Akurat dla mnie, the portrety z Reforged były najmniejszym problemem Reforged. Ba, śmiem nawet twierdzić, że była to jedyna rzecz w którą włożono jakiekolwiek starania.
Pozostała jeszcze kwestia usunięcia oryginalnej gry, braku wielu funkcji na start które w oryginale były (jak custom campaigns), gorsza stabilność, wymuszenie "always online" i tak dalej. Część z nich naprawiono, część naprawiono, potem znowu zepsuto, część dalej leży odłogiem.
A te nowe modele - fanem nie jestem. Po pierwsze - nie wszystkie modele są skończone, co jest powodem dla którego nie możemy grać w oryginalne kampanie w nowej szacie graficznej. Po drugie - moim zdaniem Blizzard wylał trochę dziecko z kąpielą i zdecydował się pójść w kompletnie przeciwnym artstycznie kierunku, co jest już komplenie niespójne.
No i fajnie, dodali nowy tryb graficzny. I teraz mamy kompletną artstyle'ową wolną amerykankę. Bo oryginalne kampanie nie działają z nowym trybem graficznym, a nowa kampania vice versa, działa tylko z nowym trybem graficznym. A więc teraz mamy sobie remaster który ciągle żongluje dwoma rozbieżnymi stylami graficznymi. Tak to chyba tylko Blizzard potrafi.
A i ten nowy tryb graficzny też jakoś nie powala, bo momentami wygląda on jak taki chamski i leniwy upscale modeli z oryginalnego W3 z podbitymi teksturami, a czasem wali nam jakimś totalnie przerobionym modelem jednoski na wypasie. Ja już się wolę trzymać się pierwotnego artstyle'u z Reforged, bo tam przynajmiej była jakaś spójność artystyczna.
Dla mnie to trochę jak wywalenie sobie staminy z Dark Souls, bo cię irytuje i sprawia, że nie możesz grać na YOLO. Zakładam, że jest powód dla którego ta mechanika w grze jest i nie jest tylko po to by wkurzać gracza.
A, i winę zwalam na Todda Howarda (bo na kogoś trzeba), bo to Skyrim rozpropagował ideę, że mówienie graczowi "nie" jest passe i gracz musi mieć możliwość 100% wyczyszczenia gry za pierwszym przejściem. I teraz gracze z automatu oczekują tego w każdej grze.
Dlatego ja tam zawszę preferuję grę ograć sam - zawsze można ją zwrócić, jak mi nie siądzie, albo obejrzeć let's play/posłuchać opinii youtubera, która wiem, że będzie rzetelna.
No i fajnie. Kibicuję chłopakom (i dziewczynom) z całej siły, bo widać że mają zapał i serducho do tego.
Gra zapowiada się świetnie, a ja muszę czekać na weekend, by sobie Dawnwalkera na spokojnie ograć. Przeklinam bycie odpowiedzialnym, pracującym człowiekiem.😝
Ale zdaję sobie sprawę, że część graczy która lubi "czyścić mapę" się odbije. Jak na przykład MortismalGaming krytykował dokładnie to.
No i fajnie. Preorder złożony. Już jestem kupiony narracyjną dowolnością, wyborami i konsekwencjami, czy czasem jako walutą. Niektórzy recenzenci nawet twierdzą, że głównych złoli można zabić poprzez zwyczajne wbicie im się na chatę na Jana bez żadnej zabawy w sidequesty i gra to przyjmie do wiadomości, co bardzo przypomina taką jedną gierkę co to się Fallout New Vegas nazywała. No i dodatkowo ładne panie są.
Brzmi to wszystko jak to gra która zdecydowanie trafi w moje gusta, ale podejrzewam, że część graczy się od tej gry odbije, to jak to tak, żeby "dawkować" sobie sidequesty?
Ok, dla mnie jako fana "starych" Tomb Raiderów, jest to legitnie dobra wiadomość. Mam nadzieję, że chłopaki z Flying Wild Hog dowiozą, bo za remake TR3 (Area 51) bym chyba zabił.
Polska wieś - jest. Gotyckie lasy - są. Giewont - jest. Geralt z łańcuchem - jest. Płotka - jest. Ładna pani - jest.
Cholera, ładnie to wygląda. Chyba czas wrócić do Wiedźmina i ograć ten remaster, a potem to nowe DLC, bo w sumie nie grałem w Wiedźmina od jakichś 10 lat.
Jaka jest szansa, że Pieśni Przeszłości dropną w okolicach maja 2027? CDPR bardzo lubi ten miesiąc.
Nie wiem, może ja jakiś dziwny jestem, ale im większy hype na jakąś grę, tym bardziej staram się na chłodno podchodzić do danego tytułu. A hype na GTA 6 to już wybił chyba ponad skalę.
Najpierw bieda-wersja tylko na konsole, oczywiście kup teraz, bo GTA 6 to przecież event kulturowy i gra tysiąclecia i kupuj zanim cię FOMO dorwie, a już najlepiej kup razem z całą konsolą. Potem wypasiona wersja na konsole nowej generacji, kup teraz, bo gra tysiąclecia i tak dalej. A na końcu ta najbardziej wypasiona wersja na PC. Czyli Rockstar sprzedał frajerom GTA 6 co najmniej 3 razy.
Bardziej kuriozalne jest to, że gracze, jak te lemingi, im na to pozwalają.
A ja sobie poczekam na wersję pecetową, może wtedy zagram. I to jest takie duże "może", bo 2027 będzie tak naładowany świetnymi grami, że GTA6 pewnie pójdzie w odstawkę. A w 2028 wychodzi Wiedźmin 4.
A, i to wszystko zakładając, że pecetowy port nie będzie popsuty, bo Rockstar.
Inna sprawa, że R* to chyba jedyna firma na świecie, która może olewać sobie jedną z największych platfom jaką są pecety i nikt im nic nie powie. Inne firmy już dawno dostałyby po łbie.
Jeśli Ubisoft nie używał do projektowania portretów 2D generatywnego AI, to ja jestem Święty Mikołaj.
Ja osobiście podziękuję. Nie wiem po co ten remake i dla kogo, ale wygląda on koszmarnie.
...a ja już od kilku dni świruję, dlaczego nagle zacząłem dostawać randomowe ekrany śmierci, których nigdy wcześniej nie miałem. Na razie odinstalowałem aktualizację i, odpukać, jest spokój. Może rzeczywiście coś jest z tymi podświetleniami RGB, bo ja nawet w ARC Riders nie gram.
A natywną obsługę nowych kontrolerów też dodali, czy wciąż jesteśmy zmuszeni odprawiać jakieś pierwotne modły do ducha maszyny, by gra "skumała" nasz kontroler Xbox?
Kolega pytał.
Tak bogiem a prawdą, to czytając pomiędzy wierszami tej nieco panicznej wypowiedzi naszego krasnoustego Todda, to te wszystkie Fallouty i tak pewnie zobaczymy jakoś w okolicach 2040 (może poza tym projektem Obsidianu, bo wierzę, że w tym wypadku chłopaki mają motywację), ale miło wiedzieć, że skończyło się Todda rumakowanie.
Weź się pan w końcu do roboty.
Nowy hotfix po całości spieprzył audio w grze. Na chwilę obecną, żadne dźwięki w grze nie działają, poza muzyką i głosami postaci.
Radziłbym poczekać na hotfixa do hotfixa lub zrobić revert wersji gry do ostatniej stabilnej.
Czytając ten wywiad, widać że panie i panowie z Teyon mają parcie, by Hunter był tym "Bloodlines 2 którego nie dostaliśmy". Zresztą, oni swoich inspiracji Deus Exem i Bloodlines nigdy nie ukrywali, bo to wychodziło już przy Terminatorze i Robocopie i fajnie im to wychodziło. Ale jeżeli dowiozą chociaż połowę z tego co obiecują, to ja jestem bardzo na tak.
Oj, coś podejrzewam, że pani Regina będzie wśród graczy popularna.
A na grę bardzo czekam. cRPGi Owlcatów są może i czasami drewniane, ale contentu i złożoności to odmówić im nie można. A ja każdego cRPGa w klimatach space opery chętnie przytulę.