Fabularnie to power rangers, zupełnie nie w klimacie Warcrafta czyli takie 6/10 ale plus, że dodali fajne latanie i lokacje bardzo ładne. Dobry dodatek do levelowania w TWW. Ale jak ktoś go chce skipnąć to spokojnie można poczekać aż wyjdzie Midnight i levelować alta w TWW.
Fabuła i strefy
Historia bywa chaotyczna – wątki przeskakują, a Undermine wydaje się wrzucone jako filler. Natomiast sam design stref jest świetny: dopracowane lokacje, różnorodne i naprawdę przyjemne do eksploracji.
Nowe mechaniki
Delves, Warbands i follower dungeons to ogromny plus. Czuć, że Blizzard w końcu mocno otworzył się na graczy solo i casualowych – i to działa. Fajnie, że mechanika lotu z dragonflight nie została porzucona i jest używana w dungach i raidach. Jeżdżenie w Undermined takie sobie ale muzyka i lokacja super.
Estetyka
Grafika, muzyka i ogólny klimat stref stoją na najwyższym poziomie. Widać, że sporo serca włożono w art direction.
Poziom trudności
Bywa za łatwo, zwłaszcza w questach czy normalnych instancjach. Ale heroic dungi i raidy są na dobrym poziomie – oferują wyzwanie dla świeżych graczy, a weterani mają swoje wyższe trudności (Mythic, raidy).
Techniczne problemy
Najbardziej boli optymalizacja – Dragonflight chodził jeszcze na słabszych laptopach, a The War Within właściwie wymaga już gamingowego sprzętu lub nowego laptopa z dobrą integrą.
Gra działa płynnie na xbox one s, jest w game passie więc warto w nią zagrać.