Do "Czasu apokalipsy" to temu filmowi daaaleko. Bliżej mu raczej do "Białego Tygrysa" z 2012 roku. Czekałem na ten film,
jednak wątek fabularny nie przypadł mi do gustu. Zrealizowany całkiem spoko, poza kilkoma błędami merytorycznymi.
"Tyranidzi, jak to tyranidzi, atakują bezmyślną chmarą" - to nie jest bezmyślna chmara, owszem nie liczą się z życiem pojedynczego wojownika ;) .
Może się czepiam, ale... Póki co, nie podoba mi się to, że po przejściu tej chmary zostają ranni/zabici Cadiańczycy jako punkty misji... Po ich przejściu to raczej nic nie zostaje. Poza tym z czego strzelają ci Astartes, że trzeba władować cały magazynek, czy kilka strzałów z multimelty, aby położyć co większego drania...
Tak masz rację, nawiązałem do komentarza kaagulara w odniesieniu do multi.
Wracając jednak na właściwy tor. Z założenia Ty deklarujesz, że nie zagrasz, bo jest multi, ktoś inny, bo nie ma multi.
Komuś przeszkadza, że będą/nie będzie towarzyszy, ktoś inny, że coś tam jest lub czegoś nie ma... To jest zwykłe malkontenctwo. Opieracie swoje wywody na filmach z zamkniętej bety, na tym że ktoś coś gdzieś powiedział, czy napisał. Dywagujecie nad czymś, czego w zasadzie jeszcze nie ma, a do daty premiery jeszcze wiele może się zmienić.
JA na pewno zagram, niezależnie od multi, solo/multi; brakiem kompanów, czy też nie; z "passami" takimi, czy innymi; sezonami; czy też brakiem mchu na skałach... Przekonam się organoleptycznie, co mi się podoba, a co nie.
Życzę wszystkim pozytywnie lub przynajmniej neutralnie nastawionych do produkcji miłej zabawy, a tym negatywnie, że szklanka jest do połowy pełna.
W 2, czy 3 to poza mną nie uświadczyłem awatara innego gracza przez całą kampanię, czy farmę przedmiotów. Mam nadzieję, że tak będzie i w 4.
Gram solo, ale szanuję innych i możliwość, że ktoś może grać ze znajomymi, rodzeństwem, sąsiadem, itp - bo sprawia im to przyjemność. A to, że być może exp leci szybciej w party, to mnie tak interesuje, jak średnia opadów śniegu w grudniu '75. Czy ja max lvl wbiję dziś, czy za tydzień... Ziemia nadal będzie się kręcić. Dla mnie, ma to być przyjemność z gry, a nie kolejny wyścig szczurów.
Tak, jak wspomina o tym Kolega kaagular... WoW też w większości jest solo. A multi jest super, jak trafisz na fajnych ludzi - warto szukać, bo nie wszyscy to patologia. Zacząłem grać w WoW chyba od stycznia 2005 przez 12 lat... Miałem ten fart, że trafiłem do gildii ze wspaniałymi ludźmi, z którymi poza grą utrzymuję kontakt do dziś. Nie wiem, może to kwestia pokolenia, bo dziś większość to 35+ a ja mam prawie 50-tkę na karku.
Czyli Surviving the Abyss (17.01.2023) vs Aquatico (19.01.2023).
Film zacny i robi wrażenie. Szacunek.
Potencjał... To raczej kwestia jak w to wcisnąć czarnych gejów, białych studentów (nie wiem, może będą potrzebni) azjatyckie Drag queen, latynoską les i trans kosmitów w sześciennym UFO, bo talerze już nie modne.
Lost Ark absolutnie NIE pozamiata tego, czy tamtego... Napaliłem się na niego, jak większość po obejrzeniu gameplay'ów. Po około roku gry na rosyjskim serwerze stwierdzam, że niestety to TYLKO pięknie opakowany cukierek z gorzkim nadzieniem...
Kolego
"Tkwię" w tym hobby od prawie 30 lat, chyba od drugiej edycji "bitewniaka"... i za żadne skarby nie oddałbym figurki komuś innemu do pomalowania... nawet lepiej ode mnie... to hobby na tym polega, żeby robić to samemu - raz lepiej, raz gorzej... zawsze możesz usunąć farbę i pomalować n-ty raz... Jak to powiadają starzy chińscy mistrzowie - "ćwiczenie czyni mistrzem" :) .
Jak pisze Mistrz
Każde hobby jest na początku "drogie" - zakup figurek, pędzli takich, czy owakich, farb i innej chemii... Narty, czy skoki ze spadochronem też kosztują :) .
Jak zacny kolega
Żeby Kolega się nie zdziwił, ale znam wielu "sędziwych" graczy, którzy nie jedno pokazaliby "młodym"...
Nie sposób nie zgodzić się z Przedmówcami...
PoE znudziło mnie po jakiś 2k godzin. Może wersja 2.0 przewietrzy tę grę...
Póki co, Wolcen zapowiada się zacnie, biorąc pod uwagę progres jaki zrobili. Jedynie nie podoba mi się zaimplementowanie w grę broni zasięgowej przypominającej lasery, blastery, tudzież inną broń rodem z s-f...
A było tak miło - zwykłe kusze, łuki...
Poza tym, mam wrażenie, że dzisiejsza "młodzież" chciałaby JUŻ po 5 minutach gry mieć super-ultra endgame'owy gear bez zbytniego wysiłku manualno-umysłowego...
"Tfu... rcy" wspierającym projekt Fanom mniej lub bardziej ekskluzywnie pokazali gołe D-e...
Akurat "to coś" to uważam, że ma bardziej D niż PoE... W PoE mam setki przegranych godzin, jednak perwersyjno-industrialny klimat i lewelowanie w postaci w każdej lidze stopniowo mnie do tytułu zniechęciły. Mam nadzieję - patrząc na gameplay'e, że nowe D utrzyma stylistykę, a sam Blizz wyciągnie dobre wnioski ze zmarnowanych lat. PoE 2 ogram, ale nie sądzę, że posiedzę przy nim na dłużej. Dobrze, że mamy na horyzoncie gry, na które czekamy, w których każdy znajdzie coś dla siebie.
Personalizacja personalizacją...
A zaprezentowali już, skąd tak nagle w Azeroth wezmą się ludzie o hebanowej skórze, czy "azjatyckich" rysach twarzy - nieznane lądy, portal do innych planet?
"Rozumiem" pseudo poprawność polityczną, ale jakim lore to wytłumaczą.
Niestety zgodzę się z Kolegą.
Mimo że można zmienić ustawienia klawiszy, to sterowanie postacią (na dzień dzisiejszy) jest klawiaturą. W porównaniu do innych produkcji tego typu jest to ewenement. Znacząco utrudnia to rozgrywkę, która miejscami jest dość wymagająca.
Sama gra mnie rozczarowała, chociaż bardzo liczyłem na ten tytuł. Odnosi się wrażenie, że jest bardziej adresowana na tablety. Jak dla mnie, grafika (zależy co kto lubi) jest zbyt przesłodzona. O ile same postacie wyglądają spoko, o tyle "zło" z którym walczymy przypomina wściekłe słodycze, które uciekły z cukierni.
Niestety nie mamy dostępu do wszystkich grywalnych klas... Trzeba je odblokować zbierając fragmenty (chyba) kryształów, które są przypisane do konkretnej klasy. Na kilkanaście godzin grania nie udało mi się odblokować żadnej (może to kwestia szczęścia). Uważam to za stratę czasu, bo dlaczego mam grać klasą, która mi kompletnie nie odpowiada.
Zastanawia mnie - oby nie, czy na późniejszych etapach gry nie będziemy zmuszeni do zakupu "złotej amunicji" pod postacią loot boxów...
Będę obserwował tę pozycję, ale jestem sceptycznie nastawiony.
Pograłem w obie bety... Ograłem 4 klasy (tylko singla)... Jako wielbiciel Starego Świata nie zawiodłem się w oczekiwaniach...
Czuć bród, smród, pot, krew i łzy... Czekam na pełną grę.
Nie bardzo Ciebie rozumiem :) ...
"... terminologia polska miała by się nijak do tej używanej przez autorów gry na Wiki..." - mam "wiele" przeczytanych książek, czy to o Rzymie, czy Średniowieczu - różnych autorów i jakoś nie zauważyłem problemu w nomenklaturze. Zarówno w tłumaczeniach, czy po prostu w "nazywaniu rzeczy po imieniu". Co więcej, wydaje mi się, że czasem trudniej coś przetłumaczyć na angielski, niż odwrotnie.
Powiem Ci ciekawostkę. Kilka lat temu koleżanka zajmowała się tłumaczeniami m.in. nazw broni białej dla muzeum (z polskiego na angielski). Wielokrotnie mieliśmy problem, aby tego dokonać. Podpieraliśmy się słownikami, encyklopediami, czy to książkami pisanymi przez brytyjskich ekspertów - bez skutku.
"... specjalistów od gier Paradoxu" - wychodzi na to, że Paradox stosuje własne słownictwo na dane aspekty historyczne :) .
Język polski jest tak pięknym językiem, barwnym, bogatym w słownictwo, że nie sądzę, aby przetłumaczenie składu rzymskiej kohorty było problemem :) .
Rozumiem kolegów powyżej... Ja też chciałbym zagrać w tę pozycję w ojczystym języku. Nie jestem "native speaker?em" i nie myślę po angielsku. Z tego co widzę po screenach, podobnie jak w CK2 tekstów jest dość sporo i zanim przebrnie się przez nie, to legiony na lewej flance może już trafić szlag ;) .
Niestety nie. Wciąż wypuszczają łatki do łatek.
Jestem po jakiś dwunastu godzinach gry... Tak, tak zarwana nocka :) . Moja ocena: 8/10 - solidna pozycja dla fanów cRPG. Wg mnie dużo ciekawsza niż PoE 1 i 2.
Te dwie noty w dół to:
- grafika - syntetyczna, jakby wszędzie przed przyjściem bohaterów solidnie odkurzono i pozamiatano. Miejscami nudna, dająca wrażenie deja vu (nie piszę akcentów, bo coś się sypią).
- kiepski tutorial
- (i chyba najważniejsze) - jako osoba, która dość dobrze zna język angielski, wciąganie się w fabułę jest długotrwałe ze względu na olbrzymią ilość tekstu, co może "odstraszyć" we wkręcaniu się w grę.
Szanowny Darth Father,
Jaka wg Ciebie jest wartość dodana z bycia bibliofilem - gdzie tutaj wartość intelektualna ze zbierania książek, bo zgodnie z definicją to TYLKO ich kolekcjonowanie. Może jedynie faktycznie “dodana” jako inwestycja majątkowa.
Pokaż mi sportowca, który NAPRAWDĘ jest zdrowy i jak jego “zdrowie” wygląda po latach czynnego uprawiania sportu.
Co innego “sporcik” po prostu jako aktywność ruchowa dla zdrowia... Jak zdrowy “musi być” poranny jogging w godzinach szczytu w dużym mieście. Biegnąc do tego nawet w najlepszych butach po twardej nawierzchni chodnika...
Jaki sens ma oglądanie filmów, czasem po X razy. Przecież za jedenastym razem bohater nie skręci rowerem w lewo, jak dziesięć razy skręcał w prawo... Jeżeli masz na myśli filmy dokumentalne, to który w 100% pokazuje prawdę. Obiektywną prawdę z oby stron danego zagadnienia... A po dwudziestu latach okaże się, że “ta” prawda była zupełnie inna...
Konkluzja jest taka - wszystko z umiarem i szanujmy się. Bez względu, czy ktoś gra w World of Warcraft, Minecrafta, bierki, czy planszówki. Czyta książki takie, czy owakie. Ogląda filmy takie, czy owakie. Każdy ma jakąś mniejszą, czy większą pasję - jeden gry online, inny szachy. To odskocznia od “bajzlu” dnia codziennego...
Gorzej, jak się nie ma żadnego “zaworu bezpieczeństwa”, a uzależnić to się można nawet od soku z marchewki...