ghost_in_the_shell

ghost_in_the_shell ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

23.10.2012 20:48
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

A ja do dziś nie wiem ;-)

11.09.2012 18:15
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Zamiast prowadzić szermierkę na frazesy z "kanału Historia" i "Discovery" proponuję sięgnąć po coś co w moich czasach nazywało się rzetelną książką historyczną. Dla tych bardziej wprawnych w składaniu literek proponuję pozycję Normana Davisa, gdzie bez typowo polskiego zadęcia przedstawione są znane fakty po poddane krytycznej analizie. Polecam, zanim zaczniecie cytować Wikipedię i dziadków powstańców ;-) Co do gry - nikt jeszcze w nią nie grał, a już ochrzczono ją gniotem...pozazdrościć przenikliwości i zdolności prekognicji ;-) Ważne, że komuś się chciało. Mamy wystarczająco bojowa historię, aby wypełnić setki produkcji i to takich, które nie wymagają koloryzowania w stylu CODa, aby zyskać filmowość (vide historia Szczurów Tobruku, walk pod Anzio i Monte Cassino czy nawet Lenino). Wystarczy tylko chcieć i mieć kasę - co pokazało CDPR z Wiedźminem. Pora na prawdziwą polską historię.

17.04.2012 12:52
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

canon to taka firma ;-) a kanon uniwersum Aliens - tworzą jak do tej pory tylko filmy Alien i kolejne części Aliens. Reszta to spin - offy i inne takie. A dla tej gry kanonem będzie film Aliens - więc jak już pisali koledzy wszystko ma być tak jak w filmie ;-) Na tym ma polegać "moc" gry - będziemy poruszać się po znanych schematach (w myśl zasady "lubimy co znamy") a wszystkie innowacje są bardzo ryzykowne. Niestety gra A.D. 2012 rządzi się innymi prawami niż S-F z 1986 więc zmiany będą konieczne. Gracze to łykną, a ortodoksi będą sarkać (jak zwykle zresztą).
Reasumując - porzućcie zbyteczne wylewanie żali - pożyjemy zobaczymy.

15.12.2011 11:40
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Ja jestem spokojny. Choć Hitmana 2 mam od lat na swoim lapku i wracam do niego dość często - nie boję się, że kolejna część pójdzie w stronę Splinter Cell - ze "składanki", gdzie każdy hałas, czy wyjście z cienia było natychmiast karane w "prostą strzelankę z elementami skradania".
Dlaczego - nadzieję budzi tryb specjalny. Jeśli wszystkie uproszczenia i udogodnienia nie będą obligo, a od gracza będzie zależało, czy i kiedy ich użyje - to zostawi to dla "duchowych synów" Tobiasa Riepera furtkę do załatwiania spraw tak, że wchodzimy i wychodzimy we własnym ubraniu, a dopiero po chwili ktoś zauważa że coś jest nie tak - bo ktoś nie żyje (bo mu toster -przypadkiem- wpadł do wanny podczas kąpieli ;-).
nie bedzie źle. Przecież poprzednie części też można było przejść w stylu Jana R. Tylko jaka z tego frajda?

21.11.2011 11:29
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

A ja proponuję przesiąść się na konsolę, a kasę potrzebną na kolejne apgrejdy wydawać na legalne gry ;-)

14.11.2011 13:04
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Nie rozumiem całego szumu o grafikę, sterowanie,konsole i uproszczenia.
Mądrze rozwiązany interfejs rozwiązuje problem sterowania bez względu, czy to pc czy konsole.
Grafika - w Stalkerach nie jakość ale styl grafiki był najważniejszy. Co z tego, że x-Ray był wymagający dla sprzętu jak nie wiem. znak czasów - dodano multum efektów o skomplikowanych nazwach a obciążających sprzęt niezmiernie, a które w małym lub minimalnym stopniu wpływały na odbiór gry. Polecam krążące w sieci wersje alfa/beta itd. z np. 2004r. Grafika słabsza niż w HL2 (znacznie) ale styl i tworzony przez nią klimat jest identyczny jak w ostatnich odsłonach z hiper wypasioną grafiką.
Uproszczenia - wynikają z targetu - chcesz sprzedać 10 milionów kopii zrób grę user-friendly (jak CODy) prostą, łatwą i przyjemną. Ja się tym nie przejmuję. W Stalkerach nie to było ważne - jak skomplikowane były menusy. Ważne będzie to jak poprowadzona zostanie historia i jaki KLIMAT będzie miała gra. Reszta jest dodatkiem.
To że na konsole da się zrobić grę-hardkorową na konsole dowodem jest Dark Souls 2, a to że da się zrobić miodną grę bez super-hiper grafiki pokazują gry dostępne na psn xbl czy androidmarkecie.

11.10.2011 14:03
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

piotreksik23 - nie rozumiem bo nie widzę związku. Co przeszkadza robić na konsole gry pokroju BG czy Arcanum? Technikalia? Interfejs? Sterowanie?
Wymienione przez Ciebie gry nie były wielkie bo powstały na PC. Ani jedna ani druga nie była majstersztykiem technicznym. Graficznie na swój czas były nawet takie sobie. Zmian interfejsu nawet na "konsolowy" (cokolwiek to nie znaczy) moim zdaniem nic ich wielkości by nie umniejszyła.
Przeszkodą tak po prawdzie jesteśmy my sami, a dokładniej nie my w sensie "graczy piszących na GOLu ciekawe komentarze" - bo to elita elity ;-) a tzw. Odbiorcza masaowy - którego na potrzeby tego tekstu nazwę "zjadaczem CODów" ;-). Odbiorcy sami "przeskoczyli" na inne oczekiwania. Gry z niszowej rozrywki dla specyficznego odbiorcy gry stały się rozrywką powszechną i popularną - a tu liczy się głos milionów.
A te miliony to gracze różnych platform, oczekujący określonego produktu: na 5 minut, który będzie łatwy miły i przyjemny w obsłudze (to przecież definicja każdego CODa ;-).
W biznesie przeca chodzi o dulary, a w tym naszym liczone w miliardach - które płacą właśnie głównie zjadacze CODów. Nie ma więc co się dziwić że nawet Carmack, który pomimo wszystko musi się rozliczać z wydanej kasy "poszedł w konsole" - gdyż tam jest hajs.
Nikt nie będzie wykładał wielkich pieniędzy na niszowe produkcje, które kupi garstka zapaleńców (a reszta ściągnie z netu). Jedyną szansą jest to, że między słupkami z wynikami sprzedaży CODa MW:99 przytrafi nam się gra WIELKA. Nie ważne na jakiej platformie. W dawnych czasach WIELKOŚĆ tak jak dzisiaj nie zawsze szła z ekonomiką biznesu (Planscape Torment, Fallout 1, Grim Fandango nie sprzedały się w nakładach GTA IV), ale i skala biznesu była nieporównywalnie mniejsza.
Reasumując, wyklinanie konsolowców i "zjadaczy CODów" nie ma sensu, gdyż to oni stoją za profilem biznesu będąc podstawowym targetem. Należy liczyć na to, że wśród dziesiątek CODowatych "hitów" - trafi się jedna perła, na która może nie spojrzą "zjadacze" ale nam elicie z elity łezka w oku się zakręci raz jeszcze - "ktoś o nas jeszcze pamięta". Może doczekamy się "WIELKIEJ GRY DLA NAS". Nie ważne czy gramy myszką czy padem ;-)

11.10.2011 08:28
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Ładnie, ładnie - to że grafika jest porównywalna ze "średnimi" ustawieniem na PC ma od razu świadczyć, że "gra na PC jest lepsza"?. Tak jak by grafika definiowała całą grę...
Smutne... Ale skoro tak jest postrzegane sporo produkcji -cóż zrobić.
Ja cieszę się, że Cry chciało się i że im "wyszło". Czasem szkoda, że niektórym dev. się nie chce (albo nie muszą jak Blizzard;-) albo nawet nie próbują ;-(.
Zupełnie nie rozumiem bitwy PC-konsole, która ostatnio znów przetacza się przez GOL przy okazji RAGE.
Zamiast się cieszyć, że dostajemy fajne gry, że dev. za dużą sprzedaż (na wielu platformach) będą mieli więcej kasy na rozwój to prowadzimy typowo polskie boje o honor ;-)
Oczywiście nie powinniśmy tolerować tego co ostatnio zrobił z PC Carmack, ale chyba w sumie powinniśmy przywyknąć, że teraz klient jest beta testerem (i wesoło za to płaci i płacze) większości sprzętu który kupuje (patrz systemy operacyjne, samochody, sprzęt elektroniczny). Rada jest prosta, albo nie kupować w ogóle ;-) albo się dostosować i kupować sprzęt dopiero wtedy gdy choroby wieku dziecięcego zostaną naprawione. Ja ostatnio z braku czasu gram w gry co najmniej z przed roku, a samochód kupiłem 2 lata po premierze. W żadnym przypadku (np.Fallout NV, Renault Scenic) nie dotyczą mnie problemy o których pisali użytkownicy premierowych wersji. Producenci postarali się aby patchami i akcjami serwisowymi usunąć problemy które występowały, lub mogły wystąpić w wersji 1.0 (np. w aucie w ramach standardowego przeglądu wymieniono mi kiedyś sprawne w tamtym czasie chłodnicę i komp. wtrysku ;-) w ramach gwarancji /i nie informując mnie o tym - ale to już inna bajka/ - bo jak się okazało mogą sprawiać problemy (czytaj - sprawiły problemy na tyle często, że warto zastosować profilaktykę - a o problemach huczy często na forach).
Podobna sytuacja ma miejsce w grach - klient chce być beta testerem i jeszcze za to płaci - to czemu z tego nie korzystać tnąc własne inwestycje przed produkcją, a finansując "naprawianie" gry z już zarobionej kasy - taka pokrętnie pojęta "obsługa posprzedażowa".

30.08.2011 13:14
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

claudespeed18 - to zrób lepiej.
Fajnie, że coś się dziej. Dziś zaistnienie w i-necie to pól kroku do sukcesu (a w niektórych przypadkach już cały). Cała nadzieja na poważna produkcję w klimacie F - to własnei niezalezne samoróbki. Jak zabierze sie za to holiłud - to wyjdzie pg13 dla masowej widowni, bez smaczków, nawiązań i dwuznaczności. Coś jak book of eli, które miało potencjał w pomyśle i wykonaniu - ale jednocześnie żenujący poziom intelektualny.
Przecież na kanwie uniwersum F może powstać nawet film na miarę Ojca chrzestnego czy czasu apokalipsy, które pod płaszczykiem filmu wojennego/gangsterskiego poruszły - poprzez właśnie grę intelektualną z widzem, problemy wykraczające poza kino rozrywkowe. A Fallout właśnie to ma - niejednoznaczne postacie, brak czano-białości, małe i wielki rozterki, spiski, tajemnicę miłość, nienawiść, zdradę i honor - materiału już z opublikowanych gier starczyło by na kilka filmów. Dlatego też mi marzy się serial eksplorujący wiele wątków. HBO od lat pokazuje że ta formuła jest w stanie sprostać wybitnym książkowym oryginałom (Rzym, Kompania Braci, Gra o tron itp), dlaczego by nie zabrać się za grę?
Tu nie ma ograniczeń - sex, przemoc, niejednoznaczność zachowań i realistyczne podejście do wielu spraw - w mainstreamowej papce PG13 nie do przyjęcia - "przechodzi" w serialach.
wyobraźcie sobie:
Sezon I - krucjata Vault Dwellera przeciw armii Mastera (a w tle wyprawa po water chip),
Sezon II - Chosen One vs Enclave (wyprawa po GECK przy okazji)
Sezon III - Lone Wanderer robi jesień średniowiecza Enklavie (szukając Liama Neesona przy okazji)
Sezon IV - Kurier musi zdążyć na czas /bo pizza wystgnie/.
Sezon V - Rysiu z Klanu pokazuję, że zrobienie zamieci kaukazu jest lepsze, a jesień średniowiecza a'la Marcellus Wallace jest dobra dla homies ;-)

30.08.2011 12:17
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Co znaczy z opisu "połączenie europejskiej i amerykańskiej wizji Średniowiecza"?
Tak jak w wielu ostatnich "produkcjach" historycznych made in USA gdzie zły KOŚCIÓŁ tempi światłe czarownice/heretyków/wolnomyślicieli? Przesiąknięcie protestancką wizja średniowiecza, czarno-bielizm tak przesiąknięty dyletanctwem historycznym, że Dzieła Zofii Kossak jawią się jako rzetelne dzieło historyczne a nie wybitna literatura piękna.
A tło jako IV krucjata, która stała się prywatną wojenką Wenecji, w wyniku której "przypadkiem" zdobyto Zadar a potem Konstantynopol - iście świetne miejsce i czas na odkupienie klątwy (jak mnie pamięć nie myli papież po zdobyciu Zadaru nałożył klątwę sprzeniewierzonych krzyżowców, którzy sie tym nie za bardzo przejęli - a może głowny bohater się przeją? Do tego IV krucjata jest opisywana "cała Europa szykuje się do wojny" - przecież była najmniej licznym zrywem tego typu. Z
astanawia mnie czemu nikt nie zainteresuje się I krucjatą, gdzie rzeczywiście garstka fanatyków w stali demoluje bliski wschód, paląc, gwałcąc i mordując a wszystko w imię boże (a nie w imię doży weneckiego Donaldo jak w IV krucjacie). To ci dopiero gratka - "zły" biskup Ademar w imię kościoła wycina w pień Antiochię ;-)

22.07.2011 15:35
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Ludzie - to forum o grach! A tu spory co lepsze Sabaton, czy moherowe berety, kaczor czy donald, gimnazjum czy matura... A powinno być - Uff nareszcie - gra o NASZEJ historii - a nie o tym jak jakiś SAM, HUGH, czy SASZA w pojedynkę pakowali 3rzeszę do piachu i rozwalając Tygrysy jedną serią z pepeszy/stena/thompsona. My na Tygrysy mamy Wisy ;-) i dajemy rade jednym strzałem;-) (tak, tak, Tomek H. w szeregowcu to jeden z cichociemych jak byście nie wiedzieli - był cichy /mało gadał-przecie/ a że ciemny to każdy widział).
A na poważnie-idea gry świetne pasuje - małe, odizolowane oddziały, przeciw większym, zorganizowanym formacjom. Mam nadzieje, że autorom wyjdzie dobra gra, która się dobrze sprzeda i czeka nas odświeżający powiew NASZEJ historii w growym mainstreamie.

PS.Maturę z historii miałem tak dawno, że już nie pamiętam kiedy, a o Powstaniu zapomniałem więcej, niż większość z Was kiedykolwiek wiedziała.
PS2.A do gimnazjum nigdy nie chodziłem ;-)

22.06.2011 07:31
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

oj, oj, czytam i czytam te komentarze i zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć o co chodzi. Nie tylko na GOLu pełno jest wpisów że "RPG na konsole jest be, a na PC jest cacy". Zupełnie nie rozumiem problemu - tak samo jak nigdy nie widziałem - nawet kiedy "papierowi" RPGowcy szaleli ze złośći, że przenieścienie systemów na komputery to zdrada, obraza i plugactwo. LUDZIE - przecież w RPG nie chodzi o interfejs!
Jeśli fabuła i mechanika pozwala na granie roli i /tak modne ostatnio słowo/ immersję (za moich czasów papierowych - była to wczówa ;-) to mamy RPG. Moim zdniem reszta (jak grafika, interfejs i inne technikalia) to rzecz wtórna, która owo granie roli i wczówę może pogłębić.
Dlatego też myślę, że z moim już prawie 20 letnim doświadczeniem z grami RPG w różnej postaci mogę powiedzieć jasno - dajcie spokój - kupujcie Wieśka na X360/PC lobbujcie wersje na PS3 Wii, komórki, handheldy, książki, komiksy, gazety, gadżety itp. Im więcej CDP zarobi na marce tym więcej i lepiej zrobi gier dla nas. A że potrafią to już pokazali.

20.06.2011 12:29
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Jakich wulgaryzmów??? JEB (ang. "dżeb") jest to onomatopeja wiernie odzwierciedająca dźwięk powstający przy zderzeniu poruszającej sie z dużą prędkością pięści istoty rasy Wookie z tworzywem, z którego zrobiona jest zbroja Wejdera.
Radzieccy naukowcy odkryli już w 1986 (dokładnie 26.04 w tajnym laboratorium w Cz.) iz dźwięk taki powstaje gdyż specyficzne włosy, którymi pokryta jest pięść Wookie przy tarciu o tworzywo zbroi wpadają w drgania wysokiej częstotliwości. Gdy pięść zostanie przyłożona z odpowiednio wielką siłą, i tuż przed zetknięciem z powierzchnią zbroi przekroczy prędkość dźwięku, zachodzi reakcja Łorpowa (to od radzieckiego uczonego Łorpowa) - kiedy to rezonans wchodząc w nadprzestrzeń emituje ogromną energię kinetyczną - która właściwie skierowana wydaje właśnie ww. dźwiek.

PS. Jak wiadomo dla prawidłowego działania niezbędne są specyficzne warunki możliwie do osiągnięcia włącznie na pokładzie okrętu klasy Super Star Destroyer i przy użyciu oryginalnej pięści Wookiego, stale przytwierdzonej do ramienia Wookie, oraz oryginalnej zbroi Wejdera, wypełnionej Wejderem.
Radzieccy naukowcy nie dotrzymali ściśle wymogów ww. warunków, dlatego też eksperyment się nie do końca powiudł - i energia nie została uwolniona punktowo, ale uległa rozproszeniu czyniąc niemałe spustoszenie w laboratorium i przyległej elektrowni (nie wiadomo, jakiego czynnika zabrakło - no bo nie statku SSD - ten był tyle że 2 x większy).

19.06.2011 08:58
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Fajna polaryzacja Acti-żli, Respawn-dobrzy...A tu jednak jak zwykle nic nie jest czarno białe. Zinformacji jakie mamy jasno wynika, że do przewodu sądowego dopuszczono dowody obu stron, czyli z jednej strony Acti nie płaci co miało, z drugiej panowie WiZ nabroili. Na prawdę nie wiadomo kto był w prawie. To wojna na norze - bo chodzi o miliony zaległe i przyszłe.
Z drugiej strony wiara niezachwiana, że z Acti wyjdzie gniot, a od WiZ wyjdzie hit jest tak naciągana, że aż śmieszna. Acti przekazując CODa do Treyach - pokazała,że szuka nowej jakości (jak wyszło każdy wie - ale nie możemy odmówić faktu, że Bback Ops nie było kalką MW1,tak jak zrobili to IW z MW2). Podejrzewam, że jeśli projekt pozostałby w IW,mielibyśmy kolejną lekko podrysowaną i dodatkowo oskryptowaną MW1+2). Panowie WiZ pokazali, żę wiedzą jak zarabiać pieniądze, ale ich kreatywność skończyła się na COD 2 kiedy z oryginalnego CODa wycieli apteczki i dodali nowy silnik. Reszta to tylko szlifowanie, niestety po MW2 niewiele do szlifu zostało.
Dlatego z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że nic nowego by nie powstało (może zmienili by silnik graficzny), a ciemny lud i tak by kupił 10 milionów kopii...

19.04.2011 13:22
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Odezwa do teoretyków cRPG.
Drodzy koledzy, żal czytać rozważania o tym czy Wiedźmin jest czy nie jest "PRAWDZIWYM" RPG.
Wypowiadają się w wielu wątkach "experci" już to odżegnując od czci i wiary produkty typu Mass Effect , Dragon Age itp, że to nie "PRAWDZIWE RPG". Powiem tyle - to samo czytałem, jak wychodziło pierwsze Baldurs Gate. Ba ja weteran plejwagów, larpów i karteczki z ołówkiem - nie mogłem zrozumieć jak można przenieść D&D na PC. OD tego czasu zmądrzałem, zestarzałem się i w ogóle. Ale nabyta mądrość daje perspektywę - wspomniane powyżej gry to RPG naszych czasów - dostosowane do wymagań dzisiejszego użytkownika. Tak jak kilkanaście lat temu ludzie wychowani na zeszytach w kratkę i MUDach nie bardzo mogli zrozumieć jak można przenieść system RPG do gry komputerowej, tak samo dzieje się teraz. Czas dorosnąć. Lata temu RPG były przeznaczone dla garstki. Mało kto był
w stanie bez grubego podręcznika ogarnąć setki statystyk, przeliczników, drzewek i zależności. Ewolucja i uproszczenia pozwoliły grom nazywanym umownie cRPG trafić "pod strzechy"
w formie zjadliwej nawet dla casualowych casuali. Nie dziwi wiec, że atrakcjne "elementy" RPG trafiają w postaci drzewek rozwoju do niemal każdej gry, a gatunkowe cRPG bardziej zaczynają przypominać gry akcji z elementami przygodówki (w znaczeniu rozwoju fabuły) i RPG (w znaczeniu rozwoju bohatera).
Po prostu w tej chwili zatraca się wyraźny podział gatunkowy, gdyż poszczególne produkcje garściami czerpią z różnych gatunków, biorąc to co jest w nich najbardziej atrakcyjne, gdyż tego wymaga rynek.
Nikt nie zrobi wielkiej gry na setki godzin, która sprzeda się kilku tysiącach egzemplarzy - a taka sprzedaż miało by RPG - w pierwotnym(papierowym) znaczeniu.
Choć pomimo tego moim zdaniem nawet tak uproszczone gry jak Mass Effect2 spełniają definicyjny warunek gry RPG - czyli właśnie Role Playing. Gry takie dzięki całemu spektrum narzędzi i elementów zaczerpniętych z wielu rożnych gatunków sprawiają, że uzyskujemy na tyle wysoki poziom immersji, że możemy w pełni wczuć się w rolę. A o to przecież chodzi zarówno w CRPG jak i RPG z papierem i ołówkiem.

19.04.2011 13:20
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Odezwa do teoretyków cRPG.
Drodzy koledzy, żal czytać rozważania o tym czy Wiedźmin jest czy nie jest "PRAWDZIWYM" RPG.
Wypowiadają się w wielu wątkach "experci" już to odżegnując od czci i wiary produkty typu Mass Effect , Dragon Age itp, że to nie "PRAWDZIWE RPG". Powiem tyle - to samo czytałem, jak wychodziło pierwsze Baldurs Gate. Ba ja weteran plejwagów, larpów i karteczki z ołówkiem - nie mogłem zrozumieć jak można przenieść D&D na PC. OD tego czasu zmądrzałem, zestarzałem się i w ogóle. Ale nabyta mądrość daje perspektywę - wspomniane powyżej gry to RPG naszych czasów - dostosowane do wymagań dzisiejszego użytkownika. Tak jak kilkanaście lat temu ludzie wychowani na zeszytach w kratkę i MUDach nie bardzo mogli zrozumieć jak można przenieść system RPG do gry komputerowej, tak samo dzieje się teraz. Czas dorosnąć. Lata temu RPG były przeznaczone dla garstki. Mało kto był
w stanie bez grubego podręcznika ogarnąć setki statystyk, przeliczników, drzewek i zależności. Ewolucja i uproszczenia pozwoliły grom nazywanym umownie cRPG trafić "pod strzechy"
w formie zjadliwej nawet dla casualowych casuali. Nie dziwi wiec, że atrakcjne "elementy" RPG trafiają w postaci drzewek rozwoju do niemal każdej gry, a gatunkowe cRPG bardziej zaczynają przypominać gry akcji z elementami przygodówki (w znaczeniu rozwoju fabuły) i RPG (w znaczeniu rozwoju bohatera).
Po prostu w tej chwili zatraca się wyraźny podział gatunkowy, gdyż poszczególne produkcje garściami czerpią z różnych gatunków, biorąc to co jest w nich najbardziej atrakcyjne, gdyż tego wymaga rynek.
Nikt nie zrobi wielkiej gry na setki godzin, która sprzeda się kilku tysiącach egzemplarzy - a taka sprzedaż miało by RPG - w pierwotnym(papierowym) znaczeniu.
Choć pomimo tego moim zdaniem nawet tak uproszczone gry jak Mass Effect2 spełniają definicyjny warunek gry RPG - czyli właśnie Role Playing. Gry takie dzięki całemu spektrum narzędzi i elementów zaczerpniętych z wielu rożnych gatunków sprawiają, że uzyskujemy na tyle wysoki poziom immersji, że możemy w pełni wczuć się w rolę. A o to przecież chodzi zarówno w CRPG jak i RPG z papierem i ołówkiem.

15.04.2011 13:47
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

żal czytać takie posty...skąd wiecie, że to będzie port?
Z wielu wypowiedzi przedstawicieli CDPR możemy wnioskować, że multiplatformowość była wpisana w pierwotnym projekcie. Po co więc robić kosztowny port, jak można od początku robić 3 kierunkowo, najpierw dopieścić to co się zna najlepiej - czyli PC, a potem dopieszczać wersje na nowych platformach.
I nie chodzi o cięcie - w PC dzięki wyśrubowanym standardom programiści mają luz - wiele niedoróbek pociągnie mocny sprzęt. Konsole wymagają lepszej optymalizacji, aby uzyskać podobne do PC efekty. Oczywiście bez wodotrysków dostępnych w nowych kartach graficznych, ale pod względem mechaniki, fabuły itp. Będą to pewnie identyczne produkty. Co do grafiki jeszcze, to po pierwsze - w grach tego typu grafika nie jest najważniejsza (patrz Dragon Age czy Fallout NV - jakie oceny i jaka sprzedaż a np. Ghotic4 - niby technicznie na poziomie (prawie) 1 ligi, ale reszta pożal się Boże).
Po drugie - jak widać na przykładzie np. Killzone 3 - dla sprytnych programistów "bebechy" konsol nei są ograniczeniem w uzyskaniu rewelacyjnej grafiki - wg. mnie nie ustępującej w niczym tej z PC.

PS. Co do sterowania - przeciętny gracz RPG używa do gry strzałek, myszy i kilku skrótów. Na padzie jest sporo możliwości - wystarczy z głową zaplanować interfejs i nie będzie różnicy.

04.04.2011 12:27
1
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Ten cenzor i tak był rzetelny, bo naocznie widział "akcje" ;-) Ale fakt właśnie takiej paranoi w cenzurze (USA tu wiedzie prym) jest smutnym znakiem czasów. Dziecko może zobaczyć setki trupów, ale nie może zobaczyć "cycka"... o "F word nie wspominając".

09.03.2011 07:36
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Nowe generacje nie są koncernom potrzebne. Pokazuje to przykład Wii - która na poziomie technologicznym ma już 10 lat - a to w świecei elektroniki całe epoki. I co - i dalej się sprzedaje. Dlaczego wszyscy patrzycie przez pryzmat naszego ryneczku gdzie dominują PC? W obecnej chwili gry na PC to tylko mała część rynku growego. A wyścig na karty graficzne to w dużej mierze fikcja marketngowa. Prawdziwa nowość technologiczna pojawia się raz na 4-5 lat. wystarczy przyjrzeć się specyfikacji poszczególnych kart (np. GF 6 i 7 to praktycznie to samo, GF 8 i 9 to e same procesory po drobnych modyfikacjach itp, itd). Tak samo wyścig na RAMy (pierwsze ddr2 wolniejsze od ddr, ddr3 od ddr2 itp itd). Największe skoki jakości grafiki przynosiły tak na prawdę zmiany softu (DX i sterowniki). Dlatego śmiem twierdzić, że długo jeszcze poczekamy (albo wogóle ich nie będzie - koncerny zmienią filozofię zarabiania na nas) na nowe konsole, a poprawienie funkcjonalności będzie się działo w sferze softu. Na każdym kroku widzimy jak wiele potencjału siedzi w dzisiejszych konsolach. Technologia wbrew pozorom starzeje się wolniej, jeśli się nie jest technical freakiem ;-)
I nikogo w MS czy Sony nie będzie obchodzić, że są na świecie karty obsługujące DX99, skoro ich konsole dalej się sprzedają. Słupki sprzedaży się liczą.

08.03.2011 12:40
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Wydaje mi się, że nowej generacji konsol nie doczekamy się szybko. Nie w ciągu najbliższych 5 lat. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie będzie to tylko rewolucja technologiczna ale także rewolucja w samej filozofii (wskazują na to ostatnie trendy rozwoju branży np. kontrolery ruchu, dystrybucja elektroniczna, cloud gaming itp itd).
Rynek odbiorców ewoluuje niezwykle szybko i granie dociera pod strzechy, co prowadzi do tego że siłą napędową branży są produkcje rodzinne i także podlegające postępowej casualizacji hity pokroju kolejnych CODów (proste, łatwe, przyjemne i nie wymagające godzin ślęczenia i szlifowania umiejętności).
Dlatego też nowa generacja sprzętu nie jest potrzebna. W obecnej tkwi jeszcze masa niewykorzystanego potencjału. Postęp graficzny spowodowany rewolucjami w kartach graficznych, i osiągach PC pociągnął za sobą niechlujność programistów - zamiast optymalizacji zwiększenie wymagań. Moim zdaniem HL2 z 2004 nie wygląda wiele gorzej niż niejedna produkcja z 2010 roku, a ma kilkukrotnie niższe wymagania. Większości wodotrysków nie jesteśmy w stanie w ciągu gry zauważyć i finalne wrażenie jest podobne.
Dziś wobec "mizerii technicznej" konsol, alby produkcje multiplatformowe wyglądały porównywalnie na konsolach i PC niezbędne będzie staranne projektowanie i wykonanie silników graficznych - i gry mogą być atrakcyjne wizualnie jeszcze długo (vide. ostatnie hity na PS2 wyglądały nieziemsko w porównaniu z hitami startowymi - a różniło je 5-6 lat).
Oczywiście dla purystów wydajności kupujących co roku nowy zestaw mega PC może to robić różnicę, ale dla finansującej branże rzeszy casuali nie będzie to miało żadnego znaczenia.
Ja jestem dobrym przykładem. Przez 15 lat każde zarobione pieniądze "pakowałem" w PC.
Nie zawsze był to mega na czasie sprzęt, ale nadążał za trendami. Od kilku lat (żona, dzieci, praca) wystarczy mi 4-5 gier na rok, sięgam po starsze produkcje (evergreeny też) i wystarczy mi przeciętny laptop i 3 konsole (PS2, PS3 i X360). Podejrzewam, że zestawu nie zmienię jeszcze długo (aż mój syn dorośnie aby wpływać na moje decyzje zakupowe ;-) a lista must have wciąż zawiera ponad 10 tytułów na przyszłość ;-) Pozdrawiam wszystkich hardcorów (tych byłych, aktualnych i przyszłych).
casualowy hardkor

13.01.2011 06:52
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

A ja mam nadzieję, że powrócą do korzeni i zostaną zrealizowane założenia z Oblivion LOST. Fallout New Vegas pokazuje, że gra z pomysłem i klimatem może się podobać pomimo słabej grafiki, bugów i wg. niektórych profanacji świata "starych" falloutów (słynne "oblivion with guns").
Podobnie może być ze stalkerem. Miałem możliwość pogrania już w 2005 roku w "wyciek" oblivion lost - i dla mnie tamten kawałek kodu był genialny (w sumie to było kilka map MP- ale KLIMAT aż gęsty). Cień Czarnobyla realizował ułamek z zapowiedzi - kod był pocięty (nie posiadał dziesiątek pierwotnie zakładanych elementów). Mam nadzieję, że skoro nad grą pracuje zespół, którego duża część członków latami siedziała nad pierwszym Stalkerem, teraz kiedy mają przynajmniej częściowo (z racji sukcesu poprzednich części) zapewnione finansowanie - to nie stworzą bardziej dema technologicznego niż gry (jak w przypadku Metro 2033, gdzie między wodotryskami z DX11 zaginął rewelacyjny klimat i pomysł na grę). To może właśnie zagwarantować skierowanie gry na leciwe już konsole - po prostu tworząc nowy, czy kupując istniejący silnik multiplatformowy jakość grafiki będzie równać w dół (do poziomu konsol). Moim zdaniem jeśli twórcy zdecydują się, że wersja PC będzie wersją tylko z lepszymi teksturami i kilkoma dodatkowymi wodotryskami niedostępnymi na konsole to ok. To da się dość łatwo zrobić mając odpowiednie narzędzie (silnik) ale żeby nie poszło to w kieunku "cała para w grafę" i nie starczy czasu i pieniędzy na to co było siłą wszystkich dotychczasowych stalkerów, co pozwalało wybaczać bugi i problemy z optymalizacją - KLIMAT. Jak będę chciał popatrzeć na ładne widoczki postapokaliptyczne włączę sobie metro 2033 ;-)

13.01.2011 06:34
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

A ja mam nadzieję, że powrócą do korzeni i zostaną zrealizowane założenia z Oblivion LOST. Fallout New Vegas pokazuje, że gra z pomysłem i klimatem może się podobać pomimo słabej grafiki, bugów i wg. niektórych profanacji świata "starych" falloutów (słynne "oblivion with guns").
Podobnie może być ze stalkerem. Miałem możliwość pogrania już w 2005 roku w "wyciek" oblivion lost - i dla mnie tamten kawałek kodu był genialny (w sumie to było kilka map MP- ale KLIMAT aż gęsty). Cień Czarnobyla realizował ułamek z zapowiedzi - kod był pocięty (nie posiadał dziesiątek pierwotnie zakładanych elementów). Mam nadzieję, że skoro nad grą pracuje zespół, którego duża część członków latami siedziała nad pierwszym Stalkerem, teraz kiedy mają przynajmniej częściowo (z racji sukcesu poprzednich części) zapewnione finansowanie - to nie stworzą bardziej dema technologicznego niż gry (jak w przypadku Metro 2033, gdzie między wodotryskami z DX11 zaginął rewelacyjny klimat i pomysł na grę). To może właśnie zagwarantować skierowanie gry na leciwe już konsole - po prostu tworząc nowy, czy kupując istniejący silnik multiplatformowy jakość grafiki będzie równać w dół (do poziomu konsol). Moim zdaniem jeśli twórcy zdecydują się, że wersja PC będzie wersją tylko z lepszymi teksturami i kilkoma dodatkowymi wodotryskami niedostępnymi na konsole to ok. To da się dość łatwo zrobić mając odpowiednie narzędzie (silnik) ale żeby nie poszło to w kieunku "cała para w grafę" i nie starczy czasu i pieniędzy na to co było siłą wszystkich dotychczasowych stalkerów, co pozwalało wybaczać bugi i problemy z optymalizacją - KLIMAT. Jak będę chciał popatrzeć na ładne widoczki postapokaliptyczne włączę sobie metro 2033 ;-)

07.01.2011 10:58
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Właśnie skończyłem. Jestem pod miłym wrażeniem. Może nie faloutowym klimatem (bo moim zdaniem klimat dodatku jest inny, oryginalny i rożny od reszty gry-mnie się podoba) ale samą grą. Pierwszy raz (nawet grając na hardcore) poczułem zagrożenie i mocne ograniczenie zasobów (oczywiście do czasu). Zastanawia mnie, dziura fabularna - wchodzę do opuszczonego bunkra - gdzie zaczyna się dodatek uzbrojony po zęby w najlepsza broń w na świecie z toną naboi i chemii-po prostu największy kozak we wsi, a tu koleś wysyła mnie na samobójczą misję dając w łapę kilka naboi i cieniutką pukawkę...Mogli by to choć lepiej fabularnie uzasadnić (np. że systemy obronne nie wpuściłyby dżona rambo z wyposarzeniem),
Zaskoczyło mnie też (niemiło), że podniesienie max. levelu do 35 nie było tak fajnym bonusem jak się na poczatku wydawało. 35 lvl. to moim zdaniem zbyt mało, albo źle wyważono możliwość zdobyci punktów. Wychodząc z Sierra Madre miałem już 35 lvl (wchodziłem na 30). Myślałem, że starczy na więcej. Znów będę kończył kilkanaście ostatnich zadań i właściwą grę na max levelu, co w przypadku rpg jest już nie halo;-)

22.12.2010 07:34
odpowiedz
ghost_in_the_shell
13

Joannus1979 - dobrze pisze - ja też gram na x360 - wczoraj zassałem dodatek z myślą, że z przyjemnością wrócę do FNV - mialem 30 level i otwarte kilka dużych i kilka małych zadań w New Vegas(które zostawiłem sobie jak osiągnąłem max. level). Zakończenie ich zajęło mi 20 min. strzeliły 4 poziomy kolejny 5 zdobyłem po kolejnej godzinie...Nawet nie próbowałem podejść do Sierra Madre...A i fabularnie jestem w połowie gry. Po prostu szkoda - na Hardcore powinno byc tak, że 30 level = prawie calak. Dodatek daje bonusowe 5 leveli, które można zrobić właśnie w dodatku. Gra w RPG od połowy bez możliwości rozwoju to pomyłka.
Albo inny balans, albo limit na innym poziomie (np. 50 lvl - od PCtowców wiem, że nawet na hardcore to nie problem - tylko co to za przyjemność gry w RPG supermenem, który wszystko umie i wszystko może - jak chciałem debeściaka grałem w DN3D;-)

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl