"Jezu, ludzie to tylko gra"
A Mein Kampf to tylko książka.
Podobnie jak ścięcie amerykańskiego zakładnika to tylko film w internecie.
Ogarnij się.
Ciekawe jak wyjdzie na tle Murdered: Soul Suspect, jakoś podobne mi się te gry wydają.
O właśnie, wymoczek strzelający serią z Saigi, nawet go nie bardzo przestawiło :D
http://www.youtube.com/watch?v=Oxbo-RhZyc8
Pamiętam, że jak strzelałem z amerykańskiego shotguna pump-action, to mnie po strzale omal nie wyrzuciło z budki, a ważę ze 2 razy więcej niż ten koleś :D
Głowę bym dał, że widziałem w akcji (na filmie, nie sensacyjnym :)) rosyjską odmianę "shotguna strzelającego seriami" i facet nawet nie trzymał kolby przy policzku. Potem to googlałem i widziałem jakieś nieziemskie systemu kompensowania odrzutu. Oczywiście zdążyłem już zapomnieć, jak się nazywa ten shotgun :D
Edit: UFFF, tak, SAIGA!
Przy Czacha Dymi popłakałem się ze śmiechu tak bardzo, że musiałem przestać oglądać.
Boli mnie brak Step Brothers na liście.
Nie wiem jakim cudem mogłem przegapić Anchormana. Nadrabiam!
Mi podeszła idealnie na 3-4 posiedzenia. To nie jest lepszy, większy FC3 (i bardzo dobrze, bo FC3 był za wielki), tylko posadzenie na tym samym silniku i z grubsza założeniach bardzo specyficznej gry w klimacie filmów sci-fi z lat 80-ych. Podobało mi się bardzo, czemu dałem wyraz na blogu, którego nazwa jest tu blokowana na wszelki wypadek ;)

Charakterystyczna poza Ciri (czy ktokolwiek to jest) nie mogła ujść Waszej uwadze, nie? ;)
Napisałem, że 2 miesiące to za długo :) Miesiąc praktyk byłby OK. A odnosiłem się wyłącznie do młodzieńczego przekonania, że firmie najbardziej się opłaca w kółko zatrudniać nowe osoby bez pensji.
Tak, oczywiście, bo przecież firma woli mieć bez przerwy niewykwalifikowanych pracowników, którzy nic nie umieją i inwestować czas w ich szkolenie w nieskończoność, masz rację... ludzie, myślcie, to nie boli.
graf_0 --> bardzo dobrze powiedziane. Próby damage control były, ale się szybko skończyły, a potem nastąpiła już eskalacja, mimo niewielkich błędów w początkowym poście.
Masakra, autentyczna masakra z najeżdżaniem na to ogłoszenie. Forma była luźna, bo firma chce stworzyć taki swój wizerunek i czepianie się, że napisali english i gadżety to ewidentne niezrozumienie założeń tego ogłoszenia. Teraz jak widzę Samuraii z Muve.pl próbuje to zażegnać i pokazać, że ogłoszenie powinno być poważniejsze... no cóż, jego wola, ale dla mnie ogłoszenie było całkiem OK.
Co do merytoryki... sam wiele razy robiłem wiele rzeczy dla wielu osób i firm za darmo, bynajmniej nie dlatego, że mam chorobę polegającą na kompulsywnym pomaganiu otoczeniu, ale dlatego, że wiedziałem (czułem, myślałem), że darmowa pomoc czy nawet praca może zaprocentować w przyszłości. I ani razu się nie pomyliłem.
Wszyscy, którzy spodziewają się "murzynienia" (bardzo nie lubię tego określenia, tak swoją drogą), mają jakieś przestarzałe pojęcie o pracy w firmach, zwłaszcza z nowych branż. Praktykant zawsze mocno wchodzi w struktury firmy, ludzie mu pomagają, bo wiedzą, że on im też pomoże. Nikt nie będzie przerzucał na niego swojej brudnej roboty z prostego, psychologicznego względu - żeby nie wyjść na nieroba i nie okazać się pracownikiem niepotrzebnym.
Jedyne moje zastrzeżenie to długość praktyk. Sądzę, że cztery tygodnie to okres optymalny na otrzaskanie się z tym, jak działa sklep internetowy od strony zwykłego pracownika.
Wrzucanie tego ogłoszenia na Wykop i pastwienie się nad nim to objaw nasilającej się choroby współczesnego internetu.
Generalnie powiedzenie "czynić coś lub czymś" to starość i żal ;) A ja powtarzam tylko to, co mi mówiła latami pani korektorka, z którą toczyłem boje dokładnie o te frazeologizmy :)
http://pl.wiktionary.org/wiki/czyni%C4%87
czynić -> kim? czym? -> mistrzem :)
Trening czyni mistrzem ;)
Każdy rip jest obcięty, koniec dyskusji :) Jak nie chcesz mieć bałaganu, to na upartego możesz wypalić obraz na płytce w formie obrazu właśnie, ale to jakiś kosmos :) Słowo, którego szukasz, to "siderzy" :)
"Trening czyni mistrza" to ciągle błąd :)
Mylisz się. Rip to okrojony full, a wypalanie i montowanie to czynności mające ten sam cel, więc nie ma sensu robić ich obok siebie. Aplołderzy w torrentach nie istnieją. Poza tym wszystko się zgadza ;)
I tak, dla mnie byłoby super, gdybyśmy wszyscy mówili tym samym językiem (niekoniecznie językiem Zamenhofa, bo brzmi jak włoski dla upośledzonych). Z Rosjanami jest TAK BLISKO do pełnego zrozumienia - co ciekawe ja rozumiem ich, a oni mnie w ogóle.
Lukowanie na coś jest zabawne, tak samo jak rosyjskie "prienajtowanie", które weszło do języka codziennego. Pozwolę Ci się domyślić, co oznacza ten czasownik. :) Poza tym akurat lukowanie stosuje się rzadko - zachodnia Polska mówi "sklej to", reszta kraju mówi "sprawdź to" i jest kewl ;)
A wyrażenie "ćwiczenie czyni mistrza" jest błędem językowym :D
Tak sobie żartujemy, a ja naprawdę lubię taką formę rozmowy. Oczywiście w branży, w której teraz siedzę, slang jest elementem nieodzownym wszelkich rozmów, chociaż sporą przeszkodą jest fakt, iż dwa kluczowe wskaźniki - ARPU i ARPPU - trudno odróżnić w mowie potocznej. Po polsku to pierwsze to swojskie "arpu" z akcentem na pierwszą sylabę, kłopoty zaczynają się z a-er-pe-pe-u. Po angielsku jest jeszcze śmieszniej, bo "arpu" wymawia się jako "ar-poo", a to drugie jako ej-ar-pi-pi-ju, dzięki czemu rozmowy czasami przypominają dialogi pomiędzy C3P0 a R2-D2. :D
Nowomowy nie znoszę w jednym wymiarze tylko - codzienności. Nienawidzę briefów, meetingów, briefingów oraz lunchy. Jak to powiedział mi ostatnio znajomy ze Śląska - "lunch to po warszawsku obiad". :) Natomiast w każdej specjalistycznej dziedzinie zapożyczenia z angielskiego są naturalne - i mamy doskonały przykład na to, co się dzieje, gdy naturalne być przestają. We Francji wszelkie elementy komputera i jego obsługi są ustawowo zdefiniowane po francusku, dzięki czemu mamy sytuację, w której komputer w każdym języku świata to komputer, kompjuta, komputerrrr i tym podobne, a po francusku - l'ordinateur. Czyli ordynator. Myszka, dyskietka, wszystko ma swoje lokalne nazwy, więc z Francuzami nie sposób się dogadać na tematy komputerowe, przepraszam, ordynacyjne.
A, i jeszcze prośba - przestań, naprawdę PRZESTAŃ wrzucać losowe słowa związane z piractwem, bo zęby mnie bolą nie od angielskich zwrotów, ale od ich bezsensownego wykorzystania. Skoro kolega zamontował obraz, to po pierwsze nie miał ripka, po drugie nie musiał go wypalać, a po trzecie aplołderzy na nic nie patrzyli, bo ich nie było (były co najwyżej sidy i piry, ale ani jedni, ani drudzy nie mieli pojęcia, co Twój kolega robił z rilisem).
Po co chciał ripować torrenta? Powinien był go odrarować. I na pewno potem nie mutować, zmutować mógł co najwyżej telewizor (a, przepraszam, "odbiornik telewizyjny"), żeby go nie rozpraszał.
A ja lubię zapożyczenia z obcych języków. Mówię kartofel zamiast ziemniak oraz kanapka zamiast pajda - dlatego też nie będę wykonywał dwumlasków orczykiem w okienkowym międzymordziu. Za to pędrak jako pendrive oraz laptok jako laptop używam na codzień, bo to zabawne.
Zresztą, co tu daleko szukać - smuggler zagubił się na forum dotyczącym cegłowania i nabłyszczania spryteli ;), a mi ostatnio zdarzyło się słuchać rozmowy ludzi grających nałogowo w Ligę Legend - usłyszałem o dżunglowaniu, kontrdżunglowaniu, szczytowo-torowaniu oraz karmieniu. Na szczęście po angielsku, bo inaczej umarłbym ze śmiechu. :D
Korzystam z 4sq jak wariat, zostawiam tipy, checkinuję się i zbieram punkty w rankingu. I faktycznie, mega-przydatna dla mojego potencjalnego mordercy jest informacja, że jestem na lotnisku albo w ZOO :P
Nie czytałeś PLAYa, ale nie pisz głupot przynajmniej - pismo nie zawierało tylko newsów i zapowiedzi z miesięcznym opóźnieniem, ba, powiedziałbym, że tego było najmniej, a najwięcej publicystyki najróżniejszych rodzajów.
Ja jako naczelny nie chodziłem pod krawatem, bo pracowałem w swojej pasji, a nie w przykrym obowiązku, do którego trzeba nakładać mundur. Podejrzewam, że smuggler ma tak samo w swojej pracy bycia naczelnym :)
mikmac --> uf, uspokoiłeś mnie. My aut i motocykli mamy dokładnie potrzebną ilość (jak również rat leasingowych i opłat), natomiast jeszcze parę lat i młodziak mi zacznie płakać o auto dla niego... :).
A już całkiem na serio - ja NIE ŻYJĘ na kredyt (to już oczywiście nie do Ciebie). Wszystko spłacam na czas. Wszystkiego mogę się pozbyć w momencie wystąpienia kłopotów. Natomiast zakładanie, że one nastąpią i w konsekwencji tego założenia nic nie robienie w kierunku zaspokojenia swoich hmmm... potrzeb, jest dla mnie niezrozumiałe.
Mieć "coś" to odprowadzać miesięcznie 930 złotych "ZUS-u" i nie móc się dowiedzieć, ile tej kasy w zasadzie się ma. I czy w ogóle jakąkolwiek. Ja się już nie łudzę, że ją kiedykolwiek zobaczę.
[3] - wytrzymał tak długo dokładnie dzięki temu, co Twoim zdaniem było przyczyną upadku.
mikmac --> ahaa, OK, rozumiem już. Policzyłem sobie właśnie, że u mnie wszelkie raty, spłaty i opłaty (czynsze, ubezpieczenia etc) zabierają mi ponad 30% zarobków, damn it :) Ale samochód TAAAAKI ŁAAAADNY :)))
Karrde --> było to przecież omawiane już wyżej. Mieszkanie 100m wynajmę za 4-5k, z tego zostanie mi 2k na ratę i 2-3k na wynajęcie czegoś mniejszego. Naprawdę nie mam tych pieniędzy i tak strasznie ryzykuję...?
Pracowałem na Domaniewskiej w Trinity III i jechałem tam średnio 50-55 minut w zeszłe lato rano. Powrót to ~45 minut jak się nagięło przepisy.
No bywało, że się jechało godzinę, to prawda, ale to jednak nie CENTRUM, nie uważasz? ;) Oraz średnia mi wychodziła niższa, ale ja tam pracowałem przed zamknięciem wyjazdu z Suwak na Marynarską, które zawsze mocno odsączało to piekło, które teraz tam się toczy rano i wieczorem. :)
Lookash
Nie rozumiem, jak ty liczysz. W okolicy 50 roku życia ty dopiero spłacisz pewnie swój kredyt, czyli ja zaoszczędzę w 2-3 razy krótszym czasie. Chyba, że ty swój kredyt spłacisz dopiero w okolicach 80-100 roku życia. Pierdoły gadasz, jak z tymi czasami dojazdów.
Posłużmy się MATEMATYKĄ. Mieszkanie kosztuje 4500 za metr, 100 metrów, potrzebuję 450k, żeby je kupić. Yikes! Wezmę kredyt! Zaczynam płacić ratę 2k (inną płacę, ale mniejsza z tym) i jednocześnie mieszkać. Mieszkanie przez 6 lat zyskuje na wartości niemal trzykrotnie, moja rata nie jest uzależniona od ceny rynkowej mieszkania, tylko jego zakupu. Mieszkam sobie od sześciu lat i dość mi ciepło z tym wzrostem wartości inwestycji.
Teraz Ty: mieszkanie kosztuje 4500 za metr, 100 metrów, potrzebujesz 450k, żeby je kupić. Yikes! Zacznę odkładać! Zaczynasz odkładać 2k na koncie. Po 6 latach masz na tym koncie - w00t - 144k złotych! To starczy już na 30% mieszkania! Chociaż nie, mieszkanie podrożało przez ten czas trzykrotnie... Podsumujmy: nie mieszkasz i uzbierałeś nie 30% wartości mieszkania, tylko jakieś 14% wartości mieszkania. Czyli jeszcze tylko sześć razy tyle (36 lat) i już po 42 latach oszczędzania możesz się wyprowadzić od rodziców!
Wybacz, naprawdę nie znajduję sensu w Twoim rozumowaniu poza niezrozumiałą dla mnie kompletnie histeryczną awersją do ryzyka. Dopuszczam też myśl, że jak wiele osób "tym kur*om bankowcom nie będziesz płacił", ale wtedy nie jęcz.
Górczewska do okolic Leszna też jest w miarę przejezdna, a problem zaczyna się przy Okopowej, gdzie również sój wylot ma Wolska. Pierdoły gaadasz, że głowa mała.
Chwila na skrzyżowaniu z Towarową i dalej jest już luźno aż do Al. Niepodległości (która dzięki nieistnieniu Ronda ONZ pozwala na szybkie objechanie centrum od tej strony, od której trzeba). Serio, jeżdżę tak często rano, raz koło 8 z groszami, raz koło 9 z groszami i na bank 40 minut mi to nie zajmuje. Oddam honor jednak, dla mnie "centrum" to raczej północne Śródmieście niż Plac Zbawiciela.
Tramwajem w życiu chyba nie jechałeś, 26 ze skrzyżowania przy Ratuszu Bemowo dojeżdża do Feminy w pół godziny, a gdzie jeszcze stamtąd do Centrum. Plac Zawiszy od Okopowej leży w podobnej odległości, więc jeszcze raz, gdzie te 15 minut?
No na litość boską, do Centrum spod Feminy jest JEDEN przystanek, a potem wsiadasz w metro i śmigasz like a boss. A Plac Zawiszy to nie jest Centrum, tylko Ochota. Na Ochotę jeździ się kompletnie inaczej.
Tacy ludzie (może poza klepaniem kodu) nie mają szans na 3.5k na start, no fucking way.
Wobec permanentnego braku programistów (pracuję w firmie technologicznej) i jakichkolwiek inżynierów (mój ojciec pracuje w budowlance) I call bullshit.
smugg pisał o tym, gdy ktoś kupił mieszkanie w dobrym momencie. Ja kupiłem po 4500 (wtedy wydawało się to górami złota), teraz na moim osiedlu chodzą po 10-11k. Więc może i tak, miałem szczęście, i jak coś mi się pogorszy, to wynajmę i schowam się w mniejszym, płacąc ratę - ale to jest moja inwestycja właśnie i moje ryzyko. Gdybym go nie podjął, cały czas jak Lookash zbierałbym te 2k na konto i wciąż byłoby mnie stać na dokładnie tyle samo metrów, niezależnie od odłożonej sumy :D
Cubituss -- Mieszkanie będzie twoje (czytaj niezagrożone niczym) za lat -dziesiąt. Rata w granicach 2k to mega rata. Rozumiem, że gdybyś zarabiał 3.5k to byś również nie czuł żadnego obciążenia? Ile ty zarabiasz, że dla ciebie położyć 2k miesięcznie to jak splnunąć? Możemy zacząć rozmawiać nie o pinglarskich programistach, a o typowym człowieku, który na starcie może pomarzyć o pensji poziomu 3k?
Możemy, to zaczynajmy: nie jestem programistą.
Argument o dawani bankowi 2-3 razy tyle to bzdura? Ja nie piszę o rachunkach ekonomicznych banku, ja piszę o tym, że mieszkanie z dupy nagle kosztuje 2-3 razy tyle,
A ja pisałem, że nie z dupy i że ma to swoje uzasadnienie.
dlaczego inni mają wyznawać tą samą filozofię zarobionego konsumenta, jakim jesteś?
Bo to moim zdaniem dobra filozofia. Obracając pytanie - czemu mam jęczeć, że jest źle?
Jeśli człowiek odkłada, to musi odłożyć 2-3 razy mniej niż wychodzi ze spłacania rat. Kminisz już sekret oszczędzania, a nie płacenia rat? Jeśli masz problemy z matematyką, to płacąc raty 1.2k to płacisz je 2-3 razy dłużej niż odkładając 1.2k miesięcznie.
Ignorujesz całkowicie czynnik czasu, nie wiem czy świadomie czy nie, ale odkładanie przez xx lat na mieszkanie oznacza, że wyprowadzisz się od rodziców w okolicach pięćdziesiątki. Powodzenia.
Snakepit --> W porannych godzinach szczytu z Bemowa (i to z osiedla Górce, tuż koło Woli a nie ze Starego Bemowa czy jeszcze skądś) do Centrum (Pl. Konstytucji) jadę 40-50 minut samochodem. Autobusem jeszcze bez bus pasa ponad godzinę się jechało. Bez korków z Bemowo-Górce do Pl. Zawiszy jedzie się 20 minut a korki są prawie zawsze na Prymasa Tysiąclecia lub na Towarowej.
Dlatego jeździ się Wolską. Ale jak musisz przebić się przez Górczewską to faktycznie może to zająć więcej (ale w 50 minut Ci nie uwierzę, tyle to nawet nie jeździłem na Domaniewską). Do centrum jeżdżę z Nowego Bemowa Maczka -> Powązkowska -> Al. Niepodległości, odkąd zamknięta jest Świętokrzyska, to na Npdl jest pusto.
Nie wiem skąd masz te "dane" po 10-15-25 minut. Ja codziennie jeżdżę na Zawiszy, co parę dni na Konstytucji i zwykle są to prędkości rzędu 60-70km/h i najkrótsze trasy.
Ooooj, a tak Ci dobrze szło i popłynąłeś :( W weekend 70 km/h rozwijasz na Prymasa (można 80 km/h), wcześniej tyle samo jedziesz Górczewską (minus światła), potem w lewo na Rondzie Zesłańców i już jesteś na Zawiszy. Jeśli zajmuje Ci to 40 minut, to żyjemy w innych światach pod względem relatywizmu czasu i przestrzeni.
Lookash --> jaki kamień u szyi? Taki, że mam swoje mieszkanie i ratę w granicach 2k zł? Faktycznie, koszmarny kamień :). Pracę można stracić, życie można stracić, nogę można stracić, różne rzeczy można stracić, natomiast zakładanie odgórne, że tak się stanie, jest idiotyczne.
Argument o tym, że "bankowi się oddaje 2-3 razy tyle, ile się wzięło" to już jakieś antylichwiarskie bzdury, wybacz. Bank zamraża kupę kasy na kupę lat, trudno, żeby robił to charytatywnie, nieprawdaż?
Oczywiście, że najlepiej jest odłożyć, natomiast widzę tu jakiś niezrozumiały dla mnie kontrast - z jednej strony płacze, że kogoś nie stać na ratę 1200 złotych, a z drugiej sugerowanie, że należy odkładać... gdy człowieka stać na odkładanie, to wtedy rata 1200 zł jest pomijalna, więc rada jest redundantna :)
Z Bemowa do centrum jedzie się 8-10 minut samochodem, 15 minut autobusem/tramwajem, maks 25 w godzinach szczytu.
Płakanie, że nie chce się brać kredytu, bo można przecież stracić pracę, to jakiś absurdalny spadek komunistycznego systemu myślenia "praca jest dla każdego, nieważne, że nic się w niej nie robi". A jeśli nie inwestowało się w siebie, to pretensje należy mieć... tak, do siebie właśnie, a nie do systemu.
Spłacam co miesiąc ratę kredytu i będę ją spłacał jeszcze -dziesiąt lat. So what?
Reformy są potrzebne, tak, ale podnoszenie wieku emerytalnego to takie "najmniejsze zło" - rolnicy się nie wkurzą za bardzo, górnicy się nie wkurzą za bardzo, a my udamy, że coś zrobiliśmy dla ratowania systemu (który z czysto matematycznego punktu widzenia MUSI upaść i żadne zaklinanie tego nie zmieni). Mirencjum tak czy owak dostanie emeryturę niższą niż miał dostać (o ile w ogóle jakąkolwiek).
Państwo zamiast kultywować system wymyślony na potrzeby młodego społeczeństwa (pruskiego z tego co pamiętam) powinno zabrać się za wszystko od drugiej strony, czyli sprawiania, żeby było jak najwięcej obywateli, zadowolonych i płacących podatki (i ZUS). W moim świecie (a zajmuję się częściowo grami sieciowymi free2play) ma to idealne przełożenie - im mniej rejestracji, tym mniejsza konwersja (z grających na płacących), więc tym mniejszy wynik. Jeśli miałbym zabrać się za poprawianie wyniku, to raczej skupiłbym się na rejestracjach, a nie na zwiększaniu cen wewnątrz gry :)
Cóż, prowadziłem segment tych growych pism przez chwilę (nawet więcej niż chwilę), więc sentyment mam ogromny i mi szkoda. Ale rynek printowy zmierza ku zagładzie (netowy też moim zdaniem, ale to temat na inną rozmowę), więc cóż robić.
rzaba --> kierowałem się ceną tutaj (http://www.kross.pl/pl/2012/mtb-xc/level-a6), ale faktycznie można go znaleźć taniej. Kelly's mogę wziąć w zasadzie od ręki w sklepie 200 metrów od domu za 2,6k. Ne wiedziałem tylko, czy ten powietrzny amortyzator to dobry czy niedobry wynalazek.
rzaba, Kłosiu, Shifty --> bardzo dziękuję za porady, byliście mega-pomocni.
rzaba, w niższej cenie (i podobno na lepszym osprzęcie - sam oceń) od tego A6 jest rower o jowialnej nazwie Kelly's Magic Master (nie chcę wiedzieć, co spożywali podczas wymyślania jego nazwy). O tutaj specka: http://www.rowerzysta.pl/mtb/rower-gorski-kellys-magic-master-2012.html
Jest w tym rowerze coś sprawiającego, żeby się go bać?
Jj --> jestem niecierpliwym laikiem. :) Zdecydowanie gotowiec. Wszystko w Decathlonie się trzyma, ktoś mi kiedyś pisał, że te ich rockridery są dobre jak na swoją cenę. Jedyne co rozwaliłem to hmmm... mocowanie kierownicy wewnątrz ramy, jakieś łożysko w środku or sth (korzeń zaatakowałem za mocno).
Shifty --> dzięki wielkie, widzę, że polecali Ci też unibike evo, a tutaj z kolei ja przegryzałem się przez dyskusję "unibike evo czy może cube v-brake" i tam zdecydowanie wskazywano na tego drugiego. Pewnie będzie jak zwykle, czyli pojadę do sklepu, kupię coś i będę zadowolony przez najbliższe 4 lata :D
Hej,
na bank lubicie takie pytania, ale i tak zapytam ;) Otóż mój leciwy dekatlon rokrajder wydał ostatnie tchnienie i postanowiłem się przesiąść na coś lepszego w granicach 2,5k zł. Kolega rowerzysta poleca mi (ogólnie jako markę) rowery Cube, natomiast nie wykluczam, że się myli ;) Czy jest jakiś "uber-najlepszy rower w cenie do 2500 złotych i jak tyle masz, to bierz właśnie ten"? Dodam, że zastosowanie jest leśno-miejskie, ale lubię jeździć z mordą na kierownicy i dupą w górze, więc zdecydowanie potrzebny mi rower krossowy.
Jeśli ktoś może pomóc, będę bardzo wdzięczny. Również za odpowiedzi "czego nie kupisz za 2500 zł, to będzie tak samo beznadziejne/średnie/świetne".
Yancy, akurat nie do końca się do Ciebie odnosiłem :) Z procencikami dziwna sprawa - mi spada po 1%, może coś się popsuło przez awarię XBLA (zgaduję, nie wiem na czym grasz). Chodzi mi wyłącznie o to, że powinniśmy już przestać traktować multi jako "nadbudowę" do gry - tak samo jak przestaliśmy uważać za taką nadbudowę statystyki broni i postaci tudzież wybory dialogowe. ME3 stara się tak delikatnie to multi wprowadzać jak to tylko możliwe, a i tak wszędzie czytam, że to "skandal" i że "od razu ocena o jedno oczko w dół za takie akcje". I przecieram oczy ze zdumienia.
Llordus --> aby wymaksować wskaźnik procentowy należy wygrać wiesz ile meczy na najniższym, brązowym poziomie w multi? Szesnaście. Oznacza to (załóżmy - niekorzystnie dla mnie - że przegrywasz 25% meczy i że nie dostajesz za to żadnych procencików), że musisz rozegrać 20 meczy po 20 minut, czyli poświęcić na multiplayer 400 minut - 6 godzin i 40 minut. Moim zdaniem to jest tak mało, że nie ma sensu o tym rozmawiać. Zwłaszcza, że do perfect ending nie musisz mieć 100% i jeśli byłeś naprawdę dokładny w singlu, to na dobrą sprawę wystarczy Ci mnożnik 60% - czyli trzy - TRZY wygrane mecze są Ci do tego potrzebne.
No i nie zapominajmy, że wymaksowaną postać z multi (a maksujesz ją mniej niż te prawie 7 godzin) wysyłasz do singla i rośnie Ci ten drugi wskaźnik :)
Procenciki opadają w tempie 1% na dzień. Ja mam obecnie 90%, bo lubię hordę, pykam sobie jeden meczyk dziennie od paru dni i jakoś tak urosło.
Śmieszy mnie to płakanie na tryb multi/coop. Narzekanie na "konieczność" grania w multi, bo CHCECIE grać w singla... no popatrzcie, a ja CHCĘ grać w czystą strzelaninę i nie wiem czemu ktoś mnie zmusza do inwestowania w jakieś głupie skille jakimiś głupimi punktami... :)
BioWare zrobiło coś bardzo innowacyjnego i mam nadzieję, że to będzie nowy branżowy trend - więcej na zagraconych się zresztą wywnętrzam na ten temat.
Jeśli ktoś NIE CHCE grać as intended, to niech sobie obejrzy perfect ending na YT i nie lamentuje.
Jeden lubi skromnie
Drugi lubi przepych
Temu drugiemu bliżej jest do mnie
Niestety.
;)
Milka --> ale to, co Ty odczytasz za panoszenie się, dla mnie może być normalnym zachowaniem przecież. Gdzie leży granica między agresywną demonstracją własnego bogactwa, a po prostu wygodnym używaniem pieniędzy?
Milka --> nie rozumiem dlaczego moje wystawne życie (załóżmy, że takie mam - może mam, może nie mam) ma kogokolwiek obchodzić. Mam ochotę kupić sobie złoty zegarek z brylantami? Moja sprawa... na dodatek zwróć uwagę jednak, że masa bogatych ludzi zachowuje się jak totalne lumpy - chodzi w brudnych dresach i sprząta dom raz na dwa miesiące. Mnie ci drudzy denerwują znacznie bardziej, bo nie potrafią się cieszyć pieniędzmi, a do tego pieniądze służą właśnie, gdy już oczywiście zaspokoisz nimi podstawowe potrzeby.
Marudy marudzące na zbyt niski poziom gotowości galaktycznej i jednocześnie posiadające modny sprzęt na systemie iOS spieszę poinformować, że dzisiaj aplikacja Mass Effect Data Pad jest za darmo. Spinamy ją z kontem, na dzień dobry dostajemy +1% gotowości, a potem już oramy prościutkie misyjki "wyślij stateczek i poczekaj 6 godzin" w zamian za gotowość właśnie.
gehenna --> tylko że ten Anglik czy Niemiec, którym się tak zachwycasz, parę pokoleń wstecz miał posiadłość ziemską z tłumem niewolników (wówczas nazywanych inaczej), a chłopu za kradzież osełki masła jego prapradziadek odcinał rękę... Jeśli zaczniemy się zastanawiać nad tym, skąd się biorą wielkie fortuny, to zawsze znajdziemy coś takiego. No, prawie zawsze, bo niektórzy po prostu mieli genialny pomysł i idealnie trafili w swój czas, ale takich ludzi jest promil.
Orrin --> mnie wkurza co innego w internecie - straszliwa polaryzacja. Naprawdę dobrze znam się na grach, tak rpg, jak i strzelaninach, i mam prawo mieć o ME3 swoje zdanie. Natomiast nie mogę - mogę albo być "debilem co nie zrozumiał zakończenia", albo "fanbojem, który nie widzi żadnych wad". A już tak całkowicie offtopic, to nie uważam, żeby ta gra była naprawdę dobra, tak jak piszesz.
W Polakach najbardziej denerwuje mnie uogólnianie (<- pun intended).
Warszawa - śmierdzi! Kraków - chamy! Bogaty - złodziej! Ładna - dziwka! Ale z drugiej strony biedny - niedorajda! Brzydka - nie dba o siebie! I tak dalej.
Przyczyn upatruję w fakcie, że nie lubimy się uśmiechać i zawsze wszystko bierzemy na serio.
Owszem, jest najlepsze - i dużo gorsze niż u konkurencji z tej samej jakościowej (w założeniach) półki.
Gwarantuję Ci, że gdyby ME3 wyszło, powiedzmy, za pośrednictwem Koch Media, oceny byłyby bliższe rzeczywistości. Nie mówię nic o teoriach spiskowych (ponieważ nie ma spisków, o czym trąbię od lat), jedynie o entuzjaźmie recenzenta, który w tym przypadku powinien był zostać utemperowany przez ogarniającego redaktora.
Gra mi się podoba. Gram sobie w nią. Każdy element ze składowych zasługuje na jakieś 6/10 (fabuła, sposób jej prowadzenia, narracja, rzeczy do roboty poza mainquestem, aspekt erpegowy, jakość strzelania), natomiast po złożeniu tego wszystkiego do kupy dostałem solidne 7,5/10 - efekt masy, że tak powiem :D. Gra jest spoko, najgorsza z serii, oceny wynoszące ją pod sufit są efektem przesadnego entuzjazmu recenzentów AMAGAD MASEFEKTCZY RIWIU KOPI GRAM! Następnego "RPG" (cudzysłów zamierzony) od BioWare nie kupię, bo są zbudowane z marketingu.
Słuszna uwaga tam powyżej o kroganach i salarianach - po co się starać i wybierać, skoro w obu ścieżkach i tak i jedni, i drudzy nas wesprą.
Natomiast pomysł pompowania zakończenia singla multiplayerem uważam za udany.
Więcej na zagraconych jeśli ktoś ciekaw głębszych uzasadnień.
Racjonalizuj chodzenie do pracy jak chcesz, ale ja, gdybym tylko mógł, nie wychodziłbym z domu :) Praca to narzędzie, nie cel sam w sobie, mam dużo innych ciekawych zajęć, którym mógłbym się oddać, siedząc w domu z dziećmi :)
No więc właśnie o to chodzi, co pisze yasiu - moje dzieciaki nie chodziły do żłobka, ale codziennie siedziały po x godzin na dworze, chodziły w odwiedziny do znajomych maluchów i tak dalej. To jest przewaga bloków nad domkami (intuicyjnie czuję, że narzekający na brak socjala u dzieci mieszkają właśnie w willach, nie w mieszkaniach).
Mam przyjaciół, którzy mieszkają w domku i po prostu musieli dzieci powysyłać gdzie się dało, bo nie miały żadnych interakcji społecznych z nikim (bardzo nowa "ferma domków"). Natomiast w moim przypadku dzieciaki miały non-stop kontakt z rówieśnikami. Oraz uważam, że możliwość obcowania z mamą przez większość dnia (tak, taki mamy model) tylko im pomaga w kształceniu empatii, a to dla mnie niezmiernie ważne.
Pisałem głównie o żłobku (fakt, na początku mnie poniosło i napisałem o przedszkolach). Moje dzieci do przedszkola chodziły oczywiście. Nie jestem jakimś amiszem :D
Kilerów 2 to była komedia? I to dobra? A to dobre, że tak powiem.
W kategorii komedii romantycznych z ostatnich czasów dobrze wspominam Listy do M. W kategorii komedii rubaszno-filozoficznych nie ma sobie równych Koterski. W kategorii komedii prymitywnych - Lubaszenko (Sztos i Chłopaki, potem równia pochyła).
Kilerów 2, no naprawdę...
Nie piszcie plz głupot o fantastycznym wpływie żłobków i przedszkoli na rozwój dzieci. Dziecko potrzebuje się mnóstwo przytulać i trochę socjalu, a nie mnóstwo socjalu i trochę się przytulać. Pisanie o tym, że niańczone dzieci nie nadrobią zaległości (w rozwoju zachowań społecznych) to kompletny megarotfl.
Posłużę się przykładem: mam dwójkę dzieci. Oboje wychowywani w identycznych warunkach (nieważne jakich, ważne, że identycznych). Oboje są KOMPLETNIE inni motorycznie, socjalnie, empatycznie, nawet inne podejście mają do porządku vs bałaganu.
A prywatnie uważam, że oddanie dziecka do żłobka to przykra i w niczym mu niepotrzebna konieczność ekonomiczna, i współczuję yasiowi, czy tego chce czy nie.
TV HD czy SD? Jeśli SD, to tylko plazma, a jeśli plazma, to tylko Panas (w tej cenie, rozmiar dostaniesz znacznie większy). Jeśli wyłącznie TV HD _możesz_ rozważyć LCDka jakiegoś, ale nie znam nikogo, kto ogląda wyłącznie 1080p...
Zgodnie z tym, co mówią mi liczni i niezależni od siebie znajomi Rosjanie, u nich Putin to tak jak u nas Tusk - głosowanie na najmniejsze zło.
Bardzo mi się podobało to, co zrobił CeZik z tymi wywiadami. Oczekuję na miksy polityczne teraz, z tą śpiewną intonacją sami się proszą.

Teraz widać, kto jest turystą, a kto z nosem w ziemi człapie za rodzicami :D Serio, jak można pomyśleć cokolwiek INNEGO niż katedra?
"Cztery domki na krzyż i replika Notre Dame w Tristram, zwiedzajmy studnię i karczmę!"
Katering w przedszkolu to pomyłka, mówię to jako rodzic jednego dziecka po przedszkolu i jednego podczas. Panie kucharki gotują, dzieci jedzą. Katering przyjeżdża, wszystko zimne, dzieci nie jedzą. Nuff said.
Atrakcja turystyczna maleńkiej wioseczki, tyle samo liter co KARCZMA... no ja bym obstawiał coś, co się zasadniczo ZWIEDZA, ale ja truskawki cukrem sypię...
[edit, bo nie doczytałem do kiedy trwa konkurs]
@Ogarniacz -> rywalizacja, progress i skill to są trzy wyznaczniki gry MMO, nie singlowej. D3 jest bardziej grą single niż MMO, achievy też są bardziej dla singli niż mmowców, chociaż zgodnie z teorią Bartle'a istnieje grupa graczy MMO, która stawia sobie za cel "osiąganie celów" (achievers). Pozostałe grupy to socializers, killers i explorers, Ciebie umieściłbym na podstawie tego, co napisałeś, w killersach z wektorem do achieversów. Czy współczuję Ci z tego powodu? Nie, nie mam czego współczuć ani wartościować. Matt jest czystym achieversem, ja jestem explorerem z wektorem do achieversów. Wszyscy marnujemy czas dokładnie tak samo, o ile rozrywka jest marnowaniem czasu.
@Ogarniacz --> ludzie grają w gry z różnych powodów. Nie wiem czemu niektóre z tych powodów mają być bardziej żenujące od innych. Ja tylko piszę, na ile beta wystarcza, jeśli ktoś gra dla osiągnięć, to wszystko. Prywatnie uważam granie dla achievementów za konkretną frajdę i wielkie wyzwanie (1000/1000 w CoD4 to było COŚ!), bo taki styl rozgrywki sprawia, że wyciskam z tytułu ostatnie soki, przy okazji odkrywając masę rozmaitych rzeczy i uwalniając endorfiny do organizmu. Z drugiej strony dla odmiany uważam, że ci, którzy grają "dla fabuły" lepiej zrobiliby czytając pierwszą z brzegu książkę, bo pod tym akurat względem gry totalnie klęczą.
@Ogarniacz --> dostęp do bety mam, wiem ile w nią grałem, wiem jakie są achievementy, wiem ile czasu trzeba na nie poświęcić, wiem jak bardzo wiele ludzi gra dla achievementów (i nagród jak mniemam na profilu Battle.net, sam się zastanawiam, czy nie przyorać trochę). Ty, jak widzę, nie wiesz kompletnie nic, ale i tak postanowiłeś coś napisać.
Zmień status w aplikacji GG w iPhone'ie. Tak, zmień status, zamiast zamykać aplikację, tudzież przed jej zamknięciem. Podziękuj Apple'owi za brak obsługi funkcji "on_app_close".
Ma-sa-kra, macie okazję dostać coś naprawdę fajnego (i co starcza na dziesiątki godzin jak się wkręcicie, bo achievementów w grze jest cała masa), a zamiast się postarać, wolicie marudzić, że się nie opłaca wysiłek... NIEWIERZEŻETOWIDZE...
Przypominam tak kontrolnie (bo dzisiaj to mi było potrzebne), że zabronioną w czasie ciszy wyborczej agitację polityczną ustawa określa jako nakłanianie do głosowania na konkretnego kandydata lub na konkretną opcję polityczną. Nie wolno też podawać nawet orientacyjnych wyników sondaży (żadnych, nawet exit pollsów) i za to kara jest najdotkliwsza.
Nie zgadzamy się w fundamentalnej roli państwa zatem. Jako rodzic oczywiście dbam o swoje dziecko i jego rozwój, natomiast jeśli państwo decyduje się mi zabierać je codziennie z domu na kilka godzin, to oczekuję, że będzie robiło z nim coś pożytecznego. Nie robi.
eJay, jeśli na WFie dzieci dostają piłkę na zasadzie "a teraz sobie pograjcie", to nie ma się czemu dziwić, że w wieku 12 lat nie potrafią zrobić fikołka. Trudno obarczać całą winą rodziców, bo równie dobrze moglibyśmy zamknąć szkoły powszechne i nakazać samodzielną naukę w domu. Mój młodziak chodzi i na obśmiewane przez Ciebie karate, i na piłkę nożną (mam takie boiska pod oknami, że nie wypada inaczej), ale w zeszłym roku było gorzej. Czemu? Bo pierwsza klasa podstawówki nie miała zajęć na ósmą rano, tylko na jedenastą z ogonkiem, więc po lekcjach było już ciemno i późno. A zajęć porannych po prostu nikt nie organizował.
My point is - za łatwo zrzucasz winę na rodziców, państwo powinno też swoje trzy grosze dołożyć do prawidłowej edukacji swoich przyszłych podatników. Również sportowej, to co jest teraz to śmiech na sali.
Jak w każdym kraju świata. Masz jakieś przemyślenie na ten temat, czy po prostu teraz piszemy niezwiązane z niczym zdania?
Tak tak, przerabiałem to już, "psychopata broń znajdzie", "kobieta swoim ubiorem zachęca do gwałtu" i tego typu podobne argumenty :) Co do uczulenia na mnie drogi keeveeku, to pracowicie je demonstrujesz na moim blogu, więc nie jest dla mnie zaskoczeniem.
Argument eJaya do mnie przemawia na poziomie statystycznym, natomiast ciekawi mnie jeszcze jedno, czyli liczby bezwzględne, nie procentowe (które zawsze mówią mniej) - ile jest tych killsów w UK, a ile w US?
PPS, jeśli ktoś to czyta i nie na temat w ogóle - kto może zmienić mi customa? Thx.
O_O. Twierdzisz, że liczba strzelanin/masakr w USA nie pozostaje w żadnej korelacji z (w miarę) powszechnym dostępem do broni w tym kraju?
Jak pisałem, nie znam motywów. Dlatego też żadnych nie odrzucam, nawet tych, które wydają się śmieszne fanom gier komputerowych.
eJay --> co zatem ma cokolwiek wspólnego ze zbrodnią? Bo ustaliłeś już, że nie gry i nie dostępność do broni, więc co?
Zaraz dojdziesz ad absurdum, czyli że nic nie miało z tym niczego wspólnego. :)
piokos --> to jest insza inszość, masz rację. W Australii po tej masakrze zmieniono przepisy dotyczące dostępu do broni (ten Forrest Gump z Port Arthur kupił legalnie FN-FALa i AR-15)
Serio nie rozumiem takiego histerycznego obśmiewania teorii, że gość w MW2 coś znalazł, czego my nie znaleźliśmy. Uważam, że nie wiem, co się może wydarzyć w chorej głowie, więc nie wiem czemu miałbym odrzucać hipotezę "facet tłukł cywili na lotnisku, więc pomyślał, że pozabija też cywili na wysepce".
Przypominam, że człowiek, który dokonał masakry w Port Arthur w Australii (polecam lekturę na Wiki, dość wstrząsające) zrobił to pod wpływem... drobiazgowych relacji telewizyjnych z analogicznej masakry w Szkocji bodajże. Fakt że był debilem (60 IQ) wiele tu nie zmienia.
"Gry to żaden zapłon, magiczny rodzaj hipnozy, ani tym bardziej emocjonalna iskra"
Naprawdę to napisałeś? Nie wierzę.
Obaj doskonale wiemy, jak bardzo można się przy grze zapalić, wkurzyć i w krytycznym wypadku rozpieprzyć pada o ścianę, serio sądzisz, że nie istnieje ktoś, komu się od tego przestawi pstryczek w głowie?
Jeśli naprawdę jednak w to wierzysz, liczę że na GOLu nigdy więcej nie będzie wiadomości o tym, że ktoś umarł przy graniu w WoW-a, bo zgodnie z Twoimi słowami jedno nie miało nic wspólnego z drugim.
Radzę się z psychologicznymi wyjaśnieniami nie-psychologom powstrzymać. Sam psychologiem nie jestem, ale nie trzeba nim być, żeby zobaczyć, jaki gry potrafią mieć wpływ na mniej odporne głowy. Napisałem kiedyś, że MW2 niepotrzebnie zawiera poziom z własnoręcznym atakiem terrorystycznym na lotnisko, bo komuś się coś może w dyni przestawić...
Goomich, już to kiedyś gdzieś pisałem - szczerze wątpię, czy QA i optymalizacja pożera 30% końcowej ceny gry, a tyle właśnie (10-20$) trzeba oddać MSowi, czyli właścicielowi platformy. Bardziej opłaca się zatem chrzanić Xboxa i pisać gry na PC, co, jak już mówiłem wyżej, demontuje plotkę od strony biznesowej.
Drau, o to mi chodziło dokładnie. Będzie obsługa Kinecta w Win8, nie będzie emulacji gier - MOŻE poza XBLA jak piszesz.
Emulacja, z tego co pamiętam, wymaga około 10-krotnie mocniejszego sprzętu niż emulowany.
Czyli MS po wypuszczeniu Kinecta i ostrym zwiększeniu sprzedaży X360 postanowił go uwalić? Dobre sobie.
Ktoś tu mądrze napisał, że w każdej plotce jest ziarno prawdy. I w tej też jest. Skoro Live na Windows 8, to czemu nie obsługa Kinecta przez PC?
Mocno wątpię w sensowność tego pomysłu. Skoro EA oddaje na Xie MS-owi całkiem spory procent zarobionej przez siebie kasy, to jaki byłby w ogóle sens robienia gier na Xa, skoro odpalałyby się na platformie, gdzie tenże procent wynosi okrąglutkie zerio?
Jeśli 500 pln za obiad dla czterech osób to dla Ciebie histerycznie dużo, to znaczy że nie powinieneś wypowiadać się w wątku na temat restauracji i restauratorów. Taka uwaga okolicznościowa.
LOL@ wyśmiewanie czterdziestoletnich biznesmenów :D I odczepcie się od Platinium :D
FanGta --> upchnęli nagrania animacji twarzy. Nic więcej.
Odnośnie samej gry, to niestety zaczynają się (w połowie wydziału zabójstw jestem) pojawiać przykre dziury logiczne. A dalej jest podobno gorzej, zobaczymy.
Ja tylko powtarzam - obstawiam, że do cieszenia się z LA Noire nie wystarczy nawet perfekcyjna znajomość angielskiego.
Najprędzej obstawiam (poza oczywistym Lego HP 5-7) Lego Toy Story - trzeba pamiętać, że TT jest własnością Warnera, a dwie ostatnie gry to outsource (LSW3 dla Lucasa i LPotC dla Disneya). Teraz przyjdzie kolej na coś z "własnej" stajni, czyli Lego HP 5-7 (nie wiem czemu jeszcze nie jest zapowiedziany), potem Lucas z LSW4 (akurat będzie na premierę SW na BluRayu), a potem Disney z Lego Toy Story.
Jeśli miałbym głębiej fantazjować, to Lego PotC to nieco przerobieni (klockowi) Lego Pirates, gdyby podobnie podrasować klockowe Lego Castle, to wyszedłby z tego Władca pierścieni. Czyli następne warnerowe Lego to Lego LoTR :)
Oczywiście powyższe dywagacje mogą być kompletną bzdurą :D
Pamiętając swoje męki z Black Dahlia (filmem) w oryginale, jestem pełen obaw odnośnie tego, czy ktoś, kto średnio mówi po angielsku w ogóle zrozumie o co chodzi w LA Noire.
Nie, nie mam problemów z angielskim, mam problemy z amerykańskim slangiem policyjnym z Los Angeles z lat 30 zeszłego wieku :)
Co za różnica kto w tym płaszczu się wspina...
Mnie martwi Konstantynopol - wzorem Brotherhooda jedno miasto tylko znów będzie...? Wolałem dwójkę, ta Florencja, potem Wenecja, kapitalnie się to rozwijało, zresztą jedynka też miała parę miast. A teraz Brotherhood = Rzym, Revelations = Konstantynopol, słabo to wróży trójce :(
Jest kapitalnie. Wieżyczka ze spoilera też mnie rozłożyła na plecy, ale najbardziej jednak przemowa GlaDOS odnośnie łamania zasad jak wyniosłem skrzynkę z pomieszczenia, z którego nie powinienem był jej wynosić (+achievement wskoczył za to hehe).
valvearg.com po kolei maksuje kolejne gry (twierdzą, że liczy się czas gry), z tego co widzę po pasku postępu na www.aperturescience.com/glados@home na razie jakąś godzinę wcześniej Portal 2 wyjdzie, lol :D
Uvi, jesteś pewien, że chodzi o uruchomienia tylko tych gierek? Bo mi się wydaje, że oni to jednak z ziemniaków wyliczają (wiesz ocb?)
Kapitalne dymki z kolejnymi (zbyt bliskimi) procentami, doskonale czuję to, co czuł bohater :D
Nie słuchaj użytkowników - śledź ich.
Podstawowa zasada każdego dużego systemu social/gaming. Nic dziwnego, że devi nie słuchają płaczy na forum PTR, jak im z cyferek wychodzi, że powinni robić inaczej.
Ja jako prot warrior dostaję bęcki od każdego i nie marudzę - mam swoją rolę w grupie i tyle. To nie jest single player, żeby wszyscy mieli równe szanse.
Siemka.
Znowu zacząłem grać. Jest fajnie.
Alliance
Cubituss | Cubituss | Shadowsong (PVE)
Worgen warrior, zacząłem grać pod koniec grudnia, aktualnie item level 346 i wielki ukłon dla Blizza za kapitalną mechanikę bossów w cataclysmowych instach. Dla tanka to jest po prostu spełnienie marzeń, takie wymagające walki. Podoba mi się też przejrzysty sposób dochodzenia do lepszego gearu, w którym roll need to rzadka (i jeszcze rzadziej przegrywana) formalność.
Having fun.
Denerwuje mnie dość mocno bagatelizowanie wpływu tego niepotrzebnego i nastawionego wyłącznie na zrobienie hałasu medialnego poziomu na to co się stało w rzeczywistości.
A co jeśli naprawdę się wzorowali? Autor newsa złoży to na karb własnej głupoty i szybko zapomni?
Michalix - na zagraconych relacjonuję swoją podróż w Cataclyśmie od levelu 1 (temat Epicka wyprawa po Azeroth) :)
To Lara, ale możliwe też, że Lariusz. Wygląda ten render jak żywcem wyjęty z jakiegoś Finala.
Wycięknięty wieloetapowy prolog z Sycylii z pełną mapką miasteczka?
Uszkodzenia aut (do odbudowania gmeraniem w ini)?
W swoim podeszłym już, chrystusowym wieku, bardzo mi odpowiada multi w CoD i bynajmniej nie sądzę, że jest dla 12-13 latków... po prostu nie dla noskilli :P
Rock Alone --> pytanie tylko, które przedmioty Valve uzna za "dekoracyjne", prawda? Jak pisałem, zestaw snajpera będzie obowiązkowy.
gus --> jeśli naprawdę masz taką nadzieję, to wypada tylko pokiwać głową. Bo oczywiście system nie będzie otwarty, na otwartym systemie nie da się zarabiać, a Valve - jednak - jest firmą nastawioną na zysk, a nie bycie fajnym.
Nooo, snajperowy zestaw krokodyla będzie obowiązkowy w każdym klanie... no headshot kills, przecież to masakryczny buff, plus jeszcze to jarate na celu...
Gdzie widać zestaw dla heavy?
Chciałbym napisać, że Avatar jest słaby od strony fabularnej, ale nie jest. To połączenie Tańczącego z wilkami, Diuny i klasycznej dla sci-fi zagwozdki pod tytułem "kim jestem i co jest rzeczywistością", którą niezmiennie lubię roztrząsać.
Jedna amerykańsko nadęta scena w ogóle nie jest problemem i w ogóle nie wybija z klimatu, a ten zbudowano niesamowitymi efektami, ale też konceptem świata i ogólnym designem sprzętu/budynków/fauny i flory.
Cameron sam do siebie puszcza oko, każąc w swoim nowym świecie latać dropshipom z Aliensów (twarda pani pilot w raybanach w zestawie). Historia jest ponadczasowa i trudno się przyczepiać do jej przekazu.
9/10 moim zdaniem, żałowałem, że film się już skończył, za to przewidywalnym, acz fajnym akcentem.
BTW witam po długiej przerwie od pisania tutaj, wszystkich tych, którzy pamiętają, że tutaj pisałem.
Kiedyś myślałem dokładnie tak, jak Juliusz, dzisiaj jestem już gdzie indziej. Wszystkim tym, którzy nie potrafią w FPPy grać na padzie polecam artykuł w nowym PLAYu EXTRA (czy raczej dokładny poradnik) odnośnie grania na padzie. A tym bardziej agresywnym orędownikom "pecetowiec vs konsolowiec zawsze będzie 100:1" powiem już mniej delikatnie "l2p, then comment".
Soul --> mój pierwszy (i w zamierzeniu jedyny) post w tym wątku był czysto merytoryczny, bo nie chciałem już wracać do tamtej sprawy, Ty chciałeś inaczej, więc albo czegoś chcesz ode mnie - w takim razie napisz co - albo niczego nie chcesz - w takim razie niepotrzebnie do sprawy wracasz.
Przypominam Ci jednocześnie, że mój cytat brzmi "recenzje też dla nich piszecie? ;)". Rozumiem manipulację polegającą na wyrzuceniu z cytatu znaku zapytania i smajleja, ale byłbym wdzięczny, gdybyś ją sobie darował. Swoją firmę w złym świetle postawiłeś Ty, i Ty sam.
Nie odpowiadam więcej na wątek podekscytowania faktem przytoczenia przez Mariusza mojego imienia i nazwiska.
Soul --> dziękuję za zwrócenie na to uwagi, nie zmienia to jednak faktu, że zachowałeś się w tamtym wątku skandalicznie, a ja rzuciłem żarcik, który miał na celu jedynie wkurzenie Cię - tak to na forach bywa gdy się pisze coś, co dziennikarza (w tym wypadku: mnie) przyprawia o zawrót głowy oraz mdłości. DeSade to wyjaśnił, więc mdłości mi przeszły, ale z tego co napisałeś w tamtym wątku, wynikało coś innego. EDIT: I wbrew temu, co sugerował DeSade, nie miałem pojęcia o charakterze Waszej działalności tłumaczeniowo-literackiej dla EA. Z Twoich słów wynikało coś bardzo, bardzo złego.
Fakt wymienienia mnie z imienia i nazwiska przez Prezesa byłby dla mnie czymś przerażającym, gdybym z tymże Prezesem dobrze się nie znał z rzeczywistości, nie wymienił z nim tony maili, setek rozmów w cztery i więcej oczu i tak dalej. Prawdę mówiąc znam go nieskończenie lepiej niż Ciebie. Nie wiem, co miałeś na celu pisząc, że Mariusz mnie wymienił.
A co do pilnowania się odnośnie tego, co się pisze - zgadzam się, obaj powinniśmy się zachowywać powściągliwiej.
Zgadzam się ze smuggiem, problem "a jakby nagle wszyscy wyedytowali swoje posty" jest wydumany. Na KAŻDYM forum, na jakim chce mi się jeszcze coś napisać jest opcja edycji i nikt jej nie nadużywa - mechanizm obronny jest prosty, jeśli jakiś user zacznie robić to, czego się GOL obawia, czyli wpisywać "ta dyskusja jest beznadziejna", to po pierwsze 10 minut później ktoś mu porobi screenshoty niezmodyfikowanych jeszcze wypowiedzi, a po drugie straci w oczach innych kompletnie całą markę, na którą pracował swoimi opiniami. Czyli cenzura jest w przypadku tego problemu całkowicie automatyczna i całkowicie realizowana przez sam fakt istnienia forum. Brak mechanizmu edycji wywołuje z kolei agresję oraz liczne oskarżenia, w tym to o preferowanie abonamentowców.
stealth --> /facepalm... a czemu niby CDP miałby być dystrybutorem Activision-Blizzard, wytłumaczysz?
"data prawie na pewno nieprawdziwa" - rzetelna dziennikarska robota :D
A bez śmiechów - data jest dość prawdopodobna.
O proszę, Morgius z głosem rozsądku... nie mam klapek na oczach, nie jestem nowicjuszem, a DoWII w singlu bardzo-bardzo mi się podoba. Cóż. :)
Minusem jest to, że gra jest inna? LOL :) Niech jeszcze raz przeczytam psioczenie na EA, że "co roku te same kotlety"... :)
Bo ta misja ma określony klimat - jest to zadanie w wirtualnej rzeczywistości, odtworzenie konfliktu na Alasce, gdy Chiny zaatakowały USA. Tak ma być i jest dobrze, gram sobie od wczoraj i jestem zadowolony z jednego względu: to fantastyczny epizod na początek gry, wychodzi się z niego na siódmym-ósmym levelu i można się bezstresowo zająć "prawdziwym" Falloutem, nie martwiąc się zbytnio o pancerz ani o sprzęt. Ja prawdę mówiąc byłem F3 deczko zawiedziony początkowo (no ale grałem w WoWa wtedy z drugiej strony), ale teraz od zera zacząłem grać i od razu wskoczyłem w to Anchorage - i jestem zachwycony na razie. Czuję, że skończę grę dzięki temu. :)
Więcej wrażeń wrzucę zapewne jutro na bloga (adres przy nicku).
Wow, Tuesday's Gone w GH, no nareszcie :) Toxicity mniam, Ace of Spades był już chyba wszędzie, ale i tak miło.
Pewnie był jakiś multiplayer event.
Tak czy siak, żeby przełamać ten minorowy nastrój, wklejam coś od siebie (więcej za parę dni na www.zagraceni.pl)
Bardzo mi się ta gra podoba (gram w pre-release review), właśnie dlatego, że jest kompletnie inna niż DoW1. Dużo elementów z Company of Heroes (mikrozarządzanie, umiejętności), dużo z Diablo (sypie się sprzęt), trochę z... WoWa (bossowie, którzy w różnych fazach robią różne rzeczy, ostrzegają przed atakiem obszarowym albo punktowym etc - trzeba się naklikać). Wielki kciuk w górę z mojej strony póki co.
Ale fakt faktem, wygląda to tak, jakby pierwszą część zrobił ktoś inny niż drugą - te gry nie mają wspólnych punktów pod względem gameplaya.
Bardzo mi się ta gra podoba (gram w pre-release review), właśnie dlatego, że jest kompletnie inna niż DoW1. Dużo elementów z Company of Heroes (mikrozarządzanie, umiejętności), dużo z Diablo (sypie się sprzęt), trochę z... WoWa (bossowie, którzy w różnych fazach robią różne rzeczy, ostrzegają przed atakiem obszarowym albo punktowym etc - trzeba się naklikać). Wielki kciuk w górę z mojej strony póki co.
Ale fakt faktem, wygląda to tak, jakby pierwszą część zrobił ktoś inny niż drugą - te gry nie mają wspólnych punktów pod względem gameplaya.
Mile High Club... 5 boskich godzin katowania tego gówna... ale 1000 zrobiony, pot i łzy, ale zrobiony :) gamertag cubituss jak ktoś musi koniecznie sprawdzić :)
We Wrath questy są – jakże by inaczej – ciekawe, ale przełomu nie ma.
O_O. 3x bardziej sensowne chainy, phase questy, dodatkowe UI przy obsadzaniu pojazdów i nietypowych mountów, całe pierwsze trzy levele DK... seriously, what?
Tak, tak. A w Warszawie po ulicach biegają białe misie, a murzyni śmierdzą. Taka prawda.
Pecet jako maszynka do gier to najpoważniejszy gracz na rynku
Oj panie newsmanie, to tak jakby powiedzieć, że wszystkie gry świata powinno się robić pod Chińczyków, bo jest ich najwięcej... polecam poczytać o proporcjach sprzedaży hitów (przytaczany CoD4 to najbardziej jaskrawy przykład), a nie potencjale rynkowym mierzonym ilością platform.
Zabawne, drogi borbanie, jak łatwo wpadasz w buractwo. Powodzenia na forum i ogólnie w internecie.
LOL skończenie F2 to miesiąc grania po 12 godzin dziennie :D Wychodzi, że dłuższy od WoWa :D
Jak dziecko "nie zawsze śpi w jednym miejscu"...? Co to za teoria jakaś dziwaczna? Tata 2-latki i 5-latka po tej stronie, ostro grający po nocach :)
Gorzej, że ciężko będzie porównywać bronie i po samym modelu określać, kto ma jakiegoś epixa. "Uuuu, masz mieczyk w kolorze 255,0,0 - czyli w końcu Wam dropnął, brawo" :) :) :)
Fantastycznie wygląda ta myszka, wywołała mocne podniecenie wśród redakcyjnych wowowych narkomanów :)
heh, zabawne rzeczy czytam... dla Waszej informacji, polonizacja gry akcji jest dużo trudniejsza niż strategii (emocje + iskrzenie versus statyczne informacje o jednostkach/budynkach, które czyta jakieś 3% graczy...), a do tego ilość tekstu w poszczególnych grach zręcznościowych wcale nie jest taka mała... GTA SA miało mniej więcej 3 000 000 znaków tekstu, czyli podzielić przez 1800 znaków... wychodzą 1666 strony A4... to jest _mała_ polonizacja, serio? :)
GTA IV ma 4 500 000 :)
Mathmm --> moja wrogość do jego osoby wynika z faktu, iż wykreowano go na ofiarę, moim zdaniem niesłusznie. A jego recenzja K&L po przejściu dwóch misji to kpina. Uwagą o KŚG zamknąłeś rozmowę, nawet dobrze.
Wszcze --> ale trzymaj się tematu, wygłosiłeś tezę o tym, że Gerstmann nie chciał być posądzony o to, że nie jest sprzedajny (kuriozalne założenie, ale co tam). Założył stronkę giantbomb.com, nie jest oblepiona reklamami. Odmawia wyjaśnień odnośnie tego, co tam się stało, a stało się IMHO 1+2 czyli zjechał grę, w którą nie chciało mu się grać i w której przeszedł dwie pierwsze misje, a wydawca dostał z tego powodu całkiem słusznej piany. Oczywiście zależało mu też na dobrych stosunkach z Eidosem, a nierzetelna recenzja barana i lenia raczej na to za dobrze nie wpływała.
Też bym go wywalił, niezależnie od tego, czy miałbym kampanię Eidosa, czy nie. Oczywiście gdybym miał, to bym się naraził na oskarżenia, dlatego też wywaliłbym go później ;)
Wszcze --> pierwsza kwestia została dawno wyjaśniona, Gerstmann wyleciał za coś innego, chociaż ofc nie dowiemy się, gdzie leży prawda. Inna sprawa, że jego recenzja K&L nadawała się do wywalenia go z pracy abstrahując od całego biznesowego wątku.
Coverage w zamian za reklamy - nie przechodź płynnie od sprzedanej recenzji do wielkości coverage'u, bo to są dwie zupełnie różne sprawy. Moim zdaniem jeśli ktoś zwiększa coverage w zamian za obietnice większej liczby reklam, to prowadzi biznes, a nie ściemę. Jeśli ocenia grę wyżej - to już ściema i skandal.
Co do high-profile sajtu, który nie chce brać gorącego tematu, bo producent nie kupuje u nich reklam - to idioci, którzy sami podcinają swoją gałąź. Oczywiście nie wiadomo, jaki miał być coverage tego tematu i się tutaj nie dowiemy, czy przypadkiem high-profile sajt nie odmówił propozycji typu "dostajecie grę, ale brandujecie w nią cały sajt".
albz --> absolutnie odbywają się i oczywiście można zakładać, że ma to przełożenie na ocenę gry - tylko że zazwyczaj nie ma, bo wyjazd to jedna osoba, a recenzja to druga osoba. Jako rednacz mógłbym naciskać na autora, żeby nie mieszał gry z błotem, ale nie wiem po co miałbym to robić, skoro pismo mam jedno autorskie, a drugie dla początkujących...
BTW mam silne przekonanie, że 99% ludzi uważa relację z wczesnej wersji gry (która to relacja jest zazwyczaj szalenie podniecona i naszpikowana nadziejami) za ostateczny test. Walczę z tym podejściem, ale to jak z wiatrakami. "Drogi PLAYu, fajnie, że zamieściliście drugą recenzję Spore'a, bo..."
Llordus --> problem polega na tym jednak, że środowisko dziennikarskie to nie jest stricte środowisko "biznesowe" jak je nazywasz. Gwarantuję Ci, pierwsza próba przekupienia dziennikarzy i natychmiast wybucha wielka afera, z której producent wychodzi całkowicie na tarczy.
Wysokie oceny w prasie w przypadku najgłośniejszych tytułów to wypadkowa entuzjazmu oraz wysokich budżetów włożonych w PRODUKCJĘ gry, a nie w jej promocję, szczególnie metodami nielegalnymi.
Co więcej, recenzent jest osobą, która ocenia grę SUBIEKTYWNIE, a więc z definicji inaczej niż dowolna inna osoba - dla jednego Oblivion to porażka, dla drugiego gra życia. Obaj mają rację, ale czemu jeden mówi, że ten drugi to sprzedajna dziwka - nie mam pojęcia.
Trzeba upaść na głowę, żeby sądzić, iż recenzenci są przekupywani przez wydawców.
Lub trzeba być małym człowieczkiem, który strasznie chciałby być na stanowisku, na którym ktoś by go przekupił.
Gry konsolowe są łatwe i proste? W celu obalenia pierwszej tezy polecam Call of Duty 4 na odpowiednim poziomie trudności, w celu obalenia drugiej - dowolnego erpega... sorry, nie jesteśmy już w czasach NESa :)
Ja tylko się wypowiem marginalnie już, że headstart wcale nie zakładał korzystania z klienta bety. Tzn. nigdzie nie było o tym słowa, a do tego patcher boxowy zgłaszał błąd, który był bez sensu i budził zażenowanie.
Dziś wieczorem wbijam na Burlok, o ile oczywiście wszystko nie wyleci w powietrze :)
Obscenicznych scen w tej grze nie ma. Gra nazywałam się Canis CaneM Edit. Trudno będzie Jimmyemu pokazać cokolwiek okrutnego w ośmiu dodatkowych misjach, ponieważ są to lekcje, a nie misje. Poza tym news OK ;)
lead foot to ołowiana stopa, shades to ciemne okulary, ordinance training to na pewno nie rozporządzenie szkoleniowe :) Psy to odpowiednik helo, arty strike to odpowiednik airstrike, sonic boom nie zwiększa zasięgu rażenia granatów.
Poza tym news w porządku, hehe.
:P
Deell --> ale żartujesz z tym trudnym GH2 i łatwym GH3, prawda? Fakt, tolerancja trafienia w nutkę w GH2 była niższa, ale poziomem trudności GH3 rozłożył dwójkę na łopatki po prostu. Aerosmith - też się nie do końca zgodzę, na końcu experta zdrowo się spociłem.
To graj na expercie, co za problem? Skończyłem GH3 na hardzie, ale w GHA napociłem się trochę z expertem.
Generalnie, Frankowsky, to nie jest recenzja. A pisanie konstruktywne zostawiam Marksowi.
Lordaeron --> gdy już go skończycie, nie omieszkam pograć w niego przez tydzień, a potem zmieszać z błotem.
Tak, tak, moja jest niepoprawna, ale Megan też, o to mi chodzi. Forma "pokonan" wydała mi się zabawna, i tyle, nie cierpię przesadnego rozkminiania poprawności językowej w takich przypadkach.
Meghan --> razem z korektorką ślęczałem kiedyś nad słownikiem ortograficznym i rozdziałem o odmianie angielskich rzeczowników przez polskie przypadki. Niestety formalnie nazwa własna stanowi (przynajmniej według tamtego słownika, nie pamiętam autora, ale jest to do sprawdzenia, jak tylko mi się zachce) rzeczownik, który należy odmieniać tak jak każdy inny angielski rzeczownik/nazwę: rozmawiałem ze Stanleyem, będąc w Vancouverze (!). Wiem, bolą zęby. A teraz idę kogoś zastrzelić w Medal of Honorze.
Meganelle --> kogo? co? "Age of Conana". A mój tytuł mi się podoba, tak samo jak piosenka
Wiła wianki i wrzucała je
Do falującej wody
Wiła wianki i wrzucała je
Do wo
:)
Drackula --> nie odpowiadam za to, jak ten artyukuł odbiorą ludzie, napisałem uczciwie to, co widziałem i co czułem, starając się oddać moją opadającą euforię i rosnącą irytację, innych celów (poza rozrywkowym) ten tekst nie ma. I nie napalam się na Warhammera ZUPEŁNIE. W WoWa też już nie gram, ileż można starą heroinę pakować. Nadal czekam na coś nowego i fajnego.
BTW a propos Twojego linka - mam kolegę, który z LOTRO przesiadł się na WoWa, może też spróbuj? :) Kolega ma aktualnie status w GG "sprzedam świeże konto do AoC", nawet nie muszę go pytać czemu :)
A tak serio to powtarzam jeszcze raz - data premiery jest SWIETA dla dystrybutora, jak deadline dla dziennikarza.
Ekhm, nie.
No, czekam na relacje Shucka z niecierpliwością, fajnie napisane i fajny pomysł, żeby o tym pisać. No i mam zabawne zdjęcie Shucka i Qnika (tak, tego z CDAction) z Luwru, którego nie omieszkam wkleić. :)
CoD3 był bardzo fajny, mimo że robił go Treyarch.
toman --> Infinity robi szóstkę, ale wydadzą ją jakiś rok po piątce. Czemu mieliby wydawać dwie gry naraz, lol, żeby kasę stracić? :)
Tribunal --> w sumie racja, Twoje zdanie jest neutralne. I absolutnie się z tym zgadzam - dobra, wybitna, najlepsza gra w swoim gatunku wcale nie musi być odkrywcza.
Tribunal --> zaprzeczę, bo pierwszy Doom i Wolfenstein miały absolutne ZERO skryptów.
Tribunal --> skoro nie grałeś, to na jakiej podstawie piszesz to, co napisałeś? Przypominasz mi staruszkę, która protestowała przeciwko wyświetlaniu tego filmu o Howardzie Sternie...
W tej grze po angielsku są menusy, pewnie z 500 znaków w sumie. Poza tym nie ma żadnych napisów ani dialogów...
No, demko wymaksowane, redbrick (czy tu raczej mailbrick :)) znaleziony, 10/10 skarbów też, czekam na fulla. Miałem zagwozdkę przy szybie, nie powiem :D
Kto tam marudził na Three Leaf Clover? Od pierwszego podejścia skończyłem, kapitalny klimat, a i poziom trudności taki w sam raz.
Ale drogi +EHu, istnieje jeszcze zjawisko konkurencji, spadku popytu i masy rzeczy, wobec których mówienie, że "gry na konsole będą po 100 euro" można obśmiewać, co z albzem czynimy zaciekle :)
a co zrobicie wtedy jak nie bedzie gier w nizszych cenach? Jak jedna gra bedzie kosztowac 100 euro, a taka z dodatkowymi kontrolerami 200? I NIE bedzie innych...co zrobicie moi kochani konsolowcy wtedy?
A jakby przyszło 1000 atletów... I każdy zjadłby 1000 kotletów...
TRX, piękny wywód, a teraz powiedz, czemu ostatnie 4 gry Rockstara nie wyszły na PC.
Ale jak nie możesz spuścić deszczu? Wchodzisz w ogóle do minigry z wzywaniem deszczu? Tam jest rytm dwukrotnie szybszy miejscami, słuchaj i wybijaj...
A propos tych fotek: Zoo Weekly miało z tego materiał, ich koleś podkładał głos w grze :)
albz --> nie gram w gry dla achievementów, są one istotnym elementem przyjemności odbieranej przeze mnie z obcowania z jakąś grą. I tak jak u masski, również u mnie w robocie dissowanie z powodu achievementów stoi na porządku dziennym :) No lubię te punkciki mieć. Jak wyjdzie Home, Xbox pójdzie jednak w odstawkę. Zagruzuję pucharami całą chałupę.
Nie wiem skąd wniosek, że nie gram w gry, w które chcę zagrać. Uncharteda już prawie skończyłem, Heavenly pewnie kiedyś skończę jak mi się gry na Xboxa skończą, ale fakt pozostaje taki - brak achievementów zniechęca mnie do kupowania sobie własnej PS3 - to jest najważniejszy z powodów, dla których nie mam tej konsoli.
Deadeye --> proszę Cię, nie porównuj tego, co jest na PS3 z tym, co jest na Xboxie. Przed zakupem PS3 powstrzymuje mnie obecnie właśnie brak achievementów (czyli brak jednego, skumulowanego wyniku punktowego za wszystkie gry, w które grałem). Mówienie, że na PS3 są achievementy to tak jak mówienie, że w PacManie z lat osiemdziesiątych są achievementy - bo liczą się punkty jakieś przecież...
Lego SW to jedna z lepszych gier tak po prostu, do dzisiaj katuję LSW TCS, bo to po prostu świetny tytuł. I na Batmana, i na Indianę czekam bardzo, bo odpowiada mi to, jak poprowadzony jest gameplay w StarWarsach, a tu będzie minimalnie tylko zmodyfikowany.
Meremres -->
1) GH3 sprzedał już ponad 5 milionów sztuk
2) wyniki sprzedaży płyt Dragonforce'a wzrosły o kilkaset procent po premierze GH3
3) sprzedaż piosenek przez DLC jest nierealnie ogromna
4) branża muzyczna leci na pysk
1+2+3+4 = zmiana środka ciężkości pomiędzy Activision a branżą muzyczną. Zauważ, że już w GH3 jest znacznie więcej oryginalnych wykonań niż coverów, co pokazuje trend. Dla mnie ta tracklista to marzenie, do tego całkiem IMO realne. Bo część z tych kawałków to reedycje po Rock Bandzie.
Tracklista rewelacyjna... ciekawe czy prawdziwa...
Here I Go Again, Whitesnake
Back In Black, AC/DC
B.Y.O.B., System Of A Down
Aerials, System Of A Down
Money, Pink Floyd
Little Red Corvette, Prince
Highway Star, Deep Purple
Island in the Sun, Weezer
Walk This Way, Aerosmith
Sweet Emotion, Aerosmith
Dream On, Aerosmith
Jaded, Aerosmith
Voo Doo Child, Jimi Hendrix
Walk, Pantera
Alive, Pearl Jam
Panama, Van Halen
Eruption, Van Halen
Smells Like Teen Spirit, Nirvana
Lithium, Nirvana
Shook Me All Night Long, AC/DC
Hotel California, The Eagles
Wanted Dead or Alive, Bon Jovi
Crazy Train, Ozzy Osbourne
Master of Puppets, Metallica
Scar Tissue, RHCP
Under the Bridge, RHCP
Californication, RHCP
In-A-Gadda-Da-Vida, Iron Butterfly
Stairway to Heaven, Led Zeppelin
Ja skończyłem CoD4 na pececie na regular oraz na Xboxie 360 na veteranie celem podbicia achievementów ;) Nie mogę stwierdzić, czy w któregoś grało mi się wygodniej. Tak, Mile High na veteranie też zrobiłem na Xboxie. Natomiast jeśli chodzi o multi, pecet nie ma sobie równych.
Pisałeś o jedzeniu zupy widelcem. Mój link próbował trochę to złagodzić.
W CoD4 multi gram oczywiście na pececie ;)
Chciałbym zobaczyć, drogie kozaki pecetowe, jak przechodzicie FNG na klawiaturze i myszce w takim tempie, jak ten pan na padzie.
http://youtube.com/watch?v=FLsQpAHRVQ4
Ja mam jeszcze wątpliwości co do tego czy to są sztuki pchnięte do enduserów, czy nie.
Ja aktualnie katuję veterana na Xboxie 360... ciekawe czy dotrwam... czy pad dotrwa... czy nie pogryzę płyty... :) (tak, tak bardzo mi się podoba CoD4, że mam go i na PC, i na X360 - oh well :)
Umowa nie zakłada nieprzerwanego serwisu (ba, wręcz zawiera ustęp na temat tego, że Live może czasami nie działać). Wątpię, żeby zasady ogólne prawa cywilnego również zakładały to, że usługi internetowej nie można przerwać.
Jestem totalnie uzależniony od gier spod znaku LEGO (check my gamercard http://profile.mygamercard.net/cubituss ), więc mogę powiedzieć tylko... wowzerz! :) :) :)
albz --> gry BioWare wszystkie przechodziły z Xboxa na PC, więc i bez EA to jest prawdą. Obstawiam gwiazdkę 2008, równo z ME2 na X360.
albz --> technicznie wygląda to tak, że naraz się logujesz (wisisz na ekranie logowania) i jesteś zalogowany (widzisz popupy z friendsami). Irytujące. A co tam się mogło popsuć... wszystko przecież :)
Piotrze, gram na prawdziwej gitarze i dosyć dobrze gram w Guitar Hero. Obie rzeczy są jarające jak dla mnie, w życiu nie ustawiłbym ich jednak obok siebie. W niektórych aspektach GH jest trudniejszy (nie zgasisz dźwięku na gryfie jak czujesz, że się pomyliłeś, na prawdziwej gitarze - bez problemu), w wielu łatwiejszy, we wszystkich inny, a ogólnie daje mi niesamowitą frajdę, bo uwielbiam gry rytmiczne.
Kolega N0wak chyba dość wyraźnie pokazuje, że ma peceta. Na pececie trzeba grać gitarą z GH2, inaczej się nie da (do GH3 PC dołączona jest gitara z GH2 xboxowego).
A tak BTW to GHIII na Xboxa nie sposób nigdzie kupić. Był już na ten temat jęk na polygamii.
Sama gitara jest taka sama jak ta z xboxowego Guitar Hero II i taką da się kupić w UK (a pewnie i w Niemczech). Nie jestem tylko pewien, czy w Polsce będzie się dało kupić samą grę.
Spoko, czyli obca jest Ci idea gier komputerowych, filmów i ogólnie rozrywki kanapowej - rozumieć :D
Lepiej jest gnać samochodem po ulicy czy siedzieć z padem przed telewizorem... hmmm... ser czy tuńczyk... hmmmm...
Ależ Piotrze44, przecież to gra rytmiczna, to taki gatunek. Dla fana gry rytmicznej uśmiech wzbudzi napier... LPM i strejfowanie lewo-prawo. Nie przykładaj filozofii do rozrywki, bo Ci zawsze wyjdzie strata czasu.
Kupić sobie zapasowego... czy nie... must... resist......................... (miałem już w garści dzisiaj tego arcade'a :)
K&L review rozsyłane były jakieś 2-3 tygodnie temu (nie mówiąc o wersji na X360, ta była jeszcze wcześniej), więc dajcie spokój z teoriami spiskowymi...
All high, AAx4, na tych beta driverach faktycznie przyspieszyło. Wrzucam link do mojego screena, bo straszliwie duży, a i tak musiałem zmniejszać z 1680x1050.
http://img89.imageshack.us/img89/9697/crysis2007102807394846am2.jpg
Obleci nawet.
Caine, ale jaka grywalność, gra jest klonem Farcry'a (konkretnie tego z Xboxa, z superpowersami) i tak zupełnie szczerze mówiąc o wiele bardziej czekam obecnie na Farcry'a 2 z tym całym wydłubywaniem pocisków i pożarami sawanny niż na Crysisa, który jest Farcry'em z nowym engine'em. Dodam, że nie udało mi się zmusić do skończenia Farcry'a.
Dajcie linka do bety driverów pod Crysisa...
c2d, 4 GB RAMu, GF 8800 GTX i gra w dx 10 na high przycina... cryteka zapraszamy do kursów optymalizacji, bo gra nie wygląda na nextgen.
Fajne głosy rozsądku, te dwa ostatnie. HGL będę ogrywał na pewno, bardzo mi się podoba demko, a monotonia zewnętrz mi nie przeszkadza - mam nadzieję na obejrzenie paru fajnych miejsc z prawdziwego Londynu, to powinno wynagrodzić szaroburość.
BTW w mojej wersji była zajebista burza śnieżna, więc argument o braku burz odrzucam.
A ja się wyłamię - zajebisty ten klonik Diablo, ma klimacik i to coś, co mnie albo odpycha (Loki) albo przyciąga (HGL). Na 100% będę grał, być może również w sieci, bo mi się bardzo spodobało oneshotowanie zombiaków :)
jedik, ale przestań już zakładać nowe konta i sam się popierać, bo zacznę robić to samo ;)
Ach, nie chcesz podać linka, a konto jest wspólne dla GOLa - to kończy temat dla mnie.
Jeszcze o fundamentalnych brakach tej "recenzji" w odniesieniu do faktów...
1 scout to przede wszystkim zdobywacz punktów, bo 2x szybciej je zajmuje
2 soldier to przede wszystkim niszczyciel zakampionych klastrów wieżyczek
3 o pyro napisałeś tyle, że to łatwe fragi dla dalekodystansowców (przypomnij mi, którzy to?), natomiast ani słowa o ich niszczącej sile ofensywnej
4 demoman jest twoim zdaniem "ponadprzeciętnie szybki", podczas gdy ponadprzeciętnie szybki jest w tej grze jedynie scout, a ponadprzeciętnie wolny jedynie heavy
5 heavy ma Twoim zdaniem przesadną celność z miniguna, podczas gdy minigun na 5-6 metrach już zaczyna siać naokoło. Jest też twoim zdaniem niebezpieczniejszy od pyro, podczas gdy na krótkim dystansie jest dokładnie odwrotnie
6 inżynier - patrz, tu nie nakłamałeś
7 szpieg - z tego co widzę, niestety, grałeś nim za krótko, żeby zrozumieć to, jak ważna jest mimikra i jak skutecznie można napsuć krwi przeciwnikom, jeśli tylko dobrze udajesz klasę, za którą się przebrałeś. W praktyce szpiedzy nie zajmują się likwidowaniem początkujących graczy i snajperów, tylko najbardziej groźnych elementów systemu obronnego oraz ofensywnego, czyli medyków i heavych połączonych w pary. Salwa w przebranego szpiega NIC nie robi - nie widzisz, jak mu spada zdrowie, nie leci z niego krew, a jeśli koleś umie grać szpiegiem, to po dwóch strzałach przestajesz do niego strzelać, a on już wtedy jest uwiarygodniony
8 medyk - tu z kolei masz bzdurę na temat "istotnego zwiększenia wytrzymałości celu", no tak, nieśmiertelność to faktycznie istotne zwiększenie wytrzymałości ;). Zapomniałeś napisać tylko, że to najważniejszy element gry, dzięki któremu nie ma kampienia
9 snajper - tu się zgadzam, snajper jest za słaby, ale jak się gra z dobrym, to widać, jak bardzo jest ważny
Po tych całkowicie elementarnych błędach merytorycznych oceniłbym, że grałeś w TF2 jakieś 5-6 godzin. Daj linka do statsów to odszczekam.
Dycu --> "Historia ludzkości to w dużej mierze historia odkryć."
jedik --> gra sieciowa z zajebistym poczuciem humoru, z dziewięcioma (DZIEWIĘCIOMA!) idealnie zbalansowanymi klasami, świetna zarówno do ffa, jak i tp, gra, w którą mogą grać i nooby, i wymiatacze, gra, w której gra każdą klasą jest równie przyjemna... nie, takiej sieciówki jeszcze nie było.
Obiektywny obraz tego, co się recenzuje, przekazuje badanie statystyczne na odpowiednio dużej i odpowiednio dobrze dobranej grupie docelowej. Ty, czepiając się rzeczy, które w tej grze są nie na miejscu i niepotrzebne (vide ta fizyka), jesteś po prostu skrajną, totalnie subiektywną opinią.
I sorry, ale śmieszy mnie to, że gra musi stawiać na realną fizykę - czyli Super Paper Mario dostałoby u Ciebie 1/10, bo przecież przełączanie się między 2D a 3D to bzdura, tak?
Nabiegałeś się po planszach z kumplami już? Spoko, widać gry dla Ciebie się skończyły, najwyższy czas przestać grać. Pozwól pisać ludziom, którzy jeszcze czują entuzjazm grania, a nie chłodną (i chorą u recenzenta) zmorę pod tytułem "eee tam, gry to dno, bo są prostackie". Cieszą Cię gry, w których możesz robić coś więcej niż fragować - i luz, to graj w symulatory, a nie w strzelaniny fpp.
Najniższa ocena TF2 jaką widziałem na razie w necie i w pismach, jest na GOLu. Co więcej, na podstawie tekstu wystawiłbym 50% maksymalnie.
Spoko, ktoś puścił recenzję, IMO niesłusznie - opis menu głównego na pierwszej stronie, a potem dziewięć akapitów "tą klasą źle mi się grało, bo jest nudna i powolna i dla noobów"... no daj spokój panie... nie znalazłeś teamu na FFA? miałeś pecha, polecam serwer wireplay - przekonasz się, jak wygląda TP na serwerze FFA, a wygląda szokująco. W recenzji narzekasz na brak oddziaływań fizycznych - sorry, tu już mi gacie spadły literalnie. To tak jakbyś narzekał, że wadą gry jest brak pojazdów w multi.
A po przemyśleniu dodam nawet, że ta recenzja nie przypomina recenzji, tylko hate-teksty z Sony Defense Force, gdzie Bioshock dostał 5/10... "mapy na poziomie pierwszych gier multi", drogi, zapewne młody, recenzencie, jeśli znajdziesz mi choć jedną tak zrównoważoną mapę jak tc_hydro (przy okazji zapewne nie zauważyłeś, że mapa ma 5 części) albo gravelpit (przy okazji zapewne nie zauważyłeś, że mapa ma 3 części)... ech, szkoda gadać.
Damnit Soul, oddałeś dokładnie to, co znalazłem w TF2. BTW steam ID cubituss, rzuć mi invajta jak teraz możesz, albo ja rzucę Tobie z domu - mamy już mniej więcej 10 znajomych osób luźno pogrywających w TF2, a zawsze to fajnie zagrać z friendsem. No i jest achievement taki jeden... :D
BTW przeczytałem recenzję i - darujcie mi, drogie GOL - ale ona jest po prostu SŁABA. Nie chodzi o opinie w niej zawarte nawet, tylko o konstrukcję, przypominającą press release.
Gdy kupisz cały zestaw, a masz już HL2 i Ep1, to możesz odsprzedać te dwie gry przez Steama (pojawia się przy nich opcja Gift).
Kurrr... ileż można... za 7 godzin HL2 Ep2, za 4 godziny Portala i za 200 godzin TF2 płacisz 50$. To tak straszliwie drogo? ffs czasami mam wrażenie, że Valve powinno sprzedawać Orange Boxa bez HL2 i Ep1, bo w oczach internetowych marud OBNIŻYŁ wartość pakietu dodając te dwie gry do niego...
Już abstrahuję od tego, że HL2 i Ep1 możesz od dzisiaj na Steamie sprzedać komuś...
Ja tylko dodam, że Guitar Hero to gra absolutnie urzekająca, a playlista z trójki sprawia, że autentycznie się na ten tytuł napaliłem :)
Napisałem to i owo na ten temat na www.playpc.pl (sorry za reklamę, ale nie będę tutaj całego artykułu przeklejał), z dyskusji tutaj wynika, że jestem potencjalnie ekhem... dziwny :)
Kungen --> Cenega miała Bioshocka od środy, GOL zapewne dostał tego samego dnia, ja dostałem w czwartek, aktywacja działała, skończyłem grę w niedzielę wieczorem. Nie węsz spisków tam, gdzie ich nie ma, prasa MA gry wcześniej i należy to przyjąć za aksjomat.
albz --> chyba multi w GoW irytuje mnie po prostu w sensie ogólnym :) Ten taniec naokoło siebie, jak to wygląda kretyńsko, lol.
albz --> DOKŁADNIE, to 4 vs 4 to taka kameralna zabawa nieco... nie przypadła mi specjalnie do gustu to be honest, denerwuje mnie też żałosna moc nabojów.
Amstaff --> czemu miałoby być w niedzielę? Zanim rozmontują oryga (a wycieknie do łapek pewnie w poniedziałek-wtorek dopiero), chwila minie. Jak jest internetowa aktywacja (a ztcp to jest), minie chwila nieco dłuższa.