Drugi obrazek to chyba fake; dziewczyna, która olewa znajomych podczas wspólnego wyjścia, grając na przyniesionym przez siebie tablecie?
"Jest to duży problem z którym jednak rząd USA stara się walczyć." Hmmm, to co, może parytety i minimalne stawki dla kobiet pracujących w branży gier komputerowych, albo jeszcze lepiej - ulgi i subsydia dla studiów deweloperskich zatrudniających więcej kobiet niż mężczyzn. Doprawdy, nie ma innych problemów na świecie, tylko musimy wydawać pieniądze na wyrównywanie szans "płci niedostatecznie reprezentowanej".
W obronie wolnego rynku? To jest bardzo wolnorynkowa decyzja, bo Valve jest korporacją, która sama ustala swoje własne standardy i zasady. Nie musisz kupować, a to, że większość gier jest właśnie na Steama - cóż, nie musisz grać w ogóle lub możesz piracić.
Piotrek.K co to za bzdura? Przecież własnie po to te obniżki są: żebyś wziął kilka gier, bo tanie, żebyś się łatwiej zdecydował, żebyś polecił znajomym. Steamowi taka polityka się bardzo opłaca, bo od każdego sprzedanego egzemplarza ma spory procent. Wydawcy podpisują z nim umowę, poza tym wydanie elektroniczne gry nie jest obłożone kosztami dystrybucji (jak to się ma w wersji płytowej), dlatego nie ma czegoś takiego, jak konieczna cena minimalna za grę - po prostu im więcej sprzedanych egzemplarzy, tym wyższy zarobek. A niska cena w trakcie Winter Sale czy Summer Sale przyciąga gigantyczną ilość klientów
Nie powinienem nawet pisać tego post, bo nie ma o czym. Ich życie, ich kariera i tylko od nich zależy, jak chcą ją poprowadzić. Poza tym wydaje mi się, że ludzie, którzy zaszli tak wysoko mogą spokojnie robić sobie "skoki w bok" i zająć się tym, co naprawdę ich kręci. A własną markę w branży już mają wyrobioną, znajomości też. Problemy z pieniędzmi ani z satysfakcją z pracy już im raczej nie grożą.
Banished. Gra definitywnie warta świeczki, tym bardziej, że pod nazwą studia kryje się jeden człowiek. A jak wiadomo, człowiek potrafi wiele, szczególnie jeśli jest niezwykle oddany swej pracy. Gra na tym etapie naprawdę zachwyca swoją nietuzinkowością i pokazuje, że przeżycie w dziczy to nie kilka kliknięć myszką, ale też swego rodzaju przywiązanie i poczucie obowiązku w ochronie i wspieraniu swoich podopiecznych.
Czekam z niecierpliwością.
Mieszkopol, jeśli gra będzie wyglądać tak, jak jest to opisane, to nie ma żadnego "być może" - przebije Mount & Blade jak kusza jelenia. A jeśli znajdzie się w Kingdoms Come pierwiastek czyniący grę kultową, to - "być może" - będziemy mieli pierwszą grę godną miana prekursora nowej generacji.
Niech nikt nie mówi, że Valve czegoś nie może. Oni są tacy jak Blizzard, mogą zrobić wszystko, a i tak zarobią. Na pewno Viedzą co robią.
Poza tym mogliby po prostu rzucić HL 3 na półki, zupełnie bez żadnej zapowiedzi, po czym patrzeć na rewolucje i manifestacje na całym świecie, bo zabrakło egzemplarzy, a serwery Steama się zacięły.
Ponad 20.000.000$ z niczego to na prawdę niesamowity wyczyn. Jeśli RSI uda się wszystko to, co planują, będzie to kolejny projekt, który pokaże potęgę internautów, jeśli chodzi o 'kickstart'. Jestem jak najlepszej myśli.
Ja natomiast od dłuższego czasu czekam na następcę Amnesi, gdyż uwielbiam klimat horroru serwowany graczom w każdej kolejnej produkcji studia Frictional Games. Korytarze ociekające tajemnicą, odwołania do mitologicznych istot i niezgłębionych pradawnych mocy oraz dawka adrenaliny, po której nawet Chev Chelios niechybnie zostałby odwieziony na OIOM.
Czytając tego newsa, zastanawiam się, kto jest winny takiemu obrotowi sprawy. I czy nie jest to trochę poniżające dla ekipy Firefly, żeby żebrać o pieniądze na dokończenie sequela tak kultowego Crusadera. No ale cóż, już tyle razy przez ostatnią dekadę dostali po mordzie, że jeszcze trochę poniżenia już chyba niewiele zmieni. Dlatego mam nadzieję, że jednak uda im się dobrnąć do końca z godnym następcą 'jedynki'.
@maciej.ittech. Uwielbiam Twój komentarz. Tyle marzeń, a rzeczywistość tak brutalna... :D
Cóż, jakoś nigdy nie obchodziły mnie ograniczenia wiekowe, coś mi się podobało - grałem, nie podobało - nie grałem i tyle. Ale żeby mój mózg był przeżarty przez przemoc - tego bym raczej nie powiedział. Moim zdaniem ograniczenia te działają bardziej jako wskazówka dla rodziców (chociaż w empiku RDR dzieciakowi nie sprzedadzą pewnie :P ), a nie jako twarde ograniczenie wiekowe zabraniające grania.
Czy jedynka wyglądała tak pięknie? No nie wiem czy bym się zgodził, nie było rewelacji. Nie powiem też, żeby była brzydka, ale najważniejszy był klimat i tu grafika odegrała swoją rolę znakomicie.
Chronologia idzie ciągle do przodu... czyli okres, w którym rozgrywałyby się (teoretycznie) przyszłe części zawęża się do ilu? 300 lat? W czasie jakich jeszcze ważnych wydarzeń można umiejscowić taką grę? Rewolucja Fr., Kampanie Napoleona, a może Wiosna Ludów?
Gra wymiata. Tak dawno grałem po raz pierwszy, ale KotOR wyrył mi taki krater w mózgu, że nigdy o nim nie zapomniałem i czasami powracam do niego.
Też mi szczęka opadła, kiedy zobaczyłem po roku cenę SCII. To nienormalne. Wykorzystali fanów SC, których mają bez liku, by zarobić kasę (premiera = cena +200zł w empiku) i nie mówię, że to źle (każdy fan chce mieć na półce pudełko). Tyle, że dzięki temu na pewno BARDZO szybko odzyskali wydane pieniądze. Więc dlaczego po roku cena SCII praktycznie się u nas nie zmienia? Rozumiem - kolejna premiera już wkrótce, masa pensji, utrzymanie placówek. Ale np. w WoW-ie jest abonament, a stare hity wciąż są kupowane (i to, jak widzimy, po jakich cenach). Tak więc WTF???
Takie gadanie, że "jak ci się nie podoba, to nie kupuj", "jak nie masz kasy to po co się grami interesujesz" (często tylko na takie odpowiedź stać wielu polskich graczy [lol żal]) to ja mam w d....
A średnia krajowa zarobków, to, jakbyście nie zauważyli ŚREDNIA - niektórzy zarabiają 10k, a niektórzy 1k. Więc takie chamskie komentarze "ludzi" takich jak Golan_84 - "idź do roboty" - są nic nie wartymi śmieciami. Niektórzy są po studiach i zarabiają grosze, a niektórzy bez matury są bogaci. Ale wśród i tych i tych są miłośnicy gier.
No właśnie, ile z tą fifą można? Każda część taaaaaaaaaaaka rewolucyjna, że aż się ziewać chce.
kiedyś czytałem podobną rzecz, tyle że o gothicu 3. I co? Kiedy grałem, połowy tych opisanych rzeczy nie zostało wprowadzonych a reszta mocno uproszczona. A miało wyglądać tak cudownie.
Jedyną pociechą jest to, że po sześciu latach pracy uda im się zrealizować to wszystko o czym piszą.
Ja również jestem wielkim fanem serii, mimo iż w dzisiejszych czasach nie mogę się przemóc, by zagrać w, nie oszukujmy się, stare gry takie jak doggerfall lub arena, lecz pamiętam, co czułem, gdy u kolegi pierwszy raz ukazał mi się Morrowind. To było niesamowite - super grafa, chodzenie po otwartym świecie, wielu npc oraz niezapomniana grywalność. Lecz potem zapomniałem o serii.
Parę lat potem zacząłem szukać gry z otwartym światem i dobrą grywalnością, lecz nie z "bazukami" i "splófami", lecz z mieczami, łukami itd. Nagle u kuzyna poznałem Obliviona. To było to. Kupiłem sobie Obka i zaczałem namiętnie grać.
Teraz przeszedłem go już chyba z 6 razy i macie racje [szczególnie MojaUkrytaMoc] - jest płytki [wątek główny] i mało misji pobocznych [160? co to ma być?]. Grafa już nie zachwyca, a wiele rzeczy jest niedopracowanych. Jednak nie zgodzę się, że jest nudną kupą. Pomysłowo zaprojektowane misje dla Bractwa i G. Złodzieji, tajne przejścia (choć dzięki mapie już nie tak tajne) oraz pułapki w korytarzach. Wiele stworów i npc. Misja dla Sheogartha :) i ukryte eggi.
Według mnie powinni Skyrima zrobić dodając do siebie najlepsze rzeczy z Morrowinda i z Obliviona (a z tego ostatniego można brać duuużo dobrych rozwiązań) i zrobić super grę (jeśli tylko Bethesda się postara i czegoś nie sp...przy). A może postanowili zrobić coś zupełnie nowego, może mają jakąś "świeżą wizję".