No ja cierpię na szereg chorób psychicznych w tym depresję i Dark Souls było i jest powodem, dla którego wstałem z łózka, po kilku latach nie opuszczania mieszkania. Daje to takie poczucie spełnienia i włącza się myslenie "nie jestem tak żałosny żeby pokonała mnie ta głupia gra". Gram do dziś, szkolę się w PVP. Jak ktoś ma problemy tego typu, polecam spróbowac.
Moim towarzyszem byłby Solaire z Astory. W przygodach w Lordran był nieocenionym przyjacielem, pomagał zwalczyć wiele przeciwności losu i często dodawał otuchy w trudnych chwilach. Będąc we dwóch w górach, moglibyśmy odpocząć od trudu i znoju, jakim bywa życie w krainie Gwyna. Porozmawiać przy ciepłym estusie o życiu, śmierci i ciężkiej doli nieumarłego. I wreszcie, na jakimś pięknym tatrzańskim szczycie, moglibyśmy razem Chwalić Słońce! I wreszcie Solaire odnalazłby swoje miejsce w świecie, mogąc patrzeć na swoją ukochaną gwiazdę każdego dnia, co uchroniłoby go przed zostaniem pustym. Same pozytywy :)