MegaX: Nie kupuj! Popełniłem ten błąd. Do gry (nawet single) wymagane jest połączenie z serwerem Ubisoftu, a od paru godzin te nie odpowiadają. Rozeźlona społeczność z całego świata nie może grać i zaczęła już żądać zwrotu pieniędzy. Chyba, że ktoś wreszcie obejdzie zabezpieczenia DRM.
Borderlands wymiata. Osobiście grindu staram się unikać, ale ten z Borderlands sprawia szczególną frajdę :) Dodatkowo humorystyczne, komiksowe podejście do tematu sprawiło, że do dzisiaj chętnie siadam i pogrywam przez internet ze znajomymi.
Takie przedmioty są zwyczajnie irytujące i zmuszają do grindu, który potrafi zepsuć nawet najlepszą fabułę. Osiągnięcia typu "odkryłeś 150 znajdziek" nie dają nic, nawet jeśli każdemu odszukanemu przedmiotowi towarzyszy odblokowanie elementu fabuły. Mało tego, wiązanie historii lub postępu w grze ze znajdźkami jest zwyczajnie irytujące, bo zmusza to do oderwania się od nurtu akcji i szperania po zaułkach. Dobre rozwiązanie zastosowano w "Kroniki Riddicka - Ucieczka z Butcher's Bay". Tam odnalezione paczki papierosów odblokowywały nowe grafiki koncepcyjne, kadry wycięte z filmów, bądź fotografie scenerii z nich znanej. Fajny dodatek, ale dzięki temu nie trzeba było spędzać godzin na poszukiwaniu flag, kartek, figurek, holocronów i Bóg wie czego, po to by odblokować osiągnięcie. Zwyczajnie miłe urozmaicenie. Dlatego jestem i zawsze będę przeciwnikiem znajdziek. Zamiast tego niech producenci gier skupią się bardziej nad fabułą i tępieniem bugów, które na szczęście coraz rzadziej się pojawiają.