Powstaje długi film fanowski z tej okazji. Jak ktoś obawia się nieznanego linka, może wpisać na YouTube "Serious Sam Movie: Hellfire Has a Big Problem - a few action scenes [behind the scenes]".
https://www.youtube.com/shorts/5kueAsRM1mc
Niestety wielki zawód, a szkoda. Dla porównania "Serious Sam 3" ma u mnie 10/10, bo to dla mnie gra idealna.
Plusy
+ rozbudowana fabuła (co nie oznacza, że jest dobra)
+ dużo różnych lokacji (ale dawny Egipt i tak to wszystko miażdży)
+ kilku fajnych bohaterów (Kenneth, babcia, gruba księżniczka)
+jazda na byku (choć trzeba zrobić całe drzewko, by zdobyć tę umiejętność)
I tyle.
Minusy
- najgorsza zbrodnia to skopana postać Sama w porównaniu z 3 częścią (tam był genialny, zwłaszcza jego dojrzałe żarty mówione w odpowiednim momencie, idealnie dobrane do sytuacji). Z wyglądu jest brzydki i niepodobny, jakby silnik powstał na długo przed 3 częścią. Zachowuje się jak idiota, usilnie starając się być śmieszny. Jego żarty są żenujące, gdzie twórcy poszli na ilość, a nie jakość. Ta postać była zawsze czystą energią, facetem do zabijania bez rozterek, a tu zrobił się bohater z przeszłością i ma problemy egzystencjalne.
- pójście z duchem czasu i musiały się pojawić wątki postępowe, jak LGBT czy silnych niezależnych kobiet kierujących mężczyznami
- gra automatycznie ustawia najsłabszą grafikę na mocnym komputerze
- tekstury często jak z lat 90, na przykład całe dno jeziora w 2D, dosłownie wklejony jeden wielki obrazek, to samo ściany czy zbocza gór
- okropna muzyka, kompletnie niedopasowana do tego, co dzieje się na ekranie
- gra jest łatwa na każdym poziomie trudności, zero taktyki i wyzwań znanych z poprzednika, amunicja wszędzie się przelewa
- nuda od początku do końca
- wspomniana fabuła jest rozbudowana, ale nieciekawa i liniowa, takie checkpointy do zaliczenia
- zerowa frajda z zabijania potworów, biegają masą, ale nie stanowią żadnego wyzwania, nuda
- seria zawsze miała swój własny, oryginalny klimat, a tu został on zabity przez zrzynkę humoru i wątków z innych gier, jak "Borderlands" (np. wstawki komiksowe, zidiociałe zachowanie postaci, którzy gadają jak powaleni), "Doom 2016" (niszczenie kuli mocy, by dodać sobie umiejętności i supermocy), "Atak tytanów" (wątek na końcu), "Quake", itd.
- bohaterowie zaczynają gadać bzdury zawsze podczas walki, że tego ani nie słychać w hałasie, ani nie da się czytać napisów (trzeba być skupionym na walce)
- ogólnie boty wspierające bohatera tu nie pasują, wkurzają, Sam powinien grać solo
- na misjach na Syberii (i nie tylko) potwory zlewają się z teksturami.
I dobrze, że to pudełko nie przeszło. Ta postać nie wygląda jak Corvus, ale jakiś metalowiec z nałożonym filtrem. Mnie bardzo podoba się pudełko z symbolem, klimat grozy i mistycyzmu się z niego aż wylewa.
Wspaniała gra fantasy z unikalnymi rasami. Nie ma żadnych wad. Z kategorii, że się kończy i można zaczynać od nowa. Magia i klimat wylewają się z ekranu. Świetny główny bohater. Po prostu arcydzieło. Mam oryginalną płytę, która działała od Win 98 aż do obecnego mojego Win 7. Świetna muzyka od Raven Software. Z tego co widzę, tej gry nie można obecnie nigdzie kupić.
Dla mnie bardzo męcząca gra. Robiona jest pod PS4, a niedopracowana bardzo pod PC. Na tym ostatnim klawisze są wymieszane z symbolami z innej platformy i przez pół gry wszystko się myli. Ponadto klawisze akcji często nie działają, że zwykły wilk, którego można przejść w 10 sekund, robiąc 3 kliknięcia, trzeba się z nim męczyć bardzo długo, ginąć po 60 razy.
Gra to zrzynka z "Farcry 3" zarówno jeśli chodzi częściowo o fabułę, miejsce akcji (znów wyspa przy Japonii, gdzie są przestępcy i masa artefaktów po 2WŚ), jak i najgorsze stamtąd wzięte ruchy specjalne. Czyli trzeba robić dziwne kombinacje klawiszy na czas.
Cutscenki nie do odróżnienia od gry, przez co ciągle się ginie, bo nie wiadomo, czy się gra, czy ogląda animacje. Trudno namierzyć wrogów przez dominujące wszędzie odcienie zgniłej zieleni i szarości, nawet na najwyższych ustawieniach obraz się zlewa.
Fabuła nudna. Głównie polega na spadaniu skądś. Jedyne momenty, jakie mi się podobały, to gdy pojawił się wojownik Oni.
Jeśli chodzi o bohaterów strasznie nijacy. Losy nikogo mnie nie obchodziły. Nie wiadomo, kto jest kto. Lara stale chodzi skulona, ma minę zrezygnowanej, a kosi koksów jak Rambo. Nie czuć w ogóle, że to jest Lara Croft, tylko jakby to była kompletnie inna osoba.
Artefakty zbiera się nie wiadomo po co. Nie daje to satysfakcji. Jeśli miały być to ciekawostki historyczne, to w ogóle nic mnie nie zainteresowało.
Niestety mi nie podeszło. Ukończone na 66% i reszty robić mi się nie chce.
Art. 32. Zasada równości obywatela wobec prawa
Dz.U.1997.78.483 - Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
Posiadanie certyfikatu nie ma żadnego sensu, bo szczepieni są superroznosicielami, także chorują i umierają.
Na plus:
- muzyka, w tym muza z samochodów
- Vaas (genialna postać)
- miejsce akcji (tropikalne wyspy)
- trochę mistycyzmu
- rozwijanie ekwipunku
- mechanika Jasona (te wszystkie upadki i trzęsienie się kamery, gaszenie ognia na rękawach, kopnięcia, wślizgi - genialne). Odnosi się wrażenie, jakby samemu się to przeżywało.
Na minus:
- nieurozmaicone modele piratów - chyba są tylko 4 rodzaje
- nudne zadania poboczne: zdobywanie posterunków i aktywowanie wież (jednego i drugiego jest o 70% za dużo), zlecenia zabójstw jedynie z nożem
- denerwowały mnie zadania, gdzie trzeba było klikać myszką i klawiszami na czas, jak po wrzuceniu do jeziora i walce z głównym bossem. Myszka nie zawsze to łapała i trzeba było powtarzać zadanie po kilkadziesiąt razy, aby przejść dalej
- fatalny zapis gry (po wczytaniu nie startowało się z punktu, gdzie się zapisało, tylko z jakiegoś posterunku)
- brak zapisu gry przy trudnych, długich misjach - jedno potknięcie i trzeba zaczynać całość od początku
- zła mechanika pojazdów
- zbieranie kamieni: za dużo ich było
Gra bardzo ładna, klimatyczne lokacje jak z filmu "Avatar". Smutna jest jednak fabuła, bo dotyczy przemijania i umierania, oraz muzyka. Potwornie trudna nawet na poziomie easy (kolce i runy najgorsze), zwłaszcza gdy się ma mało niebieskich i zielonych kulek. W porównaniu z łatwymi platformówkami z lat 90 to jest koszmar. W niektórych miejscach ma się po 300 zgonów, nim się w końcu przejdzie, a łączna suma zgonów na grę może wynosić 4000. Łatwiej jest dopiero, jak nazbiera się skille jak potrójny skok, ale wtedy trzeba się cofać na stare mapy i zbierać przedmioty, których wcześniej nie dało się wziąć. Zapis oryginalny, bo trzeba zapracować na to, by zrobić sobie save'a, zużywa się na to energię, ale się to niezbyt sprawdza, bo nie można robić zapisu w niebezpiecznych miejscach, gdzie się wcześniej namęczyło, by tam dojść. Męczące sterowanie na PC, bo wszystko się miesza, jak dochodzą kolejne umiejętności. W każdym razie gra nie była dla mnie przyjemnością, a nerwówką.
Świetny mod. Najbardziej podobały mi się utwory, które są znacznie lepsze niż w oryginalnej grze. Dużo stroggów i zombiaków. Minusy, że mod jest krótki (z godzinę grania) oraz irytujące było slow motion bohatera w momencie przekazywania komunikatów. Niemniej polecam.
Gra legenda. Dopiero w tym roku zagrałam w wersję z dodatkiem. Zabawa identyczna jak 20 lat temu :) No prawie, bo grałam na zDoomie czyli ze sterowaniem myszą i możliwością rozglądania się po mapie.
Babska opinia o grze. Zdecydowałam się na audio, bo czytania byłoby za dużo. [link]
W skrócie:
- dupstep
- za dużo monotonii, schematy na kolejnych mapach
- proste rozgrywki nawet na poziomie ultraviolence i zbędne ułatwienia jak nawigacja + mapa czy licznik amunicji + komunikat
- zmieniony lore, mizerna fabuła
- brak klimatu i innowacyjności
+ dynamiczne walki
+ zabójstwa chwały
+ sekrety i easter eggi
+ grafika
+ utwory ze starych doomów
+ wyzwania run
Gdzie tam masz klaustrofobiczne mapy? Są przecież ogromne i agorafobiczne, większość to otwarta przestrzeń.
Grę miałam okazję zobaczyć w 2016 roku. Sięgnęłam po nią, ponieważ Duke3D to tytuł, który pamiętam z lanów, jak i była to jedna z moich pierwszych gier na PC. Wzięłam się więc za kontynuację, jak zawsze bez pośpiechu, kiedy o tytule sobie przypomniałam, bo nigdy raczej nie kupuję gier w roku premiery. Naczytałam się wielu negatywów i oczywiście nie kierowałam się nimi w ocenie, lecz zabrałam się za to osobiście, z podejściem tabula rasa. I jestem pozytywnie zaskoczona. Jako osobo wychowana na starszych grach typu Doom 1, Heretic 1, Jazz Jackrabbit 1, używająca tweaków kastrujących grafikę w grach sieciowych, "nienowoczesny" jak na rok 2011 engine wydawał się całkiem znośny. Niektóre lokalizacje, jak rezydencja Księcia, rancza pośród kanionów czy jaskinia z jajami obcych, wyglądały całkiem ładnie. Ego mi nie przeszkadzało, jednak wolałabym apteczki czy sanitariusza (świetne uzupełnianie zdrowia było w Quake 4), skoro już twórcy wysilili się na jako taki realizm (np. w wersji standardowej gry 2 bronie noszone w jednym czasie) - zranionej osobie dobrze zrobi pomoc medyczna, a nie pójście za róg i przeczekanie. Lokalizacje całkiem udane, żadna mnie nie męczyła (no może nie wnoszący nic do fabuły dom publiczny, gdzie mamy szukać... prezerwatyw i dilda), a najlepsza była podróż monster truckiem po pustkowiach przypominających postapo. Humor, mnie jako kobietę, raz śmieszył (tekst "srać na emeryturę" w wersji PL czy wzrastanie ego, po puszczeniu samolotu z papieru ;)), raz irytował (łapanie czy klepanie tkanek obcych wyglądających jak penisy i piersi, wkładanie żywych szczurów do piekarnika). Gra powstawała zdecydowanie z myślą o panach, bo wszystkie kobiety pojawiające się w DNF mają IQ nie wyższe niż 50, do tego trudnią się zajęciami jak panie sprzed wieków: sprzątanie, gotowanie, prostytuowanie się, stanie i ładne wyglądanie. Ścieżka dźwiękowa bardzo przypadła mi do gustu, zwłaszcza "action music" z lokalizacji, gdzie Duke ostrzeliwuje budynek z dźwigu oraz "Cwałowanie Walkirii" Wagnera - DNF to ostatnia gra, w której spodziewałabym się klasyki. Na plus są także pojazdy, a do używania jest ich całe mnóstwo, od działka helikoptera po wózek widłowy. Z minusów. Gra jest zwyczajnie w porządku, ale bez rewelacji. Nie ma tego "wow" podczas przechodzenia misji. Fabularnie twórcy mogli postarać się odrobinę lepiej, bo jest sporo wpadek, jak dowódca żołnierzy zachwycający się planem Duke'a, chociaż na tablicy nie ma nic czy umierający Duke zamiast do szpitala, zabierany jest do kasyna. Nie lubię też czarnego humoru, a jest go tu dużo. 7-/10 mogę grze wystawić.