gafora3726

gafora3726 ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

08.04.2026 16:29
gafora3726
0

BigBadSnake Dzięki za odpowiedź! No to lecimy z odpowiedziami.

A) To jedyna taka długa wypowiedź z mojej strony w tej dyskusji

No problemo. Odpowiadając na mojego rozbudowanego posta i to w równie rozbudowany sposób już zrobiłeś więcej niż ktokolwiek inny, z kim podejmowałem próby dyskutowania o kampanii Diablo IV - szanuję i doceniam :)

B) Przyjąłeś bardzo specyficzny, nieco zniechęcający ton, pasywno-agresywny

Najbardziej prawdopodobną przyczyną jest fakt, że do dziś boli mnie dupa z powodu tego, jak bardzo Blizz spieprzył kampanię/fabułę/story w Diablo IV w połączeniu z faktem, że prób podejmowania dyskusji z osobami ją wychwalającymi podejmowałem kilka i nigdy nie doczekałem się żadnej odpowiedzi, a uwierz mi, że nie zawsze przyjmowałem taki ton. Sorry about that. Dodam jeszcze, że będąc tak bardzo zawiedzionym historią przedstawioną w podstawce postanowiłem odpuścić sobie dodatek, więc o jego fabule nie wiem nic, choć w tym przypadku akurat słyszałem mnóstwo opinii, w tym Twoją, że jest jeszcze gorzej niż w podstawce. No cóż, nie brzmi to zachęcająco, a fakt, że nie walczyliśmy w nim z Mefistem (o czym dowiedziałem się dopiero przy okazji zapowiedzi drugiego dodatku) brzmi dla mnie jak cashgrab.

C)

Fair enough.

D) ...dalej będę uważał kampanię Diablo 4 za absolutnie rewelacyjną. Bo nie oczekuję 100% logicznego scenariusza - a widzę, że to w znakomitej większości jest Twoje kryterium.

Takie Twoje święte prawo, a i moim celem nie było sprawienie, żebyś po przeczytaniu mojego komentarza pomyślał "o kurde, gość ma rację, jednak fabuła D4 to dno". Ja naprawdę jestem bardzo chętny poznać punkt widzenia osoby, której kampania Diablo IV nie tylko się podobała, ale dla której była wręcz rewelacyjna, zwłaszcza w odniesieniu do moich zarzutów. Ba, ja nawet bym się ucieszył, gdybyś to Ty zmienił mój punkt widzenia - niewątpliwie pomogłoby mi to w powrocie do tytułu, w którym niegdyś spędziłem mnóstwo świetnego czasu, a do którego nie mogę się przemóc po ukończeniu kampanii.

Co do tego, że oczekuję w 100% logicznego scenariusza, to się zdecydowanie nie zgodzę, ale być może będzie to dla mnie bardziej zrozumiałe po przeczytaniu reszty Twojego posta. Nie wiem, do których zarzutów konkretnie się odnosisz formułując takie stwierdzenie, ale owszem, mierzi mnie, gdy więziony i torturowany przez tysiące lat gość nagle powraca, bo tak, bo trzeba go dla fabuły, a nie jest to wyjaśnione w żaden sposób (nie mówiąc już o takim, który miałby sens i trzymałby się kupy) albo gdy w cutscence na postać rzuca się zgraja demonów i w jasny sposób wynika z niej, że zostaje ona przez nie zabita, a kilka minut później pojawia się z jedynie lekkim zadrapaniem, zwłaszcza w kontekście wspomnianego przeze mnie "Who will win - powerful lvl 100 Horadrim or a single lvl 1 zombie".

To, że ma wyrazistych bohaterów pierwszoplanowych (w podstawce nawet Neirella miała sens)

Jaki? Bez jej obecności historia mogłaby się toczyć dokładnie tak samo. Wspomniałem już, że para Neirela + Venarda to taki zestaw Lea + Adria, ale z Temu. Lea miała interesujący background - jako podopieczna Deckarda Caina studiowała wraz z nim starożytne zapiski Horadrimów w celu zrozumienia proroctwa o spadającej gwieździe oraz następstw tego wydarzenia. Później na scenę wkracza Adria i mamy wielkie ujawnienie tego, że Lea jest córką Aidana aka Mrocznego Wędrowca aka Diablo. Tak się robi fanserwis! A Neirela? Przyszła znikąd i jest nikim, a jej rola dla opowiedzianej w Diablo IV historii jest marginalna - współpracuje z naszą ekipą tylko po to, żeby na końcu tajemniczo zniknąć, no bo przecież lepiej poradzi sobie sama niż z bohaterem, który właśnie wygnał Lilith z Sanktuarium. 

To, że nasza postać aktywnie uczestniczy w historii, a nie jest jedynie sprzątającym po syfie innych, przy tym nie jest to wybraniec i wszechpotężny uber Nefalem rodem z Marvela.

Widzisz, a mi właśnie podobała się ta ewolucja "monumentalności" poszczególnych gier z serii - przeszliśmy od lokalnego konfliktu w małym miasteczku (D1) przez podążanie za Mrocznym Wędrowcem po świecie Sanktuarium (D2) aż do ogromnej bitwy o niebiosa (D3). I o ile lubię kameralne historie (dlatego nie kupuję kierunku, w jakim poszła seria Mortal Kombat, w której nagle Liu Kang jest bogiem wszystkiego i po prostu tworzy sobie nowe wszechświaty) i spodziewałem się, że Diablo IV będzie musiało nieco tę monumentalność i epickość stonować, o tyle regres poczyniony pod tym względem w stosunku do poprzedniczki jest dla mnie zbyt duży.

Podobali mi się świetnie napisani główni złoczyńcy (Astaroth, Eliasz, Lilith) z ciekawą funkcją i motywacjami oraz ze spoko mechanikami walki.

Eliasz oraz Lilith zostali napisani dobrze, z tym się zgodzę, ale Astaroth? Świetny design, to fakt, wspomniałem o tym zresztą wcześniej, ale pod względem historii postaci to zwyczajny, niczym niewyróżniający się średniak.

Podobało mi się zatrzęsienie side-questów (było sporo fedexów, ale też sporo znakomitych zadań mocno fabularyzowanych)...

Fedexów nie było sporo, było ich całe zatrzęsienie. Bardziej rozbudowane zadania poboczne bywało bardzo dobrze napisane, choć miałem z nimi ten problem, że ich osadzenie w uniwersum Sanktuarium było w wielu przypadkach nieistniejące - brak nawiązań do lore, brak nawiązań do uniwersum, równie dobrze mógłbym rozegrać identyczne zadanie w Grim Dawn czy innym PoE i na jedno by wyszło, a przecież potencjał był ogromny.

...i zwroty akcji - nawet jeśli były bardziej emocjonalne i logiczne

No, szczególnie te zwroty akcji, o których wspomniałem, czyli "Lilith kogoś spotyka, ktoś zostaje przekupiony przez Lilith, powtórzyć z każdą postacią napotkaną przez Lilith poza Donanem" :D Z ciekawości, mógłbyś wymienić tak top 3 zwrotów akcji? Mi ciężko przywołać choćby jeden, na siłę powiedziałbym, że wątek syna Donana, ale ja wiem, czy to taki zwrot akcji? Moim zdaniem bardzo przewidywalne jej rozwinięcie.

OK, dotarłem do punktu siódmego i przeczytałem wymienione przez Ciebie zwroty akcji. Odniosę się do nich właśnie w odpowiedzi na punkt siódmy.

Podobał mi się znakomity wątek toksycznych rodziców (Inarius i Lilith) oraz szarość moralna temu towarzysząca. Podobały mi się mikro-opowieści wynikające z fabuły danego biomu

Tu się zgodzę, choć, jak już wcześniej wspomniałem, brakuje mi osadzenia tych mikro-opowieści bardziej w lore i uniwersum świata Sanktuarium.

Uff, trochę się rozpisałem, a dopiero przechodzimy do prawdziwej konfrontacji moich zarzutów z Twoją opinią o grze :D

1. ...postać jest znowu wehikułem gracza po świecie i to my go wypełniamy

Szkoda tylko, że ten nasz wehikuł jest chyba lekko zepsuty, bo postać jest absolutną niemową i przez całą kampanię rzuca kilkudziesięcioma jednolinijkowcami. Jestem absolutnie przekonany, że prowadzona przez nas postać wypowiada w jednym akcie Diablo III więcej zdań niż w całej kampanii Diablo IV. Nie widzę też, w jaki sposób background prowadzonej przez nas postaci miałby przeszkadzać w "wypełnianiu wehikułu" - nie to, żebyśmy mieli w D4 moralne wybory, wszak opowiadana historia jest równie liniowa we wszystkich odsłonach serii (no, powiedzmy, że w D4 najmniej ze względu na otwarty świat i możliwość rozegrania pierwszych trzech aktów w dowolnej kolejności, co swoją drogą uważam za co najmniej dziwaczne, ale to trochę dym i lustra).

Nie idzie on jednak za Lilith "bo tak"

OK, być może źle zinterpretowałem to, skąd ten nasz bohater w ogóle się wziął. Do tej pory uważałem, że nie wziął się znikąd i musiał mieć jakiś cel, ale być może po prostu wędrował sobie po świecie, a następnie miała miejsce akcja z płatkami Lilith i stąd już zawiązała się dalsza część historii. Z drugiej strony już w pierwszej cutscence objawił mu się TEN wilk, więc czy aby na pewno był to przypadek?

2. Taki był cel ćwiczenia, żeby zacząć nową historię w starym świecie

To akurat wiem, Diablo IV padło niestety kolejną ofiarą podejścia, że "gra będzie przyjazna zarówno dla weteranów serii, jak i dla kompletnych nowicjuszy", które nigdy nie działa, bo weteranom rzuca się jakieś ochłapy, a cały tytuł projektuje się pod nowych odbiorców. To jeden z moich najpoważniejszych zarzutów do gry jako całości - nie czułem, że gram w kolejne Diablo. Bawiłem się świetnie, ale gdyby na ekranie głównym zamiast "Diablo IV" widniał napis "Grim Dawn II", to nie widziałbym żadnej różnicy.

Meshif ma większy udział w akcji niż w D2

Meshif ma dokładnie taki sam udział w akcji, a nawet mniejszy. W D2 transportuje nas pomiędzy aktem 2 oraz 3, a ponadto jest powiązany z zadaniem o złotym ptaku, natomiast w D4 towarzyszy nam w wędrówce, zamieniamy kilka zdań i tyle było Meshifa. Zwyczajne cameo, nic więcej.

(Tyrael najprawdopodobniej już w Lord of Hatred)

Łał, trzeba było jedynie dwóch dodatków, żebyśmy mogli spotkać legendarną dla serii postać, której wszyscy spodziewali się już w podstawce i zawalczyć z bossem, walki z którym wszyscy spodziewali się już w pierwszym dodatku! Ton "pasywno-agresywny" w kierunku Blizzarda, nie Twoim.

3. 

Do tego w zasadzie odniosłem się parę akapitów wyżej, gdy porównywałem Leę do Neireli.

4. Tak, podobał mi się [fanserwis - dopisek własny]

OK, ale co tak właściwie Ci się w nim podobało? Bo ja ironizowałem, jako że fanserwis jest w Diablo IV marginalny, nieistniejący wręcz. Bieda Tristram, 2 cameo (Meshif oraz Lyndon), nawiązanie do paladyna, który pokonał Mefista i co jeszcze? Oczywiście wszystkich questów pobocznych nie ukończyłem (właściwie to wyczyściłem z nich jedynie Akt I oraz II, z pozostałych stref zrobiłem po kilka, może kilkanaście questów, ale jakoś nie wierzę, że w nich nagle dostałbym takim fanserwisem, że poczułbym się jak gdybym ogrywał demo D2 w 2000 roku).

a Tristram za każdym razem wygląda trochę inaczej w tych grach/

Wybacz, ale to zwyczajna bzdura. Zarówno w Diablo II, jak i Diablo III, Tristram posiada ten sam układ budynków (w D2 oraz D3 ruin tych budynków). Stoisz przy fontannie i jasno widzisz, że "u góry i po prawej" (bo trochę dziwnie mi pisać "na północny-wschód" w odniesieniu do rzutu izometrycznego i rzędu wielkości liczonego w kilku metrach) masz kuźnię Griswolda, "na dole i po lewej" chatę Pepina i tak dalej. W Diablo IV ostała się z tego wszystkiego jedynie fontanna.

przypomnę, że w D2 miał podobną funkcję

A w życiu. Obszar, który jest praktycznie kopią jeden do jednego układu obszaru z poprzedniej odsłony, a przy tym jednym z farm spotów vs obszar, który w niczym nie przypomina pierwowzoru i służy jedynie krótkiemu, fabularyzowanemu wątkowi chodzonemu.

5.

Ja również byłem zaskoczony, ale nieudolnością Blizzarda, który, co jest dla mnie bardzo jasne, zwyczajnie nie miał pomysłu na wątek Rathmy. Nie wiem, czy czytałeś trylogię Wojny Grzechu, która, przypominam, jest kanoniczna, a w której ukazane jest, że Rathma nie tylko myśli 3 kroki do przodu, ale jest w stanie przeciwstawić się zarówno Lilith, jak i Inariusowi, a w dodatku posiada potężnego sojusznika w postaci Trag'Oula. Szczerze mówiąc, to nie widzę opcji, żeby ten największy nekromanta (który, swoją drogą, wygląda jak emo z plakatów z Bravo Girl z 2006 roku) w jakiś sposób nie powrócił, choć z drugiej strony to jest post-2018 Blizzard - ciężko oczekiwać, żeby zrobili coś dobrze, D2R wyjątkiem od reguły. No i nawet, jeśli tak się stanie, to nie zmieni to nic w odbiorze tego, jak został potraktowany w D4.

6. Humanoidalni bossowie towarzyszą Diablo od początku

Tutaj faktycznie źle się wyraziłem. Nie chodziło mi tyle o humanoidalnych bossów jako takich, ale o fakt, że z designu są po prostu zwykłymi ludźmi na dopalaczach, a ich backstory jest nieistniejące. Wspomniałeś Lazarusa, Krwawą Orlicę czy Zoltana Kulla. Ten pierwszy to sprawca całego nieszczęścia, bez którego nie mielibyśmy historii opowiedzianej w pierwszej części serii, ta druga to legendarna wojowniczka, która walczyła z Diablo w podziemiach pod Tristram (fanserwis!), ten trzeci to legendarny Horadrim, który stworzył Czarny Kamień Dusz. A co mamy w Diablo IV? Wyznawcę Lilith, który wygląda niczym menel, którego poznajemy 2 minuty wcześniej, a 2 minuty po jego pokonaniu już o nim nie pamiętamy. Ten gruby sułtan z aktu trzeciego, Brol? Tutaj pozwolę sobie zacytować komentarz z Reddita:

"People talk about the story being good, but they mean the cutscenes are pretty. The cutscene before the brol fight is amazing looking with the floating blood. But the story is just Z level garbage.

You fight brol because he is the act 3 boss. the game doesn't even try to give a motivation why you need to fight him or really any reason he's even there at all. Someone just drew "what if you had to fight the bad guy from mulan" and threw that in wherever. doesn't matter. nothing had any effort or thought put in."

7. No ok, ale jakoś muszą pokazywać konsekwencje konszachtów z Lilith w obrębie środków wyrazu, jakimi dysponują hack'n'slashe

Co nie zmienia faktu, że stało się to przewidywalne i nudne. 

Poza tym tak, były dobre zwroty akcji w tej fabule - wspomniany wątek pokutnika chociażby, pakt Lorata z drzewem, decyzja Neirelli pod koniec

Chyba mamy różną definicję zwrotów akcji :D Dwa z trzech wymienionych przez Ciebie przykładów (tj. pokutnik oraz pakt Loratha) nie mają żadnego wpływu na fabułę kampanii. Owszem, były ciekawe, niespodziewane, ale nie wpłynęły na dalsze wydarzenia w żaden istotny sposób, a więc nie mogą być określone jako zwrot akcji. Decyzja Neireli jak najbardziej była zwrotem akcji, ale zwroty akcji dzielą się na dobre i złe, a ten, w którym cały mój wysiłek przez kilkadziesiąt godzin kampanii zostaje zniweczony, bo dziewczyna uznaje sobie, że jednak nie wykorzysta Kamienia Dusz zgodnie z tym, co zostało ustalone, należy do tych złych.

8. "Demony z kapelusza" zdarzały się już wcześniej. Przecież zaskoczeniem znikąd był Duriel w D2. Miał fabularne uzasadnienie, ale w grze mogliśmy się tylko domyślać.

Ano był, ale koniec końców prowadził do niego cały akt drugi, a i jego rola, czyli strzeżenie grobowca Tal Rashy przed grupą bohaterów, o których Mroczny Wędrowiec aka Diablo wiedział, że podążają jego śladem, była uzasadniona. Zgadza się, że o Andariel słyszeliśmy już na samym początku pierwszego aktu D2, a Duriel był swojego rodzaju niespodzianką, ale jednak jako gracze domyślaliśmy się (żeby nie napisać, że po prostu wiedzieliśmy), że na końcu aktu czeka na nas boss fight.

 Może podkładka pod powrót Andy powinna być nieco dłuższa, choć IMO te questy, które są - wystarczają.

Nie "może", tylko "na pewno". Tobie te questy wystarczają, mi nie i to klasyczna różnica zdań, napiszę więc tylko swoje uzasadnienie: Akt IV jest przeraźliwie krótki, jeśli dobrze pamiętam, to zrobiłem go w mniej niż godzinę, a jestem z tych, którzy grają raczej wolno i liżą wszystkie ściany w grach (pierwszy rozdział pierwszego Gothica robię tyle, w ile inni przechodzą całą grę). Owe questy to zwyczajne symulatory spacerowania (no dobra, jazdy konnej, bo otrzymujemy wówczas wierzchowca) - najpierw rozmawiamy z Taissą, następnie lecimy do Katedry po Donana, do Krypty Horadrimów po Neirelę i cyk, mamy walkę z Andariel, czego nie zapowiadało absolutnie nic do momentu rozmowy z Eliaszem i "a teraz przyzwę Andariel". Szybki boss fight i tyle ją widzieli, a przecież mówimy o potężnym przeciwniku (sam Lorath mówi, że "Andariel jest w stanie zniszczyć cały kontynent", co swoją drogą brzmi dla mnie jak ogromna przesada, no ale hej, tylko go cytuję) i comebacku jednego z bossów uwielbianej przez wszystkich "dwójki". Dla mnie niezwykle zmarnowany potencjał. Czemu ten akt nie jest dłuższy, czemu Andariel nie zostaje przyzwana wcześniej i nie widzimy efektów jej działań (jak ma to miejsce właśnie w Diablo II), czemu zebranie drużyny nie wiąże się z jakimiś dodatkowymi questami, w końcu czemu w hack'n'slashu przez dobre pół godziny biegamy z miejsca na miejsce, nie walcząc w międzyczasie z ani jednym przeciwnikiem (sorry, w Krypcie Horadrimów jest parę generycznych stworków), skoro można to wszystko było przedstawić w formie cutscenki?

9. Ironii na temat Eliasza nie kupuję, bo patrz punkty popoprzednie

Akurat ten boss fight był spoko, bardziej poirytowały mnie trzy poprzednie, identyczne walki z nim. Zrzynkę z horkruksów z Harry'ego Pottera przemilczę xD Ale jak to jest, że gość studiował rytuały Rathmy, które pozwoliły mu osiągnąć tymczasową nieśmiertelność, a tymczasem największy nekromanta w uniwersum i kreator tych rytuałów nieśmiertelny już nie był? "Och, odkryłem sposób na nieśmiertelność, lepiej zrobię z tego notatki, ale go nie użyję, w końcu co złego może mi się stać?".

10. To prawda, nie jest pokazane, jak Inarius się wydostał z lat niewoli, ale nie jest to aż tak potrzebne, jest w historii od początku, nie musimy wiedzieć o nim wszystkiego

Pewnie, że nie musimy, ale nie uważasz, że by się przydało? Opis tortur Inariusa brzmi niczym coś z najbardziej pokręconej mitologii, ponownie zacytuję Diablo Wiki:

"Mephisto took Inarius to the Burning Hells. He bound Inarius with tremendous chains and slowly tore the wings from the back of the angel. Great barbed hooks were then used to stretch out his once glowing skin and his features were distorted by vile powers. Now, Inarius is said to be trapped in Hell within a chamber of mirrors, his eyelids torn from his face as he is forced to gaze upon his misshapen form for all eternity. Inarius was denied even the freedom of death."

Anioł, symbol piękna, z oderwanymi skrzydłami, rozszarpanym i zniekształconym przez tortury ciałem uwięziony w komnacie pełnej luster z wyrwanymi powiekami, żeby przez tysiąclecia być świadkiem swojego upadku, how badass is that? Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie więcej niż jasnym jest fakt, że w Blizzie nie mieli absolutnie żadnego pomysłu na to, jak usprawiedliwić jego powrót, więc postanowili po prostu tego nie robić, nie interesuj się wścibski graczu. Tylko za co płacą ludziom, którzy zajmują się tym zawodowo i nie byli w stanie wymyślić chociażby minimalnie sensownego powodu?

Inarius działa odcięty od swojej domeny, a Lilith jest u siebie

Być może coś przegapiłem, ale czemu? Wszak oboje są renegatami i stworzycielami Sanktuarium, więc dla obojga powinien to być ich dom.

A to, że lokacja jest mniejsza, to dlatego, że to wyrwa w rzeczywistości, jeśli dobrze pamiętam.

Nie pamiętam tego, ale jeśli rzeczywiście tak jest, to niech będzie, że przyjmuję usprawiedliwienie.

Jak jednak wytłumaczysz to, o czym pisałem w spoilerze? Przecież to kompletny absurd. Ktoś w innym komentarzu napisał, że to ja czegoś nie zrozumiałem, ale nie był łaskaw wyjaśnić szczegółów.

11. Ale wiesz, że mówimy o tym samym bossie, który pojawił się w Diablo 2 znikąd i nikt o nim słowa nie powiedział?

A kto powiedział, że w Diablo II było to dobrze zrobione? ;) Napisałem wyżej, że rola Duriela w Diablo II była uzasadniona, ale jednocześnie uważam, że jego obecność i rolę można było przedstawić o wiele lepiej, niż zostało to zrobione? Była szansa na poprawienie tego w Diablo IV, a w zamian dostaliśmy coś jeszcze gorszego - zamiast bycia ostatnim bossem aktu, którego rola w lore jest uzasadniona, jest po prostu bossem randomowego tunelu gdzieś pod Kaldeum, którego rola w lore (powiedz to 10 razy szybko :D) jest nieistniejąca. To, że Diablo II robi coś w dany sposób, nie oznacza, że trzeba to bezmyślnie kopiować, bo Diablo II da się zarzucić kilka rzeczy. Justice for Duriel!

12.

Cieszę się, że się zgadzamy :)

13.

Jak już wspomniałem sporo powyżej, to nie było po prostu "przetrwanie pod zwałami trupów towarzyszy", lecz gangbang urządzony przez demony na wspomnianej osobniczce. Z cinematica jasno wynikało, że nie miała prawa tego przetrwać. Zabieg na poziomie zrzucenia głównego bohatera w przepaść tylko po to, żeby 2 minuty później wrócił w glorii i chwale, bo złapał się jednej jedynej wystającej gałęzi. Takie coś mogło robić wrażenie na dzieciakach w latach siedemdziesiątych, obecnie wyszło po prostu słabo, bardzo słabo.

14.

No OK, jest to jakieś wytłumaczenie. Skoro jednak Lilith była tak ogromnym zagrożeniem dla Sanktuarium, to dla mnie bardziej logicznym byłoby pozbycie się jej raz na "zawsze", a następnie konfrontacja z Mefistem, no chyba że nagle posiadany przez nas Kamień Dusz jest jednym jedynym (nie powinien być, ale kto wie, co tam Blizz namieszał w lore) i trzeba wybrać większe zło do usidlenia.

Także tak, nawet z drobnymi dziurami - mamy kilkadziesiąt godzin tłustej i mięsistej opowieści

A gdzie tam, mamy kilkadziesiąt godzin nudnej jak flaki z olejem historii z niewykorzystanym potencjałem (obie strony konfliktu chcą dobrze dla ludzi zamieszkujących Sanktuarium, ale drogi do zaprowadzenia przez nich porządku są co najmniej dyskusyjne), którą można byłoby wyciąć i wsadzić do dowolnego innego tytułu, bo nie dość, że odwołuje się do swoich poprzedniczek w stopniu marginalnym, to jeszcze bierze to, co było w nich dobre i najzwyczajniej w świecie to pieprzy.

ale zdaje się, że obecnie i w kampanii można dokopać się do Udręki, jeśli dobrze pamiętam.

Tak, po przejściu kampanii odblokowały się dwa dodatkowe poziomy trudności, na które od razu się przełączyłem i w końcu mogłem wykorzystać potencjał prowadzonej przeze mnie postaci. Zdaje się też, że kolejne kampanie będę mógł rozgrywać od razu na wyższym poziomie trudności, ale jednak nie czuję się przekonany do powrotu do poznawania fabuły Diablo 4. Może jak oba dodatki będzie można kupić w zestawie na jakiejś dużej przecenie...

Tak więc pozostaję przy tym, że szanuję Twoją opinię o kampanii Diablo IV, lecz kompletnie się z nią nie zgadzam. Bardzo doceniam natomiast odpowiedź i dyskusję, a jeśli podłapiesz odrobinę wolnego czasu i będziesz chciał kontynuować wątek, nie wahaj się mi odpowiedzieć - na niektórych forach prowadzę z ludźmi dyskusje trwające nawet po kilka miesięcy, bo są niezwykle rozbudowane, a doba nie jest z gumy, więc odpisujemy sobie średnio raz na tydzień :D

Dwa małe disclaimery: w moim poprzednim poście nazwałem Neirelę Horadrimką, którą oczywiście nie jest - podobnie jak Lea, studiuje ona jedynie nauki Horadrimów. Ponadto nie wspomniałem o jeszcze jednej rzeczy, której brak w Diablo IV jest dla mnie ogromną wadą, a mianowicie braku księg/dzienników poszerzających lore świata gry. Diablo III to jest Ziemia Obiecana dla fanów uniwersum, ten cały bestiariusz, księgi i dzienniki poszerzające wątki jeszcze z Diablo I, to jest coś pięknego. W Diablo IV mamy natomiast parę audiologów, których nie tylko nie możemy odsłuchać z osobnego menu (jak w D3), ale też nie nawiązują one do lore w żadnym stopniu, a są po prostu powiązane z generycznymi zadaniami pobocznymi.

Zdrówko!

I ja pozdrawiam!

post wyedytowany przez gafora3726 2026-04-08 16:30:42
07.04.2026 00:24
gafora3726
0

Kwisatz_Haderach

"Ja tylko chcialem napisac, ze nie czytalem calosci (i nie mam zamiaru)"

A szkoda, dowiedziałbyś się wówczas, że jestem otwarty na dyskusję i może byłbyś w stanie rzeczowo odnieść się choć do części podpunktów, zamiast wybrać sobie jeden, o którym uważasz, że błędnie go zinterpretowałem, ale którego nie jesteś łaskaw wyjaśnić. Być może nie myliłbyś również tonu prześmiewczego z tonem pasywno-agresywnym.

post wyedytowany przez gafora3726 2026-04-07 00:25:02
06.04.2026 02:18
odpowiedz
5 odpowiedzi
gafora3726
0

"...ranking, z którym nie musicie się zgadzać".

No to namówiłeś, panie BigBadSnake. Szczególnie chciałbym się skupić na "absolutnie rewelacyjnej, rozbudowanej kampanii" Diablo IV. Jeśli szanowny autor pozwoli, to zadam kilka pytań, ciekawi mnie bowiem bardzo, co spodobało mu się w niej tak, że zasłużyła sobie na zaszczytne miano "absolutnie rewelacyjnej"?

1. Czy był to regres backstory prowadzonej przez nas postaci w stosunku do Diablo III? W tamtej części gramy konkretną postacią, a każda (!) klasa posiada swoje miniopowiadanie, które nas z nią zapoznaje - niektóre liczą kilkanaście stron, inne kilkadziesiąt. W Diablo IV gramy natomiast kompletnym anonimem, który akurat był w okolicy i uznał, że stawi czoła Lilith, bo jakoś kurde nudno.

2. A może kompletne i absolutne odcięcie się od trylogii Diablo? W całej ogromnej grze spotykamy trzy postacie z serii: Lorata Nahra, Meshifa oraz Lyndona, przy czym te dwa ostatnie występy to cameo. Przecież to jest jakiś skandal. To tak, jak gdyby w trzecim Gothicu na kontynencie można było spotkać jedynie Xardasa, a Diego, Gorn, Milten, Lester, Lares, Lee, Cor Angar i cała reszta kompanii byli nieobecni albo można było znaleźć do nich jedynie jakoś nawiązania w rozmowach.

3. A może spodobała Ci się koncept nastoletniej horadrimki oraz jej matki, która uległa wpływowi sił zła? Bardzo unikalny w tej serii, bo przecież w żadnej poprzedniej odsłonie nie występowała nastoletnia horadrimka oraz jej matka, która uległa wpływowi sił zła, prawda? ;)

4. A może spodobał Ci się fanserwis? W końcu przed premierą szumnie ogłaszano, że powrócimy do Tristram. No to powracamy, tyle że w formie krótkiego wątku spacerowego, gdzie samo miasteczko kompletnie nie przypomina tego z poprzednich części. Ale hej, odwiedziliśmy Tristram w Diablo IV.

5. Nie? No to na pewno spodobał Ci się wątek Rathmy, o którym przecież tyle było w książkach z uniwersum Diablo, zwłaszcza w trylogii Wojny Grzechu. Co by nie mówić, jedna z legend Sanktuarium, fajnie było go w końcu spot... Oh, wait.

6. Dobra, pożartowaliśmy sobie, ale jednak walki z bossami były w Diablo IV świetne. Ja na przykład uwielbiałem to, że połowa z nich to były postacie humanoidalne, tylko że mające ze 3 metry wysokości, żeby je jakoś wyróżnić od reszty zgrai. Serio, serio, najbardziej w grze z serii Diablo, gdzie ubite demony liczy się w setkach tysięcy, uwielbiam bossów będących ludźmi na dopalaczach. Szczególnie tego, z którym walczyliśmy trzy razy, bo okazało się, że jest nieśmiertelny. Trzy identyczne boss fighty w ciągu 30 minut kampanii, to je to.

7. Skoro ta kampania jest taka rewelacyjna, to na pewno obfituje w niespodziewane zwroty akcji, prawda? Jeśli spotkasz kogoś, kogo na swojej drodze spotkała też Lilith (a spotkasz takich postaci przynajmniej 6), to wcale za każdym razem nie okaże się, że postać ta dała się jej przekabacić i po dwóch takich spotkaniach wcale nie będziesz miał w głowie "OK, czyli teraz będzie boss fight", gdy usłyszysz, że musisz odnaleźć i porozmawiać z postacią, którą spotkała na swojej drodze Lilith, prawda? ;) Akt I - przekabacona matka horadrimki, Akt II - przekabacona druidka, Akt III - przekabacony pustelnik, Akt V - przekabacona wiedźma. Żodyn się nie spodziewał, żodyn!

8. Akt IV. W Diablo II schodzimy wówczas do Płonących Piekieł. W Diablo III dla odmiany odwiedzamy Królestwo Niebios. W Diablo IV natomiast teleportujemy się w kilka różnych miejsc, odsłuchujemy paru dialogów i mamy boss fight z Andariel. O kurde, ale fanserwis, skąd się tu wzięła Andariel?! No w sumie to nie wiadomo, ten nieśmiertelny ziomek po prostu ją sobie przyzwał, no bo czemu by nie :D Kojarzycie, jak w Diablo III Belial oraz Azmodan, czyli pozostali Pomniejsi Źli mieli swoje własne, rozbudowane akty? No to tutaj Pomniejsza Zła ma swój własny motyw muzyczny, chociaż tyle xD Trzymajcie się, bo to nie jest nawet największy gwałt na fanserwisie Diablo, ale o tym za chwilę.

9. Akt V. Tego nieśmiertelnego ziomka to przydałoby się w końcu uśmiertelnić, co nie? No więc robimy to i co dostajemy? Czwarty boss fight z tym samym przeciwnikiem :D Przynajmniej jest inny w porównaniu do trzech poprzednich, wasza blizzardowska wysokość jest zbyt łaskawa. No ale lecimy dalej, przebijamy się przez deltę rzeki pełną wraków (nieironicznie jedna z najlepiej wyglądających lokacji w grze), ale zatrzymują nas drzwi. Tak, drzwi xD Nie ogromne wrota do zapomnianej świątyni Horadrimów, normalne drewniane drzwi xD Przeszkoda nie do przeskoczenia dla naszego bohatera, który w tym momencie fabuły ma na liczniku już ze trzy i pół tysiąca zasiekanych demonów. Nasza towarzyszka wspina się na ściankę i przeskakuje na drugą stronę drzwi, a po chwili słychać jej krzyk. Co teraz? Możemy kliknąć na drzwi i je rozwalić, nagle da się to zrobić xD 

10. Akt VI. Zbliżamy się do wielkiego finału, Inarius vs Lilith. Czekaj, jaki Inarius, skąd się wziął? W sumie to nie wiem, bo w grze nie jest to wytłumaczone, natomiast wg wiki "Inarius returned to Sanctuary at some point after Malthael's attempted genocide of humanity". I to tyle - był torturowany przez tysiące lat, nagle mu się znudziło i wrócił, czego nie rozumiesz xD W cutscence jeden z naszych towarzyszy pokazuje mu Kamień Dusz, który jest w naszym posiadaniu. Inarius rzuca więc znane z uniwersum Harry'ego Pottera zaklęcie Accio i nagle Kamień Dusz nie jest już w naszym posiadaniu xD Nic to, schodzimy do Płonących Piekieł. Pamiętacie Królestwo Niebios z Diablo 3? Ogromną lokację, w której spędziliśmy cały rozbudowany Akt IV? No to całe Płonące Piekła są wielkości jednej "strefy" z tej lokacji - robimy je może w pół godziny, bo nie ma tu nawet gdzie zboczyć, po prostu biegniemy przed siebie. Aha, w pewnym momencie Inarius atakuje Lilith włócznią, no bo według przepowiedni "włócznia światła przebije serce nienawiści".

spoiler start

No to przebiła, ale Lilith sobie z tego nic nie robi, po prostu wyjęła z siebie włócznię i wbiła w Inariusa, no i po nim xD

spoiler stop

CO TU SIĘ ODWALIŁO, JAK I DLACZEGO??????????

11. Trzymajcie się, bo teraz będzie najlepsze. Jesteśmy sobie w Kaldeum, walczymy z przeciwnikami, z czasem coraz więcej z nich to takie wielkie larwy. Wbiegamy do tunelu i nagle z nieba spada Duriel xDDDDD Tak, główny boss drugiego aktu Diablo II oraz jeden z Pomniejszych Złych po prostu spada sobie z nieba bez żadnego wytłumaczenia, po czym mamy boss fight xD Po ubiciu go nasz bohater mówi tylko "Co to było?" i ciężko się z nim nie zgodzić, bo ani nic do tego boss fightu nie prowadzi, ani z niczym się on nie wiąże. W jednym z poprzednich punktów pisałem, że brak jakichkolwiek nawiązań do poprzednich gier z serii to jak splunięcie w twarz jej fanom, ale wrzucenie jednego z głównych bossów legendarnej drugiej odsłony w taki sposób, to nawet nie podpada pod tę kategorię - to już strzał w pysk mokrą, brudną od wycierania podłogi szmatą. To tak, jak gdybyśmy w trzecim Gothicu biegli sobie przez kopalnię w Nordmarze, a tam nagle z nieba spadłby Śniący, no bo czemu by nie xD Jestem gotów założyć się o grube pieniądze, że na późnym etapie produkcji ktoś powiedział "hej, nie mamy tutaj absolutnie żadnych nawiązań do poprzednich odsłon serii" i na szybko sklecili coś takiego. Nigdy nie widziałem bardziej nieudolnego fanserwisu, absolutna żenada, porażka i kompromitacja.

12. Skoro "najlepsze" było w poprzednim punkcie, to teraz już nic tak "grubego" nie będzie? Umieszczę całość w spoilerze, no bo jednak jest to spoiler, choć nie padnie żadne konkretnie imię, więc śmiało, bo uwierz mi - będzie warto.

spoiler start

No bo co powiecie na to, że jedna z głównych postaci fabularnych zostaje zrzucona z planszy z powodu konfrontacji z... najzwyklejszym w świecie zombiakiem? xDDD Tak, to nie żart - postać ta podchodzi do pewnej kolumny, która składa się z ciał zombiaków, przygląda się jej z ciekawością, po czym jeden z zombiaków się przebudza, tnie go łapą, a gościu ginie? xD I żeby nie było, mowa nie o pierwszym lepszym chorowitym staruszku, lecz o jednym z nielicznych Horadrimów, który niegdyś pokonał jednego z większych demonów nawiedzających Sanktuarium. Żeby było jeszcze bardziej zabawnie, to parę minut wcześniej również zostaje ranny, ale wówczas udaje się go uratować xD A żeby było jeszcze bardziej zabawnie, niech ktoś zatrzyma tę karuzelę śmiechu, to owa postać sama mówi, że w sumie to nie jest z nim tak źle, leć tam walczyć z Lilith. No to walczymy, wracamy do niej, a tam Kiler zdech

spoiler stop

. Na 100% ktoś w Blizzie powiedział "hej, brakuje nam wyciskacza łez" i wrzucili coś takiego. Kolejny strzał po pysku tą samą mokrą szmatą.

13. A że jedna z postaci w cutscence zostaje dosłownie stratowana przez demony, a armia, która jej towarzyszy, jest rozniesiona na strzępy, natomiast 5 minut później na nią natrafiamy i zostaje wyleczona pierwszym lepszym eliksirem, to nawet nie wspominam, szkoda strzępić ryja.

14. OSTATECZNA KONFRONTACJA. Walczymy z Lilith, pokonujemy ją, mamy przy sobie Kamień Dusz, żeby ją uwięzić, jest gites. No nie jest, bo młoda Horadrimka uznaje, że w sumie to jednak uwięzimy tam kogoś innego xD Tak jest, przez 6 aktów i kilkadziesiąt godzin kampanii gonimy Lilith, a gdy w końcu udaje się nam ją ubić to... w sumie nic się nie dzieje, bo jednak nie uwięzimy jej w Kamieniu Dusz. Z litości nawet nie wspomnę, że działania całego Aktu V to właśnie próba przestrojenia Kamienia Dusz tak, żeby uwięzić w nim Lilith. Czacie Dżipiti, wypisz mi tak ze 30 synonimów słowa "kompromitacja", żebym mógł opisać fabułę oraz kampanię Diablo IV, z góry dzięki.

O tym, że balans jest nieistniejący i że po wyczyszczeniu Aktu I ze wszystkich sidequestów musiałem zdejmować z siebie elementy ekwipunku oraz "zwijać" drzewko umiejętności, bo inaczej miałem wszystkich przeciwników "na hita" nawet nie wspomnę, bo to kwestia designu, a nie fabuły. Wynika to oczywiście z faktu zablokowania najwyższych poziomów trudności za ukończeniem kampanii, ale było absolutnie antyklimatyczne. Głównego bossa drugiego aktu (świetny design btw, bodaj jedyny dobry w całej grze) ubiłem w mniej niż 1,5 minuty, a to tylko dlatego, że przez około minutę miała miejsce oskryptowana sekwencja przemieszczania się przez niego z jednego miejsca w drugie.

No to teraz niespodzianka - DIABLO IV JEST DLA MNIE ŚWIETNYM TYTUŁEM, CAŁOŚCIOWO OCENIAM GO NA 9/10. Tak jest, gra jest świetna, bawiłem się w niej bardzo dobrze i dała mi mnóstwo radości... dopóki nie postanowiłem ukończyć wątku fabularnego, który jest zwyczajną abominacją. Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych określeń, które byłyby w stanie oddać to, z jak żenująco słabą historią mamy do czynienia. Z mojego opisu chyba widać, że jestem fanem serii Diablo oraz uniwersum Sanktuarium, ale Diablo IV to jedyny tytuł w mojej prawie trzydziestoletniej karierze gracza, którego ukończenia żałuję ze względu na to, jak bardzo zawiodła mnie kampania.

Drogi autorze - widzę, że jesteś dość aktywny w komentarzach, więc bardzo liczę na odpowiedź na moje powyższe zarzuty i uświadomienie mi tego, że się mylę, a kampania Diablo IV jest rewelacyjna. Wiem, wiem, każdy może mieć swoją opinię, natomiast próbowałem podjąć taką dyskusję z kilkoma osobami, które w komentarzach w różnych miejscach w Sieci pisały, jak to świetną historię opowiada Diablo IV. Nie doczekałem się odpowiedzi od żadnej z nich, ale liczę, że teraz to się zmieni, wszak nie odpowiadam na pierwszy lepszy komentarz w necie, lecz na artykuł, pod którym autor podpisał się imieniem oraz nazwiskiem. Naprawdę jestem otwarty na dyskusję i jestem bardzo, ale to bardzo ciekaw Twojej odpowiedzi na powyższe podpunkty. Na pisaniu tego komentarza zeszła mi ponad godzina, bardzo więc liczę na coś więcej niż "a mi się podoba", nie zawiedź mnie.

post wyedytowany przez gafora3726 2026-04-07 00:26:01

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl