Niech naprawią debilne AI w M2, żeby komputer nie zrywał sojuszy w losowych momentach, poprawią grafikę i M3 nie będzie potrzebne. Bo na razie wygląda na to, że zrobią Anno 1800 w średniowieczu, tylko rozbudowane konsekwencje prowadzenia wojen.
Dowód na to, że dawniej gry nie były wcale takie wspaniałe i dopracowane. Blizzard całymi latami nie był w stanie pokonać dziur w grze wykorzystywanych przez cheaterów w grze online. Od duplikowania przedmiotów, przez podstawianie jako umiejętność (a więc niewymagająca korzystania z many) zaklęcia Armageddon. W singlu bardzo dobra, historia również oraz niedościgniony klimat.
Wstawaj Mati, zasrałeś łóżko.
Hollywood nie "przepali kasy", bo na 1 eksperyment, jak Joker, zrobią 10 filmów pod nastolatka z USA i Chin i na tym zarobią.
Czyli dobre wdrożenie do wojny z AI, bo tak to będzie wyglądało. Nie lubię elonka, bo to kolejne duże dziecko z miliardami, ale miał rację, jak powiedział, że AI nie musi być mądrzejsza od ludzi, wystarczy, że będzie szybsza.
Ta gra, to jest zabugowane gówno i nic jej nie ratuje, żadne patche community. Powinna zostać zdelegalizowana.
Pewnie będzie nacisk na ochronę środowiska. Ból dupy prawakoidów zwiększa się.
XDDD no typowe REEE ZRUB GRE O IZLAMIE REEEE
3 miesiące temu napisałem na X, że Mahomet to pedofil. Czekam nadal na te legendarne urzynanie łba.
Ty liczysz na to, że 15 lat później będzie na ciebie działać to samo, co wtedy? "MUJ BRAT CI UCIEK" No coś niesamowitego, wcale nie wiadomo, że się go dogoni. Zwłaszcza że to jest tytułowy Diablo.
Czyli zdawało ci się, że będzie jazgot, jazgotu nie ma, więc musisz wyjaśnić, dlaczego nie.
Tak bardzo amerykański, że w Polsce mohery i grażyny potrafiły zjebać na ulicy aktora z jakiejś telenoweli, bo zachowania jego postaci im nie pasowały.
Czyli małomiętki pozostaje małomiętkim: przejąć studio, zamknąć, można zaczynać weekend. A poniedziałek od nowa.
1. Quake 2 (zupełnie co innego niż Q1)
2.Gothic 3
3. wszystkie RPG po Oblivionie, jak wprowadzili te wszechobecne GPS-y, które prowadzą cię pod sam cel. Po Morrowindzie, gdzie miałeś tylko opis, gdzie masz iść, było to jak przejście ze studiów do przedszkola.
Zamienisz, jak ci się zepsuje i okaże się, że tego modelu już nie ma w sprzedaży.
Gry kiedyś: fabuła, która wciągała na godziny.
Gry obecnie: no patrz, tutej jest taki efekt, że głowa mała, a tam jeszcze 100 innych i teraz twój komputer możesz wywalić na śmietnik i iść po nowy, bo 20 fps na średnich to nie zobaczysz tych efektów.
Osobiscie nie posiadam i nie uzywam PC od okolo szesciu lat
Mowi sie, ze kazdy ma w domu peceta
Ty czytasz to, co piszesz?

Niczego takiego nie będzie, będą to nijakie meble dla każdego, czyli dla nikogo. Tak są robione wszystkie meble Ikea i te też nie będą inne. Oni kierują produkt do najwyższej części rozkładu normalnego (te najciemniejsze pola)
Idealizujesz. Pamiętasz tylko te świetne tytuły, bo były warte zapamiętania, ale była cała masa gniotów. Tym bardziej że kiedyś grę mogła stworzyć od A do Z jedna osoba, potem ta branża została przejęta przez studia, dopiero później pojawiły się znów "indyki" robione przez jedną osobę czy małe studio. I kto ma te gry tworzyć? Ikea? Oni tylko wchodzą na jakiś tam segment rynku. Masz pretensje do marketu meblowego, że EA / Blizzard czy inne studio nie robi dobrych gier. XD
"Czesc wszystkim potrzebuje pomocy w znalezieniu gry z mozna powiedziec dziecinstwa"
Ale czyjego dzieciństwa? Bo dla jednych to są lata '80 dla innych już po roku 2000.
"Heroes might and magic byl tam rozne rasy glowny bohater itp lecz nie byla to gra turowa a akcja sie dziala caly czas"
King's Bounty, to jedyne, co mi teraz przychodzi na myśl.
"po trzydziestce"
"Nie wiem czy można się zapisać w tym wieku gdzieś. "
No w tym wieku, to tylko na kwaterę na cmentarzu. Ja pierdolę, 30 a zramolenie jakbyś miał 70.
Zasoby naturalne, a kontkretnie to woda pitna. Bitcoiny zdechną, wszystkie spekulacyjne bańki, a woda będzie zawsze ludziom potrzebna.
"osoby z których się śmiano śmiały się razem z autorami tych żartów"
A znasz te osoby?
Polacy: czemu wszyscy mają ból dupy o jakieś żarty?
Również Polacy: EJ DLACZEGO W UK/NIEMCZECH/GDZIEKOLWIEK TAKIE RZECZY PISZO/MUWIO O POLAKACH RZEBY NIE MY TO BY MUWILI PO NIEMIEDZGU HURR DURR
Mało to razy MSZ interweniował, bo ktoś gdzieś tam zażartował o Polakach? Ostatnio na Islandii, ale było tego dużo więcej, nawet za PO w Niemczech ktoś się zbulwersował.
"Jar Jar Binks tylko udawał fajtłapę, w końcu to Lord Sithów."
2021, a ktoś NADAL to tostuje
XD Jak Gwiezdne Wojny (space opera) ma być konkurencją dla Diuny (sci fi)? Gra o tron to konkurencja dla Ogniem i mieczem? W końcu tu i tu tłuką się bronią białą.
Ten Skyblivion to taka Arrinera świata gier: już prawie jest, już za momencik, jeszcze z miesiąc, może dwa, no nie więcej niż pół roku, a już za rok, no góra pięć lat będzie gotowe. Srał ich pies, teraz ta gra (oryginalny Oblivion) już tak się zestarzała, że niech ten projekt wsadzą do śmietnika.
Przecież to jest gra, a nie program do nauki XD wszystkie modele XD ty masz pojęcie w ogóle, o czym piszesz? Modeli jest mnóstwo, a licencji na użycie nazw i wyglądu aut nie rozdają za darmochę.
"Jak rozpętałem II wojnę światową" zestarzała się całkiem nieźle, a na pewno lepiej niż "Sami swoi".
A ze sceny z przesłuchania na posterunku Gestapo śmiali się nawet znajomi Niemcy.
Po to, żebyś nie strzelał z łuku na 100 kilometrów, nie leciał jak rakieta po podskoczeniu do góry i nie leciał jak ptak, jak wyskoczysz ze skalnej półki w górach.
Bo na Ziemi jest JU ES EJ, a z nimi się nie pogrywa. Chyba że jest się JU ES EJ, ale JU ES EJ jest tylko jedno.
"Wszyscy zaczynamy swoją przygodę z Marvelem od pierwszego Iron Mana. Czas to wreszcie zmienić."
Nie, nie wszyscy. Tylko autor.
"Jednak w każdym takim patchu powinny być dodawany jakiś content.
To jak w patchach content, to co powinno być w DLC?
"Co przez ten czas zrobiła korporacja zatrudniająca 2000 ludzi?"
To, że zatrudniają 2000 ludzi, to nie znaczy, że wszyscy pracują nad CP2077. W browarze nie każdy zatrudniony pracuje przy produkcji piwa.
Naprawa cieni, to jest pryszcz, lepiej niech naprawią zjebane AI (chociaż tego to się nie da tak prosto naprawić).
uhuhuhuuu buu dobra ot zła nie odrurzniajo
Dobrze, że tacy jak ty odróżniają. Bolszewizm nie wyparował, dlatego stalinowska rosja to zamykanie gejów, Chiny przestały penalizować go dopiero w 1997. No komunizm taki tolerancyjny.
To społeczeństwo nadaje się na śmietnik. Porównywanie zachodniej Europy do komunistów XD Sobie sprawdźcie status gejów w okresie stalinizmu w ZSRR, w Chinach dopiero w 1997 przestali zamykać gejów w więzieniach. Tak, zgadza się UE = ZSRR = ChRLD.
Typowe wolaki: przyspawane dupami do stołków, trzeba ich diaksem odcinać.
Już na starcie bzdura. Nie ma czegoś takiego, że ktoś przez x lat w ogóle się nie zmienił. Jedynie pewne upośledzenia się aktywują, a inne przechodzą w stan uśpienia. Oskarek zabija się o lody w Lidlu, a za 20 lat będzie zabijał się o laczki Kubota.
Po takiej akcji w Wolsce trzeba by jakieś małe województwo zamienić na więzienie.
To ocenę 0,5 o powinieneś dostać ty za głupotę, a nie gra za to, że jej nie rozumiesz. Jak nie znam chińskiego, to nie oceniam chińskiej literatury.
Rozumiem, że byłeś w tym słynnym postapo świecie i wiesz jak on wygląda? Bo ani zona na Ukrainie ani strefy zero w Hiroshimie i Nagasaki nie wyglądają jak Fallout.
Te społeczeństwo nadaje się do śmietnika, oszuści są gloryfikowani a ich ofiary są wyśmiewane. Przy was szczury i karaluchy to miłe stworzenia.
Sugerowanie, że oni tę grę robili tyle lat XDD jeżu słodki w morelach, z kim ja tu muszę siedzieć
Dobrze, że w latach '90 skakałeś u ojca z jajka na jajko, bo jak byś zobaczył, ile gier wychodziło po polsku, to byś się wyhuśtał na gałęzi.
spoiler start
prawie żadne, były pojedyncze tytuły w rodzaju Baldurs Gate czy Heroes 3
spoiler stop
Zaraz będzie biegunka, że skoro speedruner skończył misję w 8 sekund, to znaczy że gra jest krótka.
FarCry 4 można skończyć całe w 15 minut bez jednego wystrzału. Ubisoft chyba upadł na łeb.
"Teraz by kupić taką płytę trzeba wydać od 1300-2000zł"
Czej, ty narzekasz w 2020, że sprzęt nie kosztuje tyle, co w 2012?
Do każdej tej budy dodać ledów za 10-20 zł i można je sprzedać dwa razy drożej.
Ostatnio składałem kompa synowi kolegi z pracy, to ledy sprzedały się lepiej niż moc. Zalecałem "skromną" budę, ale budżet by starczył na coś z GF 30xx. Niestety, ledy w obudowie zrobiły robotę, wybrał budę z lampeczkami i GF 20xx
Klimaty filmu SF z lat '80, dla mnie mistrzostwo świata. Teksty Rexa, wyraziście nakreślone, kto jest dobry, a kto zły, bez odcieni szarości. Dla osób, które lubią "Predatora", gry na Atari po prostu must have. Główny bohater, po wymaksowaniu jest nie do zabicia, dla zwykłych NPC, zupełnie jak napakowani koksem bohaterowie rodem z filmów akcji z lat 1980. 9/10 bo jest po prostu za krótka, z drugiej strony, lepsze kilka godzin treściwej akcji, niż kilkanaście rozwodnionej brei.
"Kelebrimbor przez swoją ciągłą arogancje jest mega irytująca postacią"
Bo ma jedyny pierścień, który go deprawuje?
"Ma małą wytrzymałaś więc często giniemy."
Ja przez cały dodatek nie zginąłem ani razu, więc to nie Kelebrimbor jest słaby, tylko ty jesteś cienki w tę grę.
Wątek ekonomiczny jest po prostu śmieszny: wsparcie z kraju jakiegoś tam: kilkadziesiąt lub kilkaset dolanów. Jak nie chcieli dłubać się z chorymi kwotami rzędów miliardów, to mogli to zrobić w tonach złota, byłoby bardziej z sensem, a tak to wygląda, jakby koszt całej wojny wynosił ze 100 tyś dolarów i mogłaby to sfinansować osoba, która wygrała w totolotka milion złotych.
Walka - nie ma żadnej możliwości, żeby podjeść skrycie do obcych. Siedzą dwa ufoki, tyłem do nas, coś tam robią nad zwłokami i wystarczy podejść do nich na jakąś odległość, żeby w cudowny sposób nagle odkryli naszą obecność, co dodatkowo kwitowane jest animacją, która po paru misjach jest męcząca, a po jeszcze kilku kolejnych po prostu wkurza. Takie rzeczy, jak skryte podejście, już były w Jagged Alliance 2, gdzie można było się schować i znienacka wypalić z karabinu w nic nie spodziewającego się wroga.
Na osobny akapit zasługuje spolszczenie. Dialogi są po prostu drętwe, kryptonimy przetłumaczone dosłownie brzmią czasami śmiesznie "UDERZENIOWY JEDEN" "WYSOKIE NIEBO" - co to w ogóle znaczy "wysokie niebo", a gdzie się podział "niskie niebo"? Zabili go, czy awansowali i dlatego stał się wysokim niebem? A może urósł? Stopnie żołnierzy też pojechali po bandzie: "Squaddie" przetłumaczony jako "żółtodziób". W miarę sensowna ranga przetłumaczona na żargonowe określenie kogoś początkującego.
Nie wiem, jakim cudem ta gra ma tak wysoką ocenę.
spoiler start
nie, nie grałem w pierwszego XCOM, więc nie żyję wspomnieniami "kiedyś to kurła był czasy, tera ni mo nawet czasuf".
spoiler stop
Patrząc na grę z obecnej perspektywy jest to dość przeciętna gra, ale porównując do pierwszej części jest to bardzo duży krok naprzód.
No to jest właśnie ten level scaling, że zwykły łachmyta doliniarz na początku gry ma jakiś kij, a po kilku godzinach gry biega z jakimś mieczem klasy Masowy Rozrąbywacz Smoków, bo główny bohater taki ma.
"mechaniki auto-regenerującego się nitro i driftowego, niezniszczalnego modelu jazdy bez żadnych konsekwencji w arcadowych ścigałkach"
Sam sobie odpowiedziałeś: to są ARCADOWE ścigałki, a nie symulatory. W grach mających ambicje symulacji nie ma takich rzeczy. W zręcznościowych grach liczy się... no z zręczność, a nie planowanie, kiedy to użyć najlepiej tego nitro czy czegoś, tylko masz się tym bawić. Jak chcesz symulatora, to kup inną grę.
Bez przesady z tymi limitami czasu. W Fallout 1 jak najbardziej uzasadniony - woda w krypcie się kończy, gracz powinien mieć nieskończoną ilość czasu, żeby tę kryptę uratować? To byłoby kompletnie pozbawione sensu - po co w takim razie wysyłają tego nieszczęśnika na pustkowia? Poza tym nawet te 150 dni to dość czasu żeby było na główne i poboczne zadania, ale jednak ten "cierń" siedzi, że tego czasu nie jest nieskończona ilość. 500 dni na uratowanie krypty przed mutantami też jest rozsądnym ograniczeniem.
PoP godzina - tak samo. Mamy ratować księżniczkę, bo przecież jej oprawca nie będzie siedział tygodniami i czekał. Limit czasu miał być nawet w Diablo 1, gdzie miało dojść do jakiegoś ustawienia gwiazd czy czegoś i Diablo miał stać się tak potężny, że pokonanie go miało być niemożliwe.
Pudło przy 90% szans trafienia? Cóż, znam ludzi, którzy bardzo dobrze strzelają z prawdziwej broni, a czasami mają taki dzień, że ustrzelenie 40 pkt w 5 strzałach wydaje się być dla nich awykonalne. 90% to wciąż mniej niż 100%.
Najgorsze jest zdecydowanie oszustwo na rzecz AI. To było już w pierwszym Starcrafcie: komputer trzaskał jednostki jak z karabinu, zwłaszcza te podstawowe.
Bez przesady z tymi limitami czasu. W Fallout 1 jak najbardziej uzasadniony - woda w krypcie się kończy, gracz powinien mieć nieskończoną ilość czasu, żeby tę kryptę uratować? To byłoby kompletnie pozbawione sensu - po co w takim razie wysyłają tego nieszczęśnika na pustkowia, skoro zapas starczy na nieskończoność? Poza tym nawet te 150 dni (opcjonalnie 250) to dość czasu żeby było na główne i poboczne zadania, ale jednak ten "cierń" siedzi, że tego czasu nie jest nieskończona ilość. 500 dni na uratowanie krypty przed mutantami też jest rozsądnym ograniczeniem.
PoP godzina - tak samo. Mamy ratować księżniczkę, bo przecież jej oprawca nie będzie siedział tygodniami i czekał. Limit czasu miał być nawet w Diablo 1, gdzie miało dojść do jakiegoś ustawienia gwiazd i Diablo miał stać się tak potężny, że pokonanie go miało być niemożliwe.
Gdyby serwisy samochodowe działały jak te w grze:
- Cześć, wiem, że jesteś tu nowy, ale masz już doświadczenie, to tu masz na podnośniku Forenido Manadu, trzeba w nim wyjąć silnik i naprawić UPG, pamiętaj tylko, żeby zapłon wyjąć jak auto jest na ziemi.
- A znam ten model, wiem jak go dosięgnąć jak jest na podnośniku, to potem od razu wał rozepnę.
- Słuchaj gówniarzu, nie wiem czego cię tam nauczyli w poprzednich warsztatach, ale u nas tak się NIE ROBI. JAK MÓWIĘ, ŻE MASZ GO WYJĄĆ JAK AUTO JEST NA PODNOŚNIKU TO WYJMUJESZ NA PODNOŚNIKU, JAK SIĘ NIE PODOBA, TO SZUKAJ INNEJ ROBOTY. CZY-TO-JEST-JASNE?!
[odchodząc do swojej roboty mamrocząc pod nosem]
- Zasrane pokolenie Z. "wiem jak dosięgnąć jak jest na podnośniku". Do czego ten świat zmierza?
Druga sytuacja:
- Słuchaj, tu masz Mazaki Redfloor, trzeba w nim niektóre tuleje wymienić. Po sprawdzeniu okazało się, że ich stan jest na 15%. Właściciel powiedział, żeby założyć takie o stanie 45%.
- A to nie powinno się wymienić kompletu nowych?
- SZLAG MNIE ZARAZ TRAFI, TEN ZNOWU SWOJE! SŁUCHAJ, WYNOŚ MI SIĘ STĄD I WIĘCEJ NIE POKAZUJ NA OCZY. Perfekcjonista zasrany, jak mu mówią 45% to ten chce nowe wsadzać. JESZCZE TU STOISZ ZASRANY TRYTKARZU? ZJEŻDŻAJ STĄD, TWOJE RZECZY PRZYWIOZĄ CI JUTRO, TYLKO NIE CHCĘ CIĘ TU WIĘCEJ WIDZIEĆ!
Tylko że Cyberpunk 2077 będzie miał premierę w tej samej dekadzie co Wiedźmin 3, bo druga dekada kończy się 31.12.2020 a nie 31.12.2019. Za rok na gry online ukaże się "Bardziejsze podsumowanie dekady"
"Banki centralne z całego świata zawarły tajny pakt"
I o tym super tajnym pakcie można przeczytać na stronie internetowej o grach komputerowych. Bardzo tajny pakt. Super mocno tajny. Mnóstwo tajności, ten wpis też jest tak tajny, że fiu fiu. Teraz na dowód podaj link do filmu na YT.
Więc Canon, firma japońska, umieściła EURion, żeby nie podpaść rządowi państwa Unia Europejska. Bardzo ciekawe, nie powiem.
Skorumpowane oddziały policji ścigają przestępców za wszelką cenę? XDDD Myślałem, że policję się korumpuje, żeby tego NIE robiła XD
- Panie bagieto, tu jest łapówka dla pana: 2000$.
- Co, ja mam cię łapać za takie grosze? Wyskakuj z kasy łachudro, albo nie będzie pościgu.
Wróciłem do Commandos po latach (pierwszy raz grałem w nią zaraz po premierze). Cóż, obala ona mit o tym, że kiedyś gry były trudniejsze. Zachowania wrogów są liniowe i bardzo przewidywalne, a po przejściu kilku misji odkrywamy sposób myślenia ludzi, którzy projektowali mapy i przechodzi się je bez większego problemu. Dodatek "Beyond the Call of Duty" przyniósł kilka nowych umiejętności (sprowokowanie rzucaniem kamieni, podrzucenie paczki papierosów, wzięcie zakładnika) oraz nieco wygładzoną grafikę i muzykę w tle, ale też misje jakoś poziomem trudności głowy nie urywają. Dźwiękowo też dość ubogo jest. Co można powiedzieć, to grafika jakoś nie trąci myszką, piksele nie kłują w oczy, pomimo że od premiery minęło ponad 20 lat. Pomimo tego gra jest dość grywalna, nie mogę powiedzieć, żebym zmuszał się do jej przejścia. Ale na pewno nie ma startu do wydanego rok później Jagged Alliance 2.
"Przelicznik procentowy jest po to żeby poinformować nie ile % obrażeń zadasz tylko czy trafisz lub nie."
Dziena kapitanie Oczywisty.
"Nawet przy 99% jest ten 1% szansy na niepowodzenie."
Ale przy szansie 3% zacięcie co drugi strzał? XDDD
"Ale to też gra pozwala ustawić odpowiednio niski poziom żebyś sobie poradził."
Śmiechłem, bo ta gra w ogóle nie jest trudna, tylko ma głupi system losowości i niedorobione udźwiękowienie.
A, bo jak coś brzmi egzotycznie, to od razu gorsze? Urugwaj i Botswana mają niższy wskaźnik korupcji niż Polska.
IMO to też takie dodatkowe "testowanie" moralności gracza: czy będzie "dobry", mimo, że jest to trudniejsze czy "zły", bo tak jest łatwiej.
W KOTOR2 mogłeś być zły do szpiku kości: miałeś do wyboru - uratować mistrzów Jedi, albo ich unicestwić. Na końcu i tak lądowałeś na planecie opanowanej przez Sithów i dokonywałeś czystki. W zależności od tego, czy grałeś po jasnej czy ciemnej stronie mocy stawałeś na czele Imperium albo doprowadzałeś do jego upadku.
Jest z brodą chyba tylko dlatego, że większość graczy olewała golenie się i grała brodatym.
Masz rację. Ja nie ufam samochodom z EURO 6, bo nie generują spalin. Nie ma to jak wspaniała chmura czarnego dymu za KLASYCZNYM, powtarzam KLASYCZNYM dizelkiem z końca lat 90' który jeździł nawet na olej po frytkach. A jak widzę Ziła, który zostawia po sobie chmurę niebieskiego dymu, która wisi jeszcze 10 minut po tym, jak samochód odjedzie, to mi się łezka w oku kręci i stwierdzam, że urodziłem się co najmniej 30 lat za późno.
Argument z tyłka. Jednostkowy przypadek o niczym nie świadczy.
Admin: Użytkownik Forum zobowiązany jest do unikania używania wulgaryzmów, także w postaci skrótów: §2 podpunkt 2b Regulaminu Forum -> https://www.gry-online.pl/regulamin.asp?ID=2
"systematyczną defragmentację plików"
Przepraszam, czy to rok 2000, wszyscy używają Windows 98 na FAT 32?
Bardzo trudno mi jednoznacznie ocenić tę grę. Z jednej strony bardzo fajny klimat, ciekawe zdania oraz fabuła. Z drugiej: pełno irytujących błędów i dziwnych działań algorytmów losujących. Np. otwieram skrzynię używając skilla "włamywacz". Szansa powodzenia 60% udaje się za... dziesiątym razem, w międzyczasie jeszcze krytyczna porażka, co wymaga naprawy przez inną postać ze skillem "mechanik" (tu się udało za pierwszym razem, bo ponad 90% szansy na sukces). Za to broń, która ma 3% szans na zacięcie potrafi zaciąć się... co drugi strzał. Pudło przy szansie trafienia ponad 70%? Nie ma problemu, też z 7-8 razy pod rząd. Do tego, jeśli zaznaczymy jedną postać, po czym zapiszemy grę i wczytamy ją, to zaznaczona jest cała drużyna. Powoduje to narastanie irytacji, jeśli chcemy coś zrobić jedną, konkretną postacią, a przez przypadek przestawiamy całą drużynę, co szczególnie bywa szkodliwe, jeśli ktoś wpakuje się np. na minę. Te idiotyczne niedoróbki powodują zniechęcenie i to, że po prostu nie chce się grać w ten tytuł. Do tego monotonna muzyka oraz dziwne odgłosy wydawane przez przeciwników. O ile jakieś pomrukiwania wydawane przez zwierzęta są ok, to co to za dziwne dźwięki, które wydają ludzie? Odgłosy przypominające rzyganie. I mają dokładnie tę samą bolączkę, co muzyka: w kółko to samo. Ogólnie pod względem urozmaicenia dźwiękowego to słabiutko.
Daję 5/10, ale jak ktoś jest odporny na takie głupie działania losowe oraz rzeczy jak z tym wybieraniem pojedynczych postaci, to może dodać 2 punkty. Trochę zmarnowany potencjał.
>Ten system ograniczeń wiekowych jest strasznie durny i niespójny.
Bo różne kraje mają różne ograniczenia? Nie ma jednego dla całego świata?
>w USA (kraju, w którym ludzie rodzą się ze strzelbą w rękach)
Lepiej wyjdź z piwnicy i dowiedz się, jak wygląda prawo do posiadania broni w USA, bo na razie do chrzanisz farmazony.
http://wykop.ginden.pl/gun_law_america.html
Na miejscu ich wszystkich, to bym wstydził się do swojej filmografii przyznawać się do tego szajsu, który z Mad Maxem wspólny ma tylko tytuł.
Optymalizacja tej gry to jakaś kpina. Na i7, GTX870 gra wygląda jak gówno, graficznie to gorzej niż Medieval 2. Rozpikselowane jednostki, jedynie mapa wygląda w miarę. Jednostki chodzą bokiem, a z większego oddalenia to przesuwające się plamy kolorów.
>wadliwe łatki uszkadzają komputery
Masz rację, ja ją zainstalowałem i pękła mi spacja
>A może inni niech uczą się polskiego?
>Ja nie kupuję gier które nie będą w polskiej wersji. Nie mam zamiaru wspierać wydawców którzy mają wylane na polską społeczność.
Tak, będą się uczyć jednego z najtrudniejszych języków, żeby wejść na, relatywnie, niewielki rynek gier XD Polski rynek gier to >500 mld $, dla porównania o 1/3 mniejsza Malezja ma ponad 580, a dwukrotnie mniejsza Holandia 570, to już bardziej opłaca się malezyjskiego uczyć dla gamedevu.
TAK! Mam nadzieję, że przejdzie ta nowelizacja ustawy i na tworzenie gier trzeba będzie mieć licencję: państwowy egzamin i potwierdzanie umiejętności co 3 lata, rzecz jasna płatne.
Tak, krasnoludki z Intela włamały się do komputerów i popsuły wszystkie procesory wyprodukowane od 1998 roku. Popsuły w taki sposób, że najbardziej odczują to serwery, a nie desktopy, dzięki temu wielkie korporacje w rodzaju Facebook, Amazon czy Google nie będą pozywać Intela na milionowe odszkodowania i Intel zarobi na tym trylion gazylionów. XDDD
"porównań opublikowanych przez Phoronix wynika, że zmiana nie ma żadnego wpływu na wydajność gier"
2018 gry-online odkrywa, że procesor odgrywa drugorzędną rolę w grach
Każda wersja językowa to koszty: tłumaczenie, aktorzy, studio nagraniowe, żeby nagrać linie dialogowe. A, czy nam się to podoba, czy nie, to polski rynek gier jest po prostu bardzo mały. Robiąc grę po angielsku automatycznie otwierasz sobie drzwi do większego rynku zbytu.

Co ty bierzesz, jakim murzynem? Jak obejrzysz chociażby film na assassinscreed.wikia to widać od razu, że murzynem nie jest. Kształt nosa raczej wskazuje na Semitę. A nawet jeśli, to co z tego? Seria AC przeszła już wycieczkę wokół całego świata, do Chin, przez Europę po Nowy Świat.
Przecież masz powiedziane nawet w filmie, że akcja gry to ok. 49 r. pne. Wówczas piramidy stały już od ok. 2500 - 2600 lat.
zubek O to, że R* zrobił do GTA V apkę na smartfony do tuningu aut czy tresury Chopa (pies jednej z postaci w grze), którego możesz szkolić. Niestety, lista fonów, na których apka działa jest BARDZO krótka. Program BlueStacks, to emulator Andka na PC, na którym działa aplikacja iFruit. I inne rzecz jasna też.
Jeśli macie GTA V (PC), ale nie macie odpowiedniego telefonu, żeby zainstalować iFruit, to jest aplikacja BlueStacks. Jest to emulator Andka. Program dość długo się instaluje, ale potem logujecie się normalnie na swoje konto Google, ściągacie apkę i już możecie szkolić Chopa :)
HoTyrionDor, to że oglądają, to jest jeszcze nic. Są tacy, którzy po obejrzeniu let's playa mówią, że przeszli grę.
facebookToScierwo idź do "facetki od pszyry" i zapytaj ją, co to jest wataha wilków.
jan118 nie. Na tym zagrasz co najwyżej w Quake 1 i to w 640x480. Już pochwaliłeś się sprzętem, który dostałeś na komunię.
spoiler start
Usuń konto
spoiler stop
Jesteś facet czy pipa? Graj w otwarte karty: zaproś ją gdzieś i tyle, jak się zgodzi, to możesz jej na spotkaniu wprost nawet wprost powiedzieć, że Ci się podoba i czy możecie być razem, tylko ja nie wyciągałbym tego, że usłyszałeś od kolegi kolegi jeszcze innego kolegi "że się zakochuje", bo to zrobi z Ciebie zwykłego plotkarza. Kasy nie ma ona, tylko jej rodzice, a tak poza tym, to ci z kasą, to nie są ludzie, tylko jacyś półbogowie czy co? Mniej kompleksów, a więcej konkretów. Jeśli nic nie zrobisz, to za pół roku / rok jak ją zobaczysz z jakimś kolesiem, to będziesz pluć sobie w brodę, że nic nie zrobiłeś i może byłbyś na jego miejscu.
A jak dostaniesz "kosza", to przynajmniej nie będziesz mieć złudnych nadziei, że może coś by z tego było i nie stracisz czasu na wzdychanie do fotek.
A ja poczekam, bo jakkolwiek CDP trzeba oddać koronę, że stworzyli na prawdę genialny cykl gier, to mają brzydki zwyczaj wydania gry, a za x miesięcy "Edycję rozszerzoną". To ja poczekam na "Edycję rozszerzoną" Wiedźmina 3, a jak jej nie będzie, to po prostu kupię później, jak stanieje. Nie ma ciśnienia, może być genialna, ale to tylko gra.
z JTajmowski pozwolę sobie nie zgodzić się: "Malowany człowiek" jest w przyszłości, ale ludzkość upadła z powodu ataku demonów i cofnęła się technologicznie do średniowiecza. Niestety, "Malowany..." w kolejnych częściach traci bardzo mocno. Pierwsze 2 tomy są świetne, czyta się je z zapartym tchem, ale kolejne zaczynają coraz bardziej epatować seksem w jego patologicznej formie i w pewnym momencie już ma się dosyć opisu kastratów, seksualnych niewolników, haremów i całej reszty.
Jeśli chodzi o serie "niefantastyczne", to "Trylogia policyjna" Leifa GW Perssona: "Między tęsknotą lata, a chłodem zimy", "W innym czasie, w innym życiu" oraz "Swobodny upadek jak we śnie". Pierwszy tom nawiązuje do nigdy nie wyjaśnionego morderstwa premiera Szwecji Olofa Palme w 1986.
Krótko mówiąc: TAK. Ja niedawno (w październiku) przesiadłem się właśnie z 1680x1050 na 1920x1080 i różnica jest kolosalna. Zwłaszcza, że ekran 1050 jest dosyć wiekowy (mój ma prawie 10 lat) więc nawet technologia produkcji LCD się zmieniła i jakość obrazu jest absolutnie nieporównywalna.
Ja ostatnio zagrałem, ale niestety - gra nie przeszła próby czasu. Sztuczna inteligencja, to raczej sztuczny debilizm, jak gdzieś utkniesz z powodu tego, że komputer stuka cię non stop w ten sam sposób, odjeżdżając metr i z uderza znowu, to nic nie można zrobić, jedynie Esc i recovery car, bo inaczej można siedzieć godzinę i nic się nie zmieni. Nawet jak na arcadowy styl gry, to nie ma tam różnicy w tym, jaki pojazd się prowadzi. Zarówno oryginalne auto Maxa, jak i żółty buldożer ruszają tak samo, tak samo odbijają się od przeszkód, a jedyna różnica jest w obrażeniach zadawanych przeciwnikom. I rozumiem, że nie jest to symulator, ale taki NFS też jest arcadowy, a symulacji jest tam 1000 razy więcej niż w Carmageddonie. Mam nadzieję, że zapowiadana na 2015 kolejna część, będzie godnym następcą gry, która swego czasu zrobiła furorę, ale stary Carmageddon jest obecnie niegrywalny. Jedyne muzyka pozytywnie wyłamuje się z całości.
To mają zatrudnić kobietę "na siłę"? Jak nie ma chętnych, to łapać na ulicy jak gestapo? A może mają zatrudnić jakąś niekompetentną, tylko dlatego, żeby gimby były zachwycone?
@up: dziwna oferta, bo te same części osobno kosztują 1600.
Warto weryfikować takie komplety, bo można trafić na taką właśnie "promocję". Nawet jeśli policzyć, że "usługa" montażu kosztuje, to 130 zł za zamontowanie procka, to śmiech na sali.
Po co ci ludzie studiują latami tę biologię, inżynierię genetyczną, biochemię i inne nauki pokrewne, skoro wystarczy przyjechać od Polski, rzucić hasło w necie i będzie wszystko wiadomo?
@Planet Killer: "patriotyzm"? Wejdź sobie na anglojęzyczną Wikipedię i wpisz w wyszukiwanie The Witcher. Znajdziesz tam tabelkę kilku największych, anglojęzycznych serwisów o grach. Wiedźmin 1 obraca się w okolicach 80 - 85/100. Znaczy się spisek patriotów? Wiedźmin 2 (te same źródło) - jeszcze wyższe noty, bliżej 95/100. Wszędzie ci patrioci. Spiseg, spiseg everywhere. Tak trudno uwierzyć, że Polacy zrobili dobrą grę? Aż dziwne, że dopiero teraz. Czesi już od dawna robią dobre gry (Mafia), Ukraińcy (Stalker), Rosjanie (Sudden Strike, Blitzkrieg), Niemcy (Gothic), a Polacy mają siedzieć i patrzeć, żeby nie zostać "posądzonym" o "patriotyzm"?
GameSkate: po części Twoje wymagania spełniłby Morrowind. Tam nie ma magicznego GPS (jak w Oblivionie, Skyrimie czy Falloutach), dostaniesz zadanie: znaleźć jaskinię przy skalnej iglicy, będącej tam i tam. Wychodzisz z obozowiska we wskazanym kierunku i okazuje się, że szukasz drzewa w lesie, bo iglic jest tam na hektary.
A ja mam inne pytanie: jak kontynuować grę po ukończeniu wątku fabularnego na 100%? Bo jak włączam grę, to zaczyna się z scena końcowa, nie mogę już wejść do Animusa.
Ale SC1 cały (bez BW) liczył tyle misji, ile jedna kampania w SC2, czyli licząc 1:1, to w SC2 masz przynajmniej 3 razy tyle grania.
Na pierwszym roku, będziesz miał matmę, dużo matmy i jeszcze matmę. W tym roku zacząłem na SGGW informatykę na zaocznych, na 7 przedmiotów są 3 przedmioty stricte matematyczne: analiza, wstęp do matmy wyższej i dyskretna. Do tego fizyka, która też jest wymagająca jeśli chodzi o matmę (np. liczby zespolone). Generalnie przygotuj się na całki i pochodne, macierze itp. Nie zniechęcam Cię, bo jeśli zdasz matmę rozszerzoną, to będziesz miał mocne podstawy do tego, co jest na informatyce, ale nie wygląda to tak jak się wydaje, że będziesz całe zajęcia siedział przed komputerem i uczył się jak napisać Wiedźmina 4. Przygotuj się z fizyki, bo też będzie Ci potrzebna. Jak nie na maturze, to na pewno na studiach.
Morrowind u mnie zawsze będzie miał 10/10, niezależnie od wszystkiego. Grałem, gram i będę grać w Morka jeszcze długo, tym bardziej, że całe zastępy zapaleńców dbają o to, żeby gra się nie zestarzała i wychodzą nowe mody tj. Morobliwion oraz Skywind. Gra jest po prostu trudna i postęp w niej daje satysfakcję. Pamiętam, jak grając po raz pierwszy, jeszcze bez dostępu do netu, wypełniałem zadanie polegające na znalezieniu Doliny Wiatru. Lakoniczna wypowiedź jednego z NPC i ruszaj graczu na poszukiwania. To było coś: odnalezienie takiego miejsca. Mogła minąć godzina grania zanim udało się znaleźć poszukiwany grobowiec, dolinę czy konkretnego NPC. I to było wyzwanie dla twórców, stworzyć taki świat, klimat i fabułę, żeby gracz pomimo tego, że z bezsilności już gryzie klawiaturę i złorzeczy twórcom do dziesiątego pokolenia i czyni niewybredne uwagi na temat kobiet należących do ich rodzin, to i tak siedzi i gra, szuka tego grobowca czy rzeczonej Doliny Wiatrów. Jest kilka detali, które nie do końca podobają mi się w Morrowindzie, ale nie psują one całego obrazu gry.
Cóż, zacznę od tego, że w moim osobistym rankingu gier RPG w kategorii "Zwoje" pierwsze miejsce zajmuje niezmiennie Morrowind. Pamiętam jak bez opamiętania ciąłem w niego jeszcze na Pentium 166 MMX z 32 MB RAM. Ten klimat, sposób rozgrywki, no i woda. Wówczas wydawało się, że już niemożliwe jest zrobienie czegokolwiek w temacie urealnienia wyglądu wody w grach komputerowych. I chociaż sama grafika dziś trąci myszką, o woda nadal może się podobać.
Ale do tematu: Skyrim jest w moim odczuciu mroczniejszy niż Oblivion, ale i tak jest zbyt pastelowy i ugłaskany. Za wiele tu jest uproszczeń, niektóre nawet z Obliviona (chociażby "GPS"). O ile w Oblivionie można było dostać czasami szału walcząc z trudnym zamkiem za pomocą wytrychów, to obecnie grając magiem, z lockpickiem 23, bez większych problemów otwieram zamki nawet na poziomie eksperckim. Wielki zawód sprawiają smoki w tej grze. O ile walka z pierwszym sprawiła mi nieco trudności, które wynikały raczej nie z tego, że smok był taki "kozak", tylko jeszcze nie miałem opracowanej strategii walki z tymi latającymi monstrami, to kolejne są po prostu banalnie proste do zabicia. Wystarczy chować się w momencie, gdy gad szykuje się do zionięcia lodem czy ogniem, a zaraz jak tylko skończy ziać - wyskoczyć i przywalić mu z fireballa, pioruna czy co tam mamy na podorędziu. Do prawdy, są w tej grze minibossowie, którzy bardziej dają się we znaki niż smoki, wokół których kręci się główny wątek fabularny.
Fabuła, w moim przekonaniu jest bardzo ciekawa. Sam wątek fabularny jest dobrze poprowadzony i są w nim całkiem ciekawe zwroty akcji. Nie będę tu roztrząsać głównego wątku, żeby nie spojlerować, ale powiem, że można zostać członkiem Mrocznego Bractwa, ale również rozbić tę organizację w perzynę. Jak? A to już sami do tego musicie dojść.
Czas w Skyrim nie jest czasem straconym, gra sprawia frajdę i potrafi wciągnąć w fabułę poszczególnych questów pobocznych. Ale nie jest w stanie zdetronizować Morrowinda. A ten po zainstalowaniu Skywinda czy Morobliviona potrafi ponownie wciągnąć na długie godziny.
A jeszcze jako ciekawostka, to w Niemczech wyszła ocenzurowana wersja z zombie i zieloną krwią. Ale żeby było śmieszniej, to producent wypuścił patch, który zmieniał z powrotem krew na czerwoną. Tak się robiło w wała tych "obrońców moralności". Wiadomo, taki ultrarealizm jak w ówczesnych grach, to potrafił nieźle namieszać w garze.
Lepiej niż w jedynce, bardziej rozbudowany, świetna sprawa z rozbudową miasta i robieniem kasy, podoba mi się ten wątek ekonomiczny. Super sprawa z Da Vinci, chociaż historycznie gra nie pokrywa się z jego życiem, ale trudno, taka konwencja gry.
Nawet, jeśli gra się w AC jako pierwszego, to niestety wtórność misji szybko nudzi. Na początku gra wciąga niesamowitą mechaniką gdy i klimatem, ale potem w kółko to samo. Walka z kilkoma przeciwnikami nie powala: blok i kontra i tak do skutku. Skończyłem ją tylko dlatego, że byłem ciekaw zakończenia, bo sama gra w połowie staje się strasznie nudna.
Ze skradankami sprawa jest na tyle uproszczona, że ogłuszeni przeciwnicy nie odzyskują przytomności, dlatego jeśli nie umiem ominąć strażnika czy jakiegoś innego NPC, to ogłuszam, bo wiem, że dana postać nie wstanie i nie ogłosi alarmu. Gdybym wiedział, że po jakimś czasie dana postać odzyska przytomność i zacznie drzeć japę, to wybór byłby trudniejszy, bo nawet grając w Hitman: Absolution starałem się nie zabijać postronnych. I nie chodziło tu nawet o punkty, bo nie gram dla jakiegoś rankingu, tylko dla fabuły, ale starałem się po prostu nie zabijać postaci nie będących celami.
Pamiętam bicie rekordów na Proving Grounds z braciakiem na splitscreenie. Ja zawsze McLaren F1, a on Ford GT90. FZR 2000 jakoś nie przypadł nam do gustu.
Ależ to był szał. Klimat miażdżył suty, po prostu w ciemnym pokoju można było klimat rąbać siekierą. Muzyka Nine Inch Niles i ogień. Oryginał mam do dziś.
Do dziś uśmiecham się pod nosem, bo żeby nie moja matula, to bym o SC1 dowiedział się dopiero przy premierze Brood War. Kupowałem wtedy CD-Action i na CD była wersja shareware tej gry. Matula w ciemno zainstalowała, nawet nie wiedziała co to jest. Jak odpaliła, to zaraz było "o ja cie" i chciałem grać. Shareware przeszedłem chyba z 10 razy, a samego SC 5 albo coś koło tego. Ostatnio przed premierą Wings of Liberty, żeby fabułę sobie odświeżyć.
Tak na prawdę, to chyba jej jedyną wadą może być to, że język angielski, jakim posługują się Protosi jest dosyć zaawansowany i trzeba mieć dość bogate słownictwo, żeby zrozumieć co mówi taki Zeratul.
Opadł na fotel. Wróg był wymagający. Nie dawał się podejść. Nie pomogła edycja plików, ani komendy konsoli obniżające ustawienia, które miały go osłabić. Nic nie działało jak należy. Efekty graficzne adwersarza powalały. Olśnienie, które wywoływał przy pierwszym spotkaniu sprawiały, że maluczcy płakali, a wielu nie mogło spojrzeć na taką grozę. Ale nie on. Miał jeszcze broń ostateczną. Sięgnął do ekwipunku. Wygląd przedmiotu był mylący: prostokąt barwy nocy. Ekran wyglądał, jakby w jego miejscu ciemność była wieczna. Uruchomił go i poczuł moc. Siła serca zdawała się nieskończona, ale nie marnowała energii. Telepatycznie dotarło do niego, że takich jak on jest więcej. Nawet jego myślenie się zmieniło. Uwaga nie skupiała się już na jednej rzeczy. Czterowątkowe myślenie ułatwiało walkę, panował nad przeciwnikiem, kontrolował otoczenie i atakował. Przeciwnik uginał się pod ciosami, których się nie spodziewał. Efekty graficzne wroga były niczym. Wygrał. Tylko tyle i aż tyle.
Już gorsza muzyka do tego zwiastuna, to byłoby chyba tylko "Koko koko Euro spoko".
Ja przed paroma dniami wróciłem do świata Morrowind. Gdyby tylko alchemia i otwieranie zamków było tak zrobione jak w Oblivionie, to byłaby gra idealna.