Osobiście wolę te niedorobione filmy z DC, niż większość majstersztyków Marvela (poza może trzema czy czterema wyjatkami). A uwielbiany przez wszystkich Thor: Ragnarok uważam za najbardziej kiczowaty film superbohaterski od czasów Spidermena 3 Ramiego, który po prostu mu nie wyszedł (S2 z Tobym uważam za najlepszego Spidermana w ogole)
Na jakiejś aukcji dorwałem Ryzena 5 2400G + budżetową płytę Gigabyte GA-A320M-S2H. Dorzuciłem 2 x 8GB G.Skill Aegis 3000 mhz . Jako grafikę użyłem mojego starego GTX 970. Gram na monitorze full hd więc nie widziałem potrzeby w inwestowanie w nowszą kartę grafiki i z tego zestawu jestem bardzo zadowolony.
Ja ostatnio kupiłem lapka z 5-8250U, 8 GB RAM i MX150 w Komputroniku za 2400,-. O dziwo w full HD: WOW (na średnich detalach) śmiga całkiem przyjemnie, testowałem Guild Wars 2 (25-40) fps, Overwatch bez problemu. Jak odpalę coś innego to opiszę, bo do grania zazwyczaj używam jednak PS4 lub New 2 DS XL.
Dziwne. Mam kompa, który bez problemu uciągnie W3 w ultra w FHD, a grę przechodziłem na PS4 w 30fps-ach.
spoiler start
tak jest prościej, wygodniej, na kanapie... Kompa mam do pracy, konsolę do gier i tyle
spoiler stop
Książka to nie gra, w którą żeby zagrać po latach potrzebny jest remaster, emulacja, etc... Seria nie umrze bo została już napisana, a literatura żyje własnym życiem. Wcale się nie zdziwię jak AS dopisze jeszcze jedną część sagi, z własnym zakończeniem. Przytrze w ten sposób nosa wszystkim, bo nawet jeśli będzie to totalny shit, jego utwór będzie kanonem, a historia wymyślona przez CDRed tylko nic nie znaczącą opowiastką.
Cronss
Kończę "Bohatera Wieków"
Gutostaw
Różnica między Sapkiem a Głuchowskim jest jedna. Sapek w Polsce autorem kultowym był kilkanaście lat przed pierwszą odsłoną gry. Głuchowski rozpoznawalny się stał właśnie po premierze gry, zaś "Metro 2034" uważam, za jedną z najnudniejszych powieści jakie czytałem.
Chmurnik
Futu.re mam już zakupione, jeszcze nie czytane, przeczytam, wyrażę opinię. Najpierw muszę skończyć Sandersona.
Kto to jest Głuchowski? Napisał jedną dobrą książkę(Metro 2033 czytałem), dwie kontynuacje (Metro 2034 nuda... nuda... taka nuda, zmęczyłem ale po Metro 2035 po tej ślimaczej opowieści eks maszynisty nie wiem czy sięgnę). Nic dziwnego, że jest wdzięczny rynkowi gier za promo (W obie grać zacząłem jednak nie skończyłem ).
Teraz AS. Opowiadania wiedźmińskie - wspaniałe, saga - genialna, Trylogia Husycka - kapitalna i słabsza "Żmija". Czytuję tego pana od wczesnych lat 90, przynajmniej tak to pamiętam - szósta może siódma klasa podstawówki (Wiem, stary jestem). Jeśli chodzi o grę WIEDŹMIN, część pierwsza cały czas powstawała jako kontynuacja TEJ sagi TEGO Sapkowskiego. Podobnie jak W2 i W3. To, że część trzecia stała się popularna na świecie to już insza inszość.
Nie do końca do mnie przemawia tak zachwalany przez większość wątek główny W3. W stosunku do książek nie do końca logiczny, sam Dziki Gon to w sadze ledwie kilkanaście stron... Żeby od razu całą fabułę gry na tym oprzeć? Dużo lepiej już wypadają wątki poboczne, które nie nawiązują bezpośrednio do książek.
Kwiściu o dziwo muszę się zgodzić z twoją oceną ;P Szczerze przyznam, że miałem chwilę zwątpienia czekając na tą grę, dotyczyło to głównie sytemu walki (ATB od IV do IX rulez). Na szczęście moje obawy okazały się płonne :)
Tak... Straszny szrot.
Taki straszny, że miałem Guardian Edition na X360 (nie wiem po co, bo znudziło mnie przed The Dark Below). Z ciekawości odpaliłem po wyjściu House of Wolves. Zaskoczyło. W międzyczasie kupiłem PS4, na nową konsolę po raz drugi kupiłem Destyny z dwoma pierwszymi dodatkami. Już nie żałowałem. The Taken King nabyłem bez chwili zastanowienia i jedyną rzeczą jakiej żałuję, to fakt, że przez Destiny nie mam czasu na skończenie Bloodborne i Wieśka trzeciego :)
@X68
Spadek graczy po darmowym miesiącu nie odbiegający od normy. Rzeczywisty spadek graczy będzie widoczny po 30/60 dniach czasu wykupionego. Gra fantastyczna, support faktycznie do bani.
@makak997
Ok. Tylko, że GW2 nie ma raidowego contentu PvE, gra nastawiona jest głównie na PvP (zresztą Cyrodill w ESO jest bardzo zbliżone do WvsWvsW z GW2, z tym, że przewaga jakiejś frakcji daje bonusy [buffy] wszystkim nie tylko graczom PvP) i nie ma zbytnio potrzeby, żeby end game PvE wypuszczać równo z premierą gry, leveling przecież trochę trwa. Cash shop w stylu tego blizzardowego mnie nie przeraża (zero jego wpływu na grę), za to obietnica regularnego poszerzania contentu cieszy jak najbardziej. Obawiam się, że jeśli ESO przeszłoby na F2P, to myślę, że i owszem gra regularnie rozszerzana by była, głównie o zawartość Item Shopu ;)
@berial6
Ja mam nadzieję, że nigdy ;)
makak997
Pełen content w MMO nigdy nie jest dany od początku, zresztą ZOS wydał grę z założeniem, że nie będzie żadnych dodatkowo płatnych DLC/dodatków, a wszystko zostanie sfinansowane z abonamentu.
Przede wszystkim zmieni powód do narzekań. Do tej pory była to cena i mało zawartości MMO w MMO. Od teraz pewnie będzie cena i płacz, że w nowej zawartości trzeba głównie biegać w party. :P
Akurat w moim przypadku youtube to był sarkazm, gram w ESO i jest ok. Nie jest jakoś super wybitne ani dopracowane ale nie żałuję ani zakupu, ani nawet przedłużenia subskrypcji. ESO najprościej mówiąc jest grą "inną". 90% expa dostaje się za wykonywanie questów, te bywają dosyć długie i składają się z kilku części, przez co wbijanie leveli poprzez bicie mobów staje się bezcelowe.
[753] Ja jakoś tego gniota w tej grze nie dostrzegam (widać oglądaliśmy różne filmiki na youtube ), a jeśli chodzi o cRPG to tego czynnika jest chyba w TESO najwięcej ze wszystkich MMORPG na rynku :P
exkazer
Problem w tym, że najwięcej "płacę więc wymagam" krzyczą ci, którzy płacić nie mają zamiaru. Ja mam nadzieję, że jeszcze długo gra nie przejdzie na f2p
[123]
Esencja esencją, a ja nie lubię grindu tak jak ktoś inny fabularnego questowania. Dlatego dla mnie wieją nudą ;) Nie moja wina, że 3/4 wszystkich MMO to twory azjatyckie. Wytłumacz mi dlaczego moja opinia ma być gorsza od twojej? W SW:TOR przestałem grać właśnie w momencie kiedy przeszło na F2P. Też nie wiem jak będzie wyglądało dodawanie contentu w przyszłości, jednak właśnie przy TESO przypomniały mi się słowa pewnego paladyna z naszej gildii za czasów TBC, że "levelowanie jest skutkiem ubocznym gry w WOW-a".
FoxyStyle to jest akurat kwestią gustu. Znam wiele dużo bardziej nudnych MMORPG, które również były płatne (bądź są płatne w formie ukrytej znanej jako f2p). Początki L2 (na globalu a nie privach) zanim jeszcze zacząłem grać w WOW-a. Do dzisiaj mi się to kojarzy z rasowym grindem. Znudził mnie jako osobę nie przepadającą za PvP Guild Wars 2 tutaj content PvE potraktowany jest bardzo po macoszemu (jednak uczciwie przyznaję, że nie oceniam tej gry poniżej 8, chociaż obserwując to forum powinienem napisać "ale ch...a po wbiciu maksymalnego levelu nie ma co robić i jeszcze trzeba za to zapłacić 160 PLN jak dla mnie 0" ) AION - nuda, Tera - początkowo system walki fajny, z czasem zmęczył mnie bardzo grind. Rift (nie widziałem za czasów abonamentu) - fajnie się zapowiadał jak zobaczyłem, że jeśli chcę skorzystać z AH muszę dokonać jakiejś transakcji gotówkowej to poleciał z dysku. Większość azjatyckich F2P - questy pojawiają się na danym levelu. Jeśli brakuje ci do niego expa, masz 2 wyjścia:
1. mozolnie zabijać mobki żeby wskoczyć na wyznaczony level
2. kupić booster i zabijać mobki w mniejszej ilości.
;)
nagytow muszę ci przyznać sporo racji, mnie się gra podoba, ale swoją opinię wyrażam w wolnej chwili w pracy. Po powrocie do domu, kiedy żona zaczyna oglądać swoje seriale, ja włączam ESO i znikam z real life :)
Child of Pain
Widzisz nie do końca. Osobiście nigdy nie oceniam gier, w które nie grałem, co ciekawsze nigdy nie odpaliłem nawet gry, która nie leży w kręgu moich zainteresowań, bo po co? Na Steam mam coś ok 100 gier, sporo z Cd-action lub z Humble Bundle, które dostałem w "pakiecie". Coś koło 30 z nich nigdy nie zainstalowałem i raczej nie zainstaluje, jednak nie mam zamiaru wystawiać im oceny
[101]
Nie muszą być masakryczne, grunt, żeby zyski przewyższyły koszty
[103]
Co do pierwszego zdania. Tak ci się widocznie tylko wydaje ;)
wert co fakt to fakt, tyle, że mnie drażni sama obecność item shopu z boosteram, zakładkami do banku etc. Głównie chodzi o świadomość, że większość abonamentu, który opłacam (poza kosztami obsługi, utrzymania serwerów) idzie na rozwój oferty sklepiku dla tychże "pseudo-darmowych" graczy, podczas gdy mniej pracuje się nad rozwojem contentu :)
Same pety, mounty nawet skiny mi nie przeszkadzają. jednak wszelkiego rodzaju boostery do expa, karmy, golda jednak zakłócają balans rozrywki.
Weźmy na przykład SW:TOR. Mikropłatności zdominowały tą grę. Ekran logowania widzę wszystko co "ciekawego" mogę kupić w item shopie, ekran gry, wiecznie podświetlona ikonka sklepu. Byłem graczem premium, jak SW:TOR mnie znudził zawiesiłem subskrypcję. Wyszedł Hutt Cartel, opłaciłem abonament, kupiłem dodatek, wbiłem 3 levele i przestałem grać. Te 3 levele wystarczyły, żeby item shop mnie zmęczył. Dlatego nie lubię f2p
Tak. W WOW-ie jest itemshop. Kup sobie minipeta ewentualnie mounta. Wywal 60 dolców na błyskawiczne wskoczenie na 90 lvl (tydzień czasu spokojnej gry wystarczy, żeby to zrobić) Przetransferuj postać, zmień nick, to jest akurat płatne w większości MMO. Jednak kiedy odpalam grę item shop nie jest pierwszą rzeczą jaka mi się rzuca w oczy.
W GW2 żeby otworzyć większą ilość Black Lion Chestów musisz albo kupić klucze albo tworzyć, levelować postacie (od czasu do czasu jakiś klucz się trafi) kasować postać i tak w kółko. Chcesz zwiększyć ilość miejsca na bagi - płać, chcesz zwiększyć ilość slotów w banku - płać. Owszem, można wymienić golda na gemy ale opłacalność tego interesu jest mniej więcej tak dobra jak wymiana złotówek na dolary (dewizy) w PKO za czasów PRL-u. ANeta (podejrzewam, że z polecenia NCsoftu) wprowadzając patche bardziej stara się na urozmaiceniu oferty sklepiku nowymi okolicznościowymi skinami niż wprowadzeniem nowego contentu. Każda nowa aktywność związana z living story wzbogaca item shop o w/w elementy:) Czy to jest złe? Absolutnie nie. Każda gra wydawana jest po to, żeby przynosić zyski. Jednak ja osobiście wolę, wydawać pieniądze, które będą przeznaczone na nową zawartość gry niż płacić za skórki bardzo często dużą większą kasę niż wynosi abonament.
DEFEDos widzisz to wszystko jest kwestią gustu. Azjaci lubią sobie pogrindować, europejczycy nie zawsze. Co do GW2, mam cały czas na dysku ale jakoś do gry mnie nie ciągnie, ostatnio trochę pogrywa moja żona. Tak naprawdę to jedyną rzeczą, która mi się podoba w GW2 są jumping puzzle.
Dracula każda recenzja jest subiektywną opinią recenzenta. Nie ma co się wściekać. Wyraził swoją opinię i tyle.
Taka ciekawostka odnośnie kosztów gier abonamentowych:
Właśnie sobie uświadomiłem, że przez 7 lat opłacania WOW-a wydałem na niego ok. 4200,+ PLN (zakup gry + dodatków + abonament) od tego należy odliczyć podstawkę D3, którą dostałem za darmo. Teraz to ciekawsze. Przez 7 lat na papierosy wydałem sumę z zakresu 17-18 tys. PLN (ciężko ustalić przez zmienną cenę paczki papierosów)
DEFEDos
GW2 nie ma abonamentu, ale kosztowała na starcie sporo i ma zajefajniy item shop, którego rozbudowa zajmuje 75% każdego patcha. MMO abonamentowe doją za nic? 7 lat opłacałem WOW-a i myślę, że wydałem na to mniej kasy niż osoby, które chcą być "PRO" w większości dostępnych na rynku produkcji typu f2p.
Jaki będzie Archrold 2 okaże się po premierze.
Mam nadzieję, że w końcu im się uda :) (pewnie i tak kupię, co najwyżej szybko odinstaluję ;) )
wert wolałbym, żeby ESO było oceniane bardziej obiektywnie ale "człowieki są tylko człowiekami" :). Dobrze pamiętam pojawienie się SW:TOR. Oceny wysokie skończyło się pseudo F2P (raczej grywalne demo). Wtedy przestałem grać, bo pomimo subskrypcji cały czas byłem spamowany reklamami z item shopu. GW2 jest B2P i 80% opisów każdego patcha to nowości jakie pojawiają się w sklepiku.
W momencie kiedy ktoś tworzy tak bardzo rozbudowaną grę wpienia mnie, że oceniana jest niżej niż crapowato pay2winowski Neverwinter. Owszem są lagi (WOW też je ma, Neverwinter tym bardziej) są bugi (WOW je ma, GW2 również, Neverwinter także). Interakcja z innymi graczami wcale nie jest mniejsza niż w takim GW2 czy
(o dziwo) Neverwinter. Globalny AH? możliwość handlu w 5-ciu różnych gildiach zbytnio nie zmniejsza możliwości handlu (przepraszam dużo łatwiej wyłapać boterów bo w takiej sytuacji trudniej o anonimowość). Abonament? Jeżdżę fiestą '03 bo mnie nie stać na mercedesa S klasy jednak nikomu nie staram się wmówić, że mercedes to złom. Nie wiem, może ludziom przykro, że w ESO nie ma questów typu tych z L2: Idź przynieś 50 pierdół typu A i 50 pierdół typu B które to lecą z takich to a takich mobów, a szansa na drop wynosi 2%.
jazon88
Nie ma co się dziwić tak niskiej ocenie. Zbyt dużo tutaj innowacji względem większości MMO, dlatego nie dziwię się, że wielu osobom to nie odpowiada. Kolejną rzeczą jest abonament, jestem w stanie zrozumieć, ze kogoś na niego najzwyczajniej w świecie nie stać, gamecard na 60 dni to wydatek ok. 84,- PLN. Levelowanie to proces monotonny bo expa za zabicie moba dostaje się tyle co kot napłakał i trzeba robić questy. Questy znowu to w większości chainy składające się zazwyczaj z 3-6 zadań. Powolne odkrywanie świata, powolne levelowanie, powolne poznawanie gry to za dużo dla dzisiejszego gracza przyzwyczajonego do szybkiego wbijania max levela.
Mnie to odpowiada :)
ESO nie jest grą wybitną, ale mającą duży potencjał. Paradoksalnie cieszą mnie niskie oceny, dzięki temu twórcy być może dostaną przysłowiowego kopniaka w zadek i dopracują swój produkt.
Ja osobiście wolę płacić abonament i nie widzieć żadnych itemshopów.
Mnie osobiście gra się podoba. "Singlowe" podejście w czasie levelingu postaci dla mnie jest ogromnym plusem. Nie lubię być zależny od grupy. Jednocześnie wszędzie widzę biegających "ludków" przez co cały czas mam świadomość gry w mmo. Nie jest to wcale gorzej rozwiązanie niż w Guild Wars 2 (nawet lepiej, bo tam poza linią fabularną questowania jest brak).
Co do podstawowych składników. Da się je kupić bynajmniej jeśli chodzi o cooking. Na brak "flaszek z wodą" też nie można narzekać. Gildyjny handel, również ma swoje plusy. Nic nie stoi na przeszkodzie należeć do pięciu gildii, jednej macierzystej i czterech np. stricte handlowych. Guildmasterzy z uczciwym podejściem do handlu natomiast bardzo szybko wyeliminują "element boterski" ;)
Jeśli chodzi o ocenę jak dla mnie 8 (daje spory kredyt zaufania, bo gra nie jest idealna) i mam nadzieję, że nie przejdzie na f2p. Zdecydowanie wolę płacić abonament (2-3 paczki papierosów miesięcznie jestem w stanie poświęcić) i mieć świadomość, że twórcy pracują nad rozszerzeniem contentu, niż nie płacić i w każdym patchu widzieć zmiany dotyczące głównie item shopu.
Na razie gra wciąga mnie jak mało co. Z godziny na godzinę moje wątpliwości co do TESO maleją. Lagi delikatnie irytują, trochę bugów również, jednak jest coraz lepiej . Gamecard wykupiony na 60 dni. Czy było warto, na pewno odpowiem na to pytanie za 2 miesiące
Jakieś 35 godzin w TESO za mną. Nie jest idealnie ale widziałem już kilka gorszych startów gier MMO. Bawią mnie komentarze na temat bugów, exploitów, botów. Historia powtarzająca się z każdą grą tego typu. Blisko 10-letni WOW ma problemy takie problemy, co dopiero gra stawiająca pierwsze kroki na rynku.
Jak ktoś narzeka, że gra jest droga, ja odpowiadam krótko. Odpuszczam miesięcznie 3 paczki papierosów i już mam abonament opłacony. No chyba, że chcecie F2P na takiej zasadzie jak np. SWTOR. Wystarczy opłacać abonament i mieć wszystko bądź nie opłacać i grać w demo a płacić dodatkowo za każdą dodatkową aktywność nie objętą "free to play", czyli wydawać dużo więcej niż wynosi abonament.
Jeśli ktoś zapytałby mnie jak oceniam TESO na chwilę obecną.
Grafika: 9
Muzyka: 7
Grywalność: 8+ (świetne questy, systemem walki i crafting)
Optymalizacja: 6+ (ocena obniżona za lagi)
Obsługa techniczna: 3+ (Chłopaki jeszcze trochę expa muszą nabić)