Hajle Selasje

Hajle Selasje ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

13.04.2026 13:39
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Trumpowi totalnie już odjechał peron, skoro odsuwają się od niego zagorzali zwolennicy (polecam monolog Tuckera Carlsona w odcinku Tucker on Trump's Desecration of Easter and a Warning to Christians Everywhere). Było już i śmiesznie, i strasznie. Teraz może już być tylko śmiesznej albo tylko straszniej. Oby to pierwsze.

12.04.2026 23:23
11
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Natychmiast po ich odejściu przywrócimy równowagę. Nie pozwolimy, by ktoś zabrał wolne Węgry. Węgry znowu będą dobrym sojusznikiem w Unii Europejskiej i NATO. Wzmocnimy współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej - powiedział Magar.
- Pierwsza moja droga poprowadzi mnie do Warszawy, druga do Wiednia, trzecia do Brukseli. Będę reprezentował wszystkich Węgrów - dodał.

Pijmy tokaja, jedzmy gulasz, czytajmy wielkich węgierskich pisarzy, obserwujmy jak ścigana zwierzyna ucieka z Budapesztu na Greenpoint czy do innego Mińska i świętujmy, radujmy się mocno, bo ostatnio żyćko nie daje nam globalnie wielu powodów do radości, a dzisiaj jest się z czego cieszyć!

06.04.2026 19:13
3
odpowiedz
3 odpowiedzi
Hajle Selasje
105
Image

Pytanie za sto punktów: kiedy reductio ad Hitlerum przestaje być reductio ad Hitlerum?

13.03.2026 12:24
8
Hajle Selasje
105

Jest się czym przejmować, bo w mainstreamie, oprócz partii pachołków Rosji, teraz już oficjalnie, mamy partię i prezydenta z obozu pożytecznych idiotów Kremla, co całościowo daje bardzo niepokojący obraz polskiej sceny politycznej i nastrojów społecznych. A mimo wielu zastrzeżeń, to jednak środowiska PiSowskie do tej pory „jako tako” nie wypadały z szerokiego obozu antyrosyjskiego (lista bardzo niewielu zalet tego środowiska kurczy się tym samym jeszcze bardziej).

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2026-03-13 12:25:38
03.06.2025 02:18
3
Hajle Selasje
105

Różnica między Nawrockim a Dudą jest widoczna gołym okiem. Praktycznie na każdym poziomie. Nie wiadomo jak będzie, ale jeżeli coś jest naiwne, to stwierdzanie z całą pewnością, że prezydent będzie podporządkowany PiS, a nie rozważanie różnych scenariuszy.

03.06.2025 00:45
1
odpowiedz
6 odpowiedzi
Hajle Selasje
105
Image

Będzie ciekawie.

02.06.2025 09:48
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Hajle Selasje
105
Image

Komentarz Wojciecha Engelkinga, podpisuję się pod każdym zdaniem.

02.06.2025 01:18
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Cóż, będziemy mieli drugą Amerykę, czy nie tego chcieli Polacy w dobie transformacji?
Dziwicie się, że prezydentem ma zostać "gangus". Że to szok kulturowy. Tak tylko przytoczę dwa zdarzenia:
- Po całym dniu ukrywania się w Pałacu Prezydenckim Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik zostali zatrzymani, a następnie przewiezieni na komendę i do Aresztu Śledczego Warszawa-Grochów
- Były minister w rządzie PiS Marcin Romanowski uciekł z Polski i dostał azyl na Węgrzech.
Grunt został już dawno przygotowany. Za chwilę będziemy mieli Karola Nawrockiego z prawem łaski.
Vox populi, vox dei.

02.06.2025 00:07
3
Hajle Selasje
105

Bardzo błędne wnioski, samym elektoratem PiSu Nawrocki nie wygra. Społeczeństwo staje się coraz bardziej prawicowe, głosuje przeciwko establishmentowi i ludzie mają bardzo różne motywacje, ludzi uderzały obostrzenia covidowe, są wkurzeni, że nie mogą sobie wjechać swoim dieselem do centrum stolicy, ludzie śledzą szaleństwa WOKE-izmu i reagują tak, a nie inaczej. Do tego aktualny gabinet Tuska jest całkowicie niesprawczy, a rządy PiSu zmieniały rzeczywistość, traktując instytucje, obyczaje jak plastelinę. Części ludzi to imponuje.
Liberałowie przerżną kolejne wybory i znowu nie wyciągną żadnych wniosków, nic nowego.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-06-02 00:09:29
30.05.2025 23:52
😂
Hajle Selasje
105

Widać, że Baćka Donald traktuje nas wszystkich niczym podopiecznych DPS, tyle że zamiast worka kartofli przynosi nam dobre słowa w chwili utrapienia.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-30 23:53:20
30.05.2025 21:44
1
Hajle Selasje
105

Rozsądek też mi podpowiada, że wygra Nawrocki. Różnice sondażowe są zbyt małe, aby zniwelować różnice w utajonym poparciu dla Nawrockiego, a cała kampania przeciwko Nawrockiemu wymknęła się spod kontroli. Do tego ogólna radykalizacja społeczeństwa w Polsce i na świecie, obciążenie rządami Tuska i zbiorowa amnezja części społeczeństwa w zakresie rządów PiS. Jakie tak naprawdę atuty ma Trzaskowski? Jest na pewno lepszym kandydatem niż Nawrocki, ale to może być za mało.
Dużo powiedzą nam kolejne komunikaty dotyczące frekwencji.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-30 22:10:40
30.05.2025 20:33
1
Hajle Selasje
105

Dużo by pisać, nie jestem ani fanem ani antyfanem Kanału Zero, mają wartościowe materiały jak Rokity oraz duetu Andrzejczak-Dębski, ale całościowo wiadomo, że format ma przynosić $$. W każdym razie nie wiedziałem, że ma być Kwaśniewski po Braunie, w takim razie częściowo wycofuję swoją uwagę.

30.05.2025 19:47
3
Hajle Selasje
105

Dawanie trybuny Braunowi to jedno, ale zamykanie z nim kampanii wyborczej jest podwójnie niesmaczne.

29.05.2025 23:51
😃
Hajle Selasje
105

Skojarzenie trafne, ale proszę nie przypisywać tego cytatu Marii Antoninie, bo nie ma do tego żadnych podstaw historycznych.

Odkłamujmy antyrojalistyczne kalumnie:
https://theloveforhistory.wordpress.com/people/marie-antoinette/charitable-works-of-xvi-and-marie-antoinette/

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-29 23:53:02
29.05.2025 21:17
Hajle Selasje
105

Nie wiemy oczywiście czy wpłynie i w jakim zakresie, ale to zdjęcie i cała ta sytuacja są tak przejaskrawione i tak bardzo uderzające w największą słabość "libków", że mogę sobie wyobrazić, że są takie osoby, które wolały zostać w domu, ale jednak po czymś takim pofatygują się na wybory z przyczyn godnościowych.

29.05.2025 20:56
Hajle Selasje
105

LOL, nie ma to jak jechać po Nawrockim za akcję z panem Jerzym, a potem uskuteczniać coś takiego w blasku fleszy. To już Mentzen jest nie tylko 100x bardziej inteligentny od tych ludzi, ale i 100x bardziej empatyczny. Niesamowite.
Nie zdziwiłbym się, jakby ta akcja, oczywiście o ile będzie odpowiednio nagłośniona, przyciągnęła circa kolejny procent elektoratu, żeby głosować przeciwko liberałom.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-29 20:59:14
29.05.2025 20:42
Hajle Selasje
105

Niestety też tak to widzę. PiS zazwyczaj jest niedoszacowany w sondażach, ale w przypadku popierania osoby o takiej reputacji jak Nawrocki wstyd przed ankieterem jeszcze wzrasta. Zresztą pokazuje to najlepiej ostateczny wynik Brauna względem sondaży.

Jeżeli nie będzie naprawdę imponującej mobilizacji normalsów, to pozostanie nam uczenie dzieci łamańca językowego na nowe, lepsze czasy: Król Karol skroił królowej Karolinie korale koloru koralowego.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-29 20:45:53
28.05.2025 22:23
😂
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Hajle Selasje
105

W pewnym sensie prezydentura Dudy logicznie musiała poprzedzać kandydaturę Nawrockiego, a prezydentura Komorowskiego musiała logicznie poprzedzać prezydenturę Dudy. Po tym, jak Duda przyzwyczaił nas do prezydentury na określonym poziomie, łatwiej jest sobie dzisiaj wyobrazić prezydenturę Nawrockiego, skoro to Duda kreuje wyobrażenie milionów Polaków o tym, kto jest prezydentem.

28.05.2025 22:22
Hajle Selasje
105

Oczywiście.
A i jeszcze o jednej rzeczy zapomniałem napisać, też wykraczającej poza bańki światopoglądowe.
Wybór Nawrockiego daje po raz kolejny przyzwolenie na to, żeby namaszczać człowieka znikąd na najwyższy urząd w państwie. To nie jest w interesie żadnego rozsądnego Polaka.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-28 22:23:38
28.05.2025 21:33
😃
5
odpowiedz
4 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Raiden
Na kogo głosować? To naprawdę nie jest aż takie trudne, wystarczy włączyć myślenie.
Mogą nas dzielić różne sprawy światopoglądowe czy dotyczące polityki socjalnej (na ile państwo ma zabierać bogatszym, a dawać biedniejszym). Taka prosta logika eksponowania różnic jest nam wpajana przed media i zaprzągnięta do tego samego teatrzyku, w którym karmi się nas na co dzień. Tak, tak - wojny kulturowe są dzisiaj w zdecydowanym stopniu niczym więcej niż szopką dla gawiedzi. W myśl tej właśnie logiki konserwatystami obyczajowymi są tacy ludzie jak Trump czy Kurski, a jeden z najbardziej lewicowych polityków Platformy, Trzaskowski, nie ma większych oporów, żeby schować swoją lewicową agendę na czas kampanii. Mentzen będzie beształ Trzaskowskiego za poglądy, ale napije się piwa z nim i z Sikorskim, a nie „przypałem” do którego mu bliżej światopoglądowo.

Ale, ale. Uważam, że od tej szopki trzeba oddzielić kwestie, które właściwie nie powinny być szczególnie kontrowersyjne niezależnie od tego czy jest się po prawej czy po lewej stronie.
Biorąc pod uwagę nasz dyskusyjny model ustrojowy w powiązaniu ze skrajną polaryzacją polityczną, wybór na prezydenta Nawrockiego czyni nasz ustrój skrajnie dyskfunkcyjnym i uniemożliwia rządzenie ekipie, której Polacy dali kredyt zaufania. Abstrahuję, jak ten kredyt jest wykorzystywany, ale przy obecnym poziomie polaryzacji, przy prezydencie Nawrockim rząd i większość sejmowa nie będzie w stanie korzystać z podstawowego instrumentu jakim jest ustawa. To nie będzie model „rząd Tuska, prezydent Kosiniak-Kamysz” czy „rząd PiS-prezydent Mentzen”, w którym możliwe byłoby korygowanie polityki rządu pozycją prezydenta. Państwo w takim układzie staje się zupełnie niesterowne.

Druga kwestia to polityka międzynarodowa. Utrzymywanie przez polską prawicę kursu kolizyjnego z UE jest hańbiące. Nie dlatego, że UE nie ma wad, że nie są tam rozgrywane interesy narodowe. Oczywiście są. Ale w świetle potencjalnego, średnioterminowego zagrożenia rosyjską inwazją na Polskę czy państwa bałtyckie stawianie na „prawicowy populizm”, który hoduje zjawisko narodowych egoistów z Trumpem na czele, to jest przejaw głupoty totalnej. Prawicowi wyborcy żyją w całkowicie zniekształconym świecie, w którym politycy tacy jak Macron czy Merz to chodzące zło, a dogadywać należy się z pariasami pokroju Orbana czy Simona. Stając okoniem do liberalnych polityków NIE MA z kim budować dzisiaj sojuszu przeciwko Rosji. Partia czy polityk, którego tego nie rozumie, nie jest w stanie rozpoznać aktualnej polskiej racji stanu i nie ma zmieni tego straszenie imigrantami czy ograniczeniami emisji CO2.

Taki sam wywód można by zrobić odnośnie polityki wewnętrznej, na samym przykładzie wymiaru sprawiedliwości widać doskonale jak PiS zniszczył najbardziej elementarną wartość, czyli stabilność systemu prawnego i zaufanie do państwa prawa (plus oczywiście elementarne w naszej cywilizacji poczucie, że sądy są w stanie w jednostkowych sprawach chronić jednostkę przed państwem). To jest wartość nadrzędna, na której można sobie wg swojego upodobania tworzyć "nadbudowę". - w zależności od programów partyjnych oraz indywidualnych preferencji.

I to są wszystko rzeczy (troska o podstawowe konstrukcje ustrojowe, gwarancje suwerenności) niezależne właściwie od poglądów w tych jednostkowych sprawach, o które możemy się na co dzień spierać. Ale żeby się o nie spierać, musimy żyć w demokracji, w warunkach pozwalających zachować integralność terytorialną.

To tyle ode mnie odnośnie niedzielnego wyboru.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-28 21:58:15
27.05.2025 23:15
1
Hajle Selasje
105

E tam, nie sądzę, by coś obiecali.
Po pierwsze, to nie pierwszy raz, kiedy Amerykanie się mieszają.
Po drugie, rządy PiS dają Amerykanom w praktyce carte blanche na przyszłość, nie muszą niczego obiecywać, skoro rządy PiSu będą jak czek in blanco przy takim poziomie serwilizmu (serwilizmu tyleż absurdalnego, co uzasadnionego, bo prowadzenie skrajnie antyeuropejskiej polityki przy naszym położeniu w praktyce jest równoważne oddaniu się w całości Amerykanom).
Po trzecie, przykład jak promować prawicowych radykałów w Europie dał już Vance i Musk. Międzynarodówka oszołomstwa ma rosnąć w siłę, żeby ludziom żyło się lepiej!

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-27 23:15:50
27.05.2025 18:32
1
odpowiedz
8 odpowiedzi
Hajle Selasje
105
Image

A ja dalej śledzę dyskusję "elity kontra masy", wnioski pojawiają się coraz ciekawsze, a myślę, że temat z nami zostanie, niezależnie od wyniku wyborów.

27.05.2025 09:48
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Hajle Selasje
105

Coraz częściej pojawiają się takie głosy jak ten Cezarego Kościelniaka:

"Ale jest jeszcze coś, głęboka tkanka społeczna. Polacy lubią przywódców z ludu, i to już od czasów Piasta Kołodzieja. I trzeba powiedzieć, że jest w tym siła demosu, prawdziwej demokracji ludowej, że chłopak z blokowisk może zostać prezydentem. Daje to poczucie, że system nie jest zabetonowany. Był już prezydentem profesorski syn, może być i robotniczy. To z pewnością przewaga Nawrockiego, bo nie o języki Trzaskowskiego tu chodzi, ale możliwości o jakich ludzie z bloków nawet nie słyszeli, które pozwoliły mu nabyć tych kompetencji.
Może więc być jak z Vance’em, elektorat nie będzie chciał domknąć kariery człowieka z warszawskich elit, i w sumie te kawalerki, Grandy i inne, mogą nie mieć w tej perspektywie specjalnego znaczenia. Jak będzie, zobaczymy w niedzielę, na razie walka idzie na ostro."

I właściwie jestem w stanie się pod tym podpisać. Polacy zdecydują, czy większe są ich własne resentymenty czy aspiracje. Kolejne polskie wybory i kolejny sąd nad polską modernizacją.
A że lud ma mieć u nas twarz gangusa? Za to możemy podziękować już tylko Jarosławowi Kaczyńskiemu.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-27 09:49:49
26.05.2025 19:43
3
Hajle Selasje
105

Bardzo dobrze, że Giertych zwrócił uwagę na list Ratzingera, który warunkowo dopuścił głosowanie przez katolika na proaborcyjnego kandydata
(tutaj pełna treść tego listu, jakby kogoś to interesowało: https://www.priestsforlife.org/library/749-worthiness-to-receive-holy-communion)

Trzeba na to zwracać uwagę, bo Nawrocki, podobnie jak PiS, zgarnia aktualnie zdecydowanie większość tradycyjnie katolickiego elektoratu głównie za bycie pro-life, tak jakby nie mogło się to równoważyć z osobistą uczciwością kandydata (oraz jego obozu politycznego), stosunkiem kandydata do mowy nienawiści, przemocy, szacunkiem dla instytucji, już nie mówiąc o geopolitycznych uwarunkowaniach itp. itd.

Oczywiście, że co do zasady katolik nie powinien głosować na aborcjonistę. Nie powinien też głosować na gangusa. Ale jakoś ta druga prawda się u tradycyjnych katolików słabo przebija.

Mało to, obrazoburczo napiszę, że w sporej liczbie spraw (nie wiem, czy przeważającej, ale jednak) Zandberg może reprezentować bardziej chrześcijańskie poglądy niż Mentzen. Rzecz dla wielu zupełnie nie do pomyślenia.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-26 19:52:40
26.05.2025 16:17
1
Hajle Selasje
105

Nie wiem, czy do końca tygodnia dostaniemy bardziej miarodajne dowody, ale każdy z nas ma swój rozum i jest w stanie ocenić, poznając przez ostatnie miesiące Nawrockiego, czy artykuł Onetu jest prawdopodobny czy nie. Jeżeli w tym wypadku tzw. całokształt nie jest w stanie zapewnić Nawrockiemu wystarczająco silnych kart, żeby przekonać ludzi, że to nieprawdopodobne, że był sutenerem, to znaczy, że nikt rozsądny i uczciwy nie ma prawa na Nawrockiego zagłosować.

26.05.2025 13:26
4
odpowiedz
50 odpowiedzi
Hajle Selasje
105
post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-26 13:27:48
24.05.2025 00:54
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Widzieliście, jaki mam cios. Ale nie bójcie się, byle cicho siedzieć, nie podskakiwać, uważać, co mówię, a będzie wam ze mną dobrze, zobaczycie. Ja jestem swój chłop. I pożartować mogę, i zabawić się lubię. Tylko posłuch musi być”
Edek

Ala – Powiedz, czy ty masz zasady?
Edek – Owszem, mogę mieć.
Ala – Jakie?
Edek – Pierwszorzędne

Edzio zna życie
Edek

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-24 00:54:21
23.05.2025 12:15
Hajle Selasje
105

Słoni nie mamy, ale łosi jest pod dostatkiem.

23.05.2025 11:35
😂
1
Hajle Selasje
105

Patus patusa patusem pogania.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-23 11:35:10
23.05.2025 09:09
6
odpowiedz
7 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Śmialiśmy się z lekcji stylu Jolanty Kwaśniewskiej, a za chwilę prezydentem może zostać facet, który jak widzi nóż i widelec w restauracji, to ma ochotę zjeść obiad gołymi rękami, a sztućce wbić kelnerowi z tyłek.

Nawrocki to ostateczny dowód na moralny oraz intelektualny upadek polskiej prawicy.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-23 09:22:27
22.05.2025 19:07
Hajle Selasje
105

Tak, to co się dzieje jest w dużej mierze gamechangerem, bo do tej pory jedna strona (Platformerska) chciała otoczyć Konfederację i jej elektorat kordonem sanitarnym, a druga strona (PiS) miała stosunek będący mieszaniną lekceważenia i pogardy, a tutaj Sławek zaczął wszystkich rozstawiać po kątach. To, jak Mentzen wyzłośliwiał się wobec TVN we własnym materiale transmitowanym na antenie tejże TVN, to jest jednak coś nowego, myślę, że cała ta akcja jest jednym wielkim "yes, we can!" tego środowiska i będzie w przyszłości źródłem dużej wiary w to, że to środowisko może być w Polsce graczem wagi ciężkiej, a już dzisiaj daje politykom Konfederacji, ale też wyborcom, niesłychanie dużo czystej satysfakcji z przebiegu zdarzeń.

22.05.2025 17:40
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Hajle Selasje
105
Image

Te wrzucę celne, moim zdaniem, podsumowanie.

22.05.2025 14:38
4
odpowiedz
7 odpowiedzi
Hajle Selasje
105
Image

Widzieliście okładkę nowego numeru The Economist? Złośliwcy już pytają, ile Tusk zapłacił za tę kampanię.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-22 14:39:41
22.05.2025 13:54
2
Hajle Selasje
105

Jak na toporne standardy polskiej sceny politycznej, to pomysł Mentzena na rozegranie drugiej tury pod siebie jest wręcz politycznym majstersztykiem - to wymaga arogancji i inteligencji, ale tego akurat Mentzenowi nie brakuje.

22.05.2025 12:23
Hajle Selasje
105

Jeżeli już, to raczej duopol z Mentzenem, ale oczywiście nigdy nic nie wiadomo...

Cieszy mię ten rym: "Polak mądr po szkodzie";
Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

22.05.2025 12:02
😃
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Wiecie, im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej uznaję, że na swój sposób druga tura wyborów prezydenckich ma wyjątkowy charakter. Oczywiście nie będę tutaj propagował logiki czy to KOD-dziarzy, czy PiSowców, którzy co kampanię podsuwają narrację, że poszczególne wybory są najważniejsze z ważnych i to w nich rozstrzyga się przyszłość cywilizacyjna Polski. Ale mamy w tej drugiej turze do wyboru, ni mniej ni więcej, tylko dwie konkretne "gęby", które w niesamowitym natężeniu prezentują wszystkie bolączki obydwu obozów PO-PiSu. Z jednej strony Trzaskowski - mydłek, bez charakteru, umęczony tą kampanią (jakby ludzie pracujący w Biedronce mieli się tak szybko wypalać jak Rafał, to handel detaliczny chyba by musiał nie przetrwać), kompletnie bez trwałych poglądów i wiecznie po stronie doraźnego koniunkturalizmu. Oczywiście znający języki, wyględny i mimo wszystko uśmiechnięty. Jego główna zaleta: nie jest z PiS. I po drugiej stronie Nawrocki. Wszyscy widzimy jaki. Z ostrożności procesowej przywołam tutaj opinię innych: niezbyt lotny, mściwy, chciwy i bezwzględny, co samo w sobie definiuje PiS jako partię polityczną w okresie jej długiego trwania. Główna zaleta Nawrockiego: wali w Tuska. Takiego natężenia tych wszystkich cech (w stopniu wręcz karykaturalnym!) nie widzieliśmy w poprzednich kampaniach. Z tego powodu nadchodząca druga tura wyborów, z majączącą na horyzoncie perspektywą przełamania duopolu w kolejnych wyborach, jawi się rzeczywiście jako ostateczne starcie pomiędzy Polską Kaczyńskiego a Tuska (odnowa moralna, a tak naprawdę wzmożenie moralne, czy ciepła, no letnia, może trochę zimna, ale nie lodowata woda w kranie?).
Oczywiście w tym wszystkim trzeba ratować instytucje, bezpieczniki międzynarodowe i usytuowanie Polski na Zachód i głosować przeciwko Nawrockiemu. Ale o tym już pisałem.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-22 12:11:39
22.05.2025 11:00
2
Hajle Selasje
105

Jeżeli Pani Marta nieroztropnie założyła na tego typu wycieczkę nie obuwie typowo outdoorowe, lecz obuwie popularnej, amerykańskiej firmy sportowej, można by ją na tym zdjęciu określić jako Giewoncką Nike.

20.05.2025 21:37
2
Hajle Selasje
105

Sprawa kawalerki rzeczywiście może mieć znaczenie w drugiej turze. Zgodzę się, że moralna ocena kandydata nie wzruszyła twardego ("zakutego") elektoratu, a może być bulwersująca dla wyborców Mentzena, ale wydaje mi się, że jednak w ograniczonym zakresie - obstawiam, że dla większości Rafałek to taki sam cwaniak, tyle że z innej bajki. Poza tym, i tutaj chciałbym się mylić, młodzi ludzie wyznający prawo silniejszego niekoniecznie muszą się wzruszyć nieuczciwością kogoś, kto wykorzystuje przymusowe położenie innej osoby, a w każdym razie nie w takim stopniu, żeby na tę osobę zagłosować, jeżeli będzie prowadzić politykę antyunijną itd.
Rytm występów u Mentzena będzie pewnie podyktowany postulatami samego Mentzena, które Trzaskowskiemu nie sprzyjają. Poza tym nie wierzę, że Trzaskowski się wybroni na tak niekorzystnym terenie - wystarczy spojrzeć, jakie komentarze wywołał jego występ u Stanowskiego. Zacytuję te najkrótsze z najpopularniejszych: "przed obejrzeniem nie miałem zamiaru na niego głosować, a po obejrzeniu nie mam zamiaru jeszcze bardziej.", "Przestańcie jechać po Trzaskowskim w komentarzach bo nie nadążam z polubieniami" i "Sluchalem ponad 2 godziny i nic sie nie dowiedzialem , to jest sztuka tak owijać w puste frazesy." Audytorium będzie podobne. A "chłopskiego rozumu" zdecydowanie bliżej jest jednak Nawrocki niż bonjour, bułkę przez bibułkę, Trzaskowski

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-20 21:41:35
20.05.2025 20:50
2
Hajle Selasje
105

Bukary, a skąd pomysł, że wyborcy Mentzena zagłosują w większości na Trzaskowskiego? To są zwolennicy rozwiązań antysystemowych, podczas gdy Trzaskowski jest wręcz esencją czegoś, co można nazwać systemowością. Wprawdzie część elektoratu M. stanowią wolnorynkowi przedsiębiorcy (i wannabe przedsiębiorcy), ale moim zdaniem to akurat może być ta bardziej kapryśna część elektoratu, zdolna rozpoznać w PO-owskich elitach raczej łże liberałów, niż autentycznych wolnorynkowców, tymczasem PiS w naparzankach z zakresu wojen kulturowych jest dość autentyczny, a te kwestie będą jednak priorytetowe dla twardych kulturowych konserwatystów spod znaku Konferedaracji, plus jest ta część elektoratu Mentzena, która wzięła się z niedowartościowanych środowisk wiejsko-robotniczych, ona też naturalnie będzie ciążyć ku Nawrockiemu.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-20 20:52:07
20.05.2025 14:06
3
Hajle Selasje
105

W interesie Polski jest, żeby Ukraina była państwem buforowym do prowadzenia przez NATO wojen zastępczych (czyli z grubsza korzystne jest status quo), a nie angażowanie Sojusz przez pryzmat art 5, co grozi znacząco eskalacją na terytorium Polski. Inna sprawa, czy da się utrzymać poparcie Ukraińców na kierunek prozachodni bez metody kija i marchewki i czy da się utrzymać zainteresowanie Zachodu Ukrainą bez traktatowego zwiększenia bezpieczeństwa. Ale na pewno nie stawiałbym tezy, że Ukraina w NATO zwiększy nasze bezpieczeństwo. Oczywiście Mentzen cynicznie rozgrywa nastroje antyukraińskie i co do tego nie ma wątpliwości, nie ma w tym myślenia o polskiej racji stanu.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-20 14:10:08
20.05.2025 12:31
1
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Sławek, Przemek i reszta chłopaków musi się napawać chwilą - częściowo wydumanej, częściowo rzeczywistej - sprawczości. Nie da się wykluczyć, że nawet jeżeli sprzyjają im wiatry dziejów, to większej sprawczości już nigdy mieć nie będą, trzeba być wyrozumiałym.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2025-05-20 12:32:14
20.05.2025 12:13
2
Hajle Selasje
105

Im jestem starszy, tym mniej mam ochotę wchodzić na jakiekolwiek barykady, ale naiwnie wierzę też, że ludzie mogą przestać myśleć stadnie i brzydzę się bezmyślną polaryzacją. Naprawdę można być zwolennikiem prawnego ograniczania aborcji, a jednocześnie przeciwnikiem szerokiego prawa do posiadania broni. Można być przeciwnikiem niekontrolowanego napływu migrantów, a jednocześnie uważać, że integracja z państwami UE ma dla nas znaczenie egzystencjalne. Życie w jakiejkolwiek bańce światopoglądowej jest niezdrowe i wyłącza myślenie oraz kształtowanie własnego sumienia.

Istotnie, Trzaskowski kompletnie nie jest z mojej bajki, co więcej, jako zupełnie plastyczna postać wydaje mi się, że w ogóle może być odrzucający dla ludzi mających jakiekolwiek stałe poglądy. Ale nasza klasa polityczna przyzwyczaiła nas do wyboru mniejszego zła i o ile rozumiem, że ktoś czuł potrzebę oddania głos na Zandberga, Biejat czy Hołownię w I turze, o tyle w drugiej trzeba zagryźć zęby i iść głosować, tak jak ludzie szli głosować na Wałęsę przeciwko Tymińskiemu, Nawrocki jest dwa poziomy niżej od Dudy i cztery poziomy niżej od Lecha Kaczyńskiego. Wybór Nawrockiego na prezydenta to już naprawdę pukanie w dno od spodu.

20.05.2025 11:07
6
odpowiedz
6 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Nie dramatyzujcie Panowie lewicowcy. Skoro ja w 2 turze zagłosuję na aborcjonistę Trzaskowskiego, żeby powstrzymać staczaniu się Polski na Wschód, to Wam też korona z głowy nie spadnie.

04.03.2025 11:34
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Drodzy koledzy konserwatyści, a może po prostu trzeba otwarcie przyznać, że król jest nagi? Jak się popatrzy na wybory sojuszników zagranicznych polskiej prawicy (żeby tylko), to nieodparcie nasuwa się wniosek, że za wyborami złymi idą wybory gorsze, a te gorsze poprzedzają katastrofalne. Jako zadeklarowani konserwatyści nauczyliście się już u nas w Polsce akceptować demolkę ustrojową państwa na poziomie konstytucyjnym, nauczyliście się już, że odnowa moralna nie wyklucza się z kręceniem mniejszych i większych lodów. Wiemy, macie grubą skórę i dużo zniesiecie. Znosiliście Orbana, zniesiecie i Trumpa, mówicie?
To już nie czas, żeby Wam pisać, że twarz ma się tylko jedną .Teraz to już tylko można cytować:
https://pl.wikiquote.org/wiki/Prawa_Murphy%27ego

15.11.2024 09:02
Hajle Selasje
105

Ale to nie miała być analogia, raczej podkreślenie, jak jedno wariactwo nakręca drugie, że aż zaczyna brakować miejsca dla "normalsów" (wokizm w całości opanował amerykański establishment, liberalną kulturę, a trumpizm przejął rządy dusz u republikanów). Trudno jest oceniać, co jest długofalowo bardziej szkodliwe, tym bardziej, że o ile Trump może przeminąć (i przeminie), a republikanie wciąż mogą odzyskać poważniejszą twarz (mogą, nie muszą), o tyle korzenie woke sięgają dużo głębiej w umysły ludzi. W każdym razie charakterystyczne wydaje mi się to, że coś, co dla mnie byłoby warunkiem wstępnym do normalnej, racjonalnej rozmowy (równoczesne potępienie trumpizmu i woke) byłoby warunkiem eliminującym zdecydowaną większość amerykańskich wyborców . Jak się nad tym głębiej zastanowić, to fakt, że jeszcze cztery lata temu amerykański demos był jeszcze w stanie wybrać takiego prezydenta jak Biden (przy wszystkich jego wadach), to i tak był cud, na który nikt już nie zasługiwał.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2024-11-15 09:05:32
14.11.2024 23:11
odpowiedz
7 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Widzę, że Amerykanie dorobią się swojej dyktatury ciemniaków. Szaleństwo wokeizmu kontra prawica ciemna jak tabaka w rogu. Ot, znak czasów.

23.09.2024 08:59
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Hajle Selasje
105

Za mało zwraca się moim zdaniem uwagę na jeden aspekt - Ukraina prawdopodobnie jest w stanie dalej trwać w wojnie wyłącznie jako społeczeństwo nacjonalistyczne, a to wymaga - przynajmniej do pewnego stopnia - czczenia tych nacjonalistycznych bożków. My byśmy chcieli, żeby Ukraina zachowała swoją zdolność bojową, dalej przerzucała "ludzkie mięso" pomiędzy frontami, a jednocześnie doznała przeistoczenia w cywilizację z rozwinięta kulturą zachodnioeuropejską i to jeszcze w tym bardziej naiwnym, częściowo życzeniowym, wydaniu. Tylko że te dwie drogi nie do końca ze sobą współgrają. O tym, że z nas są frajerzy, co nie umieją w dyplomację, pisać już chyba nie ma sensu, bo to oczywiste, pisze o tym regularnie mainstream w rodzaju Witolda Jurasza.

21.07.2024 23:25
odpowiedz
2 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Powszechne było ostatnio odczucie, że Trump ma wygraną w kieszeni. Trudno się temu dziwić, bo rzadko dostaje się wielki prezent przed wyborami, a Trump dostał dwa - demencję rywala i nieudany zamach kreujący go na męża stanu. Osobiście byłem zdania, że z dwoma takimi darami od losu Trump nie może przegrać tych wyborów; z jednym jeszcze byłaby szansa, ale też nie przy starcie w wyborach Bidena, który stał się chodzącym, politycznym trupem, co wykluczało jakąkolwiek walkę. Niezbędne było odsunięcie Bidena i znalezienie godnego następcy. Niestety, mam odczucie, że wybór Kamali Harris sprawi, że Trump dostanie trzeci prezent przed tymi wyborami, co zresztą doskonale wyczuł komentując dzisiaj, że Biden byłby trudniejszym przeciwnikiem. Jak myślę o tej wymuszonej kandydaturze, to siłą rzeczy przypomina mi się na polskim poletku i tak już tutaj przypomniana Kidawa-Błońska. Przypomina mi się też chamska wypowiedź Nigela Farage'a sprzed lat, kiedy to powiedział do van Rompuya "Ma pan charyzmę mokrej ścierki i wygląd niskiego rangą urzędnika bankowego". Tak to się wyborów nie wygrywa, a jak już wszyscy będą teraz pisać o odpowiedzialności i mądrości Bidena w kontekście jego ustąpienia, to wypadałoby zaznaczyć, że a) o wiele spóźniona to decyzja, b) kiedy planuje się startować w wyborach w wieku 81 lat (nie powinno się planować  startować w takim wieku, no ale jak już się to robi), wypadałoby mieć u swojego boku jako wiceprezydenta osobę formatu prezydenckiego. Same korzyści z wystawienia czarnoskórej kobiety, to może być za mało nawet w czasach Woke.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2024-07-21 23:29:27
11.01.2024 15:55
6
Hajle Selasje
105

Kurza stopa, nigdy nie sądziłem, że doczekamy się prezydenta przy którym Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski będą się jawić jako mężowie stanu.

11.01.2024 15:02
2
Hajle Selasje
105

Tak tylko nieśmiało zaznaczę, że w składzie nie było dublerów, cokolwiek miałby oznaczać "nielegalny" skład.

11.01.2024 09:48
Hajle Selasje
105

Czyżby kandydatka na nową europosłankę?

10.01.2024 11:00
Hajle Selasje
105

Nie jest powiedziane, kto będzie wygrywał każde kolejne wybory, a przywrócenie zaufania do stabilności systemu prawnego i podstawowego ładu społeczno-instytucjonalnego to zadanie na długie lata, co więcej - mam wrażenie, że bardzo szybko pękają kolejne granice tego, co może się stać i nie ma żadnych warunków brzegowych wyznaczenia tego, czego możemy się spodziewać. Na miły Bóg, to nie jest tak, że jakaś zgraja opanowała Polskę i teraz wystarczy ich rozgonić - ta zgraja została wyhodowana tu i teraz, taki też jest nasz naród.

10.01.2024 10:39
odpowiedz
3 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Myślę sobie o tym, co dzieje się za wschodnią granicą i co się u nas wyprawia i nachodzą mnie niepokojące myśli, że nie ma dla nas ratunku.

09.01.2024 15:12
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Trzeba myśleć przyszłościowo i dobudować skrzydło w Pałacu Prezydenckim na cele hotelowe. A może jeszcze bardziej przyszłościowo i całe skrzydło w siedzibie NBP? Może tam też nie wejdą?

Gorzej, jak przytną budżet Prezydentowi, ale Agata zawsze coś tam upichci.

Miś po polsku trwa (co tam, Miś zawsze był polski).

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2024-01-09 15:13:13
09.01.2024 13:33
Hajle Selasje
105

Nie wydaje mi się, żeby ludzie uznali to za kapitulację. PiS przede wszystkim wykreował nastrój dbania o swoich i skuteczności działań, moim zdaniem znacznie trudniej będzie wytłumaczyć to, że szlachetni ludzie siedzą w pierdlu, a Duda milczy w imię zasad (w które ostatecznie bardzo mało kto po tamtej stronie wierzy).

09.01.2024 13:04
Hajle Selasje
105

A mnie się wydaje, że elektorat PiS oczekuje, że Duda zrobi wszystko, żeby chronić ludzi PiSu - All the King's Men.
Wiadomo jak ewentualne ułaskawienie będzie wytłumaczone - co prawda wcześniejszy akt łaski był skuteczny, ale celem przecięcia spekulacji, normalizacji stosunków, uspokojenia nastrojów i przede wszystkim ocalenia ludzi szlachetnych, wybranych tłumnie przez elektorat na posłów, należy ów akt powtórzyć, skoro bezprawnie nie uszanowano wcześniejszej decyzji prezydenta. PiS to nie jest partia legalizmu, tylko decyzjonizmu.
Trudno nie skorzystać z prawa łaski, za 1,5 roku takiego luksusu już nie będzie.
Dlatego moim zdaniem do ułaskawienia ostatecznie dojdzie, a obecna "obława" ma zostać skapitalizowana politycznie - pytanie, czy Polacy pójdą w stronę trumpizmu i to kupią.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2024-01-09 13:06:41
09.01.2024 12:45
1
odpowiedz
7 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Pytanie, jakie sobie teraz zadaje, jest takie: dlaczego Duda nie powtórzy procedury ułaskawienia drugi raz? Można oczywiście przyjąć, że jest człowiekiem na wskroś pryncypialnym, natomiast nie wiem jak Szanownych Kolegów, ale mnie taka propozycja odpowiedzi jakoś nie przekonuje. Może jeżeli tę pryncypialność odnieść do zewnętrznego przewrażliwienia na punkcie własnej osoby połączoną ze specyficznym stanem braku szacunku do siebie, w którym człowiek z trudem patrzy na swoje odbicie w lustrze - jakoś się to bardziej składa, ale dalej budzi moje wątpliwości.
Czyżby zatem zwlekanie z decyzją o "ponowieniu" ułaskawienia i udzieleniu azylu przestępcom było elementem cynicznej politycznej gry? Efekt podpalania po raz kolejny wymiaru sprawiedliwości jest tutaj raczej osiągnięty przy okazji. Zastanawiam się zatem, na ile to, co się dzieje, jest wyciąganiem wniosków z sukcesu trumpizmu - czyli sympatii opinii publicznej dla kryminalistów kreujących się na ofiary systemu. Policja obstawiająca Pałac Prezydencki jakoś niepokojąco przypomina mi (chodzi oczywiście o ogólne skojarzenia, a nie jakąkolwiek równowagę) atak na Kapitol, z tą różnicą, że mamy wciąż dualizm władzy, a podpalanie państwa z dykty dobrze się skończyć nie może.
Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2024-01-09 12:47:41
12.12.2023 20:41
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Grzegorz Braun zgasił świece chanukowe:

a) w imię protestu przeciwko zbrodniczej polityce Izreala na Bliskim Wschodzie,
b) w imię laickości państwa,
c) bo jest antysemitą,
d) protokół 1% (wprawdzie po wyborach, ale niedługo kolejne - a może jako akt zemsty, że go przed wyborami schowali? )

Nie taki trudny wybór, prawda? Chociaż opcja ostatnia też kusząca.

A Bosaka jest mi autentycznie szkoda. Racjonalny facet na smyczy wariackiego elektoratu. Trochę taka tragiczna postać.

15.11.2023 13:07
Hajle Selasje
105

Thorvik --->

Przykład, który podałeś jest bardzo miękki i nie wywołuje we mnie gęsiej skórki, niemniej otwarte posługiwanie się retoryką "złamania niektórych przepisów" jest już bardzo niebezpieczne. Art. 7 Konstytucji się kłania. Głosując na blok partii opozycyjnych chciałem wygnać z mojego państwa rzezimieszków, a nie zastąpić ich innymi.

HP---->

Zgadzam się z Thorvikiem i oczywiście zupełnie nie zgadzam z mającym nadzieję na to, że temat rozliczeń i odpowiedzialności rozejdzie się po kościach Hajle :)

Ale to jest nieprawda Pietrus :-) Znowu mi - wciąż i wciąż - imputujecie :-)
Bodnarowi też zarzucisz, że chce, żeby temat rozliczeń się rozmył?
To są właśnie absurdy życia w czarno-białym świecie.
Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, używanie retoryki rozliczania zgodnego z zasadami legalizmu, czyli postulatu postępowania zgodnego z naszą kulturą prawną i wartościami panującymi w naszym kręgu cywilizacyjnym uznaje się za przejaw zaniechania rozliczeń.
To jest typowa retoryka PiSowska (populistyczna) a rebours - kto nie z nami, ten przeciwko nam.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-11-15 13:14:38
15.11.2023 12:28
Hajle Selasje
105

Czyli jeśli koniecznością powstrzymania od władzy partii która chce wprowadzić przepisy wprost z książek Orwella będzie złamanie kilku reguł, wybierasz rok 1984?

Złamanie kilku reguł? Och, jakie to subtelne. Niczym kuszenie Ewy w Raju. Wierzę, że jesteśmy jako państwo i społeczeństwo zdolni do oczyszczenia, a nie do sięgania rozwiązań ze stanu wyjątkowego. Jakkolwiek rozumiem odmienne stanowisko - przy czym pamiętaj, że używając argumentu siły trzeba mieć odpowiednią ilość amunicji. W przeciwnym razie i tak skończy się na wojnie pozycyjnej, ale cnota pójdzie się bujać :-)

Ja jednak jestem innego zdania. Tak jak poprzednio parsknąłem śmiechem gdy zasugerowałeś że 4 lata edukacji wystarczą, aby TVP przestał być wykorzystywany przez polityków, tak teraz rozbawiła mnie sugestia że nagle 4 lat ścisłego trzymania się prawa wystarczą, aby PiS jak już władzę odzyska, za ich przykładem wrócił na drogę praworządności.

Produkujesz imputowane mi wypowiedzi z prędkością karabinu maszynowego. Poproszę o źródła tych wszystkich, rzekomo moich, cytatów, w przeciwnym razie będę musiał uznać, że masz skłonność do konfabulacji. Sympatia sympatią, ale jak chcesz cytować, to cytuj dokładnie albo przynajmniej parafrazuj zachowując sens.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-11-15 12:29:41
15.11.2023 11:49
Hajle Selasje
105

Rozumiem. Czyli aby nie łamać prawa postanowiłeś liczyć że nagle ruszą ich sumienia i sami postawią się przed sądem dyscyplinarnym, dobrze zrozumiałem?

Tak, przede wszystkim chciałbym, żeby w Polsce już dłużej nie łamano prawa na szczytach władzy. To jest punktem wyjścia. W tym ramach chciałbym odbudować stabilność oraz powagę polskiego państwa. W jaki sposób konkretnie ta odbudowa nastąpi, to zależy od szeregu czynników. Różnica między nami jest taka, że ja wychodzę od zasad ogólnych do celów szczegółowych, a Ty będziesz dobierał ogólne zasady postępowania pod osiągnięcie szczegółowych celów. Jeżeli ktoś po 8 latach nie ma dość zasady "cel uświęca środki", nie ma dość siepaczy i jeźdźców bez głowy, nie ma dość nieprzewidywalności i instrumentalizacji prawa i oczekuje tylko rewanżu, to znaczy, że nie wyciągnął żadnej konstruktywnej lekcji z ostatnich 8 lat. Ale wybacz, oszczędzę sobie więcej pogadanek na poziomie lekcji WOS-u :)

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-11-15 11:49:27
15.11.2023 11:17
Hajle Selasje
105

Thorvik

HS cały czas zapomina, że trzymanie się zasad praworządności oznacza, że jeśli np. koalicja uzna wyrok TK w sprawie neo KRS za nieważny z powodu dublerów, będzie też oznaczało że jeśli TK ponownie to orzeknie - tym razem bez dublerów - będzie się do tego musiał zastosować.

Każda opcja ma swoje "plusy ujemne" cytując klasyka. Matczaki, Bodnary i Hajle Selasje uważają, że zgodnie z prawem możliwe jest np. pociąganie nie-dublerów do odpowiedzialności dyscyplinarnej; rzeczą roztropną jest również założyć, że jeżeli w gronie pozostałych sędziów TK znajdują się koniunkturaliści (a jest to założenie niepozbawione pewnych podstaw ;)), to będą oni funkcjonować w innej logice niż niewzruszonych aparatczyków systemu, który staje się z wolna systemem słusznie minionym. Bottom line is - jeżeli ktoś chce przywracać praworządność i niepokój wzbudzają w nim słowa takich osób jak Bodnar, które mówią o respektowaniu praworządności, to jesteśmy w świecie Orwellowskiego dwójmyślenia.

Dwójmyślenie oznacza przede wszystkim wyznawanie dwóch sprzecznych poglądów i wierzenie w oba naraz. Partyjny inteligent wie, kiedy powinien zmienić swoje wspomnienia, a zatem w pełni się orientuje, że przekręca fakty; równocześnie jednak, dzięki dwójmyśleniu, święcie wierzy, iż prawda nie została pogwałcona. Proces ten musi być świadomy, gdyż inaczej brakowałoby mu precyzji, a zarazem bezwiedny, aby człowiek nie zdawał sobie sprawy z faktu dokonania fałszerstwa, bo to mogłoby wywołać w nim poczucie winy.

George Orwell: Rok 1984.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-11-15 11:18:13
15.11.2023 10:37
odpowiedz
20 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

A ja mam nadzieję, że potwierdzi się spekulacja, że ministrem sprawiedliwości zostanie Bodnar i zamiast "rozjeżdżania walcem" będziemy po prostu mieli właściwego człowieka na właściwym miejscu.

https://kulturaliberalna.pl/2023/11/14/zapewniam-ze-bedzie-gigantyczna-determinacja/

Chciałbym natomiast powiedzieć, że trzeba zrobić wszystko, absolutnie wszystko, żeby przy przywracaniu praworządności nie łamać zasad praworządności. Jeżeli ustawodawstwo, konstytucja, działania w ramach uprawnień władczych rządu, dają szansę na rozwiązanie istniejących problemów, to trzeba zrobić wszystko, co się da – i jak najszybciej się da. Ale jednocześnie zdawać sobie sprawę z tego, że w niektórych przypadkach trzeba będzie nastawić się na dłuższy marsz. Nie można tworzyć miraży i obiecywać obywatelom czegoś, co jest niemożliwe, albo może prowadzić do nieprzewidzianych dramatycznych konsekwencji.

Niby oczywiste, ale nie w naszej plemiennej "kulturze" politycznej.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-11-15 10:40:01
09.11.2023 09:35
😜
odpowiedz
Hajle Selasje
105
Image

Prezent od symetrysty.

06.11.2023 22:56
odpowiedz
Hajle Selasje
105
Image

Czy Woody Allen wygra pojedynek na ręce z Rambo? Moim zdaniem nie jest bez szans.

06.11.2023 22:53
odpowiedz
Hajle Selasje
105
Image

Simpsonowie jako komuniści. Przyjemna zabawka.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-11-06 22:53:47
06.11.2023 22:37
Hajle Selasje
105

Niby tak, ale przy takim scenariuszu nie powinniśmy mieć ani jednego weta Dudy, ewentualnie wszystkie z nich musiałyby stanowić uzgodniony z Kaczyńskim teatrzyk, a w to raczej nie wierzę.

06.11.2023 21:12
odpowiedz
3 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Kolejny dowód na to, jak świetnie Kaczyński/jego otoczenie wybrali kandydata na prezydenta - myślę, że nie było łatwo wybrać kogoś, kto nie jest niewybieralny, a kto jednocześnie - jako doktor prawa - mentalnie przez całe 10 lat nie będzie gotowy wybić się na niezależność jako prezydent. Mam wrażenie, że jakby wsadzić na ten urząd słupa spod budki z piwem, to istnieje szansa, że taki słup, pod wpływem powagi zajmowanego przez siebie stanowiska, formalnych uprawnień, ale też pozycji ustrojowej, wyrwałby się ze smyczy swoich mocodawców i zaczął prowadzić własną politykę.

Możemy tylko zgadywać, na ile to jest kwestia dalszych ambicji politycznych Dudy (moim zdaniem on się nie nadaje kompletnie do tego, żeby przejąć schedę po Kaczyńskim), na ile kwestia trzymania się kurczowo obozu, który może go obronić przed Trybunałem Stanu, a na to decyzja nie cyniczna, tylko wynikająca z tego, co napisałem na początku - z czegoś, co mogłaby wyjaśnić tylko seria spotkań u psychoanalityka.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-11-06 22:09:43
05.11.2023 01:20
Hajle Selasje
105

HP

Odpowiem króciutko, bo już późno.
Odwołując się do pojednania nie chodzi mi o aktyw polityczno-publicystyczny, tylko o zwykłych ludzi, którzy głosowali na PiS z zupełnie różnych powodów. Część z tych ludzi jest agresywna, część nie. Nie ma co generalizować.
A dlaczego akurat teraz pada temat pojednania? To bardzo proste - bo mamy przesilenie i kształtuje nam się nowa rzeczywistość - albo może ona próbować zaleczyć niektóre rany albo dosypywać do nich soli.

Zdanie "Ludzie normalnie nie wypowiadają się w ten sposób - czy to w realu czy chociażby na portalach społecznościowych." mogę uznać co najwyżej za dobry żart. :)

Niedopowiedzenie z mojej strony - chodziło mi o real i portale społecznościowe, w których ludzie podpisują się nazwiskami własnymi. Tak, tam nie ma aż takiego szamba.

A tak na marginesie - jeżeli do prostych przeprosin, a przede wszystkim do okazania chęci poprawy i gestów dobrej woli takich jak: zaprzestanie rozkradania publicznej kasy, zaprzestania szkalowania wyborców i polityków opozycji, powierzenie misji tworzenia rządu faktycznej i znanej większości potrzeba jakichś szczególnych kwalifikacji moralnych i intelektualnych, których, jak wnioskuję, druga strona nie posiada (ale czy to by oznaczało, że zgodny z prawdą jest obraźliwy stereotyp, iż po stronie PiS-u nie ma inteligencji?) - to jest z polską prawicą gorzej, niż myślałem.

Nie będzie żadnych przeprosin, bo nie o przepraszanie tutaj chodzi, tylko o nieobrażanie ludzi i o elementarne poszanowanie ich wrażliwości (tam gdzie nie sprowadza się ona do retoryki obrażania oczywiście). I tak, z polską prawicą jest moim zdaniem bardzo źle, przecież sam napisałem przed wyborami, że głosuję na de facto rządy lewicowo-liberalnej koalicji, n'est-ce pas?

05.11.2023 00:19
Hajle Selasje
105

Herr Pietrus

"Raczej" grzecznie to niezły eufemizm. Połowie osób skacze tutaj ciśnienie, że w ogóle śmiem się wypowiadać w taki, a nie inny sposób, stąd różne niewybredne uwagi; nie będę tutaj robił ich egzegezy, bo nigdy nie bawiło mnie robienie z siebie męczennika, ale zwyczajnie niemiło wrócić na forum spotykając się z określeniami typu "prawaczek, "ziomeczek czy "mięknie rura". Ludzie normalnie nie wypowiadają się w ten sposób - czy to w realu czy chociażby na portalach społecznościowych. Dla mnie to jest poziom osiedlowej dresiarni i ja nie zamierzam się w tym babrać, jak chcecie to dalej prowadźcie swój kącik wzajemnej adoracji połączony z rytualnym obrzucaniem łajnem z takim Manolito. Widać takie jest zapotrzebowanie większości.

I problem nie w "błyskawicznym pojednaniu" (sam pisałem, że to nierealne), tylko w nastawieniu każdego z osobna i braku jakiejkolwiek woli. I tak, oczywiście, że ktoś, kto określa siebie jako "inteligencja" powinien wymagać od siebie więcej; począwszy od zrozumienia, że istniejący konflikt partyjny jest celowo podsycany przez partyjne wierchuszki, które żyją z tego konfliktu i na nim żerują, a my - ludzie, Polacy, naród - możemy się w to ślepo wpisywać albo się z tego cyrku wypisać (co nie oznacza zrezygnowania ze swoich przekonań).

04.11.2023 21:46
odpowiedz
5 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Asmodeus
Ostatnie kilka dni to przyklad jak szybko prawdziwemu-polakowi-katolikowi-prawaczkowi-pisiorowi blyskawicznie mieknie rura jak tylko pomysli, ze moze byc potraktowany tak samo, jak traktowal innych przez ostatnie 8 lat. Typowe dla polskiego kato-hipokryty.

To o mnie? To jednak fascynujące, ile w Was jest agresji. Biorąc pod uwagę, że zaczęliście odzyskiwać dla siebie przestrzeń polityczną, to może coś nie tak w domu? W pracy? A może raczej w szkole? Bo dla mnie - a muszę przyznać, że aktualnie w moim życiu prywatnym i zawodowym panuje duży spokój - taka ilość żółci i agresji w stosunku do kogoś, kto bardzo stara się nikogo nie obrazić jest jednak niepokojąca. Nie potraficie rozmawiać inaczej? Wątki polityczne są już w tej chwili zdominowane przez jakieś kompletne dresiarstwo?

Zrobienie ze mnie pisiora na podstawie moich wpisów jest tak kuriozalne, że odechciewa się jakiegokolwiek komentowania (a jeżeli nadal nie łapiesz, to możesz sobie sprawdzić w moich postach na kogo głosowałem). Nie potrafisz pojąć, że ktoś, kto wyłamuje się poza Twój schemat wojny polsko-polskiej, więc koniecznie musisz mnie wepchnąć do przeciwnego narożnika, bo inaczej nie potrafisz? Życzę Ci kiedyś, żebyś osiągnął w swoim życiu stan, w którym nie musisz obrażać innych w internecie, żeby się dowartościować.

04.11.2023 12:46
Hajle Selasje
105

HP
Chłopie, ja nie trzymam ciśnienia? To nie ja się od lat obrzucam tym samym łajnem z Manolito et consortes. To nie symetryści nie wytrzymują ciśnienia.

Dlaczego opozycja ma wyciągąć rękę na zgodę? Hmm może dlatego, że:
a) jest mądrzejsza
b) mniej populistyczna
c) bardziej zależy jej na dobru wspólnym i nie chce dzielić Polaków
d) bo wygranemu łatwiej wyciągnąć rękę do przegranego niż odwrotnie?

Masz test wielokrotnego wyboru, możesz sobie sam wybrać odpowiedź.

twostupiddogs
Chyba raczysz sobie kpić czy o drogę pytać. Facet jest 10000% przykładem koniunkturalisty. Przypisywanie mu JAKICHKOLWIEK przekonań jest całkowitym nieporozumieniem. Za 5 lat z Biedroniem weźmie ślub jeżeli tylko mu to się będzie opłacało.

Napisałeś właściwie to samo co ja tylko innymi słowami.
A co do reszty - no cóż, uważam, że obóz konserwatywny dał się tak samo wciągnąć w wojnę polsko-polską jak i drugi, nie usprawiedliwiam tego, ale też nie zamierzam się tłumaczyć za kogoś, bo to nie moja walka.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-11-04 12:50:36
04.11.2023 12:22
odpowiedz
9 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Popadanie w triumfalizm przez którąkolwiek ze stron jest śmieszne. W przypadku PiSu to dość oczywiste, ale jeżeli druga strona ma tak doskonałe samopoczucie, to radzę rozważyć, jak się obecnie mają "prawicowe populizmy" na całym świecie, jakie ugrupowanie uzyskało najlepszy wynik wyborczy, kto ma obecnie w polskim systemie politycznym "mniejszość blokującą" i jak szeroki front (od Zanderga i Biedronia po Biernackiego, Giertycha i Petru) trzeba było zawiązać, żeby PiS powstrzymać.
Ale widać doskonale, jak niektórym sodóweczka do głowy uderza i niestety - u niektórych nie widać cienia refleksji do tego, żeby spróbować dążyć do jakiegoś rodzaju pojednania narodowego. I oczywiście, że nie będzie pojednania na takim absolutnym poziomie, każdy dorosły człowiek zdaje sobie sprawę z ograniczonej siły oddziaływania takich gestów w skali masowej. Ale skoro tak dużo uwagi zaprząta niektórym agresja po stronie PiSu, to może by tak wymagać trochę więcej przynajmniej od siebie? Ale po co, lepiej się napawać prostactwem drugiej strony.

twostupiddogs
Oczywiście widzę absurd tej wypowiedzi, ale chyba nie uważasz, że ten szczególny rodzaj polityka, populistycznego-technokraty, jest w głębi serca bezkompromisowym przeciwnikiem aborcji?

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-11-04 12:24:10
03.11.2023 16:50
Hajle Selasje
105

Wytrzyj pianę z ust.

03.11.2023 16:04
Hajle Selasje
105

HP

Zgodzę się, że wprowadzanie do szkół skrajnie lewicowej ideologii gender jest równie szkodliwe jak wprowadzanie tam rękoma Czarnka fundamentalizmu katolickiego, tyle że poza pojedynczymi, głośnymi jednostkami, które tutaj raczej zgodnie krytykowaliśmy, nie widzę na lewicy osób postulujących światopoglądową rewolucję.

Jej nie trzeba propagować, wystarczy ją wprowadzać, jak już się przejmie instytucje. Zresztą sam Tusk, koniunkturalnie, za sprawą programu, zdecydował o rozpoczęciu w Polsce rewolucji obyczajowej.

Może należało mniej brutalnie wprowadzać konserwatywną rewolucję w szkołach, nie trzeba by teraz było płakać nad rozlanym mlekiem.

Ja tej rewolucji nie wprowadzałem ani nie popierałem, przeciwnie; ostrzegałem, że skończy się to niedobrze. Jak się chce cokolwiek rewolucjonizować z człowiekiem-memem na czele, to jedyne co później pozostaje, to wołać "chwilo trwaj".

03.11.2023 12:27
Hajle Selasje
105

Bukary:

Wiadomo, że bliższa koszula ciału. Nie twierdzę, że Lewica ma w całości zły program edukacyjny, nie wydaję mi się, że M. też tak twierdzi (ale zmęczyło już mnie bycie jego adwokatem). Mogę jedynie szerzej wskazać, że nie jest przypadkiem, że konserwatyści boją się rządów lewicy właśnie w obszarze edukacji i właśnie tutaj widzą zagrożenie, bo to właśnie edukacja jest tym polem (obok instytucji kultury), gdzie lewica robi marsz przez instytucje i forsuje swój światopogląd (oczywiście też PiS też to próbował robić z gracją słonia w składzie porcelany). Gdybyśmy mieli szeroką koalicję prawicową, od Trzeciej Drogi po Konfederację, to zapewne też miałbyś nadzieję, że edukacja trafi w ręce TD, nawet jeżeli jakaś inna działka miałaby wpaść w ręce bardziej skrajnego ugrupowania. A czego dotyczą te obawy? Przecież nie odejścia od modelu pruskiego (niezależnie od tego, że jako miłośnik bardziej klasycznego wykształcenia mam swoje obawy). Obawy dotyczą przede wszystkim władzy symbolicznej i braku wrażliwości systemu edukacyjnego na różnorodność potrzeb uczniów i ich rodziców w zakresie np. edukacji seksualnej (czyli z grubsza boimy się Czarnka a rebours, przy czym w przypadku Czarnka istniał niejako naturalny dla młodzieży dystans i opór (zresztą wspierany przez wielu nauczycieli), który sumarycznie wytworzył jakiś rodzaj równowagi wbrew instytucjom, a potencjalnie queerowo-coolowy minister edukacji takiej przeciwwagi nie dostanie, o czym dobrze wiesz).

--
O tym, że ludzie o wrażliwości konserwatywnej mają prawo się bać świadczy dobrze i poziom dyskusji tutaj, jakieś wzięte z kapelusza teksty o katolikach czy zrytych poglądach. Wymagam od siebie rozmowy na pewnym poziomie, staram się uczyć wrażliwości na innych i tego samego oczekiwałbym od swoich rozmówców. Jeżeli to za dużo, to szkoda.

neXus
Co to znaczy "naszych standardach"? Ja reprezentuję siebie samego w tej rozmowie. Wybaczcie, że tak patetycznie, ale naprawdę nie chce mi się po "psiemu" szarpać po kostkach.

HP
Jak widać, przez ostatnie osiem lat nawet dla mistrzów logicznej argumentacji i dyskusji na argumenty merytoryczna obrona rządów PiS stanowiła nie lada wyzwanie, a przecież na krytykę nie mieli ochoty. Teraz wreszcie można zająć dogodną pozycję.

Nie lubię kółek wzajemnej adoracji, a w rządach PiSu nie było czego bronić. Tylko tyle i aż tyle, nie musisz mi nic więcej imputować.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-11-03 12:31:26
03.11.2023 09:36
Hajle Selasje
105

Jestem zdziwiony, że tak łatwo popadasz w agresywny, napastliwy ton.

03.11.2023 09:27
Hajle Selasje
105

O co mi chodzi? Przywołałem pogląd Matczaka w dyskusji na konkretny temat, a potem z kolegą wyżej zrobiła się wymiana zdań mniej na ten konkretny temat, a bardziej na temat samego Matczaka i jego światopoglądu (ot, takie "niewinne" wytykanie komuś, że jest katolikiem, jakby był czarną owcą). Ty się teraz przyłączasz do chóru krytyków Matczaka przywołując jego nieudaną część publicystyki, która jednakowoż dalej nie ma żadnego związku z poruszanym tematem, niejako przyłączając się do piłowania ostrza "ad personam" w tej całej rozmowie. Z grubsza o to mi chodzi :-)

Chcesz znać moje zdanie? Odzwyczailiście się przez te 8 lat od wymiany argumentów, rządy PiSu były tak łatwym celem, że nie wymagały większego wysiłku, zresztą z tego też m.in. powodu przestałem tutaj pisać, bo skoro wszyscy poruszaliśmy się w tej samej smutnej rzeczywistości, to można było albo przyłączyć się do grupy o stosunkowo jednolitym stosunku do rzeczywistości, ewentualnie występować w pozycji freaka czy klauna (może bardziej trolla), który broni nowej nomenklatury, co większego pola do wymiany zdań nie stwarzało.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-11-03 09:37:11
03.11.2023 09:13
😜
Hajle Selasje
105

Nie dość, że - jak już ujawniono - Matczak to katol, to jeszcze bez kojarzącego się z katolicyzmem pierwiastka "dolce far niente"; papista nakręcony po protestancku, no gorzej już być nie może ;)

Widzę, że tutaj panuje luźny stosunek do sztuki wymiany argumentacji, przede wszystkim nie liczy się co ktoś powiedział, tylko kto. Właściwie nie odbiega to od ogólnego standardu, więc nie ma co się dziwić.

02.11.2023 11:52
Hajle Selasje
105

Wiesz, trudno uznać za merytoryczne dywagacje, że ktoś jest katolikiem. Gdyby Biedroń przedstawiłby koncepcję naprawy np. Sądu Najwyższego, a ja bym zaczął mu wytykać, że jest homoseksualistą, to jakie świadectwo bym sobie wystawiał?

On stoi na stanowisku, że co się stało, to się stało i bez względu na skalę łamania zasad ustrojowych, ponieważ konstytucja i ustawy takich działań jak z TK czy KRS nie przewidziały, to nie można nic zrobić, trzeba wszystko zostawić jak jest, przejść nad jasnym złamaniem prawa do porządku

To jest po prostu nieprawda :) Nic takiego nie pisze ani nie mówi, a jeżeli tak twierdzisz, to poproszę cytat.

Taka postawa profesora prawa razi szczególnie - miast szukać rozwiązań - oczywiście nie bezprawnych, czasem mniej oczywistych, cssem przez odwołanie wprost do konstytucji (to samo robiły sądy po upadku PRL przed '97 r.) - on woli niczego, broń Boże, nie dotykac, bo jeszcze się jakiś wyborca PiS obrazi.

Nie wyborca PiS się obrazi, tylko bo zamiast zamykać puszkę Pandory i przywracać legalizm zaczniemy wykorzystywać PiSowskie metody na korzyść drugiej strony (jaka by ona nie była) i w ten sposób nigdy nie staniemy na nogi, a konstytucyjne instytucje już na zawsze będą przedmiotem manipulacji polityków, w ten sposób nastąpi ostateczny triumf polityki nad prawem, dla normalnego prawnika to przerażająca wizja. W Twoich wypowiedziach wybija taka pogarda dla "imposybilizmu prawnego" - cytując klasyka (!!).

O zamykaniu "na uchwałę" żaden prawnik nie mówił, niech Matczak nie tworzy problemów, których nie ma.

Ale poważnie mówi się o chociażby o wygaszaniu kadencji wszystkich sędziów TK (nie tylko dublerów), bo nie spełniali wymaganych kryteriów etycznych i merytorycznych (materialnie, a nie formalnie), a nie w oparciu o postępowania dyscyplinarne.
Pisali o tym Gutowski z Kardasem w Rzepie.
I oni rozbrajająco piszą, cytuję:
Sejmowy wybór sędziów TK bez zbadania, czy spełniają konstytucyjne przesłanki merytoryczne i deontologiczno-etyczne, dokonany został z naruszeniem normy z art. 194 ust. 1 zd. 1 in fine. Nie ma tu żadnego znaczenia, że także przed 2015 r. dochodziło do powoływania do TK osób niespełniających wymaganych prawem kryteriów. Przyjmując prezentowany tu punkt widzenia, w przyszłości nie będzie już można powielać patologii, które w formie skrajnie wynaturzonej doprowadziły do upadku tej instytucji.

Co prawda w przeszłości było źle, teraz jest tragicznie, ale jak pozwolimy większości sejmowej majstrować przy ważności powołań sędziowskich, to w przyszłości będzie git. Wybacz, ja już wolę "śliskiego" Matczaka, niż takie himalaje naiwności.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-11-02 11:58:14
02.11.2023 11:26
😉
Hajle Selasje
105

Herr Pietrus

Nie wydaje mi się, żebym dostał od Ciebie merytoryczną odpowiedź, więc ograniczę się do tego, że również wysyłam serdeczne pozdrowienia.

02.11.2023 09:29
Hajle Selasje
105

Herr Pietrus:

Niestety, PiS wciąż posiada, prezydenta, KRS, TK, KNF, większość blokującą odrzucenie veta, nadal też posiada RNM i TVP - więc jeśli rozliczenia mają być skuteczne, wręcz MUSZĄ chwilami balansować na granicy prawa.

Ale co to w ogóle znaczy? Bezprawie PiSowskie było już przed wyborami - jakiś desperat mógłby wtedy napisać to samo co Ty wyżej i jeszcze dodać do tego rząd i parlament i dopisać - więc jeśli rozliczenia mają być skuteczne musimy zacząć działać w partyzantce albo prowadzić terroryzm wymierzony we władze państwowe. Nikt by takich głupot nie napisał, ale to, że wygrany obóz nie ma np. prezydenta jest wynikiem wyborów wielu Polaków i należy to uszanować, a nie np. "na granicy prawa" zwalczać weto prezydenckie (cokolwiek miałoby to znaczyć). Albo trzeba się z tym prezydentem dogadać, albo przeczekać, tertium non datur. To jest symetryzm? Nie, to jest dorosłe życie.

Ogólnie rzecz biorąc Matczak to jeden z gorszych symetrystów, bo kryjący się pod płaszczykiem teoretycznej warszaffki i inteligencji. Prawdziwy wilk w owczej skórze, do tego, zdaje się, mocno oddany katolik, a w każdym razie kościelny lobbysta na rzekomo opozycyjnej stronie.

OH. MY. GOD. Katolik. No niemożliwe. Wiadomo, że katolik nie może się zaliczać ani do opozycyjnej strony, ani do warszafffki, ani - rzecz jasna - do inteligencji. Miejsce wszystkich katolików jest na Podlasiu i Podkarpaciu. Można im jeszcze wydzielić mały rezerwat pod Toruniem. Co jest w ogóle za argumentacja?

Skrajności nie są dobre, ale idąc tokiem rozumowania Matczaka, to (niezależnie od skuteczności tamtych rozliczeń) nazistów też byśmy nie osądzili, bo oni to z grubsza też większość rzeczy zgodnie z prawem robili... A tu jakieś nowe trybunały, jakieś wyroki pisane przez zwycięzców..

Idąc tokiem rozumowania Matczaka, jeżeli chcecie kogoś zamknąć, to zróbcie to w oparciu o wyrok sądu, a nie uchwałę sejmu. I to ma być kontrowersyjne? Właśnie o to chodzi, że Matczak mówi oczywiste, umiarkowane rzeczy i jest za to postponowany jako symetrysta, bo nie zdaje egzaminu z nienawiści do PiSu, która - podobnie jak nienawiść do Tuska- zwyczajnie zaślepia.

I na tej podstawie mamy rozliczać delikatnie, bo się ZNOWU wyborcy PiS obrażą?

Rozliczać należy sprawiedliwie, a nie twardo albo delikatnie, ale można sobie odpuścić pokazówki z wyprowadzaniem Kaczyńskiego o 6:00 rano w pidżamie albo przesuwanie pomnika smoleńskiego. Dlaczego? Bo są jeszcze tacy - napiszę za Tobą - przedwojenni idealiści - którzy nie chcą, żeby ich ojczyzna do końca pękła na dwie połowy.

lordpilot:
Jego syn zdążył szkołę skończyć, zanim nastał Czarnek, moje dzieciaki nie, więc niech mi teraz nie bóldupi. Agnieszka Dziemianowicz - Bąk (jako ewentualny MEN) na pewno nie będzie gorsza niż ten inkwizytor, który za chwilę straci stołek. NIE MA takiej możliwości.
Ojojoj, jeżeli dla wyboru ministra edukacji wystarczy, że będzie lepszy niż Czarnek, to nadal mamy do wyboru jakieś 99,99% społeczeństwa, nijak z tego nie wynika, że ministrem należy zrobić Dziemianowicz - Bąk.
Fajnie było widać lewicową wrażliwość, jak we wrzuconej przeze mnie rozmowie redaktorka KL jako argument na wrażliwość lewicy wobec instytucji małżeństwa podała przykład małżeństwa jednopłciowego. Myślę, że powiedziała to szczerze, a nie cynicznie. Powiedzieć, że żyje w swojej bańce, to nic nie powiedzieć.

Druga sprawa to "kicz pojednania", który ten facet proponuje.
Tusk też proponował przed wyborami "kicz pojednania" czy tylko Matczak proponuje?

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-11-02 09:31:31
01.11.2023 16:55
1
Hajle Selasje
105
Wideo

Ale Matczak nie jest zwolennikiem narracji o zapomnieniu; w ogóle nie mam świadomości, żeby taka narracja istniała - szczególnie, kiedy aktualnie rozgrywającym jest dalej Duda, a do mediów przedostają się informacje o niszczeniu dokumentów.

Co mówi aktualnie Matczak można sobie posłuchać w świeżej rozmowie z Kulturą Liberalną: https://www.youtube.com/watch?v=B2-ULw9kndY&t=6s

To, co mówi, jest spójne i mądre i ja się z nim zgadzam.
Z grubsza rzecz biorąc mówi o dwóch kwestiach: poruszaniu się w ramach systemu prawnego (a szczególnie konstytucyjnego i ze szczególnym uwzględnieniem istnienia "glejtu" od władzy sądowniczej) oraz uszanowaniu wyborców PiSu w sferze symbolicznej/godnościowej.
Dla kogoś, kto nie jest zacietrzewiony, to powinny być naturalne refleksje, a nie żaden symetryzm.

Nie przemawia do mnie porównanie w grą w szafy; polityka w ogóle, a polska polityka w szczególności, to nigdy nie była gra w szachy; raczej była to kombinacja gry w bierki i pokera. Oczywiście, że PiS zmienił zasady gry i z tego, co wiem znaczna część wyborców zdecydowała, że chce przywrócić zasady dotychczasowe. Ponoć "Polska miała wrócić do Europy". No ale najpierw pozostaniemy przy metodach wschodnich, wymażemy PiS z systemu politycznego, a potem sobie ten Zachód zbudujemy. Pomijając już hipokryzję takiego działania ( cel ma usprawiedliwiać środki to przecież retoryka bolszewicka, to retoryka PiSowska, a my jesteśmy demokratami, liberałami??), to skąd gwarancja, że PiS nie wróci do władzy i wówczas opozycja będzie już miała wytrącony argument czystych rąk i przywiązania do wartości demokratycznych? Ludzie na elementarnym poziomie widzą hipokryzję - właśnie dlatego kawiorowa lewica zbiera słabe wyniki, a wyborcy socjalni gromadnie głosują na PiS, który konsekwentnie transferował środki społeczne dla najuboższych. Ludzie w większości widzieli też, że "idea PiS" stała się ważniejsza niż polskie państwo i dlatego odsunęli tych ludzi od władzy świadomie wybierając blok ugrupowań, który miał przywrócić pewne standardy. A Wy teraz mówicie - pal licho standardy demokracji-liberalnej - trzeba wykorzystać potwora, który stworzył PiS przeciwko PiSowi. Można i tak, ale od tej pory a) jesteście już tylko warunkowymi demokratami liberalnymi, czyli tak naprawdę żadnymi, jesteście tak naprawdę woluntarystami b) nie narzekajcie na polaryzację i nie wskazujcie, że PiS jest wyłącznie winny podziałom w polskim społeczeństwie.

Zaznaczam, że spieramy się na bardzo ogólnym poziomie, nie wypowiadam się komu należy coś zabrać albo kogo należy za co ukarać albo nie.

01.11.2023 15:29
odpowiedz
17 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Zawsze pozostaje pytanie, co to znaczy rozliczenia? Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. Nie słyszę, żeby ktokolwiek po stronie "opozycyjnej" nie chciał rozliczeń, bardziej rzecz się sprowadza do tego, w jaki sposób te rozliczenia robić. Czy byłej władzy autokratycznej przywalić z pięści w nos odwołując się do czystej "woli politycznej" czy też po prostu przywrócić mechanizmy praworządności i w ich ramach pozwolić działać niezależnej prokuraturze oraz finalnie sądom, może co najwyżej tu i ówdzie dając pewne impulsy (na początkowych etapach)? Tutaj w gruncie rzeczy rozkładają się napięcia i albo przyjmiemy, że PiS otworzył puszkę Pandory, w której - cytując Marcina Matczaka - "Polska zamienia się w w kreskówkę „Tom i Jerry”: jeden goni drugiego, a co jakiś czas główne partie zamieniają się rolami" albo przyjmiemy, że PiS otworzył puszkę, którą trzeba zamknąć. Tutaj tkwią rzeczywiste dylematy i jeżeli zwolenników drugiej opcji ktoś chce nazywać symetrystami, to może on sam ma problem.

31.10.2023 16:48
Hajle Selasje
105

Irek:

OK, można dyskutować o potrzebie istnienia kanałów tematycznych. Natomiast kanały TVP 1, TVP 2, TVP Info do likwidacji - w dobie internetu, telewizji kablowych i stacji prywatnych one nie mają racji bytu. Tym bardziej, że - w przeciwieństwie do kanałów tematycznych - nie realizują żadnej misji, produkując kretyńskie programy i durnowate seriale puszczane pomiędzy blokami reklam (mimo abonamentu i dotowania setkami milionów, miliardami rocznie z naszych pieniędzy).

Zgadzam się, też o tym pisałem. Aczkolwiek mimo wszystko zostawiłbym powiedzmy Jedynkę i zrobił z niej program na kształt TVP Kultura, z jakimiś ciekawszymi teleturniejami (jak Jeden z Dziesięciu) itd. - ale z zasięgami tejże Jedynki. Całą ekipę od "informacji" i tak trzeba pozwalniać, więc zlikwidowałbym tę część; chociaż jakieś pojedyncze programy takie jak swego czasu "Młodzież kontra" dobrze wpisywałyby się w moją wizję telewizji publicznej, podobnie jak program w typie "7 dni świat". Moim zdaniem mogłoby być miejsce na jakieś pojedyncze, niskokosztowe przecież, formaty, bez tego całego obecnego Bizancjum.

Thorvik:
No widzisz, a ja uważam, że ludzi trzeba za publiczne pieniądze edukować i wtłaczać w ramy cywilizowanej debaty.
Pospieszne likwidowanie istniejących instytucji jako zarażonych nieuleczalnie nowotworem tkanek to moim zdaniem wylewanie dziecka z kąpielą. Wszystko można teraz uzasadnić "bo PiS", budować dziesiątki bezpieczników, ale to i tak nic nie da (tak jak bezpieczniki z czasów przed 2015 r. były sukcesywnie rozmontowywane), jeżeli suweren będzie dał sobą manipulować. Idąc tropem Twojego rozumowania trzeba by zbudować państwo minimalne na modłę libertariańską - bo wtedy PiSowi (jak nie daj Bóg wróci do władzy) zostaje jak najmniej przestrzeni do zawłaszczenia, ale to absurd. Trzeba zbudować normalne, szanujące wszystkich swoich obywateli państwo, a nie kierować się logiką strachu i odwetu. Zbyt długo walczyliśmy z demonami, które PiS sam stwarzał, żeby teraz nie nabrać wiatru w żagle i po prostu budować coś więcej - spoza świata PiS i anty-PiS.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-10-31 16:49:44
31.10.2023 13:10
Hajle Selasje
105

Dla mnie jest oczywiste, że media publiczne są potrzebne i sprowadza się to grubsza do sfery kultury (w szczególności Radiowa Dwójka i TVP Kultura, choć pewnie nie tylko; zresztą w tym zakresie media publiczne są dużo bardziej odporne na zmiany polityczne). Nie ma natomiast uzasadnienia dla utrzymywania stacji, które zajmują się produkowaniem marnej jakości rozrywki, a do tego stają się łatwym pasem transmisyjnym dla nadawania rządowej propagandy.

30.10.2023 16:04
😃
Hajle Selasje
105

PiS po prostu uważa się za katechona, a nagrana wypowiedź to piękny tego manifest.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Katechon

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-10-30 16:04:36
27.10.2023 11:24
2
Hajle Selasje
105

Cokolwiek mówił, była to najczystsza ortodoksja, najczystszy angsoc. Wpatrzony w bezoką twarz z poruszającą się gwałtownie szczęką, Winston miał dziwne uczucie, że obserwuje nie człowieka, lecz kukłę. Mówił nie mózg mężczyzny, tylko jego krtań. Wydobywające się z niej dźwięki składały się ze słów, ale nie tworzyły prawdziwej mowy; był to bezmyślny hałas, zupełnie jak kwakanie kaczki.

George Orwell, 1984

26.10.2023 13:08
Hajle Selasje
105

r_ADM:

To, czy ktoś faktycznie pali i niszczy masowo dokumenty - to jedno.
To, że bardzo duża część społeczeństwa (i nie mówimy tutaj o paranoikach) faktycznie w to wierzy, to drugie.
To bardzo dobrze obrazuje, gdzie się znaleźliśmy.
Wydaje mi się, że większość osób zakłada, że: 1) oni faktycznie są zdolni to zrobić, 2) niekoniecznie zrobią to w pełni "profesjonalnie", co tylko dodatkowo ich pogrąży.
Plus myślę, że spora część najbardziej problematycznych, wrażliwych spraw mogła być jednak prowadzona poza systemem w trybie "burn after reading" (nawiązanie przeze mnie do konwencji braci Coen nie jest przypadkowe).

26.10.2023 09:33
Hajle Selasje
105

Zgadza się, mamy rozwiązania pasujące do państw o bardzo wysokim poziomie kultury politycznej i polaryzację, która praktycznie uniemożliwia zmianę Konstytucji. A to dopiero początek, bo za chwilę będziemy się na co dzień mierzyć z demonami kohabitacji w niewydolnym systemie :-)

26.10.2023 09:08
😐
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Szkoda, że twórcy Konstytucji nie przewidzieli jak bardzo zdziczeje nasz kraj; może wówczas podjęliby próbę wprowadzenia ustroju, w którym dzień po ogłoszeniu wyniku wyborów władzę przejmuje jakiś interrex: uber-komisarz albo generał, który zamraża stan spraw państwowych do czasu powołania nowego rządu.

24.10.2023 13:13
1
Hajle Selasje
105

lordpilot:

Jasne, to tylko sondaż. Po prostu sam głosowałem świadomie na Trzecią Drogą (i to na jej najbardziej konserwatywną część) i trochę mnie śmieszy takie umniejszanie ich sukcesu, bo wiem doskonale, że PiS nigdy nie zdołał w całości zagospodarować wyborców bardziej konserwatywnych (dla których siłą rzeczy nie ma też obecnie miejsca w partii Tuska). To nie są ludzie krzykliwi, umiar z natury rzeczy mniej się przebija, więc warto to odnotować, że przy tak dużej frekwencji ci ludzie bardziej się ujawnili. Oczywiście to jest mocno płynny elektorat, sam zagłosowałem na TD nie z żadnej sympatii, tylko taktycznie, żeby - cytując profesora Dudka - otoczyć pewne ugrupowanie kordonem sanitarnym, ale i wzmocnić konserwatywną flankę przyszłej koalicji.
Natomiast gdyby przyjąć, że sukces Trzeciej Drogi miał wynikać z taktycznego głosowania wyborców KO, to - niezależnie od szybko zmieniającej się sytuacji powyborczej - powinni mieć teraz w sondażu tyle głosów co Lewica.

24.10.2023 12:31
Hajle Selasje
105

Ciekawe badanie w kontekście mocno forsowanej retoryki: nie fikajcie koalicyjni konserwatyści, bo Trzecia Droga znalazła się nad progiem tylko dzięki taktycznemu głosowaniu wyborców KO. A tu - nie daj Boże - jeszcze się okaże, że prawa noga koalicji jednak naprawdę ma mocniejszy mandat społeczny - nieładny sondaż, trzeba go szybko schować :D

24.10.2023 11:39
😃
Hajle Selasje
105

A czy ja komuś każę chodzić do teatru? O ile wiem wspomniałem też o lasach, które są bezpłatne, a nawet akurat obecnie nikt ich zamknął, więc warto skorzystać! :-) Tym bardziej, że - o dziwo - w sklepie pieniądze się wydaje, a w lesie niekoniecznie (można nawet nazbierać grzybów albo poziomek).

Nie przesadzajmy z tą inżynierią społeczną, po prostu określone rozwiązania prawne dają społeczeństwu impulsy w określonych kierunkach, tak jak trawa nie zacznie być od tego bardziej zielona, tak ludzie en masse nie zaczną chodzić do opery, ale oczywiście, że zamknięcie molochów w niedzielę w większym stopniu pozwala odzyskać dla ludzi przestrzeń publiczną, tkankę miejską itd. (ktoś jednak zdecyduje się pójść na obiad do lokalnej knajpy i małego kina studyjnego zamiast pójść do KFC i multipleksu). Stanowiąc prawo można albo przyjąć antropologię liberalną człowieka - konsumenta albo przyjąć, że człowiek jest dużo bardziej złożonym organizmem, tylko musi mieć przestrzeń do rozwoju (wiele osób i tak z tego nie skorzysta, ale to już inna sprawa).

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-10-24 11:39:56
24.10.2023 09:46
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Ciekawe, że chyba nikt nie zwraca w tej dyskusji uwagi na fakt, że zamknięcie sklepów w niedziele sprzyja temu, żeby pociągnąć trochę ludzi za uszy i wyprowadzić ich z tej zwulgaryzowanej przestrzeni galerii handlowych (w których człowiek zostaje sprowadzony tylko i wyłącznie do statusu konsumenta) do przestrzeni, w których człowiek jest w stanie funkcjonować z dużą większą godnością (nieważne czy to będzie las, park, basen, teatr, restauracja czy muzeum) i które dużo lepiej odpowiadają czy to dbaniu o więzi rodzinne, czy to o własny dobrostan psychofizyczny. Wprawdzie klasyczne uzasadnienie wyjątkowości niedzieli jako dnia świątecznego ma coraz mniejsze zrozumienie wśród niewierzących albo letnich ludzi, ale przy całej modzie na szeroko pojęty slow-life i walkę z konsumpcjonizmem wydaje mi się, że sprawa utrzymania niedzieli handlowych nie jest jeszcze przesądzona.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-10-24 09:49:09
20.10.2023 14:39
Hajle Selasje
105

Ciekaw jestem, czy zwolennicy przegłosowania w referendum prawa do aborcji równie ochoczo poddaliby pod głosowanie możliwość wprowadzenia kary śmierci.

20.10.2023 14:36
Hajle Selasje
105

.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-10-20 14:39:15
20.10.2023 13:07
odpowiedz
10 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Na szczęście kwestia aborcji na życzenie nie ma specjalnych szans powodzenia w drugiej połowie tej kadencji (bo że Duda by to zawetował nie mam wątpliwości), nawet oko.press, próbując zrobić symulację głosowania, wskazało odnośnie takiego pomysłu:

Oznacza to, że na ten moment mamy 196 głosów na „tak”, 236 na „nie” i 28 niewiadomych. Czyli za mało.

https://oko.press/co-z-aborcja-w-nowym-sejmie

19.10.2023 18:39
Hajle Selasje
105

Dla mnie osobiście taki układ jest o wiele korzystniejszy niż PiS, bo daje gwarancję, że nie przepchnie się jakiejś kompletnej głupoty w ledwie kilka godzin od zgłoszenia do podpisu prezydenta, nawet jeśli za 2 lata prezydent byłby z opozycji.

Jest to bardzo optymistyczne założenie, że taka menażeria gwarantuje autokontrolę. Równie dobrze można zakładać, że różne głupoty będą przechodziły niezauważone w czasie, kiedy koalicja będzie się spalać od wewnątrz od tarć światopoglądowych albo personalnych wojenek, no i że forsowane głupoty będą elementem łagodzenia konfliktów i zaspokajania apetytów wojujących frakcji. Nie łudźmy się, że po początkowym "karnawale Solidarności" ( już teraz pewne tendencje się ujawniają) zbyt dużo zostanie. Chociaż pewnie im bardziej działania Dudy będą obliczone tylko na zaszkodzenie rządowi, tym bardziej będzie to jednoczyło cały obóz i retoryka "wszystkie ręce na pokład" jeszcze trochę będzie dominować.

19.10.2023 14:55
Hajle Selasje
105

To jest coś więcej niż arogancja takiego Terleckiego, to jest rzecznik Solidarności, największego ZZ w Polsce. Właśnie dlatego w Polsce trzeba odbudować nie tylko kulturę prawną, a też kulturę komunikacji międzyludzkiej. Niestety, nie sądzę, żeby którakolwiek strona była na to gotowa. Nie wystarczy do tego przekonanie o wyższości cywilizacyjnej własnej strony - tego akurat nikomu nie brakuje - do tego trzeba by się było, do pewnego stopnia, zaprzeć samego siebie - a do tego w Polsce nie jest zdolny prawie nikt, co najlepiej pokazuje niedobra sława słowa "symetryzm".

18.10.2023 14:27
2
Hajle Selasje
105
Image

Tyle w temacie.

17.10.2023 23:08
odpowiedz
12 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Nie idealizuję demokracji i jako tako nie fetyszyzuję frekwencji. Nie uważam, żeby szkodą dla naszej wspólnoty było to, że osoby, które na co dzień nie interesują się sprawami publicznymi powstrzymywały się od aktu wyborczego. Często byłoby to wręcz pożądane.

Niemniej wysoka frekwencja w ostatnich wyborach akurat cieszy, ponieważ rzeczywiście miały one wyjątkową wagę i nie tyle wiązały się z wyborem jednej z kilku równoprawnych opcji, co były - o ironio - referendum za wyborem zachodniego albo wschodniego modelu sprawowania władzy. I w tym konkretnym przypadku, przy tak olbrzymiej mobilizacji nowej nomenklatury, przy takiej skali propagandy w celu utrzymania władzy takie pospolite ruszenie również mniej zaangażowanych obywateli było właściwie warunkiem powrotu do zachodniego modelu rozwoju, przy czym o ile dzisiaj wydaje nam się to oczywiste (moment przełomu = wielka frekwencja), o tyle mało kto spodziewał się podobnych liczb.

16.10.2023 23:18
odpowiedz
1 odpowiedź
Hajle Selasje
105

Jak pogodzić Lewice i Trzecia Drogę? Najbardziej boje się tego rozdawnictwa, za które tez pogoniono PiS. Ale taka Lewica planuje rozdać jeszcze więcej…

Nie da się specjalnie tego pogodzić. Tak samo jak nie da się pogodzić światopoglądowo wielu kandydatów PSL z Lewicą. W normalnych warunkach taka koalicja byłaby nie do pomyślenia, ewentualnie rodziłaby się w bardzo wielkich bólach i pewnie szybko by się rozpadła. Cały ten entuzjazm i całe poparcie dla tzw. obozu demokratycznego wynika tylko i wyłącznie z chęci rozprawienia się z szeregiem patologii z ostatniej ośmiolatki trochę w myśl zasady nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Myślę, że to jest generalnie dobry instynkt i dobry program na powiedzmy najbliższe dwa lata (do czasu powiedzmy wyborów prezydenckich), ale w perspektywie całej nowej kadencji Sejmu moim zdaniem pospolite ruszenie przeciwko PiSowi to będzie stanowczo zbyt mało, żeby ten projekt przetrwał, aczkolwiek nie wykluczam, że jego znaczna część przetrwa jako taki miękki populizm gospodarczy połączony z rewolucją obyczajową na sztandarach.

16.10.2023 20:55
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Jestem ciekaw, jak się będzie zachowywał na dłuższą metę Duda. Mam wrażenie, że po wybuchu wojny na Ukrainie w pewnym zakresie zachciało mu się być politykiem formatu prezydenckiego. Nie wierzę, że nie spogląda dzisiaj na Kwaśniewskiego i nie chciałby się cieszyć podobnym szacunkiem. Przecież Kwaśniewski kiedyś kojarzył się ze systemem słusznie minionym, a jeszcze w czasie swojej prezydentury dla wielu wywoływał skojarzenia głównie z disco polo i urazem goleni prawej. Na dziś jest jedynym żyjącym byłym prezydentem, który jest postacią formatu prezydenckiego.
Oczywiście zupełnie odmienne są uwarunkowania środowiskowe i charaktery obydwu panów, niemniej tak wysoka frekwencja wyborcza pokazuje moim zdaniem jednoznacznie, że powrotu do tego, co było - już nie będzie, a Duda musi sobie z tego zdawać sprawę, podobnie jak z tego, że spora część życia jeszcze przed nim. Właśnie zyskał szansę na polityczny czyściec - oczywiście nie liczę tutaj na jakieś spektakularne wolty (zresztą, co tu dużo pisać, sam liczę, że będzie blokował pochód postępu w sprawach światopoglądowych), ale myślę, że zmiana kierunku działania o 1/3, 1/4 byłaby już mocno zauważalna . Jakbym miał obstawiać, to oczywiście myślę, że tak się nie stanie, a sprawy dalej potoczą się dobrze już znanymi scenariuszami wojen polsko-polskich, ale nie wykluczałbym całkowicie takiego scenariusza.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-10-16 20:58:10
13.10.2023 23:25
2
Hajle Selasje
105

Herr Pietrus:

Konserwatyzm to szacunek dla instytucji, rządów prawa, dbałość o pewność prawa, pragmatyzm w polityce międzynarodowej, dbałość o dobro wspólne i kulturę debaty politycznej, a także wiele innych rzeczy, których od lat w Polsce nie doświadczamy. Punktując cechy konserwatyzmu wymieniłbym jeszcze - last but not least - tzw. "common sense", który w Polsce zamienił się w "common nonsense".

Zresztą trudno się dziwić, że "prawicowy populizm" przejmuje w Polsce i na świecie miejsce konserwatyzmu. Ogół ludzi nie ma już poglądów konserwatywnych ani nie przejawia umiłowania dla tradycji - na takim gruncie wyrastają ruchy, które karmią się strachami przed tym, co nieznane - taka polityka trafia do w większości prostych ludzi i pielęgnuje ich resentymenty, a nie przywiązanie do korzeni i tradycji (których już często nie ma). Inna sprawa, że wielu poczciwych ludzi dało się zmanipulować i głosuje na wiadomą partię w dobrej wierze, "zamykając oczy i zaciskając zęby".

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-10-13 23:29:56
13.10.2023 21:36
2
Hajle Selasje
105

lordpilot

Żaden włam. Częściowo masz oczywiście rację, byłem i jestem konserwatystą (ale nigdy zwolennikiem PiS) i stąd ten dysonans, o którym wspomniałem, bo mam świadomość jaka agenda światopoglądowa będzie forsowana w przypadku wejścia PiSu do opozycji. Ale wiem też, jak wyglądało ostatnie 8 lat, sapienti sat :)

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2023-10-13 21:47:24
13.10.2023 21:04
😜
8
odpowiedz
6 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Nigdy nie myślałem, że przyłożę rękę (mam nadzieję) do objęcia w Polsce władzy przez lewicowo-liberalną koalicję, a jednak - dla czarodziejów z PiSu nie ma rzeczy niemożliwych. Wybierajmy mądrze.

25.10.2022 12:29
😃
1
Hajle Selasje
105

Dorosłe dziady, żonate, dzieciate, zagonione od jednego obowiązku do drugiego, przesiadują na forum poświęconym grom komputerowym i dyskutują z podobnymi dziadami ile diabłów zmieści się na czubku szpilki. Naprawdę, wystarczy małe lucidum intervallum i niewielki impuls żeby uzmysłowić sobie, że może czas na zmianę. Przecież Bukary wyraźnie zaznaczył, że potrzebował tylko pretekstu.

25.10.2022 09:44
😃
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Szkoda. W pełni rozumiem tę decyzję, bo sam dłuższy czas temu zarzuciłem pisanie na forum - przy czym nie tyle w wyniku jednego, wolicjonalnego aktu, co raczej zmęczenia materiału, które stopniowo odsuwało mnie od pisania na forum. Teraz raz na jakiś czas też tutaj zaglądam, ale bardzo sporadycznie - może warto chociaż w minimalnym zakresie podtrzymać kontakt? Paradoksalnie uważam, że w czasach tak bardzo przesiąkniętych social mediami taka formuła forum starego typu jest mimo wszystko potrzebna (o czym świadczy najlepiej to, jak dużo dinozaurów wciąż tutaj zagląda), niezależnie od naszych różnych rozczarowań dotyczących tzw. ogólnego poziomu.
No chyba, że w grę wchodzi potrzeba detoksu - w takiej sytuacji nie zachęcam do powrotu!
Tak czy inaczej, chociaż zazwyczaj się ze sobą nie zgadzaliśmy, to ostatecznie dobrze mi się z Tobą dyskutowało - o czym zapewne doskonale wiesz :-)
Powodzenia!

21.09.2022 22:39
4
odpowiedz
3 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Tak po prawdzie to trudno, żeby się coś zmieniło, skoro znacznej części osób (a niniejszy wątek dobrym tego przykładem) zupełnie obce jest myślenie wspólnotowe. Poglądy w stylu "nie podoba się? zmień sobie pracę" są tak infantylne, że szkoda je komentować, ale z drugiej strony takie poglądy społeczeństwa też przekładają się na zaistniałą sytuację. Kto może taki tumiwisizm prezentować? Osoby zamożne, które posyłają dzieci do prywatnych szkół, osoby bez dzieci....Ale to jest moi mili podejście krótkowzroczne, bo jakość naszego życia nie zależy tylko od tego jak wysoko się sami wedrzemy w drabinie społecznej, ale również od tego, jacy ludzie będą nas otaczać - kto nas będzie obsługiwał w sklepie, kto nam będzie wypisywał mandaty i wreszcie kto będzie chodził na wybory. We wszystkich tych rozważaniach nie tyle chodzi o nauczycieli, co o edukację przyszłych dorosłych.

Nie da się jednak ukryć, że dalsza degrengolada polskiej szkoły w ostatnich latach (rządy PiS) powinna zdumiewać - bo ona uderza nie w elektorat młodych, wykształconych z wielkich miast, tylko przede wszystkim w tych pozostających w tyle, których nie stać na korki czy prywatną edukację. Ale decydenci uważają, że lepiej ludzi przekupywać benefitami socjalnymi niż budować instytucje najlepiej wyrównujące szanse. I wiecie co? Do tej pory ta strategia okazała się politycznym strzałem w dziesiątkę, o czym świadczy siedem lat nieprzerwanych rządów. Demokracja w gorzkiej pigułce.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-09-21 22:40:44
18.09.2022 00:53
8
odpowiedz
4 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Zwrócę uwagę na jeden aspekt. Społeczność forum internetowego jest całkowicie egalitarna, tutaj na równych prawach komunikuje się ż
ze sobą czternastolatek na utrzymaniu rodziców i czterdziestolatek, który pracował na swój dobytek jeszcze zanim się ten czternastolatek urodził. Już tylko to prowadzi do wielkich różnic - bo powiedzmy sobie szczerze to co dla przeciętnego nastolatka może być problemem (zakup gry za 300 zł) wielu dorosłych nie odczuje jako poważnego wydatku.

Poza tym ludzie z kompleksami mają tendencję do afiszowania się swoim majątkiem - na forum w dodatku jest to trudne do zweryfikowania, co tylko napędza zjawisko :)

W dodatku w realu interakcje pomiędzy bogatymi a biednymi są sporadyczne, często gdzie indziej jedzą, gdzie indziej się ubierają, uczą, pracują i bawią. W razie interakcji, np. tutaj na forum może się potem pojawić element zaskoczenia. Ja osobiście pisanie o swojej sytuacji majątkowej uważam za absurdalne- chciałbym żeby na forum definiowało mnie to, co piszę, a nie to, czy jestem biedny, bogaty, czy ni pies, nie wydra.

18.09.2022 00:38
odpowiedz
6 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Pytanie jest poważne i domaga się poważnej odpowiedzi. Moim zdaniem punktem wyjścia powinno być jednak stwierdzenie, że pełnowymiarowa agresja Rosji na Ukrainę to dla nas nieszczęście, a nie błogosławieństwo, a podjęte w konsekwencji działania to próba lizania ran, a nie budowania własnej potęgi. Pojawiały się mokre sny o tym jak wiele zyskamy na współpracy polsko-chińskiej, prezydent wziął nawet udział w ceremonii otwarcia IO. Niedługo później dowiadujemy się o tym, że mamy stać się państwem cięższej wagi z uwagi na relacje bilateralne z USA - w czasach podziału na świat dwubiegunowy amerykańsko-chiński, w którym chwilę wcześniej byliśmy zajadle krytykowani w amerykańskim establishmencie za niedostatki demokracji i chęć utrącenia TVNu. O czymś zapomniałem? Dwie chwile wcześniej budowaliśmy nasza potęgę na Trumpie, który przejawiał wyraźnie prorosyjskie afiliacje. Można jeszcze do tego dorzucić wewnętrzne napięcia w Stanach.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że przemoc polityczna zakończy się wojną domową w USA? Podczas gdy tylko 14% Amerykanów twierdzi, że wojna domowa jest bardzo prawdopodobna w następnej dekadzie, 43% uważa, że jest to przynajmniej trochę prawdopodobne.

Okazuje się, że w takich realiach nie zamierzamy prowadzić polityki równowagi, która jest dla nas całkowicie obcym założeniem. Oczywiście, że wojna na Ukrainie wiele zmieniła, ale z drugiej strony można odnieść wrażenie, że cała nasza polityka opiera się aktualnie na moralnym sojuszu polsko-ukraińskim oraz wsparciu od hegemona USA. Jest to wygodne do prowadzenia populistycznej polityki, daje też na pewno podwaliny bezpieczeństwa dla Polski (dwa najistotniejsze militarnie sojusze możliwe do pomyślenia?) - pytanie na ile trwałe?
Jeżeli ktoś w Polsce dzięki wojnie wykorzystał swoją historyczną szansę, to moim zdaniem prezydent Duda, który uratował swoja prezydenturę. Ale to temat na inną dyskusję.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-09-18 00:55:50
13.09.2022 11:57
2
Hajle Selasje
105

Lenii

Nie napisałem, że nie można się na jakiś temat wypowiadać, co więcej - sam wyraziłem swój pogląd. Po prostu debatowanie na ten temat jest dla mnie żenujące (przypominam, że zgodnie ze słownikiem języka polskiego żenada oznacza skrępowanie, zakłopotanie). Ubiór drugiego człowieka nie powinien prowadzić do hejtowania, ale jak najbardziej może prowadzić u obserwatora do zakłopotania. Mnie na przykład wprowadza w zakłopotanie dyskutowanie na temat tego, co jakiś facet nosi pod spodniami (może innych to rozpala, są różne upodobania).

Wymowne są jednak czołobitne peany na cześć różnorodności, przypominające czasy słusznie minione. Jak widać po tym wątku, nawet jeżeli chcesz delikatnie skrytykować noszenie przez mężczyznę damskich rajstop, to musisz to opatrzyć rozbudowanym wywodem na temat tego, że w istocie noszenie przez mężczyznę rajstop może szkodzić promowaniu idei tolerancji.

13.09.2022 11:17
odpowiedz
4 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Nie wiem co jest bardziej żenujące - noszenie damskich rajstop przez faceta czy prowadzenie na ten temat dyskusji światopoglądowych.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-09-13 11:57:18
09.09.2022 00:29
odpowiedz
6 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Nasuwają mi się pewne spostrzeżenia.

Pierwsze jest takie, że mamy do czynienia z niecodzienną sytuacją. Następuje odwrócenie logiki Wielkich Wydarzeń. Co do zasady jest tak, że Wielkim Wydarzeniem staje się coś niespodziewanego i zaskakującego - jak wspomniany atak na WTC czy śmierć Diany. Tutaj wielkim newsem staje się śmierć osoby, która zgodnie z naszym aktualnym stanem wiedzy oraz postępem medycyny nie mogła już długo żyć. 70-letnie panowanie. Poważnie, jak to mawiają: what are the odds? Ujmę to z pewną bezczelną przesadą: na paskach informacyjnych powinni dawać informację Elżbieta II wciąż żyje, a nie informować o jej śmierci.

Oczywiście zdaję sobie sprawę w z tego, że znaczna część informacji/komentarzy odnosi się po prostu do pewnego podsumowania ery Elżbiety II i wskazuje na wagę wydarzenia w odniesieniu do zdarzeń historycznych oraz pewnej ciągłości kulturowej, ale czytam sobie np. taką zajawkę:
"To moment, w którym wiele się zmieni – trzeba sobie wyobrazić świat bez królowej Elżbiety i to może być wyzwaniem - mówił w Programie 2 Polskiego Radia prof. Wojciech Lewandowski z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. "
i zastanawiam się, kto tutaj kogo robi w bambuko.
Polscy monarchiści ukuli kiedyś taki termin "British Monarchy Company Ltd", który całkiem trafnie oddaje to, na ile monarchia brytyjska ma wspólnego z rzeczywistą monarchią.
Śmierć Elżbiety II jest przede wszystkim wydarzeniem społeczno-kulturowym (poczucie zerwania w narodzie brytyjskim, ciekawe jest tak silne, konserwatywne przywiązanie do królowej).
To interesujące w jakim kierunku będzie zmierzać brytyjska monarchia, obstawiam, że w niezbyt ciekawym, czego najlepszym przykładem były perypetie z ostatnich lat. Na tym tle Elżbieta jawiła się jako postać ze starego, przemijającego świata, który już nie wróci. Sądzę, że elementy popkulturowej szopki w całości zdominują resztki dostojeństwa brytyjskiej monarchii, które reprezentowała Elżbieta. Mieliśmy ładnie opakowaną wydmuszkę, a teraz nie będzie nawet opakowania.

02.09.2022 11:30
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Od wiecznego nabzdyczenia i nieustannych resentymentów po klęczki i modły dziękczynne za dobrego Niemca: co nas i do Unii wprowadził, i przed Ruskiem obroni. Od skrajności do skrajności. Od polityki wiecznego malkontenta do polityki wiecznego petenta.

Oto jest społeczność polska! Społeczność narodu, który nie zaprzeczam, iż o tyle jako patryotyzm wielki jest, o ile jako społeczeństwo jest żaden.
Wszystko, co patryotyzmu i historycznego dotyczy uczucia, tak wielkie i wielmożne jest w narodzie tym, iż zaiste że kapelusz zdejmam przed ulicznikiem warszawskim – ale – ale wszystko to, czego nie od patryotyzmu, czego nie od narodowego, ale czego od społecznego uczucia wymaga się, to jest tak początkujące, małe i prawie nikczemne, że strach wspominać o tem!
(...)
Jesteśmy żadnem społeczeństwem.
Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym.
Gdyby Ojczyzna nasza była tak dzielnem społeczeństwem we wszystkich człowieka obowiązkach, jak znakomitym jest narodem we wszelkich polaka poczuciach, tedy bylibyśmy na nogach dwóch, osoby cale i poważne – monumentalnie znamienite. Ale tak jak dziś jest, to Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł – i jesteśmy karykatury, i jesteśmy tragiczna nicość i śmiech olbrzymi…. Słońce, nad polakiem wstawa, ale zasłania swe oczy nad człowiekiem
C.K. Norwid
.

09.08.2022 13:54
Hajle Selasje
105

Artysta i naiwne politycznie poglądy, w tym przypadku graniczące z byciem pożytecznym idiotą, to nic nowego. Ludzie tylko próbują sobie wmawiać, że goście tacy jak Waters mają do przekazania jakieś istotne społecznie albo politycznie treści. W przypadku młodych ludzi, poszukujących swoich autorytetów, zaczepianie się takich postaci jest poniekąd naturalne, ale z czasem artyści starzeją się, ich odbiorcy - przynajmniej częściowo - dojrzewają - i okazuje się, że król jest nagi! Oczywiście naiwność i rozpolitykowanie takiego Seana Penna budzi akurat w tej sytuacji sympatię, a słowa Watersa budzą zażenowanie, ale bardziej należy się niepokoić słów takich demiurgów jak Kissinger czy Sachs.

09.08.2022 13:48
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Historia uczy... że historia niczego nie uczy. Ludzie zbudują sobie Panoptikon własnymi rękami i z uśmiechem na ustach pozwolą się w nim zamknąć. Nadzorować i karać!!

22.07.2022 17:19
Hajle Selasje
105

Szczerze mówiąc, dziwi mnie bardzo polemika ze słowami, że najlepszy czytelnik książek to osoba myśląca i wrażliwa. Sama prawda. Mnie się nie podoba jedynie określenie "idiota" w kontekście rozmowy o kompetencjach czytelniczych. Tego bym się czepiał. A nie istoty sprawy (czyli w ogóle istnienia kompetencji).

No cóż, noblesse oblige, tyleż w kontekście "nobliwego Nobla", co w kontekście deklarowanych celów Tokarczuk, która chciałaby rzekomo tworzyć literaturę dla współczesnej arystokracji ducha. A że to od początku mocno naciągana sprawa z tym szlachectwem? Już sam tekst o idiotach świadczy o tym, że Tokarczuk jest bliżej do pisarza ambitnej literatury popularnej z zacięciem publicystycznym (jak do Twardocha - w którego ustach tekst o idiotach brzmiałby zdecydowanie bardziej naturalnie) niż do literackiego Parnasu.
Oczywiście, że ambitna literatura nie jest dla każdego; podobnie jak nie jest dla każdego uprawianie sportów ekstremalnych czy ascezy albo gra w szachy. Każdy powinien mieć świadomość własnych ograniczeń, a nie sprowadzać wszystko do swojego poziomu w imię poprawy samopoczucia :--)

07.07.2022 12:13
Hajle Selasje
105

To, że matury poszły kiepsko to chyba dobra i zła wiadomość zarazem? W końcu zbyt wysokie wyniki z dużym prawdopodobieństwem świadczyłyby o tym, że egzamin maturalny przestał trzymać jakikolwiek poziom, a tak przynajmniej - zakładam - w sposób w miarę adekwatny oddaje poziom?

Kompletnie nie rozumiem idei matury na poziomie rozszerzonym, której można nie zdać. Według moich wyobrażeń samo istnienie matury na poziomie rozszerzonym zakłada, że w sposób naturalny w szkołach średnich dokonuje się podział na przeciętniaków i słabeuszy, którzy przystępują do matury na poziomie podstawowym oraz na osoby, które celują wyżej i dla których edukacja nie jest jedynie koniecznym utrapieniem w życiu. W tym kontekście wybór przedmiotu na poziomie rozszerzonym powinien być w sposób oczywisty związany z możliwością jego niezaliczenia - jeżeli szumnie nazywamy cały czas maturę egzaminem dojrzałości, to gdzie jest element dojrzałości, skoro można bezkarnie napisać egzamin maturalny na 0%? To parodia z dojrzałości. Co więcej - skoro mamy taki system jaki mamy (ogólny poziom niski z tendencją spadkową), to w naszym największym interesie jest doprowadzić do sytuacji, w której matura rozszerzona będzie z jednej strony przepustką do studiowania na tych bardziej obleganych kierunkach, a z drugiej - w której zaliczenie matury na poziomie rozszerzonym będzie jednak wymagało od ucznia jakiegoś ekstra nakładu pracy oraz potencjału intelektualnego, tak żeby przynajmniej na niektórych kierunkach wykładowcy nie przecierali oczu ze zdumienia widząc swój narybek. W ten sposób wprawdzie godzimy się z nieuniknionym (licea kończy sporo ludzi bez potencjału do studiowania), ale próbujemy dawać temu jakiś systemowy odpór podnosząc poprzeczkę dla wybranych.

Jeżeli przyszły student filologii polskiej nie jest w stanie zdać matury rozszerzonej z z polskiego na chociaż 30%, to cóż nam po takim przyszłym filologu polskim?

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-07-07 12:17:09
05.07.2022 18:13
😜
Hajle Selasje
105

Nigdy nie uważałem się za równie emblematyczną postać. For the record, nie czuję się takimi porównaniami dotknięty. Attyla, to był bardzo inteligentny, oczytany człowiek, któremu zdarzało się nieco przeholować w dyskusji; staram się unikać podobnych ekscesów, ale oczywiście każdy może to odbierać odmiennie.

05.07.2022 17:35
-11
Hajle Selasje
105

Odpowiem króciutko: uważam, że rozważania Camus są znacznie bardziej subtelne niż te, które zaprezentowałeś. Poza tym samego Camus można by zaliczyć zdecydowanie do obozu poszukującego, a nie do obozu twardych ateistów (niektórzy uważają, że był jedynie agnostykiem).

05.07.2022 17:31
😃
-11
Hajle Selasje
105

Nie uważam, aby posługiwanie się przeze mnie słowem "Bóg" z wielkiej litery przełamywało oczywiste znaczenie słowa "ateizm". Niezależnie od tego pozostawałem święcie przekonany, że słowo "Bóg" odnosi się do wszelkich religii monoteistycznych, a nie tylko do wiary chrześcijańskiej? Co więcej, moje przekonanie znajduje potwierdzenie w rozważaniach Rady Języka Polskiego.
https://rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1029:kociokocio-bogbog-ydyd&catid=44&Itemid=145

Nie chcę szewca uczyć jak buty szyć, ale chyba Cię trochę poniosło w ramach zapalczywej, a przynajmniej burzliwej dyskusji :-)

05.07.2022 17:10
Hajle Selasje
105

Oczywiście, ale jest ogromna różnica między stwierdzeniem, że myśl chrześcijańska nie płynie teraz głównym nurtem, a stwierdzeniem, że "się przeżyła". Skoro więc myśl oświeceniowa się przeżyła, to chrześcijańska - również?

Ja uważam, że oświeceniowa się przeżyła, a chrześcijańska jest zawsze aktualna; Ty pewnie uważasz odwrotnie. Obydwie nie płyną głównym nurtem i to już sfera faktów, a nie opinii. Mamy ustalony konsensus? :-)

05.07.2022 17:03
-11
Hajle Selasje
105

Bukary

Odwołujesz się do karykaturalnych uproszczeń, a potem zarzucasz mi paternalizm? Skoro wytaczasz tak ciężkie działa, to nie stosuj proszę karykaturalnych uproszczeń, tylko staraj się wiernie oddawać czyjeś poglądy. Twój "karykaturalny skrót" jest manipulacją chociażby z tego względu, że "twardy" ateizm nie jest prostą negacją prawdy o chrześcijańskim Objawieniu, dobrze wiemy, że ateizm jest negacją istnienia jakiegokolwiek Boga.

Jak to jest, że można pisać o "fundamentalizmie" religijnym i "otwartym" katolicyzmie, a jak ktoś dokona podziału ateistów, to od razu larum grają?
Trudno, żebym nie przypisywał ateistom duszy, skoro wierzę w jej istnienie. Zakładanie, że to jest to paternalizm to najwyraźniej efekt jakiegoś chorego założenia, że mam się ze swoją wiarą zamknąć w swoim własnym sumieniu i nie mam nawet prawa werbalnie przypisać komuś istnienia duszy, bo jest to przejaw pogwałcenia autonomii tej osoby, która nie życzy sobie, żeby ktoś jej duszę przypisywał :-D To jest śmieszne.

edit: wybaczcie, ale nie jestem w stanie wszystkim odpowiadać; kiedyś mieliśmy tutaj troszkę większą równowagę światopoglądową i nie wszystko spoczywało na moich barkach ;)

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-07-05 17:06:52
05.07.2022 16:48
Hajle Selasje
105

Bukary

Ok, to teraz odpowiem łagodniej, skoro Cię uraziłem. Nie to było moją intencją.
Nie jestem w stanie wyrazić swojego podziwu dla oświecenia, bo go nie mam. Uważam, że tak jak nie żyjemy już w czasach autorytetu religijnego, tak też nie żyjemy w czasach autorytetu oświeceniowego Rozumu, tylko w czasach programowego zwątpienia. To nawet nie jest kwestia tego, że tak uważam - taka jest po prostu powszechna opinia. Nie uważam, żeby Pinker czynił tutaj tak daleko idącą różnicę. Przyznam, że go nie czytałem, może się skuszę po Twojej rekomendacji.

Nie uważam, żeby obecność Pinkera na takiej czy innej liście czyniła tutaj daleko idącą różnicę, wydaje mi się, że na wydziałach humanistycznych dalej królują Foucault et consortes.

Też mogę wysunąć argument np. Johna Milbanka i "Radykalnej Ortodoksji" czy Charlesa Taylora i mówić o odrodzeniu myśli chrześcijańskiej, a w każdym razie o daniu odporu sekularyzacji, ale to nadal nie jest główny nurt, tylko rodzaj egzotyki. I się o to nie obrażam :-)

05.07.2022 16:35
😁
Hajle Selasje
105

Możesz mnie przekonać, na gruncie swoich materialistycznych przekonań, że uważasz się za kogoś więcej niż osobę stworzoną na podobieństwo Boga, za którego Bóg oddał swoje życie. Zamieniam się w słuch.

05.07.2022 16:32
-11
Hajle Selasje
105

Zdzichsiu

Źródło poproszę.

Ale źródło czego? Uważasz, że poglądy, które tutaj reprezentuję są odosobnione? Może są odosobnione w takim znaczeniu, że nie dostaję plusów na forum, ani nikt nie przyłączył się po mojej stronie do dyskusji, ale żadnego koła nie wynalazłem.

Tylko ty tak nazywasz ateistę odrzucającego metafizykę. Ja nie uważam go za takiego, bo w swoich poszukiwaniach może się zawężać do sfery naukowej i nie czyni to z niego zakutego łba.

Jeżeli ktoś świadomie zawęża swoją percepcję, to znaczy, że mógłby być bardziej otwarty, nie uważasz? Tym się właśnie różni podejście osoby wprawdzie krytycznej, ale otwartej od podejścia osoby, która jest zindoktrynowana w typie "zakutego łba", która odwołując się do nauki wyklucza jakąkolwiek inną perspektywę.

Jest wręcz przeciwnie, to teiści mają tendencję do zamykania się w swoim systemie wierzeń. Nie jest częstym zjawiskiem, by ktoś wychowany w chrześcijaństwie spróbował każdej wiary po trochu i wybrał swoją. Ba, jest to wręcz niepożądane w Kościele. .

To częściowa prawda. Byłby to istotny (wart rozważenia) argument na rzecz ateizmu poszukującego w porównaniu do teizmu. Natomiast ateizm zamknięty, nieposzukujący, niczym się z tej perspektywy nie różni od teizmu - przedstawiciel takiego ateizmu jest osobą wierzącą tak jak np. katolik, tylko bez perspektywy zbawienia. Osoba taka dokonuje samoograniczenia poznawczego i w zamian nie uzyskuje nic (podczas gdy osoba wierząca działa w przekonaniu, że zasłuży na nagrodę wieczną).

Ange Ushiromiya

Co sprawia że ateista jest "zakutym łbem"? To że twierdzi ze Chrześcijaństwo to bzdury? Czy to jest właśnie to co odróżnia zakuty łeb od ateisty poszukującego?

Wydaje mi się, że już o tym pisałem. Życie ateisty poszukującego to trwająca całe życie wędrówka, która polega na zmaganiu się z tym, czy Bóg istnieje czy nie (różniąca się od agnostycyzmu tym, że taki ateista pod wpływem dotychczasowych doświadczeń popada w bardzo silne zwątpienie). Zakuty łeb niczego nie szuka, bo wszystko już wie.
Pisanie, że "chrześcijaństwo to bzdura" to tyleż wyraz niewiary (która - jako możliwość - jest oczywistą konsekwencją wolnej woli człowieka), co przejaw barbaryzacji kultury i języka; rozsadzanie Zachodu od środka.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-07-05 16:38:13
05.07.2022 16:07
Hajle Selasje
105

Bukary

Ależ przeżyła się, współczesne znaczenie myśli Pinkera to jakiś mały odprysk w porównaniu do znaczenia "Dialektyki oświecenia" czy całego nurtu postmodernizmu - i to co piszę nie ma nic wspólnego z moją własną oceną (chociaż zdecydowanie bardziej wolę postmodernizm niż oświeceniowe ramoty).

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-07-05 16:09:04
05.07.2022 15:59
😃
-11
odpowiedz
11 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Zdzichsiu

Po prostu nie zgadzamy się z twoją krytyką, bo jest błędna już w swoim założeniu. Ten wymieniony przez ciebie gorszy ateista również może mieć pragnienie większego rozumienia, tylko odrzuca w nim byty metafizyczne. Ty zaś wymyślasz jakieś banialuki, by uzasadnić, że odrzucenie teizmu to jakaś dehumanizacja i upodlenie.

Nie muszę nic wymyślać, bo wszystko o czym piszę zostało już dawno opisane, mówimy o dosyć oczywistych rzeczach.

Ciekawe jest natomiast to, że decydujesz się bronić tego "gorszego" ateisty, czyli ateisty w typie "zakuty łeb". To tak, jakbym ja bronił fundamentalizmu religijnego. Różnice są natomiast takie, że a) ja nie opowiadałem się w tej rozmowie za fundamentalizmem religijnym b) z samego swojego założenia ateista jako osoba nieuwarunkowana, z umysłem niczym tabula rasa, nie powinien sobie nakładać gorsetu niewzruszonych przekonań, a mimo to decyduje się bronić ateistycznego fundamentalizmu (czyli takiego, który odrzuca możliwość konwersji na teizm czy chociażby agnostycyzm). Przeciwieństwem takiego ateizmu jest ateizm poszukujący (inna sprawa, że to zjawisko dość egzotyczne, co pokazują takie dyskusje jak tutaj na forum).

NewGravedigger

Pozwolę się nie zgodzić i obciążyć w tym zakresie odbiorców moich wypowiedzi :-)

Ange Ushiromiya
Tylko powiedz mi, w jaki sposób oznacza to że ta osoba żyje jak zwierze? (tak to określe w skrócie bo nie chce mi się znowu wymieniać tych wszystkich negatywnych cech które ty im przypisałeś, których było całkiem sporo)]\

Nie napisałem nigdzie, że ktoś żyje jak zwierzę, tylko pisałem o wizji człowieka bez duszy jako wizji rozumnego zwierzęcia. Dla mnie jest oczywiste, że jeżeli istnieje jakaś nieprzekraczalna granica pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, to jest nią dusza. Jeżeli duszy nie ma - granica się zaciera i możemy bardziej mówić o różnicach ilościowych (człowiek jest mądrzejszy niż małpa) niż jakościowych.
Dla jasności - jako osoba wierząca uważam Was za znacznie więcej niż Wy sami siebie uważacie (sic!) - za osoby stworzone na Boże podobieństwo, więc nie dąsajcie się już :-)

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-07-05 16:01:16
05.07.2022 15:28
odpowiedz
3 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Powiedział człowiek, który wszystko ponad teizm określa jako upodlenie kulturowe ;)

Mamusiu, naprawdę nauczcie się czytać ze zrozumieniem i przestańcie mi imputować rzeczy, których nie napisałem. Mało to - próbujecie mi przypisać słowa, które są oczywiście sprzeczne z moimi wcześniejszymi wypowiedziami. Z triady teizm - agnostycyzm - ateizm wyodrębniłem jeden z dwóch rodzajów ateizmu, który skrytykowałem, a Wy manipulujecie moimi słowami albo naprawdę nie potraficie czytać ze zrozumieniem, nie wiem co gorsze.

I tak, pisanie, że "chrześcijaństwo do bzdury" czy zestawiania z "Wielką Lechią" to jest kulturowe upodlenie, tak jak pisanie, że "filozofia grecka" albo "prawo rzymskie" to bzdury; niezależnie od tego, czy ktoś wierzy w osobowego Boga - Jezusa Chrystusa.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-07-05 15:31:11
05.07.2022 15:01
Hajle Selasje
105

Zdzichsiu

Tak, to jest wulgaryzacja języka tak jak pisanie o Wielkiej Lechii albo odwoływanie się do Jerzego Zięby. Na pewnym poziomie się tego nie robi. Może kiedyś zrozumiesz. Życzę Ci tego.

Do oblężonej twierdzy bardzo mi daleko, miałem dużo dystansu do rozmów w internecie już wieki temu, kiedy jeszcze częściej tutaj pisałem; teraz mój dystans jest jeszcze większy - kiedy człowiek swoje przeżyje, to nie ma potrzeby udowadniania swoich przekonań przed całym światem.

Jakoś nie przeszkadza ci to w mówieniu o ateistach, mimo że również nic o nich nie wiesz.

Tyle tylko, że ja piszę ogólnie o ateistach (i to rozróżniając ateizm do pewnego stopnia godny szacunku oraz ateizm śmieciowaty), a Ty zacząłeś pisać konkretnie o mnie (o "moim teizmie" - o którym w ogóle tutaj nie pisałem), co już siłą rzeczy zakłada albo atak ad personam, albo poczynienie szeregu założeń odnośnie tego, w co dokładnie wierzę, jak wierzę, dlaczego itd. - o czym nie możesz mieć pojęcia (i odwrotnie - ja nie mam pojęcia jak jest z Tobą).

Ange Ushiromiya
Czy ty myślisz że jeśli ktoś dojdzie do wniosku że Chrześcijaństwo to bzdury, i jest z tego powodu zadowolony, to automatycznie oznacza to że taka osoba żyje bez żadnej chęci do większej wiedzy o świecie, i jest ona w pełni zadowolona z tego co wie teraz, i nic więcej już nie potrzebuje?

Wiesz co? Znam np. konwertytów na buddyzm czy islam i żaden z nich nie napisałby nigdy, że "chrześcijaństwo to bzdury". Właśnie tego rodzaju język potwierdza tezę, że tak - jesteś w pełni zadowolony i nic więcej nie potrzebujesz; nie ma w tym co piszesz żadnej pokory, żadnego szacunku dla odmiennej postawy ani otwartości na inne. Wbrew temu co Ci się wydaje, to nie jest otwartość umysłu, tylko wdrukowany światopogląd skrojony pod potrzeby współczesnego zjadacza chleba.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-07-05 15:06:36
05.07.2022 14:41
😃
Hajle Selasje
105

Zdzichsiu

A skąd Ty możesz wiedzieć czego ja poszukuję? Co Ty o mnie wiesz? Jesteś moim przewodnikiem duchowym?

Możesz sobie pisać o Danikenie i latającym potworze Spaghetti, taka wulgaryzacja języka wojujących ateistów tylko potwierdza tezę, że mamy do czynienia z kulturowym upodleniem człowieka. Ale nic straconego, syn marnotrawny też upadł do takiego poziomu, że pragnął napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, a mimo to historia miała swój happy end.

Ange Ushiromiya
I potem mówisz że każdy kto w to nie wierzy jest zwierzęciem pozbawionym chęci do większego zrozumienia.

Myślałem, że w podstawówkach uczą czytania ze zrozumieniem?

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-07-05 14:44:57
05.07.2022 14:30
Hajle Selasje
105

Nie ma jednej "religii". Skoro ja byłem w stanie wyróżnić przynajmniej dwa typy ateizmu (a ateizm z założenia stanowi czystą negację, co nie daje większego pola do popisu), to mógłbyś się wysilić bardziej. Ale po co? Lepiej tkwić w swojej postawie zarzucając ignorancję wszystkim systemom religijnym z pozycji oświeconego mędrca, który zadał już sobie wszystkie ważne pytania i na wszystkie odpowiedział.

Pisząc o ciężarze życia nie miałem na myśli życia w udręce, bo tutaj faktycznie religia może przynosić różnego rodzaju pocieszenie, ale o świadomości nieprzypadkowości ludzkiej egzystencji (tak w znaczeniu jednostkowym, jak i w rozumieniu gatunku ludzkiego). Natomiast o niepokoju egzystencjalnym napisałem głównie przez pryzmat absurdalnego samozadowolenia części ateistów - konsekwentne przyjęcie ateizmu połączone z używaniem rozumu powinno prowadzić do stanów bliższych rozpaczy w stylu Ciorana czy nihilizmu w stylu Nietzschego (natomiast współczesna kultura próbuje tę rozpacz usilnie przykryć, która jednak w różnych postaciach daje o sobie znać).

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-07-05 14:31:32
05.07.2022 14:14
Hajle Selasje
105

Ateizm ma do tego bardzo dużo, jeżeli nie jest rozumiany jako droga od agnostycyzmu do ateizmu (z wydeptaną ścieżką z powrotem, na którą zawsze można powrócić), tylko jako przyjęta odgórnie (a w istocie narzucona przez współczesną kulturę, o ile można jeszcze mówić o kulturze) ideologia, która nie jest przedmiotem zwątpienia i która wyklucza dalsze poszukiwania.

Natomiast w kontekście podnoszonych przeze mnie zastrzeżeń teizm nie wywołuje takich problemów - z założenia nie sprowadza on człowieka do tkanki ożywionej, a świata - do dzieła przypadku i poszukuje uzasadnienia dla ludzkiego życia na wyższym poziomie, odrywając tym samym człowieka od wizji człowieka - zwierzęcia bez duszy.

05.07.2022 13:20
-11
Hajle Selasje
105

Nauka ze swojej natury dąży do zadawania pytań. Nie krytykowałem nauki, tylko wyraziłem ubolewanie, że tak wiele jest zakutych łbów, którzy wolą sobie pytań nie zadawać tylko tkwić w swoim pozornym samozadowoleniu.

Twoja reakcja jest najlepszym przykładem - wyraziłem się krytycznie wyłącznie o osobach, które nie chcą zadawać sobie pytań oraz poszukiwać, czegoś, co je przekracza. Zareagowałeś alergicznie, traktując moją wypowiedź jako atak na naukę, chociaż o nauce w ogóle nie pisałem. Pies Pawłowa :-)

Terminu oświecenie użyłem ironicznie; myśl oświeceniowa się już dawno przeżyła, chociaż dla niektórych oświeceniowy optymizm wciąż ma się dobrze.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-07-05 13:34:55
05.07.2022 13:00
-11
odpowiedz
24 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Nie chcę tutaj wchodzić w polemikę i przerzucanie się argumentami "za" i "przeciw".

Podzielę się natomiast taką uwagą, że zawsze wstrząsa mną taki poczciwy, "oświeceniowy", zadowolony z siebie ateizm. To, że współczesna kultura wyhodowała tak liczne grono takich osób jest jednak uderzające. Życie człowieka pozbawionego wiary, ale też pozbawionego czegoś, co można by nazwać niepokojem egzystencjalnym, pragnieniem większego rozumienia, otwarcia na coś większego niż my sami, jest życiem człowieka zdehumanizowanego i zanimalizowanego, jest życiem pozbawionym ciężaru życia i świadomości wyjątkowości ludzkiej egzystencji - tak na poziomie kosmicznym, jak i na poziomie więzi międzyludzkich. Borykanie się z sensem ludzkiej egzystencji oraz poszukiwanie odpowiedzi na pytania uniwersalne, nawet jeżeli czyimś zdaniem z góry skazane na niepowodzenie, jest niezbędne do tego, żeby człowiek nie stał się nowym neandertalczykiem (chociaż to krzywdzące dla neandertalczyków, którzy praktykowali obrzędy magiczno-religijne, a więc dysponowali - na pewnym poziomie - szerszym spektrum poznawczym niż "nowoczłowiek").

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-07-05 13:06:52
01.07.2022 00:15
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Oczywiście, że jako Polacy chcielibyśmy dostać na szczycie jeszcze więcej. Na więcej liczyli też zapewne Litwini czy Estończycy. Rzecz w tym, że w wypadku organizacji międzynarodowej zrzeszającej państwa o tak różnych interesach czy wrażliwościach nie możemy liczyć na to, że NATO będzie podejmowało decyzje wyłącznie w oparciu o wrażliwość państw z flanki wschodniej; uważam, że ta wrażliwość została uwzględniona w całkiem sporym stopniu biorąc pod uwagę, że koszty prowadzenia wojny w coraz większym stopniu uderzają mieszkańców Zachodu po kieszeni, wrażliwość na problem rosyjski jest bardzo różna w poszczególnych państwach, a państwa najbardziej narażone na rosyjską agresję dysponują, co do zasady, najsłabszą siłą przebicia. Niezależnie od tego akcesja duetu Szwecja - Finlandia ma kapitalne znaczenie, a kierunek zapadających decyzji politycznych nie uzasadnia podnoszonych niekiedy wątpliwości, czy art. 5 Traktatu okazałby się martwy w przypadku agresji na Polskę czy państwa bałtyckie. Niemniej w interesie Polski jest też pozostawanie w tej mierze wiecznym smerfem-marudą, który nieustannie będzie podnosił kwestię zagrożenia dla regionu oraz konieczności wspierania nas nie tylko politycznie, ale też militarnie. Rozwijanie się nowej żelaznej kurtyny i narastające ciśnienie na linii NATO (USA) - Chiny nijak nie pozwala ograniczyć się do spojrzenia wyłącznie na nasz region, chociaż - co oczywiste - my sami nie do końca jesteśmy w stanie oderwać się od własnej perspektywy.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-07-01 00:18:10
30.06.2022 13:26
Hajle Selasje
105

Można się podśmiewać z lapsusu Czarnka, ale równie zabawne jest to, że - jak wnioskuję po treści artykułu - ani dziennikarz Radia Wrocław, ani powielający ten cytat redaktorzy (albo raczej generujący treści pracownicy) nie dostrzegli w tej wypowiedzi niczego kontrowersyjnego, chociaż - istotnie - aż się prosiło zaczepić ministra o to, czym w takim razie będą się zajmowały niewiasty.

28.06.2022 10:22
Hajle Selasje
105

Bukary, wybacz zwłokę w odpowiedzi.

Chyba źle mnie zrozumiałeś, gdy idzie o specjalizacje w ramach nowoczesnej szkoły. Ten system nie musi być podporządkowany praktyczności czy przydatności. Chodzi o zainteresowania uczniów, które czasem wydają się właśnie... niepraktyczne.

Rozumiem, ale mimo wszystko mam szereg wątpliwości - począwszy od praktycznych (myślę, że przy nieograniczonej liczbie możliwych zainteresowań uczniów brak jest możliwości kompetentnego rozwijania tych kompetencji przez szkołę), aż po zasadnicze (uważam, że szkoła powinna przede wszystkim kształtować ucznia, a nie uczeń szkołę). Rozwijanie zainteresowań jest bardzo pożądane, jeżeli odbywa się w ramach pewnych narzuconych ram, których wyznacznikiem, przynajmniej w ramach przedmiotów humanistyczno-społecznych, powinien być utrwalony kod kulturowy. To czego decydenci oczywiście nie rozumieją, to tego, że wielka kultura rodziła się nie tylko w ramach uświęconej sfery sacrum czy mitów bogoojczyźnianych, ale również na peryferiach i poprzez rozliczne transgresje, ale jednak w ramach przede wszystkim kultury, nazwijmy to, wysokiej. Mimo wszystko z obawami przyjmuję wizję szkoły, która tak duży nacisk kładzie na elastyczność oraz rozwijanie indywidualnych zainteresowań ucznia, bo nie wszystkie zainteresowania są warte rozwijania. Czy jeżeli grupa uczniów poczuje potrzebę prowadzenia gazetki/portalu w formie "Plotka" czy innego "Pudelka", to należy tę potrzebę w uczniach pielęgnować? Płynąć z prądem cywilizacji instagrama? Ja tak nie uważam, a to siłą rzeczy wymaga usztywnienia i kanonu.

Który z uczniów z własnej i nieprzymuszonej woli będzie chciał, bez odpowiedniej zachęty, uczyć się łaciny?
Polecam świeżutki tekst dot. nauki łaciny w szkołach: https://www.projektpulsar.pl/opinie/2170941,1,requiem-dla-lekcji-laciny.read
Kolejny z cyklu "przemija bowiem postać tego świata...".

Można natomiast rozwijać model finlandzki: uczeń wybiera kilka przedmiotów z trzech-czterech zestawów (różnych dziedzin wiedzy), przy czym obowiązkowo musi skorzystać np. z dwóch z nich, żeby zapobiec zamknięciu się w getcie wiedzy. Tylko to nie są przedmioty bardzo ogóle (np. "literatura"), ale zajęcia o konkretnej tematyce w ramach wiedzy ścisłej czy humanistycznej.

To poproszę o przykłady takich zajęć o konkretnej tematyce.

Mam wrażenie, że stosunek skrajnych konserwatystów do tradycji jest ważną przyczyną freudowskiej nerwicy kulturowej, w którą popadają, odsłaniając przy tym np. seksualne fiksacje. Stoją w kognitywnym rozkroku niczym hrabia Henryk z dramatu Krasińskiego. Bo z jednej strony może i by chcieli, a z drugiej - wiedzą, że nie wypada. My, durni lewacy, nie musimy szukać kompensacji: jak uznamy, że coś jest bez sensu, to nie sprawdzamy, jak długo się konserwowało. To, rzecz jasna, żart. Ale może nie do końca... ;)

Ja też nie uważam, że należy utrzymywać normy, które są "bez sensu". Rzecz w tym, że nasza cywilizacja lubuje się w porzucaniu niemal wszystkich odziedziczonych norm, w związku z czym konserwatysta (a w istocie reakcjonista) w sposób intuicyjny oraz odruchowy rzuca się na ratowanie tego, co jeszcze uratować można, wiedząc, że logika zmian nie opiera się na kryterium racjonalnym, przy poszanowaniu własnego dziedzictwa oraz tożsamości. W istocie jedyne co pozostaje tu i teraz konserwatyście, to - odwołując się do tytułu znakomitego studium prof. Jacka Bartyzela , może nie "umierać, ale powoli", ale jednak zachowywać sceptycyzm względem łatwego przywrócenia tego, co utracone. Prawdziwy konserwatysta patrzy na świat realistycznie, a nie przez różowe okulary. Jednocześnie mam potrzebę zacytować w tym miejscu bliski mi cytat Benedykta XVI dot. pocieszonego smutku (wybacz, freudyzm nie jest dla mnie jakimś szczególnym punktem odniesienia).

„Postawą chrześcijan nie jest negacja smutku, oczywiście także nie beznadziejność (do której ma powody materialista), ale pocieszony smutek. Oznacza to: smutek pozostaje i ma swoje racje, ale jest on zarazem pocieszonym smutkiem, smutkiem, który mimo wszystko, bez względu na całą jego powagę, może i powinien być pocieszony i wewnętrznie ogarnięty przez przeważającą pociechę. (…) Chrześcijanin nie upiększa ani nie zaprzecza głębokim cieniom, jakie kładą się na istnienie człowieka w tym świecie. A mimo to nawet te cienie są jeszcze dla niego znakiem nadziei, ponieważ on wierzy i umie wierzyć, że są to cienie, jakich nie byłoby bez wielkiego światła, które je rzuca. A jeśli cienie należą do teraźniejszości, to przyszłość jest tym bardziej światłem”. Benedykt XVI

Szeroko pojęty konserwatyzm nie ma jednego nurtu. W szczególności modny (i najłatwiejszy do obśmiania) jest konserwatyzm ograniczający się do wojenek kulturowych, często przepełniony naiwną wiarą w to, że wszystkie zmiany cywilizacyjne można z łatwością odwrócić (a jeżeli jest to jeszcze konserwatyzm podszyty gigantyczną hipokryzją, jak w przypadku np. pewnych były działaczy Ordo Iuris, to tym łatwiej w niego uderzyć). Mnie zdecydowanie bliższe jest spojrzenie mieszczące się w ramach "smutku pocieszonego"; polecam poczytać chociażby doskonałe (wydane przez Fundację Augusta Hrabiego Cieszkowskiego) książki Bartosza Jastrzębskiego czy Justyny Melonowskiej.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-06-28 10:34:54
24.06.2022 23:40
Hajle Selasje
105

Tutaj wkraczamy w temat, który też trochę próbowałem zasygnalizować. Czy edukacja ma być podporządkowana wyłącznie wymogom cywilizacji technicznej? A może - tworząc podwaliny pod jej istnienie - w jednakowym, jeżeli nie większym stopniu powinna nas zabezpieczać przed zagrożeniami, które taka cywilizacja stwarza? A to oznacza, że w pierwszej kolejności edukacja powinna prowadzić do ocalenia/umocnienia w uczniu człowieczeństwa, humanizmu i krytycznego myślenia. W przeciwnym razie wtłaczanie ludzi niczym mrówki w trybiki tych wszystkich wysoce wyspecjalizowanych procesów naukowo-technicznych będzie daremne, o ile nie niebezpieczne.

Przy okazji polecam odcinek "Kronosa" poświęcony technice, jak i w ogóle wszystkie odcinki "Kronosa". Nic lepszego w polskiej telewizji IMHO nie znajdziecie.

https://vod.tvp.pl/video/kronos,technika,39716342

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-06-24 23:57:03
24.06.2022 21:19
Hajle Selasje
105

Bukary

Hajle, mam ogromną ochotę odpowiedzieć na twoje zarzuty i wątpliwości, jednak cały weekend jestem w rozjazdach i dopiero w poniedziałek mogę coś więcej skrobnąć. Na razie będę więc pisał w telegraficznym skrócie (bo korzystam z komórki) i poruszał tylko część kwestii

To urocze, aby tak obszerne wypowiedzi (jak na cywilizację twittera) opatrywać zastrzeżeniem, że stanowią jedynie telegraficzny skrót :-)

Tak więc umożliwianie "dojadania" czy szybkiego pochłonięcia przekąski w czasie lekcji ma według mnie same zalety. I nie widzę powodu, żeby z tego zrezygnować w imię jakichś "zasad" czy "konwenansów", które niczemu nie służą poza sztucznym celebrowaniem podniosłości zajęć w szkole. Jeśli jednak dostrzegasz jakieś powody, dla których uczniowie nie powinni jeść i pić w czasie zajęć, to chętnie o nich przeczytam.

Odpowiem dwojako.

Po pierwsze, przyjmuję Twoją argumentację, że przerwy są za krótkie. Ale to jeszcze nie oznacza, że trzeba koniecznie jeść na lekcji. Można przecież wydłużyć przerwę, dwie dziesięciominutowe przerwy raczej nie wywróciłyby wszystkiego do góry nogami? Czy długość przerw wynika z przepisów czy zależy od decyzji dyrektora szkoły? Po drugie, być może kompromisowym rozwiązaniem byłoby wyznaczenie pięciu pierwszych minut lekcji, w trakcie których młodzież mogłaby "dojeść" to i tamto; podejrzewam, że pierwsze kilka minut i tak wiąże się z harmidrem, sprawdzaniem obecności, dochodzeniem spóźnialskich itd. W ten sposób wilk byłby syty i owca cała. Oczywiście nie myślisz o tym w ten sposób, bo nie jesteś przywiązany do konwenansów - i tutaj wychodzi różnica pomiędzy nami (a tak naprawdę między dwoma światopoglądami). Ja zastanowiłbym się sto razy, zanim zacząłbym podważać istniejące konwenanse czy zwyczaje. Czy mają one wartość samą w sobie? Uważam, że mają. Po pierwsze nadają lekcjom w szkole poczucie pewnej wyjątkowości podobnie jak inne szkolne atrybuty. Po drugie, żyjemy w czasach, w których człowiek w coraz większym stopniu ogołocony zostaje ze zwyczajów, konwenansów, poczucia przynależności oraz formy, która wcześniej wynikała z szeregu okoliczności - nie tylko norm religijnych, ale właśnie ze zwyczajów czy tradycji. Ta obserwacja wydaje mi się banalna - ze świata przepełnionego różnorakimi, dziedziczonymi formami narzucanymi przez związki człowieka z naturą, rodziną wielopokoleniową, sąsiedztwem, religią, służbą wojskową, kulturą lokalną, obyczajowością wędrujemy w stronę Houellebecqowskiej pustki wyalienowanego człowieka, w której w miejsce starych form nie pojawiają się nowe, a jeżeli się pojawiają, to są wyłącznie pokłosiem życia człowieka - konsumenta ("kultura korporacyjna", Halloween, Black Friday), ewentualnie człowieka wyemancypowanego (tęcza, nowoczesne słowotwórstwo). Stąd byłbym bardzo ostrożny w zwalczaniu klasycznych szkolnych atrybutów takich jak dzwonek. To jest kwestia mojej wrażliwości oraz światopoglądu. Popraw mnie jeśli się mylę, ale jednak najbardziej cenione szkoły na świecie (powiedzmy szkoły dla elit) w dużym stopniu pozostają
jednak przywiązane do takich czy innych konwenansów oraz atrybutów, które niekoniecznie stanowią wartość edukacyjną samą w sobie.

Piszesz o przesadzie, a potem sam wplatasz w swoje wypowiedzi "exempla" z masturbowaniem albo twierdzisz, że specjalizacje doprowadzą do nieznajomości tabliczki mnożenia. (Serio?). Lekarzu, lecz się sam.

Nieprawda, to nie ja pierwszy napisałem o masturbowaniu się w trakcie lekcji.

Nie. Od przekazywania podstaw wiedzy w różnych dziedzinach powinna być, jak sama nazwa wskazuje, szkoła podstawowa. W szkołach średnich proponuję wąski "kanon wiedzy" (czyli rozszerzone podstawy z najważniejszych przedmiotów) obudowany obszernymi specjalizacjami, które muszą być przedmiotem wyboru ucznia. Obecny system nie działa. Dlatego dorośli, choć zgłębiali wiedzę z zakresu chemii, biologii, literatury, fizyki itd., po ukończeniu szkoły praktycznie nic nie pamiętają. Nawet podstaw. I nie potrafią pomóc dzieciom w odrabianiu prostych zadań. Bo uczyli się tylko dla ocen i zgodnie z metodą 3xZ. Tak więc system edukacyjny, który w liceum narzuca wszystkim wszystko, nie zważając na ich zainteresowania, jest tylko marnotrawieniem czasu

W bardzo dużej mierze się tutaj zgadzam. Chciałem tylko doprecyzować kilka kwestii. Twoje pomstowanie na Arystofanesa to jest pomstowanie na program obowiązujący w liceum wszystkich uczniów czy tylko tych mających rozszerzony język polski? Co rozumiesz przez obszerne specjalizacje? Czy one mają się pokrywać z popularnymi nazwami profili klas (typu humanistyczny, matematyczno-fizyczny, biologiczno-chemiczny?). Mimo wszystko trochę pusty śmiech mnie ogarnia jak widzę profile typu prawniczy, po którym część osób pójdzie na prawo, część na administrację, część na ekonomię, część na informatykę, a część na historię. Takie profilowanie wydaje mi się sprzeczne z samą ideą liceum ogólnokształcącego. Czego się boję? Tego, że już na etapie liceum edukacja rozumiana będzie wyłącznie jako przygotowanie zawodowe, ewentualnie z elementami "praktycznymi" takimi jak propagowane od wielu lat nauczanie dzieciaków jak wypełniać PITy (tak jakby to była wielka filozofia; ewentualnie jakby nie było potrzeby skorzystania z pomocy księgowej, kiedy naprawdę pojawiają się schody z rozliczeniem podatków). Z tej perspektywy wolałbym raczej szkołę przynajmniej częściowo niepraktyczną - bo ustrój społeczno-gospodarczy oraz kultura będą nas potem przez całe życie wtłaczać w ramy myślenia praktycznego - w którym ludzie inteligentni oraz wykształceni w lepszy albo gorszy sposób, ale się odnajdą (chyba że celowo wybiorą eskapizm).

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-06-24 21:20:23
24.06.2022 12:54
Hajle Selasje
105

I znów hiperbola. Pomiędzy uczeniem o masturbacji, a uczniem masturbacji jest znacząca różnica. Myślisz, że na zajęciach sobie wszyscy dogadzają pod okiem nauczyciela, czy raczej dowiadują się z podręcznika co to jest i do czego służy?

Myślę, że z każdą kolejną dekadą, jeżeli nie każdym kolejnym rokiem, granica pomiędzy tym, co akceptowalne, a co nie, się przesuwa. Taka jest nieubłagana logika postępu, a z promowania postępu żyje sobie nieźle całkiem spora grupka osób, w tym tzw. seks-edukatorów, ale nie chciałbym wchodzić na grunt seksualizacji dzieci i młodzieży, bo nie o tym rozmawiamy.

No i proszę bardzo. Skoro ja mogę jeść w pracy, a nie wypada podczas spotkania biznesowego, to niech analogicznie dzieci mogą zjeść kanapkę podczas lekcji, a powstrzymać się na czas apelu szkolnego.

Masz świadomość, że nie każdy może jeść kanapki przez większą część swojego dnia pracy? Jest to całkiem spora grupa osób - od osób wykonujących proste prace fizyczne (które jedzą w trakcie przerw śniadaniowych, których przestrzeganie jest egzekwowane), aż po np. lekarza który przyjmuje pacjentów. Zestawiasz lekcję z apelem, który zdarza się rzadko, a nie sięgasz po przykład przerwy - która w szkole występuje zdecydowanie częściej niż to wynika z kodeksu pracy.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-06-24 12:55:53
24.06.2022 12:25
odpowiedz
3 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Zdzichsiu

Nie żartowałbym sobie z masturbacji mając na względzie, że w niektórych cywilizowanych społecstwach dzieci są w placówkach oświatowych uczone masturbowania się. W tym kontekście podany przykład nie jest tak bardzo wydumany jak w zamierzeniu.

Poza tym nie napisałem ani słowa o wyjściu do toalety, tylko o jedzeniu, wyraźnie zaznaczając, że dorośli nie w każdej sytuacji pozwalają sobie na wyjęcie, a następnie zjedzenie kanapki czy banana; obowiązują w tym zakresie pewne konwenanse społeczne i nie uważam, że ktoś jest z tego powodu ciemiężony (abstrahując od reliktów XIX wiecznego kapitalizmu, kiedy to pracownik nie ma czasu zjeść w pracy kanapki). Najprawdopodobniej każdy z nas przyjmie istnienie jakichś szkolnych zasad, myślę że np. zdecydowana większość zgodzi się, że zamówienie sobie pizzy i jej zjedzenie na lekcji byłoby już przesadą; pytanie jest zatem nie takie, czy ustalać granicę, tylko gdzie je ustalać - z poszanowaniem konwenansów oraz poszanowaniem uzasadnionych potrzeb ucznia.

Ech, znowu się wpisałem nie tam, gdzie trzeba, za długi rozbrat z forum miałem.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-06-24 12:35:47
24.06.2022 09:13
Hajle Selasje
105

Bukary

To jest właśnie zarzut często podnoszony przez środowiska konserwatywne. Na szczęście, pomiędzy zaspokajaniem podstawowych potrzeb fizjologicznych a paleniem jointa jest przepaść. Równie fałszywą może być alternatywa: nauczyciel-sierżant albo nauczyciel-hippis. Jak zwykle, najlepszy okazuje się złoty środek. Wystarczy po prostu traktować młodego człowieka jak... człowieka. A nie zwierzę poddane tresurze.

Wiesz, nie uważam, żeby odmówienie sobie spożywania posiłków w niektórych okolicznościach życiowych oznaczało od razu tresurę. Dorośli też to robią i nie spożywają posiłków w trakcie np. oficjalnych uroczystości. Jeżeli chcielibyśmy traktować młodzież jak dorosłych, to raczej należałoby zaczerpnąć wzorce ze szkoleń czy konferencji dla dorosłych, gdzie - owszem - oficjalnego zakazu jedzenia nie ma, ale jednak towarzystwo raczej wstrzymuje się z jedzeniem do czasu przerw kawowych czy obiadowych i to bez pruskiego drylu.

U mnie na zajęciach uczniowie nie muszą się tłumaczyć, nie muszą nic wyjaśniać - wystarczy, że podniosą rękę i mogą spokojnie, nie czekając na moją łaskawą zgodę, wyjść do toalety. Podobnie jest z jedzeniem czy piciem. I dyskutowaniem. I nie zaobserwowałem jakichkolwiek problemów.

Ok, ale tutaj nasuwa się kilka zasadniczych kwestii - z jaką grupą wiekową masz do czynienia, czy jest ona już do jakiegoś stopnia wyselekcjonowana, a wreszcie - na ile wpływ na zachowanie klasy mają: a) Twoja osobista charyzma, b) efekt nowości - szanujemy te reguły, ponieważ jesteśmy wyspą na oceanie pruskiego drylu i potrafimy to docenić, ale co by było, gdyby taki model spowszedniał?
Jeżeli młodzież reprezentuje sobą poziom studencki (a nie oszukujmy się - niejeden uczeń z ogólniaka często już reprezentuje sobą więcej niż wielu przedstawicieli studenckiej masy), to nie widzę przeszkód. Ale czy wszyscy uczniowie się tak zachowują? Śmiem twierdzić, że poziom jest bardzo różny.

A nie wtedy, gdy walczymy o przetrwanie, bo zaciskamy pęcherz lub umieramy z głodu.

Uważam, że za dużo w tym dramatyzmu i przesady. Nie kwestionuję podstawowego założenia możliwości wyjścia do toalety czy napicia się wody, ale dorośli też w różnych sytuacjach społecznych zmuszeni są dostosować się do obowiązujących konwencji i nikt nie wyciąga z tego tak drastycznych wniosków.

Nawet tzw. przeciętny uczeń ma jakieś zainteresowania, jakiś talent. Tyle że w tym uniformizującym systemie nie jesteśmy w stanie tego zauważyć. Próbujemy tego "przeciętniaka" przykroić do obowiązującej miary i zmusić np. do czytania Szekspira, podczas gdy mógłby w tym czasie chociażby rysować coś w Photoshopie albo doskonalić sztukę malowania butów..

Ok, pytanie tylko, na jakim ma się to opierać założeniu wyjściowym. Czy to co opisałeś to jest ambicja minimum czy maksimum szkoły. Ja się godzę z tym, że nie każdy będzie orłem ze wszystkiego (czy chociażby w ramach nauk humanistycznych, matematycznych czy biologiczno-chemicznych) i że nie ma sensu udawać, że jest inaczej. Ale z drugiej czy szkoła ma całkowicie zarzucić przekazywanie uczniom konwencjonalnych treści? Wąskie specjalizacje są dla mnie częściowo przerażające, bo w gruncie rzeczy oznaczają, że profesor medycyny może nie wiedzieć kim był Kant, a profesor literaturoznawstwa może mieć problemy z tabliczką mnożenia. Uważam, że jednak szkoła nie powinna zarzucać myśli, że szkoli również (chociaż nie tylko) przyszłe elity, które powinny posiadać sporą wiedzę ogólną. Nie każdy będzie kolorował buty albo uprawiał akrobatykę, są też osoby, które będą pełniły takie role społeczne, co do których oczekiwałbym jednak czegoś więcej niż bycia szlachetnym dzikusem od wujaszka Rousseau.

Stąd też konieczność rozluźnienia "planów zajęć" i postawienia na wąski kanon obudowany specjalizacjami. A PiS chce na siłę do głowy wtłaczać wszystkim teologiczne poglądy Karola Wojtyły. Serio?

Też się dziwię, że nie chcą wtłaczać myśli teologicznej Ratzingera, ale co zrobić ;)

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-06-24 10:41:47
23.06.2022 23:29
Hajle Selasje
105

Dziękuję za szczegółową odpowiedź!
Podzielam wiele z opisanych przez Ciebie założeń, jakkolwiek diabeł tkwi w szczegółach, więc ograniczyłbym się do ostrożnego entuzjazmu! :) Sam mam swoje negatywne wspomnienia związane z wtłoczeniem w system szkolnych murów i zgadzam się, że opisany przez Ciebie system "przednowoczesny" jest w dużej mierze nieefektywny oraz tłamszący indywidualność. Z drugiej strony bałbym się, aby nie wylać dziecka z kąpielą; nie ukrywam, że są we mnie obawy o to, że kwestionowanie schematów w połączeniu z szerokim odwoływaniem się do kultury popularnej doprowadzi do tego, że dostaniemy miejsce, w którym uczeń - w ramach swojej indywidualnej wrażliwości - będzie mógł twierdzić, że Remigiusz Mróz ma większe osiągnięcia niż Szekspir i nie będzie tego można nazwać bzdurą. A przyzwolenie na jedzenie w klasie z czasem zamieni się w przyzwolenie na palenie jointa, słuchanie muzyki na słuchawkach czy dłubanie w nosie. - a wszystko w imię tego, żeby nie narzucać ograniczeń - warto przy tym pamiętać, że większość uczniów jest na swój sposób przeciętna, a tylko bardzo nieliczni uczniowie mają zadatki na ekscentrycznych geniuszy, którzy nie potrafią się dostosować do ogólnie panujących zasad.

Niezależnie od tego nie do końca rozumiem Twoją wcześniejszą wypowiedź, że Kaczyński chce przywrócić szkoły typu przednowoczesnego. Grupka zapaleńców grupką zapaleńców, ale nie jest przypadkiem tak, że w Polsce generalnie model pruski nieprzerwanie obowiązuje, więc można go co najwyżej utrwalać albo konserwować, a nie przywracać?

23.06.2022 20:37
Hajle Selasje
105

neXus

Uważam, że zarzucanie tej czy innej partii, że chce celowo zdemolować system edukacji (czyli wysadzić bardzo istotną część państwa w powietrze) to jest element tej samej totalnej retoryki, która nakazuje w drugiej stronie widzieć wyłącznie reprezentanta obozu zdrady narodowej. Innymi słowy jest to retoryka bardzo szkodliwa, oparta o emocjonalne odsądzanie politycznych adwersarzy od czci i wiary. Nie wiem dlaczego pojawił się plan likwidacji WOSu. Być może był to element instrumentalizacji edukacji na swoje potrzeby (o czym wspominałem). Ale to nadal zarzut zupełnie innej kategorii niż zarzut dążenia do zdemolowania części polskiego państwa.

Bukary, mógłbyś rozwinąć wątek liceum typu przednowoczesnego? Tego typu retoryka wywołuje we mnie przyjemne skojarzenia (typu nauka łaciny w szkołach; zastrzegam że przyjemne skojarzenie nie oznacza, że jestem zwolennikiem wprowadzania z dnia na dzień nierealistycznych rozwiązań), tymczasem wprowadzenie przedmiotu "Historia i teraźniejszość" interpretuję raczej w kategoriach powtorków zbyt nowoczesnych, a nie przednowoczesnych.

23.06.2022 14:05
odpowiedz
11 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Sinic

yada yada
Kościół, ogłupianie, biskupi, pedofilia, Kościół
yada yada yada

neXus
Uważam, że czym innym jest instrumentalizacja programu nauczania i wsadzanie tam treści indoktrynujących młodzież (wypowiadałem się już o tym w innym temacie), a czym innym jest wizja, że oto ten czy inny rząd celowo chce zepsuć edukację i ogłupić społeczeństwo, żeby zyskać poparcie wyborcze. To już jest moim zdaniem teza niepoważna, która się nie broni. Tak jak napisałem, z założenia zdecydowanej większości polityków wybieralnych w wyborach powszechnych nie zależy na tym, żeby ogół ludzi był dobrze wykształcony - nie byłoby komu wciskać kitu. Na takim poziomie ogólności mogę się zgodzić, natomiast Wy stawiacie tezy dalej idące - oto rząd chce zdemolować edukację, żeby utrzymać władzę. Nie widzę związku przyczynowego w perspektywie krótkoterminowej, a długoterminowo większość polityków nie myśli.

Ups, zapomniałem się wpisać wyżej i utworzyłem nowy wątek.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-06-23 14:06:30
23.06.2022 13:28
Hajle Selasje
105

Generalnie systemowo ustrój demokratyczny (w rozumieniu cała władza w ręce ludu, wybory powszechne) w połączeniu z masową edukacją nie sprzyja jakości edukacji. Skoro w demokracji dobry pieniądz jest wypierany przez gorszy, to nie inaczej będzie z edukacją, która jest stosunkowo wrażliwa i bezbronna wobec zakusów polityków - niezależnie od opcji rządzącej. Doszukiwanie się tutaj makiawelizmu tego czy innego ugrupowania (celowe ogłupianie społeczeństwa w celu utrzymania [?] władzy) jest może i efektowne, ale moim zdaniem bardzo upraszczające - tym bardziej, że z założenia polityk w demokracji nie myśli długofalowo, a następstwa zaniedbań w edukacji zawsze mają długofalowy charakter. Także przykro mi, makiaweliczna teoria się nie broni :-)

Jeżeli chodzi o motywację do odejścia dla nauczycieli to Wasze prognozy mogą być trafne, z drugiej strony nie sposób do końca przewidzieć jak chłonny będzie rynek pracy, a trzeba pamiętać, że najbardziej mobilni nauczyciele już porzucili swoje zawody. Poza tym ogólnoświatowy kryzys gospodarczy nie musi zachęcać do porzucania, bądź co bądź stabilnej, pracy. Mam przy tym świadomość, że wszystko ma swoje granice.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-06-23 13:38:16
23.06.2022 12:39
Hajle Selasje
105

To jest po prostu upodlenie i zurzędniczenie zawodu nauczyciela. Urzędnik państwowy, co do zasady (są rzecz jasna bardzo ważne wyjątki, wyższe stanowiska urzędnicze czy wymagające wyspecjalizowanej wiedzy), ma wykonywać w miarę proste, powtarzalne czynności. W jego pracy nie jest wymagana szczególna kreatywność (zazwyczaj nie jest wręcz wskazana), w stosunkowo niewielkim stopniu wymaga się też od urzędnika pogłębiania wykształcenia. Nauczyciel natomiast, w idealnych warunkach, powinien być człowiekiem elokwentnym, zaszczepiającym w dzieciach pasję, wytrwałość i konsekwencję w dążeniu do celów. Powinien być człowiekiem, którego pasje pozazawodowe nie ograniczają się do oglądania Tańca na lodzie oraz czytania portali plotkarskich. To ma być człowiek, który zaszczepi w naszych dzieciach poczucie fascynacji wiedzą, a także umiejętnie rozpozna umiejętności ucznia, które będzie potrafił u niego rozwijać z poszanowaniem jego indywidualnej wrażliwości (ale żeby dodawać innym skrzydeł samemu trzeba mieć odpowiednie życiowe morale!). Oczywiście przy tak masowej edukacji trudno byłoby odpowiednią liczbę nauczycieli, którzy byliby w stanie sprostać takim ideałom, ale przy urzędniczych pensjach, których jedyną zaletą jest regularność wypłaty, trudno zakładać, że polskie dzieci nie będą uczone przez ludzi właśnie z mentalnością urzędniczą, których spora część rodziców (szczególnie w większych miastach, z dobrym wykształceniem i zarobkami) uważa za gamoni i nieudaczników. Myślę, że podobne może być przekonanie starszej młodzieży - co ten facet czy ta kobieta może mi wpoić, skoro sam/sama skończyła najgorzej jak się da, czyli w szkole. Zobaczymy na ile exodus faktycznie będzie masowy i jak to wpływie na polskie szkoły - do tej pory raczej mieliśmy powolne osuwanie się w przepaść i maskowanie trupa.

No chyba, że jednak ja nie ogarniam rzeczywistości i tak naprawdę nauczyciele są doskonale przygotowywani do tego, żeby kształtować młodzież w kategoriach: uparte dążenie do celu (przejdę na emeryturę jako nauczyciel chociażby nie wiem co), niematerialne spojrzenie na życie (w życiu nie liczy się bogactwo, tylko szczęście), nie szata zdobi człowieka, w życiu najważniejsza jest pasja. Jednocześnie nauczyciel osiąga mistrzowski poziom w dziedzinie ekonomii (jak przetrwać do dnia wypłaty i się nie zadłużyć), cierpliwości, hartu ducha itd. :D Jednak jakoś bardziej nasuwa się skojarzenie z nauczycielem Adasiem Miauczyńskim.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-06-23 12:55:09
22.06.2022 21:15
Hajle Selasje
105

O Hołowni nie będę się wypowiadał, bo nie odpowiadałoby to tonowi moich wcześniejszych wypowiedzi :-) W każdym razie absolutnie nie zanosi się na szukanie tego, co łączy, a nie tego, co dzieli, ponieważ nikomu się to nie opłaca - ani politykom, ani spolaryzowanym dziennikarzom, publicystom oraz "liderom opinii" (ha-ha!). O wyniszczającej logice wojny polsko-polskiej wiele już napisano i powiedziano, chociaż raczej na marginesach, a nie w mainstreamie. Natomiast z punktu widzenia obiektywnych okoliczności zewnętrznych dawno nie było równie dobrego powodu, żeby jednak zbudować w Polakach coś w rodzaju ducha republikańskiego - na czymś więcej niż wzgarda wobec Rosjan rzecz jasna. Zaznaczam, że nie chodzi mi tutaj o wpadanie w fałszywe tony i udawanie, że co do wszystkiego się ze sobą zgadzamy; wydawałoby się jednak, że pewne rozwiązania, jak właśnie PAX, a przynajmniej zawieszenie broni w oświacie, dawałyby poczucie pewnej kontynuacji oraz stabilności, które wyszłyby na dobre wszystkim - bo ostatecznie w odniesieniu do większości z nas sprowadza się to do problemu - na co zostanie narażone moje własne dziecko w polskiej szkole? Godzę się na to, że będę kształtował światopogląd swojego dziecka wyłącznie w domu, ale czy godzę się na to, że w szkole będzie prezentowany światopogląd, który uważam za szkodliwy? Myślę, że większość rodziców ma wystarczająco dużo utrapień wychowawczych, że można im oszczędzić dodatkowego wojowania ze szkolnymi programami nauczania.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-06-22 21:18:57
22.06.2022 12:48
Hajle Selasje
105

Bukary

Owszem. Ale czy w podręczniku dla młodzieży jest miejsce na cytat dotyczący majstrowania pięcioletnich dzieci przy rozporku dorosłego? To decyzja podjęta w duchu konserwatyzmu?

Przecież już się wypowiedziałem, robienie takich wrzutek do podręcznika jest groteskowe. O preferencjach Bendita dowiedziałem się z 15 lat temu czytając starą Frondę (nie mylić z nową). Nawet znalazłem ten numer - https://rhema.pl/wiecej_n.php?28942,t=Fronda+nr+38+Poza+Ko%C5%9Bcio%C5%82em+nie+ma+zbawienia
Cohn Bendit obok Zizka, Salija i Oriany Fallaci. Zarzucanie takimi treściami młodzieży, która w założeniu ma znać WOS na poziomie podstawowym jest niepoważne, a cel takiego działania jest oczywisty. Przy czym nie odwoływałbym się w tym wypadku do epatowania młodzieży seksualnością, bo ten argument w ustach liberałów brzmi wyjątkowo fałszywie. Rozsądne byłoby wypracowanie społecznego kompromisu (pomarzyć dobra rzecz) odnośnie tego, żeby nie uprawiać w szkołach indoktrynacji wszelkiego autoramentu. Jestem przekonany, że na dłuższą metę, taki kompromis, gdyby się utrzymał i zyskał jakaś gwarancję, byłby bardziej korzystny dla strony konserwatywnej.

Powiem więcej, wchodzimy w naprawdę trudne, "ciekawe" czasy. Aż by się prosiło, żeby stworzyć taki kodeks podstawowych, wspólnych wartości jak: nie indoktrynujemy dzieci i młodzieży, nie uprawiamy partyjnej propagandy w Telewizji Publicznej, dbamy o wolność słowa (precz z cancel culture), wspólnie bronimy integralności terytorialnej (nakłady na armię), dbamy o niezadłużanie przyszłych pokoleń i zrównoważony rozwój (nie dyskutujemy o tym czy globalne ocieplenie występuje, tylko jakim kosztem sobie z nim radzić, walczymy z patodeweloperką oraz betonozą), nie kwestionujemy kanonu kulturowego, w którym jest miejsce i dla Gombrowicza i dla Sienkiewicza. Sporo by się znalazło przykładów, ale już sobie podaruję, bo to i tak nie ma sensu). Dzięki temu mielibyśmy silniejsza wspólnotę na trudne czasy, a tak mamy co mamy.

Dokładnie takie same wnioski znajdziesz w wypowiedzi "lewicowca" z filmu. :)

Nie wiedziałem, ale wcale mnie to nie dziwi, sam wrzuciłem wcześniej tekst Pasoliniego, żeby dać odpór pokoleniu 68. Szkoda życia na powtarzanie komunałów zgodnych z linią partii (i nie tylko partii).

Co ciekawe, dla Roszkowskiego "teraźniejszość" kończy się na 1979 roku. I to jest dopiero HIT.

Zawsze to lepiej, niż gdyby miał się kończyć na 2022, szczególnie że Roszkowski Antonim Dudkiem nie jest :)

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-06-22 13:15:59
21.06.2022 23:08
odpowiedz
6 odpowiedzi
Hajle Selasje
105
Image

Zacznijmy od tego, że od tego, że cytat z Cohna-Bendita jest prawdziwy. I że całe to szemrane środowisko 1968 r. należy nazwać po imieniu.
Zrobił to dobrze Pasolini (przy swojej wrażliwości oraz z tamtej perspektywy):
http://pasolinipuntonet.blogspot.com/2012/07/nienawidze-was-drodzy-studenci-pier.html

Doniesienia o podręczniku prof. Roszkowskiego pojawiają się już od jakiegoś czasu. Wyrwane z kontekstu cytaty mogą być częściowo (i tylko częściowo) krzywdzące, a oburzenie po lewej stronie nieobyczajnym cytatem jest mocno zabawne.

To tyle, jeżeli chodzi o oczywistości, które warto odnotować.
Przede wszystkim nasuwa się smutna refleksja, że gdyby w Polsce rządziła partia autentycznie konserwatywna, to podjęłaby próbę zbudowania programu nauczania oraz napisania podręczników na lata, a może i dekady. Gdyby zajął się tym inteligentny konserwatysta, to napisałby podręcznik w sposób umiarkowany, inteligentnie rozkładający pewne akcenty, ale unikający zarzutu bycia ideologicznym siepaczem tej czy innej strony. Efekt pisania takich podręczników jak Roszkowskiego? Podręcznik zrobi krótkotrwałą karierę będąc obiektem drwin, a następnie trafi na śmietnik, nomen omen, historii.

Czytałem jakiś czas temu "Roztrzaskane lustro. Upadek cywilizacji zachodniej" Roszkowskiego i sytuując się po tej samej stronie ideologicznych debat co autor stwierdzam, że była to jedna z gorszych książek przeczytanych w tamtym czasie. Strumień świadomości i zbiór uproszczonych poglądów na rzeczywistość oraz komunałów w książce, która miała być w zamierzeniu esejem na temat kryzysu cywilizacji.

Inna sprawa, że samo istnienie przedmiotu "Historia i teraźniejszość", na tyle na ile rozumiem ideę, jest w moim odczuciu przejawem choroby naszych czasów, czyli kształtowania tzw. "opinii publicznej" - czyli za przeproszeniem - gówno wiem, gówno czytałem, ale pogląd mam wyrobiony w każdym temacie. Zamiast ślęczeć nad opasłymi tomami książek do historii dostanę bryka, który mi powie co mam myśleć na każdy temat bez zaprzątania sobie głowy szczegółami. Już się szykuję na podobne smaczki, jak do władzy dojdzie lewica.
Co na to prawica? Nie zaprzątajmy sobie tym głowy! vide: obrazek ---------->

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-06-21 23:12:43
06.06.2022 22:40
Hajle Selasje
105

Oczywiście, że nie pochwalam oceny! Dla mnie określenie kuźnia managementu średniego szczebla brzmi bardziej jak obelga! :D
Zgadzam się w pełni, że każdy zasługuje na szansę - o ile ma odpowiednie predyspozycje i chęci do pracy - to właśnie chciałem przekazać swoim wpisem. No i to, że jeżeli państwo sceduje kształcenie najbardziej utalentowanej młodzieży na podmioty niepubliczne, logika rynkowa jeszcze bardziej przeważy i ostatecznie będzie wypierać tak niepraktyczne czynności jak lektura Szekspira czy studiowanie przyczyn wojny trzydziestoletniej (chociaż oczywiście takie podejście może być też forsowane przez samo państwo, czego dobrym przykładem jest parametryzacja szkolnictwa wyższego; vide: https://kronos.org.pl/numery/kronos-3-382016/koniec-uniwersytetu/)

06.06.2022 21:37
odpowiedz
4 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Niskie wynagrodzenia nauczycieli to zapewne złożony temat, ale wydaje mi się, że jest to w dużej mierze efekt tego, że powszechny, publiczny i egalitarny system oświaty pełni w znacznej mierze funkcję przechowalni dla dzieci, dając dzieciom jak i rodzicom złudzenie odbierania przyzwoitego wykształcenia. Niektórym nauczycielom chce się nauczać, a niektóre dzieci chcą się uczyć. Gdyby ich odseparować, nauczycielom zapewnić godziwe warunki i odpowiednio dużo od nich wymagać, system byłby bardziej uczciwy. Taki system byłby nieegalitarny, ale segregacja następowałaby w oparciu o kryterium zdolności/chęci, a nie zamożności (w każdym razie nie wyłącznie).
Masowe odejścia nauczycieli ze szkół mogą co najwyżej sprawić, że rozwinie się szkolnictwo niepubliczne i bardziej będziemy utrwalać model amerykański, przynajmniej w potocznym jego wyobrażeniu. Przy takim założeniu rola państwa w kształceniu przyszłych elit będzie coraz mniejsza. W edukowaniu tychże elit coraz większą rolę odgrywać będzie pierwiastek merkantylny, za sprawą którego edukacja w dużej mierze przestaje mieć cokolwiek wspólnego z edukacją klasyczną (liberalną); prywatne szkoły będą natomiast znakomitymi kuźniami managementu średniego szczebla oraz konsumentów w dobie płynnej ponowoczesności :D A reszta dzieci? Dostanie przechowalnie z elementami kształcenia na poziomie podstawowym. Co zresztą na pewnym poziomie zazębia się z koncepcją dochodu gwarantowanego.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-06-06 21:40:25
19.05.2022 23:50
odpowiedz
1 odpowiedź
Hajle Selasje
105

Jeżeli tworzy się nieformalnie luźna koalicja takich postaci jak J.K. Rowling, Richard Dawkins, Noam Chomsky, Elon Musk, którzy w jakimś tam zakresie występują w obronie zdrowego rozsądku, to znaczy, że orwellowska rzeczywistość trzeszczy bardziej niż się niektórym wydaje.

10.04.2022 14:37
Hajle Selasje
105

Moim zdaniem przegrupowanie wojsk rosyjskich i uderzenie na Ukrainę wschodnią jest jednak mocnym argumentem za tym, że Kreml, w niesprzyjających okolicznościach, próbuje postępować racjonalnie. Tak samo było z bombardowaniem Lwowa wysoko precyzyjnymi pociskami. Pomimo szamba propagandy w Rosji wydaje mi się, że wizja szaleńca, który wysadzi świat w powietrze się oddala, tym bardziej, że Putin doznał już większości "afrontow" jakie można sobie wyobrazić, a możliwość dalszego działania celem pomocy Ukrainie zakłada głównie utrzymywanie dotychczasowych działań.
Wymowne jest, że dzisiaj Żeleński powiedział, że gdyby Ukraina była w NATO to do agresji by nie doszło. Ciekawie zestawia się ta wypowiedź z wcześniejszymi, w których prezydent Ukrainy upierał się, że Putin nie zatrzyma się na Kijowie.

08.04.2022 16:01
Hajle Selasje
105

Ciekawy materiał, szczerze mówiąc spodziewałem się dużo większego dramatu. Żaden z rozmówców nie prezentuje stanowiska mówiącego o konieczności denazyfikacji Ukrainy, wypowiada się sporo symetrystów czy pacyfistów. Po niektórych osobach widać, że nie mówią tego, co chcieliby powiedzieć, bo boją się odpowiedzialności. Oczywiście na pewno ma to wszystko związek z tym, że nie kręcono na prowincji, to też uzasadnia rodzaj ubioru.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-04-08 16:02:11
07.04.2022 13:43
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Liczne już osoby przypominały Franciszkowi o przestrodze, nomen omen Rosjanina, Włodzimierza Sołowjowa (nie mylić z innym, popularniejszym ostatnio Sołowjowem), który wskazywał w 1889 r. (!), że Antychryst, kiedy się pojawi, przybierze postać pacyfisty, wegetarianina, ekologa i ekumenisty.

Na szczęście zawsze można sięgnąć po tradycyjne nauczanie Kościoła jako odtrutkę czy chociażby po nie tak znowu dawne przemówienie kardynała Ratzingera z okazji 60 rocznicy lądowania w Normandii.

https://rorate-caeli.blogspot.com/2014/06/70th-anniversary-of-normandy-landings.html

A zresztą kardynał Muller powiedział w temacie wojny to, co należało powiedzieć:
https://wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-ukraina-rosja/aktualnosci/news-kard-muller-kosciol-dopuszcza-zabojstwo-w-obronie-koniecznej,nId,5939811

- Bóg dał nam przykazanie dekalogu: "Nie zabijaj", ale jeśli ktoś jest agresorem i przychodzi, aby nas zabić, wówczas mamy nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek się bronić - powiedział kard. Müller.

Hierarcha podkreślił, że w przypadku rosyjskiej agresji na Ukrainę, naród ukraiński nie tylko może, ale powinien zastosować zasadę obrony koniecznej. - Jeśli człowiek nie zabije, to sam zginie, co pokazują nam ostatnie tygodnie - powiedział kardynał.

Nic dodać, nic ująć.

Watykan oficjalnie tego nie powie. Zamęt narasta. Żeby to pierwszy raz za czasów tego pontyfikatu. Tylko zazwyczaj z zamętem bujali się tylko wierzący, teraz nawet niewierzący nie bardzo kumają o co chodzi.
To aż uderzające, że papież tak bardzo dbający o "publicity" naraża się na zarzuty bycia "papieżem Putina".

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-04-07 14:12:44
07.04.2022 09:41
1
Hajle Selasje
105

No ale niestety, nasze chętne do bitki (z kobietami, na manifestacjach) prawiczki i inni "realiści" (cześć, Hajle!) mają w dupie, że 100km dalej ruskie pojeby gwałcą, torturują i zabijają mężczyzn, kobiety, dzieci i zrównują całe miasta z ziemią. Ważne, że majty już obsrane na samą myśl, że jakaś rakieta mogła by spaść na polskie miasto.

To jest sofistyka, równie dobrze mogę odpisać, że wy macie w dupie, czy ruskie pojeby będą gwałcić Wasze żony, córki, matki i koleżanki z pracy. Ten sam poziom. Ale jednak tego nie robię - dlaczego? Bo nie przypisuję romantykom złych intencji; przeciwnie - wielu z nich bardzo szanuję. Teksty typu obsrane majtki zostaw sobie na dyskusje o geopolityce w czasie przerwy na szkolnym korytarzu.

Punktem wyjścia do jakiejkolwiek rozmowy powinno być z jednej strony przyjęcie, że tragedie takie jak w Buczy to niewyobrażalne zło, które należy powstrzymać, a z drugiej - że należy nie dopuścić rozszerzenia ogromu cierpień, w tym przede wszystkim w Polsce. Jeżeli ktoś nie jest w stanie przyjąć tych dwóch założeń, to nie warto nawet z nim rozmawiać, bo i po co? Po to jest kategoria "szuria", żeby z powodu niektórych osób nie strzępić sobie języka.

O tym pisało tutaj kilka osób, w tym i ja. Zostaliśmy okrzyknięci 'romantykami'. Wychodzi na to, że jednak romantycy okazali się realistami, a realiści romantykami

Widzę, że romantycy już się zabrali za podsumowanie wojny, która trwa od raptem kilku tygodni. Realizm podpowiada, żeby jednak wstrzymać się z oceną :)

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-04-07 09:53:34
05.04.2022 20:43
Hajle Selasje
105

Miedwiediew snuje wizje o celu Putina. "Eurazja od Lizbony po Władywostok"

Może Miedwiediew jest amerykańskim agentem wpływu, który tak naprawdę ma skonsolidować UE i NATO? Jeżeli Miedwiediew pisze o inwazji na Warszawę czy Tallin, to można się niepokoić, ale retoryka odwołująca się aż do Lizbony aż prosi się o komentarz, że nikt tak jak Miedwiediew nie wypromuje walki z ruskim mirem w Lizbonie czy Madrycie, których wrażliwość na problemu naszego regionu jest umiarkowana. A może Miedwiediew będzie zgrywał czuba, jakby miał trafić na proces do Hagi?

05.04.2022 15:41
👍
Hajle Selasje
105

My działamy na odcinku eskalacji słownej oraz składania propozycji co do pomysłów, które nigdy nie wejdą w życie. Budujemy w ten sposób niezbędne oburzenie moralne, zawstydzamy partnerów oraz przyjmujemy na siebie razy słowne przeciwnika.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-04-05 15:43:19
05.04.2022 14:55
Hajle Selasje
105
Wideo

Myślę, że cele Kremla są ustalane na bieżąco, w miarę (braku) postępów na froncie. Wydaje mi się, że u analityków istnieje w miarę zgoda co do tego, że zacieśnianie relacji Zachodu z Ukrainą nie było bez znaczenia dla wybuchu tej wojny, co oczywiście nie znaczy, że nie ma tutaj elementu czystego imperializmu. Zgadzam się, że w dużej mierze narracja o "obawach Rosji" przed włączeniem Ukrainy w tryby Zachodu jest nie do przyjęcia, dobrze rozprawia się z tym wybitny amerykański historyk i sowietolog Stephen Kotkin.

https://www.youtube.com/watch?v=gvEvuZg9e6E

Polecam całą rozmowę: https://www.youtube.com/watch?v=ylaC0MUleZs

Z drugiej strony czytam teraz wspomnianych już "Ludzi Putina" i jednak wymowne jest jak znaczącym krokiem dla rozwoju putinizmu jako systemu, który znamy aktualnie (i gwoździem do trumny dla kariery Chodorkowskiego) była próba sprzedaży udziałów Jukosu amerykańskiemu ExxonMobil. Amerykańskie/zachodnie resentymenty są jednak potężne, w związku z czym niektórzy twierdzą, że Zimna Wojna tak naprawdę nigdy się nie zakończyła.

The bottom line is: Rosja weźmie tyle, ile będzie mogła wziąć. Co do tego się chyba wszyscy zgodzimy.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-04-05 14:57:57
05.04.2022 11:48
odpowiedz
2 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Polecam tekst Nialla Fergusona na temat globalnych skutków wojny, w dość pesymistycznym tonie (wystarczy przytoczyć ostatnie zdanie: As I said: Consider the worst-case scenario).

https://www.bloomberg.com/opinion/articles/2022-04-03/niall-ferguson-7-worst-case-scenarios-from-putin-s-ukraine-war

04.04.2022 22:07
Hajle Selasje
105

Ale popijają i zajadają ze zniesmaczeniem.

04.04.2022 21:35
Hajle Selasje
105

Mimo wszystko nie porównujcie Hollande'a z Le Pen. Nie mylmy pragmatyzmu, który zrodził się w społeczeństwach z przetrąconymi kręgosłupami moralnymi (u Hollanda dochodzi jeszcze głupkowata otoczka, robiąca z niego bardziej pożytecznego ... niż w przypadku takiej harpii jak Merkel; przecież te rozmowy z Putinem są jak z Monty Pythona) z politykami otwarcie prorosyjskimi w klimatach książki Ludzie Putina Catherine Belton czy demaskatorskich działań Marcina Ludwika Reya w Polsce. Dwa różne światy.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-04-04 21:40:06
04.04.2022 11:30
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Przy ocenie "miękkiej" odpowiedzi Europy na rosyjskie bestialstwo możliwe są dwie tezy. Jedna jest taka, że europejskie elity są oderwane od rzeczywistości i społeczne oburzenie doprowadzi do zmiany porządku. Ale zaraz, zaraz - za rogiem czają się antyestablishmentowi politycy, którzy są jawnie prorosyjscy, a nie ugrupowania, które przyniosłyby na sztandarach odnowę moralną. Ostaje się jeno teza druga - społeczeństwa głośno się oburzają (za sprawą mediów, publicystów, zdarzających się prostestow), ale tak naprawdę ludzie nie są gotowi na poświęcenia, prawdopodobnie gotowi są znosić większe poświęcenia w imię walki z globalnym ociepleniem niż z rosyjskim imperializmem, co jest wielce wymowne, ale przecież stanowi efekt wielu lat inżynierii społecznej. Polska stosująca atomową opcję z sankcjami - na tle świata - przypomina mi trochę, a nawet trochę bardziej - Europę na tle świata jeżeli chodzi właśnie o walkę z globalnym ociepleniem (w skrócie: ogon nie pomacha psem). A różnica pomiędzy obydwoma sytuacjami jest taka, że walka z globalnym ociepleniem przynosi frukty, a walka z rosyjskim mirem - nie.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-04-04 11:32:55
31.03.2022 19:52
Hajle Selasje
105

Prezes już powiedział, że "po prośbie nie będziemy chodzić" w kwestii uchodźców. Takie podejście to oczywiście wypadkowa różnych czynników, ale jednym z nich jest "godnościowe" podejście Polaków do obecnej sytuacji, w której nie wypada kalkulować czy myśleć o partykularnych interesach polskiego społeczeństwa. Kiedy "godnościowa" polityka polskiego rządu spotyka się z niemal powszechną aprobatą rozgrzanych polskich głów - musi być niewesoło. Wystarczy poczytać codzienne wpisy Łukasza Warzechy na twitterze, który - wbrew wszystkim - postanowił robić za sceptyka i marudę (tym samym zbiera różne kretynizmy). Można się złapać za głowę.

Niezłe podsumowanie całokształtu:
https://twitter.com/lkwarzecha/status/1509206227573686276?

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-31 20:00:27
30.03.2022 16:29
2
odpowiedz
6 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Z cyklu:

Polscy romantycy

https://wiadomosci.wp.pl/polacy-o-zbrojnej-interwencji-nato-wiecej-jest-za-6752769430055456a

A brytyjscy realiści

Wicepremier Wielkiej Brytanii Dominic Raab powiedział, że jego kraj nie jest gotowy, aby stać się gwarantem niepodległości Ukrainy w ramach proponowanego przez Kijów układu pokojowego z Moskwą - donosi "The Kyiv Independent". "Ukraina nie jest członkiem NATO" - powiedział.

Czyli na Zachodzie (i na Wschodzie) bez zmian.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-30 16:29:51
29.03.2022 18:20
😂
Hajle Selasje
105

Sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksij Daniłow uważa, że Ukrainie walczącej z najeźdźcami z Rosji pomogłoby otwarcie "dodatkowych frontów"

Wszystko w porządku, Ukraińcy to nasi przyjaciele i zapewne kierują się głównie troska o nasz narodowy interes, zgodnie z obowiązującą w porządku międzynarodowym zasadą wzajemności.

PS. to już wyższy level wciągania w konflikt, postulat no-fly-zone to przy tym pikuś :)

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-29 18:22:03
29.03.2022 17:40
Hajle Selasje
105

Ależ oczywiście, że to figura retoryczna, podobnie jak figurą retoryczną były słowa Przydacza, dokładnie w tym samym tonie. Figurą retoryczną jest też to, że nie wypada użyć słowa odnoszącego się do władz ukraińskich bez określenia "przyjaciel".
Pal licho, jakby tylko o słowa chodziły, słowa reprezentują określony stosunek do problemu, który z kolei daje o sobie znać w codziennej polityce. Poza tym słowa powtarzane w podobnym tonie budują określone narracje i bańki i przestają być jednostkowymi wypowiedziami, które zresztą same w sobie mają określoną moc performatywną.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-29 17:47:06
29.03.2022 16:47
odpowiedz
2 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Odnośnie wspomnianego wyrywania przed szereg - naprawdę ludzie są uśpieni przez obrazki z Mariupola i nasze narodowe wzmożenie. Co jakiś czas oglądamy tylko kolejne obrazki tego samego serialu - akcja z Migami, akcja z misją pokojową, opowieści jak to nie będziemy "chodzić po prośbie" odnośnie pomocy z uchodźcami, jednostkowe ruchy sankcyjne (które z uwagi na efekt skali nie będą miały znaczenia strategicznego).

Kilka postów wcześniej wrzucałem wypowiedź Przydacza.

Ale co wy się dziwicie? Ustami polskiego MSZ: jesteśmy sługami narodu ukraińskiego.

https://twitter.com/i/status/1508748729767149568

Cytując Ciocię Stasię z Klanu: "Bożesz Ty mój".
Ale poprawność polityczna nie pozwala o tym wszystkim za bardzo mówić.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-29 16:49:11
29.03.2022 15:23
Hajle Selasje
105

Jedyne co znalazłem na ten moment potwierdza słowa Drackuli:

According to him, "the key requirement is clear legally binding guarantees to Ukraine, which in their content and form should be similar to Article 5 of the NATO Charter."

https://en.interfax.com.ua/news/general/819045.html

Wątpię, żeby w takiej postaci ktokolwiek udzielił Ukrainie gwarancji, ale mam jednocześnie dziwne poczucie, że Polacy będą się wyrywać pierwsi, żeby takich gwarancji udzielać.

Jeżeli dojdzie do porozumienia ukraińsko-rosyjskiego, to będziemy mogli mówić o mniejszym lub większym zamrożeniu tego konfliktu; nic nie wskazuje na to, żeby ta część świata stała się nagle krainą pokoju. Udzielanie mocnych gwarancji Ukrainie przez państwo, które samo jest w czarnej dziurze, jeżeli chodzi o własną obronność, jawi się w takiej sytuacji jako absurdalne.

Absurdalne jest też założenie, że drogą do osiągnięcia porozumienia będzie udzielenie Ukrainie gwarancji przez USA- przecież praprzyczyną dzisiejszej wojny jest wyjęcie Ukrainy spod strefy wpływów Kremla i włączenie w strefę wpływów USA - z całą bezwzględnością mówi o tym John Mearsheimer, a trudno pogodzić postulat neutralności Ukrainy z silnymi gwarancjami militarnymi największego mocarstwa.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-29 15:35:02
28.03.2022 20:17
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Po raz kolejny o nieszczęsnej misji, której nie raczono nawet skonsultować z Duda

https://wiadomosci.wp.pl/plan-kaczynskiego-zawieszony-prezydent-zelenski-odcina-sie-od-pomyslu-prezesa-rzad-to-nie-wplynie-na-nasze-relacje-z-ukraina-6752149932379072a

Zafrapowała mnie przy tym jedna wypowiedź. Oczywiście rozumiem, że to jest skrót myślowy, ale w szerszym kontekście wydaje mi się ona jednak symptomatyczna.

Będziemy w pełni funkcjonować tak, jak będzie sobie tego życzyło kierownictwo państwa ukraińskiego - zapewnił Przydacz

O serwilizmie w stosunku do USA czy Niemców już słyszałem, ale żeby wobec słabszego państwa w rozsypce? To jakaś nowa kategoria dyplomacji, która przewiduje nowatorskie środki jak uszczęśliwianie partnera na siłę. Jestem autentycznie ciekawy jak będą wyglądały relacje polsko-ukrainskie w najbliższych latach (przyjmując skuteczna obronę Kijowa).

A jeśli chodzi o użycie broni nuklearnej przez Rosję, to chociaż jest to dla mnie argument za powstrzymaniem od interwencji, to jednak mam wrażenie, że media sztucznie podgrzewają temat - Miedwiediew się ostatnio wypowiedział na ten temat, odwołując się do rosyjskiej doktryny i była to bardzo powściągliwa wypowiedź, chociaż i tak stała się pretekstem do straszenia.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-28 20:24:17
28.03.2022 14:53
😂
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Czy ustawka, czy nie - równie to wszystko żenujące.
Widzę, że w ślad za "wincyj parytetów" i "wincyj afirmacji różnorodności" nadeszły nowe obyczaje.
Gawiedzi trzeba więcej takich showmanów, a mniej takich nudziarzy jak Kenneth Branagh.

24.03.2022 14:50
Hajle Selasje
105

Flyby

Pisałem o uwarunkowaniu tychże realiów przez zasady moralne.. To one mają wzmacniać trwanie realiów i także nadawać im więcej ogólnoludzkiego sensu. Nazywasz to błędem? Przykre.

Polakom nie brakuje w tej chwili myślenia kategoriami moralnymi, więc o tym nie piszę. Brakuje nam natomiast rozumienia tego, czym jest gra interesów w dyplomacji, co powoduje zachowania naiwne. Polska rzeczywiście reprezentuje w tej chwili przede wszystkim moralny wymiar wojny.

"...my, Polacy, pisujemy noty dyplomatyczne i zajmujemy stanowiska w polityce międzynarodowej z tomikiem Mickiewicza lub Słowackiego jako podręcznikiem orientacyjnym. To my, Polacy, nie myślimy politycznie, lecz głośno lub cicho deklamujemy politycznie. Polityka angielska dlatego jest tak doskonała, że jest wyzuta z wszelkiej uczuciowości."
Stanisław Cat-Mackiewicz

Aktualne jak nigdy (albo jak zawsze).

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-24 14:53:09
24.03.2022 14:46
📄
Hajle Selasje
105

Promyk

Skoroś taki wrażliwy, to nie będę więcej wchodził w dyskusję. Nie chciałbym Cię niechcący urazić używając tak wrogich zwrotów jak "z całym szacunkiem".

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-24 14:51:19
24.03.2022 13:41
Hajle Selasje
105

Bukary

Ale dlaczego się tak oburzasz na to porównanie jako niedopuszczalne co do zasady? Nie musisz uznawać, że jest trafione, ale chyba zgodzisz się, że kolejne pokolenia tworzą naród, jego historię oraz kulturę, a decyzje podejmowane przez naszych dziadów i pradziadów nie zawsze były oceniane jako trafne, przy czym podział na romantyków i pozytywistów jest jednym z najbardziej utrwalonych w polskiej świadomości. Żyjemy w przełomowych czasach, mamy problem z ich trafnym opisaniem, więc sięgamy do dostępnego nam już wcześniej aparatu pojęciowego. Tak - uważam, że na gruncie toczącej się tutaj dyskusji w sposób spontaniczny wychodzą z nas romantycy i pozytywiści - co jest ciekawe - niezależnie od poglądów politycznych. Poniekąd to jest bardzo interesujące doświadczenie - bo nie dotyczy abstrakcyjnej oceny zdarzeń z przeszłości tylko naszych przemyśleń tu i teraz, kiedy ważą się polskie losy. A że pozytywistów jest mniej niż romantyków? A jaki nakład miała książka Normana Daviesa o Powstaniu Warszawskim a jaki "Kto wydał wyrok na miasto" Sowy? :D (z drugiej strony młodsze pokolenie to już chyba na Zychowiczu jest wychowane).

Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, Ja z synowcem na czele, i? – jakoś to będzie!

Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-24 14:00:31
24.03.2022 13:05
Hajle Selasje
105

Promyk

Możesz mi proszę wytłumaczyć na podstawie czego uporczywie powtarzasz, że krzyczałem? Zgodnie ze znanymi mi zasadami netykiety, jako krzyk potraktować można pisanie W TAKI OTO SPOSÓB. Czy to jest jakiś sposób na obniżenie wiarygodności rozmówcy?

Wystarczy czytać ze zrozumieniem, żeby zrozumieć, jakie widzę rozwiązanie (na ogólnym poziomie). Należy zacząć myśleć kategoriami ochrony polskich interesów, minimalizowania strat. Należy się zbroić po zęby, ale prezentować Polskę jako mocne państwo, silnie zakorzenione w zachodnich strukturach bezpieczeństwa, które oczywiście wymaga zwiększenia obecności wojsk na naszym terytorium, ale które nie wymaga stosowania retoryki "Polska będzie następna".

Z całym szacunkiem, ale Twoje stwierdzenie, że NIC się nie da zrobić z tym, że wojna niszczy nam interesy - jest niemądre i szkodliwe. Wszystkie państwa, niezależnie od nakładania sankcji (które uznają za konieczne), podejmują działania w celu ochrony własnych interesów - czasami ze skrajnym cynizmem, a czasami z większym wyczuciem. Pisanie, że nic się nie da zrobić jest absurdalne. Czy dopuszczasz w ogóle możliwość, że zagraniczny ruch turystyczny może w Polsce spaść o powiedzmy 50 albo 80 procent i że sposób przedstawiania aktualnego kryzysu wewnątrz Polski i na zewnątrz, podejmowane decyzje i stosowana retoryka mają jakiekolwiek znaczenie, czy spadek wyniesie 50 czy 80%? Jeżeli uważasz, że nie mamy żadnego wpływu na zarządzanie kryzysem "wizerunkowym", a nasz możliwy wpływ na uratowanie Ukrainy jest przemożny, to gratuluję. Kombinacja tak wielkiej siły i tak wielkiej bezradności - ale oczywiście o żadnym rozedrganiu mowy być nie może :D

Turystyka to jest oczywiście tylko przykład. Dzieciaki w wielu szkolnym budzą się w nocy ze strachu, że wybuchnie u nas wojna. Oczywiście to do jakiego stopnia Polska stoi w światowej awangardzie ratowania Ukrainy i do jakiego stopnia wywołujemy demony kremlowskich Goebbelsów nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia psychologii społecznej czy jakości życia zwykłego obywatela (vide rozmowy przy straganie owocowo-warzywny, czy Putin nas zaatakuje atomówką czy nie). Żyjcie sobie dalej w swojej bańce.

Flyby
"Zaangażowanie w tematy" aby było w pełni akceptowalne przez przez zainteresowane strony, musi być połączone z tym, co nazywamy "moralnym świadectwem".
Sprzeczności w obu tych aspektach, obniżają lub uniemożliwiają "realność działań"
.

Twoja wypowiedź jest ogólna, więc trudno mi się do niej odnieść. Można by ją zinterpretować, że polityka zagraniczna/dyplomacja/geopolityka opierają się przede wszystkim na zasadach moralności. Jeżeli tak uważasz, to przykro mi, ale jesteś w błędzie :)

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-24 13:21:05
24.03.2022 09:12
2
odpowiedz
8 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Promyk
Podsumujmy:

Wykrzykujesz, że "strojenie się w piórka" i "drażnienie propagandy" jest złe i niewłaściwe. Pytasz "jak zrobić tu przyjaźnie inwestycyjnie i turystycznie". Sugerujesz, że "propaganda stabilności" cokolwiek by zmieniła i krzyczysz, że "ktoś ma coś z tym zrobić".

Odpowiadam, że pierwsze 2 są w zasadzie bez większego znaczenia, mówię, że dopóki sytuacja wygląda jak wygląda - to turystyka i inwestycje będą leżeć. Propagandę stabilności pomijam, bo uważam, że jest bez sensu... i pytam "co ten ktoś ma zrobić" i "jakie masz rozwiązanie?" to stwierdzasz, że skupiam się tylko i wyłącznie na wojnie...

Okej.

Ja wykrzykuję? Przecież to nie ja jestem rozedrgany i wpadam raz to w huraoptymizm na różnych płaszczyznach (Polska państwem uruchamiającym interwencję na Ukrainie wbrew jasno zadeklarowanej woli USA, szansa na powstrzymanie rosyjskiego imperializmu raz na zawsze), a raz z skrajny defetyzm (jesteśmy następni do ostrzału, za kilkanaście lat NATO i UE mogą przestać istnieć, art. 5 nie zadziała).

Ty piszesz o propagandzie stabilności, a ja o tym, że to my Polacy - również - budujemy stabilność naszego państwa.

Pisanie, że turystyka i inwestycje będą leżeć dopóki trwa wojna świadczy o tym, że nie ma w osobach tak piszących żadnej woli walki o normalność w Polsce. Niektórzy piszą o oddaniu Polski Putinowi, a sami oddajecie Polskę bez walki. Taki chłodny patriotyzm płacenia podatków i codziennej orki na ugorze, chyba dość modny w czasie przed wojną, dzisiaj stracił u niektórych jakąkolwiek rację bytu. I o tym teraz piszę. Że - przykro mi to mówić - ale polski romantyzm połączony z propagandą ukraińską sprawił, że niektórzy Polacy rzeczywiście traktują już Polskę jak kraj rozgrzany do czerwoności i objęty działaniami wojennymi par excellance. A inni gracze twardo kalkulują - Amerykanie kalkulują przede wszystkim unikanie eskalacji militarnej, Niemcy czy Francuzi - gospodarczej. Każdy patrzy na swoje interesy, a u nas, dla niektórych, podnoszenie postulatów zadbania o dobry wizerunek Polski na świecie, to nieomalże zdrada narodowa.

Jesteśmy państwem średniej wagi politycznej, położonym niedaleko Mordoru, którego zdolność obronna nieomalże w całości skupia się na uczestnictwie w sojuszach militarnych. Może nas ocalić spryt polityczny, którego nigdy nie mieliśmy w nadmiarze. Wy najwyraźniej wierzycie, że ocalą nas dobre intencje i polskie umiłowanie wolności. Ja w to nie wierzę.

Ahaswer
Przejrzyj, Flyby, wpisy użytkownika Hajle Selasje, to zorientujesz się, że jego poglądy w temacie tej wojny, ewentualnej pomocy Ukrainie, zbliżone są do tego, co piszą madmec, Drackula, Asmodeus czy Irek22. W skrócie: nie wychylać się, nie pchać się przed szereg, udawać, że Polska nie graniczy z państwem zaatakowanym, nie dać się wciągnąć w tę wojnę, dostarczać na Ukrainę broń, wprowadzać sankcje, ale jeśli to nie wystarczy, to trudno.

Rzeczywiście, pod większością bym się podpisał (poza tym przejaskrawionym udawaniem, że nie graniczymy z państwem zaatakowanym - jest dokładnie odwrotnie - skoro graniczymy z Mordorem, ale i obszarem walk, to trzeba się poruszać jak po polu minowym).
Ale to, że ja bym się pod tym podpisał to jedno, a drugie, że Polska nie ma tego rodzaju pozycji w świecie, żeby samodzielnie zmienić dynamikę tego konfliktu, w związku z czym należy inwestować swoje zaangażowanie w tematy, w których jesteśmy w stanie coś realnie zdziałać, a nie tylko dawać moralne świadectwo.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-24 09:18:00
24.03.2022 00:30
Hajle Selasje
105

Oczekuję, że - w międzyczasie jak trwa wojna -;spróbujemy normalnie żyć, rozwijać się, realizować cele jak dotychczas. Będzie to trudniejsze? Tym większe powinny być starania, tymczasem widzę wspomniane już inercję, przekonanie, że na razie lepiej nie będzie i całkowite, stuprocentowe skupianie się tylko i wyłącznie na wojnie. Niektórzy przedawkowali przemówienia Zełeńskiego. Polskie grzechy i wady narodowe wychodzą na wierzch.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-24 00:30:35
24.03.2022 00:01
Hajle Selasje
105

To jest inercja, to jest imposybilizm i zawieszenie normalnego funkcjonowania państwa na kołku. Państwo stanu wyjątkowego. Jeszcze raz powtórzę: ludzie w Polsce uczą się, pracują, wychowują dzieci, prowadzą biznesy, a nawet utrzymują ofiary wojny, a polscy romantycy prezentują mentalność partyzanta.
Przy takim podejściu Polacy niedługo zaczną rozkradać transporty z żywnością na Ukrainę, bo nie będa mieli co jeść (przesada zamierzona).
Im więcej czytam takich wypowiedzi jak powyższa, tym moje obawy są większe, a poczucie zbiorowego szaleństwa silniejsze.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-24 00:05:00
23.03.2022 23:14
odpowiedz
10 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

https://www.onet.pl/turystyka/onetpodroze/wojna-w-ukrainie-turysci-rezygnuja-z-podrozy-do-krakowa/tk57rec,07640b54

Pytanie za sto punktów: czy ktoś zarządza tym kryzysem i chociaż rozważa, czy strojenie się w wojenne piórka (polski romantyzm huzia na kacapa) i wystawianie na kremlowską propagandę niekoniecznie idzie w parze z tworzeniem klimatu przyjaznego inwestycjom oraz turystyce i że zaprezentowanie sytuacji w Polsce jako na chwilę obecną stabilnej miałoby swoje korzyści w stosunku do retoryki "zaraz przyjdą i po nas". Jest przy tym oczywiste, że może być mowa wyłącznie o minimalizowaniu strat i na pewne aspekty nie mamy wpływu.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-23 23:16:18
23.03.2022 21:16
Hajle Selasje
105

Poniższe wypowiedzi Stoltenberga można by próbować interpretować jako zaostrzenie retoryki, chociaż trudno mówić o jakiejś fundamentalnej zmianie.

Russia must stop its nuclear sabre-rattling.

Any use of nuclear weapons will fundamentally change the nature of the conflict.

On chemical weapons: First of all, any use of chemical weapons would totally change the nature of the conflict. And it will be a blatant violation of international law and will have far reaching consequences. And I think that's the most important message to convey, that any use of chemical weapons is absolutely unacceptable, and will have far reaching consequences

Jakby Stoltenberg słuchał krytyków sugerujących, by pozostawiać pewne rzeczy niedopowiedziane.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-23 21:22:04
23.03.2022 10:09
Hajle Selasje
105

Nie dostajesz odpowiedzi bo źle zadajesz pytanie.
Źle czy niewygodnie?

Jest jednak faktem że Rosja będzie każde posunięcie naszego kraju wykorzystywać w skierowanej przeciw nam wojnie propagandowej.
A my, wychodząc z założenia, że rosyjskie ataki na nas wystawiają nam świadectwo moralności, czasami się podkładamy.

Czy warto powstrzymywać się od działań tylko po to żeby Rosja miała utrudnione sianie propagandy? Moim zdaniem nie, ch** im w dupę, ich nastroje i tak nigdy propolskie nie były.

Rosja nie zniknie z mapy świata i najprawdopodobniej nie przestanie być naszym sąsiadem. To nie jest obojętne jakie są nastroje odnośnie Polski, to jest ważne. Czy warto się powstrzymywać od działań? W teorii to bardzo proste - jeżeli Polska usiłuje wykluczyć Rosję z G20, żeby wskoczyć na miejsce Rosji, to jest działanie zgodne z polską racją stanu, bo reakcja Rosji jest kosztem wartym poniesienia. Jeżeli wydalamy dyplomatów, którzy rzeczywiście prowadzą wrogie wobec nas działania, to narażamy się na gniew, ale działamy zgodnie z racją stanu. Jeżeli manifestacyjnie wydalamy dyplomatów albo proponujemy (bez pokrycia) interwencję militarna na Ukrainie, to w mojej ocenie uprawiamy politykę moralnej wyższości, która sprawia, że ponosimy koszty, nie zyskując nic w zamian. I taka właśnie polityka jest zakorzeniona w polskim romantyzmie i cieszy się, jak widać, wielką sympatią Polaków niezależnie od poglądów politycznych.

23.03.2022 08:10
Hajle Selasje
105

Może i na dzień dzisiejszy takiej woli politycznej nie ma, ale po to rzuca się takie pomysły żeby poddać je pod dyskusję i tym samym dać możliwość wytoczenia argumentów. Może i USA nie ma interesu w tym żeby angażować się w tą wojnę mocniej, ale zarówno Polska jak i cała wschodnia flanka NATO powinna być tym mocno zainteresowana.

USA traktuje Europę trochę jak rodzic niesforne dziecko, któremu od lat powtarza, że powinno się usamodzielnić (chociażby wzrost nakładów PKB na zbrojenia), bo mamusi może kiedyś zabraknąć (czy to dlatego, że mamusia będzie musiała znowu wyjechać na saksy na Pacyfik, czy to dlatego, że przyjdzie zła macocha - Trump). Uważam, że w takim położeniu nikt nawet palcem w bucie nie kiwnie, jeżeli nie będzie zielonego światła USA, które jednak wyraźnie rozgraniczylo strefy wpływów (może nawet zbyt wyraźnie, o czym tutaj piszą niektórzy). Z całym szacunkiem, ale ogólnikowy pomysł pomocy humanitarnej dla Ukrainy nie rozwiązuje żadnego problemu Polski, ani żadnego problemu Ukrainy. To już lepiej niech NATO zorganizuje koncert Live Aid na pomoc humanitarną dla Ukrainy, będzie z tego większy pożytek.

Tak więc retorykę "nie denerwujmy ruskich bo nie będą nas lubić i mogą zaatakować" możesz oddać do przedszkola, tam gdzie jej miejsce. .

Niczego takiego nie napisałem, ja tylko uparcie czekam, aż ktoś mi wyjaśni, jaka KORZYŚĆ odnosi Polska ze wzmagania antypolskich nastrojów. Jakoś nie mogę się doczekać.
No tak, już wiem, jeżeli łachudra narobi mi na wycieraczkę, to będzie dla mnie certyfikat prawilnosci. Mnie robił na wycieraczkę, bo jestem dobry obywatel, a Nowaka oszczędził, bo Nowak tchórz i nie nazwał go wczoraj na klatce łachudrą. Moralne warcaby, albo raczej bierki.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-23 08:18:03
22.03.2022 23:59
Hajle Selasje
105

Hajle Nie przesadzaj. Sam jestem przeciwny włączaniu się NATO do tej wojny, ale misja humanitarna, nawet z ramienia NATO to bardzo dobry pomysł (choć chętniej widziałbym ją realizowaną przez prywatną firmę wojskową). I to ruscy się jej boją, bo taka misja wybija im z ręki jedyną przewagę, jaką jest uciskanie cywilów, a sami nic nie mogliby zrobić, bo nie chcą zaczynać konfliktu z NATO.

To jest czyste science-fiction, żeby bronić cywilów trzeba wdać się w konflikt z napastnikiem, chyba żeby chronić wyłącznie taki Lwów, który jednakowoż na chwilę obecną obrony nie potrzebuje (a i wówczas ryzyko eksalacji wzrasta niepomiernie).
NATO się zresztą do takich misji nie nadaje, a przed wszystkim nie ma woli politycznej. Tego typu pomysły można traktować albo polityczne science-fiction, albo jako zawoalowaną próbę interwencji militarnej na Ukrainie, której podobno nie popierasz.

Po drugie, nie możemy dać się zastraszyć słowom Miedwiediewa czy jakiegoś dziennikarza, bo niedługo będziemy się bali napisać na forum "putin ch*j".

Moim zdaniem w pewnych tematach ciężko już o merytoryczną rozmowę, bo wymalowaliście sobie twarze w barwy wojenne i krzyczycie "goń Moskala, goń!". Nie boje się Miedwiediewa, tylko zwracam uwagę, że zaostrzanie retoryki antyrosyjskiej przez Polskę nie powinno być celem w sobie, bo wówczas niczemu nie służy, a chociażbyście nie wiem jak się zaklinali retoryka antypolska w Rosji to nie jest dobra wiadomość (nie musi nas zwalać z nóg i wprawiać w osłupienie, ale nie ma powodu, by wywoływała w nas entuzjazm). Nie jesteśmy z tego powodu bardziej bezpieczni, nie mamy tańszego gazu ani nawet nikt nas po plecach nie poklepie z tego powodu. Jeżeli osiedlowy łachudra narobi mi na wycieraczkę, to nie będę od tego mądrzejszy, bogatszy ani piękniejszy.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-23 00:07:42
22.03.2022 22:43
Hajle Selasje
105

Ale why not both?
Kutwa, ja pisdzielców nie znoszę, chwilami wręcz nienawidzę, to banda złodziei, krętaczy, niekompetentnych ćwoków, katolickich fundamentalistów i zwykłych buraków, ale co jest złego w rzuceniu propozycji do przedyskutowania

Można mieć nawet dziesięć pomysłów i próbować zanudzać nimi wszystkich dookoła (dopóki nie odłączą Ci mikrofonu), ale osobiście wolałbym skupić się na jednym mocnym aspekcie, kluczowym dla budowania naszego bezpieczeństwa i zgodnym z charakterem NATO, które nie zostało powołane do wysyłania misji humanitarnych tylko obrony państw - członków sojuszu.

To nie jest tak, że ktoś, za kuluarami, rzuci jakiś pomysł na szczycie. Polska celowo ten pomysł zamierza forsować jako główny punkt programu, a wizyta kijowska była przygotowaniem pod to gruntu. W ten sposób spalamy nasz kapitał polityczny i nasze 5 minut uwagi, które właśnie dostajemy.

22.03.2022 22:10
Hajle Selasje
105

JohnDoe666

W czym widzę problem?
Jedziemy na szczyt NATO z pomysłem, który:
a) stawia w niekomfortowym położeniu większość partnerów i dla którego prawdopodobnie nie uzyskano szerszego poparcia
b) do którego nasz kluczowy sojusznik wypowiedział się w zasadzie negatywnie (na tyle wcześnie, żebyśmy mogli nie brnąć dalej)
c) który będzie stanowił kolejny kamyczek do budowania antypolskiej retoryki przez kremlowskich propagandzistów, co przekłada się na nastroje społeczne w samej Rosji

Robimy to w czasie, kiedy Polska jest w zasadzie w najtrudniejszym położeniu spośród wszystkich państw NATO (możemy dyskutować, czy gorzej nie mają państwa bałtyckie, ale one przynajmniej zostały oszczędzone przez kryzys migracyjny). Polska bierze na siebie lwią część kryzysu uchodźczego, lwią część logistyki związanej z przerzutem broni; to Polska jest najbardziej narażona na działania odwetowe Rosji (od strony Obwodu Kaliningradzkiego, od strony Białorusi, a może i niedługo od strony Ukrainy). Jesteśmy w najtrudniejszym położeniu geopolitycznym od dekad.

A jedziemy tam z przedmiotowym (jak słyszymy - niesprecyzowanym w żaden sposób) pomysłem w imię czego? W imię "twórczego fermentu"? Tak się w Polsce zarządza kryzysem?
To nie jest zarządzanie kryzysem, tylko dawanie świadectwa.
Wszyscy grają w dyplomatyczne szachy, a my gramy w warcaby z poczuciem moralnej wyższości.

To nie jest nawet problem tego rządu, przecież polityka zagraniczna rządu jest zasadniczo w Polsce akceptowana w trakcie wojny.
To jest problem polskiego DNA - Polska przedmurzem, Polska Winkelriedem narodów.
A równie dobrze moglibyśmy jechać na szczyt z agendą uzbrojenia Polski i państw flanki po zęby - w szczególności instalacjami o charakterze defensywnym.

Nie mamy iść do kąta i płakać, bo Miedwiediew nas zrugał. Ale niektórzy zachowują się tak, jakbyśmy mieli uprawiać politykę pod tytułem im gorszy będzie nasz obraz w Rosji, tym lepiej. Orban a rebours!
To nie ma nic wspólnego z polskim interesem, bo w żaden sposób nie zwiększa naszego bezpieczeństwa ani nie zwiększa szans Ukrainy na zachowanie państwowości.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-22 22:13:10
22.03.2022 21:07
😂
odpowiedz
21 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Według informacji Wirtualnej Polski, koncepcja misji pokojowej w Ukrainie sprowadza się obecnie jedynie do hasła, a żadne warunki progowe – poza ogólnymi wariantami – nie zostały dotychczas wypracowane. - Koncepcja ma przełamać skostniałe bariery myślowe wewnątrz NATO i rozpocząć międzynarodową dyskusję. To reakcja na chwilowy brak nowych propozycji, którą Polska chce rozpocząć dyskusję wewnątrz sojuszu – mówi nasze źródło zbliżone do prezydenta.

Według naszego rozmówcy nie ma jednak obecnie jednej koncepcji dotyczącej tego, kiedy misja mogłaby się rozpocząć. Nie wiadomo też, kto konkretnie miałby ją realizować, na jakim terenie, w jakiej skali oraz jak zagwarantować, że nie dojdzie do bezpośredniego starcia między siłami NATO a rosyjskimi żołnierzami.

Genialny pomysł. Ciekawe czym jeszcze Polska zaskoczy w trakcie tego kryzysu. Może po prostu nasi rządzący w perwersyjny sposób czerpią satysfakcję z tego, że są rugani i wyzywani od imbecylów przez Miedwiediewa?

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-22 21:10:25
22.03.2022 20:39
Hajle Selasje
105

Obaj panowie reprezentują myślenie skrajne - tyle że na przeciwległych biegunach - jeden jest skrajnym optymistą, a drugim skrajnym pesymistą. Kasparow nie tyle reprezentuje myślenie życzeniowe, co dość zero-jedynkowe, podobnie jak Zubow. Jak jednak uczy życie - o ile skrajne czarnowidztwo czasami się sprawdza i może świadczyć o inteligencji kasandry, o tyle widzenie wszystkiego przez różowe okulary niekoniecznie świadczy o posiadaniu wspomnianego przymiotu.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-22 20:41:40
22.03.2022 20:03
Hajle Selasje
105

Przeczytałem już wcześniej ten tekst i przecierałem oczy ze zdumienia. Rozumiem, że można nakreślony wariant rozważać jako prawdopodobny, ale ten test jest tak jednostronny i pozbawiony krytycznego podejścia, że aż infantylny.

22.03.2022 13:31
1
Hajle Selasje
105

Mam niejasne wrażenie, że prowadząc taką, a nie inną politykę, Polska staje się coraz bardziej "pain in the ass" dla Amerykanów, którzy jasno się wyrazili, że nie zamierzają na Ukrainę wchodzić. Trwonimy kapitał polityczny dla realizacji celu, który nie tylko jest dla nas niebezpieczny, ale nierealny, zamiast forsować wzmocnienie obecności wojsk amerykańskich oraz natowskich na naszej ziemi.
Ja też nie chcę uprawiać autocytatu, ale wracam do tego, co pisałem wcześniej - przerzucanie się "największymi przyjaciółmi z Polski" i "naszymi ukraińskimi braćmi" nic dobrego nie wróży.

W ogóle koncepcja, że ekipa poruszająca się w dyplomacji jak słoń w składzie porcelany nagle zrobi szach-mach, uratuje Ukrainę i pogrąży Rosję jawi się jak koncepcja z kreskówki "Pinky i Mózg". Forsowanie takiej koncepcji byłoby choćby trochę sensowne tylko przy założeniu dysponowania sporym poparciem sojuszników, w tym wszystkich państw regionu - wtedy forsując taką koncepcję coś byśmy tracili, ale też coś zyskiwali (pozycja wyraźnego lidera regionu i poważnego gracza), chociaż nadal nie uważam, żeby było to roztropne. Odnoszę natomiast wrażenie pełnej improwizacji, przy czym założenie, że siła oddziaływania polskich pomysłów jest duża pokazała dobrze akcja z migami; teraz proponujemy coś więcej i oczekujemy, że coś się zmieni?

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-22 13:38:33
22.03.2022 11:07
1
Hajle Selasje
105

Drackula

Myślę, że częściowo masz rację, przynajmniej co do intencji tego obozu. Ale z drugiej strony dobrze wiemy, że nie ma czegoś takiego jak jeden interes europejski, a bardzo wiele ostatecznie sprowadza się do interesów narodowych - z tej perspektywy kluczowa była relacja z Niemcami - chociaż bardzo daleki jestem od przyłączania się do ordynarnej propagandy niektórych mediów. Dzisiaj jesteśmy już mądrzejsi i przez pryzmat aktualnej wojny oceniać będziemy ostatnie dekady polityki państw europejskich; z tej perspektywy inwestowanie dużo w relację z Niemcami niekoniecznie zdało egzamin, skoro te same Niemcy przez te wszystkie lata karmiły ruskiego Behemota, który chce nas pożreć. Problem może nawet nie w tym, że inwestowano w relację z Niemcami (to nie jest samo w sobie złe), tylko że ta ścisła współpraca w żaden sposób nie wpłynęła na wrażliwość partnerów na nasze obawy.
Z drugiej strony to jednak niesamowite, że dopiero prezydenckie weto (TVN) uratowało nas przed dalszym pogorszeniem stosunków z USA (filar naszego bezpieczeństwa) dosłownie w przeddzień wojny.
Dobrze by było, jakby wszyscy uznali, że wojna na Ukrainie to przełom i wydarzenie generacyjne (co do tego raczej jest zgoda) i w związku z tym przemyśleli na nowo swoje wcześniejsze ruchy (na to raczej nie liczę, wojna polsko-polska znowu daje o sobie znać).

Bukary

Z jednej strony Twoje spostrzeżenie jest trafne, z drugiej cały tekst uwiarygodnia działania Bidena, który niekoniecznie dąży do pokoju za wszelką cenę i nie jest znieczulony w kwestii ukraińskiej, a mimo to decyduje, żeby jasno zarysować linię, której nie należy przekraczać.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-22 11:08:36
22.03.2022 10:44
1
Hajle Selasje
105

Nie bagatelizowałbym jego upadku, od poziomu śmieszności i kabotyństwa na poziomie Cejrowskiego wzleciał w powietrze dalej niż Wałęsa, a to jednak jest sztuka.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-22 10:45:09
22.03.2022 10:42
Hajle Selasje
105

Chyba wszyscy czują, że Trump sprzedałby bez wahania Ukrainę, chociaż może trafniej byłoby napisać - oddałby. Aktualna sytuacja wymownie pokazuje klęskę strategii (chociaż to chyba za duże słowo, raczej pomysłów) dwóch największych sił politycznych w Polsce - z jednej strony klęskę polityki proniemieckiej bazującej na relacjach z Merkel, a drugiej strony budowanie sojuszy z tzw. "prawicowymi populistami" (Trump, Salvini czy Le Pen). To są wnioski krytyczne w stosunku do naszych elit. Z drugiej strony można by podejść do naszych polityków z trochę większą wyrozumiałością i napisać: jakże trudno jest budować korzystne dla Polski sojusze, skoro trudno o oparcie tak w politykach mainstreamu, jak i politykach alternatywnych.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-22 10:43:54
22.03.2022 09:47
2
odpowiedz
6 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Bardzo ciekawy tekst wypuścił Washington Post. W skrócie za T. Rozkiem: USA chciały dozbroić Ukrainę już za Obamy. washingtonpost pisze, że orędownikiem tego był vice prezydent J.Biden. Tylko wtedy włączyła się niemiecka dyplomacja i A.Merkel osobiście. W końcu przekonała B.Obamę że to zły pomysł.

Tutaj cały tekst:
https://www.washingtonpost.com/politics/2022/03/21/biden-crimea-russia-ukraine/

Retrospektywnie potwierdza wszystkie aktualne intuicje, w szczególności to, jak bardzo zawiniła Merkel i jak dobrym przywódcą na obecne czasy jest Biden (mogło być dużo, dużo, DUŻO gorzej).

22.03.2022 08:55
odpowiedz
2 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Trudno nie zgodzić się z tym, że na chwilę obecną wschodnia flanka NATO powinna zostać bardzo poważnie wzmocniona i powinno to mieć znaczenie tak odstraszające i demonstracyjne, jak i militarne. Rację ma tutaj Jerzy Marek Nowakowski, językiem siły trzeba się dozbroić po zęby na granicy, również rakietami. Pytanie, czy Polska wystarczająco za tym lobbuje, czy jednak zdecydowana większość energii poświęcana jest na inne ruchy, co moim zdaniem byłoby niewybaczalne.

Czasami odnoszę wrażenie, że spora część naszej polityki sprowadza się do lobbowania za pomysłami, które drażnią Rosję, a nie prowadzą do konkretnych rozwiązań czy przełomów. Nie muszę chyba dodawać, że jest to kontrproduktywne i jaskrawo sprzeczne z założeniami polityki realnej, chyba że stanowiłoby efekt realizacji spójnej polityki mającej uczynić z nas wyraźnego lidera regionu i jednego z najważniejszych europejskich graczy, ale nie jestem do końca przekonany.

Prawdopodobnie obecność wojsk będzie zwiększana, tyle że dzieje się to niejako w normalnym trybie, a działać należało w trybie przyspieszonym, przynajmniej tak jak w przypadku sankcji.

Osobom, które chcą zachować wątek dla potomnych nieśmiało przypomnę, że rozegramy jeden wariant, pozostałe dalej pozostaną zagadką i będą rozważane w ramach "historii alternatywnej". Piszę to dlatego, ponieważ nie wierzę w szczęśliwe rozwiązania, na stole są jedynie mniej lub bardziej gorzkie scenariusze, stąd osoby proponujące nieakceptowane na dzisiaj rozważania nie muszą mieć racji tylko dlatego, że "coś pójdzie nie tak".

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-22 09:19:20
20.03.2022 21:35
Hajle Selasje
105

Ok, to dobrze, że się zgadzamy. Piszę o kulturze, bo takie postulaty faktycznie się pojawiają, aczkolwiek podałem też przykład prostego Rosjanina pytającego o drogę.
To nie są absurdalne pytania w dzisiejszych czasach, bo chcąc nie chcąc resentymenty będą narastać, a Twoja wypowiedź uderzała gdzieś pomiędzy "nie czas żałować róż, gdy płoną lasy" a "nie brać jeńców". Uważam, że trzeba ostrożnie z taką retoryką, zresztą podobnie jak z retoryką odwróconą - ckliwością w stosunku do biednych Rosjan.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-20 21:37:20
20.03.2022 20:44
Hajle Selasje
105

Bukary

Trwa wojna. Nie mam zamiaru bawić się w niuansowanie, gdy idzie o agresora o przeważającej sile, który strzela do ludności cywilnej.

Z traktowaniem Rosjan jest masa problemów czy drażliwych kwestii. Z jednej strony jest oprawca Putin i jego otoczenie. Względem tych ludzi nie czujemy żadnych skrupułów, jakkolwiek uważam, że nie należy pielęgnować w sobie poczucia nienawiści, bo to nas ono będzie zżerało od środka. Ale ta sytuacja jest względnie czysta. Co mamy dalej? Ogół społeczeństwa rosyjskiego. Względem tego ogółu nie powinniśmy czuć żadnej sympatii, bo na to nie zasługuje - w ten ogół, w tych szaraków wymierzamy sankcje i robimy to po to, żeby zabolało. Wiemy, że to również na podłożu bezmyślności oraz niejednokrotnie złej woli ogółu społeczeństwa rosyjskiego wybuchła ta wojna.
Ale dalej mamy już traktowanie jednostki - Rosjanina, którego spotkamy w restauracji czy lotnisku. Mamy nim z definicji gardzić? Nie odpowiemy mu, gdy zabłądzi i zapyta o drogę? Mamy "scancelować" Dostojewskiego i Tarkowskiego? Rozumiem, że wypraszamy ze światowych scen Giergijewa, czyli kumpla Putina, ale czy można dalej oglądać filmy Zwiagincewa albo iść na koncert moim zdaniem prawdopodobnie najwybitniejszego żyjącego pianisty, czyli Grigorija Sokołowa (dopiero co dawał w Polsce koncert)? Inter arma silent Musae? Jak daleko idące skutki ma nazywanie plugastwa plugastwem?

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-20 20:45:57
19.03.2022 22:58
😂
Hajle Selasje
105

Najlepiej to skomentował Wojciech Stanisławski: Ciężki przypadek eiaculatio praecox: skończyć, zanim się zaczęło.

18.03.2022 22:20
📄
odpowiedz
1 odpowiedź
Hajle Selasje
105
Image

Kolejny odcinek "historia magistra vitae est".

Francuskie koncerny rolno-spożywcze i supermarkety nie chcą wycofywać się z rosyjskiego rynku w przeciwieństwie do wielu innych zachodnich firm, które opuściły Rosję po wybuchu wojny na Ukrainie – pisze w piątek dziennik "Le Monde".

Z Rosji nie chcą wycofać m.in. firmy Danone, Lactalis, Savencia i Bonduelle, Auchan oraz producenci francuskich win.

18.03.2022 11:36
3
Hajle Selasje
105

Niewiedza pozwalała zachować im zdrowe zmysły. Przełykali wszystkie kłamstwa i to bez najmniejszego dla siebie uszczerbku, bo przelatywały przez nich – nie strawione – niczym kamyki przez układ pokarmowy ptaka. „

George Orwell – 1984

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-18 11:37:08
18.03.2022 11:18
Hajle Selasje
105

Nie przestaje mnie jednak zadziwiać to, że w czasie wojny polskie jastrzębie uwiły sobie gniazdo pod strzechą tej samej chałupy, w której do niedawna rezydowały gołębie. ;)

To chyba działa w dwie strony, bo i gołębie przemieniły się w Jastrzębie? To jak bardzo wojna rozbija dotychczasowe podziały pokazuje jak przemożnym jest zjawiskiem i game changerem. Myślę, że kluczowe jest otwarcie na argumenty drugiej strony - kiedy na naszych oczach zmienia się niemal wszystko, a w każdym razie bardzo dużo, łatwo o błędne oceny, ja się do tego przyznaje i w przeciwieństwie do innych nie uważam się za nieomylnego.
Ostatecznie może to co się dzieje nie powinno dziwić - konserwatyści, szczególnie w sytuacji zagrożenia, w sposób naturalny będą bardziej unikali gwałtownych ruchów niż osoby nastawione bardziej rewolucyjnie.

18.03.2022 11:05
odpowiedz
2 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Nie mogłem się powstrzymać, żeby za Ośrodkiem Myśli Politycznej nie wrzucić.

Zygmunt Krasiński o Rosji:
"Rosja jest wytworem i zbiorem pierwiastków naj­bardziej złowrogich i najbardziej rozkładowych, jakie są w historii. Zepsucie, wyrafinowane ostatnich czasów Bizancjum, przeszło w jej kościół i w jej dyplomację. Srogość nieubłagana a zimna chanów mon­golskich stała się sprężyną jej administracji. Urzą­dzenia gminne pierwotnych Słowian przechowały się u jej ludu. Rosja jest wielkim komunizmem, rządzo­nym przez władzę zarazem wojskową i teokratyczną; ta władza zaś, równa terrorowi z roku 1793 w okro­pności, jest od niego nierównie wyższą w swojej organizacji i w swojej zdolności trwania. Danton, Ma­rat, Robespierre to figury blade, jeżeli się je postawi obok rewolucjonistów takich, jak Iwan Groźny, jak Piotr Wielki, jak Mikołaj I. Sami tylko cesarze rzymscy, władcy motłochu, stojącego na granicy socjalizmu, mogliby godnie znieść to porównanie.
Rosjanie to istoty najnieszczęśliwsze na świecie, a przez to i najprzewrotniejsze; bo nadmiar nieszczę­ścia podnosi tylko wielkie dusze, ale ogół ludzi zawsze w końcu ogłupia. Rosjanie to są potępieńcy tego świata i jak potępieńcy, mają tylko jedną pociechę, swoją pychę. W skrytości serca oni sobie przyznają swoją głęboką degradację; ale nie mają ani dość rozumu, ani dość godności ludzkiej, żeby jej położyć koniec. Wolą wynosić ją do rzędu jakiegoś ideału niewolnictwa, a roszczą sobie i marzą, że prędzej czy później cały świat będzie poddany tej niewoli tak, jak oni. Stąd ten u nich namiętny popęd podbojów; on jeden pozwala im zapominać o własnych mękach, bo im daje nadzieję ucisku i cierpienia drugich". (Memoriał dla Napoleona III z 1854 r. - http://polskietradycje.pl/article.php?artykul=279)
"Moskwa czyha na rozkład cywilizacji zachodniej, czeka aż wojnami domowymi, bratobójstwem społecznym osłabnie Europa, aż świat wszystek zanękany krwi upływem niezmiernym i ubytkiem równie wielkim prawości, z mordów przerzuciwszy się w przedajność i zepsucie, jak Francja po 93-cim roku, aż sam świat, mówię, zawezwie ją do siebie, podda się jej, jako Francja, terroryzmem zbezsilniona, poddała się Napoleonowi! Wtedy azjatycką stopą nastąpi na Europę i knut da do pocałowania suchotnikom europejskim, znędzniałym, wycieńczonym, leżącym na gruzach dymiących się wśród kałuż czerwonych! Poniżona natura ludzka wielu przerażeniami, chora z utraty zmysłu ku cnocie, nie odmówi żadnego pocałunku. Wtedy Moskwa, przekonana, że się już jej nic nie oprze, pewna, że wszystkie proroctwa Piotra Wielkiego spełnione, zacznie grasować, a tak obmierźle i nie po ludzku znów, że obudzi ostatnią rozpacz w Europie". (Polska wobec burzy)

Auć.

17.03.2022 21:21
odpowiedz
2 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Bukary

Nie lubię odbijać piłeczki, ale ciśnie mi się na usta pytanie, jak Ty w takim razie sobie wyobrażasz starcie NATO-Rosja? Czy uważasz, że takie starcie w istotny sposób wpłynęłoby na zagrożenie życia i zdrowia Polaków oraz bezpieczeństwo polskiej infrastruktury? A może uważasz, że jednak zrealizowałaby się wizja z techniczną operacją w białych rękawiczkach operatora drona?

Uważam, że w przypadku zaatakowania Rosjan na terytorium Ukrainy ryzyko odpowiedzi militarnej na terytorium któregoś z państw - członków NATO jest bardzo wysokie. Za sprawą akcji z Migami, wyprawy kijowskiej, wielu zaszłości (jak chociażby akcja gruzińska) prawdopodobnie jesteśmy pierwsi na liście, o czym świadczy chociażby cytowana tutaj propaganda rosyjska. Myślę, że jest spora szansa, że Rosja zaatakowałaby obiekty cywilne w którymś z polskich miast. Podejrzewam, że obiekty wojskowe są całkiem nieźle chronione przed atakami z powietrza, szczególnie te amerykańskie czy brytyjskie (o czym świadczy chociażby cel sprowadzania tutaj tarczy antyrakietowych), a zagranie odwetowe na ludności cywilnej to przecież standardowe zagranie z ruskiego repertuaru.
Czy to by oznaczało, że Rosja toczy wojnę, której nie może wygrać? Wielu ekspertów już dzisiaj tak nazywa wojnę na Ukrainie, która jednak toczy się dalej w najlepsze

Pytam, bo przedstawiłeś dość ponury scenariusz pt. "Polska będzie drugą Ukrainą, gdy NATO zdecyduje się zamknąć strefę lotów nad naszym sąsiadem" (zburzone miasta, powszechna mobilizacja, spadające bomby, uchodźcy z Polski itp.), podczas gdy Rosjanie ledwo dają sobie radę na Ukrainie, a potężne (jak tutaj wiele razy powtarzano) NATO jeszcze nawet w żadnej ciężarówce nie musiało przebitej opony wymieniać.

Widzisz, mnie z kolei zastanawia, że z jednej strony przedstawiasz Rosję jako kraj praktycznie bezradny militarnie, a z drugiej strony - jeżeli dobrze rozumiem - dołączasz do grupy osób, które uważają, że jeżeli nie powstrzymamy Putina teraz, to zostaniemy połknięci za 5 czy 10 lat - przy upadłej rosyjskiej ekonomii (ewentualnie wasalizacji na rzecz Chin), prawdopodobnej śmierci Putina do tego czasu (co stworzy szansę na nową odwilż) i sporej szansie na wzmocnienie architektury bezpieczeństwa NATO w rejonie.

Ups, odpisałem w głównym wątku, a nie w odpowiednim podtemacie - nie mogę się przyzwyczaić, kiedy ostatnio tutaj pisywałem wyglądało to inaczej :)

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-17 21:26:01
17.03.2022 17:54
Hajle Selasje
105

Bukary

To samo dotyczy działań prowadzonych przez NATO. Można się opowiadać za większym zaangażowaniem, a jednocześnie nie chwytać za karabin. Bo to również zadanie dla konkretnej organizacji i dla profesjonalistów (armii).

Zdajesz się nie zauważać, że potencjalne zaangażowanie w konflikt w Rosją w niczym nie będzie przypominało wysyłania kontyngentu wojskowego do Iraku czy Afganistanu ani operacji specjalnych GROM-u - z punktu widzenia zwyczajnego obywatela. Jak wygląda zaangażowanie w pełnowymiarowy konflikt zbrojny, można sobie zaobserwować na Ukrainie, gdzie obywatele z grubsza dzielą się na tych uciekających, chowających się, walczących oraz zajmujących się wsparciem dla walczących tj. logistyką czy aprowizacją przy czym każda z tych grup jest bezpośrednio narażona na atak wroga - mając na względzie rosyjskie bestialstwo (połączone z nieudolnością) z emfazą można by powiedzieć, że ten chowający się czy uciekający jest bardziej narażony niż walczący. Jeżeli konflikt rozpęta się w Polsce będziemy mieli jeszcze jedną ciekawą grupę - podwójnych uchodźców, którzy po tym jak znaleźli tutaj bezpieczną przystań, będą musieli uciekać jeszcze dalej, o ile będzie to miało jakikolwiek sens.
Amerykanie, ze swoim zapleczem i położeniem geograficznym, mogą sobie w pełni "sprofesjonalizować" wojnę i potraktować prowadzenie wojny jako po prostu jedną z płaszczyzn działania państwa taką jak ochrona zdrowia, ochrona środowiska czy administracja państwowa. Chociaż nawet tam jest przywoływana już przeze mnie świadomość tego, że mocarstwa nuklearne (mocarstwo w znaczeniu państwa, które może doprowadzić do wyeliminowania życia na planecie) nie mogą znaleźć się w niejednoznacznej sytuacji eskalacyjnej - bo wtedy nawet w Stanach załamałaby się tak rozumiana separacja sfery militarnej i społecznej. My w Polsce - przy naszym położeniu geograficznym oraz potencjale militarnym - nie mamy nawet co marzyć o podobnym luksusie - w dodatku walcząc z wrogiem, który z lubością łamie wszelkie konwencje oraz zasady prowadzenia wojny.

Co do chwytu erystycznego, to sam przyznałem, że argument nie jest do końca uczciwy, ale myślę, że wiele osób posługujących się taką argumentacją chce po prostu wyrazić, że o ile łatwo domagać się zaangażowania w wojnę na poziomie politycznym, o tyle znacznie trudniej jest rzeczywiście wziąć w wojnie udział.

Wojna (Z. Herbert)
Po­chód sta­lo­wych ko­gu­tów.
Chłop­cy ma­lo­wa­ni wap­nem.
Alu­mi­nio­we opił­ki bu­rzą domy.
Wy­rzu­ca­ją ogłu­sza­ją­ce kule w po­wie­trze cał­kiem czer­wo­ne.
Nikt nie ule­ci w nie­bo.
Zie­mia przy­cią­ga cia­ło i ołów.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-17 18:09:37
17.03.2022 16:29
Hajle Selasje
105

Krótko. Mam jedną uwagę dla osób, które posługują się "argumentem": "Chcesz, żeby NATO bardziej wsparło Ukrainę, to sam chwytaj karabin i ruszaj do walki! Możesz to zrobić już teraz".

Oto uwaga: jeśli chcesz, żeby Polska przyjmowała dzieci z Ukrainy, to ruszaj dupę i bierz się za pomoc w ich nauczaniu (także polskiego). Możesz to zrobić już teraz.

Argument odnośnie chwycenia karabinu jest oczywiście do pewnego stopnia nieuczciwy, ale jakoś nie do końca czuję Twoją analogię. Nie zauważyłem, żeby ktoś tutaj odmawiał pomocy uchodźcom, natomiast co do zaangażowania militarnego jest duża rozbieżność. Poza tym argument "chcesz walczyć, chwyć za broń" jest o tyle uprawniony, że eskalowanie konfliktu w prostej linii może doprowadzić do powszechnej mobilizacji wszystkich, a przynajmniej większości zainteresowanych. Tyle że zwolennicy interwencji zakładają oczywiście, że NATO sterylnie i w białych rękawiczkach, niczym chirurg-onkolog, wytnie putinowskiego raka z powierzchni ziemi, najlepiej wyłącznie przy pomocy dronów z kamerami, a my będziemy zajadać popcorn i czerpać moralną satysfakcję. Moim zdaniem to jest m.in. wynikiem celowego zagrania władz ukraińskich, które bardzo konsekwentnie apelują o "ochronę nieba" czy "strefę zakazu lotów", a nie o włączenie się do wojny, obronę militarną, wypowiedzenie Rosji wojny. Dzięki temu ciężar całej sytuacji zostaje sprowadzony do operacji humanitarnej, technicznej, wojskowej, która nie wiąże się z tym, że Białystok czy Rzeszów staną się drugim Mariupolem. W tym sensie dobrzd rozumiem dlaczego ludzie używają argumentu "chcesz walczyć, chwyć za broń" - jest to próba przywrócenia wojnie jej właściwego wymiaru, który zresztą możemy obserwować w stosunkowo obrazowy sposób poprzez media, w tym społecznościowe, ale który zatraca się w przypadku dyskusji "wejść czy nie wejść na Ukrainę".

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-17 16:56:01
17.03.2022 13:48
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Fenomenem aktualnej debaty w Polsce jest dla mnie to, jak mało miejsca poświęca się obecnie wzmocnieniu wschodniej flanki NATO. Jakbyśmy poświęcili na ten temat połowę energii, którą poświęcamy na dyskusje na temat zakazu lotów nad Ukrainą czy przekazanie Migów, to byłoby dobrze.

"Dzisiaj zleciliśmy naszym dowódcom wojskowym opracowanie opcji (obrony - PAP) we wszystkich dziedzinach. Ląd, przestrzeń powietrzna, morze, cyberprzestrzeń i przestrzeń kosmiczna" - wymieniał. Jak dodał, jeśli chodzi o siły lądowe, oznaczałoby to "znacznie więcej sił we wschodniej części Sojuszu" - w wyższej gotowości i z większą ilością wcześniej rozmieszczonego sprzętu.

"W powietrzu więcej sił powietrznych aliantów. Oraz wzmocniona zintegrowana obrona powietrzna i przeciwrakietowa. Na morzu - grupy bojowe lotniskowców, okręty podwodne i znaczna liczba okrętów bojowych, na stałe" - mówił. Jak dodał, Sojusz pochyli się również m.in. nad przyszłością cyberobrony.

https://defence24.pl/polityka-obronna/szef-nato-musimy-wzmocnic-wschodnia-flanke

Zobaczymy co z tego wyjdzie. Do czerwca jeszcze sporo czasu.
W tej chwili Polska też ma poniekąd swoje 5 minut na oczach świata, warto byłoby to wykorzystać i ze wszelkich sił forsować tak daleko idące wzmocnienie wschodniej flanki, jak to tylko możliwe.

Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że Brytyjczycy przysyłają do nas Sky Sabre. Podejrzewam, że skala tego systemu będzie bardziej symboliczna, ale i tak należy takie gesty doceniać i wykorzystywać każdą możliwą okazję, żeby nas dozbroić - mocniejszych argumentów niż dzisiaj pewnie już nie dostaniemy.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-17 13:54:16
17.03.2022 11:34
2
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Ahaswer

Uważam cię za człowieka bardzo głupiego, wiesz dlaczego? Bo kompromitujesz się tutaj ruską demagogią, powielaną na wszystkich forach zainfekowanych ruskimi trollami. Brzmi to mniej więcej tak: jak chcesz wojenki, to sam zgłoś się na ochotnika.

Jak dla mnie to wpadanie tutaj i wyzywanie innych od bardzo głupich, głoszenie skrajnych tez i pogłębianie podziałów też jest działaniem jak z instrukcji dla ruskiego trolla. Mam z tego wyciągać dalej idące wnioski?

Zresztą Putin sam otwartym tekstem mówi do czego zmierza.
Rosja jest zdeklarowanym wrogiem Zachodu, który toczy z Zachodem wojnę od lat
.

Kiedy Putin straszy przesunięciem strefy wpływów za Odrę, to pokazuje prawdziwe intencje i na podstawie słów Putina należy prowadzić politykę? A kiedy Putin straszy użyciem broni jądrowej, Putin blefuje i kłamie, tak samo jak kłamał już dziesiątki razy w przeszłości? Ale akurat w kwestii odbudowy imperium aż do Odry Putin był szczery i na pewno świadczy to o jego rzeczywistych zamiarach, bo to pasuje to Twojego moralnego wzmożenia. No tak.

Ostatni atut Rosji: broń jądrowa. Ma ją od lat, ale to nie znaczy, że użyje jej nie będąc zaatakowana na własnej ziemi.

Nie znaczy też, że jej nie użyje.

https://www.nytimes.com/2022/03/16/world/europe/ukraine-russia-nuclear-war.html

Tak się składa, biedny Asmodeusu, że ja zawsze staję po właściwej stronie.

Widzę, że oprócz skłonności do bitki z Moskalami łączy Cię z Lechem Wałęsą dużo więcej, że wspomnę tylko o poczuciu własnej wartości.

17.03.2022 08:33
😁
Hajle Selasje
105

Nie wiem o jakiej "prawicy" mówisz, ale różnica między pacyfizmem a realizmem jest jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym.

17.03.2022 08:16
Hajle Selasje
105

Dwa słowa: Raport Międzynarodowy. Słuchajcie Jurasza, bo warto. W bardzo krótkim czasie (chociaż w niecodziennych czasach) jego podcast osiągnął popularność podobną do tworzonego od lat Raportu o stanie świata Dariusza Rosiaka, co mówi samo za siebie.

17.03.2022 00:24
Hajle Selasje
105

Deklaracja, którą przytoczyłeś, nie ma prawie żadnego wagi w związku z tym, co się aktualnie dzieje. Na początku roku nikt jeszcze nie przypuszczał, że na Ukrainie będzie się działo to, co się dzieje teraz.

USA, w oparciu o informacje wywiadowcze, już wtedy oficjalnie ostrzegały o realnej groźbie zajęcia Ukrainy (sojusznicy byli ostrzegani bodajże w październiku i listopadzie); można się tylko domyślać jak dużą wiedzę miał i ma dalej wywiad amerykański czy brytyjski bazując na informacjach, które były upublicznianie. Śmiem twierdzić (i to nie tylko ja), że bez wsparcia wywiadowczego sojuszników Ukraina już by dawno padła.

To, co napisałeś, tłumaczy jedynie brak zaangażowania zachodu w kwestii Ukrainy; ale w takim razie tym bardziej takie wychodzenie przed szereg Kaczyńskiego i spółki jest głupie i bezsensowne. Chyba, że kaczka ma w nosie, że Polacy będą ginąć w imię idei.

Nie mam ochoty się zanurzać w wojnie polsko-polskiej, moim zdaniem Kaczyński nigdy nie czuł i nie czuje do dzisiaj polityki zagranicznej, ale kupuję analizę Klubu Jagiellońskiego: Kaczyński chce zostawić po sobie coś, co zostanie zapisane na kartach historii, a wojna na Ukrainie pozwala na kreślenie wielkich projektów.

Plus chciał nawiązać do dziedzictwa brata.

Ja od początku mówię, żeby nie wychodzić przed szereg.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-17 00:25:27
16.03.2022 23:46
Hajle Selasje
105

Od kilkunastu dni świat jest bez wartości? Weźcie nie róbcie sobie jaj. Światowa polityka zawsze działała w oparciu o bezwzględne mechanizmy, a nie moralne imperatywy. Od wybuchu wojny świat, a przynajmniej Europa, stał się jednak trochę mniej upodlony, bo zdecydował się zrezygnować z części własnych korzyści - chociaż też głównie dla korzyści długoterminowych, a nie z odruchu serca.

A jeżeli już tak bardzo chcecie się upajać podobieństwami do appeasementu, to zważcie sobie, czy ktoś miał przed wojną arsenał nuklearny.

Cofnijmy się nie tak daleko, bo do początku tego roku, kiedy było już wiadomo co się święci.

https://www.whitehouse.gov/briefing-room/statements-releases/2022/01/03/p5-statement-on-preventing-nuclear-war-and-avoiding-arms-races/

The People’s Republic of China, the French Republic, the Russian Federation, the United Kingdom of Great Britain and Northern Ireland, and the United States of America consider the avoidance of war between Nuclear-Weapon States and the reduction of strategic risks as our foremost responsibilities.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-16 23:51:16
16.03.2022 12:54
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Hajle Selasje
105

Jakkolwiek jestem zdecydowanym przeciwnikiem interwencji militarnej, szczerze rozbawiła, ale i skonsternowała mnie wypowiedź pewnego włoskiego generała (możliwość niedokładnego cytatu albo wadliwego tłumaczenia jest chyba niewielka)

Wejście na terytorium Ukrainy to byłby koniec - powiedział w środę w parlamencie w Rzymie szef sztabu włoskiego lotnictwa generał Luca Goretti. Ostrzegł, że "niewiele trzeba, by przekroczyć granicę i znaleźć się na wojnie".

Tak sobie myślę jaki koniec pan generał miał na myśli. Jedyne co mi przychodzi do głowy do koniec definitywny, koniec końców, THE END.
Myślę, że wraz z fryzurą Macrona ta wypowiedź nie chcący dobrze oddaje bojowego ducha Europejczyków. Dla Pana, panie Generale, Szefie Sztabu, wejście na terytorium Ukrainy to powinien być początek, a nie koniec. O ile od polityków oczekiwałbym faktycznie wstrzemięźliwości, to na widok generała dekadenta otwiera mi się nóż w kieszeni.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-16 12:55:02
15.03.2022 09:57
1
Hajle Selasje
105

Dajemy jasny sygnał - zbrodnie nas nie interesują, dopóki nie dotykają bezpośrednio nas.

Wiem, że hipokryzja to hołd, który występek składa cnocie, ale rzeź na Ukrainie to nie jest pierwsze "ludobójstwo" od czasów II WŚ czy choćby upadku bloku sowieckiego, nie jest to nawet pierwsze ludobójstwo Putina, a wcześniej mało kto wspominał o tym, że NATO ma być światowym dobrym policjantem. Nie udawajmy, że jest inaczej, bo odpływamy w absurd. Jeżeli ktoś się u nas przejmuje Ukrainą BARDZIEJ niż całym światem, to dlatego, że Ukraina dotyczy NAS BARDZIEJ niż inne państwa czy grupy etniczne narażone na zjedzenie przez silniejszego czy eksterminację.


Po drugie - a dlaczego wojna miałaby w pierwszej kolejności uderzyć w nas?

A dlaczego Rosja atakuje Kijów a nie Paryż albo lepiej - Waszyngton? Jeżeli rozegra się trzecia wojna światowa, to albo zostanie rozegrana po trupie Polski albo w wariancie atomowej zagłady świata. Rosja nie będzie prowadziła ze swoją wybitną armią wojny konwencjonalnej w całej Europie. Nie wspominam już o tym, że zdziwienie, że wojna miałaby uderzyć bezpośrednio w Polskę zupełnie abstrahuje od głównego argumentu wysuwanego za interwencją (Putin chce przywrócić sowiecką strefę wpływów i cofnąć świat przed 1999 r.) - z tej perspektywy neutralizacja, demilitaryzacja i denazyfikacja Polski jawi się jako oczywista.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-15 10:02:48
15.03.2022 09:30
1
Hajle Selasje
105

Panowie, może zacznijcie dyskusję od nie obrażania się od debili? Ostatnio sporo o wzajemnym szacunku, unikaniu polskiego piekiełka w kontekście wojny na Ukrainie wspominał Witold Jurasz w swoim świetnym "Raporcie międzynarodowym". Twardo stoję na stanowisku nieinterwencji, ale muszę po pierwsze przyjąć do wiadomości, że część osób uważa inaczej, a po drugie, że osoby te mają swoje argumenty, a ostatecznie historia częściowo pokaże, kto ma rację (częściowo, bo rozegrana zostanie tylko jeden wariant, nigdy nie ma pewności, jak potoczyłaby się historia w wersji alternatywnej).

Uważam, że imperializm rosyjski (sensu stricto) sięga tak daleko, jak mu na to pozwoli NATO, a NATO szybko i jasno pokazało za kogo będzie umierać, a za kogo nie (Ukraina). Uważam, że wszystkie rozważania nawołujące do eskalacji konfliktu pomijają albo bagatelizują dwa aspekty - Polska nawet w przypadku wygrania "III WŚ" ze względu na swoje położenie poniesie olbrzymie straty, a użycie broni nuklearnej jest możliwe (w szczególności taktycznej), a nawet znacząco prawdopodobne. Polecam Wam znakomitą na dzisiejsze czasy książkę Marka Budzisza "Wszystko jest wojną, rosyjska kultura strategiczna", w której autor powołuje się na rosyjskie źródła wskazujące na warunki użycia broni nuklearnej oraz wewnętrzne dyskusje o celowości użycia takiej broni. Dodajcie sobie do tego informacje wywiadowcze NATO (o większości których nie mamy pojęcia) to może zrozumiecie, skąd taka a nie inną postawa Zachodu.

Wydaje mi się, że w Polsce nieufność do zachowawczej postawy Zachodu bierze się w dużej mierze z tego, że Zachód nas nie posłuchał i Putina sobie wyhodował.

Zacytuję Ryszarda Kuklińskiego z bodajże 2002 czy 2004 roku: Obserwuję Putina, on już ma ciągoty mocarstwowe. Jeszcze jest słaby, ale przy pomocy Zachodu stanie na nogi i wtedy im pokaże. Taki ten Zachód jest, wyhodował Hitlera, Stalina, a teraz hoduje Putina. Dla Polski to bardzo, bardzo niedobre.

Ale wnioskowanie, że skoro wcześniej Zachód był zbyt miękki, to teraz musi przyjąć postawę radykalną jest w moim odczuciu bardziej emocjonalne niż rzeczowe.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-15 09:45:17
11.03.2022 14:08
Hajle Selasje
105

Stała się rzecz wyjątkowa i wiele osób dostrzega szansę, aby udupić imperialistyczne zapędy rusków na wiele lat, a być może na zawsze. Uważają (tak samo jak ja), że nadmierna powściągliwość może doprowadzić do nic nierobienia i postawy biernej. Wtedy zamiast sukcesu, będziemy mieli odłożoną w czasie klęskę.

To jest stanowisko, które nietrudno zrozumieć, ale tylko przy założeniu, że będziemy ekskalować w ramach NATO, UE itd. z manewrowaniem na uniknięcie działań wojennych na terytorium Polski. Polska sama w sobie nie jest w stanie przeważyć szali w tym konflikcie, w związku z czym nie powinna wychodzić przed szereg, a właściwie dwa szeregi do przodu, bo jeden szereg do przodu wynika wprost z geografii. Ostateczne stanowisko Polski dot. Migów to jest realizm polityczny uwzględniający chęć dokopania Putinowi, który nie prowadzi do bezmyślnego podkładania się w polityce międzynarodowej.

Co to znaczy nadmierna powściągliwość? Co jest jej przejawem? Chętnie się dowiem. Myślę że nadmierna powściągliwość nam nie groził, skoro premier polskiego rządu zaczyna formułować wypowiedzi "zaraz przyjdą i po nas", a prezydent rozmawia codziennie telefonicznie ze swoim przyjacielem, prezydentem Ukrainy.

Świat nie jest zero-jedynkowy, a poza wyrachowaniem Orbana i postawa kamikadze jest jeszcze dużo miejsca na dojrzałą politykę zagraniczną.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-11 14:15:11
11.03.2022 10:00
😂
1
Hajle Selasje
105

Od której rzeczywistości? Tej, w której w ciągu miesiąca wydarzyło się tyle co przez ostatnie 30 lat? Tej w której Polska dostaje od sojusznika zielone światło na realizację pomysłu, który "nie zwiększy znacząco ukraińskich zdolności" a którego realizacja "może być poczytana przez Rosję za eskalację"? Co do którego brytyjski minister mówiąc o poparciu ostrzegał jednocześnie o wprowadzeniu Polski na bezpośrednią linię ognia? Pomysłu skyrytkowanego m.in. przez włoskiego ministra czy kanclerza Niemiec?

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-11 10:14:44
11.03.2022 09:17
1
odpowiedz
12 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Jeszcze w nawiązaniu do wcześniejszych dyskusji wrzucę wpis Bartłomieja Radziejewskiego pod którym podpisuje się obiema rękoma:

Polski obóz władzy, ale też reszta elity politycznej i w ogóle ludzi aktywnych w sprawach publicznych, wydaje się w obecnej sytuacji międzynarodowej dzielić w sposób fundamentalny: na romantyków i realistów. Niekoniecznie w bardzo dokładnym sensie tych słów. To sytuacyjni romantycy i sytuacyjni realiści. Pierwsi chcą wesprzeć Ukrainę za wszelką cenę: wysyłać myśliwce, zabiegać o strefę zakazu lotów itd. - bez oglądania się na skutki lub w przekonaniu, że nic wielkiego nam nie grozi. Realiści kalkulują i wychodzi im, że powyższe działania mogą nas wciągnąć w wojnę z Rosją - dosłowną, nie metaforyczną: z rakietami i śmiercią w grze - więc forsują powściągliwość. Ważenie ryzyka, niewychodzenie przed szereg w Sojuszu, nienakręcanie oczekiwań. Wspieranie Ukrainy jako część polskiej racji stanu, ale właśnie część, ograniczaną przez inne części i całość.

Ten podział jest fundamentalny tu i teraz, bo od niego zależy, czy wojna Rosji z Ukrainą rozszerzy się o Polskę czy nie. A jeśli tak, to w jaki sposób: czy ze wciągnięciem w nią całego NATO czy nie (przecież na przykład wysłanie myśliwców na własną rękę mogłoby zostać zakwalifikowane jako agresywne włączenie się w działania zbrojne i w ten sposób być poza reżimem art. 5, czyli wspólnej natowskiej obrony). Taka to sytuacja, Drodzy Państwo, że z samego położenia Polski - kraju z takimi elitami, jakie w tej chwili mamy i bez możliwości ich szybkiej wymiany - wynikają takie właśnie dylematy.

Nastroje komentariatu, publiczności i dużej części polityków są na wskroś romantyczne. Mój nasłuch w obozie władzy wskazywał początkowo na silny romantyzm i tam. Jednak realiści póki co wygrywają w najważniejszych decyzjach. Powściągliwość przeważa, mimo że "w internetach" jest w zdecydowanej mniejszości. Póki co. Jak będzie dalej, zobaczymy. Zupełnie szczerze: nie wiem, która strona w najbliższym czasie wygra. O ile mam właściwe informacje, chwilami realiści wygrywali w ostatnich tygodniach o włos.

Ten podział biegnie obecnie w poprzek poszczególnych partii i wielu rozmaitych środowisk. Ma fundamentalne i potencjalnie nawet egzystencjalne znaczenie dla Polski, a możliwe, że nie tylko dla niej. O ile zwykle (ostatnio coraz bardziej) staram się do naszych podziałów politycznych trzymać spory dystans, o tyle tu - ze względu na wagę sprawy - wybieram jednoznacznie. Popieram realistów przeciwko romantykom. I wszystkich, którym przyszłość Polski miła, do tego samego namawiam.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-11 09:23:30
09.03.2022 21:25
Hajle Selasje
105

Taa, różnica pewnie taka, że Turcy się Rosji nie boją, bo raz mają bardzo silną armię, a dwa dużo lepsze położenie geograficzne, a europejski świat zachodni boi się jakiejkolwiek prowokacji.

Ok, ale jest jeszcze amerykański świat zachodni, który realnie obawia się konfrontacji z Rosją. Moim zdaniem nie bez znaczenia jest aspekt kulturowy - syty, konsumpcjonistyczny i demoliberalny Zachód nie chce wojny - nie tylko wojną się brzydzi, bo odrobił swoją lekcję z historii, ale też wojną się brzydzi - wojna jest brzydka, bolesna i prowadzi do zakwestionowania status quo, a więc jest ryzykowna dla tego, kto ma wszystko, czego potrzebuje. Stąd zresztą Zachód tak sprawnie i elastycznie przystosował się nowej odmiany wojny tj. wojny gospodarczej - która jest pozbawiona całego brzydkiego balastu wojny konwencjonalnej. Chcemy pokonać ruskiego satrapę armią białych kołnierzyków :)

nie, berlin nie będzie bronił się za odrą, możemy liczyć tylko na siebie, słabym nikt nie pomaga, dlatego należy zbroić i szkolić jedynego przyjaciela jakiego ma państwo, czyli własną armię.

Uważam, że bardzo prawdopodobne, że Berlin broniłby się za Odrą, nie dlatego, że za Odrą jest tak pięknie, a ludzie wspaniali, tylko dlatego, żeby nie bronić się po drugiej stronie Odry - a to Polska w sposób naturalny jest państwem buforowym w razie konfliktu. Oczywiście, że należy liczyć na siebie, ale nie oszukujmy się - nasze położenie geograficzne bardzo predysponuje to nas zawierania sojuszy o charakterze militarnym.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-09 21:27:20
09.03.2022 20:40
1
odpowiedz
10 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

JonsonJonson

Martwi mnie kilka rzeczy...
Postawa USA w sprawie Migów i ewidentna próba zrzucenia ewentualnej odpowiedzialności na Polskę. Boję się, że ci którzy rządzą w Nato zakładają obronę swoimi wojskami dopiero od Odry.

Absolutnie nie można tego całkowicie wykluczyć, natomiast po tym ile razy i na jakim szczeblu (odgórnie nie na pytania czy obawy dziennikarzy) padała argumentacja o obronie każdego cala terytorium NATO, trudno uwierzyć w to, że takie jest założenie. Gdyby rzeczywiście zrealizował się czarny scenariusz, to nie tylko NATO byłoby moralnym bankrutem (a trzeba mieć na uwadze, że już teraz wartości zachodu są bardzo, bardzo mocno nadwyrężane doktryną nieinterweniowania przy takim, a nie innym natężeniu rosyjskiego bestialstwa), ale przede wszystkim Stany Zjednoczone oddałyby Rosji istotną część swojej strefy wpływów - zawodnik, który się chce mierzyć z Chinami nie może sobie pozwalać na takie straty. Różnica pomiędzy Polską a Ukrainą jest zasadnicza - Polska już dawno trafiła do amerykańsko-zachodnioeuropejskiej strefy wpływów, a Ukraina była na wczesnym etapie "westernizacji", co w pewnym sensie trafnie wyczuł Putin, wiedząc, że za Ukrainę nikt umierał nie będzie.

Zresztą Berlin wie, że trzeba się bronić za Odrą, tak jak Polska wie, że trzeba się bronić za Bugiem.

Powtórzę się, ale myślę, że akcja z samolotami była po stronie USA reakcją na uspokojenie nastrojów wewnętrznych - to był od początku zły pomysł w świetle amerykańskiej strategii, ale łatwiej było sprzedać chociażby ukraińskiej diasporze, że Polska ma o tym suwerennie zdecydować, niż narażać się na gniew i tak już wściekłych (niektórych) Amerykanów, którzy zmuszeni są przełknąć gorzki smak polityki realnej nieinterweniowania na Ukrainie. Nie zapominajmy, że Amerykanie walczą o głosy wyborców, a Zełenski zyskał wśród ludzi status współczesnego herosa.

Na szczęście dla nas z NATO jest podobnie jak z bronią nuklearną - zasadnicza przewaga polega na samych odstraszających gwarancjach wynikających z członkostwa, a nie na rzeczywistym testowaniu skuteczności art. 5. Oby tak zostało.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-09 20:43:40
08.03.2022 22:40
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Na gorąco odnośnie polskiej propozycji oraz amerykańskiego zaskoczenia nasuwaja mi się dwa wnioski:

Jeden pozytywny: Polska zaczęła prowadzić suwerenną politykę w temacie

Drugi negatywny, odnośnie jakości współpracy polsko-amerykańskiej, która może wcale nie jest aż tak ścisła, jak mogłoby się wydawać i cały temat przekazania Migów to od początku był "hot potato".

Oświadczenie, że Amerykanie są zaskoczeni polską propozycją może bulwersować, ale z drugiej strony myślę, że Polacy też mogli się poczuć rozczarowani stwierdzeniem, że są suwerennym państwem i mają zielone światło na przekazanie Migów, jeżeli nie było ono wcześniej konsultowane. Przypominam, że temat Migów wrócił po stronie amerykańskiej po zainteresowaniu i "lobbingu" amerykańskich kongresmenów po wystąpieniu prezydenta Ukrainy - myślę że oświadczenie USA też nie było konsultowane, mogło być wydane na użytek polityki wewnętrznej, a dla Polski było trochę wrzuceniem nas na pole minowe.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-08 22:47:29
08.03.2022 14:04
1
Hajle Selasje
105

przykro czasem patrzeć, jak niektórzy zawczasu robią w gacie i starają się zneutralizować smród dezodorantem obiektywizmu, trzeźwości, pragmatyzmu, realpolitik itp., gdy tak naprawdę nie ma jeszcze nawet mowy o decyzjach związanych z realnym zagrożeniem

Teksty o "robieniu w gacie" mógłbyś sobie zachować dla siebie, bo trudno na to odpisać coś innego niż o zgrywaniu chojraka. Ale ciekawe jest to, że taka twardą retorykę uprawiają polscy internauci, a USA uruchamiają połączenie z Kremlem i odwołują zaplanowane ćwiczenia atomowe. Brytyjski minister mówiący o narażeniu Polaków na reakcję Rosji też sra w gacie? Serio chcesz takiej retoryki?

08.03.2022 13:57
Hajle Selasje
105

Żeby w jakiś sposób podsumować swoje stanowisko napiszę tylko, że moim zdaniem z wypowiedzi takich jak Twoja (ale tez wielu innych osób) nie wynika, żeby istniało coś takiego jak polska racja stanu, która w jakikolwiek sposób różniłaby się od ukraińskiej racji stanu. Zarysowanie tej różnicy jest ważne i mam wrażenie, że nam Polakom przychodzi z wyjątkową trudnością. Wielu rozmówców praktycznie zadowala się stwierdzeniem, że obrona Ukrainy jest dla Polski korzystna i na tym należy poprzestać, a dociekanie szczegółów to sianie defetyzmu. Jeżeli Ukrainiec w prywatnej rozmowie nazwie mnie przyjacielem dziesięć razy, to mogę być dumny. Jeżeli czołówka ukraińskich polityków nazywa Polskę największym przyjacielem dziesięć razy z rzędu, to mi zapala się lampka ostrzegawcza, bo jak widać doskonale po reakcjach poszczególnych państw (chociażby Bułgarii czy Słowacji, które szybciutko ucięły temat samolotów), to świat działa na innych zasadach. Moje obawy dodatkowo wzmacnia to, że Polska ma odwieczny problem z realizmem politycznym.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-08 14:00:19
08.03.2022 13:29
Hajle Selasje
105

Sytuacja złotego jest zła i będzie zła w najbliższym czasie ze względu na trwający konflikt. Nasz rząd i Bank Centralny muszą temu przeciwdziałać na ile się tylko da, ale decyzja o samolotach na kurs złotówki ma wpływ znikomy.

Nie ma zapewne wpływu zasadniczego i nie zmieni ogólnej koniunktury, ale nawet bazując na Twojej wypowiedzi można stwierdzić, że wpływ znikomy nie równa się nieistniejący, a zatem należałoby go wziąć pod uwagę, a zakładam że żadnych poważnych analiz na temat nie ma. Skoro można wyeliminować czynnik ryzyka, nawet jeżeli nie największy, to powinniśmy to zrobić - mogę zapytać w ślad za Tobą - co jest tutaj niezrozumiałego?

Co do reszty to czytaj uważnie - upadek Ukrainy i stworzenie tam państwa marionetkowego NIE zagwarantuje nam maksymalnego bezpieczeństwa.

Ja mam czytać uważnie? A co ja pisałem o marionetkowym państwie dającym nam bezpieczeństwo? Czyżbyś uważał, że w naszym interesie jest jak największe eskalowanie tego konfliktu?

Nikt nie polemizuje z tezą, że trzeba obronić Kijów. Uważam tylko, że trzeba wylać na polskie rozgrzane głowy kubeł zimnej wody, bo za dużo tutaj dyziów-marzycieli.

08.03.2022 13:04
Hajle Selasje
105

Poziom złotówki i tak jest obecnie skorelowany z konfliktem na Ukrainie i to się nie zmieni do jego zakończenia bo jesteśmy państwem w bezpośredniej granicy z trwającą wojną. Nie wiem czego Ty oczekujesz, że złotówka wystrzeli w górę bo polska zdementuje jakieś tam samoloty?

Liczę na to, że ktoś zacznie poważnie myśleć w jaki sposób minimalizować straty, a wypowiedzi takie jak Twoja "i tak jest źle, więc co zmienią jakieś tam samoloty" (chociaż temat ten pojawia się od wielu dni w światowych mediacjach w kontekście Polski oraz kwestii eskalacji konfliktu) są moim zdaniem absurdalne. Mamy zagwarantować maksimum bezpieczeństwa obywatelom oraz maksimum poczucia bezpieczeństwa dla zewnętrznych inwestorów - już teraz, a nie po zakończeniu wojny. To jest tak oczywiste, że dziwię się, że muszę to pisać. Bombardowana Ukraina (która może niedługo przestać istnieć) już teraz przedstawia liczby odnoszące się do strat materialnych, apeluje o zagospodarowanie środków na odbudowę, próbuje pogłębiać perspektywę akcesji do UE, NATO tworzy gorącą linię z Kremlem żeby uniknąć eskalacji, a Polska - w której ludzie normalnie chodzą do pracy, uczą się, do której ludzie uciekają jak do lepszego świata, ma działać w warunkach stanu wyjątkowego, działając na pełnej petardzie moralnego wzmożenia, a dalej się zobaczy. Seems legit. Nie traktuj tego dosłownie, ale boje się nie tego, że Rosja nas zrówna z ziemią, tylko sami się zaraz zrównany, bo wojna bardzo brutalnie weryfikuje marzycieli. A wyzwania przed Polską są ogromne.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-08 13:06:17
08.03.2022 12:32
📄
odpowiedz
7 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Stanowczego i przekonującego dementi prawdopodobnie w tej chwili nie ma bo opcja ta zwyczajnie leży na stole i jest rozważana wewnątrz NATO.

NATO niech sobie rozważa wykupienie polskich samolotów, a następnie ich wysłanie na Ukrainę jako NATO/USA/ktokolwiek inny, a polskie władze niech natychmiast wskażą, że na pewno bezpośrednio nie wyślą na Ukrainę tych samolotów. Przykro mi, ale BBC, CNN, Politico itd. dalej nadają na temat przekazania samolotów przez POLSKĘ, podczas gdy szary obywatel czuje się jak bohater nie napisanej jeszcze książki "Marzec 2022 jeszcze żyjemy", a złotówka szoruje po dnie.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-08 12:34:44
08.03.2022 11:57
Hajle Selasje
105

Otóż to! Czytam dzisiaj taki news

Reuters: Brytyjski minister obrony Ben Wallace powiedział, że Wielka Brytania wesprze i ochroni Polskę, jeśli zdecyduje się zapewnić Ukrainie myśliwce, ale zauważył, że "może to doprowadzić je do bezpośredniej linii ognia z krajów takich jak Rosja czy Białoruś".

I przecieram oczy ze zdumienia. Czy leci z nami pilot? Poczucie bezpieczeństwa obywateli to jedno, ale nikomu tam nie przyjdzie do głowy, że stanowcze, przekonujące dementi w minimalnym chociaż stopniu mogłoby sprawić, że rynki zaczęłyby nas postrzegać trochę lepiej niż kolejne potencjalne miejsce rosyjskiej inwazji?

Tu akurat kamyczek do ogródka nie naszych polityków, ale Josepa Borrella, który jako pierwszy na Twitterze ogłosił wszem i wobec pomoc w postaci MIGów. Prawdopodobnie spalił tym całą akcję, która wymagała cichej pracy i dyskrecji przy realizacji.

Borrell zachował się jak eurokrata z ułańską fantazją, ale to polskie władze odpowiadają za troskę o polską rację stanu i będą z niej rozliczani. Naprawdę, pomiędzy byciem Orbanem a bezmyślnością są jeszcze duże obszary do zagospodarowania.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-08 12:00:22
07.03.2022 13:28
Hajle Selasje
105

Co za bzdura... Wywiadowczo i informacyjnie to praktycznie USA kierują obroną. O uzbrojeniu nawet nie wspominam. Nawet mają tam swoich ludzi, tzw. "ochotników i byłych żołnierzy".

To się nie liczy, NATO ma być dobrym policjantem i zaprowadzać na świecie porządek, bo ludziom się dzieje krzywda. Ludzie przykładają do NATO wyobrażenia, które nie mają z Sojuszem nic wspólnego, wyobrażenia które nijak się mają do samego Traktatu Północnoatlantyckiego i do dotychczasowej praktyki. Może to się bierze z amerykańskich filmów? Z mitów, które stworzyli sami Amerykanie (American exceptionalism)? Do tego mamy pierwszą wojnę, która tak bardzo toczy się na naszych oczach przy pomocy nowych mediów (transmisja na żywo z walk przy elektrowni atomowej) i nagle tworzone przez dekady sojusze militarne muszą ustąpić w obliczu zbiorowego poczucia niesprawiedliwości. NATO póki co nie ustąpiło, ale wymowne jest, że administracja Bidena dała zielone światło po emocjonalnym wystąpieniu Zełeńskiego w amerykańskim senacie. Na szczęście w międzyczasie polskie władze trochę wytrzeźwiały (albo poddały się presji sojuszników) i zmieniły narrację na jedyną rozsądną tj. samoloty można przekazać wyłącznie jako NATO, a nie jako Polska.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-07 13:30:53
07.03.2022 12:41
odpowiedz
Hajle Selasje
105

Polecam bardzo dobry, realistyczny a jakże, tekst Wojciecha Stanisławskiego dot. naszej pomocy dla uchodźców.

https://nowakonfederacja.pl/znuzenie-ktore-przyjdzie/

06.03.2022 16:32
Hajle Selasje
105

Na takim poziomie ogólności nie sposób się nie zgodzić.

06.03.2022 16:02
Hajle Selasje
105

Można dyskutować nad tym, na ile takie wypowiedzi nie są już przejawem desperacji i w gruncie rzeczy też obniżają morale Ukraińców, skoro Zachód zadeklarował brak pomocy. Ale można oczywiście też tej wypowiedzi bronić z punktu widzenia interesu Ukrainy.

Ale my nie jesteśmy i nie będziemy Ukrainą, chociażbyśmy się wszyscy oflagowali w ukraińskie barwy. Chociaż Polacy zaczynają to w chyba wierzyć, że na skutek bandyckiej agresji na sąsiada nasze interesy stały się identyczne.

06.03.2022 15:52
Hajle Selasje
105

Widoczne i jednogłośne poparcie dla Ukrainy też jest ważne, mamy XXI wiek, oni na Ukrainie to widzą i to też ma wpływ na morale.

Ok, a wolno Twoim zdaniem wspomnieć, że prezydent Ukrainy aktualnie oskarżający Zachód o śmierć ludności cywilnej na Ukrainie nie do końca pasuje do tego obrazka?

A co do trolli, to należy ich banować, ale gdybym rozumował kategoriami, że moje wypowiedzi mają dawać odpór trollom bez rzeczywistej refleksji, to sam bym się stał trollem, nawet jeżeli w słusznej sprawie.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-06 15:57:21
06.03.2022 15:35
Hajle Selasje
105

Wzniecanie teraz debaty o tym czy Ukraina powinna walczyć czy nie jest najbardziej proputinowskim zachowaniem godnym jedynie pożytecznych idiotów.
Rosyjskie bestialstwo względem ludności cywilnej dokładnie temu ma służyć, żeby pojawiały się głosy "nie warto", co z kolei ma obniżać morale i budzić wątpliwości wśród walczących.

Nie bierzesz pod uwagę, że rozmawiamy na polskim forum dyskusyjnym, a nie kolportujemy ulotek w Kijowie albo Charkowie? Czyje morale obniży się pod wpływem naszych rozmów? Widzę, że niektórzy są do tego stopnia rozgrzani konfliktem, że zachowują się tak, jakbyśmy byli już wszyscy na froncie. Brytyjczycy będą dalej robić politykę, a Polakom zostanie moralna wyższość. Tak było, jest i będzie.

Upadek Ukrainy jest dla nas bardzo niebezpieczny, wszyscy to wiemy. Ale nie wszyscy widzą, że w Polsce dyskusja na temat Ukrainy zaczyna się opierać wyłącznie o moralne wzmożenie, a na tym daleko nie zajedziemy. Jeszcze tylko wyraźnie zaznaczę, że moralne wzmożenie nie równa się moralnemu uprawianiu polityki, wzmożenie to odruch, działanie emocjonalne.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-06 15:42:31
06.03.2022 14:20
1
Hajle Selasje
105

Bukary
Ale to nie jest pytanie pozbawione sensu, podobne pytanie zadają sobie od lat historycy czy publicyści. Można prowadzić debaty na temat sensu polskich powstań narodowowyzwoleńczych czy wybuchu Powstania Warszawskiego, a nie można tego odnosić do bieżącej polityki władz Ukrainy? Prezydent Ukrainy wchodzi już na wyżyny szantażu moralnego:

Powtarzamy codziennie - zamknijcie przestrzeń powietrzną nad Ukrainą, dla wszystkich rosyjskich rakiet, dla rosyjskich sił powietrznych, dla tych terrorystów. To wasz obowiązek by bronić ludzi. Dajcie nam samoloty, żebyśmy się bronili. Mogę wyciągnąć tylko jeden wniosek - też chcecie, żeby nas powoli zabijano. To jest również odpowiedzialność światowych polityków od dziś i na zawsze - powiedział w pilnym przemówieniu prezydent Wołodymyr Zełenski

A my nie możemy zapytać czy władze Ukrainy nie powinny rozważyć daleko idących koncesji na rzecz agresora w imię zachowania substancji fizycznej narodu ukraińskiego, najbardziej elementarnej infrastruktury i materialnego dziedzictwa? Można by takich dyskusji zakazać w ramach cenzury na czas wojny, ale póki co wojny u nas nie ma. Rozumiem, że postawa Rosji wywołuje różne atawistyczne reakcje, ale nie twórzmy jednej słusznej linii myślenia.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-06 14:22:36
05.03.2022 01:04
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Hajle Selasje
105

Ale nikt nie odpuścił Ukrainy, życie nie jest czarno-białe, a polityka zagraniczna tym bardziej. Zachód ponosi duży wysiłek ekonomiczny, militarny (dozbrajanie, informacje wywiadowcze) oraz humanitarny na rzecz państwa, które nie jest członkiem NATO ani UE i które kulturowo sytuuje się na pograniczu kulturowym czy politycznych stref wpływu.

Moim zdaniem niesłusznie zakładacie, że Zachód nie myśli strategicznie.

Przy okazji polecam:
https://foreignpolicy.com/2022/03/03/nato-must-prepare-to-defend-its-weakest-point-the-suwalki-corridor/

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-05 01:10:36
05.03.2022 00:52
Hajle Selasje
105

Sprawa myśliwców wywołała spory rezonans, więc bym tego nie bagatelizował.

Jedyny język który putler rozumie - to język siły, bo sam się nim posługuje

Zgadzam się z tym. Ale istnieją różne metody używania siły, nie tylko czynne zaangażowanie w konflikt zbrojny ze sporym ryzykiem jego eskalacji. Dojechać Putina gospodarczo, a w międzyczasie porządnie się dozbroić, to nie jest moim zdaniem myślenie życzeniowe. Kupowanie czasu nie jest źle, jeżeli na czas działa na naszą korzyść, a na niekorzyść Putina.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-05 00:53:17
05.03.2022 00:24
1
odpowiedz
5 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Herr Pietrus:

Zeleński to bardzo dobry polityk i gra zgodnie z interesem własnego państwa, szukając sobie przyjaciół wśród tych od których może coś dostać. Bardziej się dziwię przyjaciołom po drugiej stronie.

Robi swoje, tak samo jak my. Ot, "twarda polityka, bez miejsca na przyjaźnie i zasady"...

Gdyby tak było jak piszesz, byłbym spokojniejszy.

Llordus:
Jak największe osłabienie Rosji jest oczywiście zgodne z naszym elementarnym interesem, ale bez wywoływania konfliktu z NATO. Zachód się boi wojny z Rosją jak ognia, a słaba militarnie Polska, leżąca na pierwszej linii frontu, jest na tyle odważna? Bardzo to polskie, jak widać nie zatraciliśmy tego pierwiastka polskiej duszy. tyle tylko, że wcześniej takie działania można było odbierać jako niegroźne machanie szabelką, a teraz żyjemy w czasach zmian tektonicznych architektury bezpieczeństwa w Europie i na Świecie, więc radziłbym mocno zacisnąć pośladki i wziąć na wstrzymanie.

Dlatego żal że NATO dziś nie potrafi dojechać tych gnojów do samego końca. Biorąc pod uwagę ich obecne zaangażowanie i straty na Ukrainie - to byłby plan optimum - niezależnie od kosztów, dużo tańszy niż przyszły, nieunikniony, konflikt na naszym terytorium

Próbuje zajechać, tyle że inteligentnie, a nie po putinowsku, na rympał i po trupach. Znamienne, że USA na poważnie wzięły groźby nuklearne Rosji - nie dlatego, że istnieje duże ryzyko ich spełnienia, tylko dlatego, co stałoby się gdyby jednak zostały spełnione.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-05 00:44:26
05.03.2022 00:05
Hajle Selasje
105

Najnowsza wypowiedź Zeleńskiego potwierdza, że Ukraińcy uciekają się do moralnego szantażu. Mając na względzie ich tragiczne położenie trudno mieć o to pretensje, ale tym bardziej należy zachować wzmożoną czujność we wzajemnych relacjach. Sama narracja zmienia się wraz z postępem wojny i pochodem zbrodni rosyjskich - poczucie wdzięczności zaczyna być zastępowane tonem oskarżycielskim względem Zachodu.

Podkreślił jednak również, że jest wdzięczny przyjaciołom jego kraju w NATO, którzy pomagają Ukrainie "nie zważając na nic".

Mam dziwne wrażenie, że wiem o kogo chodzi i wcale mi się to nie podoba. Tony atramentu wylane na temat myślenia kategoriami interesu narodowego, a niektórzy dalej szukają przyjaźni w polityce zagranicznej i to jeszcze z tonącym.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-05 00:09:54
04.03.2022 20:24
1
Hajle Selasje
105

Dlatego nie uważam, że ludzie liczący na interwencję zbrojną to tylko i wyłącznie samobójcy albo odklejone od rzeczywistości dzieciaki. Myślę, że to także w dużej mierze ludzie pragnący spokoju dla swoich rodzin i końca cierpienia dla Ukrainy.

Zaraz, zaraz; tego nie napisałem. Wspomniałem jeszcze o trzeciej kategorii osób i sam sobie zadaję pytanie - czy te osoby są ode mnie odważniejsze? Szlachetniejsze? A może mniej mądre? Nie biorące pod uwagę szerszego kontekstu i możliwości cierpienia znacznie większej liczby osób? To nie są zero-jedynkowe odpowiedzi, ale ja na dzisiaj mocno opowiadam się jednak za realizmem a nie romantyzmem. Do tej pory pytania podobnego kalibru zadawali sobie nasi przodkowie (a my w ramach debat historycznych), a teraz - kiedy to raptem w przeciągu paru tygodni Wielka Historia wymierzyła nam lewy sierpowy i zaczęła się na naszych oczach przetaczać jak walec - my będziemy zadawać sobie podobne pytania, a kiedyś i my będziemy rozliczani z odpowiedzi, które na nie udzielimy. Też nie mam złudzeń, że z dnia na dzień tragedia Ukrainy będzie się powiększać, a tłamszone poczucie winy Zachodu będzie rosnąć. Może będziemy musieli sobie zafundować wszyscy zbiorowa psychoterapię niczym Niemcy po II Wojnie? A może wojna dogoni i nas i ci którzy przeżyją będą potrzebowali innego rodzaju terapii? Nie ma łatwych pytań ani łatwych odpowiedzi, z szacunkiem odnoszę się do osób, które mają inne zdanie, ale osobiście uważam, że należy zrobić wszystko żeby zapobiec konfliktowi globalnemu i cieszę się, że mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że przywódcy "wolnego świata" podejmują decyzję, które popieram (oczywiście abstrahując od motywacji oraz dużo większej wiedzy, którą mają decydenci).

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-04 20:26:13
04.03.2022 15:18
Hajle Selasje
105

Stoltenberg wyraźnie potwierdził że nie będzie no fly zone:(

Bardzo dobrze, naprawdę się zastanawiam na ile popieranie idei "no fly zone" świadczy o występowaniu u pewnych osób "death wish", na ile świadczy o traktowaniu tego, co się dzieje w pewien odrealniony sposób (jak film wojenny albo grę komputerową), a na ile jest przejawem bardzo mocno zbudowanego systemu wartości (pomagaj słabszemu) z pełną gotowością do ponoszenia konsekwencji. W tym ostatnim przypadku jestem dodatkowo ciekaw ilu zwolenników brawurowych rozwiązań ma własne dzieci, co moim zdaniem znacząco wpływa na skłonność do tego, by nie eskalować obecnego konfliktu.

04.03.2022 14:02
Hajle Selasje
105

To za chwilę może być nieaktualne

Mając na względzie tę wielokrotnie przywoływaną nieobliczalność Putina trudno zaprzeczyć, że podział świata na proste, utrwalone już strefy wpływów stał się w dużej mierze nieaktualny - przynajmniej z punktu widzenia naszego poczucia bezpieczeństwa. Niemniej jednak zachęcam do próby kalkulacji. Moim zdaniem wojna NATO z Rosji byłaby dla nas "opłacalna" tylko wtedy, gdybyśmy przyjęli, że obecnie, z uwagi na aktualne deklaracje i wzburzenie moralne świata Zachodu mamy gwarancję zapewnienia naszej integralności terytorialnej, a w razie potencjalnej agresji za 5 czy 15 lat czeka nas nowa Jałta (bo np. Trump zostanie prezydentem albo USA skupią się na swoich interesach np. na Tajwanie). Nie znajduje innego scenariusza, w którym mielibyśmy interes w rozlaniu się konfliktu z Rosją tu i teraz, ale może mam małą wyobraźnię.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-04 14:04:31
04.03.2022 09:37
5
odpowiedz
11 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Polacy to jednak naród, który chyba nigdy się nie nauczy myślenia w kategoriach polityki realnej. Rzeczywiście można odnieść wrażenie, że gdyby decyzja należała do przeciętnego Polaka, to NATO już dawno wypowiedziałby Rosji wojnę. Myślicie, że wojna konwencjonalna z Rosją stanowiłaby większe zagrożenie dla mieszkańca Miami czy Warszawy? Ukraina wywiera coraz większą moralną presję na interwencję, a Polacy się dają podpuszczać z Migami, tak że faktycznie NATO musi nam dawać po łapach. Oczywiście, że nie jest dobrze patrzeć jak z rąk bandytów cierpią niewinni ludzie, a wiele obrazów rozrywa serce. Ale całą tą złość proponuję wykorzystać na pomoc humanitarną, my Polacy akurat możemy się tutaj wykazać. Argumentować za "no-fly zone" można dwojako. Możliwy jest argument z moralności. Ale jeśli tak, to dlaczego nikt nie oczekuje, że NATO jako dobry policjant będzie regularnie zaprowadzał porządek na świecie np. w Korei Północnej? Drugi argument mówi, że jeżeli nie powstrzymamy Putina teraz, to przyjdzie po nas w dalszej kolejności. Przyjdzie albo i nie, nie jesteśmy w przeciwieństwie do Ukrainy w bezpośredniej sferze wpływów Moskwy, która zresztą z każdym dniem wykrwawia się gospodarczo, a częściowo także militarnie. Poza tym ta argumentacja nijak się ma do bitej żony, której należy pomoc z pobudek czysto etycznych. Czas żebyśmy zrozumieli w Polsce, że w interesie Ukrainy jest rozlanie się tego konfliktu na cały świat, a w naszym interesie to nie jest. Stawianie takiej argumentacji jest trudne, bo w Polsce mieszkało i zaraz zamieszka mnóstwo Ukraińców, obrona Kijowa ma dla nas kapitalne znaczenie, a Duda zaprzyjaźnił się z prezydentem Ukrainy. Ale jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za Ukrainę, do jakkolwiek smutnych konstatacji to nie prowadzi. Zachód ma liczne grzechy zaniechania względem Rosji z przeszłości, ale nikt mający odrobinę zdrowego rozsądku nie stwierdzi, że obecnie Zachód odwraca głowę od tego, co się dzieje.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2022-03-04 09:38:28
30.04.2021 17:24
😉
Hajle Selasje
105
Image

Jesteś księdzem, że zadajesz sobie takie pytania patrząc w lustro?
Niech każdy zacznie zmieniać świat od siebie, to będzie nam się żyło trochę lepiej.

A jeżeli chodzi o Twoje pytanie, to polecam:
https://episkopat.pl/benedykt-xvi-kosciol-a-skandal-wykorzystywania-seksualnego-pelny-tekst-polski/

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2021-04-30 17:28:33
30.04.2021 15:33
odpowiedz
7 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Odpowiem w punktach:

1. Odnośnie tego, co jest sens wrzucać, a co nie w tym wątku - do mojego merytorycznego wpisu, w tym do pytań, się nie odniosłeś, więc uznałem że wrzucę coś niebezpośrednio związanego z tematem, ale jednak związanego i to bardzo, z punktu widzenia targających nami wszystkimi różnic
2. Sam fakt, w jaki sposób opisałeś filmik (z całkowitym pominięciem początkowej agresji drugiej strony) świadczy o tym, że coś jest nie tak. Poza tym dajesz obszerny wywód, który świadczy że zupełnie nie czujesz symboliki tego filmu - i nawet nie chodzi mi o symbolikę chrześcijańską, tylko o symbolikę prostoty ludzkich gestów i pojednania, które wychodzą od osób tak różnych jak ogień i woda.
3. We mnie filmik budzi jednoznacznie pozytywne skojarzenia i współczuję osobom, które traktują go jako materiał do rozważań na temat niegodziwości drugiej strony. Uważam, że stosunek do tego filmu przebiega wbrew tradycyjnym podziałom i mówi o nas coś bardzo ważnego; jeżeli do kogoś nie przemawia symbolika tej sceny, to może czas spojrzeć w lustro i odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań. Jeszcze nie jest za późno.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2021-04-30 15:48:29
30.04.2021 12:49
odpowiedz
6 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

W tym filmiku liczą się dwie osoby i żadna z nich nie jest Rydzykiem. Dwie piękne osoby. Ale żeby to dostrzec trzeba zachować swoje człowieczeństwo, a nie patrzeć przez ideolo-okulary.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2021-04-30 13:02:52
30.04.2021 12:40
odpowiedz
1 odpowiedź
Hajle Selasje
105
Wideo

Z dedykacją dla wszystkich, ku przypomnieniu, że wszyscy tak naprawdę jedziemy na tym samym wózku:

https://youtu.be/X1GR37mbNiU

Nie znalazłem oryginalnego materiału (bardzo chętnie bym się zapoznał), więc wrzucam to, co znalazłem opatrzone tendencyjnym komentarzem - ale nie o komentarze tutaj chodzi, tylko o spotkanie z drugim człowiekiem.

29.04.2021 15:39
Hajle Selasje
105

Śmieszne są te minusy, szczególnie dla kogoś, kto nie zaglądał na to forum od kilku lat.
O ile dawanie plusów najbardziej popieranym wypowiedziom rozumiem, o tyle dawanie minusów sprzyja atawistycznym odruchom stadnym i nie ma nic wspólnego z dyskutowaniem. Dziecinada.
Zamiast znaczka "-" powinna być możliwość zgłaszania wypowiedzi stanowiących spam albo naruszających regulamin.
Mam świadomość, że tego typu dyskusje pewnie były kilka lat temu, ale jak widać kwestia dawania minusów budzi emocje, więc wtrąciłem swoje trzy grosze.

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2021-04-29 15:39:41
29.04.2021 13:27
odpowiedz
2 odpowiedzi
Hajle Selasje
105

Szkoda, że pierwszy post to nie jest zaproszenie do dyskusji (na bądź co bądź forum dyskusyjnym) tylko apel ideologiczny, który niczego nie niuansuje. Ale nie czas żałować róż, gdy płoną lasy naszych czystych świeckich dusz wysadzone w powietrze przez katotalibów.
Rozumiem, że można żyć w swojej bańce, ale dla osoby, która żyje w dużym polskim mieście, rozmawia z ludźmi, obserwuje się co dookoła dzieje, opowieści o złych proboszczach - demiurgach sterujących potulnymi dyrektorami szkół wywołuje tylko pusty śmiech w czasach, gdy w polskich szkołach dominuje symbol błyskawicy. Pieklicie się tutaj i pienicie, stroicie gombrowiczowskie miny, a sami w większości widzicie mniej więcej to samo co ja, czyli radykalnie odmienne obrazki. A jeżeli nie, to czas wyjść z jaskini.
Śmiem twierdzić, że w wielu polskich szkołach zajęcia z etyki też nie będą neutralne światopoglądowo, tylko akcenty będą się rozkładać w drugim kierunku, wywodzącym się z nurtu tzw. oświeceniowego racjonalizmu, bo jak słusznie zauważyłeś etyki będą nauczać m.in. "osoby o określonym światopoglądzie".
Jeżeli dojdzie natomiast do faktycznego przymuszania niewierzących uczniów do chodzenia na religię tudzież religię nauczaną pod pozorami etyki to tacy przymuszeni uczniowie bardzo skutecznie będą sabotować przekazywanie jakichkolwiek treści, co jest stałym problemem katechezy w Polsce.

zajęcia etyki prowadzone są zazwyczaj przez tych samych katechetów, którzy nauczają religii

Istnieje jakaś statystyka?

Oczywiście, to pewne uproszczenie, ponieważ zdarzają się też świetni księża-nauczyciele czy niezwykłe siostry-katechetki. Wyjątki potwierdzają jednak w tym wypadku regułę.

Podobny opis pasuje do wszystkich polskich nauczycieli.

To sprawia, że konstytucjonaliści biją na alarm: zagwarantowana wolność wyznania i neutralność światopoglądowa instytucji publicznych może zostać w tym wypadku pogwałcona.

Którzy konstytucjonaliści?

Ciekawe jest to, jak pewne zjawiska postępują. Myślę, że jeszcze jakiś czas temu postulat wprowadzenia obowiązkowych zajęć z etyki obok zajęć z religii był postulatem środowisk lewicowych. W tej chwili okazuje się to narzędziem konserwatywnych radykałów do prania mózgów. Ot, mądrość etapu.

Jeszcze tylko taka refleksja, że polska edukacja aktualnie staje przed rzeczywiście być może największym wyzwaniem od wielu, wielu lat i musi się zmierzyć ze zniwelowaniem skutków pandemii, która powaliła na kolana cały kruchy system edukacyjno-pedagogiczny. Ale widać, że nauczyciele mają inne zmartwienia na głowie :)

post wyedytowany przez Hajle Selasje 2021-04-29 13:43:51

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl