Zdobyłem wyróżnienie w pierwszym etapie pierwszego opowiadania. Pani Iza prosiła o potwierdzenie danych. Maila wysłałem, lecz odpowiedzi czy dotarł już niestety nie otrzymałem. Czy wszystko jest ok w moim przypadku?
Pozdro :)
Na głębokich ścieżkach śmierć kryła się nie wśród cieni, ale w oślepiającym blasku lawy.
Ktoś co chwila kasłał i przecierał załzawione oczy, bowiem z licznych jam wydobywały się drażniące i niezwykle nieprzyjemne w zapachu opary. Już od kilu dni nasza kompania maszerowała przez Głębokie Ścieżki, przynajmniej kilka razy na dobę atakowana przez grupki hurloków i genloków; jednak Legion Umarłych przecinał ich obrzydliwe ciała z taką łatwością, jakby kroili ser ostrym nożem. Ser… bardzo brakowało mi sera, warzyw i innych powierzchniowych towarów.
- Kiedyś było ich zdecydowanie więcej Młodziku. Podczas plagi to żeśmy ich wyżynali całe setki, jeśli nie tysiące. Ja, Morrigan, Leliana, Alistair i… Atargurth- powiedział rudy krasnolud, będący moją osobistą ochroną.
Może i Oghren był potężnym wojownikiem, który lata temu wraz ze Szarym Strażnikiem pokonał Arcydemona, a mojemu ojcu pomógł zdobyć tron, nie zmieniało to jednak faktu, że go nie cierpiałem: grubiański, nieobyty i w dodatku te jego świńskie, wiecznie zapijaczone oczka.
Co ja tutaj właściwie robię? Ja Frar Harrowmont, książę Orzammaru, syn króla, wysłany na śmiertelnie niebezpieczną wyprawę.
W zeszłym miesiącu w Kurzowisku ktoś wysadził bramę do Głębokich Ścieżek, przyczyniając się do śmierci około setki bezkastowców z rąk mrocznego pomiotu.
Dopuścił się tego kartel zwany Srebrną Dłonią. Pewnie nikogo by to nie obeszło, gdyby nie fakt, że w jego działanie zaangażowane były elfy i to dość plugawe trzeba przyznać, bo parające się magią krwi. Trop prowadził do jednego z thaigów, ojciec utworzył więc grupę uderzeniową mającą owych terrorystów powstrzymać. Dostałem rozkaz by do nich dołączyć, chciałem zaprotestować, ale ojciec tylko powiedział: „Obyś wrócił mądrzejszy”.
- Ojcze czyż mało czasu spędzałem w Skulptorium na studiowaniu pism?
- Znowu zastanawiasz się po co tu jesteś Frarze? Może po to by dotrzymać mi towarzystwa? Z tymi wojakami ciężko uciąć pogawędkę- to był na szczęście Varrik, jedyna sensowna osoba w tym towarzystwie. Zawsze miał specyficzny błysk w oku, był sprytny to pewne, miałem tylko nadzieję, że nie przebiegły. Dołączył do nas wraz Vivienne- orlezjańską zaklinaczką. Rozmawiając zostaliśmy nieco z tyłu grupy, przed nami widać było tylko kurz unoszący się z pod opancerzonych butów Legionu Umarłych.
Na moim ramieniu poczułem coś chłodnego, a potem nagłym szarpnięciem coś powaliło mnie na plecy, krzyknąłem. Nade mną stał jednoręki Hurlok. Zamierzył się, celując w moje gardło. W tym momencie jego korpus przeszył bełt, to był pocisk z kuszy Varrika. Nie wiem kiedy i jak to zrobiłem, ale dobyłem przypasanego sztyletu i wbiłem w jego udo, następnie uderzyłem tam gdzie powinno być serce. Pomiot osunął się bezwładnie na ziemię.
- Niemożliwe! Ubił Hurloka! Może jeszcze coś z niego będzie!- wykrzykując zbliżał się do nas chwiejnym krokiem Oghren- Ziomkowie jesteśmy na miejscu.
Przed nami faktycznie majaczyły dwa wielkie posągi, a między nimi wejście.
-To Thaig Aeducana, zapraszam do środka, opijemy tę wspaniałą walkę.
Wciąż zszokowany ruszyłem do starodawnego miasta.
Dzięki za wszelkie gratulacje. No i nie powiem jestem zaskoczony, bo pisałem dla dobrej zabawy. :) już dawno nie miałem okazji zabrać się za jakieś opowiadanie.
Bardzo się cieszę, że autorka tak szeroko skomentowała pracę, przede wszystkim za cenne, krytyczne uwagi. Wiem co poprawić na przyszłość. ;)
A co do niektórych zaniepokojonych, spokojnie- jeszcze dwa wyróżnienia i nagroda główna w tym etapie. Więc wasz niemłodzieżowe, dojrzałe opowiadania mają wciąż szanse.
Pozdrawiam wszystkich konkursowiczów :)
Tamtego lata przyjmowaliśmy obelgi i błogosławieństwa z tą samą obojętnością. Maszerowaliśmy na północ, a wokół nas kraina obracała się w popiół.
Stepy Anderfels nic się nie zmieniły, dwie Plagi odcisnęły tu swoje piętno, pozostawiając to miejsce niemalże bez życia. Od Wędrujących Wzgórz dzieliły nas jeszcze przynajmniej cztery godziny forsownego marszu, dzień chylił się już prawdopodobnie ku końcowi; ciężko było to jednak jednoznacznie ocenić, gdyż niebo przesłaniał dym gęsty do tego stopnia, że cały czas panował półmrok. Gdzieniegdzie spośród rozpadlin skalnych buchały potężne jęzory ognia rozświetlając starodawny, ale obecnie już niemal zapomniany szlak.
To było moje pierwsze zadanie zlecone przez Inkwizytora, mieliśmy zbadać podanie spisane na starożytnym zwoju, sugerujące, iż za „poruszającymi się wzgórzami, daleko na północy, w świątyni Dawnych Bogów znajduje się artefakt dający kontrolę nad wszystkim co z Pustki pochodzi”. Wagę tej misji podkreślał fakt, że dowódca wysłał na nią aż trzech swoich zaufanych towarzyszy: Żelaznego Byka- nieustraszonego qunari, Vivienne- czarodziejkę z Orlais oraz Lelianę- dowódcę oddziału szpiegowskiego. Drużynę współtworzyłem ja i pewien elficki łucznik o imieniu Atargurth.
- Nie ociągać się!- krzyknął w moim kierunku qunari.
Łatwo mówić, ciężko było nadążyć za wielkimi krokami rogatego olbrzyma, które dla zwykłego człowieka były wręcz susami. Z tyłu, nieco za wszystkimi pozostałymi kroczył Atargurth, okryty szczelnie płaszczem, z kapturem zaciągniętym na głowę. Jego osoba intrygowała mnie najbardziej, rzekomo ukończył szkolenie na członka inkwizycji tydzień przede mną, powinienem go spotkać, jednak nie mogłem go sobie zupełnie przypomnieć, tak jakby w ogóle nie istniał.
Przez cały dzień nie napotkaliśmy żywej duszy, choć lepszym określeniem byłoby żywego stworzenia, bowiem ludzie i inne inteligentne istoty wyniosły się już dawno temu z tych rejonów. Było spokojnie, zbyt spokojnie, to sprawiało, że zaczynałem się nudzić.
- Wkrótce powinniśmy dotrzeć na miejsce- rzuciła, z lekkim uśmiechem na twarzy Leliana.
Chciała zdaje się powiedzieć coś jeszcze, ale nagle zamarła w bezruchu, w oddali dał się słyszeć odgłos jakby grzmotu, dopiero później zrozumiałem, że to był ryk. Nad nami krążył prawdziwy smok, pierwsza okazja by się wykazać i... pomścić mojego ojca.
Witam.
Jeśli ktos ma zarezerwowane Mass Effect 3 w eycji kolekcjonerskiej PC(w obojętnie jakim sklepie), a chciałby z tej rezerwacji/zamówienia z jakiejś przyczyny zrezygnować, to proszę o szybki kontakt: [email protected] lub GG 10542368.
Pozdrawiam
Damian
Mam pytanie. W internecie wyczytałem, że do gry jest niezbedne połączenie z internetem. Czy aktywacja poprzez internet odbywa się w czasie instalacji, czy też może po przy pierwszym uruchomieniu gry?
Wszyscy się śmieją a ja nie wiem o co chodzi? Czy ktos zyczliwy wytlumaczy? Tez chciałbym sie pośmiać. :)
Ja chętnie bym zobaczył coś związanego z questami. Dobrze by bylo dowiedziec sie cos z grubsza o fabule gry.