Graficznie gra bardzo mi się podoba, klimat jest jeszcze bardziej ponury i mroczny, miałem też od początku wrażenie że gra stawia nas w jeszcze gorszej sytuacji niż w DD1 - nie mamy nawet zrujnowanej osady, a jedynie dyliżans którym zmierzamy od gospody do gospody. Jazda dyliżansem jednak szybko się nudzi, więc z niecierpliwością obserwowałem ile zostało do kolejnej gospody.
Przez pierwszych parę podejść dostawałem białej gorączki, bo nie mogłem trafić na nic przydatnego - kiedy bohaterowie oberwali podczas bitwy nie miałem możliwości ich uleczyć. W kolejnym podejściu natomiast na początku trafiłem na dwa albo trzy szpitale, kiedy bitwy udawało mi się ukończyć z minimalnymi stratami życia, a już blisko gospody, kiedy co jakiś czas przeżywali załamanie i tracili niemal wszystkie hp, wtedy żaden szpital się nie trafiał, za to pojawiali się wrogowie z silnymi atakami. Przez parę godzin nie byłem nawet w stanie dotrzeć do drugiej gospody, za to dzisiaj akurat podróż ułożyła się na tyle szczęśliwie że bez większych trudności udało mi się ukończyć rozdział.
System relacji faktycznie działa tak, że wszyscy mają do siebie nawzajem pretensje. Negatywne relacje pojawiają się moim zdaniem częściej niż pozytywne. Tak jak pisał kolega przede mną - raz się komuś spodoba nasz atak, a raz ktoś inny nas za to znielubi. Tak samo jak kogoś np uleczymy z trucizny badaczką zarazy - raz polepszymy naszą relację z uleczonym, a innym razem inny bohater poczuje się dotknięty że to nie on został uleczony, przez co relacja naszych bohaterów ucierpi. Im dalej w las tym gorzej - przed dotarciem do drugiej gospody część bohaterów już zdążyła się znienawidzić, przez co mocno wzrosły wskaźniki stresu, a przez to walki stawały się znacznie trudniejsze, a przy tym postaci dogryzały sobie przy każdej możliwej okazji, co strasznie wydłużało całą grę.
Podoba mi się z kolei zmiana systemu buffów - zamiast na liczbę tur, jak to było w jedynce, te są określane na liczbę ataków, np. kiedy przeciwnik ma bonus "-50% otrzymanych obrażeń" dotyczy to tylko jednego ataku. Wydaje mi się że da to nieco więcej możliwości przy planowaniu przebiegu walki, kiedy bohater ze słabszym atakiem może "zdjąć" taki buff, niejako przygotowując przeciwnika pod silniejszy atak innej postaci.
Ciekawa też wydaje mi się też idea przedmiotów bitewnych - zamiast dostępu do całego naszego wyposażenia jak w DD1, możemy dać każdemu bohaterowi jeden przedmiot, np. maść, zapewniającą nam możliwość uleczenia któregoś z bohaterów. Trzeba dobrze przemyśleć, który przedmiot dać naszym bohaterom, aby zwiększyć nasze szanse. Niemniej, parę razy zdarzyło mi się że nie udało mi się żadnej maści zdobyć, a w ostatnim podejściu miałem ich tyle, że musiałem kilka zostawić po drodze, bo brakowało mi miejsca w dyliżansie.
Ogólnie mam wrażenie że zbyt dużo jest w grze losowości - bohaterowie ginęli bez możliwości leczenia ich, których gra po prostu nie dawała. Nie udało się dotrzeć do gospody? To jedziemy od początku rozdziału, w tempie kulawego żółwia, obserwując jak w początkowej fazie gry budują się pozytywne relacje, choć już wiemy że po paru bitwach ta sytuacja diametralnie może się zmienić. A kiedy szanse dotarcia do gospody maleją z każdą bitwą, zostaje już tylko nadzieja że zdobędziemy tyle doświadczenia że odblokujemy bardziej przydatne przedmioty, nowe klasy postaci które dadzą lepszy wpływ na budowanie drużyny, a mapa będzie dla nas bardziej korzystna.
Na ten moment gra jest raczej frustrująca, ale mam nadzieję na balans rozgrywki, bo w sumie widzę spory potencjał.