na gogu Robin Hood jest za 20 zł w pełni z dubbingiem polskim i grywalny bardzo dobrze :)
Nie ma też opcji ogłuszania przeciwnika (już na pewno nie ma mowy o ogłuszeniu samuraja).
Robin Hood robił to źle, ale Shadow Tactics chowa się za nim w praktycznie każdym aspekcie.
Historia z SH się nie klei, a na domiar tego, wybory ze wcześniejszych decyzji (ze wcześniejszych etapów) nie wpływają w żaden sposób na kolejne etapy.
Robin Hood zachęca do oszczędzania przeciwników, z postaciami w jakiś sposób dużo mocniej można się zżyć - być może przez świetny dubbing i bardzo barwne charaktery tychże postaci.
Do tego możemy walczyć w lesie, gdzie mamy inny ekwipunek niż w miastach.
Możemy tworzyć własne strzały i inne elementy inwentarza, do tego są znajdźki które zdecydowanie wpływają na klimat.
Czuć, że nasze decyzje wpływają na dalszy rozwój gry:
- do naszej kryjówki w lesie przychodzi więcej osób, gdy nie zabijamy żołnierzy,
- NPC którym pomożemy na jednej mapie, po kilku misjach na innej mapie nam podziękują.
- Do tego historia ma dobry fundament i gra świetnie wpisuje się z nią.
W Shadow Tactics nie czuję wielu z tych rzeczy - brakuje mi zachęcania do oszczędzania przeciwników, brak klimatycznej muzyki, do tego misji jest zdecydowanie mniej niż w Robinie. Postacie zawsze dostają swój ekwipunek i trudno mi się zżyć z tymi postaciami. Do tego ten ekwipunek ma masę ograniczeń.
Nawet muzyka w Robinie jest dużo bardziej różnorodna - co moim zdaniem - w grze strategicznej/taktyczno-strategicznej mocno wpływa na immersję.
Po tylu latach mogę powiedzieć, że gra jest dużo łatwiejsza niż kiedyś mi się wydawało - drugą misję kiedyś potrafiłem przejść najwyżej na normalu bez zabijania nikogo i trwalo to ponad godzinę. Dziś na hardzie robię to w ciągu 40 minut.
Być może dobrze przygotowałem się grając wcześniej w Shadow Tactics na hardzie, który jednak stanowi nieco większe wyzwanie.
ST został jedynie doprowadzony do dzisiejszych standardów pod względem graficznym i osiągnięć. Rzeczywiście jest większa różnorodność map i nie ma tak częstych powrotów na znane tereny. Jednak RH ma zdecydowanie większą różnorodność typów misji: uwolnienie kogoś z zamku, misje bez zabijania, rabowanie konwojów w lesie, podsłuchanie ważnych rozmów. Do tego jest dużo więcej opcji wykorzystania ekwipunku którego też jest więcej i jest bardziej elastyczny (czy to w tworzeniu i wykorzystaniu).
Nawet fabularnie RH bije na głowę, bo historie Małego Johna, Mnicha, Robina i Marion czy Willa do dziś siedzą mi w głowie.
@Tomaszki, przez takich marudzących jak Ty praktycznie w ogóle się nie słyszy nowinek o CP2077 (w szczególności po polsku), w przeciwieństwie do szaleństwa zagranicznych serwisów.
Prawda jest taka, że hype na tę grę jest, więc schowaj to malkontentstwo.
2018 rok. A poziom AAA nie definiuje Ci wyglądu gry, tylko ilość środków w nią władowanych. Środki w nią władowane są ogromne, więc trudno jest sądzić, że redzi coś spieprzyli.
Ja się zupełnie nie rozczarowałem. Było wiadomo że powstaje na silniku Red engine. Poza tym animacje mi się podobają i biją na głowę chociażby mass effect andromedę jak chociażby elexa.
W klasie AAA spodziewam sie rozpierduchy w mojej głowie pod względem fabuły, grafika nie musi być hiperrealistyczna - taka mi bardzo odpowiada.
Właśnie po obejrzeniu tego trailera się napaliłem bardziej, niż po obejrzeniu teasera lata temu. Tym bardziej że sci-fi czy takie klimaty mi zupełnie nie podchodziły do tej pory, wszystkie gry typu gta, watch dogs czy mass efecty (elex też) do tej pory mnie nie przekonały, mimo, że nastawiałem się pozytywnie do nich. W tej chwili czuję, że moje nastawienie nie dość że zostanie uhonorowane, to jeszcze nie raz mnie zaskoczy ta gra.
W LoF odgrywaliśmy rolę. Do tego taka perspektywa idealnie pozwalała wczuć się w otoczenie i całą fabułę gry. Może i nie decydujemy tam o niczym, ale wiedząc, że wczułem się niesamowicie w grę w FPP tak spodziewam się, że ten Cyberpunk pozamiata. Poza tym jest masa gier TPP które są naprawdę słabe lub co najwyżej niezadowalające.
Imersję w grze buduje masa innych czynników a akurat rzut kamery jest chyba najmniej istotnym z nich wszystkich. Gra jeśli ma dobrą historię, spójny świat oraz: "prawdopodobne" zachowanie ludzi, prawdopodobne reakcje świata na nasze zachowania, decyzje i wygląd, prawdopodobne sytuacje, które mogłyby się w rzeczywistości ukazać to jest dużo bardziej wciągająca i nie potrzebuje żadnej dyskusji na temat widoku czy ułożenia kamery. Jak ktoś chce zrezygnować z gry wyłącznie z powodu kamery, to na pewno nie świadczy źle ani o deweloperach, ani o grze, tylko wiele mówi o braku otwartości takiego gracza.
Proszę o korektę! FPP a nie FPS - co twórczy podkreślają pierdylion razy. Ma to elementy strzelanki, ale nie jest strzelanką.
@Persecuted - więc z własnego gustu nakładasz na siebie ograniczenia, które każą Ci odrzucać gry, które nie są TPP ;) Bo lepiej jest z góry zakładać, że widok TPP jest dla Ciebie lepszy, więc świadomie rezygnujesz ze wszystkich gier FPP. Jeśli już grałeś wcześniej w gry FPP, to Twój argument słabnie.
Ja nie potrafię przebrnąć przez książki czy gry z gatunku sci-fi. Po prostu mnie nie kręcą i ich nie lubię bo w przeciwieństwie do fantasty w mojej głowie pojawia się ziarno mówiące o tym, że dana historia mogłaby być prawdziwa. To ziarno prawdziwości bardzo często się zaburza gdy pojawiają się śmieszne pojęcia i dziwne maszyny. Gdy mam w głowie przypuszczenie, że coś może być prawdziwe a później okazuje się że dostaję w twarz masę dziwnych pojęć i naukowo nierealistycznych zjawisk to psuje mi to w ogóle wrażenia z gry. Tak samo nie lubię FPP. Kojarzą mi się ze strzelankami, które zaś kojarzą mi się z bezmyślnym bieganiem po, cały czas, tej samej mapie z różnymi giwerami i z cały czas jednym celem.
Jednak znając historię studia, widząc ile ludzi przy tym pracuje i wiedząc jak wyglądają rozmowy o pracę w cd projekt, oraz widząc Wiedźminy z dodatkami z którymi spędziłem prawie 1000 godzin uznaję, że mam w głębokim poważaniu moje zastrzeżenia do sci-fi i FPP. Decyzja o FPP powstała już w 2013 roku, więc sięga samego początku istnienia pomysłu na tę grę. Sądząc po tym, mogę uznać że na pewno dopracowali ten aspekt. Ja im daję bezapelacyjnie szansę i nie tracę czasu na bycie malkontentem, który świadomie ogranicza się. Jeśli gra okaże się nie dla mnie - to ją odstawię - ale spróbuję i kto wie - może akurat oni mnie przekonają do sci-fi i FPP - w co chcę wierzyć ;)
Wszystkim fanom TPP przypomnę tylko, jak dobrze przyjął się Layers of Fear na całym świecie - gra gatunku, który jednak ma w definicji immersję.
"„Czy androidy mają duszę?”, „Czy sztuczna inteligencja jest żywą istotą?” – takich pytań gra unika jak ognia piekielnego;"
A czemu gra ma odpowiadać na te pytania? Nie rozumiem w ogóle dlaczego to jest minusem. Moim zdaniem na przymus dany minus bo gra w żadnym razie nie aspirowała do tego żeby mogła odpowiedzieć na takie pytania. Jak najbardziej, zachęcała do zadania takich pytań, ale już na pewno nie do otrzymania odpowiedzi...
"oparcie fabuły na ogranych motywach;"
Też nie rozumiem tego argumenu na minus. Przeczytałem dziesiątki książek z sci-fi, fantasty, kryminałów, obejrzałem setki filmów z tych gatunków i argumentowanie czegoś "ogranymi motywami" jest dla mnie miałkie chociażby ze względu, że nie da się być już kreatywnym w takim zakresie jak kiedyś można było. Grę można pochwalić za trzymanie poziomu w przedstawionych historiach, bo nie jest to tak proste przy takiej konstrukcji scenariusza.
Często mylicie krytykę z recenzją i na siłę szukacie powodu dla którego dać by minus. Jasne gra może nie mieć tego czegoś, co pozwoliłoby na ocenę >8.5, ale na pewno to nie są te powody które wypisaliście.
Gra zdecydowanie nie jest grą logiczną, chyba, że dla dzieci. Gameplay jest biedny - jest to walking-simulator, z latareczką która uruchamia drzwi i pozwala rosnąć kwiatom. Nie nastawiałem się więc na grę z ciekawą mechaniką, czy trudnymi zagadkami logicznymi. Więc nastawiłem się na przeżycia i historię. Tu, głównie przez to, że poza grami czytam dużo książek i oglądam różnej maści filmy uznałem historię za sztampową. Jest to prosta historia o tym jak narodziło się w tej wiosce zło i jakie skutki tego były. Wytłumaczenie szczegółów było proste, nie zaskakiwało.