Gra okazała się ogromnym rozczarowaniem w porównaniu do innych odsłon serii Need for Speed.
Model jazdy jest bardzo dziwny i niespójny. Czasami mam wrażenie, że gra pomaga w prowadzeniu samochodu, a innym razem – jakby specjalnie przeszkadzała, wrzucając jakieś dziwne algorytmy. Drifting to kompletna loteria: raz zadziała, raz nie, co jest frustrujące i wygląda na niedopracowanie.
Muzyka? Prawdziwy dramat. Owszem, jest różnorodność, ale większość kawałków jest kompletnie niesłuchalna. Powiem szczerze – soundtrack wygenerowany przez AI wypadłby lepiej.
Policja to osobny koszmar. Rozumiem wysoki poziom obławy, ale tutaj jest przesada: radiowozy za każdym rogiem, helikoptery ciągle nad głową. Nieważne, czy kończysz wyścig, czy wyjeżdżasz z garażu – od razu masz całą armię stróżów prawa na karku. Często bardziej patrzę na minimapę, próbując ich wyrolować, niż na drogę czy grafikę. A ta akurat wyszła całkiem ładnie i mogłaby cieszyć, gdyby nie to ciągłe rozpraszanie.
Same wyścigi szybko się nudzą. Mapa jest ogromna, a mimo to w kółko powtarzają się te same trasy. Brakuje klasyków jak drag race znany z Most Wanted czy Underground. Do tego po każdym drifcie odtwarza się wciąż ten sam filmik – wygląda to tak, jakby zabrakło budżetu na różnorodność.
System nagród również jest bez sensu. Często dostaje się coś nieprzydatnego, a część nagród i tak nie jest odblokowana mimo zdobytego poziomu. Ekonomia gry woła o pomstę do nieba – wszystko jest absurdalnie drogie. Kupno nowego samochodu graniczy z cudem, a tuningowanie nie ma sensu, bo ceny są z kosmosu.
Na plus można zaliczyć to, że samochody nie niszczą się tak szybko jak w Heat. Graficznie też jest w porządku – nawet kreskówkowe postacie nie przeszkadzają, pewnie to był zabieg optymalizacyjny. Ale to zdecydowanie za mało, by uratować całość.
Powtarzalność przeciwników (ciągle te same auta i ci sami kierowcy w klasach B, A i A+) dodatkowo odbiera przyjemność z gry. Zamiast relaksu, jakiego doświadczałem przy Underground, Most Wanted czy nawet ProStreet, tutaj czuję tylko frustrację i nerwy.
Na szczęście kupiłem tę grę na promocji za 30 zł. I powiem wprost – to jest dokładnie tyle, ile Unbound jest warte. Na pewno nie 400 zł, jak w dniu premiery.
Nie rozumiem tak słabej oceny tej gry? Może oceniana jest słabo bo oceniają ja starsze dzieci? Gra jest dla dzieci, ma ładną grafikę, świetna muzykę, tryb wielu graczy. Fajną fabułę. Nie wyobrażam sobie żeby moje dziecko grało np w jakieś God of war czy cyberpunk. Więc przypuszczam że oceniają to dzieciaki które grają w tego typu gry, dla takich faktycznie ta gra może nie wydawać się atrakcyjna.