Lecę do Żabki nadać paczkę z Vinted, wszamać chrupboxa ze stripsami i kupić arbuza od Cristallite
Mamy jedno rondo, 14 Żabek, kebab u Alego i opuszczoną fabrykę, w której straszy od lat 90.
Przecież proza Márqueza i jej realizm magiczny są praktycznie nieekranizowalne bez spłycania fabuły dla masowego widza. Mam spore obawy, czy ten wielki finał nie skończy jako generyczny dramat obyczajowy.