Tego się obawiałem, szkoda spowalniać mocnego ssdka systemem.
Reszta podzespołów jest całkiem high endowa, w związku z czym raczej bym nie oszczędzał na zasilaczu :)
Cześć wszystkim!
Jak ciężko teraz jest na rynku - każdy wie.
Potrzebuję złożyć nowy sprzęt, bez względu na to kiedy będę w stanie zorganizować sobie nowego RTXa...
Dlatego też pomyślałem, że mogę zakupić większość potrzebnych mi podzespołów po czym wrzucić do środka swojego leciwego GTXa 970 na "przeczekanie". Komputer będzie działał jak należy a gdy ceny oraz dostępność nowych kart się unormują - dopiero wówczas dokupię nową kartę oraz wymienię monitor dla wykorzystania pełnego potencjału sprzętu.
Myślice że taki plan ma sens?
Sprzęt, który planuje złożyć:
CPU: i5 10600k (już posiadam)
Płyta: z490 tomahawk (do zamówienia)
RAM: Patriot Viper Steel 2x8GB 4400MHZ (lub 3600 MHz, nie jestem pewien co jest bardziej sensowne)
Chłodzenie: MSI MAG Core Liquid 240R 2x120mm (do zamówienia)
Dysk: 1TB SSD prawdopodobnie Samsung 970 EVO
Pytanie nr 1:
Jaki zasilacz byście wrzucili biorąc pod uwagę powyższy zestaw? W przyszłości wpadnie do tego 3070/3080 no i odpowiedni monitor w 1440p. Więcej się nic nie zmieni.
Pytanie nr 2:
Polecacie osobny dysk SSD jako systemowy? Czy lepiej wydzielić partycję systemową z głównego dysku 1 TB?
Też planujecie złożyć coś nowego? Dawajcie znać jak to u Was wygląda i jakie macie pomysły :)
Cześć Wam po raz kolejny!
Jeżeli ktokolwiek grał w Warzone mając do dyspozycji 8gb RAM - wie, że jest to nie do przeżycia.
O ile procek i karta graficzna radzą sobie na prawdę fajnie, to kości są do wymiany. Na średnich mam 90 FPS około, a na niskich nawet do 120 dobijam.
Co najmniej zabawne jest to, że mając tyle FPSów mam też regularne freezy rozgrywki co 3/4 sekundy i przy każdej sytuacji strzelania..
Takie oto kości udało mi się znaleźć:
https://www.net-s.pl/produkt/patriot-viperx-3rd-2x8gb-ddr3-1866mhz-cl10-15v-xmp-13-dual-channel-263571;20-c-10
Wiem że szkoda tyle kasy na DDR3, ale co zrobić..
Moje podzespoły:
Intel i5-4690K
Ram - Crucial Ballistix Sport DDR3 2x4GB 1600 MHz
Płyta - MSI Z97-G43
Pytania klucz są dwa:
- Czy moje podzespoły poradzą sobie z nowymi kościami z linka?
- czy Waszym zdaniem odczuję poprawę płynności po przejściu z 2x4gb 1600 MHz na 2x8gb 1866 MHz?
Jak zwykle, jestem z góry wdzięczny za odzew!
PS. Jest jeszcze do rozważenia opcja dokupienia używanych kości. +2 takie jak mam teraz. Wówczas miałbym 4x4GB 1600 MHz - jednak, czy to ma sens?
I to jeszcze kości z taktowaniem 1600 :/ Rzeczywiście bieda na rynku.
Akurta procek mam przyzwoity bo i5-4690k, do tego GTX 970. To są dwa najciekawsze elementy.
Tym co mnie ciągnie w dół to płyta i RAM jak się okazuje :P
Cześć, ostatnio pytałem o wycenę swojego PCta, ale uświadomiłem sobie że jest jeszcze całkiem rześki i zdecyduję się go chyba trochę rozbudować :)
Szukanie okazji cenowych na kości RAM uświadomiło mi, że już takowych za bardzo nie ma. Jest mnóstwo okazji na DDR4 ale nie na DDR3.
Nie widzi mi się specjalnie nowej płyty głównej na ten moment wrzucać.
Moja płyta to MSI Z97-G43
Mój RAM to 2x4gb Crucial Ballistix Sport 1600 MHz
Sądzę że wymiana tych kości na 2x8gb o wyższym taktowaniu już i tak sporo wpłynie na performance. Polecicie coś z DDR3 nie za miliony monet?
Z góry, dzięki!
No właśnie tak z myślami się biję. Bo też analizowałem sytuację na zasadzie a może tu wymienię, tu dołożę...szybko doszedłem do wniosku że prawie równa się to z wymianą wszystkiego tak czy siak, haha :D
Cześć, mój PieC ma już kilka wiosen za sobą. Myślicie że jest na dziś dzień warty chociaż, no nie wiem, kilka stów?:D
GTX 970 4GB OC
Intel i5-4690K
Ram - Crucial Ballistix Sport DDR3 2x4GB
Płyta - MSI Z97-G43
Zasilacz - Thermaltake Smart Se 530W 80+ Bronze
Dysk systemowy to SSD 120 gb
Dysk twardy na klasyczny 1 TB
Podkręcany nigdy nie był, odkurzany regularnie :D Daje radę jeszcze z takimi grami jak Warzone na średnich detalach z 80/90 FPSów ciągnie..
Korci mnie uzbieranie po latach na nowego potwora, więc ciekawi mnie czy obecny komputer jest jako używany sprzęt cokolwiek wart?
Dajcie znać, z góry dzięki!
Zobacz jak różni są ludzie, to aż zabawne. Ja jeżeli mam tylko możliwość wyłączenia polskiego dubbingu, to robię to za każdym razem :) Na przykład The Order nie dał mi takiego wyboru więc dostałem raka uszu i zmarłem ale na szczęście przeżyłem i zdołałem wyciągnąć płytę z napędu :) A w grę w końcu nie zagrałem przez ten forsowany dubbing.
8K ? Meh... Jak będzie wszystko działać w 60 klatkach to wówczas można to będzie nazwać sukcesem i krokiem do przodu.
Moje PRO dostarczyło mega dużo fun'u swoimi ex'ami, ale FPSy w takim Bloodborne to o kant dupy rozbić. Wiesiek też działa i wygląda mało imponująco w porównaniu do wersji PC na małym monitorze FULL HD.
God of War piękny ale co z tego skoro przełączam jakość na rzecz wydajności.
W każdym razie, trzymam kciuki za tę konsolę.
Cholera, mogliby już w końcu rzucić datą. Nawet odległą.
Przynajmniej wiedziałbym wtedy jak długo mogę ignorować te wszystkie nowinki z produkcji.
Jedyny powód dla którego je czytam, to w nadziei na jakąś przełomową informację. Nie cierpię oglądać materiałów "od kuchni". Psują tylko całą magię.
No więc co wspólnego ma Janosik z Wiedźminem....?
Kolejna bezużyteczna ciekawostka do kolekcji ciekawostek bezużytecznych :D
NA SZCZĘŚCIE ja byłem gówniarzem kiedy pierwszy Wiedźmin wjeżdżał na salony. Dlaczego na szczęście ? Bo to najpiękniejszy wiek na granie, łykałem gry jak zaczarowany jednocześnie będąc zbyt mało ogarniętym żeby zwracać uwagę na niedoskonałości...to były czasy...
Fenomen Soulsów dla mnie zaczął się od pierwszego Dark Souls gdy zarówno Capra Demon jak i Ornstein i Smough dali mi tak po dupie że pokonanie ich dało mi swego rodzaju chore poczucie satysfakcji. Tak cholernie silne uczucie że szukałem go we wszystkich kolejnych grach i nigdy nie znalazłem. Ale i tak je uwielbiam dlatego spróbuję też z Sekiro.
Potrzebuję człowieka który nabył wersję DS Trilogy na PS4. Zastanawia mnie czy gra jest PL czy nie :D
Jeżeli ktoś ma takowe wydanie w łapie, prosiłbym o info jaka jest wersja językowa i jakie macie kody CUSA z boku tej obwoluty papierowej :)
Będę wdzieczny !
Sekiro z czystej ciekawości, bo to jednak właśnie te" brudne", "dark" średniowiecze z Souls'ów zawsze przemówi do mnie bardziej niż Japonia i Samuraje. Chociaż kto wie.
No a DMC z sentymentu odpaliłem demówkę ostatnio i prawie zdechłem z cringe'u gdy zaatakowali mnie na początku tym "y0, y0,. y0 czEK iT OUT"
Nie wiem czy z tego wyrosłem już czy o co chodzi, ale dialogi najchętniej bym skipował wszystkie gdzie to nie w moim stylu kompletnie. Ale jednak to walka się liczy najbardziej, a ten element na prawdę trzyma poziom.
Grał ktoś z Was na konsoli ? Zastanawia mnie czy ocena PS4 to trolling czy rzeczywiście jest wyraźnie gorsza od PCtowej ?
"dobrze, że nie kierowałem się tą logiką jak x lat temu pierwszy raz oglądałem Forresta Gumpa czy Szeregowca Ryana... ale jak to? nie będzie sequela? to ja nie oglądam bo po co...
ah ta dzisiejsza młodzież, z rozumkiem wielkości Tic Taca"
Czy Ty właśnie zestawiłeś w porównaniu seriale, które w zamierzeniu mają być rozciągnięte i które nigdy nie są planowane z myślą: "Zrobimy jeden sezon, góra dwa. Jak będą zajebiste to siądziemy na laurach i każdy z nas pójdzie w swoją stronę zawodowo" z pełnoprawnymi, samowystarczalnymi, niezależnymi, jednostrzałowymi ambitnymi produkcjami kinowymi ? Które na dodatek są zaprojektowane tak, aby w czasie średnio 2 godzin być możliwie jak najbardziej intensywnym przeżyciem ?
Chłopie. Nie wjeżdżaj na kwestie intelektualne z takimi śmiesznymi argumentami...
Gdy zacząłem oglądać Punisher'a, to ogłosili akurat skasowanie Daredevil'a. Wtedy już wiedziałem, że skoro skasowali najlepszy serial to z resztą będzie to samo. Odpuściłem sobie po 2 odcinkach wiedząc że nie ma po co oglądać skoro i tak poleci w kosz i miałem rację.
Wooooah...
W życiu bym nie powiedział że to jeszcze urzęduje na taśmach produkcyjnych, a tu proszę.

Pamiętacie kiedyś wydania PC'towe jak wyglądały ? Pięć płyt w środku...manuale...obszerne poradniki...mapy.
Tylko w jeden sposób można to podsumować
Nie no wszystko spoko, ale chociaż w kategorii: "Najlepiej zrealizowana postać" powinni byli dać Arthura Morgana. Szanujmy się.
Chyba że ja nie skumałem i chodzi o warstwę audiowizualną bardziej niż to jak postać jest "napisana".
Okej, niech Ci będzie punkt dla Ciebie. Niech to będzie i szerzej znany problem, nie zmienia to jednak faktu że ja nie pamiętam takiej sytuacji. Nie podważa to też tego co napisałem wyżej: że musi to być glicz, który najpewniej zostanie naprawiony w przyszłości. No na prawdę ? Macie ogromny, pięknie wykonany świat do zwiedzania, to będziecie się czepiać że się broń tam kiedyś tam nie załadowała ? No litości...
A mało błędów miał Wiedźmin 3 ?
I co z tym feelingiem postaci ? Arthur Morgan to kafar i bandyta, gościu od brudnej roboty w ciężkim płaszczu, butach i obwieszony ciężką bronią... Więc jak powinien się poruszać ? Jak 2B z Nier'a ? Bo to daje więcej fun'u ? Rozumiem, że przeszkadza Ci to bo ten model poruszania się jest stary, ale akurat do tej produkcji pasuje idealnie. Poza tym, idąc tym tokiem rozumowania dla Ciebie przyszły the elder scrolls 6 będzie miał notę najwyżej 7.5 bo zapowiedzieli z góry że będą wałkować ten sam stary drewniany silnik. Więcej nie ustrzelą, nie ma szans - bo stare rozwiązania.
Ponad 70 h na pewno zostawiłem w RDR 2 i nigdy nic takiego mi się nie zdarzyło żeby gra sama zdjęła mi broń z pleców i schowała ją w juki. Więc nie, nie rozumiem. To o czym mówisz to najpewniej glicz, więc tym bardziej nie rozumiem co ma glicz do realizmu. Poza tym, nie czepiaj się na siłę bo akurat rewolwery zawsze masz przy sobie i nie widzę sensu w gonieniu konia...
"Muuuuhhh realism, ale jak jest zasadzka i jestem atakowany, koń ucieka, to żeby chwycić za broń którą miałem na plecach, muszę lecieć specjalne za koniem, który mi gdzieś odfrunął, w międzyczasie obrywając po klacie ołowiem. Super realizm."
Wiadomo, bo w prawdziwym życiu jak wszyscy wiemy szanujący się koń upewniłby się że zostawił Ci broń zanim zacznie uciekać. Pomyślałby na pewno, że mogłeś się przecież nie przygotować i nie mieć broni na plecach tylko w jukach, a w takim przypadku zatrzymałby się wyciągnął broń dla Ciebie i dopiero wtedy uciekł w popłochu.
Ale tak by zrobił prawdziwy koń, a nie ten udawany w RDR.
Mój post atakuje w zasadzie masy, zawsze są też osoby ze swoją opinią ale nie pasujące do wyżej wymienionych. Rozumiem Twój punkt widzenia, ale też muszę zwrócić uwagę na jedną kwestię, wiesz że tak na prawdę możesz zignorować kawał zawartości tej gry ?
Nikt Ci nie karze łowić ryb, przenosić siana po obozie, polować, grać w domino, czesać konia, zatrzymywać się przy drodze dla randomowych spotkań z NPC'ami, ulepszać obozu czy swojego ekwipunku i tak dalej... Możesz na dobrą sprawę po prostu lecieć od jednego questa fabularnego do drugiego i wcale gra nie zatrzyma Cię w żadnym momencie mówiąc "No chłopie, musisz koniecznie umyć się w hotelu czy zjeść gulasz Pearson'a bo nie pozwolimy Ci kontynuować".
Nie powinno się mieć pretensji do kwestii opcjonalnych. Na prawdę możesz robić tylko fabułę i w ten sposób ukończyć grę. A szczerze ? Warto choćby dla napisanej historii i jej finału. Potem można odsprzedać bo nie traci na wartości specjalnie jak to gra Rockstar'a w końcu.
PS. Ja miałem w planach ją odsprzedać bo w końcu pieniądz to pieniądz, ale po skończeniu gry nie potrafiłem się do tego zmusić. I cieszę się że mam ją na półce.
Mimo że uważam RDR 2 za wybitną produkcję i absolutną czołówkę najlepszych gier w jakie grałem od LAT, to jestem niemal pewien że ewentualne RDR 3 prawdopodobnie nie zarobi takich pieniędzy.
Pracuję przy sprzedaży gier więc widzę co się dzieje. Wiele osób, które kupiły western Rockstar'a poleciało na marketing, oklejone Arthurem Morganem autobusy czy trąbiące radia. Przyszli tabunami, kupili tą grę tak na prawdę nie wiedząc do końca co biorą, ale było o tym głośno - to wzięli. Mniej więcej 3/4 z tych największych napaleńców zaczęła wkrótce wracać, odsprzedawać te gry i brać jakieś inne tam Call of Duty za uzyskane pieniądze. Spodziewali się...nie wiem czego w zasadzie. GTA na dzikim zachodzie ? Mission Impossible na dzikim zachodzie ? Może Just Cause na dzikim zachodzie ? Spodziewali się latających pociągów, strzelania z siodła bazooką, rabowania pociągów przy użyciu czołgów.
Kiedy ktoś mi mówił że gra jest nudna jak sranie, bez akcji i tempa (a takich było wielu) to byłem w stanie uszanować takie opinie, na prawdę. Rozumiem to, że ktoś może podziękować za tego typu rozgrywkę i że nie ma czasu czekać aż coś się wydarzy, bo wrócił z pracy i ma 40 minut czasu, więc chce się zrelaksować przy losowej łupance z eksplozjami. Ale kiedy przychodzi jakiś kadłubek umysłowy i mi mówi że gra jest słaba, lipa i w ogóle zmarnowane pieniądze to mam ochotę wyjść z siebie i stanąć obok, a potem wrócić do siebie, upaść i nie wstać...
...co sprowadza nas do puenty tego postu: Ogromny % sprzedaży RDR 2 to ludzie, którzy nigdy nie powinni byli zabierać się za taką produkcję. Ludzie, którzy się odbili i mając to w pamięci, nie popełnią drugi raz tego samego błędu i nie kupią RDR 3. A nie oszukujmy się, westernów innych niż RDR w branży nie ma, więc nawet największe dzbany się nie pomylą i pokojarzą z poprzednią częścią.
Każdy, któremu funkcjonuje chociaż 1/3 z jego użytkowych "10%" potencjału mózgu wie że można podłączyć PC do TV i jeszcze grać na padzie. Z tym że, na 100% ludzi posiadających tę tajemną wiedzę, jakieś 5 % rzeczywiście się bawi w takie rzeczy.
Pamiętam to uczucie. Nie wiem czy kiedyś miałem taką satysfakcje ze zrobienia czegoś własnymi rękoma jak uzbieranie, skompletowanie i złożenie własnego PC przy okazji nie mając o tym pojęcia i posiłkując się tutorialami ;)
Do której grupy należysz ? Jeżeli nie należysz do żadnej, wyjaśnij dlaczego jestem w błędzie ?
PC (Nie szanujesz konsol)
Rozchodzi się głównie o moc. A w tym przypadku, mocy może być tak dużo że wszystko dookoła wydaje się śmieszne. W jakie gry grasz ? Głównie te które stawiają na grafikę, po co komu VR jeśli Ty masz stację kosmiczną ze swoich minimum 3 monitorów. Wszelkiej maści online'y - multiki. Lubisz wyzwanie więc lubisz się ścierać z innymi w sieci. Ewentualnie grać ze swoimi kumplami po sieci dla czystego fun'u. Jeżeli nie online, to pozostaje wyciskanie soków z najnowszych produkcji i karmienie oczu wysoką rozdzielczością, fps'ami, teksturami. Najważniejszy jest gameplay. Fabuła czy wszelki artyzm wychodzący poza aspekt wizualny ma znikome znaczenie.
PS4
Wydajność i potęga bebechów mają znaczenie najwyżej drugorzędne. Na pewno też przyzwyczajenie i sentyment do padów od Sony i marki samej w sobie. Co się liczy ? Gry.
Gry jako twór ekip pasjonujących się tym, co robią. Świat, historia, klimat, immersja, barwne postaci - miejsce do którego uciekasz od rzeczywistości i zatracasz się w którejś z wielu opowieści.
Chyba że: Grasz tylko w multiki i multiplatformowe produkcje a przy okazji hejtujesz Xboxa. Wtedy to zwykła ignorancja, głupota i niewiedza.
Xbox One
W jakie grasz gry ? W takie same jak chłopaki z grupy pierwszej czyli PeCetowcy ale po prostu cenisz sobie wygodę i komfort grania na kanapie, na przeciwko wielkiego TV. Przede wszystkim chodzi o przyjemność "popykania sobie w coś efektownego" i rozładowania nadmiaru energii na padzie. W nosie też masz ładowanie pieniędzy w dziurę ambicji bez dna jaką jest obudowa stacjonarki i cieszysz się wysoką jakością gier za rozsądne pieniążki. No i bagatelizowana też często kwestia (chociaż często decyzyjna przed kupnem konsoli) przyzwyczajenia do padów.
Chyba że:Nie szanujesz żadnej innej platformy i wychwalasz Xboxa za jego moc. W takim wypadku jesteś zwykłym fanboyem - nic dodać, nic ująć. A PeCetowcy z takich właśnie mają największy ubaw.
PC + PS4
Kochasz gry. Wydajność jest bardzo ważna, ale potrafisz przymrużyć oko żeby docenić inne walory ogrywanych tytułów. Grasz na PC w to, co działa na nim lepiej, a na konsoli w to, czego na PC nie możesz mieć. Chcesz mieć w zasięgu jak najwięcej. Jesteś elastyczny w kwestii tego, co jest najmocniejszą stroną danej produkcji. Nie patrzysz na gry przez pryzmat dobrej grafiki czy dobrej grywalności. Liczy się tytuł jako całokształt.
PC + Xbox One
Na prawdę musisz mieć uraz do PS4.
Poza tym nie widzę sensu takiego set up'u. Może żeby ze znajomymi w jakiegoś Tekkena pograć jak wpadną czy coś...?
Większość nie kończy tych gier a potem i tak zalogują się na forum żeby ocenić jakąś marną punktacją - "eksperci".
Okej...Raczej wszyscy jesteśmy zgodni co do założonego w artykule wniosku.
JEDNAKŻE, szanujmy te kwestie które stanowią o wyjątkowości interaktywnych przygód.
Jeśli już musimy kwestie fabularną w grach porównywać do przedstawicieli innych "gałęzi popkultury" to z filmami jeszcze można czasem powalczyć, ale książki to Wy w ogóle wyrzućcie z tego porównania bo to jest całkowicie inny lvl często nieosiągalny nawet dla filmów.
Na warstwę artystyczną gry składa się wiele czynników i fabuła (choć dla mnie ważna) nie gra wcale pierwszych skrzypiec.
Ja uważam że jeśli nie pod względem fabuły to pod względem POSTACI, jak najbardziej - nawet po gębach mogą się gry tutaj lać z filmami. I to już są kompletnie inne zawody.
Wiele z tych wykrzyczanych tutaj w komentarzach gier zebrało raczej słuszne baty za historię która nie jest żadnym arcydziełem wcale, ale jednak wykreowane postaci w świecie gier to Wy szanujcie. Tożsamości czasami na prawdę imponują. I zwykle właśnie te postaci tworzą klimat, dołóżcie do tego świetną muzykę (która notabene jak najbardziej może z filmami się ścierać) + element interaktywności + fakt że czasami poznanie historii zajmuje nam kilkanaście razy tyle czasu co poznanie historii filmowej I W REZULTACIE mamy mieszankę na prawdę wyjątkową. Inną, ale wartościową jak najbardziej.
Postaci które tożsamością mogłyby w kinematografii na prawdę porządzić ? Większość składu z RDR 2 z Arthurem Morganem na czele, Nathan Drake, Joel i Ellie (TLOU) Vaas z FC3, Solid Snake, Origami Killer, Alistair i Morrigan (DA:O), Shepard czy Mordin z serii Mass Effect i wiele, wiele innych.
Doceńmy to, co gry robią dobrze bo na wielu tych poziomach po prostu zamiatają :)
Ja tam myślałem żeby może raczej zakopać stosunkowo nisko pod ziemią. Wiesz, duża wilgoć to i przegrzewać się nie będzie. Jedyne zmartwienie to odpowiednio długi i gryzonio-odporny przewód HDMI.
Chodzi o "to miejsce" w którym trzymacie konsolę. Może widzieliście jakieś ciekawe wykonania ? Albo zrobiliście po swojemu i jesteście zadowoleni ?
Pokażcie, jeśli znacie jakieś interesujące opcje - szukam pomysłu na umiejscowienie własnej konsoli. Najlepiej jakby w tym wszystkim było i miejsce dla gier ;)
A ktoś wie na ile Pan H. Miyazaki trzyma pieczę nad tą narracją ? :D Jego właśnie pomysłem była ta "ukryta fabuła" w souls'ach i bloodborne. Nie wiem jak tam reszta, ale ja cholernie szanowałem ten sposób prowadzenia fabuły.
Sporo bliżej tej części do jedynki niż do dwójki - na szczęście. Dark Souls nigdy tak dobrze nie wyglądało. Klimat pierwszej gry znów unosi się gdzieś w powietrzu. Wciąż daje masę wyzwań i zachęca do rzucania padami w ściany - czego chcieć więcej ?
Do dziś dzień najlepsze Dark Souls. Magiczna gra, która przyprawiła mnie o skrajne emocje jakich żadna gra do tej pory nie wywołała. Uczucie satysfakcji taki silne że momentami musiałem to rozchodzić. Przechodziłem ją dziesiątki razy na PS3 i PC i nie żałuję ani grosza żeby sprawić ją sobie teraz też na PS4.
Ciekawa produkcja. Wielka szkoda że nie została stworzona z myślą o dwóch osobach.
Po świetnym pierwszym Portal'u formułę wykorzystano bardzo umiejętnie i wyszła gra niemal doskonała. Zdecydowanie jest to tytuł ponadczasowy.
Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Niesamowite ile ta gra ma własnej tożsamości. Jeśli powstawałoby więcej takich gier, to być może w nic innego bym nie czuł potrzeby grać.
Serce i pasja włożone w powstanie tej gry aż wylewają się z ekranu. Powoduje emocje o których dorosły facet może się krępować mówić publicznie.
Świetnie wygląda, intryguje i trzyma w fotelu. Dla fanów klimatycznych gier w których dominuje motyw narracji.
Jest też raczej krótka, jednak mi to akurat kompletnie nie przeszkadzało.
Czy na prawdę muszę się wypowiadać ? W moim odczuciu jest to najlepszy open - world RPG jaki kiedykolwiek powstał. Gra w której jedno DLC potrafi zawstydzić największe tytuły AAA pod względem treści, klimatu i opowiedzianej historii.
Mimo że jest lepszy niemal pod każdym względem od pierwszego Wiedźmina...to nie zdobyłem się, by grać w niego równie długo. Co nie zmienia faktu że oferuje wiele, bardzo wiele dla każdego fana Sapkowskiego.
To nie jest arcydzieło technologiczne, w żadnym wypadku. Nigdy nim nie było. Ale pierwszy Wiedźmin w moim odczuciu ma duszę. Coś co będę pamiętał całe życie i zawsze będę miał ogromny szacunek względem tej gry.
Mimo swoich wad, to jest gra która już w dniu premiery stała się automatycznym klasykiem.
Przeszedłem tą grę na wszystkie możliwe sposoby, nie pamiętam ile razy rzeczywiście. Mnóstwo godzin pochłonięte, ale każda minuta była tego warta.
Absolutna czołówka w kwestii jakości na PS4. Śmiem twierdzić że będzie jedną z najważniejszych gier nawet na konsoli przyszłej generacji. Naughty Dog zakończył serię Uncharted...wydając najlepsze Uncharted. Grając w to w 2018 roku, nie mogłem uwierzyć jak doskonale wyglądają choćby animacje. Płyta trafiła do napędu i wyszła z niego kiedy gra została ukończona. Nawet RDR 2 zostało zawieszone i musiało odczekać na mój powrót.
Pociąg z Nathanem i ekipą nie zrobił może takiego wjazdu jak 2 lata wcześniej ale jedno jest pewne - jedzie tak samo szybko.
Skok jakościowy tak ogromny względem jedynki, że aż ciężko uwierzyć iż te gry dzielą 2 lata. Jakby mnie ktoś zapytał to powiedziałbym że z 6 lat przynajmniej.
Drzwi wejściowe do wspaniałej serii. Jeżeli spodoba Ci się Uncharted 1 to uświadom sobie że ta część jest jeszcze niedoszlifowanym fragmentem diamentu jakim jest cała seria przygód o Drake'u.
Jedna z najważniejszych gier nie tylko dla mnie ale dla całej historii interaktywnej rozrywki.
Jakby miały premierę rok temu to by się cena zgadzała, ale za dwójkę trzeba dać 150 zł. Ta gra ma prawie 5 lat. Za remastera jedynki taka sama cena a powiedziałbym że różni się od oryginału tylko wyższą ceną. Trójka jest w częściowo rozsądnej cenie 200 zł za dwu letnią grę. Wiem że można taniej, bo gdzieś jest promocja a gdzieś wyprzedaż. Mówię o cenach Steamowych, bo mniej więcej pokazują na ile twórcy wyceniają swoje gry. Moim zdaniem dobre czy nie, cena za gry mające już paręnaście lat na karku jest za wysoka.
Zacznijmy od tego że Steam nie jest absolutnie żadnym wyznacznikiem tego ile kosztują gry. DS 2 można kupić za 60 zł a DS 3 za 70 jakby odjąć koszty przesyłek.
Szczerze nie rozumiem tego, jak ktokolwiek może opierać swoją opinię na cenach ze Steama. A jeżeli ktoś jest już wystarczająco "ogarnięty" do obsługi Steama to tym bardziej nie mogę uwierzyć że nigdy nie słyszał o czymś takim jak allegro, ceneo czy durnych sklepach stacjonarnych. Na steamie kupuje się gry tylko i wyłącznie na wyprzedażach, o ile szanuje się pieniądz.
Głupi Far Cry Primal kosztuje tam 200 zł.
Ten moment, kiedy pierwsze wrażenie jakie dociera do mózgu po rzuceniu okiem na grafikę posta to "Wow, Morrowind na głównej w 2019?"
Jak to co ? To jest oczywisty HINT od GOL'a dla nas.
Hitman Blood Money to czwarta odsłona serii. Po czym zwykle następuje część 4 ? Tak, dokładnie - po części 3...
....
...
...
= Half Life 3 Confirmed.
Moja propozycja ? Spokój. Nie myśl o tym tyle. Bo sam się nakręcasz i podchodzisz niechętnie do nowych gier.
Złap oddech, poczekaj aż nakręcisz się rzeczywiście na jakiś tytuł i zagraj. Nic na siłę, bez pośpiechu. Najgorsze to wymienianie płyt w napędzie w nadziei na coś interesującego - wtedy nie poświęcasz ŻADNEJ z tych gier wystarczająco chęci i uwagi i w rezultacie wszystko wydaje się takie...meh.
Jak można wynieść z treści postu PS4 po prostu idealnie wstrzela się w moje potrzeby. Zależy mi na grach z klimatem i tożsamością, czasami nie mam żadnej potrzeby gameplayu żeby cieszyć się historią. Z kolei gdy taka ochota mnie nachodzi to odpalam sobie któreś Soulsy czy Bloodborne jako idealne połączenie dwóch światów.
Na PC też nie brakowało fabularnych gier ale nie ukrywam że musiałem dobrze się za nimi rozglądać, lub skłaniać się ku indykom (To the Moon, Undertale). Tak to głównie starocie jak Alan Wake, TWD tylko 1 sezon bo reszta nie miała już nigdy tego poziomu, nawet Fahrenheit wydał mi się bardzo klimatyczny i ciekawy prawie do samego końca bo chłopaki z Quantic Dream przyćpali ostro przy wymyślaniu endingu. Najświeżej to teraz niedawno Zaginięcie Ethana Cartera fajna, krótka z duszą - takie 7/10.
Jak widać, na PS4 po prostu nie muszę aż tak wyginać się nad poszukiwaniami gry dla siebie.
I to jest zrozumiałe podejście. Sam zaczynałem od starego PC i najróżniejsze dziwności na nim ogrywałem i chociaż sentyment jest wielki, to obawiam się że na tym etapie mojego życia nie mam czasu na przepadanie w grze aż tak beskresne i beztroskie jak to było gdy miało się mniej lat i mniej obowiązków. Dlatego dzisiaj skupiam się na grach mniej zajmujących, a jednocześnie zajmujących bardzo - nie jestem pewien czy to co napisałem jest logiczne ale jest w tym jakiś sens :D
Weź też na warsztat taki przykład:
Odpalasz dzisiaj Skyrima pierwszy raz, a odpalasz w 2011 roku :D
Jesteś fanem czy nie, to i tak lepiej byś ocenił tę grę 7 lat temu niż dzisiaj, chyba się zgodzisz :)
Gra grze nierówna, są zupełnie inne i obie są niesamowite ale na swój własny unikalny sposób. A to, jaki klimat wjeżdża Ci najlepiej to już kwestia osobista. Ja na przykład nie wiem czy kiedykolwiek zdobędę się na Monster Huntera, Nier'a czy Finala bo to też nie są moje bajki chociaż wszystkie są bardzo dobre.
Warto też dodać że Uncharted i TLOU mają u mnie dodatkową wartość sentymentalną. Z tego względu są dla mnie ważniejsze niż dla Ciebie, bo zacząłeś na świeżo.
Najlepszy przykład ? Legendarny MGS ostatnio ogrywałem pierwsze części bo mi kumpel całe życie polecał. I owszem uważam te gry za kapitalne ale na pewno nie mam aż takich emocji z nimi związanych jak wspomniany kumpel który ogrywał je po kilka razy trochę już ładnych lat temu.
W tym momencie już wiem że jeżeli ma istnieć gra którą kupię w dniu premiery to tylko TLOU 2. Albo cokolwiek od Naughty Dog właściwie. Nawet jeżeli wiem że po 2 latach będzie kosztować 1/3 pierwotnej ceny :)
Plan jest taki, nie oglądać więcej zwiastunów ani zajawek które wrzucą twórcy. Tylko lecieć w to na ślepo i dać się oczarować.

**Niniejszy tekst nie ma na celu wywołania mini-wojny między stajniami miłośników PC a PS4. Chciałbym zaznaczyć że cenię sobie mocno obie te platformy rozrywki.
Tekst jest jedynie przejawem odczuć które mnie ostatnio nawiedziły jak i zlepkiem doświadczeń które zrodziły opinię.
WSTĘP
Mam za sobą w tym momencie około 80 % Uncharted 4 i w którymś momencie poczułem że muszę odłożyć pada i podzielić się z kimś moim pozytywnym bałaganem w głowie który ta gra wywołała. W moim życiu jako małolata nigdy nie było finansowego przesytu wobec tego moja gamingowa historia zaczęła się raczej późno i rozkręcała dosyć wolno. Przeskoczymy do momentu w którym w wieku 16 lat idąc za ciosem zdobycia pierwszej pracy oraz pierwszych zarobionych pieniędzy kupiłem sobie "własną konsolę" i to było PS3 a rok 2011. Na tej właśnie maszynce na dobre rozkręciło się moje zamiłowanie do gier i - o ile pozwalał budżet - poznawałem gry które w większości są dla mnie ważne do dziś i takie pozostaną. Między innymi gry z serii Dark Souls, trylogia Mass Effect, wspaniałe Uncharted czy wybitne The Last Of Us.
Zauważcie proszę że daleko mi do profesjonalizmu w kwestii pisania czegokolwiek właściwie, w związku z czym zastrzegam - będzie sporo błędów. Miejcie dystans do człowieka.
Seria Uncharted, The Last of Us oraz mój PC.
Uważam siebie za ćpuna dobrej historii. Uwielbiam gdy fabuła trzyma w napięciu (im bardziej zawiła tym lepiej), postaci są dobrze napisane, klimat się zgadza a wszystkiemu przygrywa jakościowa muzyka. Niewiele więcej ma dla mnie znaczenie. Czasami jednak dobrze jest odmóżdżyć się czymś znacznie lżejszym w odbiorze co mimo wszystko i tak trzyma w zainteresowaniu od początku do końca. Uncharted dostarczało mi zawsze kupę autentycznej frajdy, zabawy, sporo luzu i uśmiechu. Dla mnie te gry były ogromnym haustem powietrza w płuca a następnie wydechem i finalnie absolutnym relaksem. Czymś potrzebnym na tle przesytu filmowych i growych "ciężkich" i "brudnych" historii, które zostawiają odbiorce wyciśniętego z emocji jak suchą gąbkę.
Mimo iż kultowa już trylogia od Naughty Dog jest bez dwóch zdań świetna i ikoniczna wręcz na wielu poziomach...to nie znaczy że nie jest bez wad. Wszystkie części Drake'a można w śmiesznie łatwy sposób rozłożyć na czynniki pierwsze: wspinaczka (dużo wspinaczki), dotarcie do arcystarej lokacji gdzie nikt nie postawił nogi od setek lub tysięcy lat, nieskomplikowana łamigłówka której parę chwil musimy poświęcić i nagle oczywisty twist i BOOM *insert suprise mother*****r meme* wjeżdża na salony naczelny Bad Guy, ze swoją świtą kilkudziesięciu pachołków których pozbywamy się podczas wymiany ognia i...cały cykl możemy rozpocząć od nowa - trochę jak pętla. I szczerze ? Nie przeszkadzało mi to nigdy jako że świetne dialogi czy nawet monologi Drake'a dostarczane nam bez przerwy robiły swoją robotę doskonale a my, jako gracze, nie myśleliśmy nad resztą zbyt wiele. Jeżeli w Uncharted jakiś element mnie męczył to była to walka. Czasami było jej za dużo, trochę tak jakby na siłe i nieco zabijała to poczucie że Nathan Drake to taki family friendly chłop a'la indiana jones gdy kładzie kilka setek trupów na część gry - just like that. Dopiero "Kres Złodzieja" zrobił to dobrze i ten nużący element w prosty sposób świetnie wzbogacono. Na myśli mam linę dzięki której możemy szybko się przemieszczać na duże odległości po placu walki + mechanika gubienia oponentów przy okazji wspinaczki. Całość dała na prawdę fajny efekt dużego placu zabaw gdzie walisz w głupa z przeciwnikami i bawisz się w chowanego raz po raz wskakując do wysokiej trawy. Mimo to że mamy teraz możliwość likwidacji z ukrycia, to Nate nie posiada narzędzi które mu to ułatwiają, żadnych łuków czy broni miotanych nie ma. Jeżeli chcesz ściągnąć gościa po cichu to trzeba podejść maksymalnie blisko, co również jest bardzo fajnym rozwiązaniem jako że Uncharted pozostaje Uncharted i nie próbuje być The Last of Us. Całość jest oczywiście opcją, nie lubisz skradanek ? Żaden kłopot, na pewno masz przy sobie jakiś granatnik lub AK i możesz załatwić sprawę po staremu.
Pierwsze Uncharted było luźnym action adventure ze średnią grafiką i trochę niedopracowanym systemem poziomu trudności ale postaci, klimat i muzyka nadrabiały niedoskonałości z nawiązką. "Among Thieves" w 2009 roku czyli po dwóch latach od wydania pierwszej części zrobiło tak ogromny skok jakościowy że można odnieść wrażenie jakby te gry dzieliło przynajmniej siedem, osiem lat. Uncharted 3 w 2011 roku nie był już takim milowym krokiem, ale to wciąż jest kawał solidnego, zajebistego Uncharted.
Dopiero rok 2013 po długim oczekiwaniu dostarczył grę która zwaliła mnie na kolana - The Last of Us. Naughty Dog po raz kolejny sprawiło że zastanawiałem się "jak", jak właściwie Oni stworzyli tą grę aby działała płynnie na poczciwym już PS3 z 256 mb RAM. Z politowaniem patrzyłem wówczas na swojego starego PC z "teoretycznie" 3 razy taką mocą. Wykonanie techniczne na najwyższym wyobrażalnym poziomie to jest jedno, a drugie to strona artystyczna produktu i to tym kupili mnie z miejsca.
Gdy polecam przysłowiowemu "casualowcowi" TLOU zwykle porównuje go klimatem i otoczką do filmu "Jestem Legendą". Przygoda Joel'a i Ellie to nie jest po prostu Uncharted bez tempa. To jest dojrzalsza, brutalniejsza historia dla dużych chłopców w której leje się krew. Naughty Dog wyniosło tutaj narrację i fabułę jedno albo i dwa piętra wyżej w stosunku do swoich dotychczasowych gier.
Pamiętam gdy poleciałem kupić tę grę na premierę, wróciłem z nią do domu ale miałem około 30 minut żeby przyszykować się do pracy, więc stwierdziłem - odpalę, zoabczę chociaż jak to się prezentuje. Moi drodzy....jeżeli ktoś ceni sobie Last of Us, to doskonale wie jak dobre jest intro tej gry. I spróbujcie sobie wyobrazić jak bardzo chciałem się wykręcić z roboty po tym co zobaczyłem w pierwszych 20 minutach rozgrywki. Oczywiście trzeba było pójść, ale byłem smutnym człowiekiem w drodze do pracy. Jak dziecko wyrwane z oglądania ulubionej bajki i wysłane do szkoły.
Niedługo po skończeniu TLOU znalazłem się w dziwnej sytuacji życiowej gdzie niewiele kosztowało mnie życie, nie miałem nawet samochodu w tym czasie wobec tego większość zarobionych pieniędzy zacząłem inwestować w swój własny PC jako że ty było takie małe marzenie od zawsze. Za małolata nie miałem szans na porządną a w zasadzie jakąkolwiek platformę do grania. Podzespół za podzespołem, miesiąc za miesiącem, aż skończyłem kompletowanie zestawu. Idąc za ciosem (głupia decyzja) pozbyłem się też swojego PS3.
W moim pokoju stanął komputer złożony przeze mnie od zera, nawet biurko musiałem kupić i internet założyć. Całość wyniosła mnie +/- 6 tyś zł. Minęły już 4 lata i to z niego dzisiaj piszę tego posta. Zawsze byłem bardzo dumny z tego sprzętu i nigdy nie żałowałem włożonych w niego pieniędzy. Jeśli natomiast chodzi o gaming to największym przeżyciem na tym PC był Wiedźmin 3 na premierę gdy mogłem go doświadczyć w najlepszym wydaniu. Najlepiej i najpłynniej ze wszystkich opcji było właśnie na PC wg. obiegowej opinii. Jedno jest pewne, ja nie narzekałem na nic, oczy cieszyłem długo i bawiłem się kapitalnie.
Jednak poza Wieśkiem nigdy nie wykorzystałem potencjału tego kompa (no może modując Skyrima do oporu). Służył i służy mi do wielu rzeczy, ale głównie katowałem na nim przez te 4 lata same starocie, indyki albo to co grałem już na PS3 ale chciałem lepszej wersji. Ubisoftowe produkcje czy masówki od EA jakoś mnie nie ciągnęły za portfel nigdy.
Pracując już rok przy sprzedaży gier na konsolę i rozmawiając z wieloma ludźmi o grach wiecznie w pracy...zacząłem tęsknić mocno za konsolą. Dopiero niedawno bo na okolice premiery RDR 2 kupiłem sobie w końcu PS4 i chociaż mam ogromny respekt do RDR 2 i zrobiło na mnie prawdziwe wrażenie, to że tak powiem poślady nie eksplodowały (w końcu byłem PCtowcem tyle czasu). Dopiero gdy przez przypadek wpadło mi w ręcę Uncharted 4, to stwierdziłem - biorę. Odkąd włożyłem płytę do napędu, musiałem zawiesić przygody Arthura Morgana bo zwyczajnie...nie mogę się oderwać od tej gry. Flashbacki z 2013 roku zaczęły uderzać. Jeszcze jeden raz to właśnie Naughty Dog zachwyciło mnie wykonaniem swojej gry. Grafika urywa jaja ale animacja...to za to właśnie należą się największe oklaski. Nathan i przyjaciele nigdy nie byli tak żywi i autentyczni, można z ich twarzy wyczytać absolutnie każdą emocję. Nic od czasów TLOU nawet na moim kompie za 6K (wliczając ukochany Dziki Gon) nigdy nie uderzyło mnie tak w łeb jakością. Nie jest fair porównywać multiplatformowy open - world jakim jest Wiedźmin do ex'a pisanego na PS4 z najwyższą starannością. Jedynie stwierdzam co poczułem. Jak świetną pracę wykonało amerykańskie studio na maszynce wartej 1300 zł.
* Muszę to zaznaczyć, Wiedźmin 3 to absolutna czołówka moich ulubionych gier w historii. To po prostu inny temat. Za długi by go tutaj zmieścić.
Jeżeli Rockstar Games robi najlepiej dopracowane sandboxy, to kategorię to należałoby trochę rozgałęzić i za najlepiej dopracowane gry ogólnie - powinno się uznawać Naughty Dog. Posunę się nawet do stwierdzenia że gdyby każda gra na konsolach działała i wyglądała tak rewelacyjnie jak U4, to PC gaming mógłby nie istnieć.
W którymś momencie podczas wspinaczki na wieżę Nate i Sam nawiązali krótki dialog:
Nate: Jak tam się trzyamsz na dole ?
Sam westchnął tylko i odpowiedział: Niezłe widoki.
Obejrzałem się wtedy w prawo i trochę za siebie i myślę no, standardowy Uncharted, widoki zawsze klasa. Potem wyzerowałem pozycję kamery, spojrzałem w lewo i zobaczyłem tą górę. Wtedy zaśmiałem się pod nosem, pierwszy raz odpaliłem tryb fotograficzny i bawiłem się w nim dobre 20 minut.
PS. Dzięki każdemu kto dotrwał do końca tekstu, ja bym chyba sam nie dał rady przeczytać czegoś takiego do końca. Wybaczcie błędy i bądźcie spokojni tutaj nie było zamiaru ataku na nikogo :)
Nauka wyciągnięta. Pracuj w dokumencie a gdy gotowe - kopiuj na stronę. Takie proste, a takie trudne zarazem.
Nawet nie grubszy, głównie poprawianie samego siebie milion razy korekta sentencji żeby brzmiało jak należy.
Czułem że chciałem coś napisać. Ale wszystko poszło się pierdzielić i już motywacje straciłem.
Taka głupia sprawa że pracowałem nad postem na forum tutaj. Myślę że dobre póltorej godziny pisania było. A gdy dałem "załóż nowy wątek". Wyrzuciło mnie do głównej strony forum. Widać tak długo trwało to pisanie że zdążyło mnie wylogować . Bo musiałem się nagle logować od nowa. Nawet cofnięcie akcji ctrl + z nie pomogło. Wiecie jak się w OPERZE dostać do jakiegoś archiwum stron czy coś ?
No przecież tyle pisania w pizdu...
[link]
Cześć Wam po raz kolejny. Skończyłem pracę nad swoim drugim filmikiem w kwestii wartościowych gier. Wydaje mi się że trochę się poprawiło względem pierwszego jeśli chodzi o mikrofon. Tym razem mniej znana giera - To the Moon.
Piszcie komentarze, wyświetlajcie. Dajcie mi jakiś odzew - będę bardzo wdzięczny ! :D
Dzięki za konstruktywną krytykę ; )
*Wszystkiego co wymieniłeś byłem świadomy. Chociaż babole wyszły na wierzch dopiero po zrenderowaniu filmu.
Przy edycji jakoś tak lepiej to wszystko brzmiało :)
Na szumy póki co nic nie poradzę. Mikrofon za 2 dyszki :)
Zdaję sobie sprawę że w kwestiach technicznych wszystko jeszcze kuleje, ale jest to mój pierwszy filmik - na tyle mogę się usprawiedliwić :)
** Edytowałbym po prostu oryginalny post, ale niestety mam tą funkcję zablokowaną
Cześć Wam !
Chciałbym Was zaprosić na mój nowo - powstały kanał na YouTube. Przyda się każdy feedback abym wiedział gdzie ruszać i czy w ogóle ruszać dalej z tematem :)
Pierwsze nagranie jest o Alanie Wake'u.
Będę wdzięczny za każdą aktywność :D
Dzięki i pozdro !
[link]