Dla mnie jedna z lepszych gier ostatnimi czasy. Nie grałem jeszcze w bg3.
To nie jest żadne nadęcie. To rozpaczliwa próba zachowania naszego języka. Co to znaczy "nie bieski"? Jeżeli to coś znaczy to "bieski" jest przymiotnikiem. Przymiotniki z nie piszemy razem. Tak samo jak można napisać, że twórcą czegoś jest jedna osoba. Twórcą Wiedźmina jest Pan Sapkowski. Przeczytałeś Ojca Chrzestnego, ale Potopu już nie?
Przykro mi, że jesteś skrzywdzony przez system edukacji. Polecam zacząć czytać książki.
Po rosyjsku rozmawia dużo więcej ludzi, niż po polsku. Mnie też to wkurza mimo, że angielski to już mój pierwszy język.
Factorio chyba na siebie zarobiło. Tak samo Hollow Knight, Blasphemous i multum innych gier od mniejszych wydawców. Wystarczy wyjść z pudełka i zacząć grać w inne gry a można się bawić lepiej niż przy ray tracingu i innych wodotryskach. Gra ma bawić a dzisiaj większość idzie za mainstreamem. Jak kupiłem rok temu ps5 z nowym Horizonem, tak dalej nie zagrałem w tą grę bo gram w to co lubię i wydaje kasę na to co cenię. Przechodzenie na ps Castlevani to też doświadczenie. Nie mówię, że nie lubię dobrej grafiki. Uwielbiam sobie pojeździć na koniku w Red Dead Redemption 2 i pozwiedzac krajobrazy, albo lecieć przez Night City najlepszą furą. Jednak zabawa z grami wciąż może być fajna kiedy wspierasz mniejsze studia. Są perełki.
My wiemy co to wolność. Dla nas jest nieakceptowalne kupowanie gry single player (bo tak można grać w diablo 4) i bycie zmuszanym do połączenia z netem. Kupiłeś grę, która możesz przejść w całości sam to możesz grać offline. Kropka. Tu chodzi o wolność wyboru. Nikt nie powinien jej nam zabierać. Tak samo jak we wszystkich soulsach czy BB czy Elden Ring. Chcesz grać offline to graj offline. Chcesz czytać wiadomości od graczy i móc z nimi grać to połącz się z serwerem. To jest dobra praktyka. Dajemy Ci grę, za którą zapłaciłeś i rób co chcesz.
Właśnie. Dlatego myślę, że Ci którzy to lubią powinni to promować i zachęcać innych zwracając uwagę na plusy i to co jest dobre. Ci, którzy się od tego odbili mają pełne prawo wyrazić swoją dezaprobatę popartą argumentami. W naszym świecie chodzi o dialog i dochodzenie do jakiegoś konsensusu. Może to być "mi się ta gra nie podoba dlatego że", albo "mi się ta gra podoba dlatego, że". Jesteśmy ludźmi i powinniśmy rozmawiać w cywylizowany sposób.
Nie. To po prostu gra. Jest jaka jest i widocznie większości graczy się spodobała dokładnie taka. Kiedy ktoś sobie coś w niej zmienia to już nie gra w tą samą grę.
Chłopie. Po prostu idź do przodu. Jeśli natrafisz na coś nie do pokonania wróć, a potem idź gdzie indziej. W głównych miejscach łaski są nawet świetlne drogowskazy. Możesz nawet użyć przedmiotu, który mówi Ci gdzie iść. A walka wcale nie jest drewaniana. Pokaz mi trzy serie w których jest lepsza i się dowiemy o Tobie wszystkiego.
Serio uważasz, że DmC jest trudniejsze od głównych bosow z ER, Dark Souls czy Bloodborne? (pytam z ciekawości, bo oczywiście możemy mieć inne doświadczenie) Soulsy się przechodzi dość łatwo o ile się uważa (poza bosami niektórymi), ale na przykład łucznicy z Anor Londo w DS1 kiedy nie wiesz jak to zrobić? Old Hunters DLC w Bloodborne? Duzo przykładów, które zawsze Cię zaskoczą czymś nowym. Dla mnie grając w to na ślepo to nie był spacerek.
Odnośnie poziomu trudności zwróć uwagę na to, że tu gra cała masa ludzi online, bo to jest esencja tych gier. Inwazje, pomoc w bosach, teraz w ER zabawa w koloseum. Jak sobie wyobrażasz podział na poziomy trudności? Jak myślisz, dlaczego jest tyle chętnych żeby pomagać ludziom z bosami? Są ludzie, którzy lubią cała otoczkę soulsow i chca, żeby inni ludzie też w to weszli, bo im więcej tym lepiej. Wcale nie chodzi o git gud i wywyższanie się. Chodzi o budowanie społeczności a FS robi to fenomenalnie. Ja nie jestem fanatykiem, bo uwielbiam też inne gry, ale rozumiem dlaczego to studio rozwiązuje to w taki sposób i dlaczego odniosło taki sukces.
Ten poziom jest uczciwy. Wszystkiego można się nauczyć, a zwykle mobki wystarczy bić z głową a nie wciskając jeden przycisk. Wyczuj dystans, nie atakuj pierwszy, chyba że wiesz co robisz i tyle. Daj sobie szanse, nie pożałujesz. Z bossami pomogą Ci albo inni gracze, albo summony. Ja biłem każdego bosa solo bo test itd, ale jako ktoś kto ograł Soulsy i BB miałem chyba łatwiej. Raz się złamałem i wziąłem kogoś do pomocy i wcale mi nie było z tym gorzej. Próbowałem. Nie dałem rady. Jest rozwiązanie, bo gra ma mnie bawić. W Elden Ring sam sobie ustawiasz poziom trudności i to jest super. Nie poprzez menu, ale poprzez korzystanie z mechanik gry. Jest dużo ułatwień w porównaniu do Soulsow czy Bloodborne. Poza tym w ich najlepsza grę na laptopie nie zagrasz, chyba że przez streaming.
Ja mam trochę podobnie. Nic nie bije Bloodborne czy DS1, ale w Elden Ring można znaleźć to samo. W końcu wchodzisz w ten zamknięty, jedno linijny świat, kiedy odwiedzasz Legacy Dungeons. Masz otwarty świat, aż w końcu trafiasz na etap z DS czy z Bloodborne, w którym musisz iść w jedną tylko stronę, ale na parę sposobów. Dla mnie Legacy Dungeons z ER są esencja z Dark Souls czy Bloodborne. Poza tym możesz sobie pomiędzy nimi pobiegać, ale to tam jest prawdziwa soulsbornowa jazda. Otwarty świat dodaje dużo, bo można znaleźć rzeczy, których by się nigdy nie dało umieścić w DS czy BB, jednak to te zamknięte lokacje są najlepsze. Mimo wszystko jestem fanem ER i myślę, że to był dobry krok dla serii. Bossowie są wymagający i epiccy, a do tego można się oddać eksploracji. Poza tym czy ktokolwiek zwrócił uwagę na to, że te małe dungeony w ER to replika chalice dungeons z BB?
Ja sam przeszedłem pierwsze pół ER na ps4. Potem moja piękna zafundowała mi ps5. Przeskok jest duży między 30 a 60 fps, ale to nie jest jakiś game changer. Fajniej się gra, ale jak włączyłem mojego sejwa u kolegi na ps4 po paru tygodniach to zajęło mi dosłownie parę minut, żeby wejść w rytm. Także nie ma się co zasłaniać starą generacją bo na niej też obie gry chodzą tak, jak się przyzwyczailiśmy jako posiadacze ps4. Dla mnie i God of War i Elden Ring są spoko na obu konsolach.
Ale przecież Ty nie grałeś w Elden Ring, tylko poogladales Soulsy na YouTubie.
Elden Ring daje Ci opcje wrócenia do bosa do minuty bez walki. Często po prostu 10 sekund. Po drugie na arenach bossów nie ma ścian, przez które mogą Cię dosięgnąć. Są różne kolumny albo wielkie kamienie, które ich skutecznie blokują. Mówisz, że gra ogranicza się do parowania? Wow, jakoś nigdy nie parowalem w Elden Ring. W Bloodborne też nie (poza Maria), a w Soulsach czasem. Mam nadzieję, że faktycznie przegrałeś te 160 godzin, wracając 40 z nich do bossów. Mam nadzieję, że nie kłamiesz (nie lubie ludzi którzy zmyślają) i jesteś po prostu growym kaleką. Ale Ty wiesz jak jest. God of War świetna gra i jestem nią zauroczony, ale to jednak nie to samo.
Są gusta i gusciki. Dla mnie te gry to było wow w dzieciństwie. Na przykład Faraon gdzie musisz mądrze robić kanały irygacyjne żeby coś Ci uroslo bo mieszkasz w obszarze Nilu. To dawało frajdę i uczyło.
Faraon to była gra mojej młodości. Nigdy jej nie zapomnę. Pierwsza piramida to po prostu sztos.
Łącznie z Elden Ringiem? DS1, DS2, DS3, Bloodborne. Ja w samym ER mam 116 a nawet nie dotarłem do Maleni. Bloodborne to było 60h bez chalice dungeons. Co to mówić o platynie... Musi Pan być gut. Brawo.
Odniosę się pobierznie. W takim Mortal Shell od którego zacząłem przygodę z Soulslike gralo mi się źle. Na ps4 wrogowie pokazywali się dopiero z odległości, w której prawie już na nich wpadałem. Idę i widzę z oddali puste ognisko więc zaczynam biec, żeby sprawdzić co tam jest a tu nagle, niewiadomo skąd (oni tam byli tylko gra zaczęła ich pokazywać później, w odróżnieniu od wersji pc) rzuca się na mnie 5 typa. No nie ma w tym zabawy. Do tego w Mortall Shell nie masz opcji być kim chcesz. Jesteś kim jesteś i masz narzucony typ grania. Słabo. Po Mortal Shell wziąłem do ręki Bloodborne. Przepadłem. Ng+5 z dodatkiem wyczyszczone a mówią, że to najtrudniejszy souls like. Potem kupiłem z eBaya trylogię ds. Oczywiście pierwsza część na start, ale już po Bloodborne nie ma tego czegoś. Aż w końcu mnie złapała. Zabij, ale nie wiem co w tym jest, że mogę w to grać tyle czasu. Liczba możliwości, sprzętu, wyglądu, które wciąż działają jeśli robisz to dobrze jest powalająca. Poza tym LORE. Przecież społeczność Soulsow to jest jakieś ewenement. Każdy detal z gry, każda mała pierdola rozebrana na czynniki pierwsze jak jakąś próbka z Marsa przez naukowców. To jest społeczność, która dba i troszczy się o grę. Dlaczego to robimy? Bo po prostu nam się podoba i mamy z tego zabawę. Każdy może mieć zabawę w innych soulslikach ale nasza społeczność woli to, bo daje nam to najwięcej zabawy.
Gra jest już zupełnie grywalna (w moim pierwszym przejściu też była, ale widocznie mam szczęście). Nie znajduje już niczego do czego można się przyczepić. Chyba, że jesteś kolejna osoba, która uważała że ta gra będzie jakimś wielkim gamechangerem. Questy z głównego wątku i innych pobocznych są wyborne. Emocje na pewno ruszy. Jeśli chodzi o typowe znajdzki na mapie to kilka może fajnych, ale ogólnie zapchajdziury.
Ps jest dla ludzi, którzy zarabiają na zdjęciach lub grafikach. To nie jest coś, co można sobie od tak obsługiwać dla zabawy. Oczywiście, że można próbować, ale efekty będą różne. Wiem po sobie. Z drugiej strony moja żona, zapalona pani fotograf używająca kiedyś tylko Lightrooma, po nauczeniu się PS po prostu wystrzeliła w kosmos. Ambicje sięgające zrobienia dzieciom dobrych zdjęć zmieniły się w sposób na życie. Sesje z ludźmi z różnych krajów. Ostatnio była Pani, która pracowała jako osoba zajmująca się stylem artystycznym w takich filmach jak nowy Top Gun czy Gra o Tron i chciała tylko do niej (lot z Kanady do Londynu nie jest tani) . Po prostu jeśli jesteś dobrym fotografem, to musisz mieć PS. Nic innego na rynku nie dorównuje temu softowi. A skoro płacisz abonament to masz wszystkie aktualizacje i inne pierdoly w cenie. A cena u nas (mieszkamy w UK) to śmieszne 15 funtów na miesiąc, z pakietami które zawierają dużo innych programów.
Ja jestem wielkim orędownikiem gier na płytach. Lubię mieć grę na zawsze i nigdy nie pójdę w jakiś gamepass z xboxa, ale potrafię docenić dobrze dobrany abonament do potrzeb klienta. Właśnie to robi Adobe.
Mnie osobiście dziwi, że nikt do tej pory nie skomentował drugiego filmu. Dev diary jest dla mnie czymś, co powinno ucinać dyskusje. Walczę za Ukraine. Stoję za karabinem maszynowym. Jestem z Mariupola i do tej pory nie wiem co się stało z moimi rodzicami. Filmy z wynoszenia wszystkiego co się da z biura. Dosłownie uciekanie przed wojną lub walka.
Jednak nasze forum wciąż komentuje w stylu, że nas oszukali. Przecież grafika miała być inna.
KOGO TO OBCHODZI W TAKIEJ SYTUACJI!?
Pan ewidentnie nie wie o czym mówi. Jeśli ktoś zajmuje się fotografią profesjonalnie to nigdy nie kupi telefonu do robienia zdjęć. To jest tak proste jak dodanie dwóch do dwóch. Noszenie aparatu jest uciążliwe? Kupuje się, albo dostaje od sponsora plecak za 900 zł. Obiektywy ciężkie? Plecak właśnie po to jest żeby robiąc sesje 3h nie czuło się obciążenia. Wymiana obiektywu? Profesjonalista robi to w sposób kontrolowany, a poza tym wie jakich obiektywów trzeba, żeby taka sesje zrobić. Więc nosi może dwa lub trzy. Dodajmy, że te obiektywy są warte tyle co przeciętny Polak zarabia w rok. Zupełnie inna skala i zupełnie inne myślenie. Fotografowie zarabiają na zdjęciach. Trzeba sobie to uświadomić. Proszę mi uwierzyć, moja partnerka robi to od dobrych paru lat. Pozdrawiam.
Czy Pan może grał w Hollow Knight? Oczywiście to znów kolejna gra w której się chodzi itp.
Skoro dla Ciebie Celeste, albo gry od Rusty Lake są tak bardzo niszowe to polecam zmienić forum. Tu się mówi o grach, a nie tylko o grach AAA.
W La-Mulana nie grałem, ale słyszałem że świetne. Chyba mnie przekonałeś żeby spróbować. Od siebie z gatunku polecam Blasphemous, które klimatem i grywalnoscia po prostu robi świetna robotę. Do tego Guacamelee, Axiom Verge i wiele innych. Mam swoją własną perełkę o której mało kto chyba słyszał. Dandara.
A teraz wróćmy do tematu bo Elden Ring chyba pozamiata w tym roku :)
Pozdrawiam.
Hollow Knight to arcydzieło. Nie bez powodu ma taką rzesze fanów. Fakt, że potrzeba trochę determinacji na początku, żeby docenić to co głębiej.
radas_b
Widocznie Ty nawet tego nie przeczytałeś, albo angielski znasz po łebkach , bo zgłębiając się w tekst napisany po angielsku, ewidentnie jest to powyższy tekst wrzucony w translatora. Chociażby (dop red.). Składnia zdań gorsza niż u dziecka w przedszkolu angielskim.
Po 4 przejściach gry, pewnie stu godzinach treningu w God Home w końcu pobiłem p5 i wymaksowalem grę. Byłem z siebie bardzo dumny (skakanie po salonie, walenie dłońmi w ściany haha) bo widzac procent graczy, którzy to osiągnęli czułem się jakbym dołączał do bardzo wąskiego grona. Po przeczytaniu tego, że autor stwierdził że mu się należy bo już długo trenował nie wiem co mam myśleć. Myślicie, że jaki procent z osób które osiągnęły ten achievement oszukiwało? Ja nie krytykuje, gry są do zabawy.
W książkach (chyba Sezon Burz, ale nie jestem pewien) jest wyraźnie napisane, że spod magii wystają niedoskonałości. Geralt mówi, że wciąż widzi czasem to, jaka kiedyś była Yen, ale dla niego jest piękna.
Ja jakoś zbyt wiele nie pamiętam z samego Kaer Mohren z książek, a wszystkie czytane po dwa lub trzy razy, łącznie z ostatnia z opowiadaniami fanowskimi. Mógłbyś przypomnieć jakieś znaczące momenty? Czytałem książki parę lat temu i zrobiły na mnie duże wrażenie, przez to jak prowadzona jest narracja i ogóle budowany świat, ale zabij a z Kaer Mohren nie pamiętam prawie nic.
kende_r11 mam nadzieję, że to prowokacja. Jeśli nie, to bardzo Ci współczuję
Czy to powód do dumy? Bo to jakieś 250 całych dób, bez patrzenia w kalkulator. Czy na tym forum to jest powód do dumy? Pytam bom nowy.