Walki z bossami i ich skrypty to jakiś żart.
Balans trudności jest skopany. Jedni bossowie na najwyższym poziomie padają jak muchy a do innych podchodzić trzeba wielokrotnie
-Fatalnie rozmieszczone miejsca medytacji (pokonywanie dużych dystansów do miejsca gdzie zgineliśmy - na najwyższym poziomie trudności bardzo irytujące i zniechęcające
-bardzo nierówny poziom trudności. (jednych bosów można pokonać jedną ręką na najwyższym poziomie, przy walkach z inny trzeba mocno go zaniżać)
-za bardzo oskryptowani bossowie (unikając ciosów specjalnych przez co tracimy ważną na wyższych poziomach moc)
-idiotyczny pomysł ze zbieraniem skrzynek (każda planeta powinna mieć swój własny rodzaj znajdziek)
-bardzo zła praca kamery
-masa błędów często utrudniających walkę czy eksploracje
-backtracking na potęgę
+coś innego co w końcu ruszyło gry z tego uniwersum.
@BongMan: W gameplay nie ma rozczłonkowywania przeciwników gdyż ma to być "tym czymś", "wow" w fabule, podobnie jak utrata ręki przez Luke'a
Fabuła w Battlefroncie była tylko dodatkiem. Battlefront to gra sieciowa, na próżno w niej szukać głębokiej fabuły (jak i w bliźniaczo podobnym Battlefieldzie nie licząc Bad Company). Upadły Zakon to gra tylko i wyłącznie singleplayerowa fabułą stojąca.
Pojawienie się Vadera jest w mojej opinii mało prawdopodobne. Fabuła rozgrywa się krótko po epizodzie trzecim, gdzie Vader na pewno nie był w pełni sił a co dopiero na jakąkolwiek potyczkę.
"Jeśli nie czytałeś tekstu tylko sam nagłówek to nie siej propagandy" czy jakoś tak ktoś kiedyś pisał. Cytat z czterech liter jak to co wypisujesz. W tekście nie ma ani słowa o kolorze, płci czy pochodzeniu bohatera. Tekst mówi o tym, że w całym uniwersum gwiezdnej sagi jest tyle gatunków, że wykorzystywanie cały czas ludzi jest marnowaniem potencjału na protagonistę.