Myślałem że po BF2042 gorzej nie będzie, a jednak.... potrafią!
BF6 powinien nazywać się redsec. Jedyny tryb który jest rozwijany po premierze to właśnie redsec. Od początku premiery jest nacisk na ten tryb. Portal został wykastrowany chociaż był reklamowany jako wielkie narzędzie, tryby HC to niechciane dziecko. Tryby przełamania i szturmu zamieniono w deathmatche. Odnoszę silne wrażenie że wszyscy którzy zakupili BF6 zafundowali granie F2P graczom zainteresowanym redsec. Poprzednia odsłona miała spore mapy, puste, często rachityczne, ale była skala bitew i pojazdy miały sens użycia. BF6 to kanałówka. Mapy są ciasne i małe jak obecny metraż nowych mieszkań proponowany przez deweloperów. Ponadto Dice zrobiło sobie grę do grindowania, bo żeby zdobyć tłumik nieraz trzeba grać kilkadziesiąt godzin jedną bronią. Takie pomysły to się stosuje w grach F2P, a nie tych za 70eur. Minęło już kilka miesiecy, a netcode nadal skopany, glitche graficzne to też standard. Gra stała się platformą do sprzedaży skinów. Sezon 1 wprowadził JEDNĄ, JEDNĄ!, jedyną zimową mapę, a w zasadzie wariant zimowy już dostępnej mapy, a skórek z motywm zimowym od razu pojawiło się ponad 10.....
Dla mnie to ostatni BF jaki zakupiłem. Daje 4, za Kair i Gibraltar na których bawiłem się najlepiej..... w becie.
Wszyscy w euforii jak po dobrze podlanej imprezie sylwestrowej wlepili już tutaj najwyższe oceny, ja jednak będę panem marudą i trochę ponarzekam.
- sterowanie za pomocą myszy jest skopane, czuć wymuszone wygładzanie ruchów przez co poruszanie myszą jest ślamazarne, siedziałem chyba z godzinę ustawiając czułość i dalej nie jestem zadowolony.
- kiepskie ttk, przeciwnicy to gąbki, hit hit hit hit hit hit, pół magazynku idzie na ubicie przeciwnika.
- broni jest mało, map jest mało, wiem że będą battlepassy dodające coś nowego, ale mnie interesuje co jest na start, a nie co będzie.
Oceny póki co nie wystawię, ale dla mnie lekkie rozczarowanie na premierę.
Zero zbiorkomu, stacji, pociągów, lotnisk, samolotów, portów i statków. Zero segmentu industrialnego (magazyny, logistyka, tranport cargo). Ludzie zobaczyli trochę grafiki, budowania samych domków i już ostro spoceni jak dzik podczas okresu godowego.
Wszedłem do bety po dłuższej przerwie od tytułu, bo dwie ostatnie odsłony pominąłem celowo, będąc zniechęconym zeszmaceniem WWII, a potem w 2042 wywaleniem klas i wprowadzeniem operatorów i.....
....BF6 jest naprawdę ok, jest solidny, jest przyjemny, jest zoptymalizowany, wizualnie spójny, żołnierze wyglądają jak żołnierze. Tylko te mapy jakieś takie.... karłowate. Najgorzej wypada ta "amerykańska", zupełnie bez klimatu. Kair, Tadżykistan, tam czuć że to jest miejsce bitwy. Martwi mnie trochę brak rozmachu w planach dotyczących map. BF zawsze miał mapy w lokacjach z różnych stron świata, a w planach nie widzę ciekawych lokacji. Rozmiar map poniekąd neguje też potrzebę pojazdów. Pojazdy na ciasnych mapach to puszki bez mobilności do okładania z każdej strony pociskami.
Po becie mam odczucie co do podboju, że jest on obecnie trybem najbardziej bezcelowym, nudnym i nijakim. Ja wiem że to symbol serii BF, ale przełamanie, tak jak kiedyś tryb operacji z BF1 to jest tryb nadający sens rozgrywce. Utrzymanie/zdobywanie całego sektora, a nie tylko punktu nadaje bardziej frontowy styl gry. Beta pokazała też że tryb szturmu jest obecnie cieniutki.
Potwory i spółka: Veilguard.
Grając zastanawiałem się dla kogo jest DAV, bo na pewno nie dla dorosłych. Infantylna, kolorowa, pstrokata, odpustowa, naiwna, zidiociała, nieśmieszna, ogłupiająca i momentami z upośledzonym przekazem gra. To tak na początek.
Słuchając wypowiedzi postaci czułem się jakbym oglądał słaby sitcom albo słuchał nastolatków i ich problemów życiowych/szkolnych. Bo gadania jest tu sporo, ale treści niewiele, a wszystko rozdmuchane do absurdalnej skali. Do dzisiaj się zastanawiam czy słynne już "pompki za zaimki" to była swoista beka, czy oni tak na serio? Poziom żenady naprawdę wywala poza skalę.
Dalej, nie wiem dlaczego DAV jest reklamowane jako RPG, tej grze bliżej do serii assassin's creed. Kanałową sieczkę odwalaną w pojedynkę ciężko określić jako RPG. Ta seria już od dwójki zmierzała w kierunku mielizny, ale to co tutaj się dzieje podczas walk to jakaś abominacja gatunku RPG.
Art design, styl graficzny postaci, pasuje do tego wszystkiego co powyżej, to taki typowy Disney. Czekam na pluszowe pomioty przytulaki dla dzieciaków wypuszczone na licencji DA, będzie co kupić w prezencie.
Jeśli taka jest współczesna kondycja twórcza deweloperów gier zza oceanu, to Chińczycy szybko przejmą pałeczkę i zdominują rynek gier.
3.5 za kilka ładnych widoków.
Gra od dojrzałych twórców dla dojrzałych graczy pamiętających gry rpg z lat 90tych i początku obecnego milenium. Cała reszta wychowana na późniejszych grach może sobie odpuścić ten tytuł bo będzie się tylko frustrować.
Od jesieni 2023 praktycznie nic w CS2 nie naprawili. Jedyna zmiana która podniosła grę to otwarcie platformy z modami i dodanie DLSS. Przynajmniej jest teraz wybór w mapach. Jednak nawet z wczytywaniem modów jest problem.
Tak w ogóle jak obserwuję telenowelę dotyczącą tej gry to stwierdzam że fajna ta branża, fajne studio. Ponad pół roku słodkiego pierdzenia, nic nie robienia i za chwilę zasłużone wakajki. Po wakacjach będzie to samo słodkie popiardywanie w mediach że kiedyś naprawią grę...
Ostatni patch jest chyba ze stycznia. Dodatkowo brak obiecanych 2500 assetów, brak dostępu do steam workshop, brak nawet takiej podstawowej sprawy jak roadmapa na 2024 rok. Za to co tydzień dostaję powiadomienie na steam o world of the week, czyli cotygodniowym korpobełkocie Pani Mariny jak to kiedyś gdzieś tam w innej galaktyce będzie przewspaniale i tylko my gracze którzy nabyliśmy CS2 jesteśmy niewdzięcznikami bo jesteśmy niezadowoleni.
Tej gry już nie ma.
Nie będzie lepiej, bo gra jest odcięta od workshopu. Tylko workshop (a właściwie kreatywni moderzy i fani) mogli posprzątać ten bajzel. Workshop gwarantował też wysyp nowych map i assetów i po prostu ruch wokół gry, a więc nowe pomysły do wdrożenia. CO jednak wybrało powolną śmierć CS2 bo zlało po całości pececiarzy którzy zapłacili jak za grę AAA, a otrzymali betę.
Niedopracowana i ogołocona z zawartości gra która nie powinna się ukazać w tym roku. Dodatkowo Collosal Order leci w kulki odkładając w czasie (na kilka miesięcy) rozszerzenie gry o takie podstawy jak chociażby edytor map czy panel z modami. Na chwilę obecną gra nie ma zawartości.
Bieda i nędza, a ponieważ ocenia się to co jest, a nie to co będzie kiedyś, więc ocena nie może być inna.
Wszyscy zwracają uwagę na techniczny bajzel, ja dla odmiany zwrócę uwagę na samą zawartość.
Ta gra jest uboga jak uzębienie emeryta. CS2 na premierę nie oferuje nic sensownego. Poklikać i polepić miasto można, ale bez modów należy zapomnieć o tworzeniu złożonego i dopracowanego miasta. Bardzo brakuje modułu do tworzenia intersekcji/rozjazdów, narzędzie do budowania dróg to amatorka jak w podstawce poprzedniej części. Dopóki nie wjadą mody takie jak chociażby Move It czy Intersection Marking Tool nie ma sensu się męczyć z ograniczeniami. Poza tym mamy 2023, a w grze brak ścieżek rowerowych..... Mapy jakie dostaliśmy na start to też mocne 30% "dizajnu".
Gry nie oceniam, bo musiał bym wlepić mocne 3.0 lub 4.0.
Gra ograna w GP, poniżej subiektywne odczucia.
- Gra poszatkowana jest loadingami, przez co swoboda świata nie istnieje. Loadingi sa nawet w obszarze samych interiorów. Poczucie latania statkiem nie istnieje. Poczucie odległości w galaktyce również nie istnieje.
- Znowu protagonista jest niemową, przez co rozmowy mają upośledzoną formę a immersja pada na pysk.
- Zdziecinniałe i infantylne dialogi. Dodatkowo brak jest swobodnych dialogów w grupie. Rozmowy prowadzone tylko 1 na 1 twarzami do siebie.
- Brak cutscenek, brak filmowości, animacji. Początkowa cutscenka z jazdy windą w kopalni to najambitniejsza i jedyna animacja w tej grze.
- Małe, karłowate miasta, bez dróg i pojazdów wewnątrz nich. To nawet nie miasta, to osady. Centrum galaktyki, miasto dnia i nocy, niegasnącej cywilizacji czyli Nowa Atlantyda to lokacja niczym Kamionka w Gminie Burzenin. W miastach nie ma też dróg i pojazdów lokalnych, samochodów, łazików itp. Motoryzacja w świecie Starfielda nie istnieje. Mamy tylko poruszanie się pomiędzy planetami. Wszyscy, ale to wszyscy poginają po mieście z buta.... po prostu mokry sen zielonych ekoświrów.
- Brak planet o zróżnicowanej powierzchni. Gdzie są rozległe kilkukilometrowe kratery, wysokie góry czy głębokie rowy które pokrywają powierzchnię? Wydmy i pagórki na każdej planecie to szczyt możliwości krajobrazowych.
- Nijakie uniwersum. Brak spójności stylu. Miks klimatów NASA, westernu i bieda cyberpunka. Największa żenada to ten westernowy styl przyozdobiony drewnianymi dechami w surowej galaktyce. Musiało być niezłe ćpane podczas pracy...
- NPCe wygenerowani na odwal, a 3/4 z nich to ciemnoskórzy z blond lub białymi włosami.... serio? Ktoś to widział przed zatwierdzeniem? Czy coś było ćpane?
- UI, zastanawiam się czy został skończony, czy po prostu nie zdążyli na premierę. Bo takiego bajzlu dawno nie widziałem.
+ Ładne tekstury i wnętrza statków, widać że ktoś z NASA pilnował projektów bo ilość detali cieszy oko.
+ Możliwość budowania/modyfikowania własnego statku. Coś nowego, ciekawego.
+ Sara Morgan, a właściwie jej ciepły i spokojny głos towarzyszący w podróży.
Ta gra to żart, żart żeby w 2023 coś takiego pretendowało do tytułu AAA od dużego studia. Gra jest drewnem. Wynika to głównie z ograniczeń tego przestarzałego silnika który Bethesda dalej pcha do swoich gier. Byłem w stanie przymknąć na to oko przy The Outer Worlds, bo tam i cena i aspiracje twórców były inne. Tutaj jednak sytuacja i pozycja studia jest inna.
Na koniec zastanawiam się nad czym siedziano przez tyle lat dłubiąc przy tej grze? Nie wiem, wiem natomiast że kasa się zgadza. Howard i spółka są zadowoleni. Za 2-3 lata wypuszczą nowego TESa. Na tym samym silniku rzecz jasna.
Gra drewno.
Dlaczego? Bo Bethesda jest zakładnikiem swojego silnika. Od 20 lat mielą swoje gry na tym samym topornym silniku kiedyś Gamebryo, a dzisiaj jego reinkarnacji Creation. Łatwo wyczuć toporne animacje npców przy poruszaniu, obowiązkowe ładowanie się poziomów przy przechodzeniu z obszaru exterior/interior i vice versa, brzydkie nienaturalne plastelinowe twarze pamiętające czasy Obliviona. To najbardziej znane elementy które zobaczyłem na pierwszych gameplay'ach Starfield i które łatwo można połączyć z poprzednimi grami.
Nie chce oceniać gry dopóki nie zagram. Jednak jeśli Bethesda nie porzuci tego nierozwojowego drewna Creation to nigdy nie stworzy świetnej gry.
Tak jak przewidziałem, Pacyfik po niecałym miesiącu od wypuszczenia jest już PvE i wiadomo która strona ma żywych graczy, a która same boty.
+ olanie fanów IIWŚ i jakiejkolwiek autentycznosci w bitwach.
WT to bajzel bez ładu i składu historycznego. Okręty z lat trzydziestych, samoloty młodsze od trzydzieści lat, jednostki naziemne młodsze o kolejne trzy dekady i w końcu helki datowane na koniec XX wieku.
Grind? To przecież Gajin! Na wschodzie bez zmian.
Enlisted tak jak WT to ordynarna „wyciągarka” kasy od graczy. Te kampanie podzielone na oddzielne gry to już szczyt chciwości. Gdyby to jeszcze było zbalansowane i każda strona miała szanse.... Niestety, ta gra to leczenie kompleksu małego prącia u ruskich. Ruska mentalność to ruskie zasady. Więc wszystko co sowieckie/alianckie jest naj naj i w ogóle zagina rzeczywistość. Zwłaszcza w przypadku Sowietów, bias i stalinium jest wyczuwalny jak smród bezdomnego w tramwaju. Enlisted to taki sam pierd...nik ideologiczny jak WT.
Z Enlisted dowiedziałem się że MG42 było bezużyteczne nawet w pozycji leżącej, BF109 był ch...wy w kontroli, panzery schodziły na strzała, a Niemcy wszędzie się bronili, nawet tam gdzie byli najeźdźcą..... ruski świat, ruska mentalność. Oś była zła, więc oś musi przegrywać. Sowieci dostali najszybsze zabawki, z największymi magazynkami (PPSh to multi broń, nie tylko do ciasnych walk). Czołgi z najgrubszym pancerzem i najlepszą penetracją. Dostali też samoloty z rakietami które koszą lepiej niż zrzucane bomby. Niemcy byli źli, więc mają dostawać w dupę. Gracze po stronie Osi nie mogą mieć przyjemności z grania. Efekt? Drużyny spod znaku czarnego krzyża to prawie same boty. Moskwa, Berlin, Stalingrad, Tunezja to już tylko tryb PVE. Pytanie jak długo można farmić exp na botach?
Jedyna kampania gdzie można spotkać prawdziwych graczy po stronie Osi to Normandia. Dlaczego? Bo przeciwko US jest jeszcze szansa na wygraną. W moim przekonaniu Normandia to swoisty error i za jakiś czas balans zostanie „dokręcony” bo jest płacz że ogarnięci gracze po stronie niemieckiej radzą sobie z alianckimi płaczkami.
No i jest jeszcze Pacyfik. Ach Pacyfik..... na początku Japonia dominowała, ale przecież to Oś, więc trzeba było ruszyć na ratunek Aliantom, podkręcono więc czas capowania przez US i osłabiono skuteczność japońskiej broni, w efekcie czego coraz częściej Japsy nie mogą nic zrobić i tylko patrzą jak inwazja zamienia się w spacerek przez całą mapę dla Aliantów. Pacyfik szybko podzieli los innych kampanii.
Dawno temu opisałem w recenzji tę sytuację o której Ty wspomniałeś - przerost formy nad treścią.
Lansiarze z TF51 jeździli od targów po wystawy, lansowali się na symbole PW w mundurach i na prawdziwym sprzęcie. Był szpan i szum uderzający w patriotyczne klimaty. Szkoda tylko że nie potrafili ogarnąć podstaw czyli serwerów i zawartości w grze. Nie potrafili ogarnąć wydania własnej gry. Późniejsza opieka pod skrzydłami ruskich też była mocno... zastanawiająca.
PS, jak się czują ci co w 2018 wydali kasę na grę? Bo model biznesowy jest iście "polski"- kasę zgarnąć, grę zwinąć, a potem wrócić za parę lat z modelem F2P (tak wiem że są jakieś pierdoły dla tych co wydali kasę kilka lat temu, ale nie za to płaciliśmy)
W serię pykali ludzie 25+ i starsi, a od ostatnich odsłon było coraz więcej głupot i debilizmów i seria wraz z ostatnią częścią skierowała się już ku odbiorcom 10+. To się nie mogło udać, technicznie grę można naprawić. Jednak pstrokate i uśmiechnięte postacie z dziecinnymi monologami, tak jak i alternatywna i cudaczna kolorowa wojna z poprzedniej części pozostaną na zawsze w pamięci budząc politowanie.
Kiedyś gry z nazwiskiem Tom Clancy's oznaczały polityczne szpiegowskie tytuły dla dorosłego odbiorcy, a teraz z logo TC dostajemy bezmózgie kolorowe rąbanki dla nastolatków. Tylko Ubi-kacja potrafi tak spuścić udaną markę w kiblu.
To nie z grą jest problem, tylko ze studiem i wydawcą i to już od kilku lat. Już BF1 zwiastował zmiany i kierunek ku rng w jakim zmierzało DICE, a V tylko dopełniła reszty ze swoimi bzdurami na temat WWII i z tyłka trybami do rozgrywki jak firestorm.
Pamiętam jak się spierałem tutaj na forum, że nawet jak DICE wróci w czasy obecne to będzie słabo albo nijako. Bo to nie były chwilowe problemy, to jest regres samego studia. Ludzi którzy pracują pod szyldem DICE/EA nie interesują się już militariami, nie interesują się historią i konfliktami zbrojnymi, a starają się przypodobać najmłodszym co widać po dziecinnym klimacie obecnej odsłony.
EA dziwię się natomiast że jako wydawca gotów jest wypuścić tak niedopracowaną grę.
Gra z każdym rokiem coraz bardziej przypomina dom obłąkanych. Że top tiery były niezbalansowane wiedzieli wszyscy którzy dobrnęli do topki. Gaijin jednak było mało, więc zaczął w pijanym zwidzie rozwalać niższe ery, w rezultacie dla mnie już nawet IV czy V era są niegrywane bo to jest jeden wielki pier...nik bez żadnych ram historycznych.
Czy ta "gra" aby kiedykolwiek miała wyjść? ;) Już parę lat temu sobie na to pytanie odpowiedziałem.
Portal nie uratuje tej odsłony. Bo kto zapłaci 200+ złociszy żeby pobawić się chwilę z sentymentu? Portal też nie oferuje takiej bogatej zawartości jaka jest reklamowana, a w dodatku ma zablokowany postęp więc to zamyka temat sensowności zakupu....
DICE/EA od lat ma problem z pomysłem na tę serię i każda kolejna część to coraz większe fantasy. To co powinno nastąpić już kilka odsłon wstecz to ścisła współpraca ze scenarzystami i specjalistami od militariów by przywrócić tej grze charakter rozgrywek konfliktów zbrojnych i kłaść nacisk na współpracę w drużynie, komunikację, rolę w teamie. To zresztą robią konkurencyjne tytuły które wyrosły na boku w ostatnich latach. Jeśli ktoś szuka grania bardziej na serio bez całej tej bombastycznej otoczki to jest w czym wybierać.
Po stokroć tak, w nowych odsłonach brak jest klimatu regularnego wojska które ściera się z wojskiem innej frakcji. Teraz to już są tylko walki armii klonów najemników.
Sądząc po tym jak wygląda gra, a zwłaszcza jak działa to można spodziewać się że jeszcze w grudniu będzie spora przecena ;)
To nie jest zła gra, tylko DICE ma prawdziwy talent w psuciu swojej marki. V była kpiną z WWII osadzoną w jakiejś alternatywnej historii, a teraz mamy kpinę ze współczesnego pola bitwy. Tak, to o tych operatorach. Zamiast zróżnicować dwie strony konfliktu, dać im różny wygląd, uzbrojenie i wstawić regularne wojsko to mamy identyczne modele najemników po jednej i drugiej stronie. Mam też wrażenie że najważniejsze były tornada, wyciągarki, szmery bajery wingsuity i cały ten bajzel, tylko o mapach nikt nie pomyślał. Mapy mnie najbardziej rozczarowały. Manifest nastawiony bardziej na grającą piechotę jest ok, Odnowa ze względu na kontrast środowiska jest całkiem całkiem, ale resztę map przyznaję omijam bo nie mam ochoty grać. Są duże, ale zawsze z odkrytymi przestrzeniami, przez co ciężko gra się piechotą. Jeszcze nigdy w historii serii nie czułem się tak nagi na polu bitwy. Walenie do piechoty ze wszystkiego co lata i jeździ to tutaj podstawa. Na koniec czarę goryczy przelewa cena i stan techniczny. Jak się oczekuje sporej kasy to trzeba mieć co pokazać i żeby to jeszcze działało. EA chyba dalej myśli że sama marka BF na okładce zrobi robotę.
PS. Portalu nie oceniam. Recykling starych map jest miłym dodatkiem, doceniam gest, ale grę kupuje się dla meritum tak jak do restauracji przychodzi się zjeść pełne danie, a nie wylizać po kimś talerze.
BF 2042 to średniak, który jedzie na uznanej marce. Jeśli ktoś nie miał wielkich oczekiwań (jak ja) to nie będzie rozczarowania.
Zwłaszcza ten budżet oparty o kasę ludzi którzy kupili grę pierwotnie. Czują się świetnie widząc jak TF51 zrobiło ich w wała obejmując kierunek F2P.
Tak, wiem że dostaną oni paczkę weterana, ale to kompletnie nic nie zmienia. Gra miała być płatna, a będzie kolejna platforma F2P do nabijania kasy jak inne gierki tego sortu.
Zanim zaczniesz ideologiczne dywagacje lepiej opanuj podstawy pisowni w języku polskim, nie-lewaku.
Akurat darmowe sieciowe gry są najdroższe. Za Caliber stoi Wargaming, a za Enlisted Gaijin (w obydwu przypadkach jako wydawcy). Jedni i drudzy są "artystami" w wyciąganiu kasy.
Bo ten trailer był nijaki. Mało wojskowy i mało... konfliktowy. Poprzednie odsłony reklamowały się klasycznymi ujęciami bitew, np. czołgami zasuwającymi po pustyni, bądź lotem myśliwcem z widokiem z kokpitu, a tutaj to bardziej jak PUGB i tym podobne klimaty. Kolorowe prucie do wszystkiego. Ciekawe jaki będzie finalny efekt.
No to od jutra dołącza nowy tytuł do strefy kaszankowych gier, tudzież extra gra za 9,99zł :)
Nie tylko Valve ma wywalone na ten temat. EA z BFami lepsze nie jest. Niestety wielka branża gier zapomina że ochrona ich usług multi to ich zafajdany obowiązek, a nie jakiś featuring od święta.
Wszystko się zgadza tylko część z tych tytułów (głównie produkcje CI games) była od razu przeznaczona do kioskowej sprzedaży, więc ciężko się pastwić nad czymś co w założeniu miało się sprzedać za 19,99zł (lub 14,99zł) i jakościowo odpowiadało tej cenie. Od początku model biznesowy zakładał niespecjalnie dużą ilość pracy do ceny, więc te gry są takie, a nie inne. Mimo wszystko z tymi cenami byli uczciwsi niż niejeden dzisiejszy wydawca.
Uważam że większą manianą w polskich fpsach były tytuły pokroju wymienionego Rambo, Uprising 44, czy Enemy Front. To już czasy steam i większego biznesu. Ceny były zachodnie, a wykonanie? Uprising 44 narobił takiego smrodu że pokoje w których pracowało studio DMD do dzisiaj są wietrzone i nic to nie pomaga.
Natomiast największy przypał w polskich fpsach w ostatnich latach to dla mnie WW3. To w ogóle jest dobry materiał na oddzielny tekst, ze względu na model biznesowy który określenie "polak potrafi" podnosi w skali żenady na szczyt.
Och nie, socjaliści szukają pieniędzy wśród pracujących odc. 143252345.
Czyżby dobra zmiana zaczynała coraz mocniej wpychać się miedzy wasze poślady? Oby :)
Update opinii, ponieważ przysiadłem na kilkanaście dni żeby poznać dokładniej tytuł (dostęp do kampanii z Berlinem).
Gra jest fatalna pod względem rozgrywki i rozwoju/postępu. Grę w moich oczach dyskwalifikuje wymóg expienia każdej strony konfliktu oddzielnie dla kampanii. Myślałem że jak gram ruskimi to nabijam im ogólnie expa jako nacji i vice versa dla rzeszy, a tutaj niespodzianka. Exp idzie tylko w obrębie kampanii.. a kampanii planowanych jest 4. Jeśli to miało zachęcić do grania to chyba komuś popiersie Putina czy innego Stalina na głowę spadło. Kwestię expienia naprawdę można było rozwiązać sensownie dając do dyspozycja gracza wszystkie nacje i niech gracz gra nimi w historycznie określonych bitwach, a jednocześnie nabija expa dla całej nacji. Czyli USA front zachodni i marsz przez Włochy, ZSRR front wschodni, Brytyjczycy np. Afryka i Rzesza wiadomo, wszystkie fronty.
Dla mnie nieakceptowalny jest też rozwój prowadzonych squadów. Trzeba wyposażać ich od podstaw, np. w granaty, apteczki bo gdy kupi się wojaka to jest on "goły". Paranoja. Wszystko jest sprowadzone do grindu, więc pewnie za jakiś czas i bieliznę wojakom trzeba będzie kupić.
Sam typ rozgrywki również jest beznadziejny, typowa bitwa to gangbang jednej strony na drugiej. Balans? Jaki balans. Gracze z automatami bezlitośnie prują do tych z karabinami powtarzalnymi. Enlisted to kolejna gra gdzie liczą się tylko automaty i całkowicie deprecjonuje karabiny powtarzalne. Odblokowałeś automat? Świetnie, bo radośnie jedziesz innych. Jeszcze nie odblokowałeś? No to wybacz, póki co ty jesteś jechany. Dalej, ci którzy mają dostęp do samolotów orają bezlitośnie wszystko, a arta dokonuje pełni zniszczenia. Tu nie ma miejsca na planowanie, jest tylko grad bomb. Arta to przyczyna większości moich zgonów. Gdy dorwałem się do samolotów to w końcu ja zacząłem golić wszystko na ziemi. Przemyślana ta rozgrywka….
Do tego bajzlu dochodzi jeszcze kwestia map. Mapy są małe, a zostało na nich upchane zbyt dużo „zabawek”. Flankowanie przeciwnika odpada, bo odległości miedzy punktami są zbyt małe. A co z piechotą? AI jest bezmyślne i im więcej człowiek gra tym bardziej ma dosyć wiecznie szwendających się obok botów. To co miało działać a więc przełączanie się między żołnierzami nie działa. Jak zginiesz przełączasz się na najbliższego żołnierza i w mgnieniu oka znów giniesz bo przeciwnik przecież wie gdzie walić heada. Ręce opadają..... Ja wiem że jest tryb lone wolf, ale tam to bardziej kameralna zabawa, a nie pole bitwy.
Nie przypuszczałem że ten tytuł to taka dziadownia. Wiem że to early access, ale skoro już taki kierunek twórcy obrali, to lepiej nie będzie. Oczekiwałem że Enlisted ze swoją rozgrywką ulokuje się gdzieś w okolicach Red Orchestry 2, jako taki trochę archaiczny FPS z płatnościami. Niestety przeszacowałem i będzie to drugi opad F2P pokroju Heroes & Generals Online.
Ode mnie 2.0, bo gra działa sprawnie, a grafika chociaż przesłodzona to ma w sobie urok, no i żołnierze wyglądają jak żołnierze w typowych dla swoich armii mundurach.
Gra się przyjmie, a nawet zgarnie sporo graczy. Mało wymagających graczy nie brakuje, tym bardziej że jak świeżaki zobaczą na steamie wielkie "F2P" to będą kupieni.
Problem jednak w tym że te wszystkie F2P o ile na początku są spójne zawartością/rozgrywką, to z biegiem lat zamieniają się w jeden wielki bajzel. Kto gra przynajmniej kilka lat w WT ten wie jak wygląda obecnie historyczność, a właściwie jej brak. WT też w pierwszych latach był uporządkowany i sensowny.
Na screenach gra wygląda ambitnie, a jak do gry wszedłem to poczułem się jakbym wylądował w świecie klocków Lego. Czysty arcade i pukanka bez większego zastanowienia. Dla mnie rozczarowanie. Kiepskie poruszanie chyba najbardziej psuje grę.
Dla mało wymagającego gracza tytuł dobry, ale ludzie litości, nie porównujcie tego do HLL. To jest wprowadzanie w błąd, tutaj nie ma żadnego realizmu i podziału ról. Do BF niestety też sporo brakuje.
Enlisted to musiało być niechciane dziecko Gajin skoro tyle czasu trwał ten "poród" od pierwszych zapowiedzi.
Miło miło, strategie, symulatory, moje oziębłe serce starego dziada właśnie teraz zrobiło się cieplejsze. Jeśli jest szansa na zmieszczenie w przeglądzie jeszcze taktycznych FPSów (tych faktycznie taktycznych) to będzie wspaniale. Zostawiam jeden tytuł na szybko - Ground Branch.
Ghost of Tsushima, CP2077, Microsoft Flight Simulator. Od razu uprzedzam odpowiedzi - Pod warstwą niedoróbstwa i niechlujstwa kryję się w CP przytomna historia w ciekawym uniwersum i z sensowną rozgrywką.
Oczekiwań brak, lepiej być mile zaskoczonym niż się okropnie rozczarować ;)
Dobra analiza. Mam podobne odczucia. Ten serial to najlepsze co dotychczas przytrafiło się SW. Oby tak spójne i cierpliwe w opowiadaniu fabuły były kolejne filmy/seriale z uniwersum SW. Oby też potrafiły wzbudzić emocje jak ostatni odcinek. Czasem nie trzeba wiele, by pokazać czym są emocje.
Do CP podszedłem bez większych oczekiwań. Nie czekałem te kilka lat, a buńczuczne zapowiedzi wywoływały u mnie politowanie. Więc oceniam jako osoba która ogrywa tytuł bo akurat trafiła się nowość. Przed premierą na szybko zapoznałem się tylko ze światem CP. Nie będę też skupiał się na stanie technicznym ponieważ już na ten temat wszystko powiedziano i napisano. Pominę też to co jest dobre, a opisze jedynie wady.
Wyjściową oceną jest 10, więc pora tę ocenę popsuć. Po pierwsze przyczepię się do opowiedzianej historii. Jest dobra, ale krótka. Za krótka. Tyle lat pracy nad taką opowieścią? Trochę słabo. To jak półtoragodzinny film w kinie. Nie zapadnie mi w pamięć, chociaż było nieźle. Czuję niedosyt. Jednak taki Deus Ex znacznie lepiej penetrował różne rejony ludzkiego życia w świecie którym rządza korporacje. Historia poruszała politykę przez transhumanizm, aż po żądzę władzy. CP niestety zbyt infantylnie to przedstawił. CDPR chyba za bardzo spoglądał na serię GTA, a mógł ambitniej spojrzeć jeśli chodzi o konstruowanie historii opowiedzianej w grze. Toteż -1 do oceny.
Mój największy zarzut wobec CP, to fakt że ta gra to nie jest rpg. Dlaczego ta gra jest reklamowana jako rpg? To jest wprowadzanie w błąd. CP to zwykły shooter nastawiony na akcję z liniowymi zadaniami i z perkami które nie wpływają na styl gry. Perki są tutaj tylko dodatkiem i w żaden sposób nie wymuszają określonej rozgrywki. Tu nie ma profilowania postaci, można czerpać ze wszystkiego bez ograniczeń. Sam tak przeszedłem grę, jedna broń palna z tłumikiem, do tego katana i na dokładkę snajperka, styl grania to skradanie wymieszane z naparzanką. Istny szwedzki stół i biegłość we wszystkim.
W kwestii rpg, leżą również rozmowy i wybory. Im dalej jestem w grze, tym bardziej się utwierdzam w przekonaniu że nie mam większego wpływu na opowiadaną historię. Ona się sama prowadzi i sama opowiada. Brak większego wpływu to nieporozumienie. Nasz wybór w dialogach sprowadza się do wyboru 3 kwestii. Pierwsza to odpowiedź orzekająca, druga to wątpiąca, a trzecia to uzyskanie dodatkowych informacji. Wybieram trzecią, dostaje jakieś info i wracam do dwóch wcześniejszych i musze się zgodzić bo obydwie są takie same tylko inaczej sformułowane. Nie mam innego wyboru. Serio, czy to jest gra rpg? Owszem są momenty gdzie można kogoś wystawić, a z kimś innym się ustawić po jednej stronie, (np. w konflikcie Maelstorm/Militech) ale to stanowczo za mało. Odejmuje -1.
Problemem CP jest też niekonsekwencja. Najbardziej widoczna jest już na samym początku. Początek gry, to 3 ścieżki pochodzenia postaci do wyboru i co dalej? I gdy kończy się prolog, właściwa historia jest identyczna obojętnie jakie pochodzenie dla protagonisty wybraliśmy. Zupełnie zmarnowany potencjał. Innym przykładem niekonsekwencji jest hakowanie. Wrzucone jakby na siłę i w sumie chyba tylko po to żeby było. Nie jest wymagane i nie wpływa w żaden sposób na grę. Więc? Odejmuje -1 z oceny.
Mógłbym się jeszcze przyczepić do średniego prowadzenia pojazdów, plastikowego strzelania (bronie białe zdecydowanie dają więcej przyjemności), ale nie uważam tego za wielkie wady. Grało mi się nieźle, w full HD, na ultra bez ray tracingu. CP to mimo wszystko ciekawy tytuł, wart ogrania, ale na pewno nie gra przełomowa jak go wszędzie reklamowano. Więc nawet jakby był w dobrym stanie technicznym wypuszczony na premierę to nie przebił by bardziej popularnych gier. Nie ten poziom.
Steam jako źródło opinii? Zabawny jesteś. Tam każdy kto odpalił grę na kilka min może napisać "recenzję". Ba, 3/4 obecnych nasto/dwudziestolatków nie rozróżnia czym jest komentarz, a czym recenzja. Najlepiej widać to właśnie pod CP na steamie jaki jest poziom mentalny graczy.
Póki co nie ma sensu wystawiać oceny, ale też nie ma co milczeć że to co wypuszczono do sprzedaży jest grą. Nie wiem na co poszło te 8 lat (ja nie czekałem z utęsknieniem), chyba poszło wszystko na marketing i PR (obserwowałem co wypuszczano z logo CP2077, brakowało jeszcze tylko deski klozetowej i papieru do pośladów).
W każdym razie sytuacja wygląda tak, że dzisiaj nie da się grać. Nie wiem skąd te pozytywne recenzje i zachwyty. Nie wiem skąd to zadowelnie i bzdurne powtarzanie "jest dobrze". Co jest dobrze? Gra jest w opłakanym stanie. Nie chodzi już o wymagania, jakieś ray tracingi, ale ilość błędów w animacjach/grafice przeraża.
Dzisiaj zrobiłem refund na Steamie, bo lubie być traktowany poważnie a nie jak więzień gułagu który cieszy się jak otrzyma ochłapy żarcia. CDPR w tej chwili poważnie traktować również nie mogę.
Łooo matko i cuuurko, jak oni śmieli swój własny produkt skorygować? Kto to widział żeby błędy poprawiać? Przecież większość na zachodzie uważa że błędy to powód do dumy, praca na odwal to kwintesencja oryginalności, a tu jakiś Disney wziął się za korektę? Wariaci, jak nic, wariaci.
Gdzie seria Dragon Age? Myśl o tym co wydano po jedynce powoduje do dzisiaj u mnie swędzenie i ścisk pewnych rejonów mojego ciała. Powrót serii Fallout również był mało udany, chociaż mam ochotę napisać to bardziej dosłownie. Wasteland 3 również tutaj powinien trafić. Opychanie generycznego, nudnego i nijakiego świata z równie nijakimi postaciami, a wszystko to polepione ohydną grafiką za grubą kasę kwalifikuje się do przewału roku. Obecnie ogrywam nowego Baldura i mam coraz więcej wątpliwości czy było po co wracać z tym tytułem...
Jak dla mnie średniak. Dlaczego? Jak na rpg, to brak polotu w fabule i brak ciekawego uniwersum. Może miałem zbyt duże oczekiwania, może to te wysokie oceny, może niezłe opinie od znajomych, ale nie wskoczyłem w świat Rangersów wygodnie.
Wszystko mnie tu uwiera. Najbardziej ta toporność historii i infantylizm. Ten świat gry nie wciąga. Fabuła? Chyba napisał ją uczeń na zaliczenie semestru. Brakuje mi też filmowych przerywników, animacji bohaterów, tła świata który zaciekawił by mnie. Postaci są generyczne, randomowe i w zasadzie całe to uniwersum jest takie nijakie, brak w nim czegokolwiek co zapadło by mi w pamięć. Grafika jest rachityczna (np. modele postaci są obleśne, ale efekty i tła, cienie, oświetlenie już całkiem dopracowane) Kurde, tu nawet dobrej muzyki nie ma, muzyki która buduje klimat, mnie tak irytowała że szybko jej podziękowałem. Na koniec jeszcze ta cena..... Kupiłem Wasteland razem z nowym Baldurem, obydwie gry w podobnej cenie, ale jaka różnica w jakości wykonania, jaka różnica w budowaniu historii...
Serial jest inny, a nie przeciętny. Nie skupia się na konflikcie Jedi vs Sith, nie skupia się na ratowaniu galaktyki. Nie skupia się na widowiskowych walkach i brak w nim mocy, TEJ mocy. To serial o SW gdzie nie ma lightsaberów, serial w klimatach szmuglersko szpiegowskich, protagonista obraca się w underworldzie, to nie bohater, to nie heros i to jest własnie piękne. To serial gdzie swiat SW to właśnie życie tych wszystkich którzy nie są dotknięci mocą, tutaj liczy się brudna robota i hajs. Mam tylko obawy czy z czasem fabuła nie podryfuje w kierunku tego co napisałem na początku, czyli pompatyczne i nadęte ratowanie galaktyki przez wybrańca.
Jakby mi ktoś powiedział kilka lat temu że War Thunder będzie kiedyś koniem pociągowym next genu to zaśmiałbym się jemu w twarz. "Niezła" generacja się zapowiada skoro taki gry mają być "reklamówką" sprzętu.
Nie widze BFV, a to jednak największy blamaż na rynku, większy niż Hardline. Z pozostałymi tytułami się zgodzę z naciskiem na Battlefront II, bo to gra pusta i nudna i której kupna żałuje do dzisiaj.
Wątpię by tak się stało. Zorientują się w sytuacji podatkowej w Polsce i pójdą do Estonii, albo gdzieś na zachód.
Zamiast godziny dziennie, wolę zebrać kilka godzin i posiedzieć w nockę z soboty na niedziele, wskoczyć do Squada, Insurgency czy innego Hell Let Loose. Nawet jak się jest dinozaurem 30+ to znajdzie się czas na te wymagajace gry. Jak dla mnie rzadziej to lepiej, bo jednak wolę w coś wsiąknąć. Na tytuły od EA, czy innego Ubisoftu to już w ogóle przestałem zwracać uwagę. Ale jak mawiała moja babcia - każdemu wedle jego potrzeb ;)
Głupio przyznać ale w końcu to jest jakiś CoD na którym zawiesiłem oko. Ciuchy niczym z Dynastii, wąsy, pekaesy, analogowy sprzęt, pojazdy, bronie i ten klimat wiecznego zagrożenia zachodu przed wschodem i vice versa. Wszytko pasuje. Dobrze ktoś pomyslał o eksploracji tego okresu, oby tylko fabuła była znośna.
Nawał sezonowych adeptów latania czas zacząć. Zaprawdę powiadam TPP będzie gwałcone na 99% nagraniach na YT, a latanie na klawiaturze stanie się formą nowoczesnej sztuki ;-)
Co do samej gry, to z jednej strony dobrze że jakiś tytuł w końcu popycha grafikę do przodu (dziwne że robi to symulka latania, a nie jakiś FPS jak to bywało przed laty) jednak na obecną chwilę mało tutaj zawartości i jako symulator MFS sam w sobie to raczej jako odskocznia niż tytuł pod regularne latanie.
Jakie jest nowe IS? Jest nierówne.
Gra co prawda jest wciągająca, ale jednocześnie też frustrująca. Wciąga bo jednak strzelanie tutaj ma swój urok, a zanim znajdzie się broń która "siądzie" trochę czasu trzeba pograć, nastomiast współpraca z graczami daje dużo satysfakcji. Lecz gra jednocześnie jest frustrująca bo tak bezmyślnego coopa to dawno nie widziałem. Wrogowie spawnujący się metr za plecami albo metr przed graczem to standard. Spawnowanie się obok grupy kilku wrogów to również featuring jakim może się poszczćić IS. To chyba miało podkręcić akcję i dynamikę....
PvP jest dobre chociaż tutaj zaglądam sporadycznie. Chyba nie jest niczym odkrywcznym że cała gra pvp to jedna wielka kampa, no ale to już taka specyfika pola bitwy że każdy czeka aż przeciwnik się wychyli.
Technicznie, tutaj się zmieniło sporo, w końcu grę wyprowadzono na dobrą drogę (gdy kupiłem IS w zeszłym roku było fatalnie) gra działa obecnie zadowalająco, chociaż spadki fps nadal się zdarzają.
Ogólnie ode mnie 7. Byłoby więcej ale jestem trochę zirytowany że ważniejsze są skórki dla broni niż usprawnienia działania gry. Zawartość w grze (mapy, tryby) również mogła by być większa.
Zaistne, że każdego w Polsce jakby zapytać czy jest za wolnością to zawsze odpowie twierdząco, ale jak się zapytać o konkretne tematy to wychodzi zawsze ten skrywany zamordysta z ciągatami do socjalizmów i rugowania wszystkiego w życiu społecznym.
Taki obraz wasz, krajanie z nad Wisły.
Rozumiem że nagłówek ma przyciągnąć, ale błagam, HLL to nie konkurencja dla BF5. BF5 to obecnie gra dla nastolatków spragnionych zwariowanej akcji gdzie tło historyczne tylo przeskadza w zabawie, a HLL.... to strategia w trybie FPS w której przesiadują ludzie głównie 30+ i więcej. Te dwie gry to zupełnie dwa różne światy dla innego typu ludzi. Nie widzę przecietnego gracza BF który odnalazł by się w rzeczywistości HLL.
Nie gracz, tylko dzieciuch hazardzista. Taki z niego gracz jak z tych co siedzą przy automatach i pchają ślepo kasę. Szastania kasą nie nazywajmy graniem.
Z drugiej strony, jak kto sobie wychowa dzieciaka, tak potem ma. Więc ktoś tu się ewidentnie nie wysilał. Natomiast głupie gry jak Fortnite to już tylko wisienka tego problemu.
Tekst paradoksalnie nie jest z tyłka jak co poniektórzy tu uważają. Bo chodzi o skrajność jaka się pojawiła. Albo coś kosztuje 300zł na premierę, bądź 200zł łaskawie po roku, albo ląduje nieoczekiwanie za free na innej platformie. Z jednej strony niby prawa rynku, ale z drugiej, gry stały się niczym łapówka. Bo przecież Epic nie stosuje swojej polityki bo nagle chce wspomóc biednych i w ogóle ma takie dobre i czyste seduszko i kocha was niczym wierna psinka. Z drugiej strony wielcy wydawcy ustalają ceny które już lecą w absurd i są tak wystrzelone że patrzy się na to z politowaniem. Koniec końców rzeczywistość wygląda tak, że masa graczy (chociażby na Steam czy Origin) kupuje gry na cyklicznych wyprzedażach. Więc ceny jednak nie są takie spoko...
Nie żebym się tym wielce przejmował, ale trochę się krzywię bo rynek gier zaczyna przypominać te wszystkie marketowe cyrki z rzuconym karpiem.
Nie wiem czy jest się czym podniecać, również w temacie nadchodzącej nowej odsłony. Studio które zapragnęło pokazać graczom konflikt WWII z zupełnie innej strony (czyli gra o WWII bez WWII z battle royale zamiast sensowych operacji), teraz może zechcieć pokazać współczesny konflikt z takim samym podejściem i skończy sie na jakże zabawnym okładaniu dildosami w stylu głupkowatego GTA.
Skoro ja bredzę to jak określić Twoją pisaninę? Ułuda? Słodkie bajanie naiwniaka?
8 letnia Zosia nie miała by problemu gdyny rodzice pomyśleli o przyszłosci dziecka. Biedne i niedofinansowane dzieciaki nie biorą się bo okrutny los je wybrał, tylko z rodzin gdzie myślenie jest na końcu, bądź w ogóle go nie ma. Nie sztuka spłodzić dzieciaka, sztuka zapewnić mu dostęp do dóbr materialnych, do kultury, do edukacji i pokazać życie inne niż w biedzie. Szkoda że sporej grupie ludzi wychodzi tylko to pierwsze, a potem zaczyna się lament o pomoc.
Nie zażegnasz skutków, jeśli przyczyny nie będą zwalczane. Pomoc finansowa tutaj nie pomoże, bo ci ludzie nie czują wartości tej pomocy bo często nie wiedzą jak się pracuje i że praca to nie jest niewolnictwo. Ci "wiecznie" potrzebujący mają rozszczeniową postawę i uważają że są biedni przez bogatych i w ogóle bogatym należy zabierać by biednych nie było. Bogaci to rak i w ogóle zaraza.
Nie ja to wymyśliłem, ale z tymi ludźmi miałem już styczność zawodowo. To wlasnie oni nigdy niczego nie potrzebują, a postęp to wróg i w ogóle lewactwo, również tyczy sie to technologii w domu. Dziadek nie potrzebował, łoooojciec nie potrzebował to i ja nie potrzebuje i moje dzieci również nie będą miały i korzystały. Tak się powoli żyje w tej mentalnej wsi, a efekty sa potem takie jak powyżej artykuł, że ileś dzieciaków w Polsce jest wykluczona.
Są wykluczeni cyfrowo, bo ich rodzice są wykluczeni umysłowo. To jest właśnie ten dramat, bo to jest główny elektorat partii rządzącej. Niewykształcony, biedny, bez chęci do zmian w swoim życiu i tylko czeka aż ktoś da, pomoże, wspomoże i poratuje.
Natomiast dzieciaki stały się zakładnikami tego tego myślenia, a jak dorosną to podzielą los rodziców. Bo jak się odstaje od postępowej i mobilnej części społeczeńtwa to zostają tylko najgorsze prace, albo biedowanie na bezrobociu i koło życia toczy się powoli i nieprzerwanie.
Tutaj nie ma dobrego rozwiązania, a już najgorsze rozwiazanie to pomaganie i pchanie grubej kasy w biedne rodziny. Jak widać 500+ nic nie zmieniło. Program trwa 4 lata, laptop można kupić nowy za 600zł, a i tak jest skowyt że biedne dzieciaczki z biednych rodzin nie mają komputerów. Więc gdzie sa te pieniądze które otrzymywali? Czyżby rodzice zapisali się na lekcje angielskiego, albo inny kurs podnoszący kwalifikacje? A może chociaż na jakiś kierunek studiów żeby móc potem zmienić pracę? Oczywiście że nie. Kasa została przeżarta. Toteż ludziom biednym nie opłaca się pomagać bo mają wrodzoną niezaradność a jedyne co posiadaja wyuczone to trzepanie kolejnych dzieciaków i rozwalanie otrzymywanej kasy.
Tak na szybko:
- BF musi wrócić do operacji. Żadnych eksperymentów w stylu battle royale i tym podobnych cudactw. Operacje to najlepszey tryb na zwarcie, gdzie 2 punkty do przejecia mają strategiczną wartość, gdzie jest linia frontu i strategia flankowania, a nie tak jak w podboju gdzie najcześciej wszyscy się rozbiegają, a gra przypomina maraton/sztafetę z punktu do punktu bo punktów do przejecia jest napierniczone jak posłów w sejmie. Przy okazji, również system odradzania się z operacji jest najbardziej fair (czyli w punktach), bo to losowe spawnowanie się za plecami, bądź bezpośrednio przed kimś wku..... niesamowicie.
- Nacisk na klasy, na działanie zespołowe. Skład teamu powinien być limitowany, a nie że połowa drużyny to bezużyteczni snajperzy którzy leżą na starcie i dzięki takim asom nie można ruszyć do przodu. Medyk i wsparcie powinni mieć zablokowaną możliwość wywalenia z ekwipunktu medkitu i ammo. Jest parodią jak medycy czy wsparcie lata jak opętane i szuka apteczek albo amunicji u innych. Powinien też wrócić schemat szybkich reanimacji. BF zawsze miał mocno podkręcone tempo, więc przydługie reanimacje są po prostu nieprzemyślane.
- Mniej customizacji. Pole walki to pole walki (nawet jeśli jest to jakiś wydumany konflikt) a nie impreza w klimatach goth-emo-raperskich. Od tego są inne gry, bf zawsze stał regularnym wojskiem. Zestawy camo jak w BF3/BF4 zupełnie wystarczą. Jak wszedłem do BFV czułem się jakby odpalił Borderlands, a nie konflikt z czasów WWII.
- Porządny battlelog. Porządny czyli pokazujący w końcu na jakim etapie jest dana rozgrywka, bo wrzucanie na 1 minutę przed końcem jest specjalnością tej serii. Ileż ja się nakląłem gdy marnowałem nieraz 20 minut zanim trafiłem na bitwę która dopiero jest w połowie. Battlelog nie musi pokazywać ticketów z dokładnością co do jednego ale niech chociaż informuje czy gra jest w pierwszej połowie czy już w drugiej.
- Jeśli darmowa zawartość ma wyglądać jak ta w BFV, to może jednak wróćmy do płatnych dodatków. Zapłacę, ale chociaż dostanę coś konkretnego. Oczekuje też że gra będzie wspierania minimum 2 pełne lata....
- Ostatnie, ale chyba najistotniejsze, gdzie jest zabezpieczenie BF? Przecież ta gra co premiera to tydzień później już zalana cheaterstwem, a reszta graczy może tylko biernie się przyglądać na ten wylewający się syf. DICE i EA mają wywalone na ten temat, tak jak i na niezadowolonych graczy którzy śmią śmieć być niezadowoleni.
Gdy brak argumentów ad meritum, zaczynają się fantazje ad personam. Jakież to przewidywalne.
Po tym jak pokazali że nie mają serio podejścia do historii, do graczy i w ogóle samych siebie wypuszczając tego gniota BFV, to ciężko mi traktować DICE serio i czekać na cokolwiek od nich.
Produkcja tej "gry" przypomina mi wałek z Arrinerą. Tam też przez dekadę był "rozwój" i piękne zapewnienia, a skończyło się łapaniem naiwnikaów na giełdzie i koszulkami na stronie producenta. WW3 to też kpina z ludzi i biznesu.
Pokolenie które kupowało prasę chodząc do podstawówki/liceum/uczelnię itp. dorosło i się zestarzało, a i prasę przestało kupować w ogóle. A obecne szkolniaki? Raczej nie są zainteresowani już prasą, zresztą w ogóle czytanie jest dla nich passe, nawet felietonów, nie mówiąc o dłuższych formach wypowiedzi. Publicystyka też powoli zanika. Obecnie przyjęte standardty wypowiedzi to lizanie czterech liter idolom z neta, bądź hejtowanie w komentarzach na YT, a zamiast przydługiej recki lepsze są lajki. Cóż...
Poza tym w samym CDA brakowało już chemii. Czasy chociażby elda, Yasia (ten to był udany agent), CormaCa i całej tej wesołej ekipy która była zwarta i płodna przeminęły. To ludzie tworzyli klimat. Nie ma ludzi, więc nie ma klimatu.
DICE w ogóle powinno odpocząć od tworzenia gier. Bo ani zawartości nie potrafią już stworzyć w miarę zgodnej z realiami które chcą przedstawić, ani nie wiedzą co dokładnie chcą pokazać. Całkowitą kompromitacją jest brak zabezpieczenia własnej usługi. Jedyne co w BFV wyszło znakomicie to wyciąganie kasy.
Od kiedy to powodzenie zależy od tego kto ilu ma ludków pod sobą na polu bitwy? Słyszałeś o czymś takim jak dyplomacja? Budujesz zaufanie w jakieś frakcji, potem przeciagasz ludzi na swoją strone (przychylne klany), zdobywasz kolejne miasta i zamki z ich pomocą, a gdy już dostatecznie dużo znaczysz i posiadasz tylko dla siebie to opuszczasz królestwo i możesz utworzyć swoje, bądź przyłączyć się do jakieś innej frakcji i wykończyć tą w której byłeś wcześniej. W ten sposób można uroczo kosić kolejne królestwa. To jest właśnie piękno M&B ;)
W tej chwili rozczarowanie jeśli chodzi o postęp względem Warband. Bannerlord to świetna gra, ale tylko dla kogoś kto nie grał we wcześniejsze odsłony.
Nie ma tutaj żadnej znaczącej zmiany. Świat gry jest drewniany tak jak był, nie ma nawet dobrej historii, a dialogi to żart.
Lubię tę grę, dobrze że znów można wskoczyć na konia i poprowadzić wielkie bitwy (bo te są w sumie kwintesencją gry), ale to nie znaczy że nie widzę lenistwa ze strony twórców którzy za sporą kasę opylają poprawiony produkt.
Czyżby Tale Worlds nie słyszało że kebabów się nie odgrzewa?
Chciałem do tego nawiązać, że nie ma znaczenia co my jako gracze sobie życzymy, bo ten silnik który napędza Bannerlorda to starość który nie daje już możliwości implementacji czegolowiek prócz map i jakiś popierdółek typu itemy. TW pokpiło zupełnie sprawę jeśli chodzi o rozbudowanie gry. Wszyscy się obawiali o grafikę, o animacje, zarządzanie wojskiem itd, a tymczasem tylnymi dzwiami dostaliśmy tego (irytującego) starocia który napędzał Warbanda i ktory jednocześnie ogranicza i twórców i moderów.
Niby coś tam dłubią, ale chwalenie się wykonanymi projektami broni czy budynków to takie pisanie patykiem po wodzie. Do tej pory nie ma żadnych zajawek, żadnych animacji z walk, żadnych projektów postaci, nawet 15 sekundowego ujecia z gry (oprócz tego co pokazali w zeszłym roku).
Jeśli (zgodnie z ich planem) gra ma w tym roku wylądować na steamie to przy takim progresie ich pracy, słabo to widzę.
Polecam odpalić gołego Warbanda, a potem Bannerlorda. Jest spora różnica. Ja wiem że 10 lat to sporo, to naprawdę sporo, ale też ta gra nigdy nie była mocno "do przodu" z żadnym elementem, taki jej urok był i jest że archaizm to jej synonim. Bannerlord rozwija to co było, więc nie było mowy o przeskoku z jakością czy technologią, grafiką, rozgrywką i czym tam jeszcze.
Problem większości z was (ktoś już to powyżej słusznie zauważył) jest w tym że Warband przez lata nazbierał masę świetnych modów, a Bannerlord w tej chwili to surowizna która wymaga zaimplementowania dalszych pomysłów. Osobiście nie mam z tym problemu że ta gra wyszła w takiej formie, bo wskoczyłem w grę którą lubię i która nie wykonała wolty w rozgrywce, a jednoczesnie nie oczekiwałem przełomu i go nie dostałem. Natomiast jeśli ktoś myślał że Bannerlord powali innowacją.... no to gratuluję naiwności ;)
Dla mnie nieporozumieniem jest cena za EA. To nie jest cena za grę która wymaga dalszej pracy, ale ceny gier w EA to w ogóle temat na który można stworzyć felieton. Uważam że obecnie można sobie odpuścić tytuł jeśli ktoś nie jest die hard tej serii. Myślę że za kilka miesiecy gdy gra będzie bogatsza o treść i będą już okazjonalne przeceny wówczas można pochwycić.
TC GR Breakpoint.... bo przecież Ubi musi błysnąć swoim cieciostwem. Myśleli że jak klepną grę na absolutnym minimum tworząc kopię wcześniejszej gry to się prześlizgną gładko w 2019, a tu się poślizgnęli i ryło się zdeczko obiło.
Szkoda mi w tym wszystkim nieobecnego Toma Clancy'ego który to wszystko firmuje swoim nazwiskiem, a które to nazwisko Ubi jakże skutecznie zeszmaciło takimi gniotami które wypuszcza.
Uuuuueeeee, tylko nie UE. To taki engine który sprawia że wszystkie gry na nim są dziwnie sterylne i gładkie. Zupełnie nie widzę UE i terenów bagiennych porośniętych roślinnością.
Serial złoto. W zalewie nijakich produkcji przepakowanych akcją i durnym zachodnim humorem pojawił się minimalistyczny i ascetyczny Mando. Pierwszy sezon równy nie był, ale i tak to najlepsza produkcja w uniwersum SW. Ogromną zaletą tego serialu oprócz minimalizmu scen walk i małej ilości dialogów jest też fakt że nie latają tutaj po ekranie lightsabery. Serial SW bez mieczy..... można? Można. Serial wypełnia historia tych wszystkich szaraczków którzy żyją w uniwersum SW i trudnią się różnymi szemranymi biznesami, a pośród nich wiecznie tułający się Mando z małym uszatym królem memów.
Oby 2 sezon utrzymał ten sam poziom bo pomiając sam serial, może inni producenci załapią że dobry serial nie musi być napakowany niekończącą się akcją i zalewajacą widza ilością dialogów które wyrzucaja z siebie głupkowate postacie.
Cóż muszę się zgodzić z wcześniejszymi wypowiedziami że w tym roku nie było niczego co by spowodowało poruszenie. To już chyba taki znak czasów że mało który tytuł przyciąga uwagę i wywołuje zachwyt.
Co do wyboru, to Metro Exodus, The Outer Worlds i Disco Elysium, w tej kolejności. Każda z tych gier ma braki, każda mogła by być lepsza/dłuższa i.... każdą chciałem ukończyć i w jakiś sposób (raczej mniejszy niż większy) pamiętam i zapamiętam.
Czekam na rozczarowanie roku 2019. No chyba że już było zestawienie i mnie ominęło.
Wywalić było łatwo, tylko co w zamian? Co Disney dał w zamian? Marvelowską napie..alankę która kompletnie nie liznęła nawet odrobiny dawnych filmów.
SW były w latach 70-80tych niczym opera mydlana, a obecnie są zwykłą łupanką. Jeśli tak wygląda zamiana i to ma być to "lepsze", to jednak wolę te starocie EU które dzisiaj wydają się śmieszne.
Ps. Postacie z EU były irytujące i paździerzowe? No to teraz mamy Finna, czy Kylo którzy są jakże fascynujący.
Prawidłowo. Skoro jakieś MMA czy inne walenie na macie jest sportem to gry video również na to miano zasługują. Konserwatywny beton może dalej ujadać, ale świat nie stoi w miejscu.
Jedno za oceanem mi się podoba. Inwestycja i projekt okazały się nietrafione? No to kończymy i rozliczamy projekt. Bez wpychania, reklamowania gdzie się da i łudzenia i graczy i siebie że jest jeszcze szansa, że tytuł jest świetny tylko potrzebuje czasu.
Polecam spojrzeć na to w odniesieniu chociażby do naszego rodzimego WW3. Gdzie sufit, a gdzie ziemia.... ;-)
Podchodziłem do SWBII kilka razy, bo chciałem się przekonać że jest tu sens, starałem się przekonać że coś w tym jest (może nawet moc) ale słabe to jak fast foodowe żarcie. Odrzuca brak balansu i taktyki, rogrywka to jeden wielki pier...nik. Niesmaowicie wk... brak przejrzystości podczas walki. Zewsząd wyskakują jakieś ikony, jakieś pseudo informacje, ekran co chwila migocze na czerwono gdy obrywam. Czy ktoś z twórców grał we własną grę? Ja rozumiem że ma być efektownie i kolorowo, ale zwyczajnie chciałbym jednocześnie widzieć do czego strzelam, a cała ta pstrokacizna tylko przeszkadza.
Kolejne co dyskfalifiuje grę to nędzny tryb 40 graczy. Tutaj wystarczy jeden/dwóch graczy w teamie którzy wiedzą jak grać klasa elitarną i dowiozą cały zespół do wygranej bo można bezkarnie kosić podstawową klasę jednostek. Drugiej takiej gry która tak deprecjonuje podstawowe klasy żołnierzy to jeszcze nie widziałem.
Ocenę podbija przyjemny coop, ale to stanowczo za mało by ogólne wrażenie było pozytywne.
Za dużo szumu, za dużo hałasu, bo nowe SW jest… zadowalające, jednak w żadnym wypadku dolnej części pleców nie urywa. Gdybym miał opisać Fallen Order to niegłupia gra o mieczach gdzie najsłabszym elementem są walki na miecze…
Generalnie mam problem z każdą grą SW po serii Jedi Knight gdzie lightsabery grają główną rolę. System walk na miecze jaki zaserwowało dawno temu Raven Software to był strzał miedzy oczy. Kunszt i finezja, polot i pomysłowość. Walki nie było łupanką z paskami HP, tylko baletem, gdzie jedno dobre ciecie kończyło walkę. Fallen Order niestety nie dołączy do tej udanej serii. Tutaj miecz dziko lata we wszystkie strony, bzyczy, furczy i błyska, ale to wszystko nie ma znaczenia bo przeciwnicy mają paski HP. Nie czuje też kontroli nad mieczem bo nie mam wpływu na jego ruch, nie mam kontroli nad uderzeniem/cieciem/dźgnięciem, tak samo zresztą jak nie czuję kontroli nad postacią która dziwnie wielkimi krokami się porusza zamiast zwyczajnie poruszać się wolniejszymi i mniejszymi gdy miecz jest wyciągnięty. Przez co walki przypominają tutaj koszykówkę, a nie pojedynek.
Apropo mieczy, minusem jest brak odcinanych kończyn. To nie jest tak że oczekuje gore który będzie się lał litrami, ale całe piękno walk na lightsabery polegało na zadawaniu obrażeń które wyłączały walczących z walki, czyli utrata ręki, rąk itd. To akurat jest problem wszystkich obecnych gier SW że stały się ugładzone i miałkie jeśli chodzi o obrażenia zadawane mieczami.
Nie pasuje mi też trochę grafika. Nie wiem czemu akurat UE4, ale graficznie to nie jest to co cieszy moje oko. Niestety ale jestem niereformowalnym fanem schludnego i przejrzystego Frostbite’a. Ogrywam sobie SW Battlefront II i to jak tam wyglądają krajobrazy i tło to dla mnie ideał (nawet pomimo tego że kolory są zbyt podkręcone).
Wypada wspomnieć też o kamerze, której ruchy i ustawienia czasem mogą zirytować. Miał być efekt filmowych najazdów, ale ktoś chyba nie ogarnał że takie najazdy robi się z góry prezentując lokazje, a nie od dołu szorując kamerą pod nogami postaci.
A co mi się podoba? Fallen Order ma znośną historię, zgrabnie wplecioną w uniwersum SW. Chyba jestem też wyjątkiem bo protagonista mnie nie irytował. Aczkolwiek zdaje sobie sprawę że tutaj trudno o coś świeżego jeśli chodzi o postacie. Nie ma co się oszukiwać, ale Fallen Order to przecież wariacja oryginalnego motywu SW, czyli cudownego chłopaka i jego cyber przyjaciela który odmienia losy galaktyki. Gra prowadzi przez różne lokacje które wstydu nie robią. Jest też świetny „element wspinaczkowy”. Dobrze że ktoś pomyślał że można przywrócić ten motyw znany z Prince Of Persia i trochę spowolnić tempo gry.
Ode mnie 6,5 bo SW Jedi Fallen Order nie wprowadza niczego ciekawego wartego zapamiętania.
GOLu litości ta teza jest tak denna jak polska polityka zagraniczna. Gdyby ruscy czuli ból dolnej części pleców to by zablokowali grę na każdej platformie. Wiec czemu tylko Sony się wycofał?
Mniemam że prawda jest bardziej prozaiczna. Po prostu rosyjski oddział Sony wiedział co się szykuje (słaba sprzedaż) i wolał sobie odpuścić potem tłumaczenie się przed centralą i liczenie strat. To jest biznes, a ruscy gracze to głównie pececiarze, więc Sony wyczuł pismo nosem i wolał odpuścić.
Podchodziłem do TOW jak pies do jeża. Bo pstrokate, bo drogie niemiłosiernie i mało graficznie ciekawe. Gameplaye które wpadały do neta były jakieś takie toporne. Czułem wewnętrzne fuj, a już na pewno nie nastawiałem się na nic ciekawego. Wiem na pewno że to nie będzie gra roku, to nie jest nawet wybitna gra i.... mam to gdzieś bo zwyczajnie wciąga jak mało który tytuł. To gra dla mnie. TOW jest jak pizza hawajska. Bierzesz albo spie...dziękujesz. Nie ma sensu porównywać tej gry do Fallouta, bo to nie postapo i nie te klimaty. Nie ma sensu szukać tutaj spadkobiercy tej serii. To ślepa droga. Tutaj jest miks Borderlands, Planetside i Bioshocka, a wszystko to w świecie namalowanym w komiksach i filmach sci-fi z lat 60-70 poprzedniego wieku gdzie latanie w pstrokatych kolorach i z pekaesami na gębie było czymś oczywistym. Całe to uniwersum jest odpustowe, ale jednocześnie jest jakieś, a nie jak w większości obecnych gier gdzie świat gry jest nijaki. To specyficzna gra, jak kiedyś seria stalker.
Żałuję tylko że gra nie została ubrana w cel shading który nadałby prawdziwie komiksowy klimat, no i brakuje mi też muzyki disco/funk w tle ;)
Jakie to jest obłudne to aż przeraża. Trailer trzyma się mocno realiów historycznych. Sa biali i azjaci, są sami faceci, są właściwe mundury dla każdej strony. Więc po obejrzeniu pewnie część ludzi się złowi na ten badziew? A co zobaczy faktycznie? Istne Mardi Gras. Stalkera wymieszanego z Borderlands. Prawie wszyscy ganiają w maskach gazowych, kapturach i pelerynach prosto z Van Helsinga. W BFV nie ma żołnierzy, sa wojownicy postapo po stronie niby aliantów i jakiegoś mitycznego cesarstwa niemieckiego, a nad tym wszystkim unosza sie kobiece wrzaski i kwiczenie. Brakuje tylko kołkownicy i wampirów do pełni klimatu.
btw, co to za brak wiedzy i tolerancji ze strony DICE że po stronie Japonii są tylko azjaci? Gdzie są afrojapończycy? Oj nieładnie.
Na razie 240Hz w grach jest cieżko wykorzystać wiec i sens kupna pod gry jest znikomy, bo trzeba świetnego sprzetu żeby wycisnąć z gry te 240fps. Aczkolwiek jest to przyszłość i będzie to standard za kilka lat. Chociaż uważam że nie przez jakość czy świetne efekty, czy jakieś kąty patrzenia, a wyłacznie przez komfort jaki zapewnia te 240Hz oczom. To się jednak czuje gdy obraz jest ultra płynny i zawsze więcej to lepiej.
Mam monitor w 144Hz i w takim War Thunder bądź Ił-2 Sturmovik owszem jest te magiczne 144fps wiec płynność jest przyjemna i wygodnie się gra, ale w innych grach (BF1, Insurgency Sandstorm) bywa różnie i tutaj obcinam fpsy do 120.
Jestem też zwolennikiem że do gry solo wystarczy spokojnie stałe 60fps, natomiast do multi to absolutne minimum żeby móc nawiazać rywalizację z innymi.
@wicked
Tak bredzisz że aż musiałem się zalogować. Wyobraź sobie że ten ustrój w Chinach może jeszcze trwać długo bo jest zasilany kasą płynącą z wolnych krajów. Większość przedmiotów które posiadasz wokół siebie wykonały małe żółte chińskie rączki. Ciągniemy z chin statkami wszystko co sie da, od surowych materiałów po gotowe produkty, kupujemy już nawet technologie cyfrowe. Wiesz kto napędza im gospodarkę? Świat zachodu. Za 15-20 lat Chiny prędzej przeskoczą Europę i USA niż padną. Zresztą już teraz coraz wiecej firm z zachodu całuje ich po rękach, jak wspomniany w artykule Blizzard.
@Ivraas
Tutaj nie ma znaczenia co kto ma lepsze, bo WW3 jest zwyczajnie niegrywalne. Zaglądałem tam z miesiąc temu i nic nie zmienia. 2019 dobiega powoli końca, a ta „gra” dalej leży i prosi o eutanazję. Pustki na serwerach to efekt problemów z działaniem. Trzeba było się za to wziąć zaraz po pierwszych problemach i ratować resztki graczy które wierzyły że będzie lepiej, ale TF51 wolało jeździć i lansować się po różnych imprezkach militarno-gamingowych i obiecywać co to nie będzie. Teraz to mogą sobie obiecywać, mało kto traktuje ich poważnie. Tak jak wspomniał już Meno1986 wyżej, TF51 to powoli synonim nierzetelnej firmy.
Dla odmiany ja zadowolony nie jestem. To nie jest kiepska gra, bo ma dobry pomysł na rozgrywkę, jednak wykonanie jest póki co tragiczne. Gra po prostu jest niegrywalna przez fatalną optymalizację. Ustawienie wszystkiego na low nie pomaga, bo gra nie trzyma 60FPS, a spadki ma nawet do 20FPS (GTX 1660 Ti w HD) W dodatku poruszanie się postacią jest archaiczne, mało wygodne i brak zwinności w tym poruszaniu. Zanim kucnę bądź padnę na ziemie mija za dużo czasu, żołnierz w ogóle rusza się jak wóz w węglem. To co razi to też animacje żołnierzy które są badziewne, żołnierze drobią nogami jak jakieś baletnice, w ogóle bieg wygląda komicznie bo żołnierze kręcą nienaturalnie tyłkami. To akurat detale, jednak ten brak optymalizacji nie pozwala cieszyć się grą.
Nic by nie zjadła bo jest za słaba. BFy nie zdobyły popularności grafiką czy bezproblematycznym działaniem, bo przecież 4 była ostro łatana po premierze. Sukces zawdzięczają zawartości na starcie, bo jest destrukcja otoczenia, jest sporo map, jest przyjemny sposób poruszania się, a tym samym można różnie ogrywac tę samą mapę. WW3 tego nie oferuje.

Najsłabszy i najgorszy BF, gra parodia. Trudno uwierzyć że za tę grę odpowiada to samo studio co za wcześniejsze części. Tak klepniętej na odwal gry, ahistorycznej, absurdalnej, śmiesznej i wyjałowionej z tła wojny chyba nie ma. Jeśli DICE ma tworzyć takie gry to niech lepiej zajmie się hodowlą kur.
PS. załączam screen jak powinna wyglądać wojna. Jakoś przy BF1 można było osiągnać ten cel.
Ubi powinno mieć zakaz firmowania gier nazwiskiem Toma Clancy'ego. Seria gier sygnowana jego nazwiskiem była parenaście lat temu gwarantem dobrego thrillera polityczno-militarnego ubranego w skradankę bądź strzelankę. Obecnie to jakiś żart i szarganie nazwiska tego faceta. Gdyby facet żył przynajmniej mógłby się bronić.
Tej grze wszyscy robią krzywdę. Pierwsi są jutuberzy którzy brandzlują się niemiłosiernie nad średnim i archaicznym tytułem. Serwisy zagraniczne również nie sa lepsze, bo serwują newsy utrzymane w klimatach "pogromca BFa nadchodzi" "nowy CoD konkurencją dla podboju od DICE". Poziom info na zagranicznych stronach niczym z brukowców czy innych gadzinówek. Następni w kolejce są po prostu głupi i naiwni gracze którzy myślą że nagle CoD stanie się BFem, bo często kierują się opiniami tych powyżej i tylko nieliczni widzą że nowy CoD to stary CoD ze wszystkimi jego wadami i zaletami. Natomiast w ostatnich dniach nawet własna matka czyli Activision próbuje prostytuować swojego dzieciaka biznesowymi decyzjami, jednocześnie wystawiając go na atak niezadowolonych ludzi.
Nie jestem fanem CoD, powiewa mi premiera, ale zwyczajnie przykro się robi jak się patrzy na cały ten klimat wokół tej gry.
Jak każdy bzdurny pomysł, na papierze w założeniach wygląda fajnie, w rzeczywistości zacznie się jednak dzielenie na tych którzy "zasługują" i całą resztę. Skończy się tak że byle bździna i gniot będzie się łapał na kasę, a jakieś innowacyjne tytuły zostaną olane. W cuda nie wierzę i wiem że tam gdzie państwo decyduje i decyzje wydaje tam umysł śpi.
Nie przekonywało mnie to co pokazywali wcześniej i nie przekonuje nadal to co teraz prezentują. Ten świat jest jak wymiociny żula po powrocie na rodzinny śmietnik. Grafika czy nawet system walki to dla mnie mniejszy problem, ale ten koncept z tym światem jak po lsd gdzie wszystko ze wszystkim się miesza i brak jest spójności tematycznej i klimatu, po prostu mnie odpycha.
W tej grze nic się nie klei. Żaden aspekt nie jest wykonany poprawnie. WW3 powinno nazywać się Biedafield. Swoją drogą ten tytuł WW3 to bardzo skromny tytuł jak na takie "dzieło", Ta gra powinna trafić do muzeum w Sevres jako wzorzec "chciwości" Gliwiczan.
Jednak po kolei co tu jest sprute. Już na początku wk.... nieczytelny HUD. Kto go projektował? Maciej Zień po godzinach gdy nie kroił swoich sukienek na pokazy? Można dostać wylewu jak się patrzy na ten syf. Czy więcej kolorów nie dało się upchnąć? Czy Polacy zawsze musza się "wykazać" i zrobić coś bezużytecznego? HUD to jeden wielki chaos. Natomiat menu wygląda jak stragan na bazarze. Brakuje tylko ruskiego sprzedawcy ze złotymi zębami.
Dalej to co najgorsze, nie ma sensownego pomysłu na rozgrywkę. Kurde, jak gra jest przeznaczona na max 30 graczy na mapę to się tworzy tryb szturmu z przepychaniem linii i zwartą walką, a nie tryb podboju gdzie wszędzie daleko i każdy się rozłazi. Więc gra nie ma dynamiki, nie ma spójności. Co wiecej, jeśli brakuje graczy to można było dorzucić bitwy z AI. Np. jakiegoś coopa dla 4-6 graczy przeciwko AI.
Dalej, nie ma niszczenia i destrukcji budynków, pod tym względem gra jest zupełnie sterylna. To oznacza że jak wyłapie jakąś dobrą miejscówkę do walenia headów, to mogę bezkarnie to robić przez pół gry barykadując się claymorem za plecami. Nie ma destrukcji otoczenia, więc jest jedna wielka kampa. Destrukcja otoczenia to nie fajny feat, to niezbędna sprawa by rozgrywka nie była przewidywalna.
Gra nadal okropnie laguje i to zazwyczaj w momentach spotkania z wrogiem, więc po przejściu laga oglądam już tylko ekran zgonu...
Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o głosach. Polskie głosy to mistrzostwo patoli. Patola jak spod kebabowej budy nocą. Serio czy polskie głosy wojaków to muszą być takie pijackie porykiwania? Kto został zaproszony do nagrywania? Gliwiccy bezrobotni menele, czy recydywa?
Jedyne co w tej grze mi się podoba to mapa Warszawy i Smoleńska. Zwłaszcza ta druga. Z pomysłem i spójna.
Tak na koniec – tak wiem ze to EA, wiem że gra jest nieukończona. Tylko to nic nie zmienia. Gra jest za kasę a nie darmowa, wiec mam prawo ją ocenić skoro już wydałem złotówki. Niestety nie widzę przyszłości dla tej gry. Nawet jeśli technicznie zostanie wyprowdzona na prostą i lagi ustąpią, a wydajność wzrośnie to i tak bedzie pusta bo rozgrywka jest monotonna, a BF3/4 nadal oferuje ciekawszą rozgrywkę.
Trafiłem przypadkiem, bo YT podsunął temat. Pierwsze co przykuwa uwagę to - Wargaming. Na szczęście mam na to wywalone bo uważam że nawet oni mają prawo wydać coś innego. Najbardziej mnie interesuje jak będzie działala sama gra, a zwłaszcza strzelanie. Bo jeśli ma być typowo płytkie jak pod pady (vide seria TC Division) to tutaj nawet najszlachetniejsze studio nie pomoże w osiągnięciu popularności.
Tak czy inaczej tytuł do sprawdzenia.
Więc, graczu, proszę Cię, opanuj emocje...
Mam być opanowany i cierpliwy gdy za 250zł/300zł oferuje się downgrade czegoś co było wielce zachwalane. Mam być opanowany jak widzę jakieś szkieletowe produkcje early access, czesto kompletnie niegrywalne, ale w super cenie 99zł. Mam być opanowany gdy widzę jak studia które powinny zostać odsunięte od tworzenia gier tłuką kolejne produkcje i szmacą markę/serię gier. Mam być opanowany jak widzę nową grę i zanim jeszcze się z nią zapoznam atakuje mnie pierdyliard DLCków które zewsząd wyskakują.
Czasy mamy takie jakie mamy, ale skoro się coś obiecuje, to potem należy się z tego wywiazać. W świecie gier w ostatnich latach stało się to wieeeeelkim problemem.
Natomiast obrona twórców to kiepska strategia. Jak ktoś odstawia manianę i leci w czekoladowe kulki to należy mu się kubeł zimnej wody, a nie parasol ochronny pod postacią artykułu jak ten powyżej.
Przetrawię gorszą grafikę, stary silnik, ale tego dziwnego świata nie mogę. Wygląda jak wizja po spożyciu cracku bądź innego lsd. Kompletnie niespójny i niestrawny ten krajobraz. Iglaste drzewa, wymieszane z pustynnymi kaktusopodobnymi roślinami, a wszystko przyozdobione kolorowymi krzakami rodem z Japonii.
Nie można było świata opakować w piasek/pustynne tereny, sawannę, bądź bagna, albo po prostu coś bardziej spójnego?
Po co? Cały czas zadaje sobie to pytanie. Rebellion chyba dopadła mania wielkości i przerost ego. Może czas zostawić SE na jakiś czas i wrócić do tytułu gdy będą nowe pomysły?
Wersja "remaster" powinna się nazywać "disaster". Skopano oświetlenie i gra wygląda niechlujnie bo zniknęło przenikanie cieni. Tak naprawde nie ma żadnych zmian, prócz modelu protagonisty. Nie ma żadnych fabularnych nowości, misji itp. Nie wiem w ogóle po co ruszano tę część, bo przecież można było siegnąć do starej jedynki która znacznie bardziejs się zestarzała.
I na koniec jeszcze ta cena jak za nowy tytuł.... dno i arogancja ze strony Rebellion nic więcej.
Wolność internetu nam odebrały!
Serio? To była jakaś mityczna wolność? Ten wasz ukochany YT od dawna już blokuje treści, od dawna też wycina komentarze, w każdej chwili może ściągnąć kontent, bądź zablokowac użytkownika. Podobnie ten wasz ukochany FB, działa podobnie i od dawna jest stricte tubą do głoszenia poglądów. Więc gdzie ta wasza wolność? Co tu niby miało być odebrane? Wiecie w ogóle jak zabawni jesteście? Przypominam że każda strona do kogoś należy kto w większym bądź mniejszym stopniu chce utrzymać jakiś poziom i reguły. GOL też ma swój regulamin i jak ten regulamin będzie łamany to ponosi się konsekwencje. Niesamowite prawda?
Co do meritum, to nie podoba mi się załatwianie spraw odgórnie, bo to nigdy nie działa dobrze. Tylko tutaj też chciałbym wszystkim krzykaczom przypomnieć temat lootboxów, czy pamiętają jak oczekiwali (i pewnie oczekują nadal) odgórnego działania w tej sprawie. Pamiętają? Chyba nie bardzo... "rząd powinien zakazać lootboxów" taki był ogólny przekaz w komentarzach. Jak się teraz czujecie zwolennicy odgórnych "państowych" rozwiązań?
Cała ta sprawa zwraca też uwagę na patologię jaka szerzy się w necie. Bo najgłośniejsi w tym całym zamieszaniu są najmłodsi (dzieciarnia) którzy nic nie tworzą, nie wnoszą żadnej własności intelektualnej a tylko korzystają z cudzej i na tej cudzej zarabiają, jak np. streamerzy. Dzieciarnia niestety też nie ogarnia tematu praw autorskich, bo zwyczajnie nie ogarnia tematu prawa. Stąd też podpierniczanie całych zawartości kanałów nie jest niczym niezwykłym. Rozpowszechnianie zawartości której nie życzy sobie autor równiez ma miejsce, bo przecież nagminne jest korzystanie z muzyki któregoś z twórców bez jego zgody. Niesamowite co? Większość żyje w takim przekonaniu że po prostu bierze się cudzą własność/twórczość i korzysta.
WT to już tylko coraz większy badziew i wyciągarka kasy. Błędów z każdą aktualizacją przybywa, ekonomia z każdym rokiem coraz bardziej okrojona, już nawet lotnictwo zarabia śmiesznie. RNG coraz bardziej bezczelne. Każda kolejna aktualizacja tylko coraz wiecej psuje. Pojawia się coraz wiecej premek po 50EUR (zresztą po to były nowe ery, żeby można było opylać nowe premki po większej kasie), natomiast trzon gry nie ruszony od kilku lat. Dalej to samo co w pierwszych latach istnienia gry, zero rozwoju.
Klimat robią też nieustające przewały, ostatni to ten z penetracją i pociskami dla jednostek naziemnych, "dokręcono" statystyki pociskom żeby pewna nacja nie była do tyłu ;)
Tematyka IIWŚ poszła już w odstawkę, liczy się tylko pęd ku współczesności który oczywiscie jest wykonany po ślimakowemu, czyli "coś wam damy, ale i tak nie bedzie to działać (vide chociażby Javelin czy ciasne, bądź skopane mapy jak Vietnam).
Nowy sprzęt rujnuje rozgrywkę. Ostatnio dodany T2 jest o 20 lat młodszy niz pozostałe odrzutowce które posiadają inne nacje na top tierze. Efekt? Do czasu 1.89 nie ma sensu grać na najwyższym BR. W 1.87 gajin przebił nawet swoja absurdalną granicę grindu, pojawił sie samolot za 400k RP, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu że ślimak już zupełnie stracił kontakt z rzeczywistością.
Btw, tak się zastanawiam ilu graczy dotarło do tej VI czy nawet V ery, o VII nawet nie myślę, bo to już kompletny absurd.
Gdy wieczorem wchodzę do gry by polatać na jetach to czekam po kilka/naście minut na grę - pozostawię to ku rozwadze wszelkim obrońcom WT.
Czy w Polsce to jeszcze wolno posługiwać się sarkazmem, kpiną i żartem czy już każda wypowiedź musi być zachwalająca i zgodna z partyjną linią?
Wyjmij ten kij z tylnej części ciała, bo chyba wszedł aż po samą szyję. Polscy twórcy startowali z takim samym bagażem pomysłów, umiejętności i wiedzy jak ci za granicą. To wieczne tłumaczenie się '89 jest już nudne i wytarte. Wieczny "kraj na dorobku", wiecznie pod górkę, biedaczkom zawsze wiatr w oczy itd. Niestety prawda jest bardziej prozaiczna i nieprzyjemna. Polskie studia wypuszczały crapy bo to im wystarczało. Większość z tej listy pochodzi z lat 2000-2010, wiec jak to się ma do '89? Po prostu u tych twórców i wydawców nie było wiekszych ambicji i chęci na cokolwiek sensownego. Takie np. CI nigdy nie chciało się podciagnąć w swojej twórczości i w sumie to ich sprawa, ale gracze mają prawo się wypowiedzieć na temat ich "dzieł" również w sposób cyniczny i złośliwy. To samo tyczy się Detektywa Rutkowskiego i Uprising 44, przecież to był 2007 i 2012, czy to też wina kraju na dorobku czy zwyczajnego cieciostwa, bezmózgowia, lenistwa twórców, a raczej patałachów? Albo się do czegoś podchodzi serio, albo cóż... robimy "po polskiemu" i potem pretensja do wszystkich że szydzą i się znęcają.
Gra ukończona, pora na ocenę. Po pierwszej godzinie byłem gotów dać 9, bo to świetny tytuł w starym stylu. Jednak z czasem zaczęły wychodzić wady.
Po pierwsze irytuje fakt że protagonista jest niemową. Niby szczegół, a wnerwia bo widać że nie chciało się nad tym popracować. Przez to Artiom, czy też Artem to taki ułom którego wszyscy klepią po plecach, a on ciągle musi udowadniać że jest najlepszy. Facet nie ma charakteru, nie ma osobowości, nic nie wypowiada, więc nawet nie wiadomo co myśli. Może taki był zamysł?
Nie jestem również zadowolony z systemu wykrywania. Niby działa na zasadzie "widać/nie widać", ale często byłem wykrywany w zupełnym mroku, co zakrawa na absurd. Bo albo coś działa, albo nie i jeśli mnie nie widać i nie słychać to nie powinienem być wykryty.
Ostatnia wada (jak dla mnie najpoważniejsza), to skopany i całkowicie z tyłka system moralności który nie wybacza żadnego błędu i nie posiada zakresu tolerancji. Dla przykładu w Wołdze ubiłem przypadkiem (na początku gry) całego jednego cywila i cóż.... wiadomo jak skończył Kniaź. Kpina.
A zalety? Są. Znakomita optymalizacja jak na grę 1.0. Kiedyś było to normą, a dzisiaj to wyjątek by gra na premierę chodziła płynnie (grałem na ultra w HD). Lokacje, grafika, klimat, walka z bestiami, podróżowanie nocą, mała ilość amunicji. Tego nikt tej grze nie odbierze. Czy jest lepsza od poprzednich części? Chyba nie. W MLL bardziej odczuwałem stan beznadziei i walki o przetrwanie.
DM jak coś skrobnie to chociaż jest jakiś konkretniejszy temat. Dosyć jednak kurtuazji ;)
Na pewno zmieniły się realizia rynku, dzisiaj sporo gier to jak produkcje filmowe, puste, nijakie i bezczelnie drogie. To nie pomaga w odbiorze. Gry przestały być rozrywką dla zapaleńców jakiegoś tematu czy specyfiki, stały się masowe. Jak muzyka z radia. Kto słucha muzyki z radia? No właśnie.
Problem też leży w samych ludziach tworzących gry. To młodzi ludzie, którzy często są zdziecinniali. Stara gwardia odeszła, przyszli następcy którzy wychowani są zupełnie w innej rzeczywistości. Teraz wszystko musi być przerysowane, kolorowe i słodkie. Czy właśnie nie taki jest ostatni BFV czy TC Ghost Recon, nie wspominając już o najbardziej wyrózniajacym się Far Cry V?
Dobrze jeśli gra osadzona w alternatywnej rzeczywistości jest zlewką z tejże rzeczywistości, jednak fatalnie jest gdy jest to zlewka z realiów IIWŚ. To się nie mogło udać i się nie udało.
A gry mobilne? Jeśli one są wyznacznikiem to znaczy że ktoś skręcił w zły tor. Gry mobilne są zaprzeczeniem złożoności. Już teraz wiekszość tytułów irytuje swoją łatwością i nieznośnym uproszczeniem rozgrywki, a skoro trend wyznaczać będą mobilne popierdółki, to nic nie zapowiada zmian na lepsze.
Kryzys ciągnie się od początku tej dekady. Nie chodzi o sprzęt, a raczej o jakość wykonania gier. Jeszcze 10 lat temu gry nieukończone i zwyczajnie zrobione na odwal były jak głośny bąk puszczony w towarzystwie. Gwarantowały ostracyzm i utratę zainteresowania graczy. Kto ma w domu gry sprzed 15 lat z polskim tłumaczeniem ten wie jak wyglądało kiedyś podejście do tematu gier. Liczyła się praca włożona w tytuł, a nie torby, plecami, puszki, kubki czy inne pierdoły dołączane od wydawcy.
Potem wszystko się zmieniło. Zaczęły wychodzić półprodukty, gry takie jak BF4 które w dniu premiery były skandalem ale obrońców nie brakowało, następnie pojawiło się wieczne ea, wiecznie niedorobione tytuły od równie niedorobionych developerów. Tutaj też znaleźli się obrońcy jak w przypadku tego skoku na kasę w postaci WW3. To niesamowite. Gry w które nie można zagrać, gry które są kpiną maja obrońców. Więc skąd to zdziwienie że rynek PC zaczyna szorować brzuchem o dno?
Rynek PC usiadł też bo zaczął gonić konsole. Kiedyś granie na PC i konsolach było mocno zróżnicowane i w sumie nieźle sie uzupełniało. Na PC było więcej gier taktycznych, na konsolach zręcznościowych. Pogoń jednak trwała i w rezultacie tej pogoni nie ma obecnie strategii, symulatorów (lotnictwo), city builderów. Gry dla die hard, po prostu wyzdychały. Jeśli już coś sensownego wyjdzie to max 1 tytuł na dekadę.
Coraz słabiej. Pełno kolorowych fantasy popierdółek. Jeszcze ten KCD jakoś ratuje sytuację, tak samo RDR2 ale rok okropnie słaby. Nie ukazał się M&B, brak sensownych gier nie napakowanych jakimś fantasy czy innym sci-fi.
Strategie nie istnieją, RTSy również, a FPSów które by nie przyprawiały o wymioty, brak.
Ps. Czekam na największe wtopy 2018, chce z rozkoszą pocisnąć swoim kamieniem w stronę The Farm 51 :D
Kiepsko to wygląda. 2 może 3 sensowne tytuły na cały rok i pierdyliard dupereli za wydawanie których developerzy powinni dostawać wyroki, a nie pieniądze ze sprzedaży.
Redakcjo - pora na zestawienie Top (ileś tam) rozczarowań 2018. Będzie nad czym się pastwić, oj będzie ;)
Temat stary i wraca przy każdej części, od BF2 w górę. Ta seria zamieniła się w cyrk, jest obecnie jak Fortnite, a nie jak pole bitwy.
Firmowym znakiem każdego BFa jest kpina z realizmu i balistyki. Przeciągnięcie gracza przerywaną serią to tylko "trafienie, trafienie, trafienie, trafienie". Jak wróg nie dostanie (kilku!) kulek prosto w zakończenie szyi to bryka radośnie dalej.
Wiedzą że mogą robić graczy jak chcą. Bo obecna generacja graczy to bezmózgie tłuki które za rok ledwo co będą pamiętać jak byli ładowani od tyłu, a gdy na horyzoncie pojawi się TES VI to wszystkich dopadnie zbiorowa amnezja i kasa popływnie do Bethesdy.
Jakie to ma znaczenie czy F76 dostanie 7 czy 4? Jakie znaczenie mają recenzje mniej czy bardziej obiektywne? Fallout został zarżnięty przez bandę umysłowych leni (od dłuższego czasu nie potrafią nic sensownego wydać).
Tak jak powoli dogorywa marka Star Wars, jak zdycha świat Dragon Age, tak Fallout doczekał się eutanazji. Brak umiejętności do tworzenia chociażby animacji i dialogów, brak talentu, brak kreatywności, brak pomysłu na kolejne odsłony, a przede wszystkim sprowadzenie gry do bezmyślnego latania po mapie, a wszystko to ładnie opakowane za jedyne 180zł. Chciwość ponad wszystko.
Wracam do tego czego już nie ma. Strategie i RTSy. Coś co kiedyś napędzało rynek gier i przykuwało do monitora, dziś jest reliktem przeszłości. Nie żebym był specjalnie sentymentalny, ale wracałem do strategii ekonomicznych (SC4, Transport Giant, Faraon) czy wojennych (AOE I i II, Twierdza) Wracałem też do RTSów, chociażby do Fallout Tactics, Homeworld czy serii Commandos.
Mógłbym też wymienić Max Payne'a, czy Mafię, to były poważne sprawy, na tyle poważne że krążki z tymi tytułami kreciły się w latach następnych w moim napędzie.
Ta seria i tak jest martwa (zresztą jak każda która należy do Bethesdy). Najlepiej gdyby w całości serię TES powierzono Zenimax albo zupełnie innemu studiu które ma pojęcie jak tworzyć gry od strony technicznej, ale też i fabularnej.
Jest jeden zasadniczy szczegół którego nie zauważyliście. W KCD mamy widok FPP, a to podnosi poziom trudności walk. Zanim się wyciągnie broń trzeba zrobić rozeznanie w sytuacji czy jest to sensowne, a wiec czy mamy gdzie przylgnąć plecami żeby nikt nam z tyłu nie zasadził "niespodzianki". Walki są wymagajace, bo nie ma tutaj prostego klikania na odwal. Co wiecej trzeba też znać swoją broń i wiedzieć jakiej używać na jaką zbroję, bo chociażby porywać się na rycerza z grubą zbroją z mieczem to jak przyjść z nożem na strzelaninę ;)
RDR2 pod tym względem to taki asasyn, walkę ogląda się wygodnie zza pleców, oznacza się przeciwników na spowolnieniu i pif paf, trupy lecą, zero stresu i wysiłku. Trzeba naprawdę chcieć by sknocić strzelaninę i dać się ubić.
EA to cudowne remedium na problemy wydawców. Jeśli gracze bedą marudzić, jeśli bedą niezadowoleni, czy po prostu wkur....zeni, to zawsze można im rzucić frazes "to przecież EA, o co pretensje? Gra jest nieukończona, wiec ma prawo nie działać!" Świetnie, tylko jak się to ma do pobierania realnej kasy?
Jak dla mnie early access to nic innego jak knebel na graczy.
Przy wydaniu pełnej wersji wydawca jest zobligowany do udźwigniecia prawnej odpowiedzialności za swój produkt, ale także musi się zwyczajnie sprężać z naprawą błędów bo jego akcje lecą w dół z każdym dniem gdy jego produkt nie zarabia na siebie, tu nie ma żadnych wymówek ani zasłaniania się bzdetnym EA. W przypadku wersji EA, wydawca rzuca info w postaci frazesu o nieukończonej wersji gry i możecie sie walić.
Ach jaka piękna akcja :D Naiwniacy umoczyli kasę w EA i teraz jęczą. Niesamowite, w końcu cały system wydawania gier w EA pokazał wam swoją wielką, brzydką dupę.
Dopiero teraz odczuliście że cała idea EA jest kpiną ze zdrowego rozsądku, bo to jak kupić nowy samochód bez sprawdzonych hamulców. No ale spoko, świat się kręci, ludzie głupieją, a gracze są coraz wiekszymi naiwniakami. Za 99zł możecie teraz oglądać do woli menu ;)
W każdym razie u TF51 hajs się zgadza, a smród? Ten rozejdzie się w powietrzu ;)
Cóż, Bethesda robi to samo co EA z uniwersum SW czy serią BF. Najpierw się nabywa prawa do marki, potem się ją doi, następnie gnoi, a na koniec gdy wszyscy mają już dosyć smarowania oczu gównem tłumaczy się to wszystko "niezrozumieniem wizji" przez graczy, jak to ostatnio miało miejsce w przypadku BFV ;)
Jeden news na rok o lotnictwie i oczywiscie potok gówna casuali. Czemu mnie to nie dziwi?
Facet dłubał na swoich zasadach, regułach i bez presji. Do tego pomysł, wiedza, dokładność/cierpliwość i talent. Najbardziej widoczna jest jednak spójność.
Daaawno temu właśnie tak powstawały gry, liczyła się koncepcja i spójność dzieła, a nie to czy gra sprzeda się jak najszerszej grupie graczy.
Gdybym był złośliwy to napisałbym że - dajcie kobiete na kierownicze stanowisko to wszystko rozniesie. Nie napiszę tego, ale.....
Nie rozumiem tej pogoni za tą koślawo pojmowana oryginalnością czy wręcz równością płci w grach. Ella McConnel też nie rozumie że dodawanie damskich postaci nie zwiększy zainteresowania gra wśród płci żeńskiej bo to nie ten segment rozrywki cyfrowej. Za to idąc dalej pięknie rozmontuje serię sprowadzając ją historycznej wydmuszki wyzbytej autentyzmu okresu jaki gra obejmuje.
Pisałem to już przy BFV. Ważna jest autentyczność. Jest wszytkim w grach które odwzorowują pewny wycinek przeszłego okresu historii.
Można mieć pretensje do DICE (ja mam, jak zresztą do innych stajni które kiedyś oferowały zawsze coś ciekawego), lecz w szerszym ujęciu, to BF stał się ofiarą obecnego trendu narzucanego przez EA (ale nie tylko).
Gry przechodzą regres pod względem zawartości i rogrywki. Pisałem już to przy okazji ostatniej części Far Cry'a czy Ghost Recon, również seria CoD została zarażona tym badziewiem. Co więcej, odpalając to co firmuje Ubisoft ma się wrażenie że wszystkie ich gry sa jednakowe i to jest niestety nieprzyjemne uczucie. To samo tyczy się z najnowszego BFa, nie ma nic nowego, prócz ram czasowych, ale też jest mniej tego co było dobre.
Padły tutaj porównania z Fortnite i odniesienia do tej gry... no kurde, to nie mogło się udać. Jak ktoś chce przerobić i wszystko wywrócić w imię pogoni za tym co popularne wśród pokemonów, to będzie porażka. BF nie będzie drugim Fortnite, nie przez ułomność developerów, tylko przez graczy którzy oleją ten tytuł. Zresztą to właśnie ma miejsce. Zarówno DICE jak i EA zauważyli że mają obecnie pożar w swoim burdelu, jednak jest już za późno. Jak się zrobiło z całkiem udanej serii gier wojennych słodką landrynkę o dziwnym nieokreślonym smaku, to teraz będzie ciężko odzyskać zaufanie. Ludzie na drugą taką landrynę już nawet nie spojrzą.
Na koniec muszę też wspomnieć o czymś czego Battlefield już nie potrafi. Rzucić gracza na dużą bitwę i zachwycić go nawet gdy ten szybko ginie. 64 graczy na dużych mapach powalało w 2002 i całej poprzedniej dekadzie. Jeszcze BF4 dawał graczom możliwość "wybiegać się" na sporych mapach, lecz ostatnia część już nie dawała takiej przyjemności. Ta gra potrzebuje operacji na większą skalę, większej ilości graczy być czuć się małym elementem całości. Grając na Rotterdamie czułem się jak partyzant kilkunastoosobowej grupy. Klimatu walk wojennych zero.
I te paczki z kartami są jak najbardziej hazardem po płacisz konkretną sumę, ale wynik jest tak naprawdę losowy, a więc nieuczciwy, bo jeden gracz za tą samą sumę może dostać lepsze karty, a drugi nie.
Słysze w tej wypowiedzi typowe dla socjalistów wołanie o mityczną równość. Uprzejmie informuje że ona nie istnieje. Dziś kupujesz grę za 150zł, a jutro jej cena jest spuszczana do 99 i jutro ktoś kupi ją taniej. Lecisz wtedy do sklepu i strzelasz wtedy Rejtana w dzwiach wejściowych że oszukali cie na 50zeta?
Baaaaaa są tacy co czasem swój egzemplarz wygrają za darmo biorąc udział w jakimś konkursie. Czujesz to? Za darmo dostał! ZA DARMO! A ty musiałes płacić! Toż to niesprawiedliwość!
Właśnie, apropo konkursów, co do zasady są losowe, nie ma pewniaków, bierzesz udział tylko z motywacja że wygrasz. I co? Nie wygrywasz. Więc co? Konkursy też zdelegalizować? Bo to w sumie też hazard i naciąganie.
Mam takie same odczucia względem walki i owego chaosu. Nie raz jest tak że człowiek się spawnuje i okazuje się że akcja dzieje się za jego plecami, więc od razu dostaje w łeb i padam bo ku...wa nie zdążę nawet dobiec do osłony! Mapy sa tak ciasne i kanałowe że nie ma możliwości złapać dystansu od kotła walki. Akcja jest tak skondensowana że nawet pojazdy są zbędne bo nie ma potrzeby dojazdu do miejsca walk, skoro walka toczy się na małych mapach. Nawet ten Narvik który teoretycznie jest otwarty to zwykła kanałówka.
Cała gra to durne ganianie z punktu do punktu, jak szczury po kanałach, bez taktyki, bez planu. Nie ma utrzymywania punktów, walki o miejsca. Każdy gracz w swoją stronę lezie, nie ma limitu klas na team, wiec teamy pełne są snajperów, po 3min wszyscy latają w poszukiwaniu amunicji. Widok kilku snajperów lecących gęsiego za wsparciem (czesto jedynym w teamie) jest naprawdę żałosny. Reanimacja to fikcja, współpraca drużynowa to fikcja. Bronie plastikowe jak w BF1, nie ma znaczenia z czego się strzela, liczy się tylko rpm broni bo odrzut, czy podrzut nie istnieje. Do tego te kobiece głosy które mieszają się z męskimi okrzykami. Jakieś dziwne stroje, maski. Na Rotterdamie to czuje się jakbym uczestniczyl w Mardi Gras, a nie IIWŚ. Kolorowo, maski, przebieranki, kobiety. Cyrk i parodia i tylko cierpliwości brak mi do tego wszystkiego.
Aczkolwiek musze dodać że to co powyżej widziałem już w BF1, wiec upadek serii trwa już jakiś czas.
Ciężko mi ocenić samą grę, bo jak w poprzedniej odsłonie, tak i w tej jest jedna wielka snajperiada. Przez ten syf porzuciłem poprzednią część bo to istna patologia, a tutaj już jest to samo, chociaż to dopiero beta. Jedna klasa to jakieś 90% graczy na mapie. Cyrk i patologia dla dzieciarni.
W tej całej wojence i zapalczywej walce z lootboxami nikt nie zuważył absurdów które sie pojawiają. Najlepszy przykład to brak mozliwości uczestniczenia w rynku w War Thunder graczy z Holandii. Tam rząd w imie walki z lootboxami postanowił wyciąć wszystko co zwiazane z handlem w grach, dzięki tej skuteczności teraz gracz który wygra jakąś nagrodę i chce ją sprzedać to może o tym zapomnieć, może w ogóle zapomnieć o czymkolwiek co zwiazane z handlem.
Polecam ten przypadek wszystkim wielkim zwolennikom zakazywania, blokowania i ograniczania. Obyście nie stali się ofiarami własnej głupoty i kretynizmu który wspieracie. Zakazami jeszcze nic dobrego nie osiągnięto.
Najpierw należałoby poruszyć temat junioryzacji fabuły. Historie opowiadane w grach są coraz bardziej dziecinne, zubożone i naiwne. Bez polityki, bez tła historycznego, bez zarysu konfliktu. Najlepszym przykładem jest tutaj ostatni Ghost Recon Wildlands. Historia jakże głęboka, niczym z szybkich i wściekłych. Kiedyś gry sygnowane imieniem Toma Clancy'ego były gwarantem dobrego politycznego thrillera (Splinter Cell się kłania), a teraz? Teraz jest szarganie nazwiska jednego z ciekawszych pisarzy.
Nawet to uwielbiane GTA miało kiedyś spójniejszą fabułę i bardziej sensowny jej bieg, z bardziej dorosłym klimatem mafijnym, z mniejszą ilością wygłupów i kretyńskich postaci, a ostatnia część? To wielki recykling z popkultury dla nastoletnich fanów joł joł i trzepania słit fotek.
Nie uważam żeby kiedyś było lepiej, ale na pewno było bardziej serio. Obecnie fabuła jest pretekstem do wygłupów, bądź po prostu obnaża niemoc twórczą twórców jak w przypadku Bethesdy.
Dziwne jest także to, że do dzisiaj tkwią mi jakieś fragmenty z gier takich jak Call of Duty (np. dom Pawłowa) za to żadnego fragmentu z któregokolwiek Far Cry'a nie pamiętam.
Zazwyczaj nie lubie wtórności, ale wystarczyło kilka sekund z rozgrywki i gęba się cieszy. Nie ma tutaj żadnego zaskoczenia i nie będzie go w dniu premiery, WWIII będzie solidnym rzemiosłem ale obecnie bardzo potrzebnym. Bo brak jest gier z sensownym konfliktem w tle który nie byłby przerysowany, albo zbyt odegły w czasie.
Oby tylko mechanika i działanie broni były na poziomie, a będzie znakomicie.
Mizogini, rasiści, szowiniści, "niewyedukowani gracze" ileż było tych określeń na ludzi którzy zwyczajnie oczekiwali autentyzmu i realiów IIWŚ, a nie chcieli alternatywnej rzeczywistości. Ileż było starań by zdyskredytować ludzi którzy ośmielili się skrytykować najnowsze dzieło DICE. Sam Patrick Söderlund "błysnął" swoją mądrością. Puściłem to wówczas mimo uszu. Minęło jednak trochę czasu i cóż cóż.... perspektywy sprzedaży są kiepskie, a wyszczekany Patrick Söderlund jest już poza EA, (teraz wiadomo dlaczego ;)
W mojej pamięci ESO zapisała się negatywnie. Nic ciekawego. Prócz uniwersum TES do zwiedzenia nic nie znalazłem. To jeden wielki niewypał, gdzie pve było ciekawsze niż pvp, bo to drugie było niczym przepychanki przedszkolaków przed toaletą o pierwszeństwo do sikania. Gra archaiczna, okropnie okrojona (brak cutscenek, brak głosu bohatera/ki). Serwery zalane ruskimi i innymi nieanglojęzycznym jełopami tudzież dzieciarnią. Jedynym plusem jest świat TES, nie wali on lukrem i słodyczą jak dżapońskie produkcje i tą durną przerysowaną kreską jak zachodnie MMO.
Nie widzę potencjału na strzelankę. Mało który Powstaniec miał broń palną, nie mówiąc już o automatach czy innej ciężkiej broni np. przeciwpancernej. Tak więc zaginanie historii nie ma sensu. Pokazywanie uzbrojonych Powstańców w coś wiecej niż broń krótka to kabaret i nędzna propaganda.
Jeśli ktokolwiek miałby się podjąć tej tematyki i stworzyć cokolwiek sensownego to tylko w klimatach Sabouteur, a więc skradanki. Niestety wątpie by cokolwiek takiego powstało, bo do tego potrzeba polotu i zmysłu do stworzenia historii, a to jest poza zasięgiem większości twórców.
W obecnej dekadzie (jak zresztą i poprzedniej) to tylko seria Total War dzierży sztandar prawdziwej strategii. Cała reszta to przystawki i ciekawostki. Można zerknąć, nawet się zainteresować, ale to nie jest ta skala i rozmach.
I żeby nie było że jestem die hard serii TW, bo nie jestem, jednak po prostu widzę przepaść jaka dzieli tę serię od innych tutułów.
@Dangerous95_PL
Cóż.... logika nie jest twoją specjalnością, więc pozwól że wytłumaczę całą zawiłość.
Ulgi to nie obniżanie podatków, bo nie dotyczą ogółu i wszystkich obywateli o różnych profesjach, nie dotyczą też wszystkich produktów czy usług. Gdyby rząd chciał obniżyć podatki to ściąłby VAT np. do 18-19% (na początek). To byłoby świetne rozwiązanie, bo VAT płaci każdy dorosły pracujący + emeryci, więc zmiany objeły by wszystkich obywateli.
Natomiast ulgi dotyczą wybranej grupy/produktu/usługi dla realizacji celów politycznych/PRowych. W tym wypadku mętnego promowania patriotyzmu i jak już trafnie zauważył ktoś wcześniej będzie podlegało to ocenie merytorycznej, bo wszystko musi być po linii swiatopoglądowej socjalistycznej władzy.
Pięknie socjalizm rozkwita. Jedni dostają ulgi, a drudzy bedą zapitalać na te ulgi. Socjalistyczna władza zawsze potrzebuje pieszczochów i wrogów. Tylko jak twórcy gier nie będa chcieli tworzyć bogoojczyźnianych paździerzy, to szybko z pieszczochów zostaną "kastą" jak każdy kto skrytykuje przenajświetszą władzę ;)
Jaka to jest odpowiednia stawka? 10k? 20k? Może ją ustawowo uchwalić? :D
Kolejna sprawa czemu tylko stawkę? Dlaczego programiści nie mogą od razu dostać mieszkań, samochodów i żon? Dlaczego państwo ma sie ograniczać do fundowania wynagrodzeń? Jak juz ma dbać o obywatela to kompleksowo. Jak palić głupa to na całego.
Przestaje się dziwić czemu w Polsce jest jak jest skoro tu tylu socjalistów którzy wszystko by "odgórnie" załatwiali poprzez państwo.
Nie uważam żeby rynek symulatorów lotniczych stał się z biegiem lat dla wybrańców. Zawsze taki był. Byl dla zapaleńców, bo albo kogoś to kręci, albo nic z tego nie będzie. Po prostu te gry były kiedyś bardziej widoczne, bo sam Microsoft był ikoną tej tematyki. Inaczej też wyglądała dystrybucja gier, gry były tańsze, a symulatory lotnicze lądowały na półkach sklepowych jak każda inna gra bo półki nie były zarezerwowane dla hitów. Zaryzykuje też stwierdzenie że wspomniany MS był kołem zamachowym tej tematyki.
Lubię serię Sturmovików od pierwszych części, a od kilku lat siedzę w War Thunderze na symulacji i bawię się świetnie. Pomimo że WT bywa mocno w…nerwiający, to jednak jest tym czego potrzebuje. Zbiera maniaków latania i pozwala im walczyć ze sobą na przytomnych zasadach.
Czasem też sprawdzę coś nowego, ale jakoś np. taki DCS kompletnie mi nie podchodzi. Robiłem do niego kilka podejść i za każdym razem się odbijałem.
Nie wiem czy chce żeby ta gałąź gier się rozrastała i stała popularniejsza. Popularność często niesie uproszczenia i kiepską jakość, a jak coś jest dla każdego to jest dla nikogo. Lepiej żeby latanie pozostało dla orłów. Wiem to brzmi trywialnie.
Ps. Dobry tekst i dobry temat. Oby więcej takiej publicystyki.
Szykuje się piekny zakalec, gniot i badziew w jednym. Polskie kino trzyma twardo swój nędzny poziom. Gdy na zachodzie filmy w stylu Pearl Harbour już odeszły w zapomnienie i kino wojenne skłania sie ku reportażom z wojny (vide Dunkierka) Polacy dzielnie i ofiarnie ciągną drzewo do lasu. Pięknie idziecie Panowie, tylko w złym kierunku.
PS. Czy naprawdę w tym kraju jest tylko kilku aktorów którzy naprzemian grają we wszystkich produkcjach? Adamczyk jest (tudzież Karol papież który został pilotem), Zakościelny też jest, a gdzie Karolak, gdzie Szyc? Dziwię się że Karolaka nie ma, nie zmieścił się do kabiny ze swoja szparą miedzy zębami? ;)
PPS, tak wiem że Dunkierka była mocno średnia, ale mimo wszystko gdy się ją ogląda to nie czuć zażenowania.
No niesamowite! Walka z hazardem uderza w wirtualny handel, no kto by się spodziewał?
Jak to było? "Państwo wie najlepiej i państwo ma chronić obywatela" Wie? Chroni? xD
To ludzie, którzy nie są odpowiednio wyedukowani. Nie rozumieją, że to prawdopodobny scenariusz.
Natomiast ja odnoszę wrażenie że w developerce gier coraz więcej rozhisteryzowanych płaczków pracuje którzy wszystkich innych ludzi mają za ciemne bydło. Toteż każde słowo krytyki to zaraz ban, obraza, foch i w ogóle urażenie przenajświętrzego majestatu poważnego pana developera.
@Zorpen
Cała obecna seria Fallout została wykastrowana z brutalności, nie można nikogo poświęcic, skazać na cierpienie, znęcać się, a jakiekolwiek dokonywane wybory kompletnie nic nie zmieniają. Nie można handlować ludźmi, nie ma prostytucji na każdym kroku, nie ma zupełnie tego całego elementu zbydlęcenia świata po apokalipsie.
Protagonista każdej odsłony jest zawsze ex lokatorem schronu. Chciałbym chociaż raz być częścią Enklawy, niestety protagonista już chyba zawsze będzie Lone Wanderer'em. Bo Bethesda ma zatwardzenie w kwestii pomysłów.
Lecz najgorsze w tym wszystkim to brak umiejętności wciągnięcia gracza w fabułę. Gra nie skupia się na opowiedzeniu historii progonisty czy postaci pobocznych tylko na bieganiu, strzelaniu, zbieraniu gratów i rwanych rozmowach w formie smsów z napotkanymi postaciami z których kompletnie nic nie wynika.
Seria Battlefield zresztą nigdy nie była oparta na idealnym odwzorowaniu rzeczywistości
Lecz zawsze stała autentyzmem w odwzorowaniu żołnierzy, pojazdów i broni. Owszem, zawsze były uproszczenia w rozgrywce, ale wynikało to z ograniczonych możliwości technicznych. Dopiero BF1wprowadził zmiany i zaczeły się cuda z elitarnymi klasami. W najnowszej części zmiany idą jeszcze dalej.
Obejrzałem gameplay'e i jakoś nie jestem przekonany. Gra wygląda jak postapo, mundury żołnierzy są mało autentyczne. Na około krzyki kobiet, mignąl mi też kolimator chyba na Stenie (chociaż to akurat najmniejszy problem).
W każdym razie oby to otwartej bety. Wówczas wszystko będzie jasne.
Tryb hardziora tak bardzo potrzebny.... lepiej by ogarnęli system walk z większą liczbą przeciwników. Walki bronią białą 1:1 sa przyjemne bo można się skupić na jednym przeciwniku i jego pozycji wyjściowej do ataku. Więc unik i kontra są proste. Kombosy również idą intuicyjnie.
Natomiast walki grupowe to niestety chaos i paranoja. Gdy dwóch wrogów jest blisko siebie to zadając cios nie mam pewności czy sieknę tego którego chciałem, bo może przed atakiem znacznik przeskoczy na innego przeciwnika i rzyć z udanej szarży. W dodatku przeciwnicy nachodzą na siebie przez co nie widać jaki atak zamierzają wykonać a blokowanie w takiej walce to już ostatnie co wychodzi..
Także perk na szybkie bieganie i zręczne pakowanie strzał w zakute pały to jedyna słuszna metoda gdy przeciwnicy mają liczebną przewagę.
Co do zadania z Tymkiem to lepiej go puknąć bez sentymentu albo po prostu wydać (tyczy się to też innych podejrzanych typków, zawsze lepiej ich likwidować) Ja akurat Tymka oszczędziłem.
Jakiś czas później w okolicach Talmberka byłem świadkiem jak jakiś koleś atakuje gospodarstwo wieśniaków. Myślałem że to bandyta, więc dostał strzałę w plecy, a gdy podszedłem by przeszukać typa to okazało się ze to.... oszczędzony przeze mnie Tymek który wrócił do swojego fachu :D
Ta gra jak żadna inna potrafi zaskakiwać takimi detalami.
Nie stawiałbym znaku równości między serią o Wiedźminie i KCD. To zupełnie dwa różne podejścia do gry. Łączy je słowiańszczyzna i tylko ona. Wiedźmina łyknął młodszy odbiorca, również ten za oceanem, a KCD jest mniej atrakcyjne, a pewnie też i upierdliwe ze względu na FPP. Gra od Warhorse wydaje się nudniejsza, to nie jest proste patataj od miejsca do miejsca i siekanie mieczem. W Wiedźminie liczy się przygotowanie do walki, a w KCD trzeba sobie często postawić pytanie czy walka w ogóle ma sens. Wypada też zwrócić uwagę na chyba najistotniejsza różnicę. Wiedźmin to fantasy, a masa ludzie ma w czterech literach fantasy, bo poszukuje realizmu i historii. Vavra i jego studio dokładnie to zaoferowali. Podali historię osadzoną w historii w postaci gry.
Vavra zwrócił jednak uwagę na ważny szczegół. W Europie wschodniej czy nawet daleko wschodniej, tworzy się gry z naciskiem na tożsamość i wyrazistość. Tożsamość miejsca gdzie toczy się gra, a nie tożsamość narodową żeby była jasność. Czyli popularny klimat i nastrój. U wschodnioeuropejskich deweloperów jest też chyba większe zainteresowanie historią ogólną. Myślę że to nie przypadek że gry takie jak KCD, Wiedźmin, Mount & Blade, Metro, czy Stalker pochodzą z tej części świata. Zachód ma swojego Fallouta, ale to Stalker ma ten specyficzny klimat. Ba czasem się zastanawiam czemu gry takie jak WoT czy War Thunder też pochodzą ze wschodu? Czemu zachód ma wywalone na historię i tę tematykę? Tłuką MMO ale omijają to co zaoferował WoT i WT (Armored Warfare nie liczę, bo pomysł narodził się też na wschodzie)
Na koniec zostaje jeszcze odpowiedź na pytanie z tytułu. Mam mieszane uczucia. Bo zafiksowanie się na historii rzadko kiedy wychodzi dobrze, no chyba że jest to seria Europa Universalis czy Civilization.
Chciałbym żeby studio które zamierza tworzyć coś o naszej historii było tak pedantyczne jak Warhorse w studiowaniu materiałów historycznych. Niestety to raczej mało prawdopodobne. W Polsce znajomość historii jest kiepska, a jej traktowanie jest wybiórcze. Cała znajomość historii kręci się wokół IIWŚ i Powstania Warszawskiego. Poza tym znać historię to jedno, a potrafić ją przełożyć na świat gry to drugie. Tutaj też widzę to marnie. Mieliśmy już historyczne gnioty opowiadające historię z Polski, a więc Uprising 44 i Enemy Front. Teraz szykuje się kolejny badziew, czyli Dywizjon 303. Więc tutaj nic się nie zmienia, stabilnie i .... Nawet gdyby któryś deweloper podjął się stworzenia gry osadzonej w średniowiecznej Polsce, to finalnie i tak pewnie gracze otrzymali by Koronę Królów z równie ambitnymi dialogami. Nie piszę tego przez złośliwość, lecz jeśli tytuł ma się liczyć na rynku gier to nie wystraczy wkleić trochę modeli i tekstur i liczyć na to że gracze sa ślepi.
Nie wierzę już w żadnego Fallouta od Bethesdy. Nie chodzi nawet o ostatnią część która była tak słaba że męczyłem się by ją ukończyć. Cała seria którą stworzyła Bethesda jest spłycona i ugrzeczniona. Więcej tam strzelania niż wątków i historii do poznania. Kto grał w klasyczne Fallouty te wie do czego nawiązuje.
@Runnersan
Kobiety walczyły dużo wcześniej. Już nawet w Powstaniu Listopadowym i Styczniowym siegały po broń. Pewnie też i za czasów I RP siegały po broń. Na świecie to już za czasów Joanny D'Arc kobiety walczyły. Tylko co to zmienia? Nic, bo były to pojedyncze procenty wobec całości walczących. To nie jest dla mnie satysfakcja czy też argument do napawania się moją męską wyższością, to po prostu historia.
Regularne wojsko (pobór) to zawsze byli mężczyzni w wieku produkcyjnym, gdzie dolną granicą była pełnoletność, a górną... cóż, najczęściej choroby, bo mało kto dożywał kiedyś wieku starczego (takie czasy i takie warunki) Istotna była również sprawność. I nie chodzi tutaj o grubasów, bynajmniej, tylko o osoby bez kończyn. Bo niestety ludzie z protezami regularnymi żołnierzami być nie mogli. Owszem, były wyjątki, jak np. u pilotów taki Douglas Bader świetnie sobie radził za sterami myśliwca bez obydwu nóg, no ale nóg nie potrzebował do walk powietrznych. Na lądzie było jednak inaczej, tutaj ręce i nogi to była konieczność.
Nie mam też nic przeciwnko by jakaś sowiecka snajperka została bohaterką gry. To by było nawet ciekawe, bo gier dotyczących frontu wschodniego nigdy za wiele.
Doceniam wkład autora, ale większość tekstu dotyczy kobiet działających w partyzantce plus te które działały jako szpieg, ewentualnie jako wsparcie techniczne. Natomiast o ile mi wiadomo BF nie skupia się na partyzantce i zapleczu armii, tylko regularnym wojsku. Skupia się na piechociarzach którzy zawsze byli na pierwszej linii walk jako mięso do przemielenia przez młyn wojny.
Naprawdę nie trzeba być historykiem by wiedzieć że w regularnej armii ponad 70 lat temu kobiety były wąjątkiem. To nie żadna niechęć do kobiet czy poglądy polityczno-społeczne. To nie kwestia płci, czy umniejszania ról. Lecz tak jak czarni nie mieli nic do powiedzenia we wspaniałym kraju najwspanialszej demokracji jeszcze kilkadziesiąt lat wstecz, tak kobiety również nie pełniły tych samych ról w pierwszej połowie XXw. Czy to w wojsku, czy w cywilu.
Taka jest historia.
Uuuu widzę że lekko rozpirzone centrum Warszawy ;)
Na razie wygląda bardzo obiecująco.
Oby im to wyszło. Jeśli gra będzie bardziej taktyczna i na myślenie drużynowe niż na zręcznościowe napierniczanie i nieustający bieg przed siebie, to mogą zagarnąć ładny kawałek rynku gier.
Takie tam pierdoły na otarcie łez. BioWare po prostu stworzyło totalnie wypłukaną grę, bez ciekawej fabuły i świata, a wszystko to pod niewymagajacego gracza. Co wiecej, całe uniwersum DA jest niestety mało wyraziste. O ile nie kręci mnie seria wiedźmińska to świat Sapkowskiego już jakiś jest i na pewno nie disneyowsko-cukierkowy.
BioWare od dłuższego czasu przechodzi regres i widać to też było przy okazji ostatniego ME. Mogą się tylko pocieszyć tym że taka Bethesda czy Ubisoft również odwala podobną manianę i sprzedaje gry RPG bez fabuły. Martwi mnie tylko to, że te ich tytuły dostają wysokie oceny, nawet tutaj....
Wiadomo że w każdym wojsku były wyjątki. Wiadomo że służyli różni ludzie z różnych szerokości geograficznych którzy nie byli biali, tylko to dalej nic nie zmienia. Problemem nie jest sztuczna ręka, miecz czy łuk. Problemem jest brak tożsamości pokazanych postaci na zwiastunie i brak spójności całego tła z historią. Postacie wyglądają jak z obecnych filmów akcji, są całkowicie obce jakiemukolwiek stylowi i rzeczywistości IIWŚ. Równie dobrze można by wstawić do zwiastuna jakiegoś muzyka z gitarą, ewentualnie jakiegoś rapera z full capem i niewiele by się zmieniło. Tło też wcale nie lepsze. Niemieckie myśliwce latające 3 metry nad ziemią, postać podnosząca się po wyrzuceniu z kabiny samolotu i ruszajaca do walki.... no i jeszcze ta wisienka pod postacią walenia do wszystkiego z karabinu maszynowego jak w Vietnamie (20 lat później)..... dla kogo ten zwiastun? Dla 15latków? Jeśli tematem jest wojna, wojna historyczna, to niech ona taka będzie chociaż w jakimś stopniu. Nadchodzący BF wygląda jak alternatywna historia IIWŚ.
Liczyłem że ujrzę Pikachu na Shermanie który spuszcza łomot niemcom. Niestety DICE musicie postarać się bardziej by mnie zadowolić.
A tak serio, to czego ja oczekiwałem... przecież to nie jest gra dla lubiących historię, tylko dla obecnego pokolenia wypłukanych historycznie nastolatków, którym można wszystko wcisnąć byle by atrakcyjnie wyglądało.
Próbowałem to obejrzeć to końca. Nie dałem rady. Poziom żenady i skretynienia przekroczył moja tolerancję. Wiem że oczekiwać realizmu w BF to jak liczyć na uczciwość polityków, ale to co tutaj zaprezentowano to gwałt na zdrowym umyśle.
Martin von Carstein
Najlepiej wspominam lata 2013-2015. Dopóki czołgi w pełni nie trafiły do gry to lotnictwo było rozwijane, bo było główną częścią gry.
Obecnie samoloty stały się dodatkiem i to problematycznym. Nic się nie zmienia na żadnym trybie lotniczym, nie ma nowych map, nie ma usprawnień na istniejących mapach, a maszyny wprowadza się na zasadzie ctrl+c - ctrlc+v ewentualnie to co wymodelują gracze (He 177). Rakiety zostały osłabione (zasięg) bomby również, wszystko oczywiście po to żeby gracze w czołgach nie płakali że giną błyskawicznie. Bombowce to w ogóle stały się luksusem, ceny napraw są absurdalne, a ich wytrzymałość śmieszna.
Jedyny sensowny tryb który miał szansę przełamać stagnację w lotnictwie czyli Enduring Confrontation jest dalej w fazie testów. Widać że prace mocno zwolniły bo siły zostały skierowane na czołgi. Cała historyczność też została olana. Obecnie w lotnictwie liczy się tylko esport czyli Thunder League. Gra idzie w kierunku prostej naparzanki gdzie bombowce są zbędne. Są co prawda wydarzenia historyczne z okazji różnych rocznic bitew, ale to taka historyczność po rosyjsku. Gaijin sam sobie wybiera co chce i co mu pasuje, dobiera maszyny i ich ilość, a koniec końców i tak ruscy dominują.
Wraz z porzuceniem historyczności przyszło również uwielbienie Gaijin do prototypów. Coraz więcej ich trafia do gry, of kors za hajs. Z tymi premkami to zresztą już jest czyste szaleństwo. Z każdą aktualizacją wchodzi kilka(naście) pojazdów z czego prawie połowa to premki. Gaijin mocno goni konkurencję z Białorusi, a cenowo to już chyba nawet przegonił.
Co więcej gdy porówna się lotnictwo i jednostki naziemne wygląda to wszystko mega słabo. Do gry trafiły już czołgi z lat 80tych, a lotnictwo dalej w latach 50tych. Gaijin nie widzi w tym problemu. Co gorsza nie ma też pomysłu jak dalej pociągnąć lotnictwo. VI era lotnictwa stała się problemem, pojawienie się samolotów dużych prędkości i naprowadzanych rakiet oznaczałoby holocaust dla czołgów. Dlatego też nie wiadomo co będzie dalej z lotnictwem.
Co mi po WWII jak dalej będzie rozgrywka skopana. Bo wątpie by poprawili mapy (większe mapy), bronie (trudniejsze strzelanie, mniej lunet, mniej automatycznych karabinów, brak kolimatorów), pewnie znowu będą elitarne klasy i cały ten bajzel z naprawami sprzętu czy reanimowaniem. Gra pewnie też dalej bedzie radośnie premiowała kamperów bo klasa zwiadowcy znów pozostanie nielimitowana względem teamu. Obym się jednak mylił.
Myśle że głównym kryterium powinno być zaangazowanie i znajomość tematu, a także wiedza i rozeznanie. Przy czym traktuję to swobodnie, bez jakiegoś napinania się.
Patrząc na to czysto obiektywnie to ogrywający proste gry mobilne nie traktuje ich jako zamkniętej całości, nie wydaje 150-200zł na dany tytuł i w sumie nie ma zbytnio materiału jaki trzeba ogarnąć by móc wygrywać. Tam są proste zasady logiki nie wymagajace filozofi w poruszaniu paluchami po ekranie.
Natomiast gracz (jak w moim przypadku) który np. pocina w DCS, War Thundera czy Iła Sturmovika i gre traktuje jako symulację ma sporo do nauczenia. Musi opanować nie tylko sprzęt na którym lata ale i podstawy pilotażu, manewry lotnicze, start, lądowanie, operowanie klapami, odkładanie poprawki przy strzelaniu. Żeby zestrzelić/wygrać trzeba trochę więcej niż proste zasady logiki.
Natomiast definicje są istotne. Zwłaszcza w statystyce, ale i każdej innej nauce. Usystematyzowanie informacji, nadanie określeń i sformułowanie znaczeń to podstawa nauk, z naciskiem na te ścisłe. Bez tego nie ma co ruszać z niczym.
Polskie społeczeńśtwo niestety zawsze było mocno spolaryzowane. Albo-albo. Rzadko kiedy na luzie i bez spiny w temacie gier. Albo nałogowi gracze zawalający całe życie prywatne i zawodowe/szkolne (czyli stereotyp gracza), albo przeciwnicy gier ze stałym stwierdzeniem "jak można grać w te durne gierki? wole seks z kobietą niż głupie granie".
Niestety ale nadal ludzie w wieku 30+, 40+ i starsi (czesto bedący już mężami i ojcami) grajacy w jakieś tytuły pokroju BFa, sa uważani za odmieńców. Chociaż wydaje mi się, że powoli się to zmienia.
Uuuaaa dyskusja widzę gorąca jak tyłek laski po klapsach. Przeleciałem wątki i w sumie mają trochę racji ci którzy twierdzą że gra grze nierówna.
Klepanie na komórce w tramwaju to nie to samo co łupanie w domu na PC czy konsoli. Nie chodzi mi o faworyzowanie czy wręcz pogardzanie grających w najprostrze gry na mobilnych platformach. Od tego jestem jak najdalszy, niech każdy sobie gra w co lubi i na czym lubi. Tylko z tymi badaniami to trochę taka historia jakby zrobić badania na temat "Do jakich restauracji uczęszczają Polacy". Po opracowaniu materiału okazałoby się że owszem jakieś 80% Polaków jada w restauracjach, jednak z zastrzeżeniem że większośćz tych 80% żre w Macu....
Moi rodzice będący już na emeryturze też pykają w jakieś internetowe gierki, ojciec zbiera zboże, a matka rżnie nałogowo w pasjansa, tylko czy to są gracze w tym ujęciu tematu w którym były przeprowadzone badania? Czy to jest docelowa grupa badań? Kierując się taką polityką i metodologią badań, to każda pani Ela, Basia i Halinka z okienka w urzędzie jest nałogowym graczem ;)
Czyli jak zawsze albo kasa, albo nawiedzeni konserwatyści, którym z natury wszystko przeszkadza. Gry, muzyka, filmy, książki, a zwłaszcza ciało, własne i cudze.
Ciekawe co sądzą Zampella i West gdy widzą co zrobiono z tą (ich) serią. Pewnie gdyby wiedzieli te kilkanaście lat temu co się od..stawi to palcem by nie kiwneli.
Widzę że większość tutaj to idealiści. Życie i świat toczy się jednak pragmatyzmem Więc każde rozwiązanie chcące ograniczyć problem nieletnich w grach i tak koniec końców uderzy w dorosłych graczy. To oni (w tym ja) będą mieli pod górkę z wypełnianiem stosu durnych deklaracji i potwierdzeń.
W tym temacie od lat sprawdza się forma czy też raczej polityka z płatnych gier MMO. Tam gdzie wymagana jest subskrypcja tam nie ma dzieciarni. Bo tam gdzie trzeba cyklicznie trochę zapłacić nie ma przypadkowych ludzi ;)
Szum szum szum, nic wiecej. Musi być zainteresowanie.Przy okazji akcje developera lecą w górę.
Wnioskuje ostrożnie że klimat w założeniu miał być jak z filmów z lat 80tych o wykolejonych punolach i innych świrach. Niestety wygląda to wszystko bardziej jak parada LGBT.
Największa atrakcją gry fabularnej jest tryb zombie. To dużo mi mówi w jakim kierunki idzie to wszystko ;)
Jak czytam o tych nowych fascynujacych walkach i wyjątkowości bitew w nowym BF to zęby mi się same kruszą od czytania kiedy sobie przypomnę co działo się w ostatniej odsłonie.
Ciekawe czy ktoś tam w DICE wkońcu ogarnie że gra potrzebuje większych map bo obecnie snajperzy macają się lunetami na tych małych ciasnych mapach. Gra powinna też kłaść nacisk na klase postaci, gdzie medyk i wsparcie powinni mieć na stałe przypisane apteczkę i amunicję w swoich slotach. Klasy też powinny być limitowane względem całego teamu, bo często pół teamu to bezużyteczne wsparcie albo snajperzy-kamperzy leżący na pierwszym punkcie przez całą rozgrywkę.
Jest tyle tego wszystkiego do poprawy że nawet to że EA jest wydawcą to najmniejszy w tym wszystkim problem.
Pierwszych dwóch części nie przebija klimatem, ale od Afryki na pewno ciekawsza (czysto subiektywnie)
Tak naprawdę nic się zmieniło i nie mogło, bo ta seria ma swój sprawdzony charakter rozgrywki. Albo się to lubi, albo... się już nie polubi, ja akurat lubie być panem od taktyki na sporym terenie. Jest tu wszystko co każdy taktyk mieć musi, a strzelanie to już ostatni z elementów tejże taktyki.
Podoba mi się lokacja czyli Italia. Na początku myślałem że będzie zbyt kolorowo i jakoś tak bez klimatu wojny (tudzież okupacji) jak w poprzedniej części, jednak myliłem się. Europejskie widoki znów dodają rozgrywce klimatu IIWŚ. Chociaż do klimatu dwóch pierwszych części daleko.
Co jest wadą? Poziom trudności. Gra jest łatwa, zbyt łatwa. Przechodząc na najwyższym poziomie w sumie nie czułem zagrożenia. Na początku trzeba się tylko połapać w obsłudze ekwipunku, ale potem to już jazda na bezczela kulami Niemcom po hełmach. Trochę szkoda że przeciwnicy nie potrafią zachodzić od tyłu i być bardziej nieprzewidujący. Często leźli mi prosto pod celownik gdy zostałem wykryty, wiec nawet po wykryciu niewiele się zmieniało i ciężko mi było poczuć się zagrożonym.
Poważnie też niepokoi mnie fakt że Rebellion zaczyna upraszczać swoją grę. Pojawiły się ułatwienia w strzelaniu (świecące romby) pojawiło się jakieś zaznaczanie przeciwników i widzenie przez ściany. Nie wiem co to za trend bo to już nie pierwsza gra gdzie to zauważyłem, lecz jeśli to pójdzie dalej to zwyczajnie zniszczą to co sami stworzyli. Wiem że to można wyłączyć, ale fakt że coś takiego się pojawiło w grze której podstawą jest dokładność, planowanie i cierpliwość to pokazuje tylko że samo Rebellion ma chyba graczy ze ułomnych ludzi którym trzeba maksymalnie uprościć rozgrywkę.
Nic więcej niż mocne 7,5 nie dam. Byłoby by 8, ale wymienione powyżej wady plus dziwna praktyka z DLC i ceną gry, a nawet jej szerszą dostępnością nie daje mi powodów by wystawić wyższą ocenę.
Mój pierwszy CoD od 11lat. Sporo czasu, ale jakoś nie tęskniłem za tą serią bo skręciła ona w dziwne rejony coraz bardziej wprawiając w zdziwienie fanów pierwszych części. Jaki jest ten ostatni CoD? Bardzo nierówny. To gra kontrastów. Są elementy klepnięte na kolanie w pośpiechu jak lekcje przed zajęciami i są naprawdę ciekawe. Zaznaczam jednak że cały poniższy opis dotyczy wyłącznie singla. Multi macnąłem, ale to co zobaczyłem przeraziło mnie bardziej niż ostatnie futurystyczne odsłony serii.
Zacznę od tego że CoD to nadal świetny singiel, nadal przytomnie zbudowane poziomy. To klasyczna tunelówka ale przyjemna. Rozegranie rozdziału zachęca do ponownego przejścia. Miejsca nie są zbudowane na odwal, widać wkład w projektowanie lokacji. Jest przywiązanie do detali, lokacje nie są puste, nie są sterylne. Przyjemnie się czyści kolejne pomieszczenia z przeciwników. Oczywiście są skrypty, jak zawsze, ale tak też było i to jest niezmienna część serii więc nie uważam tego za wadę.
Zaskoczeniem jest dla mnie odrobina brutalności. Obecnie odchodzi się od pokazywania pourywanych kończyn czy rozerwanych ciał w grach, nawet od widoku krwi. Przez co walki stają się suche i nijakie, a przeciwnicy po prostu padają jak worek z ziemniakami. Coraz częściej brak też jęku konających przeciwników. Co prawda nawet tutaj podczas walki nie uświadczymy urywania (MG42) kończyn przeciwnikom, ale jednak walająca sie ciała bez kończyn na plaży Omaha są i tworzą klimat od początku gry.
Kolejną zaletą jest ogromna przyjemność ze strzelania. Obecnie większość gier to strzelanie z pomocą kolimatorów, a tutaj wreszcie mogłem (jak kilkanaście lat temu) radośnie walić z muszki i szczerbinki. Prostota, archaiczna obsługa i mnóstwo przyjemności. Podoba mi się też brak oznaczeń i zasypywania gracza mnóstwem ikon jak np. w grach Ubisoftu. Przeciwnika po prostu rozpoznaje się po wyglądzie. Jeśli chodzi o inne oznaczenia to jest prosta wskazówka gdzie należy dotrzeć i resztę musi wykonać gracz. Musze tez wspomnieć o powrocie apteczek do akcji. Niby detal, ale podnosi odrobine poziom rozgrywki. Co prawda i tak mamy kompanów którzy wspomagają gracza amunicją i apteczkami, ale uważam że jako całość jest to zaleta rozgrywki.
Jeśli chodzi o wady to pierwsze co wywołało moje wewnętrzne fuj to grafika. Wszystko ustawiłem na maksymalny poziom, 2x rendering (200%) i gra wyglądała słabo, w dodatku mogłem zapomnieć o 60fps, podczas gdy konkurencja (tak mam na myśli BFa) daje graczom ładniejsze gry i mniej wymagające sprzętowo. Oczekiwałem że seria CoD jednak podąża za rozwojem technologicznym a nie zostaje w tyle…. cóż. Co gorsza opcji ustawień graficznych jest multum, ale mam wrażenie że wszystko sprowadza się do maskowania przestarzałej grafiki. Nie jest to jakiś duży problem, nie jest to coś powoduje że gra się kiepsko, ale to co zobaczyłem to trochę za mało. Uważam że to ostatni moment na zmiany, dalsze tworzenie gier z serii w oparciu o ten silnik będzie kpiną z graczy.
Moje drugi zarzut to zbyt dużo wtłoczonej akcji. Cała gra w sumie jest wariacją w klimatach filmów akcji gdzie wszystko się sypie, wali, leci na głowy, zapada, taki chaos totalny, momentami zaczyna to wszystko przypominać zwariowanego Wolfensteina. Tylko Wolf jest przerysowaną serią na zasadzie „co by było gdyby było”. W przypadku CoDa oczekuje dojrzałości w pokazaniu wojny. Rozmach to wolę by był realizowany przez ukazanie dużych walk, a nie mnóstwa wybuchów. Tutaj też muszę się przyczepić do przeciwników którzy zawsze skupiają się na postaci gracza i zawsze walą w niego. W takim przypadku ciężko o element zaskoczenia wroga czy obejścia go, to trochę irytuje, bo taktyka jest jedna, walić jak najwięcej przed siebie.
Moim trzecim zastrzeżeniem jest klepnięta na kolanie fabuła czy też historia. To wszystko w mniejszym czy większym stopniu już było. CoD WWII to w sumie recykling lądowania w Normandii. Trochę szkoda ze znów tylko Amerykanie i Normandia. Gra jest też krótka, a misje nie wymagają też zbytniego główkowania.
Ostatnia wada to cena. Wiem, to prozaiczne i w sumie można uznać że czepiam się kompletnie z d… tyłka. Bo niby co ma cena do oceny gry? Niestety ma i to dużo. Gdyby gra oferowała 3 duże kampanie np. dla Amerykanów, Sowietów i Brytyjczyków to taka cena by była odpowiednia. Jest jednak to co jest i jest tego niewiele. Zdaje sobie sprawę że każdy ma prawo ustalić sobie cenę za swój produkt/usługę, ale ja mam prawo to skrytykować. Cena kompletnie z dna tyłka i tylko powoduje niechęć graczy do wydawcy jak i samej gry. Nie przegina się pały miłosierdzia, bo gracze rzadko kiedy wybaczają takie numery.
Koniec końców wystawiam 6,5. Bo bawiłem się całkiem dobrze, miałem świadomość że nie znajdę nic odkrywczego, nic mnie nie powali i nie urwie tyłka, toteż nie zawiodłem się. Jeśli miałbym opisać grę najkrócej jak mogę to – dobre rzemiosło. Zabrakło jednak polotu i talentu jakie charakteryzowały pierwsze części. Jedynkę ogrywałem wiele lat temu, a takie misje jak dom Pawłowa czy fabrykę w Warszawie pamiętam do dzisiaj. Z CoD WWII raczej nic nie zapamiętam.
@yadin Niby tak, ale nie do końca. Jak to bywa ze wszystkim co jest prywatne, właściciel sam sobie okrętem, wiatrem, sterem i morzem. Zasada ograniczonego zaufania działa nie tylko na drodze, ale w ogóle w całym życiu. Godzisz się być na jakimś serwisie, a jednocześnie masz świadomość że nie istnieje tutaj coś takiego mitycznego jak sprawiedliwość czy równość (z tego w ogóle polecam wyrosnąć, bo to socjalistyczne brednie). Jesli pracujesz w jakiejś firmie i nie godzisz się z jej polityką to odchodzisz, bo przecież nie powiesz właścicielowi jak ma prowadzić firmę, nie zaczniesz mu truć o równym traktowaniu czy sprawiedliwości bo mu zwieracze ze śmiechu puszczą.
Co do punktów i usuwania komentarzy to nie komentuje. Bo nie widziałem, nie uczestniczyłem wiec nie zabiorę głosu i stanowiska.
Otototo właśnie to. Wybrano kilka tytułów ze względu na popularnosć bądź ponadprzeciętne oceny i już jest zestawienie. Jak to tak ma wyglądać to słabo to widzę, bo do końca roku wyjdzie zwyczajne kółko wzajemnej adoracji najpopularniejszych (z największa reklamą) gier.
Dobry kawałek tekstu. Aczkolwiek wydaje mi się że przeceniana jest rola psychologii i wpływania na gracza w różnych grach. To wszystko co zostało wymienione działa chyba jednak bardziej na osoby w wieku nastu lat, z tymi starszymi to bywa różnie. Sa tacy co mają ciąg do hazardu i są tacy jak ja, że wolą coś pewnego, sprawdzonego a wszelką losowość i ekscytowanie się tym mają w swoich czterech literach. Może to kwestia osobowości, może wieku, może doświadczeń, w każdy razie jak wyczuwam że ktoś chce przeskoczyć moje mentalne ogrodzenie zamiast wejść normalnie furtką to mu od razu dziękuje. Tyczy się to nie tylko gier, ale też usług takich jak sprzedaż, promocje, gratisy i tym podobne sprawy.
Taaa..... dodatki które są martwe. Kto miał ograć to ograł na premium, reszta niedobitków na serwerach leci na podstawce, wiec mapy z dodatków są puste, jak to już tradycyjnie w BFach ;)
Na poczatku myślałem że to będzie coś ambitnego i na serio, ale jak ujawnili że będą alternatywne zakończenia i wybory moralne, to już stało się jasne że to bedzie wariacja fabularna na temat "co by było gdyby było". Takie pierdu pierdu dla naiwnych jak pseudo historyczne produkcje z TV opowiadajace jakież to cudne bronie posiadał Hitler, a także gdzie ukrywał swoją wielką armię nieumarłych....
Póki co nadal czekam, ale moje zainteresowanie znacznie zmalało.
crystal1818
Mam to nieszczęście że pamiętam różne takie detale w grach sprzed 10, 15 czy nawet 20 lat. Nie chce tu już jechać Ubi, bo robi to większość i nie bez powodu. Szkoda tylko że z roku na rok dostajemy coraz mniej realistyczne strzelanki.
Tak, tematy chociazby o problemach osobistych będą bardziej dojrzałe niż ratowanie świata po raz 4235. Jednak mocna historia może kompletnie nie trafić do ludzi nawet jak jest klasycznym singlem. Pamiętam jak jarałem się Spec Ops The Line kilka lat temu, gra prosta w rozgrywce, ale miała świetną fabułę. Problem w tym że mało kto podzielał moją reakcję, bo zwyczajnie fabuła była zbyt trudna w odbiorze, niejednoznaczna, mało intuicyjna i sporo niedopowiedzeń. Więc tytuł przeszedł bez większego zachwytu (chociaż nie tylko z tego powodu).
KCD to akurat nie jest najlepszy przykład na typowego singla. Jest to owszem świetna gra fabularna, ale z otwartym światem. KCD nie jest typową tunelówką czy korytarzówką. Wiedźmina też nie można traktować jako typowego singla, bo mimo wszystko posiada otwarty świat. Jednak w obu tych grach świat jest wypełniony zadaniami, postaciami, konfliktami, historiami, tajemnicami, a nawet polityką od której zachodni deweloperzy uciekają. W tym upatruje sukcesu tych gier a nie samym gatunku.
Teza o wielbieniu singla jest trochę na wyrost. Ludzie chyba bardziej doceniają wkład i całość produkcji, a nie sam gatunek. Dla przykładu nowa seria Falloutów też jest singlami, a mimo wszystko zapamiętana jako udana nie będzie, bo zwyczajnie została klepnięta na kolanie.
Od dzieci to są rodzice. Jeśli oni nie pełnią swojej roli właściwie to może nie karajmy wszystkich pozostałych za ich błędy? Bo z takim podejściem to za chwilę cały świat bedzie się kręcił wokól najmłodszych.
Dokładnie. Gdy państwo zaczyna się troszczyć o najmłodszych to znaczy że coś poważnie zostało .... dużo wcześniej w podstawowej komórce społecznej zwanej rodziną.
Skoro małolaty mają kasę i żadnego nadzoru starych nad sobą, to ŻADNE prawne państwowe rozwiazania nie będą dobre i nie uchronią przed problemami, bo jeśli zlikwidują ten problem (hazard) to i tak pojawią się nowe problemy (dzieciak z kasa bez kontroli to zawsze problem bo zwyczajnie jest łatwowierny, naiwny i mało zorientowany). Sytuacja najmłodszych leży w interesie ich rodziców, tylko często rodzice mają na to wywalone co robią ich dzieciaki. Państwo tego nie naprawi.
Nie bronię tutaj pakowania durnych skrzynek do gier (bo całkowicie mi to dynda), wiem tylko że takiej czy innej formy naciągania i tak się nie uniknie, ale też nie podoba mi się przegięcie w drugą stronę i wyświechtane hasło "ochrona nieletnich". Bo to pretekst by mieć zielone światło do wprowadzania durnych zakazów wedle widzimisię.
boy3
Każda recenzja jest dobra. Bo każda jest subiektywna. Recenzent widzi wady i zalety, lecz zawsze ma swoje zdanie i oto w tym chodzi, by mieć swoje zdanie. Nie odmawiam ludziom prawa do cieszenia się tą grą, ja jednak nie znalazłem w niej nic ciekawego dla siebie. Już bardziej podszedł mi ostatni TC Ghost Recon (który uważam i tak za średni tytuł i pomyłkę firmowaną nazwiskiem Clancy'ego) tam jednak wjazd na hurra w bazę przeciwników kończył się szybkim zgonem i trzeba było mieć jakiś plan działania, gra wymuszała odrobinę taktyki, a i fabuła nie była tak bardzo przerysowana jak w FC5 czy FC4.
Jeśli zżera Cie ciekawość, to kupisz, pograsz, tylko dobrze potem mieć możliwość zbycia swojej kopii tak na wszelki wypadek ;)
To jest jeden z tych tytułów którego nie mam ochoty kończyć. Czuje wewnętrzną niechęć do większości produktów Ubi, staram się jednak być na bieżąco z tym co wydają, (tudzież co wydalają).
Nic mnie nie wciąga w świat gry, wszystko jest łatwe, oznaczone, uproszczone. Nie ma tutaj potrzeby włożenia wysiłku, wszystko jakby samo się rozgrywało, a walki kompletnie nie dają satysfakcji bo nie czuję zagrożenia. Wszystko fruwa, latwa napierd...la, tylko realizmu już w tym ani odrobiny. Z drugiej strony bronie są jednakowe, pojazdy również, przeciwnicy mało rozgarnieci, a cała fizyka i balistyka to żart. Liczyłem że Ubi się w końcu opamięta i zaoferuje grę która bardziej podobna jest do polowania w dzikim terenie na ludzi, z zaskoczenia, po cichu, tymczasem znowu dostaliśmy wesołą hałaśliwą napierd...nke jak u nastolatków którzy pierwszy raz dorwali się do ASG. Tak zresztą się czuję jak widze komicznie konających przeciwników ;)
Daje 4.0 za przyjemne widoki, dobrą optymalizację (trudno to skopać jak się wydaje poraz któryś to samo) ale widoki to stanowczo za mało, zwłaszcza za taką kasę. Jeśli ktoś zamierza od razu sieknąć mi odpowiedź że marudzę, to proszę obejrzeć to porównanie. To "tylko" 10 lat wcześniej gdy wyszedł FC2. Nawet on był średni (mnie tyłka nie urwał), ale było sporo realizmu, a co jest teraz?
https://www.youtube.com/watch?v=FCeEvQ68jY8
16 lat temu wystarczył multi bez zwariowanego tempa (z odrobiną taktyki) i spore mapy by odnieść sukces. Teraz jakieś boostery do walki, elitarne klasy, battle royale i tylko przyjemność z grania gdzieś uleciała, jak w BF1.
rafq4 jeszcze raz spójrz na wykres i zobacz gdzie jesteśmy jako region. Gadanie czy ktoś się do tego dołoży w Polsce czy też nie, czy to popiera, czy bojkotuje, nie ma żadnego znaczenia. Stanowimy marginalną część w tym całym biznesie, a to wszystko rozgrywa się ponad naszymi głowami, gdzie rozgrywającymi są przede wszystkim Chiny.
Niestety ale mowa pieniądza zawsze jest decydująca w całej dyskusji różnych języków.
Całe to wasze gadanie i odgrażanie się (ode mnie nie dostaną!) jest warte tyle co zeszłoroczna burza. Sprawdźcie na zestawieniu ile mamy do powiedzenia ;)
Dokładnie. Teraz EA ma argument - no, cóż gry w uniwersum SW nie sprzedają się za dobrze, więc w najbliższej przyszłości nie planujemy nic nowego.
Każdą markę łatwo zarżnąć jak się wypuszcza gnioty. Sensownego następcy Jedi Outcast napewno już nie doczekamy, więc szczęśliwcem jest ten kto te 15 lat temu załapał się na tamte tytuły.
Przy premierze SWBFII pisałem że tak bedzie, to było oczywiste że będą przeprosiny, nie mieli innego wyjścia, brnąć wizerunkowo w to co zafundowali graczom nie było sensu. W każdym razie to nie ma żadnego znaczenia, ani dla graczy ani dla EA.
Istotne jest co dalej? Nikt chyba nie wątpi że EA odpuści możliwość wyciągnięcia kasy? Nie mam też złudzeń co do jednego, o ile u nas w kraju jeszcze pojawia się krytyka i niechęć, a w rezultacie faktyczny bojkot, to za oceanem sytuacja wygląda inaczej. Lata polityki EA zrobiły swoje. EA wychowało sobie graczy którzy zapłacą za byle pierdołę (mam tu na myśli The Sims i dodatki z byle czym, bo to od tego się zaczęło, od tych wszystkich pierdółkowatych DLC)
Dokładnie. Zawsze rozwiązanie jakiegokolwiek problemu przez instytucje państwowe kończy się... wprowadzeniem podatku. Bo przecież podatek lekiem na wszystko. Tylko jak ceny gier dodatkowo skoczą to wtedy co poniektórzy zwolennicy interwencjonizmu państwa przejrza na oczy... albo i nie.
Tak, niech jeszcze rząd socjalistów i socjalistycznych ustawodawców weźmie się za segment rozrywki elektronicznej to w krótkim czasie zostanie tylko tetris i snake.
Bo im dłużej grasz tym więcej problemów się uwidacznia. Po pierwszym roku z WT byłem zachwycony, po 3 latach już widziałem co jest nie tak, a teraz po 5 latach więcej mnie drazni niż cieszy.
Dla mnie (latającego bomberami i szturmowcami) problem jest taki że z roku na rok coraz mniej mi się to wszystko opłaca. Bombery ale też i szturmowe latadła są free fragami, schodzą na strzał, strzelcy sporadycznie zdejmą wroga, albo chociaż solidnie uszkodzą. Rakiety zostały niemiłosiernie znerfione, a bombą też trzeba sieknąć centralnie w wieżę czołgu żeby go zniszczyć. Ceny napraw spore, zarobki małe, a zgon nieraz błyskawiczny. Gaijin jednak nie widzi problemu.
Gaijin zresztą kompletnie olewa swoje community, ma gdzieś głosy wołajace od przynajmniej 3 lat że trzeba zmniejszyć rozrzut BRu w bitwach do 0.7. punktu. Olewa też krytykę dziwnego sposobu dobierania do rozgrywki graczy. Przez co bitwy dywizjonowcy vs kompletne randomy są normą, a ich wynik jest łatwy do przewidzenia. Robi się drugi WOT gdzie przed bitwą po zestawieniu graczy w druzynach wiadomo który team zostanie rozbity w max 3 minuty.
Nie mam problemu z tym że masa marszałków lata na pierwszej czy drugiej erze gdy grinduje swoje drzewko. Sam mam nabity prawie setny level i robię teraz włochów więc muszę zaczynać od rezerw. Problemem jest to (a wie to każdy z większym stażem) że aby natrzepać szybko kasy, to bierze się np. premki z 2 ery i sieka się niemiłosiernie świeżaków, robiąc w kilka dni kilka/naście milionów.
Mógłbym jeszcze wspomnieć o coraz bardziej bezczelnych i nolajfowych iwentach które już dawno sobie odpuściłem bo życie mam jedno. Mógłbym też wspomnieć o problemach z detekcją trafień i lagami które są większe na serwerach EU i RU niż na US. Oooo jeszcze mógłbym wspomnieć o dziwnej i brzydkiej praktyce przegranych gdy odpali się boostery na expa czy srebro. Tylko po co? Każdy kto ma dłuższy staż w WT o tym wie.
Zabawne (albo i nie) że większość stajni z tego zestawienia parało się strategiami bądź (klasycznym) RPG, a wraz z ich zniknięciem zniknęły wspomniane gatunki.
Tekstury HD można sobie odpuścić. Na YT są filmy pokazujące różnice pomiędzy wersją zwykła i tą lepszą. Zmian prawie nie widać. Nie wiem jak wpływają na FPSy, ale przy tak znikomej różnicy to z tymi literkami "HD" to tylko nieciekawy marketing studiu Warhorse wyszedł. Trochę wstyd....
Wiem. Tylko to że to nic nie zmienia. Bo ogólna informacja od Ubi dla mnie jest jasna "uprościć wszystko jak się tylko da, ma być łatwo i przyjemnie". Ciekawe kiedy w grach Ubi w opcjach będzie jakiś god mode....
Najbardziej podobają mi się te wszystkie ułatwienia, te znaczniki których wszędzie pełno na ekranie, zarys wrogów za ścianami..... Ubi naprawdę ma graczy za debili, jeszcze tylko auto aim żeby się gracz nie stresował że trzeba samemu trafić i ideał FPSa dzisiejszych czasów gotowy :D
No nie, news dnia! xD Żeście mi humor poprawili :D Ciekawi mnie tylko czy jak zawsze w Polsce to ostatni w łańcuchu dostanie po łbie w imie zasady że tylko tego najłatwiej udupić? xD Bo pragnę nieśmiało przypomnieć że pośrednikiem w tym wszystkim były (i są) banki.... to przecież handel elektroniczny.... sprzedaż nie odbywała się na klatce schodowej miedzy pryszczatym Matim i łysym Sebą po lekcjach.
Ludzie to jest alfa, do czasu gdy gra trafi do sprzedaży jeszcze sporo może się zmienić. Nawet jeśli IH na kilometr śmierdzi COH to chyba wole żeby to był punkt wyjścia, niż coś własnego i oryginalnego co potem kompletnie może się nie sprawdzić. W RTSie nikt nie wymyśli już nic nowego, zawsze będą jakieś nawiązania do tego co było. Zdaje sobie też sprawę że system rozgrywki COH nie jest wolny od wad, ale dobrze że chociaż twórcy mają jasną wizję jak ma wyglądać rozgrywka.
Nawet gdyby nie było mikrotransakcji to gry Ubi czy EA są coraz bardziej rachityczne, schematyczne i słabe. I jedni i drudzy tłuką kolejne odsłony swoich serii bez większego zastanowienia, jakby chcieli plan 10letni wykonać.
Coś takiego.... tylko COD poruszał temat IIWŚ? A mnie się wydawało że jest również seria Sniper Elite, że jest (albo już była) seria MoH. Są tez pojedyncze tytuły które pojawiają się co jakiś czas jak np. Enemy Front, odrzucam oczywiście serię Wolfenstein (trzymam się jednak cały czas FPS, bo w innych gatunkach jest sporo gier dotyczących tego konfliktu, który został już chyba rozjechany tematycznie na wszelkie możliwe sposoby, prócz wojny widzianej niemieckimi oczyma)
Panie multigry kojarzy Pan coś z tych tytułów czy dalej mgła niepamieci wszystko przysłania?
BTW, Falklandy niczym nie odbiegają od obecnie prowdzonych wojen przez np. USA gdzie uzbrojona armia dokonuje nalotu na pastuchów. W czym problem? Tak wygląda dzisiaj rzeczywistość konfliktów, a może sugeruje Pan że jest to niewygodne do pokazania graczom?
Dobra rzecz, bo spójna. Polacy są dobrzy w krótkich formach, czy to literackich czy właśnie w prostych krótkich grach. Widać też że twórcy odrobili prace domową z historii sztuki. Dante tym razem nazywa się Harry, a Nergal bardziej sprawdza się jako dawca muzyki niż narrrator.
Zgadzam się że było to na fali filmu. Jednak dalej podtrzymuje że było to bardziej wyszukane niż po raz setny bicie Niemca w hełm. Konfliktów zbrojnych w XXw nie brakowało, a mam wrażenie że kręcimy się kulturowo i historycznie tylko w dwóch dobrze znanych (zwłaszcza na zachodzie)
Tak do wyrzygu IIWŚ na przemian z Vietnamen. Bo przecież innych konfliktów nie było. Może by tak Korea z lat 50-53? A może Afganistan z lat 79-89? Pomijam już takie lokalne zatargi jak Falklandy z '82.
Mam wrażenie że kiedyś gry były ambitniejsze, bo zabierały nawet graczy do Somalii w środek wojny domowej na początku lat 90tych. Obecnie wszystko jest jakieś takie... bezpieczne i poprawne.
BF4 jest bardziej przemyślany w paru aspektach, jak choćby podnoszenie swoich z ziemi za pomocą defibrylatora (wiem że IWŚ to inne realia, ale w efekcie w BF1 nikt nie reanimuje). Nie ma też choćby tak przeładowanej klasy jaką jest wsparcie w BF1, a nadto żadnych wydumanych elitarnych klas.
Czy przypadkiem nie jest to w ogóle szerszy problem gier, to całe podkręcanie tempa i gnanie do przodu bez całego tła i środowiska?
Nie chce tutaj bawić się w starego marudnego dziada, ale kiedyś to nawet CoD (I i II) potrafił prowadzić wolniejszą i bardziej "kameralną" rozgrywkę. Obecnie większość FPSów to bieg od napierd...nki do kolejnej napier...nki. 6h-9h i pozamiatane, a historia? A na co to komu? Ważne że dobrzy znowu rozjechali tych złych, bo przecież świat się dzieli tylko na takich ;)
Czesi robią to co robili kiedyś i robią to dobrze. Według nich gra to nie tylko akcja, to również poznanie stron konfliktu, ich interesy, polityka i sporo historii, tej o ludziach i miejscach. Jesli miałbym porównać KCD do jakiejś gry to chyba tylko do Deus Ex'ów. To zupełnie różne gry, ale sposób wciągania w konflikt równie powolny i dojrzały.
Czyli wracamy do końcówki lat 90tych gdy ruszyła lawina pierwszych kart 3D i kosztowały one czasem kilka polskich pensji. Wówczas był to luksus, będzie i obecnie. Od rozwoju, do upadku. Nie tworzyłbym jednak całkowicie beznadziejnego obrazu, jeśli pojawi się luka w dostępie do kart graficznych, to ktoś wykorzysta sytuacje. Może to być nawet Intel który coś tam na boku kombinuje z kartami. Rynek nie znosi próżni. Nie będzie kart od AMD czy Nvidii będą od innych dostawców.
Można się z tego śmiać. To śmieszne jednak nie jest, bo ta degradacja gier i regres będą postępować. Opłata za sejw, opłata za ukończenie gry, opłata za kolejne 30min grania, opłata za ponowną instalację, opłata za pacza, opłata za paliwo do pojazdu.... możliwości jest aż nadto. Kreatywni inaczej zawsze się znajdą.
Jaka poprawność? Jaka religia? Tutaj się rozchodzi o PEGI. Ubisoft leci po absolutnym minimum żeby klasyfikacja nie została podniesiona do +18, ze względu na cycki i wacki.
Niemożliwe, to piractwo nie pogrążyło gry? Czyli nie będzie zwalania słabej sprzedaży na piractwo... kurcze nawet pececiarze nie piratują? No to już koniec świata bliski. W takim razie czym wytłumaczyć sukces gry? O już wiem, pewnie gracze zostali przekupieni przychylnymi recenzjami i pogonili do sklepów i steamu po swoją kopię ;)
Co z tym Tymkiem? Obronić go czy wydać? Sa jakieś konsekwencje wyboru po tym zadaniu? Możliwość przystapienia do bandytów jest atrakcyjna.
Wy chyba jesteście mało ogarnięci. Zadanie Rudzielec w tarapatach bierze się od węglarza który zaczepia nas gdy odjeżdżamy z ostatniego obozu z bliźniakami, gdy wsiadałem na konia koleś obok rzucił coś s tylu "psss wiem coś o kolesiu którego szukasz". Podchodzicie do niego, płacicie grosze i śpiewa na temat rudego.
Ludze rozglądajcie się czasem co się dzieje wokół was, ta gra nie prowadzi za rączke od początku do końca.
KCD to przykład że na klasycznego singla (w którym akcja nie musi gnać na złamanie karku) jest nadal miejsce.
Jak dla mnie spore zaskoczenie. Spodziewałem się średniaka na miarę jakiegoś Assassin's Creed, gdzie styl gry jest czysto zręcznościowy, a wszystko łatwe i samo się rozgrywa po sznurku do samego końca. Tutaj jednak jest uroczo archaiczny sposób rozgrywki, trzeba połazić i pomyśleć, a także się zastanowić jak rozegrać zadanie. Co prawda takiemu Kuneszowi pysk i tak klasycznie obiłem (bo to zawsze człowieka cieszy nawet jak już jest starym prykiem :D), ale doceniam że misje można przechodzić na różne sposoby. To co mi najbardziej podpasowało to protagonista który nie jest bohaterem trzymajacym na swoich barkach losy świata, Heniek po prostu wykonuje różnoraką robotę, raz bardziej szlachetną, innym razem mniej.
Na razie sa błedy, niestety, poza tym gra na początku jest upierdliwa, trzeba cierpliwości by się połapać np. w walce. Warto jednak poświecić czas, bo to uroczy singleplayerowy symulator.
Gry w pudełkach wymierają bo dziś prawie każdy tytuł wymaga konta użytkownika (na danym serwisie/stonie) + neta do rejestracji. Co więcej praktyka sprzedawania kluczy w pudełkach też zrobiła swoje. Więc skoro udało się uwiązać graczy do kont, uda się też uwiązać do wersji cyfrowej. To tylko kwestia czasu i wymiany pokolenia graczy.
Kto jest nieprzekonany i tak raczej się nie przekona nawet najbardziej przychylną recenzją, kto szuka archaicznego singla bez udziwnień i fantasy to może olać recenzję, bo grę pewnie już i tak zakupił ;)
Gdyby to było coś w stylu TC The Division to było by ciekawie. Uniwersum Stalkera nadaje się znakomicie dla MMO FPS (ostatecznie TPP) gdzie wspólne wypady w grupie były by podstawą działań w terenie.
Waść raczysz lecieć w siusiaka. EA jako maszynka do generowania kasy działa świetnie. Nawet jesli zostaną przejęci to niewiele się zmieni, bo o ich pozycji i stanowiskach decyduje rachunek ekonomiczny. Zresztą MS jeśli nawet zamierz kupić EA to przecież nie dla prestiżu tylko dla $$$$$.
Nie podoba mi się ten cały model EA i w ogóle wchodzenia gier na rynek w takiej wersji. Tytuł ledwo klepnięty tak by był względnie grywalny wrzuca się na steam, a kosztuje jak kompletna produkcja, lecz najgorsze to to że nawet nie wiem czy za pół roku nie zostanie porzucony jego rozwój.
Wyłożył 35k by sprzedać za 60k w przeciągu niewielkiego czasu, co według wykładni matematyki oznacza że w krótkim czasie był do przodu o 25k ;)
Ech ludzie, czy Wy naprawdę myślicie że ten skin będzie latał w grze jak każdy inny? To jest towar który się kupuje, aby potem za kilkukrotność ceny kupna odsprzedać, to towar do zarabiania, to towar który przechodzi z rąk do rąk. Taka jest jego rola.
Patrzycie przez pryzmat użyteczności, a tutaj liczy się możliwość pomnożenia kasy.
Jeszcze z 10 lat temu cieszyłbym się na wiadomość o nowym BF, obecnie to raczej zastanawiam się co wymyślą i co upchną żeby tylko "urozmaicić" grę (mam tu na myśli bronie i klasy elitarne i deprecjowanie podstawowych klas i coraz większy bajzel w balansie pomiędzy tym co biega, jeździ i lata)
Chwalmy ludzi którym chce się takie gry tworzyć i wydawać. Tak jak w przypadku Verdun, tak i Tannenberg to świetna odtrutka po cukierkowym BF1. Co prawda gra momentami kanciasta, archaiczna, ale brak tu zwariowanego tempa i cyrkowych akrobacji ze skakaniem po dachach włącznie. Jest wyczuwalny realizm, a w okopach dochodzi do niezłej sieczki gdy większe grupy rżną się w wąskich przejściach. Na plus także mało pstrokata grafika, a przede wszystkim klimat IWŚ, którego we wspomnianym wyżej BF1 zabrakło.
Tak szczerze i bez uprzedzeń to z Bioware została już tylko nazwa. Może nawet lepszym rozwiązaniem jest upaść, a potem zebrać się pod nową marką już bez "opieki" EA i zacząć coś dłubać po swojemu wedle swojej obranej drogi i na swoich zasadach.
Zresztą nie wiem czy chce zobaczyć kolejne części Mass Effect i Dragon Age. ME:A i DAIII były zwyczajnie puste i płaskie, wiec wątpie żeby coś lepszego powstało, zwłaszcza pod skrzydłami EA.
Jak ma być inaczej jak CoD konkuruje z gniotami? Nie ma konkurencji w temacie FPSów z zacięciem historycznym. Drugie miejsce w tym zestawieniu to już całkiem odlot. Widać jacy są obecnie gracze w jułesej.
Nie wstyd czegoś takiego publikować, a wam komentować? News takiej wartosci jak newsy GUSu o średnim wynagrodzeniu.
Z listy ograne mam GTA5 i Deus Ex. To pierwsze dopiero za czwartym podejściem ukończyłem, bo to niesamowicie nudna część, cała fabuła się rozłazi i momentami przypomina "pasjonujące" filmy z dzielnym Stevenem Seagalem. Deus Ex natomiast nie jest dla każdego, trzeba lubić ten specyficzny klimat, to nie jest gra nastawiona na dziką akcję.
Konkluzja nasuwa mi się taka - nieukończenie gry nie musi wynikać z lenistwa czy braku czasu, po prostu może to być (albo najczęściej jest) słaby tytuł, nawet w przypadku serii GTA.
Takie zestawienia są bezcelowe i śmieszne, a cały pomysł jest zupełnie z dna tyłka wyciągnięty. Wiadomo że gry z ostatnich lat sa najpopularniejsze i wylądują wysoko bo spora część głosujących urodziła się gdy wychodził np. Planescape Torment czy Fallout 2. Ktoś kto w 1998 czy 2000 walił słodko w pieluchy nie zrozumie też fenomenu np. Heroes of Might and Magic III.
Jakie by nie były realia to znów będzie czysty arcade z jakimiś dodatkowymi klasami pochowanymi po skrzynkach, do tego bronie bez odrzutu i jeszcze większa wytrzymałość żołnierza żeby nie było płaczu że dwa celne pociski w ciało zabijają. W ogóle proponuje dorzucić jakieś złote monety i inne pierdoły na mapach które np. będą dawały super jump, turbo sprint i tym podobne wynalazki. Jak palić głupa to na całego.
Historia jest ważna, ale w tego typu grach to właśnie model lotu jest wszystkim. Bo gracze którzy lubią latać oczekują realizmu, modelu lotu i mechaniki, a nie plastikowych zabawek ze śmigłem. Przykład WT i World of Warplanes pokazał, że można wpompować sporą kasę w swoją produkcję, ale jak nie ma sensownego modelu lotu (czyt. mamy ordynarny arcade) to gracze nie będą zainteresowani. Który tytuł zgarnął graczy to wie każdy kto wirtualnie lata....
Exy to też jedna z metod dojenia ludzi. Dzięki nim tworzy się iluzoryczne przeświadczenie że jesteś wyjątkowy bo masz coś czego inni nie mogą mieć.... no chyba że zapłacą jak i ty uprzednio zapłaciłeś.
To taka sama elitarność jak noszenie wystylizowanego zarostu na gębie ;)
Boniek ma prawo do swojej opinii, a inni mają prawo mieć tę opinię w swoim siedzisku.
Tylko w tym całym napinaniu się co jest prawdziwym sportem a co nie, jakoś wszyscy zapominają że za każdym sportem czy pseudo sportem stoi spora kasa. Skoro KSW i inne cuda w klatkach się przyjęły bo były mocno promowane, przyjmą się jeszcze inne cuda. Kwestia czasu i wymiany pokoleń. Czy to dobrze czy nie, to każdy sam oceni.
Tak czuję ten klimat..... kamperiady. Jeszcze więcej kampienia w trawie i czekania na ruch przeciwnika. Rozgrywka w BF1 i tak już polega tylko na waleniu do siebie z dalekich odległości z ukrycia, jakikolwiek szturm zespołowy czy atak zniknęły jak i przyjemność z grania w tę serię.
Z jednej strony to dobra wiadomość, bo ruch w serii musi być, lecz z drugiej... jak widzę w jaką sieczkę i kamperiadę zamieniła się ta seria to żadne starania i marketing nie przykryją braku balansu rozgrywki. Poza tym myśl o klasach elitarnych powoduje że zęby same się zaciskają. Obawiam się dalszego ciagu deprecjonowania klas podstawowych.