Z początku wydawało się że będzie ciekawie/unikalnie. Z czasem gra zaczynała przynudzać a historia sprawiała wrażenie, że się powtarza w nudnym kierunku (przynajmniej w moim odczuciu). Da się zrozumieć mniej więcej o co w fabule chodzi czytając wszystkie materiały ale szybko zaczyna być to nużące, nawet irytujące bo im dalej tym nieszczególnie ciekawe informacje znajdowałem.
Feeling strzelania z wrogami fajny +dobra fizyka w sumie dają frajdę ale z czasem czuć niezbyt wysoki poziom trudności, w dodatku niespecjalnie ciekawi oponenci powodują brak motywacji do dalszego "strzelania się". Generalnie początek był obiecujący ale specyficzna monotonia zaczynała mnie irytować i gierkę wywaliłem z dysku. Remedy jest znane z tego, że potrafi przekombinować. Oprócz świetnych Max Payne 1/2 i niezły Alan Wake 1/2 zaliczają takie wtopy jak FBC: Firebreak, nijaki Quantum Break, nieudany CrossfireX... to studio ma problem w dowożeniu dobrych gier do końca i wykładają się ostatecznie kiedy projekt ich przerasta.
Jakie a-life? Co to za bełkot, w tej grze nie ma żadnego dodatkowego systemu AI nawet w promieniu metra od gracza. To są zwyczajnie proste powtarzające się skrypty. Ta gra to totalny bubel technologiczny a twórcy są po prostu nieudolni i ten projekt ich przerósł. Jak można tak durne kilka linijek kodu nazwać a life? NPC stoją jak kukły i praktycznie w zerowym zakresie reagują na otoczenie, mutanty z kilkoma na krzyż animacjami bezmyślnie biegają po kilku nakreślonych ścieżkach. Tu się nic nie klei na dobrym poziomie. Gdyby nie nostalgia do jedynki premiera dwójki to byłaby totalną klapą.
było poczucie osamotnienia, noce były bardziej mroczne, kolorystyka bardziej surowsza, a zombie dużo bardziej upierdliwsze i trudniejsze do pokonania (szczególnie na wyższym poziomie trudności) to wszystko powodowało, że uczucie zaszczucia towarzyszyło podczas gry. Oczywiście miej na uwadze, że sam sposób grania też ma istotny wpływ na imersję, grasz w towarzystwie, grasz z włączonym obok telewizorem, grającą muzyką w tle i rozpraszasz się na tyle, że żadna gra nie jest w stanie "przestraszyć''. Sporo "kozaków" twierdzi, że coś ich nie rusza a grają z włączonym światłem, bez słuchawek na głowie. Takie pipy mocne w gębie.
Przedmówcy mają absolutna rację. To "śmianie się ze wszystkiego" często określa się, że ktoś śmieje się jak głupi do sera. Bez większej przyczyny, z byle powodu. Jak najbardziej jest to oznaką mało wyrafinowanego humoru, byle co cię zadowoli/rozśmieszy.
Gry nie polecam kupować tylko sprawdzić w GP. Bo oprócz nużącego humoru technicznie ta gra to tani gniot.
Klimat w stylu Destroy All Humans, czyli nie każdemu przypadnie do gustu, w tym mi. Gra ma być nieco w stronę "starych dobrych gier" i niestety to czuć, fizyka, animacje, wszystko na słabym poziomie. Humor jak w wyżej wspomnianej grze, styl bardziej amerykański, tandetny.
Szkoda mi na to czasu, wywaliłem po 30 minutach. Dobrze, że jest gamepass.
Generalnie gra tworzona w stylu Netflixowych seriali, czuć ograniczony budżet.
Hahaha black frajer, myszka z 269 na 269. Przecież normalnie można ją kupić nawet taniej... Jprd.