Jest to moja najnowsza odsłona Total War w którą grałem i muszę przyznać że nie jest dobrze. Seria idzie według mnie w złym kierunku. Na szczęście ogrywałem ją w ramach rozdawnictwa Epica. W przypadku Three Kingdoms żałował bym wydanych pieniędzy gdybym ją kupił. Ukończyłem dwukrotnie. Ogólnie kosztem warstwy militarnej wzmocniono warstwę dyplomatyczną. Ogólnie dyplomacja jest ważna ale Total Wara kupuje się dla walki i epickich bitew. Limity jednostek i tym podobne rozwiązana zabijają całą zabawę. Nie da rady zbudować przewagi militarnej jeżeli mamy limity w posiadanych jednostkach. Nie da rady się obronić na dalekim zapleczu samym garnizonem jak armie są na robocie.
Osłabiona warstwa militarna + rozbudowana warstwa dyplomatyczna i polityka dynastyczna z dworem daje niemiłosiernie spowolnioną rozgrywkę która się ciągnie i nie może skończyć. Do tego balans jednostek. Ludzie z dżungli gonią regularne jednostki, jak już nawet się wygra bitwę to podczas regeneracji już zdąża się odbudować. Więcej jednostek nie wyślesz bo jest limit
Znowu są powiązane dzielnie (komandorie) tj. jedno miasto główne z jednym lub kilkoma satelitami miastami. Wiąże się to z tym że już z góry wiesz co masz atakować - zdobywać komandorię miasto stołeczne. Za to już jest czerwona kartka ode mnie. Dlaczego ja jako jeden z władców nie mogę wydzielić komandorii czyli ustanowić nowe miasto lub zlikwidować abo dołączyć do innych według swojego uznania.
Są też pozytywy. Mapa mi się podoba. Dopiero po ograniu można mniej więcej zrozumieć geografię Chin - walor edukacyjny. Opowiada też o ciekawej historii z dziejów tego państwa, warto poczytać.
Ogólnie jest słabo. Jeżeli jesteś fanem pierwszych Total Warów to zrezygnuj, czerwona kartka dla twórców chyba że dają za darmo lub za śmieszne pieniądze.
Powróciłem po 25 latach do Tropico aby ją ukończyć. Nie zawiodłem się, bawi tak samo jak ćwierć wieku temu. Do dostania obecnie w paczce z innymi odsłonami poniżej 10 PLN. Kiedy pierwszy raz grałem nie ogarniałem mechaniki nawet gdy gra była spolszczona. Obecnie po wyciągnięciu wniosków oraz po kilku próbach udało mi się ukończyć wszystkie zadania z oryginalnego Tropico (bez dodatku). Ogromy plus za ścieżkę dźwiękowa.
Daję 10/10. Świat Hogwartu nie jest moim światem ale przyjemnie się grało i eksplorowało. Otwarty świat jest sporych rozmiarów i ma kilka ciekawych miejscówek. Jednak perłą jest tutaj Hogwart. Duży, ładny i zaprasza do zwiedzania. Z początku można się zgubić ale gra podpowiada gdzie iść. Jeżeli nie jesteś fanem tego uniwersum to jednak namawiam na wyjście ze swojej strefy komfortu growego i zagranie. Ja dostałem za darmo od Epica więc nic nie traciłem. Jednak na wyprzedaży warto ją nabyć i poznać.
Rozgrywka jest przyjemna. Jest to połączenie walki (na czary) oraz elementów logicznych. Zagadki są jednak bardzo proste i nie ma ich tutaj zbyt dużo. To co też mi się podoba w grach z otwartym świtem to że nie cała mapa jest wyeksploatowana pod główną fabułę. To znaczy są miejscówki które są po prostu i od ciebie zależy czy je odwiedzisz. Są dwa rodzaje misji pobocznych. Pierwsze zlecane od kolegów z Hogwartu (dostajemy nowe czary) oraz drugi typ od mieszkańców wiosek.
Mapa główna ma bardzo dużo aktywności i przyznam się że nie ukończyłem wszystkich. Nie są skomplikowane, są czasochłonne i też nagroda za nie to jakiś nic nie dający mebel do twojego ukrytego pokoju. Tak, otrzymujemy ukryty pokój który możesz meblować, stawiać stoły alchemiczne, donice na zioła i tym podobne aktywności. Może nawet hodować magiczne zwierzęta. Dosyć dziwna aktywność ponieważ walczymy z kłusownikami a sami możemy łapać zwierzęta i je sprzedawać lub hodować u siebie. Oczywiście ma to swoje plusy ponieważ pozyskujemy od zwierząt materiały które pomagają w ulepszeniu naszych szat.
Temat naszego ubrania to jedyny dla mnie minus. Są dziwne. Nieliczne są ok i wyglądamy"jak człowiek". Jednak w większości wyglądamy jak klaun i nie mogłem patrzeć na swoją postać. Czasami chodziłem w elemencie który miał gorsze statystyki ale wyglądał normalnie (często maski, i elementy na twarz)
Gdyby Epic jej nie rozdawał nie wiedziałbym o jej istnieniu. Daję 10/10 ponieważ przyjemnie spędziłem z nią czas. Gra nie jest dużą produkcją ale jak najbardziej wartą w którą warto zagrać. U mnie Bonusem było to że dostałem ją za darmo. Zagadki nawet łatwe. Polecam.
Rozdawana za darmo więc zagrałem. Daję 10/10 ponieważ jest nawet ok. Ścigamy się z "innymi" graczami, jednak tych "innych" nie ma. Nawet po akcji z rozdawaniem gry. Zatem zostaje gra z Botami. Są cztery rodzaje gry z tym że czwarty to "custom" więc tak naprawdę jest ich trzy.
Gra ładna wizualnie. Za każdym razem jest inny tor. Sami go budujemy z "graczami" lub botami. Poszczególne i nowe części torów można odblokować. Aby odblokować wszystko, dodatkowe odcinki tras, przeszkadzajki i autka należy wybić 50 poziom. Nie trwa to długo. Trzy dni i masz 50 lvl.
Można chyba tez grać nie tylko z poziomu PC więc dodano "ukrytą" opcje trzymania auta w trasie tj. komputer struje za ciebie a ty tylko trzymasz strzałkę odpowiadająca za przyspieszenie. Grając na klawiaturze jest prosto i ta opcja jest niepotrzebna.
Poważny mankament to że kupując tą gierkę liczysz że pościgasz się z innymi ale niestety prawie nikt w to nie gra. Na Grudzień 2025 trzeba wydać około 10 PLN. Grze niczego nie brakuje - ładna wizualnie, technicznie stabilna. Trasy za każdym razem inne. Możliwości walki na torze zdobytymi broniami. Jednak nie wypaliło, gdyby nie akcja promocyjna nie wiedziałbym o jej istnieniu.
Posiada "kampanię" dla pojedynczego gracza. Możemy grać z botami jak również z innymi graczami. Problemem jest jednak brak chętnych. Rozdawana za darmo i stan na grudzień 2025, serwery świecą pustkami. Zagrałem ponieważ jest opcja ukończenia misji z botami i na tym oprę swój wpis. Misje można ukończyć pozytywnie ale już następnej nie odblokowujemy. Po każdej wykonanej misji otrzymujemy punkty od 0 do 100. Aby odblokować następną misję trzeba nie tylko ukończyć poprzednią ale również uzyskać dobry wynik. "Kampanię" ukończyłem ale mam mieszane uczucia.
1. Są misje na czas z rozbrajaniem bomby. Nawet sporo.
2. Masa przeciwników do pokonania. Trzeba dobrze rozplanować strzelanie ponieważ może zabraknąć naboi. Brak w zestawie pojedynczej mniejszej misji z małym zadaniem. Każda mapa to trzypoziomowy kolos. Zdarza się że ostatniego przeciwnika szukasz po planszy dosyć długo.
3. Gra w zamkniętych pomieszczeniach daje radę. Problem pojawia się w na otwartym polu. Misji tego typu są chyba dwie ale ujawnia to bolączki Zero Hour. Przeciwnik cię widzi z drugiego końca mapy. Zazwyczaj masz czas aby nacisnąć klawisz odpowiadający temu aby się poddał. Jak nie to eliminacja. Po tych kilku sekundach zaczyna się ostrzał. Przeciwnika nie widzisz ale on ciebie doskonale i celnie strzela, za każdym razem.
4. Twoi towarzysze widza przeciwnika przez ścianę. Jak widzisz lufy karabinów skierowane w jeden punkt w sąsiednim pomieszczeniu to możesz podjeżdżać że jest tam przeciwnik. Jak już nawołują do poddania się to masz 100% pewność. Przeciwnika nie widzieli ale już krzyczą o poddanie się, mają rentgen w oczach.
5. Brak sygnalizacji że przeciwnik chce się poddać. Dopiero po eliminacji otrzymujesz info z bazy że w/g nich się chciał poddać i dostajesz ujemne punkty pod koniec misji. Napiszesz żeby poczekać z eliminacją, no trochę nie bardzo. Może się zdarzyć że się podda ale w większości przypadków zaczyna otwierać ogień zazwyczaj do gracza i albo padasz albo otrzymujesz obrażenia. Bardzo niedopracowany moduł w grze. Zdarzyło mi się dostał ze strzelby, rzucił broń i umarł... bez komentarza.
6. Jak rozdawali grę za darmo udało się zrobić kilka meczy Co-OP z misjami z innymi żywymi "playerami". Wyszło że jeszcze głupsi od botów co poniektórzy. Specjalnie zawalają misje i strzelają do zakładników.
Daję 10 bo dostałem za darmo. Na dziś Grudzień 2025 w cenie 10 PLN-ów. Na premierę była za około 5 dych i tutaj już nie byłbym taki wyrozumiały. Gra często - gęsto wywala do pulpitu przez błędy. Problem jest z odpaleniem CO-OP ponieważ się wiesza już na ekranie ładowania i pomaga tylko reset.
Ukończyłem i muszę przyznać że daje to satysfakcję ponieważ w niektórych miejscach jest skomplikowana. Ogólnie jest krótka. Na plus to załączona mapa po której możemy się błyskawicznie poruszać. Nie ma sterowanej przez nas postaci i nie ma animacji przez co jest szybko. Na minus wstawki filmowe których nie można pominąć, irytuje gdy che się zacząć grę od nowa. Obecny jest system podpowiedzi, trzeba zbierać serduszka. Jest też kod (cheat) na nielimitowane podpowiedzi ale nie wiem czy działa, nie używałem. Co do samej rozgrywki to można uznać że zagadki są logiczne ale podchwytliwe. Czasami trzeba kliknąć na przykład trzy razy aby podnieść przedmiot (trzeba go odsłonić). Jak podnosimy przedmiot z ekwipunku zobacz że pojawia się czerwona kropka i tą kropką trzeba dobrze wycelować. To znaczy że jak potrzebujemy sparować dwie rzeczy nie dzieje się to z automatu czasami trzeba na przykład *** uwaga spojler*** kliknąć palnikiem nie na butle ale na zawory od butli. Tego typu zagadek jest niewiele.
Fear the Spotlight ukończyłem i muszę przyznać że jak najbardziej warto w nią zagrać. Opis gry na Gry On Line jest niepełny.
Wcielamy się w Vivian jak również w Amy. Rozdział pierwszy to przygody oczami Vivian i nie jest on opisany jako rozdział pierwszy. Dopiero po ukończeniu i zobaczeniu napisów końcowych i po zobaczeniu menu mamy informacje że możemy rozegrać drugi rozdział - przygoda oczami Amy. Gdy zaczynamy dopiero grę to z poziomu menu widzimy tajemnicze "???" dopiero po ukończeniu historii Vivian ta opcja się odblokowuje.
Rozdziały nie się są takie same, tylko początek się zaczyna jednakowo. Historia Vivian jest opisana powyżej w Gry Online. Natomiast historia Amy jest już inna, bardziej przerażająca. Akcja nie toczy się w szkole ale opowiada o osobistej tragedii dziewczyny. Także "potwór" jest już inny nie taki groteskowy jak w historii Viv.
Fear the Spotlight nie jest grą długą w sam raz na jeden albo dwa wieczory. Zagadki nie sprawiają trudności przez co jest grą łatwą.
Polecam ten tytuł. Jeżeli jesteś fanem Men of War to jest gra właśnie dla Ciebie. Różnica jest tylko jedna, mianowicie w Face of War można wybrać Arcade Mode. Jest to tryb powiedzmy "kinowy" z nastawieniem na akcję. Można przebiec przez umocnienia wroga i przeżyć. Oczywiście jest też "Tactical Mode" który jest dobrze znany fanom serii Men of War.
Ja ogrywałem ją w ramach nadrabiania zaległości i uważam że jest ona bardzo prosta. Po ograniu trudniejszych odsłon Men of War uważam że nie stanowi ona wyzwana oczywiście mówię tutaj o Arcade Mode. Świetna do nauki aby zacząć serię Men of War.
Daję 10/10.
Daję 10/10. Nietypowa gra którą się długo pamięta. Dzięki Epic ogrywałem ją za darmo, rozdawana w tym tygodniu.
Zagrałem. Na pochwałę zasługuje oprawa audio. Z głośnika lecą bardzo przyjemne nutki w tle. Grafika ładna, dopieszczona i przygotowana do perfekcji. Jedynie co irytuje to że Deadalic Entertainment narzeka i wplata temat o stanie "środowiska" i śmieci. Przed rozpoczęciem The Night of the Rabbit miałem ograne kilka ich tytułów i byłem pewny że i tutaj też ten wątek się to pojawi. Nie myliłem się.
Tym razem poszli w historyjkę (poboczną oczywiście) że wysypisko śmieci jest za blisko Mysiboru (takie miasto) i kruki atakują mieszkańców. Sami mieszkańcy też są zwierzętami a kruki ich atakują ponieważ dostają pomieszania zmysłów przez chemikalia i "trucizny" znajdujące się na tym wysypisku. Jak ktoś wspomniał wyżej miastom tez się dostało (pokazywane są szaro i brudno).
Uwaga spojler.
Po uratowaniu małej sówki Urszuli przez atakiem kruka (sytuacja jest poważna) podchodzi do ciebie wędrowiec - mieszkaniec miasta. Mówi: "widziałem co zrobiłeś, jesteś dzielny". Oczywiście zaprzeczasz przez skromność. Ale on dalej że jesteś dzielny i musi Ci coś dać i musisz to przyjąć. Przyjmujesz, chwila konsternacji i mówisz: "co to jest co to ma być ?". Odpowiedz: Ulotka... no przecież muszę z czegoś żyć. (roznosi ulotki)
Jedna z najlepszych gier jakie kiedykolwiek została wydana. Niedawno ukończyłem wątek główny i zadania poboczne. Według mnie każdy powinien w nią zagrać aby zobaczyć jak wygląda najwyższa jakość jaką może dać branża gier. Idealna i dopracowana do perfekcji. Teraz ogrywam RDR2 Online i znowu wciągnęło mnie na długie godziny, które zapewne zamienią się w tygodnie.

Ukończona.
Kilka podpowiedzi.
1. Dwie ostatnie misje są "zabugowane". Przedostatnia "Valley of Death" na końcu (ostatnie zadanie do ukończenia) trzeba wybudować 3 systemy obrony. Problemem jest że do tego czasu stajemy się ekspertem w Aven Colony i w ogóle nie budujemy tego typu struktur. Wszystkie wolne sloty przeznaczmy na kopalnie (możliwość handlu oraz elektrownie). Obrona jest realizowana w "metropolii". Możemy mieć 5 koloni a każda kolonia po 2 instalacje których "nie można wyburzyć" Graczu pamiętaj w misji "Valley of Death" zostaw siebie 3 sloty wolne.
2. W misji "Eden Crater" czyli ostatniej trzeba zebrać 4 artefakty. Artefakt dostajemy po każdym pokonaniu strażnika. Jest ich 4 tyle samo jak artefaktów. Tutaj ważna informacja. Wybuduj drogi graczu budynek do przechowywania artefaktu wcześniej, przed jego zebraniem a najlepiej wszystkie 4. Pobierają minimalnie prądu, są automatyczne i zajmują tylko jedną kratkę. Wysyłaj statek, pokonaj strażnika i od razu wracaj. Gdy wrócisz sprawdź czy artefakt się pojawił. Następnie powtórz razy 3. Jak nie to wczytaj grę. Ja zebrałem wszystkie i po tym wybudowałem budynki do artefaktu... pojawiły się trzy. Cała misja i czas poświęcony przepadł, tak samo wcześniej w "Valley of Death"
3. Czytając poradnik (przeczytałem dopiero jak byłem w ostatniej misji) mam wrażenie że autor grał w inną grę. Chyba trochę autorzy zmienili mechanikę. Nie ma już problemu z nanitami. Nanity nie tylko pozyskujemy z żelaza i miedzi ale też po poddaniu chemicznej obróbce "egzotycznej roślinki" Kelko Spores i pozyskaniu Kelko Sludge.
4. Nie ma problemu z żywnością. Po pierwszym wygranym referendum zawieszamy napływ osadników odpowiednią dyrektywą (możemy ją cofnąć w każdym momencie gdy chcemy powiększyć kolonię). Nadmiar żywności oraz zasobów też nie jest problemem i nie trzeba stawiać dodatkowych magazynów. Wchodzimy na naszą listę zasobów i klikamy przytrzymując CTRL na danym zasobie - kasuje automatycznie 200 jednostek. Jest to pomocne pod koniec misji jak mamy wszystkiego w nadmiarze (dodatkowy magazyn zżera prąd)
5. Siedem poziomów trudności do wyboru. Każdy znajdzie dla siebie odpowiedni.
6. Jak mamy kolonie i "dostawkę" w postaci kopalni to możemy z nią handlować. Możemy sobie wybrać coś za coś. Nie ma waluty w grze jest barter. W handlu ogólnym nie można wybierać czym handlować. Sytuacja zmienia się o 180 stopni jak mamy kolonie. Jak mamy więcej koloni i kopalni to przeglądamy wszystkie - nie każda kolonia ma ten sam zestaw zasobów do handlowania. W załączniku podpowiedz gdzie kliknąć aby taką relację nawiązać - tego nie ma w poradniku!
Śmiało można ograć. Nie rozumiem hejtu na tą grę. Otrzymałem za darmo od Epica więc nie miałem wygórowanych wymagań. Świetna dla odstresowania dnia. Nie jest trudna, na każdego zombiaka jest metoda.
Z minusów to że tak jak każda gra tego typu jest krótka. Po ukończeniu głównej fabuły kończyłem zadania dodatkowe. Nie ukrywam ale przeczytałem opinie o niej przed rozpoczęciem i mała podpowiedz ode mnie - nie spieszymy się ze zbieraniem leveli (poziomów) im wyżej jednak zauważyłem jest trochę trudniej. Zombiaki da się zgubić a nasza postać nie ma limitu biegu.
Korzystamy tez z ułatwień w postaci dwóch rzucanych przedmiotów. Przełączamy sobie na drugi jak pierwszy użyjemy (są za darmo i się ładują). Tak samo po każdym nowym uruchomieniu przedmioty oraz bronie się respawnują (zazwyczaj takie same i w tym samym miejscu)
Oryginalna. W sam raz na odstresowanie ciężkiego dnia lub przebrniecie przez ponury dzień. Krótka, do ukończenia w jeden wieczór.
Przeciętna. Raczej w niektórych momentach irytująca niż przyjemna. Na plus prosta w opanowaniu. Nie ma w opisie powyżej ale kluczowym aspektem jest wyrwanie się i dotarcie do punktu ewakuacji które znajduje się w byłym więzieniu.
Najważniejszym utrudnieniem w Undying jest czas. W nocy Anling dostaje napadu i nie może eksplorować świata - trzeba się wyspać. Zegar tyka szybko. Lokacje nie są spore ale i tak trzeba przeznaczyć dwa do trzech dni aby wywieźć urobek (to co znajdziemy). Lokacji jest 14. Lokację odkrywamy w miarę jak fabuła się posuwa do przodu. Najważniejsze lokacje przeszukujemy tylko za dania i za każdym razem musimy wrócić do domu (tak, nasz dom to nasza baza)
W Undying irytuje przede wszystkim zbieranie całego złomu, transport do domu i składowanie. Symulator zbieracza złomu. Podczas rozgrywki szkoda że nie można przenocować w lokacji którą się aktualnie rozpracowuje (namiot lub auto -Anling posiada dużego pickupa). Swoją drogą pojemność pickupa jest mniejsza niż kieszenie i plecak Codiego !!! [moja twarz zażenowania podczas gry gdy musiałem zaiwaniać z powrotem do domu]
Pograłem ponieważ była za darmo od Epica. Daję 5/10 chociaż dawałem Chivalry 2 wielokrotnie szansę. Oprawa audiowizualna wygląda poprawnie. Gra to praktycznie mapy PvP bez zawartości dodatkowej. Bitwy są chaotyczne gracze atakują bez ładu na jednak małych mapach. Po pierwszym skromnym zachwycie wkrada się nuda. Po kilku próbach odkrywasz że aby coś więcej osiągnąć trzeba ostro grindować.
Po ograniu jedynki przyszedł czas na dwójkę. Ogólniej jest prościej. Autorzy obniżyli poprzeczkę co zaliczam na plus akurat. W porównaniu do poprzedniczki tutaj zaczynamy od "checkpointu" gdy przerwiemy rozgrywkę podczas misji. Nie musimy zaczynać od początku. Mała rzecz a cieszy.
Ciekawe lokacje "poza głównym miastem" w zrujnowanych starych dzielnicach. Ta część gry odstaje od rzeszy gdy dostajemy grunt pod nogami a dokładniej pod koła naszego motoru. W misji z trzema wieżami przez chwile można się poczuć jak w otwartym świecie. Zniszczony stary świat jest ładny, dla mnie plus (fan postapo). Warto było dotrwać do tego etapu.
Jak ograłeś jedynkę to ta część jest prostsza. Niczym cię nie zaskoczy. Jest 3 Bosów do wykończenia - niekoniecznie są trudni. Na każdego jest sposób.
Muzyka w tle tak samo jak w jedynce to mocna pozycja. Cały czas słucham playlisty z youtuba.
Daję dychę. Chociaż można się przyczepić do NPC (kolegów z bazy). Ich postacie napisane tak nijako i "bylejako". Raczej wychodzą na pierdoły i nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Jedynie rozmowy dwóch strażników można było posłuchać. Do autorów: weźcie wymyślajcie lepsze te nazwy własne np: Rada Interfejsu i tym podobne to tak trochę śmiesznie i groteskowo brzmi.
Ogólnie polecam i pozdrawiam fanów.
Ukończyłem przed chwilą. Jestem fanem oryginalnego Operation Flashpoint i czuje się trochę oszukany. Dostajemy tylko 11 misji przy braku jakiejkolwiek dodatkowej zawartości. Można grać w pojedyncze misje ale są takie same jak w kampanii. Ogólnie gra jest krótka, jeżeli wiemy w co gramy (strzelanka taktyczna) i mamy trochę szczęścia.
Pograłem trochę i dopiero za czwartym razem udało mi się poznać w pełni Humankind. Gra oferuje sporo nowości i rozwiązań. Daję 9/10 ponieważ do ideału brakuje jej balansu. W środku rozgrywki od epoki oświecenia gra mocno przyspiesza z badaniami co w połączeniu z rozbudowanym państwem nie nadążamy z budowaniem infrastruktury. Kapitalny pomysł z terenami pod miasta i łączenie ich w większe dzielnice.
Niedawno sobie o niej znowu przypomniałem. Odpaliłem ją po kilku latach nie grania i "od strzała" ukończyłem bez ani jednej porażki. Listę specjalnych ataków już znałem, było jak z jazdą na rowerze - tego się nie zapomina.
Gra wręcz legendarna. Ocena 10/10 i zasłużone miejsce w panteonie NAJLEPSZYCH gier strategicznych.
Arcydzieło. Dawno temu grałem ale jej nie ukończyłem jednak powróciłem i przypomniałem sobie młodzieńcze lata. Najwyższa nota i znaczek jakości. Tak samo się dobrze bawiłem jak kiedyś. Polecam grać z modem HD.
Otrzymana od Epica i ukończona (bez dodatkowej zawartości t.j. liga letnia i liga zimowa). Mam też porównanie do części poprzedniej którą także ukończyłem.
Gra prosta w obsłudze, ładna wizualnie i dająca trochę radości. Z racji tego że dostałem za darmo to z automatu wstawiam 10/10. Jednakże jak mam być obiektywny to:
Jest mało tras - znaczy miejscówek. Dostajemy 4 ligi (+1 dodatkowy samouczek, możemy dokupić też 2 ligi) z masą torów do ścigania. Jednak powtarzają się miejscówki a trasy różnią się tylko przebiegiem. Awansując na wyższą ligę dostajemy recykling niektórych torów a zmiana jest tylko kosmetyczna - są bardziej wyżyłowane czasówki i mocniejsi przeciwnicy.
Naszą brykę "ślizgacz" możemy ulepszać. Nie ma waluty w tej grze i jedynym sposobem na zdobycie ulepszenia jest wygrana w konkretnym wyścigu - zazwyczaj taki wyścig różni się od pozostałych tym że jest nieco trudniejszy. Jednak poziom trudności nie jest problemem. Możemy zmieniać poziom trudności oraz ustawiać poziom pomocy w prowadzeniu pojazdu w niektórych aspektach. Dosyć ciekawe rozwiązanie.
Poprawiono względem poprzedniej części to że trasy nie są już klaustrofobiczne z niekiedy wąskimi trasami. Tym razem dostajemy szybkie trasy z zakrętem w "każdym" kierunku plus masę "wyskoczni". Bardzo rzadko spotykamy trasy która ma ponad 3 minutowe okrążenie (w jedynce były niekiedy bardzo długie trasy) - w dwójeczce od 1:30 do 2:30 okrążenie to standard. Dzięki temu Redout 2 zyskuje bardziej na dynamiczności. Mocny plus to muzyka przygrywająca do jazdy.
Gra rozdawana za darmo na Epicu więc skorzystałem i pograłem. Beholder jest łatwy do opanowania ale ciężko o sukces ponieważ jest trudna (tylko przy pierwszym podejściu). Wyznacznikiem jest tutaj posiadana gotówka oraz autorytet. Z gotówką będą problemy i to ona będzie motorem napędowym naszej moralności i podejmowanych decyzji.
Po ponownym zagraniu odkrywamy że niektórych decyzji nie da się podjąć inaczej a wydarzenia dzieją się swoim torem bez naszego udziału.
Podpowiedź: możemy kupić zakazany towar i podłożyć go do mieszkania lokatora w potem go szantażować (2000 kasy)
Podpowiedź: jak już zaszantażowaliśmy lokatora (w danym towarze) to nie możemy go zgłosić aby aresztowała do milicja (za dany towar)
Podpowiedź: jak już przeglądasz szafki to staraj się rąbnąć co cenniejsze fany i odsprzedać handlarzowi
Do posta powyżej: jeżeli lokator blokuje się w drzwiach (nie zdarza się to często) wystarczy wyjść do menu głównego i klikamy kontynuuj - rozwiązanie.
Minusy: Zauważcie proszę że lokatorzy za to że mieszkają w kamienicy nie płacą. Może to mieszkanie państwowe i dają kasę rządowi ale to Ty im wynajmujesz i przygotowujesz lokal (500 kasy) + naprawy. Nawet nie wspominając że zostajesz zarządcą to nie dostajesz wynagrodzenia za pracę. Twoim głównym źródłem dochodu jest pisanie profili najemców oraz ich szantażowanie (ewentualne okradanie). Są zadania specjalne ale jeżeli wspieramy rebeliantów to zaraz przychodzi nałożona na nas kara albo mandat od partii.
Daję 10/10 bo była za darmo ale inaczej bym dał 7/10 za pomysł bo treści jednak trochę mało. Gdy minie pierwsze wrażenie grę mogę nazwać symulator kombinowania jak zdobyć kasę.
Grę otrzymałem za darmo od Epic i dopiero teraz ją ograłem. Muszę przyznać że dawno już nie grałem w tak dobrą gierkę. Ja wystawiam 10/10 i znaczek jakości.
Jak na 10 letnia grę graficznie to ekstraklasa widać że ktoś włożył dużo pracy aby trzymała poziom. Lokacje bardzo szczegółowe nasycone detalami. Gdyby nie informacja kiedy gra została wydana ciężko było by stwierdzić wiek produkcji - trzyma poziom.
Gra jest jednocześnie survival horrorem jak i zwykłym horrorem w zależności jaki poziom trudności się wybierze. Dodatkowo możemy załączyć opcje ułatwiające rozgrywkę. Fajny też jest motyw że po ukończeniu gry możemy rozpocząć nową grę + z nowymi giwerami (karabin maszynowy oraz wyrzutnia rakiet) ale możemy również wybrać od którego rozdziału rozpoczniemy.
Gra buduje od początku napięcie nie poprzez wyskakujące z za rogu napastnika ale poprzez klaustrofobiczne korytarze, poczucie zaszczucia, specjalnie prowadzoną fabułę oraz hektolitry krwi. Gra jest bardzo brutalna.
Na plus też długość przygodny. Na najłatwiejszym około 14 godzin (wraz z zwiedzaniem lokacji (tez trafiają się te bardziej otwarte).
Osobiście pozytywnie zaskoczony. Naprawdę polecam.
Moim zdaniem najlepsza część serii. Pierwsza część wiadomo jest legendarna ale to Thief: Deadly Shadow uważam za tą lepszą. Dla mnie 10/10 bez cienia wątpliwości. Gra godna polecenia dla każdego.
Dla graczy którzy jeszcze tej gry nie ograli a mają ją w planach to powiem że zdecydowanie polecam. Naprawdę warto. Trzeba tylko pamiętać o pobraniu "łatki". Instalujemy "Sneaky Upgrade" obecnie wersja 1.1.11 jest najnowsza. Bez tej łatki nie widzimy kółka do otwierania zamków i w ogóle otwieranie skrzyć i drzwi nie jest możliwe. Poprawia też grafikę.
Gdy tylko osiągniemy punkt w fabule w którym możemy poprawić reputację we frakcjach Order of the Hammer czyli "Młociarze" i Pagans - działamy od razu. Zadania są bardzo proste a ich wykonanie spowoduje że będą nas uznawać za sprzymierzeńca. Uzyskamy w ten sposób dostęp do ich baz oraz to że nam mogą pomóc w walce w mieście.
Pomiędzy zadaniami (misjami) przemierzamy świat po otwartym mieście składającym się z pięciu dzielnic. Do odpowiednich dzielnic otrzymujemy dostęp w miarę postępu w fabule. Kapitalnie rozwiązano sprawę z ekwipunkiem - to co zabierzesz ze sobą to jest na wyposażeniu w następnym zadaniu. Po ukończeniu zadania nie tracimy ekwipunku.
Gra nie ma kompasu ze strzałką i nie podpowiada bezpośrednio gdzie iść tj. trzeba czytać dziennik oraz zostawione wiadomości. Rozgrywka jednak jest przyjemna i satysfakcjonująca. Gorąco pozdrawiam fanów Thiefa.
Zdecydowanie lepsza od poprzedniej części. Jednak z poprzednia częścią się dopełniają fabularnie. Warto zagrać w część trzecią a po ukończeniu w Re-Elected. Ja otrzymałem zarówno trójeczkę jak i czwóreczkę od Epica za darmo tak więc wystawiam 10/10 z zastrzeżeniem że nawet jakbym je kupił to i tak nie zmieniłbym oceny. Technicznie i wizualnie się nie zestarzała.
W końcu się doczekałem na wersję pecetową. Warto było się wstrzymać z zakupem Playstation... Znaczy jeszcze nie kupiłem ale mam coraz mniej powodów by zakupić.
Ograna i ukończona dziś. Muszę przyznać że bardzo dobry Tomb Raider jak na razie. Grę otrzymałem za darmo od Epica więc nie mogę narzekać ale właściwie to po prawdzie nie ma na co. Do kompletu brakuje mi tylko Underworld, Anniwersary i Legenda. Jednak stwierdzam że na razie to najlepszy Tomb Raider biorąc po uwagę fabułę.
Graficznie jest dobrze i nie ma do czego się przyczepić. Chociaż nawet nie próbuje bo gra za darmo wiec może być, mi pasuje. Tak naprawdę graficznie gra jest ładna i ma swoje momenty. Najlepiej ją ogrywać jak jeszcze nie graliście w Shadow i Rise (opcja dla nadrabiających swoje zaległości).
Autorzy ogarnęli pojęcie "cyfrowy entertainment" do perfekcji i serwują wagonami wrażenia z gry. Rozgrywka jest szybka i ciekawa - oczywiście w tych miejscach gdzie być powinna. Gra w zasadzie jest prosta i intuicyjna.
Do plusów to to że NPC zapadają w pamięć. Jeden z niewielu Tomb Raiderów gdzie Lara wyrusza na przygodę z grupką znajomych i zaprzyjaźnionych archeologów. Jest możliwość poznania każdej osoby z naszej paczki przeglądając wpisy w naszym dzienniczku. Dzienniczek jest "na bogato" odpowiedni NPC czyta o sobie informację - swoim głosem. Tutaj nie każdy zwróci uwagę ale ja tak. Dziennik jest z lektorem ale nie jednym - nawet nasz antagonista czyta wpisy o sobie. Ogólnie Tomb Raider wywarł na mnie mocno pozytywne wrażenie - autorzy dbają o szczegóły. Za to im się należy mocne 10/10. Taką też ocenę ja daję.
Gra otrzymała ode mnie 10/10
Dodaje rozbudowany quest poboczny. Ważne: Aby go rozpocząć lepiej mieć strzelbę w inwentarzu. Zadanie można zacząć wykonywać na dosyć wczesnym etapie rozgrywki nie mając jeszcze strzelby która w tym przypadku się przydaje. Gra na niskim poziomie trudności nie będzie problematyczna. Ja nie miałem strzelby i jeżeli to czytasz i chcesz zwiększyć przeżywalność Lary poczekaj aż znajdzie strzelbę i przenieś się do poprzedniej lokacji z zadaniem.
Dodatek nie jest długi ale za to "widowiskowy". Obecnie do dostania razem z podstawką. Ja dostałem wszystko za darmo więc ocena 10/10. Jednakże gdybym miał kupić dodatek ze pierwotna cenę to czułbym jednak niedosyt - trochę mało dostajemy za tą cenę. Ale to nie mój problem bo nigdy nie dokupuje "odkrojonych wcześniej fragmentów z podstawki" oraz nie twój problem bo gra obecnie do odebrania z wszystkimi DLC za normalne pieniądze.
Dodatek który tylko jest dodatkiem "merytorycznym". Dodatek rozpoczyna się w czasie przed wyjazdem na Syberię a kończy po ukończeniu naszej przygody w Rosji. Ukończenie zajmuje około od 1 do 2 godzin w zależności czy lubimy słuchać dziennika. W sumie musimy bo potrzebne będą dwa kody do otwarcia drzwi. Akcji nie ma za wiele - raczej nastawia na odkrywanie "smaczków" z prywatnego życia Croftów. Dla fanów ciekawostka dla zwykłego gracza niespecjalnie.
Ja daję 10/10 bo dostałem za darmola. Nie wiem czy się to DLC kupowało. Poniżej spojler - kody do drzwi gdyby ktoś szukał.
spoiler start
pierwszy kod (do sejfu): 549
drugi kod (w piwnicy): 142
spoiler stop
Kapitalna, Fenomenalna, Dopracowana i Ładna - wszystkie z dużych liter ponieważ gra Rise of the Tomb Raider jak najbardziej na to zasługuje. Ode mnie 10/10 - zasłużone oraz znaczek jakości. Odebrałem za darmo wraz z wszystkimi DLC od "Epika" i teraz nadrobiłem zaległości z Panną Croft. Nawet jak miałbym ją kupić dziś to naprawdę WARTO.
Gra dopracowana i ładna. Rasowy tytuł AAA który warto znać i ograć. Technicznie ekstraklasa - nic nie przycina, nic się nie wiesza, nie wywala do pulpitu. Autorzy ogarnęli to na maksa - przyszli programiści mogą brać z nich przykład.
Fabuła jak na Tomb Raider ciekawa i ma swoje momenty. Nie jest specjalnie rozbudowana ale porusza ciekawy temat nieśmiertelności. Dostajemy tym razem architekturę "bizantyjską" lokalizowaną na Syberii. Jeżeli lubisz specyficzny charakter Lary to polubisz i tą część jej przygód.
Warto też wspomnieć o poziomie trudności - jest dostosowany do każdego. Sam wybierasz czy ma być prosto czy wymagająco - bardzo szanuję autorów za ten element i nie traktowanie gracza jak kretyna. Gra ma dawać przyjemność i tutaj ją znajdziecie.
Co do minusów to brak. To znaczy na siłę zawsze się coś znajdzie ale na siłę ich nie szukałem. Gorąco pozdrawiam fanów Panny Croft.

Jednak gdy opadnie kurz bitewny a wszyscy wrogowie gryzą ziemię zazwyczaj następuje oprzytomnienie i lekki kac moralny. Podpinam screena.

Przed chwilą zobaczyłem napisy końcowe. Gra naprawdę powinna mieć ocenę 10/10, taką ja wystawiłem. Doskonała w każdym aspekcie - MAJSTERSZTYK. Dostałem ją kiedyś za darmo od Epica i teraz znalazłem czas na ogranie ale jeżeli miałbym ją kupić to i tak WARTO. Poza fenomenalną, piękną i szczegółowa grafiką warto dodać:
Perfekcyjny i przemyślany pod każdym względem poziom trudności. Łatwy to rzeczywiście łatwy, bardzo trudny to rzeczywiście bardzo trudny. Autorzy nie traktują gracza jak idioty. Każdy otrzyma wyzwanie na swoim poziomie trudności. Poza tym można ustawić "hybrydowy" poziom trudności składający się z trzech aspektów pod swój styl grania - ogromy plus. Nie ma etapów gdzie można się zaciąć, poza tym na łatwym Lara podpowiada jak wykonać zagadki.
Kwestia lokacji Paititi. Paititi to Ukryte Miasto Inków które odkrywamy podczas naszej przygody.. Niewiele jest gier które dają nam w trójwymiarze przenieść się do tętniącego życiem miasta zamieszkiwanego przez Inków. Dla mnie jest to gratka że mogę zwiedzić zmaterializowane cyfrowo miasto zamieszkiwane przez wymarłą cywilizację. Dodatkowo dostajemy na początku do zwiedzenia Kuwaq Yaku typowa mała wioska Peru ale założona na starożytnych ruinach. Odwiedzimy na początku naszej wędrówki miasto Cozumel w Meksyku (tutorial). Oczywiście ważnie lokacje to ruiny świątyń których jest sporo do odwiedzenia.
Dziennik opisu miejsc, osób, artefaktów oraz przedmiotów jest z lektorem!!! Zazwyczaj w grach mamy leksykon lub dziennik z samymi opisami ale w Shadow of the Tomb Raider opis jest czytany przez Larę. Jest to szczegół może nie dla wszystkich istotny ale ja zauważam tę subtelną różnicę względem konkurencji oraz nakład pracy a sam dziennik jest bogaty w informacje.
Drzewko umiejętności bardzo dobrze zbalansowane oraz bardzo ładnie oprawione graficznie. Jest czytelne oraz łatwe w zrozumieniu oraz w planowaniu naszego rozwoju. Cześć umiejętności jest przydzielana automatycznie po ukończeniu odpowiedniego punktu w fabule (lub grobowca). Natomiast druga część punktów jest do zdobycia w zamian za punkty doświadczenia. Tutaj ogromny plus ponieważ najbardziej przydatne dla Lary umiejętności są do odebrania już na wstępie (pierwsza linka umiejętności) bez dokopywania się dalej.
Odnośnie charakteru i wyszkolenia Lary. Archeologię chyba studiowała w zielonych beretach u profesora Rambo. Walki jest podobno mniej ale i tak robi sieczkę z wrogów. Podpinam screna z gry: mocno wkurzona Lara żądna krwi.

Gra ukończona i muszę przyznać że jest trudna, nawet jak się wybierze niski poziom trudności. Grze daję 10/10 ponieważ jest za dramo ale na tyle nie zasługuje. Wystarczy poczytać komentarze powyżej. Na pewno takiej gry bym nie kupił, ale jeżeli jest za darmo to można w nią zagrać. Ma walory edukacyjne to trzeba przyznać. Dodany do gry zbiór wiedzy (opisy, fotografie oraz skany dokumentów) dosyć bogaty i wystarczający. Jeżeli się zagłębimy w fabułę i wykonywanie misji poszerzymy swoją wiedzę na temat powstania. Idealny jeżeli na przykład w szkole przerabia się ten temat. Poniżej kilka uwag:
- gra może się zaciąć (załączony screen), nie pomaga wyjście z gry i załadowanie automatycznego save - ponieważ ładuje tą samą mapę z tym samym zadaniem. Jest to błąd w grze. Pomaga jedynie opcja rozegraj dzień jeszcze raz. Wówczas dostajemy inne losowe zadanie główne.
- są zadania główne nawiązujące do historycznych zdarzeń jak również powtarzalne typu "dziś pokonaj cztery patrole" lub "zniszcz działo" itp.
- kupowanie ulepszeń dla "żołnierza" to mordęga trzeba klikać w okienko do skutku aż "załapie" system i załapie.
- źle poskładany zespół do akcji to przepis na porażkę, musimy chronić naszych kluczowych "żołnierzy". Na początku się uczymy... paradoksem było jak zabrałem niewłaściwych żołnierzy i żaden nie mógł ostrzeliwać pierwszej linii wroga. Kombinujemy i uczymy się bo początki z Wasraw nie należą do łatwych. Po ograniu nawet do opanowania i można czerpać frajdę.
Otrzymana za darmo od Epica i ograna kompleksowo. Daję 10/10 ponieważ dostałem za darmo. Czy jednak na tyle zasługuje??? Chyba raczej nie.
Po ograniu wcześniej Sniper Ghost Warrior 3 stwierdzam że Contracts jest lekkim krokiem wstecz. W trójce mieliśmy otwarty świat i swobodę w działaniu. Do dziś słucham ścieżki dźwiękowej z głównego menu. Ponury otwarty świat Gruzji z trójki mocno zapadł mi w pamięć. Muszę znowu zagrać - dla mnie najlepsza była właśnie trzecia część Ghost Warrior.
Gra nie dorasta do pięt poprzedniczce ale nie jest też najgorsza. Wizualnie to ekstraklasa. Dostajemy sześć dużych map na których wykonujemy zadania główne, poboczne, łowy oraz szukamy znajdziek których jest mało, po 6 na każda mapę i są banalnie proste.
Trzeba wprost powiedzieć że gra premiuje gracza który jest cierpliwy, dokładny i metodyczny. Frontalny atak z pieśnią na ustach zawsze kończy się klęską, to nie ten typ gry. Walczymy przeciw komandosom, są fenomenalnie wytrenowani tj. gdy zdradzimy swoją pozycje SI stara się nas oskrzydlić oraz dodatkowo jeżeli jest taka możliwość zachodzi nas od góry... to się udało autorom. Kluczem do zwycięstwa jest nasza współpraca z naszymi gadżetami i umiejętne z nich korzystanie oraz zwiad (lornetka to twój brat na polu bitwy).
Niezbalansowane są granaty. Ja grałem na łatwym i granat niszczył transporter ale już rzucony obok ciężkozbrojnego niekoniecznie go powalał. Ciekawa jest też maska, nowy element który pozwala nam na więcej. Fabuła ciekawa, na końcu dowiadujemy się dlaczego, nasz łącznik odpowiada na wszystkie pytania. Akcja toczy się w Republice Syberii.
Zasady gry to ogólnie standard - po skończonej misji wydajemy zarobioną kasę na ulepszenia sprzętu oraz naszych umiejętności. Tutaj trzeba pamiętać aby wykonywać aktywności (łowy, znajdźki) ponieważ te lepsze które są na końcu drzewka umiejętności muszą być też zakupione za odpowiednie żetony.
Do autorów: Sniper: Ghost Warrior Contracts to kawał dobrej roboty ale proszę o jeszcze o jeszcze jedną grę z otwartym światem.

The Callisto Protocol odebrałem ZA DARMO od Epica. Muszę przyznać że jest to jedna z lepszych gier w jakie dotychczas grałem. Przyznaję 10/10 oraz znaczek jakości. Jeżeli miałbym ją porównać to podobnych gierek to:
- Długość gry jest odpowiednia. Dostajemy to za co zapłaciliśmy (nie ja oczywiście :-D ja dostałem za darmoszkę), przygoda nie kończy się zbyt szybko. Przemierzmy fajne korytarze kolonii, nie tylko jest lokalizowana w więzieniu ale również na przykład w opuszczonej pierwszej kolonii, kanałach, zdewastowanej bazie ochrony itp. Fajne widoczki na Jowisz, ładnie i klimatycznie tam jest.
- Ciekawe rozwiązanie problemu skalowania poziomu trudności. W tym przypadku ulepszamy naszą broń która pomaga w walce. Po drodze znajdujemy pancerz oraz specjalną rękawice. Ogólnie gra jest prosta, wystarczy przebrnąć do pierwszego pistoletu i staje się jeszcze prostsza. Loot w postaci amunicji wypada z pokonanych przeciwników w ilości hurtowej. Jeżeli lubisz wyzwania zastanów się nad wyższym poziomem trudności. Ja grałem w ten tryb który dodawał krwawe starcia z przeciwnikami - według opisu Jacob stawał się łowcą i to odpowiada prawdzie.
Polecam grę. Polecam jej nie pomijać i ograć.
Kilka moich rad dla początkujących.
- skrzynki można niszczyć i wypada z nich loot
- kopiemy przeciwnika po likwidacji (loot)
- patrzymy na przeszklone regały i używamy pałki (loot)
- patrzymy na ściany gdzie są siatki z kolcami (używany rękawicy na przeciwnikach - łatwa eliminacja - też ładunki wybuchowe) - GRA PREMIUJE SPOSTRZEGAWCZOŚĆ
- staramy się zwiedzać (loot i dodatkowe schematy broni)
Gra jest prosta i sama podpowiada gdzie iść. Ciężko jest zabłądzić - dodaje screena na potwierdzenie. Gorąco pozdrawiam fanów.
Daję 10/10. Dostałem za darmo od Epica. Zagrałem pierwszy raz w Saints Row więc nie wiem czym się różni od pierwowzoru. Dla mnie HIT.
Otrzymana od Epica za darmo wraz z wszystkimi dodatkami. Ode mnie 10/10 - stosunkiem jakości do ceny jaką zapłaciłem ;-D
Z dodatkiem otrzymujemy cały nowy poziom z mapą z nowymi stworami i zadaniami. Są to najmocniejsze stwory w całej grze ale i nagroda adekwatna. Ciekawe obozy na drzewach.
Odebrana za darmo od Epica. Ode mnie 10/10. Nie ma się co rozpisywać. Gra rewelacyjna pod każdym względem. Jak na rok wydania 2014 to nie jestem zaskoczony że to był HIT. Ja się cieszę że ograłem za darmo wersję z wszystkimi dodatkami, za darmo... ZA DARMO !!!. Na liczniku 67 godzin dobrej zabawy i NPC zapadający w pamięć te pozytywne jak i te negatywne. Pozdrawiam Fanów przepięknej grafiki Dragon Age.
Arcade Paradise otrzymałem za darmo od Epica. Otrzymała ode mnie 10/10, czy zasłużone - ciężko to stwierdzić jednoznacznie.
Gra na odstresowanie. Możemy od samego początku olać pralnię i zbierać pieniądze tylko z podajnika. Jednakże jak robimy z początku pranie to szybciej uzbieramy na automaty. Automatów jest naprawdę sporo.
Możemy zarabiać na kupowanych automatach. Należy zadbać o to aby maksymalizować ich zyski. Im dłużej gramy na nim to staje się on popularniejszy i klienci chętniej zostawiają swoje pieniądze. Możemy podnieść atrakcyjność automatu wykonując aktywności odpowiedniego automatu. Są trzy aktywności (zadania ) dla każdego. Nie są one trudne i nie wiążą się one w osiągnięciu "perfekcjonizmu" w danej grze.
W grze są ulepszenia. Ulepszenia kupujemy za walutę którą otrzymujemy za aktywności grając gry w automatach. Ulepszenia powodują że gra staje się mniej monotonna a nasze czynności otrzymuje pomocnik czy jest mniej pracy z naprawą automatów oraz sprzątaniem lokalu. Gdy już mamy odpowiedni zestaw ulepszeń możemy się skupić na grze na automatach - to będzie nasze jedyne zajęcie.
Gra ma też swój swój happy end. Nie jest długa ale też nie jest krótka. Ja w nią grałem 25 godzin wg licznika ale nie zależało mi aby skończyć. Nie maksymalizowałem zysków z automatów - można ustawić cenę za grę oraz poziom trudności. Po prostu poczułem tą grę i polubiłem automaty oraz gry zaserwowane przez twórców.
Odebrana za darmo od Epica i ograna. Nie jest taka straszna jak o niej piszą. Rozkręca się bardziej od drugiego rozdziału. Pierwszy rozdział wprowadzający rzeczywiście mulący ale dalej jest zdecydowanie lepiej. Ode mnie 10/10
Właśnie odświeżyłem sobie Age of Wonders i muszę przyznać że świetnie się grało po tylu latach. Dla mnie ocena zawsze 10/10 bez cienia wątpliwości.
Można porównać grę z Heroes III ale są dwa aspekty o których trzeba pamiętać.
Pierwszy. Gra jest bardziej rozbudowana, dużo bardziej niż Heroes III. Nie jest ona skomplikowana ale trzeba ograć trzy lub cztery mapy aby poznać techniki jakie nią rządzą. Bez poznania praw rządzących Age of Wonders zwycięstwo jest bardzo trudne. Heroes III stawia na prostotę i szybką rozgrywkę. W Age of Wonders trzeba mieć zmysł taktyczny
Drugi wynika z pierwszego czyli kilka dróg do odniesienia sukcesu. Tutaj nie liczy się tylko siła militarna.
Kilka przemyśleń po ukończeniu kampanii a o których zapomniałem.
- Można drążyć tunele specjalną jednostką.
- Neutralne frakcje można przeciągnąć na swoją stronę - mając miasto takiej frakcji nie wypędzamy ich mieszkańców tylko po prostu budujemy umocnienia lub podnosimy poziom technologiczny. Daje nam to +5 do stosunków z daną rasą. To nam daje że możemy neutralne niezdobyte miasto przekupić. Nie ma też buntów.
- Nie budujemy jednorodnych armii. W naszym oddziale muszą być też jednostki posługujące się magią, niszczące umocnienia lub latające. Budując jeden typ prosimy się o problemy.
- Staramy się walczyć sami. Bitwy automatyczne są mocno niewskazane. Nasz bohater jest pomijany w walce zatem trudnej mu zdobywać doświadczenie. Ranne jednostki nie są wycofywane i padają łupem wroga a po walce ranna jednostkę można wyleczyć jako garnizon w mieście. Bitwy w Age of Wonders są jej mocną stroną zatem korzystamy z tego.
Nie rozumiem tylko dlaczego gra nie zdobyła takiej popularności. Jest naprawdę genialna i widać ogrom pracy jaki włożyli w nią twórcy. Ma ciekawe rozwiązanie tur - każdy gracz rozgrywa swoją turę równocześnie z wszystkimi. Prowadzi to do ciekawych sytuacji, na przykład po wczytaniu zapisu gry przeciwnik inaczej pokieruje swoje wojska.
Otrzymana za darmo od Epica. Rozdawana była z podstawową wersją gry. The Following jest zdecydowanie lepszy od podstawki według mnie. Moja ocena to 10/10.
W porównaniu do Dying Light jest mniej zadań głównych i pobocznych ale nie ma to znaczenia ponieważ ich jakość jest wyższa. Ciekawy wątek główny który serwuje dwa zakończenia. Wybór podejmujemy na samym końcu. Oba zakończenia są satysfakcjonujące i ciekawe.
Dostajemy auto typu Buggy i przemierzamy otwarty świat farm oraz jednego małego miasteczka. Zdolności parkouru Kyle Cranea (naszego głównego bohatera) spadają na drugi plan ponieważ będzie się przemieszczać głownie autkiem. Auto można ulepszać, naprawiać oraz tankować. Paliwo oraz części można pozyskiwać z pozostawionych lub porzuconych aut przy drogach. Ma mapie jest kawałek autostrady oraz kila stacji paliw więc nie będzie z tym problemu. Dostajemy nowe drzewko umiejętność które odpowiada za prowadzenie i stan auta. Aby nabić skila trzeba szybko jeździć, rozjeżdżać zombiaki lub wykonywać akrobacje.
Na przedmieściach grało mi się lepiej niż w mieście. Tutaj zombiaki nie mają szans t.j. w otwartym polu. Zawsze jest gdzie uciec. Nawet w nocy miałem większe szanse i pole manewru. Przeciwnik zyskuje przewagę tylko w jaskiniach i w eksplorowanych obiektach. Mapa jest ładna, może nie ma na niej zbyt wiele - w końcu to przedmieścia ale twórcy się postarali aby jazda buggy była szybka i widowiskowa.
Lokacje małe ale za to bardzo szczegółowe oraz dopracowane. Każde z zleconych nam zadań jest unikatowe oraz przemyślane - jest kilka dróg do ukończenia misji. Technicznie Thief to ekstraklasa, gra stabilna ani razu nie wyrzuciło do pulpitu, ani razu się nie zawiesiła. Widać pozytywną pracę włożoną przez autorów. Ode mnie 10/10 bez cienia wątpliwości, dodatkowo dostałem ją za darmo od Epica.
Co do zadań to zawsze okradamy tych złych. Dla kontrastu wykreowano miasto gdzie panuje dziwna plaga (posępność) przez co zwykli mieszkańcy cierpią oraz są wykorzystani przez strażników. Obywatele czyli zwykli mieszkańcy są biedni i ta bieda aż piszczy a my gramy tym neutralnym. Nie jesteśmy źli lub dobrzy, po prostu realizujemy swoje zadania i gramy na siebie - nie ratujemy tutaj świata. Dobrze się czułem w skórze Garetta który nic nie musi a to co robi, to robi tylko dla siebie. Samo miasto jest klimatyczne, uliczki ciasne oddające charakter średniowiecznych miasteczek. Można się wczuć, mi przypadło do gustu.
Poziom w burdelu jeden z lepszych. Gra nie boi się poprawności politycznej i tutaj ogromny plus (sceny +18). Poziom w ośrodku dla psychiczne chorych zapadający w pamięć.
Łatwy poziom trudność jest rzeczywiście bardzo prosty i można grę ukończyć nawet bez zakupu wzmocnień oraz dodatkowych ulepszeń - "artefaktów". Gdy decydujemy się na łatwy poziom oraz jeżeli dokupujemy umiejętności i wzmocnienia to w praktyce grę przechodzimy na speed-run'ie. Jest to jedna z niewielu gier gdzie poziom normalny jest opcją do zastanowienia ponieważ łatwy tutaj to beznadziejnie łatwy. Chyba że gramy po kilku piwkach wtedy robi się interesująco. Zadania dodatkowe jedynie są wyzwaniem ale nie wszystkie. Wyzwanie to będzie polegało na zalezieniu drogi lub kombinacji do sejfu. Ciekawe są misje poboczne, naprawdę warto je ukończyć.
Warto zakupić na początku tylko minimalne ilości sprzętu po jednej lub dwie sztuki ponieważ ekwipunek znajdziemy też na mapach i w zadaniach. Jedynie musimy się wyposażać w narzędzia: śrubokręt lub brzytwę. Jeżeli mamy już wydawać kasę to na ulepszenia które robią nas Uber Garreta - mistrza złodziei. Ulepszeń nie damy rady kopić wszystkich z prostej przyczyny są ogromnym wzmocnieniem oraz nie ma na mapie tylko kasy do zebrania aby je zakupić.
Dlaczego taka niska ocena? Pewnie niektórzy liczyli na nawiązanie do poprzednich części. W tej części jest prościej i przystępniej, gra stawia na uproszczenie rozgrywki tak aby wpasować się w większy krąg odbiorów gry - rozmiem to standary nowo powstałych gier. Gdy mają dawać przyjemność a nie "zamordyzm" no i zarabiać. Ocena gry powinna oscylować około 9 do 9,5. Jeżeli jest to Twój pierwszy Thief to polubisz na sto procent i bardzo przyjemnie spędzisz czas.
Przed chwilą ukończona. Dla mnie, czyli fana Earth absolutny hit z notą 10/10 i znaczkiem jakości. W tej odsłonie dostajemy ciekawą i wymagająca kampanię fabularną. Nie będą "spjlerował" jak powiem że będziemy walczyć z kosmitami (widać ich już z poziomu wyboru menu).
Co jest godne uwagi:
1. Każda frakcja ma odmienny typ budowania swojej bazy oraz budynków. Zazwyczaj w RTS zasada budowy jest taka sama a zmienia się tylko wygląd budynku. Tutaj autorzy się postarali ponieważ nie jest to kopia z poprzednich części Earth. Trzeba jednak wspomnieć że premiuje to jedna z frakcji która ma ułatwione zadanie.
2. Rozwój badań i tworzenie własnych jednostek bojowych. Po opanowaniu odpowiedniej technologi mamy dostęp do nowej jednostki. Możemy przy niej grzebać to znaczy dać mocniejszy lub szybszy silnik, wybrać odpowiedni pancerz oraz najważniejsze zamontować jak największą armatę lub inna broń.
3. Ciekawe podejście do rozwoju struktur kosmitów Morphidów choć na pierwszy rzut oka to jakiś rodzaj "pajęczaka". Grając tą stroną konfliktu musimy całkowicie zmienić strategię. Generalnie flota Morphidów jest nie do zatrzymania nawet jeżeli przeciwnik się zabunkrował z jednym wąskim przejściem. Jeżeli posiadamy kilka Niszczycieli i wesprzemy grupę dwoma lub trzeba Ciężkimi Krążownikami to wchodzimy w przeciwnika jak w masło. Dosłownie atakujemy frontalnie i rozjeżdżamy przeciwnika. Niszczyciel obcych to najmocniejsza jednostka w grze - posiada broń do celów naziemnych oraz powietrznych i chyba jako jedyna posiada ochronę aktywną (tj. strąca wystrzelone w nią pociski)
4. Kampania to jeden ciąg a nie osobna każdej ze stron z intrygującym zakończeniem. Walczymy nie tylko ma Marsie ale w całym układnie nie tylko słonecznym...
Odebrana za darmo od Epica i ograna. Solidne 10/10, polecam i warto. Nawet gdybym ją kupił i tak bym dał 10/10.
Niby skradanka ale opcjonalna, nic nie stopi na przeszkodzie aby zrobić tradycyjną sieczkę z przeciwników. Dość pokaźny arsenał który można ulepszać oraz doczepiać różne gadżety.
Grafika bardzo ładna. Miasto - Praga nawet przemyślana, może do największych nie należy ale miasto jest po prostu piękne, wpasowane w futurystyczną wizję. Jednakże grając w Pradze mamy styczność z tamtejszą policja i służbami które czasami nam grożą w języku czeskim - dla nas będą brzmiały komicznie i zamiast nas zastraszyć powodują tylko uśmiech.
Ciekawa fabuła. Nie będę zdradzał po prostu zagraj w tego Deus Ex-a na pewno się nie zawiedziesz. Pozdrawiam fanów.

Ja daję dychę ponieważ dostałem za darmo. Nie nauczymy się z niej jak naprawiać samochody ale posiada jednak aspekt edukacyjny - zaznajamia nas z nazewnictwem i ogólna budową auta. Jeżeli znasz się trochę w temacie mechaniki to gra będzie prosta jeżeli nie to początek będzie trudny. Ogólnie Car Mechanic Simulator 2018 robi dobre wrażenie. Ładna grafika, różnorodne typy samochodów do naprawy, narzędzia diagnostyczne i testowanie aut sprawiają że jest dobrze. Poniżej kilka przemyśleń po ukończeniu gry:
- W każdym aucie brak wlewu paliwa, autka bez paliwowe, niby detal ale jednak widać ten brak
- Gra w zadnich fabularnych daje podchwytliwe problemy do rozwiązania, np. mamy szukać małej gumowej tulei lub tulei gumowej przez bardzo długi czas. Są też klipsy typu A i B (bez których nie da się oddać autka właścicielowi). Problemem jest na przykład że mamy wymienić jedną lub kilka świec a reszta jest dobra. Po wymontowaniu ich i wymianie części poniżej (np tłoków) musimy pamiętać gdzie te dobre świece były ponieważ mamy naprawić auto częściami nowymi (muszą mieć 100%). Tak samo jest z jednakowymi częściami których jest więcej w aucie.
- Na akcjach raczej nie zdobędziemy okazyjnie bryki, licytacja trwa zawsze do wartości auta i nawet czasami licytacja przekracza wartość autka. Nigdy nie zdążyło mi się że komputer odpuścił jakąkolwiek licytację. Lepiej kupować na złomie lub w szopie a następnie remontować. Remontujemy bryki raczej dla siebie aby stały na parkingu i cieszyły oko. Zysk z wyremontowanej bryki jest niższy niż mielibyśmy wykonać randomową naprawę skrzyni biegów w zadaniu dodatkowym (na wyższym poziomie).
- Kasa jest opcjonalna i tylko na początku trzeba pilnować gotówki, im wyższy mamy poziom tym więcej kasy dostajemy za naprawy (polecam wykonywać i brać do naprawy: skrzynie biegów oraz układ wydechowy - szybkie i proste naprawy). Ogólnie polecam brać proste naprawy ponieważ doświadczenie rośnie szybciej a po przeskoczeniu do następnego poziomu odblokowujemy następną naprawę fabularną. Jest ich 34 zatem aby wykonać wszystkie naprawy fabularne musimy mieć 34 poziom. Odradzam naprawę aut gdzie problem leży w kilku miejscach - gdy na telefonie mamy 7 propozycji napraw i żadna nam nie pasuje od razy klikamy na anulację zgłoszeń i za jakiś czas pojawiają się stopniowo nowe pozycje na liście.
- Pieniędzy nie wydajemy na samym początku na autka ponieważ lakiernia jest na lvl 30. Co z tego że jak kupimy wóz i nawet po wymianie części na nowe efektu nie widać bo rama wygląda fatalnie. Według mnie lakiernia powinna być dostępna wcześniej a już powinno dać się kupić części karoserii w odpowiednim kolorze za dopłatą. Czyszenie pojazdu (wnętrza) tez od 30 poziomu. Serio mechanik musi mieć 30 poziom aby być profesjonalnym operatorem ścierki.
- Po 34 lvl czyli po zakończeniu zadań fabularnych mamy tyle kasy że możemy kupić wypasione auto z salonu z przebiegiem 0 KM, patrz: załączony obrazek (nie licząc tych wcześniej kupionych i wyremontowanych strupów.
Odświeżyłem sobie Mesjasza i go ukończyłem po raz pierwszy. Grę miałem od bardzo dawna ale dopiero dziś udało mi się go ukończyć w ramach nadrabiana zaległości w klasykach. Ostatnio kiedy grałem nie dotarłem do poziomu Red Light District i paradoksalnie odkryłem tytuł na nowo.
Messiah jest grą dla określonego typu graczy. Rozumiem że nie każdemu podejdzie ale trzeba przyznać autorom że podjęli się ciekawego tematu i zastosowanej techniki. Jednak warto zagrać, gorąco polecam.
Technicznie jest okej. Nie jest może najlepiej ale właśnie okej. Gra bardzo rzadko może się zawiesić. Mnie ani razu nie wywaliła do pulpitu ale notoryczne zacinał się dźwięk. Gra śmiga na Win 10.
Długość gry też jest mocno dyskusyjna. Jeżeli znamy drogę to jest bardzo krótka. Jeżeli gramy pierwszy raz może się zdarzyć że się zablokujemy. Są elementy w znajdywaniu drogi łatwe i trudne. Do trudnych można zaliczyć to że w niektórych miejscach musimy się wcielić w szczura i przejść kanałami lub być złapani i przeniesieni przez sokoła. Trudnym elementem jest też doczołganie się do panelu i zatrzymanie ściany. Jak planujesz ukończyć (warto!) przyda się czasami solucja - z tym nie ma problemu tak jak kiedyś. Walka natomiast jest bardzo prosta i eliminacja wrogów a la Bob sprawia frajdę. Jednakże jest tylko jeden końcowy Boss i przejście tego etapu jest trudne.
Gra ciekawa. Ciekawy poziom w klubie i Red Light District. Ja daję 10/10. Jak na 2000 rok to HIT.
Tak średnio to widzę, powiedział bym że to taka platformówka 3D jakbym chciał być uszczypliwy. Ładna, coś nietypowego ale jestem zadowolony że dostałem grę za dramo ponieważ nie kupił bym takiej gry. A jakbym kupił to bym się zdenerwował. Daję solidne 5/10 w komentarzu, ale w systemie Gry-Online 10/10. Zawsze daję dychę dla gier które dostałem za darmo kierując się maksymą "za darmo to i ocet słodki"
Tak jak we wpisach powyżej osią naszej rozgrywki jest powtarzanie poziomu aż opanujmy jego przejście go do perfekcji. Może się zdarzać że będziemy mieli szczęście, ale to bardzo rzadko mi się przytrafiało. Poziom jest podzielony na nawet krótkie etapy i po ich przejściu mamy "checkpoint". Daje nam to że w razie zgonowania wracamy do niego, a zgonów jest naprawdę sporo. Wyjątkiem jest gdy nie kończymy poziomów które są długie za jednym podejściem. Gdy wyjdziemy z gry to tracimy cały progres. Wtedy to zaczynamy od zabawę nowa, od samego początku poziomu.
Do wyboru mamy poziom trudności: trudny i piekielnie ultra dziki HARD. Gra zlicza zgonowanie naszego "Mieczowego Ścianobiegacza" - Ghostrunnera po ukończeniu każdego poziomu. Ogólnie robi wszystko aby nie było za łatwo. Słowo łatwo jest obce tej produkcji. Trudne elementy biegania po ściankach i wspinania się odpowiadają za niemały procent naszych śmierci. W Ghostrunnerze nawet poruszanie się po świecie jest trudne i zabójcze.
Wada konkretna i dla mnie ważna jest taka że gra kładzie nacisk na wysoki poziom trudności. Zabawy w tym nie odnajduję. Jak można się dowiedzieć czytając komentarze powyżej, autorzy wprowadzili moduł ułatwiający. Taaa... widziałem go :-) i chyba chodzi o tryb asysty. Masochiści różnice zobaczą a noob taki jak ja dalej będzie obrywał. Ale się zawiozłem i ją ukończyłem po to aby z czystym sumieniem ocenić grę.
Plusy:
- muza (GENIALNY SOUNDTRACK!!!)
- fajny patent z ulepszeniami
- pod względem technicznym Ghostrunner to ekstraklasa
Ja dorzucę coś od siebie na temat B&W. Świetna i zapadająca w pamięć absolutny jeden z hitów z roku 2001. Miałem ją krótko po wydaniu ale nie ukończyłem. Udało mi się ją ukończyć znacznie później i odświeżyć całość niedawno. Dla mnie 10/10 i znaczek jakości.
Rozgrywka daje nam wybór bycia złym lub dobrym bożkiem ale jednak bycie tym dobrym jest kluczem do pozytywnego ukończenia gry. Bycie dobrym oraz wychowanie swojej pupila "chowańca" jako dobrego daje wymierne dla nas korzyści. Bestia dobrze wychowana pomaga w zwycięstwie tj. pomaga mieszkańcom a tym samym wzmacnia wiarę w nas. Zły charakter chowańca natomiast powoduje straty i może doprowadzić do porażki, zjada ludzi, niszczy chaty przez co spada zasięg naszego wpływu.
Rozgrywka to 5 bardzo ciekawych wysp - etapów.
Pierwszy etap to samouczek i jest bardzo przyjemny. Otrzymujemy w nim naszego chowańca. Jednak chowaniec na tym etapie nic się nie uczy pomimo podawanych przez samouczek informacji aby go uczyć. Zapamiętywanie zaczyna się od drugiego etapu. Zawsze przed ukończeniem każdego etapu można wrzucić do "dziury" żywność, drewno oraz wyznawców które będą dostępne w następnym etapie. Warto ukończyć zadania poboczne w szczególności z łodzią z podróżnikami - da to nam dodatkową osadę w ostatnim etapie co jest sporym wzmocnieniem ponieważ ostatni etap jest najtrudniejszy.
Drugi etap też jest prosty. Mamy pomoc w postaci sojusznika, innego bożka który pomaga w początkowej rozbudowie. Na tym etapie musimy eksperymentować i poznać tajniki gry. Warto zwrócić uwagę na to że aby zwiększyć swoje zasięgi należy rozbudowywać osadę. Po to aby "złapać" następną osadę swoim wpływem i przekonać ich wyznawców do naszej wiary. Ta strategia przyda nam się w trzecim etapie. Momentem kluczowym w trzecim etapie jest odkrycie dozownika cudów pod wodospadem koło naszej osady. Regenerujący się tam cud drewna pomoże w zwycięstwie - właśnie drewno to kluczowy surowiec i zawsze jest go mało w każdym etapie.
Czwarta mapa tylko z pozoru trudna. Kluczem jest tutaj dozownik z tarczą. Zabieramy nasionko czyli kulkę z cudem i odkładamy. W między czasie tworzy się następny. Rzucamy czar ochrony, jednocześnie wysyłamy chowańca na "miłej" smyczy do wioski w dolinie i go tam uwiązujemy. Po jej przekonaniu i ukończeni mini zadania z dźwiękami deszcz meteorytów ustaje. Dalej jest już z górki.
Piąta wyspa jest najtrudniejsza. Mamy pomoc w postaci dodatkowej osady jak wykonaliśmy zadanie z podróżnikami w pierwszym etapie, ponad to agora z dodatkowej osady ma cud pioruna pomocna w odgonieniu wrogiego chowańca. Pod skałą w górze jest dozownik z regenerującym się cudem kuli ognia, nawet uaktywniony cud możemy "położyć na naszym ołtarzu" i odzyskać punkty które możemy przeznaczyć na inny cud.
- Nie możesz dosięgnąć następnej wioski. Zbuduj agorę z wioską na granicy Twojego wpływu i rozbuduj tam osadę.
- Nie możesz przejąc wioski na przykład w piątym etapie ponieważ przeciwnik gra ofensywnie i też dba o poziom wiary. Moja strategia to wyłapanie wszystkich jego mieszańców i położenie ich na stole ofiarnym w mojej świątyni. Nie zapomnij podpalić spichlerza lub agory wówczas modlący z automatu wracają do wioski.
- Dostarcz jedzenie do świątyni bo bez jedzenia modlący umierają - modlący nie chodzą do spichlerza
- Dbaj o drzewa i las bardziej niż o ludzi. W tej grze szybciej się regenerują ludzie niż drzewa.
Daję dychę. Gra za darmo. Szybka i krótka rozgrywka. Czas trwania około jednej godziny.
Na plus. Twórcy mocno kładą nacisk na odwzorowanie lokacji z detalami ze starych zdjęć. Zadania są proste i nie sprawiają trudności. Gra edukacyjna i zapewne z takim zamiarem była tworzona. Wcześniej zagrałem w Lotników i było tam więcej informacji niż w Grze Szyfrów. Dostajemy naprawdę ciekawe zadania i co najważniejsze wspieramy Polską stronę.
Na minus. Z tego tytułu oraz z tematu można było by wycisnąć więcej.
Dałem dychę ponieważ jest za darmo. Gra raczej edukacyjna i oddająca hołd naszym bohaterom - żołnierzom lotnikom walczącym z Niemcami. Przybliża nam ich sylwetki oraz upamiętnia nazwiska najbardziej zasłużonych. Jest bardzo krótka - na jeden wieczór. Warto czytać dziennik z opisami - zawsze można odwiedzić się czegoś nowego.
Bardzo się ciężko pisze o grze która jest tak dobrze dopracowana i przemyślana. Trudno ubrać w słowa jak mocno autorzy zadbali o detale. W to trzeba zagrać, nie pożałujecie. Ja otrzymałem ją za darmo od Epica i w sumie skorzystałem maksymalnie. Ghostwire Tokyo to tytuł gry która będzie błyszczała w top zestawieniach z tego okresu. Dla fanów Japonii pozycja obowiązkowa.
Dostajemy do zwiedzania w otwartym świecie kawałek Tokio, ten najbardziej znany Shibuya. Poznajemy lokacje nie tylko z poziomu na zewnątrz miasta czyli ulic i dachów ale też od wewnątrz. Zadziwiająco wiele drzwi jest dla nas otwartych. Od razu bije po oczach charakterystyczna architektura i ładne miasto.
Poza głównym wątkiem dostajemy zadania poboczne. Zadania które są najbardziej przyjazne graczowi jakie dotąd wykonywałem w jakiejkolwiek grze. Wykonując je podnosimy poziom naszej postaci oraz zdobywamy magatamę potrzebną do odblokowania specjalnych umiejętność - niepotrzebnych do wykonania wątku głównego ale bardzo umilają rozgrywkę. Misja poboczna w szkole to majstersztyk, nie wiem czy wszyscy oceniający ją ukończyli ponieważ jest to zadanie poboczne a naprawdę warto.
Na plus jest to że nie jest beznadziejnie łatwa. Łatwy poziom obliguje grę do traktowania nas ulgowo ale na pewno nie będzie tak "aby przejść grę naciśnij W i przytrzymaj E". Nie. Łatwy poziom jest łatwy ale nie beznadziejnie łatwy... jest satysfakcjonujący, dla takich noobów jak ja.
Daję 10/10 - tutaj nie może być innej oceny.
Gra super wręcz fenomenalna. Właśnie ukończyłem i jestem zadowolony. Wisienką na torcie jest to że otrzymałem ją za darmo od Epica. Daję zasłużone 10/10 ponieważ na tyle zasługuje.
Gra się dla fabuły ponieważ cała zawartość w postaci elementów zręcznościowych i zagadek nie stanową żadnego wyzwania. Jednakże też elementy te nie są zbyt banalne, są proste. Tak więc grasz, zwiedzasz oraz podziwiasz widoki. Większość czasu spędźmy na czerwonej planecie badając to co zbudowali koloniści. Dla fana eksploracji to gratka. Autorzy starali się nie przesadzić "wymyślnymi technologiami" tłumacząc dlaczego tak to działa i jak radzili sobie koloniści - do mnie to przemawia.
Grafika super, audio super, grywalność super - gra super. Jest język polski (napisy). Bardzo przyjemnie się gra.
Dementując:
1. "gromadzi przedmioty" - nie gromadzimy żadnych przedmiotów (możemy je zeskanować aby zobaczyć opis)
2. "elementy survivalowe" - nie ma takich elementów, to jest zwykła gra dla fabuły, no chyba że elementem survivalowym będzie prosta wspinaczka po ścianie ale nie będzie to żadne zbieranie zasobów do przeżycia
Minusy:
- krótka, chce się więcej (ale z drugiej strony historia/fabuła wyczerpuje temat)
- zakończenie według mnie (poniżej mega spoiler)
spoiler start
Ja bym został :-D i kichał za zapchloną ziemię
spoiler stop

Naprawdę wciągająca i ciekawa gra. U mnie Surviving the Aftermath ma fory ponieważ lubię tego tupu gry. Otrzymałem ją za darmo od Epica więc daję 10/10. Pograłem około tydzień i nie poznałem wszystkiego na sto procent ale u mnie to strzał w dychę. Studiując powyższe komentarze mogę dodać coś od siebie.
Nasza kolonia ma rzeczywiście powolny start. Ważnym elementem jest tutaj zdobycie punktów nauki. Punkty nauki należny zbierać po mapie głównej. "Oczywista oczywistość" to że punkty nauki popychają rozwój technologiczny naszej osady - koloni - jest to istoty element gry ale nie najważniejszy.
Momentem kluczowym jest wysyłanie osadników którzy zajmują się zakładaniem obozów. Więc popychamy technologicznie odpowiednie drzewko do budynku który pomoże nam wysyłać kolonistów. Nie jest trudno go opanować. Jednakże gdy już je opanujemy to gra się już sama wygrywa. Już tłumaczę. Na mapie znajdują się ikony które przypominają tryb/zębatkę a w środku ikona odpowiedniego surowca. Zazwyczaj są to surowce bardzo drogie - karabiny automatyczne, odzież ochronna, pudła z rozrywką, metale szlachetne itp. które stale będą generować kilka sztuk dla naszej osady jeżeli wyślemy tam osadnika i postawimy tam bazę . Można też założyć obóz który stale generuje na przykład 24 punkty nauki co 12 godzin. Obozów można mieć więcej.
Ważne dla nas kwestie to eksploracja głównej mapy i zdobycie kontaktów do innych osad. Po zdobyciu opracowujemy technologię która pozwala nam z nimi handlować. Po opanowaniu tego nie ma możliwości porażki. Ja zazwyczaj produkowałem nadmiarowo jeden surowiec lub surowce i opędzlowałem go sąsiadom za kasę. Kasa jest potrzebna by móc rekrutować strażników których możemy przeznaczyć na osadników którzy zakładają bazy poza nasza osadą.
Rozwój naszej osady można podzielić na dwa etapy. Etap pierwszy to osada bez prądu a etap drugi to elektryfikacja. Jest to element problematyczny ponieważ budynki elektryczne (które produkują prąd) ulegają nawet często awarii. U mnie pierwsza elektryfikacja się nie udała ponieważ nie miałem części na naprawy. Problemem są tu części - podzespoły. Ja poradziłem sobie tak. Najpierw opanowałem technologię fabryka podzespołów (wiem jest na końcu drzewka technologicznego) ponieważ znajdowanie ich na mapie ma swoje granice i nie ma miejsca ich stałego przyrostu. Najpierw postawiłem dwa obozy aby stale mi zdobywały metale szlachetne potem postawiłem fabrykę podzespołów a a na koniec elektrownie wiatrową - kilka tak aby w przypadku awarii jednej produkcja była prowadzona dalej. Tak uzbrojony w podzespoły swojej produkcji zapoczątkowałem mozolną elektryfikację osady.
Ważna kwestia. Postawcie kilka wieżyczek strażników przy bramie. Ja miałem 4 i mogłem spać spokojnie jak bandyci wdarli się do osady.
Gra jest za darmo więc gorąco polecam. Gra zajmuje około 1 godzinę na jej ukończenie i nie ma absolutnie żadnych problemów z jej ukończeniem. Dlaczego zatem mamy ją pobrać i poświęcić jej czas? Ponieważ jest to wizja świata której może jeszcze nie znałeś a w przypadku Burning Daylight jest ciekawie oprawiona i przekazana.
Kto ukończył grę wie że niektóre treści występujące w grze powinny być oznaczone znakiem +18. Jednak gra przeszła bez echa i nie trafiła w ręce cenzury.
Nie jest to tytuł epokowy ale jednak zostaje w pamięci co też skłoniło mnie napisanie o niej kilku słów. Polecam ponieważ nic nie tracisz tylko zyskujesz.
Otrzymana za darmo od Epica. Nie wierzyłem że uda mi się ją ukończyć ale jednak dałem radę. Na każda grę znajdzie się sposób tak samo jak w przypadku Darkwood. Tytuł jest specyficzny i do rozgrywki trzeba podchodzić kilka razy i za każdym razem odkrywany coś innego.
Kilka porad dla początkujących, niby oczywiste ale jednak nie.
- przeskakiwanie przez niezabarykadowane okna - pomaga w kilku lokacjach (w samouczku było tylko przeskakiwanie przez płot)
- pochodnią da się walczyć - jednak lepiej unikać walki
- drewniane drzwi da się zniszczyć - metalowych się nie da
- autozapis gry jest po każdorazowym spojrzeniu na piec
- twoje mieszkanie to te które posiada wycieraczkę przed drzwiami
- jeżeli po najechaniu kursora na przedmiot (lub szafkę) nie zmienia się mamy glitcha - trzeba wczytać grę tj. wyjść z gry i rozpocząć w ostatnim zapisanym punkcie (Darkwood ogólnie jest dosyć dobrze dopracowany ale ta sytuacja czasami się pojawia)
- ***uwaga spoiler*** w początkowej lokacji po rozpoczęciu Rozdziału 1 mamy zamkniętą skrzynię na szyfr i jest to sekret. Przedmioty ze skrzyni są mocnym wzmocnieniem. Kod do skrzyni to:
spoiler start
2919
spoiler stop
Gra przyjemna, miło spędziłem z nią czas. Daję dychę. Polecam i pozdrawiam autorów gry. Brawo chłopaki kawał świętej roboty. Darkwood został dostrzeżony za granicą a to już coś.
Odebrana za darmo od Epica. Ograna kompleksowo i oceniona. Ode mnie 10/10 bez cienia wątpliwości, choć ma kilka mankamentów ale to marudzenie.
Po pierwsze gra jest graficznie bardzo ładna. Modele są szczegółowe i ładnie zrobione. Każda z wojujących stron ma swoje odmienne typy jednostek. Teren pustynny planety Kharak jest ładnie zrobiony.
Fabuła się nie nudzi, jest spójna oraz ciekawie poprowadzona. Misji nie ma zbyt dużo ale dzięki temu zabiegowi nie dostajemy misji powtarzalnych. Każda misja jest oryginalna. Co mi się nie podoba w RTS-ach a tutaj jest to misja z obroną słabszego sojusznika oraz misja na czas - ale to kwestia gustu.
Technicznie jest wspaniale. Jednostki które przetrwały misję są obecne w następnej (mamy też możliwość rozpoczęcia gry z jednostkami domyślnymi). Mamy odgórny limit jednostek, w ostatniej misji jest to chyba 170. Jednakże ta wartość to nie ilość tylko liczone jest to od wartości tj. ekstraktor to 1, krążownik bojowy 4, raillgun 3 itp.
Co mi się mega podoba to zwrócenia lotnictwu pierwszeństwa. Tak wiec mamy trzy typy samolotów i umiejętne nimi operowanie to klucz do sukcesu. Panujesz w powietrzu to przekłada się to na działania ofensywne. Bez wsparcia z powietrza ciężko będzie o sukces.
Dość już o plusach których jest sporo.Jest tylko jeden aspekt do którego mogę się przyczepić. Przeciwnik komputerowy korzysta z nielimitowanych zasobów. To znaczy ze stratega na wyczerpanie gdzie kończy się mu kasa odpada. Komputer w nieskończoność będzie wypuszczać fala za falą z jednostkami do ataku (według skryptów). My mamy limitowane zasoby na mapie które po skończeniu powodują nasza porażkę. Zasoby są oddalone zatem musimy o nie walczyć. Jednakże każda mapa jest robiona pod określony "klucz do zwycięstwa" - zazwyczaj twórcy zamieścili podpowiedz.
Bardzo przyjemna gra którą mogę polecić. Idealna na odstresowanie. 10/10 jedna z lepszych gier City Interactive
Fenomenalna gra, genialnie przemyślana po prostu majstersztyk. Gra jedyna w swoim rodzaju. Wstyd się przyznać ale dopiero teraz ją ogrywałem. Ogrywając najpierw Civ 2 a następne część trzecią błędnie uznałem że Alpha Centauri "będzie tym samym" i najzwyczajniej ją sobie odpuściłem po obejrzeniu screenów.
Ogólnie ogrywając ją doznałem lekkiego szoku, cofnąłem się z powrotem do 1999 roku. Gra przyciąga jak magnes na długie godziny. Jednak czas mija bardzo przyjemnie i satysfakcjonująco, zdarzyło się zasiedzieć do 3 w nocy a do pracy na 7.
Gra technicznie "bardzo podobna" do Civ2 ale dająca dużo większe możliwości pod każdym względem:
- możliwość ekstremalnego modyfikowania lądu za pomocą rakiety :-D
- możliwość terreformingu planety za pomocą obniżenia i podwyższania poziomu mórz
- etapy rozwoju technicznego jednostek militarnych i ich modyfikacja
- best of the best tutaj zbierałem szczenę z podłogi - budowanie baz na morzu oraz terreformowanie terenu w około bazy (tak jest, jak zabrakło lądu to żaden problem - zbuduj swoją bazę na morzu)
- tajne projekty badawcze oraz specjalne budynki (każdy projekt ma swoją animację!)
- lektor do każdej odkrytej technologii (grałem w angielską wersję, nie wiem czy była polska)
- lepszy i bardziej rozbudowany moduł zarządzania bazami (miastami)
- kilka dróg do osiągnięcia zwycięstwa (podbój wcale nie jest konieczny, w ogóle to wystarczy kilka dobrze ulokowanych baz z odpowiednimi zasobami aby się dobrze ustawić - to znaczy dotrzeć do limitu baz który możemy swobodnie przekroczyć)
- rada planety i dyplomacja
W to trzeba zagrać ponieważ tak znakomitej gry nie da się opisać w kilku zdaniach. Lubisz gry strategiczne - to się dobrze składa ponieważ Alpha Centauri to pozycja obowiązkowa. Graficznie ładna nawet dziś. Pozdrawiam Fanów.
Lost Souls to moja kolejna pozycja, które ogrywałem w ramach zaległości.
Jak wcześniejsze posty wyżej potwierdzam — gra jest piekielnie trudna i wymagająca. Najtrudniejszy RTS w jaki grałem. Obecne są misje na czas który jest potrzebny do ukończenia zadania. Czas otrzymujemy "na styk" - misja UCS w Wenezueli jest tego przykładem. Są też zadania ochrony słabszego sprzymierzeńca i pilnowanie / obrona go przed przeciwnikiem. Ochrona fabularnych jednostek, które nie mogą być zniszczone przez wroga - naszej jak również sprzymierzeńca. Pojawia się też respawn jednostek - nawet "zaa pleców" czyli na tyłach w pobliżu naszej bazy. Ogólnie rzecz ujmując gra przeznaczona dla masochistów, którzy lubią powtarzać misje wielokrotnie. Graczy, dla których powtórzenie na przykład godzinnego etapu nie jest problemem. Wydaje mi się również że nie wszyscy fani serii są entuzjastyczne nastawieni do Lost Souls. Reasumując poziom trudności tutaj został dokręcony na maksa. Nawet na łatwym gra testuje naszą cierpliwość.
Do poznania całej fabuły musimy ukończyć wszystkie trzy kampanie — są to części. Zaczynamy od ED potem LC a na końcu USC. Nie polecam zaczynać inaczej ponieważ: primo: "historia opowiedziana" w grze ma właśnie taką kolejność, secundo: ED ma najłatwiejszą kampanię, LC to droga przez mękę, a UCS to czysty masochizm. Twórcy uszeregowali kampanię tak, aby w miarę rozwoju fabuły zadania były bardziej złożone i trudniejsze.
Technicznie to kopia the Moon Project — tylko stabilniejsza. Wynalazki, jednostki i rozwiązania technologicznie zostają niezmienione. Dostajemy w dodatku tylko nową kampanię (ale w trzech częściach) oraz krótki przerywnik filmowy (wprowadzenie) przed każdą misją. Poza tym nic się nie zmieniło. Każda ze stron ma równo po 10 misji. Schemat kampanii to system mieszany. Nie zawsze mamy bazę główną. Nie zawsze będziemy mogli wytransferować zasoby czy jednostki po zakończeniu zadania. Większość zadań w późniejszych etapach każdej z kampanii zupełnie zaczynamy od zera.
Po ograniu podstawy, którą ukończyłem jakiś czas temu, teraz sobie przypomniałem o istnieniu Moon Project, w którego zagrałem po raz pierwszy. Podstawkę przechodziłem po raz pierwszy krótko po premierze i niedawno - „drugi raz". Drugi raz w cudzysłowu, ponieważ Earth kiedyś gościł bardzo długo na komputerze.
Moon Project jest rozwinięciem Escape form the Blue Planet. Jest to dodatek, który wprowadza wiele nowości — bardzo znaczących. Rozbudowano i dodano nowe technologie, dodano też kilka jednostek. Widać zmiany. Poprawiono balans walczących stron — jest to najważniejsza zmiana według mnie. Zaczynając kampanię LC nie jesteśmy już najsłabszą stroną konfliktu. Do dyspozycji dostajemy jednostkę z czterema gniazdami broni do zamontowana już od pierwszych misji.
"Best of the best" w the Moon Project są przerywniki filmiki frakcji ED. Występują tam prawdziwi żywi aktorzy na komputerowym tle. Reszta frakcji ma przerywniki wykonane cyfrowo. Jednak przerywników jest mało i się powtarzają dla ED, jednak cieszy coś takiego. Ciekawy jestem jakich aktorów zatrudnili.
Osią fabuły jest tym razem walka pomiędzy LC a UCS. Frakcja ED w tym przypadku jest stroną dodatkową i ma swoją wyjątkową w 90% niepowiązaną kampanię — typowego dowódcy, który pnie się po szczeblach kariery i wykonuje najbardziej standardowe zadania. Fabuła opowiada o inwazji UCS na księżyc a frakcja LC się broni. Misje LC oraz UCS wykonujemy na księżycu, misje ED wykonujemy na ziemi — wyjątkiem jest ostatnie zadanie. UCS dokonuje inwazji na srebrny glob, ponieważ wywiad donosi, że LC opracowuje tamże specjalną broń "Projekt Sunlight".
Frakcja ED w jest wykastrowana z broni specjalnej. Nie wystrzelimy nuki na nikogo, ponieważ wycięto to z zawartości. Wzmocniono ED "defensywnie" dodając budynki obronne (przechwytywacz rakiet, wzmocniona wieżyczka z trzema gniazdami broni oraz budynek obrony przed bronią główną przeciwnika). Tak samo potraktowano UCS - nie ma działa plazmowego. Nie poprawili windy — tunele to nadal porażka ED (powolny transport jednostek do tuneli). Natomiast dodano tunele dla LC oraz specjalny pojazd przeznaczony do ich drążenia — technicznie kopia USC.
Kampania z każdej ze stron składa się z około 10 misji. Dostajemy trzy małe mapy na początek: bazę główną, bazę naukową i trzecią bazę w zależności od strony (ED - złomowisko, LC - tajną bazę z bronią, UCS - wyjątek ma tylko jedną bazę główna po rozegraniu 3 misji wstępnych). Na bazy główne ED czasami przeciwnik może przeprowadzić szturm zatem trzymamy kilka jednostek w bazie lub budujemy wieżyczki. Przeciwnik się spawnuje na północy - u mnie był kilkukrotny atak na bazę główna i bazę naukową.
Nie trzeba się martwić o kasę. W podstawce każdy kredyt był ważny - w końcu musieliśmy uzbierać milion kredytów na statek (LC - pół bańki). Tutaj wydaje się kasę lekką ręką. Przykład na jednej z map kampanii LC jest około bagatela pół miliona kredytów. Ma księżycu jest tyle kasy (na 4 głównych mapach kampanii LC) że można by zebrać na statek LC i jednego z przeciwników z podstawki - mocno się to kłóci z historią opowiedzianą wcześniej. Po co LC poleciało na ziemię po kredyty jak miało pod dostatkiem ich na księżycu.
Limity jednostek są podniesione i gra się przyjemniej. Dodano też recykling pojazdów. Stary sprzęt możemy ulepszać (jednak nawet stary sprzęt ma swoje limity) lub zezłomować za kasę. Mały dodatek w postaci stacji recyklingu spowodował że nie musimy posyłać jednostek jako mięso armatnie lub sami je niszczyć. Limit jednostek - nie możemy wybudować i zalać mapy swoimi jednostkami, mamy od góry przydzieloną ilość mierzoną wartością jednostki.
Kiedyś hit, dziś raczej zagrają tylko najwierniejsi fani oraz gracze którzy nadrabiają zaległości. Moje zaległości do Moon Projekt nadrobiłem po 23 latach i jestem zadowolony. Kampania i misje są bardziej urozmaicone. Poziom trudności jest problematyczny ponieważ nawet na łatwym gra jest wymagająca.
Właśnie odkopałem sobie Earth 2150 i ukończyłem go ponownie - każdą ze stron. Co mogę powiedzieć. Gra nadal trzyma bardzo wysoki poziom. Godny następca Earth 2140.
Dla tych którzy nie grali kilka informacji ponieważ w opisie gry-online jest kilka nieścisłości.
Są trzy frakcje i każda ma unikalne jednostki bronie. Wyjątkiem są działka oraz wyrzutnia rakiet. Każda ze stron ma unikalne budynki. Każda ma osobny styl prowadzenia walki.
Gra jest wymagająca nawet na łatwym poziomie trudności. Tylko dla kogoś kto już zna RTS-y. Jednakże polecam bo warto. Jeśli nie grałeś to tak podobnej rozbudowanej gry która daje takie możliwości na pewno nie znasz. System tworzenia własnych jednostek jak na tamte lata (rok 2000) miażdżył konkurencję bezapelacyjnie.
Rozgrywka i walka wygląda prześlicznie. Oświetlenie pojazdów oraz budynków to mistrzostwo. Jak się ogląda natarcie ED - ich czołgów uzbrojonych w lasery czuje się naprawdę klimat walki.
update 2:
Dosiągłem do setnego poziomu.
Minus. Niektóre misje trzeba wykonać po cichu według określonego szablonu. Musisz nauczyć się ich na pamięć. Najgorszy typ rozgrywki.
Minus. Jest tryb kariery ale trzeba niektóre misje wykonywać według określonego poziomu trudności. Głupi pomysł. Znaczy że możesz posunąć dalej swoją karierę wykonując misję tylko według proponowanego poziomu trudności lub wyższym.
Minus. Po którymś razem blokujące się wiertło irytuje niemiłosiernie.
Ciężko było osiągnąć setny poziom. Po osiągnięciu setnego poziomu trzeba przejść na następny lub pierwszy zaczynający poziom "złej sławy" i zacząć poziomy doświadczenia od pierwszego. Nie ma poziomu 101. Za każdy poziom złej sławy dostajemy jakiś "przedmiot"
Lepsze bronie i wyposażenie są w DLC za pieniądze. Niektóre mapy też są w DLC za pieniądze. Na szczęście dostałem ją za darmo. DLC nie kupię. Szkoda kasy. Tytuł tylko dla wybranych którzy lubią taki typ rozgrywki lub odbiorców w przedziale 14-18 lat. Ja się odbiłem, dałem szansę i nie polecę.
up date1:
Na wyższych poziomach można spotkać cheaterów. Ogólnie nie walczymy PvP tylko przeciwko komputerowi więc technicznie nie widać problemu. Osób używających cheatów jest bardzo dużo (na wyższych poziomach). Sprawdziłem i bez problemu można znaleźć trainery itp. Nawet Gry-Online ma w zasobach jeden...
Payday 2 to gra nastawiona na kooperację ale właśnie kooperacja jest największym problemem w tej grze. Bez kolegów nawet jej nie zaczynaj ponieważ na wyższych poziomach się odbijesz i niepotrzebnie stracisz nerwy na troli.
Odebrałem jako darmówkę od Epica. Początkowo zabawa super, nowe zadania, nowe cele ogólnie różnorodność. Po szybkim zdobyciu 50 poziomu zaczęły się wkradać mankamenty. Problemem jest współpraca z innymi graczami. Można zawsze grać z botami ale szybciej wykonuje się zadanie z innymi graczami.
Spróbuję zdefiniować problem. Wykonujesz na przykład misję z głowicami nuklearnymi (musisz je wykraść). Podczas transportu 6 sztuk idzie to ślimaczym tempem i misja trwa już około godziny. Gdy już macie kończyć zadanie Host "kolega" z drużyny się wylogowuje. Tracisz godzinę a dostajesz zero - dosłownie. Zauważyłem już kilka razy to zjawisko. Z premedytacją ludzie wykonują zadania a pod koniec specjalnie je zawalają. Na przykład aby ukończyć skok trzeba wejść w pole kończące misję (na przykład koło auta) i tutaj przykra niespodzianka ponieważ ktoś chce specjalnie tego nie ukończyć. Mogą Cię nawet wywalić przed końcem misji jak nie jesteś gospodarzem i też dostajesz zero.
Jest to problem ponieważ misje trwają w Payday 2 bardzo długo (te na wyższych poziomach). Misja trwająca od pół godziny do godziny to żaden ewenement. Krótsze misje to te wprowadzające i na niższych poziomach.
Dostałem ją za darmo ale nie dam dychy. Przestroga - jeżeli nie grasz z kolegami lub znajomymi to odpuść ponieważ na wyższych poziomach odbijesz się od niej. Bardzo dużo gra troli aby uprzykrzyć życie innym graczom.
Dodatek do wersji podstawowej.
Dostajemy standardowo trzy pełne kampanie tak jak w podstawce tylko że w Art of Supremacy każda kampania zawiera 6 misji (w podstawce było 8). Dodatkowo dwie krótkie "kampanie" - misje tzw. (turning point) które możemy ukończyć każdą ze stron.
Pojawiają się nowe nacje na przykład Maasai którą będziemy prowadzić w kampanii "nowoczesność". W podstawce było nacji 14 tutaj jest już 18.
Technicznie jest to samo co w podstawce. Gra przyjemna dla oka. Fajna sprawa ponieważ obecnie sprzedają te gry w pakiecie (wersja podstawowa plus dodatek). Ja mam je na 44 PLN. Niedawno ogrywałem i teraz skończyłem dodatek.
Plusik to edytor cywilizacji. Można dodać swoją. Jest też edytor map który też był obecny w podstawce.
Daję 10/10. Tym razem twórcy postarali się aby poszczególne misje w kampanii nie były aż tak powtarzalne i schematyczne. Tym razem kampania jest prostsza.
Ogólnie po ograniu podstawki i dodatku muszę napisać że jest to RTS bardzo rozbudowany. Możliwość sterowania z "podglądu - dodatkowej kamery". Widać że gra była dopracowywana do perfekcji.
Udało mi się ją ukończyć. Dopiero teraz. Ogrywałem Empire Earth II w ramach nadrabiania zaległości i muszę przyznać że warto było.
Empire Earth II zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Choć muszę przyznać że "specyficzna gra" jaką jest Empire Earth można polubić lub znienawidzić po dwóch lub trzech godzinach gry. Rozumiem graczy którzy jej nie polubili. Dla mnie była to odmiana i przyjemnie spędziłem kilka tygodni z grą. Tak, jeśli masz mało czasu na granie to ukończenie kampanii zajmie kilkadziesiąt dni. Jeżeli dużo możesz ją skończyć w mniej niż tydzień. Niektóre misje kampanii są czasochłonne.
Gra ma bardzo dużo pozytywów. Przede wszystkim jest dopracowana technicznie i dopieszczona przez twórców. Ja miałem wersję z [nie będę robił reklamy :-)] (obecnie wersja gold za około 44 PLN). Gra ani razu się nie zawiesiła czy wywaliła do pulpitu. Wszystko chodzi wyśmienicie. Pod tym względem to ekstraklasa. Nawet napisy końcowe mają swoją animację.
Drugi pozytyw to sześć poziomów trudności. W tym przypadku ogromny plus. Kampania może być przyjemna i do ukończenia nawet dla gracza któremu nie idzie w klasycznych grach strategicznych.
Empie Earth rozwija skrzydła dopiero w trybie randomowej mapy. Tutaj możemy podziwiać w całej okazałości pracę twórców. Niestety nie dane mi było zagrać w multi.
Daję 10/10 ale z zastrzeżeniem ponieważ niektóre misje kampanii są jednak monotonne i schematyczne.
Ja czekam na Total War który będzie osadzony w czasie Wojny Secesyjnej. Mechanika najlepiej nawiązująca z Shogun 2 "Zmierzch Samurajów".
do "raziel88ck"
muszę nadrobić kilka tytułów w planach oczywiście mam... Half- Life 2
oczywiście jeszcze pomęczę kilka razy Half-Life z dodatkami. W Deacy nie zagram bo nie mam konsoli ale na pewno zobaczę jakąś video recenzję.
Ukończona. Daję 10/10. Jest dokładnie tak jak w opiniach powyżej.
Jest krótka i zawartości też jest mniej. Jednak to Half-Life. Kupiłem w paczce więc jest ok. Jednak gdybym kupił osobno to by się nie opłaciło. Polecam tylko w paczce z podstawką i dodatkiem.
Nie ma w niej elementów z pierwszego dodatku. Rożni się od poprzednich odsłon tym że nie ma głównego bosa końcowego za to dostajemy rozbudowane trzy etapowe zadanie wydostania się z kompleksu Black Mesa w nietypowy sposób.
Jeżeli ukończysz po kolei podstawę i dodatek i będziesz chciał ukończyć ten, to zacznij z wyższym poziomem trudności ponieważ Blue Shift nie stanowi już wyzwania.
Pierwsza gra na PC to Redline: Gang Warfare: 2066
Do dzisiaj pamiętam każdy poziom z Redline. Zagrywałem się do czasu jak w łapy nie wpadł Fallout 1 a potem dwójeczka.
Mój pierwszy PC to przełom około 1998 / 1999
Ogólnie pierwsza gra w którą zagrałem i zobaczyłem na ekranie to River Raid na C64. Było to w 1994 roku. Pierwszy komputer we wsi.
Ukończone pierwszy raz. Pamiętam że kiedyś miałem tylko demo tej gry jak była jej premiera i pamiętam jakie pozytywne wrażenie wywarła na mnie. Gra dostaje ode mnie zasłużone 10/10.
Wcześniej ukończyłem podstawkę i muszę stwierdzić że Opposing Forcejest jest lepsze techniczne - stabilniejsze. Jak na dodatek to jest nawet imponująco długi i trzyma poziom podstawki.
Dodano kilka nowych broni oraz przeciwników. Nowe lokacje. Po prostu jest dobrze. Wisienką na torcie że zobaczymy Gordona Freemana.
Uwaga spiler
spoiler start
Jak zobaczymy jak Freemen skacze w portal podbiegnijcie i skoczcie za nim. Zróbcie tylko save game przed skokiem
spoiler stop
Dodatek jest łatwiejszy od wersji podstawowej. Finałowy Boss nie jest trudny nawet jak się gra pierwszy raz. Zagadki ze znalezieniem drogi są banalnie proste jeżeli zagramy zaraz jak ukończymy wersję podstawową.
Czas na Blue Shift. Pozdrawiam Fanów.
Właśnie ukończona po raz pierwszy. Wreszcie znalazłem czas na zagranie i ukończenie. W sumie się opłaciło ponieważ grę zakupiłem w paczce z dodatkami za małą sumę oraz przeglądając screeny z gry a tym co dostałem trochę graficznie się poprawiło jakościowo.
Ode mnie Half-Life ma mocne 10/10. Dokładnie dostałem to na co liczyłem. Jeden z lepszych FPS a już najlepszy z 1998 roku. Swoją przygodę z grami PC zaczynałem na przełomie 1999 /2000 więc gierka pominięta aż do dziś.
Grę oceniam pod względem tego co oferowała kiedy miała swoją premierę ponieważ dziś się niestety zestarzała. Nie ma w niej strzałek które podpowiadają gdzie iść oraz co robić. Trzeba się wsłuchać w NPC co mają do powiedzenia oraz czytać znaki które dają podpowiedzi.
Technicznie dopracowana oraz dopieszczona. Widać pracę autorów na każdym poziomie. Oczywiście zdarzają się drobne wpadki ale to nic z całokształtem i ogromem produkcji.
Pozdrawiam Fanów Half-Life, teraz czas na Opposing Force
Właśnie ukończona po raz pierwszy. Wreszcie znalazłem czas na zagranie i ukończenie. W sumie się opłaciło ponieważ grę zakupiłem w paczce z dodatkami za małą sumę oraz przeglądając screeny z gry a tym co dostałem trochę graficznie się poprawiło jakościowo.
Ode mnie Half-Life ma mocne 10/10. Dokładnie dostałem to na co liczyłem. Jeden z lepszych FPS a już najlepszy z 1998 roku. Swoją przygodę z grami PC zaczynałem na przełomie 1999 /2000 więc gierka pominięta aż do dziś.
Grę oceniam pod względem tego co oferowała kiedy miała swoją premierę ponieważ dziś się zestarzała.
Cities Skylines trzeba przyznać graficznie jest ładne ale marny z niego city builder. Najbardziej rozbudowanym i dającym największe możliwości to Sim City 4.
Bardzo fajny model lotu ptaka oraz jego sterowanie. Ogólnie to świetny pomysł z tą przemianą człowiek - ptak. Tego typu gier nie jest zbyt wiele oraz z początku mnie pozytywnie zaskoczyła. Zwiedzanie świata oraz lot przez chmury odpręża. Ja jednak daję ocenę 6.0 ponieważ ma swoje wady.
Jednak za długo się nie nalatamy tym ptakiem ponieważ jest jeden motyw muzyczny - nawet spoko ale po pewnym czasie może irytować. W szczególności jak nie możemy znaleźć drogi i już jakiś czas jej szukamy.
Gra jest krótka ale to zależy. Główny nacisk położono na szukanie drogi - przejścia świątyń i zebranie trzech fragmentów dysku. Gra nie mówi nam wprost co mamy zrobić. Gra wymaga od nas aby znaleźć w każdej świątki fragment dysku. Jednak aby dostać się do świątyni należy odnaleźć do niej klucz. Kluczy jest trzy tak samo jak świątyń.
Gdy już znajdziemy wszystkie trzy elementy lecimy do początkowej lokacji aby w "latarni" je złączyć ze sobą by finalnie pokazała nam drogę do ostatniej lokacji.
Zagadki nie są aż tak trudne jak na grę przygodową, jednakże problemem może stanowić znalezienie odpowiedniej drogi, świątyń i kluczy. Podpowiedzi napisane w języku którego nie lubię w grach czyli religijno-filozoficzny bełkot. Tak samo jak wypowiedzi NPC (jest ich w sumie 4) są zawiłe i nigdy wprost nie powiedzą co masz zrobić.
Obecnie Maj 2023 do kupienia za 5 PLN i to jest uczciwa cena za tą grę.
Statystycznie tylko 20,4% ukończyło grę (jedno z osiągnięć to ukończenie gry, dane w/g steam)
Gra otrzymała ode mnie 0/10. Dostałem ją za darmo i zazwyczaj z tego powodu daję najwyższa notę. Jednak chciałem przestrzec przed tym "programem". Niektóre starsze gry godne polecenia nie mają swojej strony w Gry-Online a Adios ma.
Ciężko cokolwiek napisać ponieważ Adios trudno nazwać grą, nawet indie. Jeżeli bym ją kupił zamiast otrzymać od Epica za darmo to mocno bym się zdenerwował. Gra nie warta nawet 1 PLN. "Adios" jest krótki - maksymalnie do 1 godziny.
Kolega "pieterkov" z pierwszego posta właściwie streścił 100% fabuły. Zapomniał tylko dodać że jedną z czynności będzie pójście na ryby i złowienie "Admirała - ryby" czynność bardzo nudna ponieważ dopiero za szóstym razem ją złowimy. Dodatkowo naszym zajęciem będzie też wybranie i wywóz obornika na taczce.
Paradoksalnie w piwnicy mamy dodatkowo rewolwer i karabin samopowtarzalny ale nie możemy ich zabrać.
Nie polecam.
O kurczę dlaczego taka niska ocena tej gry. Nie jest tytuł AAA ale bez przesady, tak źle nie jest. Podejrzewam co może być przyczyną więc się podzielę tą wiedzą. Przeglądając różne opinie i oceny można stwierdzić że gracze dokonali złych wyborów.
*uwaga lekkie spoilery*
Duża część narzekań jest na to że niepotrzebnie budowali bazę. Ogólnie celem jest uciec z wraku. Jesteśmy w dupie i nie mamy się w niej urządzać tylko zwiać. Grę możemy podzielić na trzy etapy i w drugim gra daje nam możliwość zbudowania bazy. Ale nie byle jakiej, takiej z modułem mieszkalnym, serwisowym i transportowym. Dodatkowo możny budować szafki, lampki itp. Dodatkowo możemy zwozić cały szajs i śmieci z wraków a na ściany dać plakaty. Tylko że po ukończeniu drugiego etapu nie możemy wrócić do bazy. Bazę do przejścia gry rozbudowujemy minimalnie. Jednakże jest na necie kilka filmików jak niektórzy postawili imponujące konstrukcje. Gra ma moduł swobodnego budowania i to jest moduł pozbawiony fabuły.
Nuda spowodowana tym że kończy się tlen i musimy budować stacje tlenowe lub wracać do bazy. Tylko że gra ma trzy poziomy trudności. I są ustawione dziwacznie tak że poziom normalny to ten pierwszy a ten łatwy to ten drugi do wyboru. Kolejno jest trudny i czwarty to tryb swobodnego budowania. Na łatwym nie musimy się martwić o tlen. Gramy dla fabuły ale też możemy zginąć. W tym przypadku gra informuje uczciwie i jest fair względem gracza. Nużą cię etapy że musisz wracać do stacji uzupełnić tlen to wybierz poziom łatwy.
Grafika jest ładna i miło się eksplorowało skrawek kosmosu z wrakiem. Ciekawa i niebanalna fabuła - podróżujemy w kosmicznym statku karawanie (sic!) który ulega "wypadkowi". Ja daję 10/10 ponieważ bawiłem się świetnie.
Hiper - Mega - Duży kosmiczny PLUS za to że gra nie boi się wyśmiewać tematów nieoprawnych politycznie
Perfekcyjna gra na odstresowanie. Dostałem ją za darmo od Epica więc zaryzykowałem i zainstalowałem. Ukończyłem i nawet jestem zadowolony. Gra ma nawet ładną grafikę. Nie grałem w nic podobnego poprzednio.
Gra jest krótka i niewymagająca. Jest to raczej gra edukacyjna jak wyżej ktoś napisał. Posiada fabułę. Standardowo zapisujemy grę w dowolnym momencie jak również możemy wrócić do poprzedniego zapisu. Po ukończeniu gry i napisach końcowych możemy wrócić do nurkowania.
Jest kilka ciekawych "miejscówek" do nurkowania ale i tak Atol jest najlepszy. Gra nienachalnie edukuje odnoście oceanów i mórz. Odblokowane przerywniki filmowe sami musimy sobie włączyć i to mi się podoba.
Pomiędzy nurkowaniami "misjami" znajdujemy się na naszej małej łodzi podwodnej takiej naszej bazie gdzie przeglądamy zdobyte materiały i słuchamy muzyczki.
Ja dałem 10/10
Men of War - Condemned Heroes ograne i ukończone przed chwilą.
Gra oraz zasady praktycznie się nie zmieniły i są takie same jak w poprzednich częściach. Jednakże ze względu na podwyższony poziom trudności lepiej ukończyć poprzednią część. Poprzednia część zaznajomi nas z walką i przetrwaniem na polu bitwy.
Gra stawia na małe oddziały które dostają specjalne zadania, zazwyczaj przełamanie obrony lub zajęcie trudno dostępnego punktu. Praktycznie zawsze walczymy z liczniejszym przeciwnikiem uzbrojonym w działa, moździerze, ckm-y, wozy opancerzone i każdy rodzaj czołgu. W niektórych misjach musimy przetrwać silny kontratak wroga.
Jedna misja składa się z kilku zadań głównych i pobocznych. Zazwyczaj składa się również z kilku map ( na przykład zdobycie Kostrzyna - Twierdzy jo już cztery etapy i trzy mapy). Ten element jest dobrze opracowany - są też zadania specjalne (5 misji składających się z kilku map).
Mały tutorial jakbyś chciał zagrać:
- są granaty zwykłe i te którymi niszczymy przeciwnika opancerzonego. Zaprzyjaźniaj się z tymi granatami ponieważ nimi możesz niszczyć zabudowania jak rzucisz w ścianę. W zabudowaniach jest ciężko dostępny wróg. Trenuj rzucanie tych granatów w wieżyczkę lub gąsienicę. Taki pojazd jest opuszczany przez załogę a w niektórych mapach jest skrzynka z narzędziami. Czołg zawsze się przyda jeżeli go sobie naprawimy - nie da się naprawić jak zniszczymy silnik czy kadłub.
- działa i moździerze niszcz zwykłymi granatami tak aby zlikwidować załogę (rzucaj obok tak aby nie uszkodzić sprzętu). Takie działo można przejąc i przy pomocy dwóch żołnierzy przemieścić na inne pozycje. Tak samo na ckm-y - strzelanie wymaga obsługi jednego ale przemieszczenie dwóch.
- stosuj też taktykę uderz i uciekaj
- dozbrajaj swoich żołnierzy amunicją z poległych wrogów (nie zapominaj o apteczkach
- przeszukuj zniszczone pojazdy i skrzynie (można znaleźć miny, amunicję i inny potrzebny sprzęt)
- zapoznaj się z bezpośrednim kontrolowaniem żołnierza i prowadzenia ognia (klawisz Ctrl) czasami żołnierz nie może trafić ponieważ cel jest lekko poza zasięgiem ale wywalenie magazynu w pobliżu wroga czasami go eliminuje
- NAJWAŻNIEJSZE. Nie zniechęcaj się misją numer dwa w pierwszej kampanii. Jej trzeci etap jest na czas. Mamy 15 minut na zniszczenie pociągu. Jest to jedyna misja na czas w tej grze. Potem jest z górki. Musisz zniszczyć w drugim etapie działa na wzgórzu. Możesz je zniszczyć ale przydadzą się do trzeciego etapu i raczej staraj się wyeliminować załogi. Po zlikwidowaniu załogi załącza się trzeci etap. Osadzasz swoich ludzi w działa (artylerię) i prujesz do wroga. Sojusznicze oddziały bez twojej pomocy mają ciężko. Jednak po eliminacji kilku jednostek wroga mapa się czyści z czerwonych punkcików i śmiało pobiegnij z ciężkim granatem do pociągu
Moja ocena to 10/10 i pozdrawiam fanów Men of War
Nie piszę w odpowiedzi do posta powyżej aby ten był widoczny.
Da radę grać z botami.
1. Gry jesteśmy w Menu wciskamy F3
2. Wpisujemy: Open VNTE-CuChi?minplayers=64?maxplayers=64 (można zmienić tryb gry i mapę, tutaj jest VNTE-CuChi).
3. Dajemy Enter i zaczyna ładować nam mapę.
4. Wciskamy podczas ładowania znowu F3 i wpisujemy addbots 64
5. Cieszymy się grą z botami.
Lista Trybów i Map:
Territory
VNTE-AnLaoValley
VNTE-ApacheSnow
VNTE-ASau
VNTE-BorderWatch
VNTE-Compound
VNTE-CuChi
VNTE-DaNangAirBase
VNTE-DemilitarizedZone
VNTE-DongHa
VNTE-Firebase
VNTE-FirebaseGeorgina
VNTE-Highway14
VNTE-Hill937
VNTE-HueCity
VNTE-KheSanh
VNTE-LongTan
VNTE-Mekong
VNTE-NinhPhu
VNTE-OperationForrest
VNTE-QuangTri
VNTE-Resort
VNTE-RungSac
VNTE-Saigon
VNTE-SongBe
Supremacy
VNSU-AnLaoValley
VNSU-HueCity
VNSU-SongBe
VNSU-OperationForrest
VNSU-QuangTri
Skirmish
VNSK-Compound
VNSK-Firebase
VNSK-Temple
VNSK-JungleCamp
VNSK-Riverbed
Widać od początku że ktoś włożył w Undying dużo pracy i wcielił w życie wiele świetnych pomysłów. Jedyną bolączką jest grafika. W 2001 roku w którym została wydana było bardzo dobrze. Wtedy był to szczyt możliwości graficznych. Obecnie może odrzucić i nie zachwycić.
Co do pomysłów to są dwa kółeczka (menu) wyboru broni miotających i czarów. Broń standardowa pistolet, shogun, koktajl mołotowa oraz niestandardowa: średniowieczny rodzaj kuszy, tybetański miotacz zimna, kosa - artefakt, ognisty ptak, kamień ochronny. Innowacja robiła wtedy wrażenie. Czary są standardowe ale można je ulepszać. Jest 5 poziomów każdego czaru. Aby czar wszedł na wyższy poziom musimy użyć specjalny kamień który musimy znaleźć. Te kamienie to "sekrety" w grze. Czary na ostatnim poziomie są naprawdę mocne.
Rozwój postaci też obecny w grze ale tylko zwiększamy poziom many naszego bohatera zbierając specjalne kamienie. Kamienie akurat łatwo znaleźć (wydają specyficzny dźwięk). Bronie odblokowujemy w miarę postępów w grze. Przełomowy monet gry to zdobycie kosy - specjalnego artefaktu. To jest mniej więcej płowa gry.
Co zachwyca.
1. Gra nawiązuje do starszych produkcji. Autorzy chcieli aby gra nie przypominała korytarzówki. Rezydencja będzie tak jakby bazą do dalszych wypadów. Oznacza to że korytarze pierwszego poziomu będą wielokrotnie używane. Będziemy zdobywać klucze do drzwi. Dzięki temu zdobędziemy dostęp do nowych i niezbadanych części rezydencji.
2. To nie jest typowa strzelanka i tym podobna produkcja. Nie nastawiać się na coś w postaci Dooma bo się odbijecie od razu od gry. To jest raczej przygodowa gra akcji w 3D z rozbudowaną fabuła gdzie szukamy kluczy, artefaktów, nowych czarów i wpisów do dziennika. Walka oczywiście jest na pierwszym miejscu ale na równi z elementami przygodowymi. Wyjątkiem są ostatnie etapy gdzie mamy dopaść Bethany - w tym przypadku gra to korytarz i zwykła naparzanka z przeciwnikami.
3. Fabuła gry oraz opisy w dzienniku (zbieramy notatki, księgi oraz wpisy do dziennika misji). Przeglądamy w sposób logiczny od najnowszego do najstarszego. Widać że tu się starano - trochę do poczytania będzie.
4. Słyszysz głosy "see" lub "turn around" - to są podpowiedzi w pomieszczeniach gdzie masz użyć odpowiedniego przedmiotu lub czaru. Specjalny dźwięk oznajmia nam również sekret do zebrania i warto się rozejrzeć. Jeden kamień many dodaje nam +10 punktów many.
5. Teraz tego nikt nie zauważy ale zadbano również o dźwięki. Jeżeli idziemy po dywanie czy podłodze wydajemy różne odgłosy (w 2001 roku na takie szczegóły zwracano uwagę)
Przed chwilą ją sobie ukończyłem ponieważ dawno temu ogrywałem i chciałem sobie przypomnieć fajną gierkę - obecnie klasyk. Dla nowych graczy może być ciężko nawet na niskim poziomie trudności. Nie ma strzałki gdzie trzeba iść oraz trzeba czytać trochę dziennik zadań. Zadania w znajdywaniu drogi i otwieraniu przejść są raczej średnio trudne dla graczy którzy pamiętają gry z tych lat. Dla nowych raczej klasyk którego nigdy nie ukończą. Pozdrawiam Fanów.
Epic rozdawał za darmo więc odebrałem i zainstalowałem. Pograłem z dwa miesiące i mogę dodać.
- Sieciówka w której nie ma możliwości zagrania z botami. Można grać jedynie z innymi graczami. Szkoda.
- W 2023 roku zazwyczaj jest od 2 do 3 serwerów dużych pełnych do 64 graczy w dni wolne lub maksymalnie jeden pełny i jeden mały w dni pracujące.
- Mapy ładne i czuć że jest się w Wietnamie.
- Niezbalansowane zespoły. Wyjadacze trzymają się razem i widać to. Nowi dostają srogie lanie.
- Czasami zdarzyło mi się oberwać kiedy byłem w pomieszczeniu schowany za ścianą czekając na wroga. Strzały padały z ponad 60 metrów.
- Mody i dodatki. W 2023 roku wyszedł dodatek podobny do zielonych ludzików z Army Men - zagrałem tylko raz
- Czasami nie zapisuje doświadczenia. Po ponownym uruchomieniu powróciło do poprzedniego poziomu (cofnęło mnie o jeden poziom)
- Szkoda że nie ma chociaż krótkiego Singla lub tryby walki z botami (mini kampanii)
Daję 7/10.
10/10. Dopiero teraz ogrywana. Bardzo przyjemna girka.
Zazwyczaj nasze produkcje są zazwyczaj trudne tak jakby poziom trudności był zawsze podkręcony w górę tak aby wycisnąć całą przyjemność z rozgrywki. Tutaj jest odwrotnie.
Gra przyjemna. Trzy poziomy trudności. W sam raz na dwa lub trzy posiedzenia na wieczór. Checkpointy w normalnych odstępach co w samo w sobie ułatwia grę.
Nawet fajne widoczki kosmosu. Ciekawy klimat. Fabuła taka sobie. Po każdej misji otrzymujemy kredyty za które kupujemy ulepszenia do naszego statku.
Daję 10/10 ponieważ się miło zaskoczyłem.
Dostałem za darmo i ograłem. Jak na grę indie jest bardzo dobrze. Bardzo przyjemnie się grało. Szkoda że krótka.
Zapowiada się średnio. Lords of the Fallen z 2014 roku raczej hitem nie był. Rozwiązanie sposobu zapisu gry ciekawe ale raczej rewolucji tutaj nie będzie. Mam nadzieję że nie będzie to Ctrl+C ---> Ctrl+V z 2014 roku. Powinni zbudować produkt inspirowany Dark Souls ale nie na zasadzie zerżnięcia całej koncepcji. Może wtedy odniósłby sukces komercyjny.
Marzec 2023 rok. Mój osobisty level 37 i ogrywający misję poboczną "L4". Z nudów przypomniałem sobie grę Driver. Gra ukończona " na kodach". Śmiga na Win10.
Kiedyś jeszcze w 1999 roku nawet demo tej gry to było coś. Sama gra kreowała kierunki rozwoju tego typu produkcji. Przed czasami GTA3 to właśnie ta gra była top "samochodówką" lub jedną z najlepszych. GTA 3 wymiotła wszystkie.
Co zapamiętałem i co potwierdzam.
- swobodna jazda po czterech fajnych miastach, gra na odstresowanie
- możliwość edycji wątku głównego, jeżeli jakaś misja sprawia trudność można zmienić jej parametry edytorem tekstu (proste jak drut - wystarczy angielski na średnim poziomie)
- niefajna misja ''0" - jeżeli grasz pierwszym razem to musisz się nauczyć. Mi po prawie 20 latach udało się za czwartym razem - tyle czasu i jeszcze pamiętałem (bez sprawdzania podglądu)
Może teraz ta gra sprawia wrażenie że jest "tandetna" to jednak kiedyś przed pojawieniem się GTA3 to był hicior z każdym znakiem jakości. O tej grze rozmawiało się na szkolnych korytarzach i chodziło się do kolegi który ma komputer aby pograć.
Dałem 8/10 dlaczego nie 10/10
- misje są pogrupowane, brak możliwości zapisu pomiędzy nimi*
- brak możliwości wyboru poziomu trudności
* Przyjmując zlecenie wykonujesz grupę misji zazwyczaj 3 lub 4 (choć zdarza się że jedną). Problemem jest że przeważnie masz jedno auto i jeden pasek energii auta. Pomiędzy misjami się nie ładuje i nie naprawa. Zatem jeżeli misja ma trzy etapy i w drugim etapie zostawisz sobie "ogryzek" zdrowia to nie wykonasz trzeciego etapu.
Dostałem za darmo od Epica i ogrywałem dopiero niedawno. Oceną gry jestem lekko zszokowany. Ocena powinna mieścić się w przedziale 7.8 do 8. Ja daję 10/10 ponieważ dostałem ją za darmo.
- Fabuła i postacie to najważniejszy element gry. Bardzo ciekawa naszpikowana zwrotami akcji trzyma w napięciu. Nie sposób się nudzić. Jedna z niewielu gier gdzie dialogów się nie pomija ponieważ są ciekawe i wnoszą dużo do rozgrywki.
- Zadania poboczne to też mocny element gry. Żadne zadanie pobocznie się nie powtórzy. Każde jest wyjątkowe i pomaga zrozumieć czym kierował się NPC zlecając go nam.
- Mapa szczegółowa i ciekawa. Oferuje kilka ciekawych miejscówek do zwiedzania. Nie jest to mapa duża ale ze satysfakcją się przemierza skrawek Londynu. Do tego typu gry nie jest potrzebna większa.
- Ciekawy system craftingu i ulepszeń
- Przemyślany system awansu na następne poziomy Pana Reida
- Wyraziste i zapadające w pamięć postacie - to lubię w grach.
Nie zagrał jedynie system walki. Jednak mi to nie przeszkadzało. Sam wybierasz poziom trudności. Od najłatwiejszego gdzie możesz grać przy piwku gdzie nie ma wyzwania do najtrudniejszego gdzie "leje się pot po dupie".
Wczoraj ukończyłem Postal 2 po raz pierwszy. Gra nadal grywalna i jedyna w swoim rodzaju. Polecam każdemu kto nie ma nic przeciwko w temacie czarny humor oraz brutalność w grach.
- otwarty świat - dostajemy "zadania" które wykonujemy według własnego uznania przemieszczając się po otwartym świecie
- ciekawe "zadania" - jeden niewielu tytułów który nie oferuje nam "ratowania świata", jest wręcz przeciwnie. Niektóre zadania można ukończyć szybciej jeżeli mamy pieniądze na zakup szukanego i potrzebnego przedmiotu.
- humor, czarny humor oraz treści niepoprawnie politycznie i społecznie za które w niektórych zakątkach USA można mieć problemy. Komentarze głównego bohatera itp. to najmocniejszy element gry. Gra wyrywa nas ze świata poprawności politycznej i żartuje z wszystkich
- ciekawy arsenał - bronie są typowe ale "nakładka z kota" rozwala system
- gra pomimo swojego wieku wygląda ładnie
Ukończona przed sekundą, tj. wątek główny. Otrzymałem za darmo od Epica ale teraz miałem czas aby zagrać i szczęśliwie ukończyć.
Gra ma do zaoferowania rozrywkę w kosmosie. Nie jest to kosmos 1:1 ale ta wizja jest "ciekawsza", warta zobaczenia. Dlaczego nie 1:1 ponieważ planety oraz odległości są "przerysowane". Sam kosmos nie jest zimnym bezdusznym miejscem wypełnionym pustką. Kosmos tutaj to gra ciepłych świateł, łun, pyłu gwiezdnego oraz odcieni różnokolorowych obiektów.
Rozgrywka jest "łatwa*"
*łatwa - jedyną trudnością w grze jest kasa. Samo zakupienie coraz to lepszego statku kosmicznego nie jest trudne ale za to żmudne, tj. uzbieranie na niego. Problemem jest jego utrzymanie. Po cięższej walce naprawa liczona w setkach tysięcy kredytów - mówimy tutaj o najlepszym i największym statku. Dokupić trzeba także rakiety do wieżyczek, chyba że mamy te laserowe czy plazmowe.
Uzbrojenie też z czasem zmieniamy na lepsze, tak samo jak osprzęt.
Gra bardzo przyjemna. Nie jest skomplikowana. Doskonała przy piwku. Jednakże jeśli szukasz czegoś bardziej złożonego możesz być zawiedziony. Gra z pozoru średnio skomplikowania.
Jedyny minus to farmienie kasy którą bardzo długo się zbiera. Ja daję dychę bo dostałem grę za darmo. 10/10
Właśnie ukończona. Dostałem ją za darmo od Epica, zatem daję 10/10 choć ma kilka mankamentów.
Gra jest wielka. Widać na każdym kroku naszego bohatera że dopracowana i doinwestowana. Tutaj nie ma tandety i robienia "coś po taniości". Rasowy tytuł AAA. Choć jestem niechętny kupowaniu gier po premierze lub zaraz po niej to tutaj bym się nie rozczarował gdybym jednak ją kupił. Tytuł warty każdej wydanej złotówki.
Gra zasługuję na około 9/10 maksymalnie ze względu na jednak powtarzające się zajęcie naszego bohatera. Będziemy się zajmować "kurierką". Oczko niżej też za napisy początkowe dłuższe, wprowadzające, przed zakończeniem, finalne długie oraz definitywne bardzo długie. Tak, gra serwuje kilka plansz z napisami końcowymi. Kto ukończył ten wie że to wkurza. Gra jest wielka i rozumiem twórców że można się chwalić.
W grze szczególnie podobały mi się:
- Etapy z Cliffordem Ungerem, a w szczególności trzecie spotkanie.
- Ostanie etapy w węźle górskim i przemierzanie górskich rejonów - To są moje klimaty. Czuć było chłód lodu z monitora.
- Możliwość tworzenia własnych szybkich tras używając tyrolki (dobrze zaplanowana trasa tyrolką jest lepsza niż szybka podróż z Fragile)
- Przemyślany crafting broni, pojazdów, narzędzi i gadżetów
- Postacie zapadające w pamięć. Niektóre zostaną na bardzo długo ze mną. W szczególności są to cztery osoby: Fragile, Mama, Deadman no i oczywiście Clifford Unger. Główny bohater raczej nie zyskuje sympatii jest dziwny i zdystansowany do świata.
Pozdrawiam fanów.
Taki wielki tytuł a tak mało komentarzy i informacji. Oczywiście wielki jest dla mnie - fana Close Combat.
W tej odsłonie czyli Inwazji na Normandię zaszły w serii znikome zmiany w sensie technicznym ale praktycznie kolosalne w rozgrywce. Tą zmianą jest możliwość i wybór poszczególnych oddziałów tuż przed walką. Liczba jednostek jest limitowana - tych lepszych oczywiście. Powoduje to że piąta seria jest zdecydowanie łatwiejsza od swoich poprzedników. Grę możemy dostosować do mapy tj. przy bardziej otwartych terenach (mało map) można puścić oddziały pancerne, przy otwartych przestrzeniach ale poszatkowanych roślinnością polach (dużo map) lepiej się spisze piechota.
Mapy są podobne do siebie (poszatkowane roślinnością pola) które zdecydowanie sprzyjają piechocie. Jest dużo miejsca do urządzania zasadzek na wroga i jego pojazdy. Jeżeli ktoś ogrywał poprzednie serie jest mocne zdziwienie i zwrot o 180 stopni. W poprzednich odsłonach nawet przy walce w mieście czołgi i tak górowały nad piechotą. W Inwazji na Normandię odpowiednia mapa oraz dobra taktyka zatrzyma pancerną pięć, co więcej nawet ją pogoni.
Kampania główna. W tym przypadku oddziały amerykańskie są tymi lepszymi. Kampania dla amerykanów jest łatwa - posiadają lepsze jednostki w tym elitarna 101-wsza. Niemcy są tutaj w defensywie.
Wiem że komentarz z prawie przed roku ale się do niego podpinam. Dokładnie takie same mam odczucia jak kolega buddookann
dodam i sprostuję tylko:
- idiotyzmem w napadach jest to że bronisz się pistoletem i częściowo odpierasz napad, ale... kradną ci naboje ! Naboje nie są kradzione tylko zużyte do odpędzenia napastników. (zazwyczaj 5 do 8 sztuk)
Problem z opałem w ziemne dni. Na podwórku jest szopa cała z drewna - nie można jej przeznaczyć na opał.
Jestem w mniejszości (czytając komentarze) mnie ten dodatek do siebie nie przekonał. Po ograniu podstawki i Bloodmoon nie tego się spodziewałem. Brak mapy i "wolności". Tribunal to w zasadzie 4 lokacje (Świątynia, Ręka, Bazar, Kaplica)
Są nowi i silniejsi przeciwnicy. Są nowe przedmioty i to tyle. Tribunal choruje na klaustrofobię. Przemieszczamy się początkowo po wąskich kanałach a później w korytarzach ruin. Gra to typowa "korytarzówka".
Wąskie przejścia blokujące przez NPC. Crashe i wywalanie do pulpitu. Całkowite przeciwieństwo Bloodmoon. Zacznijmy od początku. Gra nie pozwala nawet ukończyć wątku mrocznego bractwa. Po likwidacji Dandrasa Vulesa przywódcy Mrocznego Bractwa nie można przeszukać jego ciała a tym samym zdobyć dokumentu informującego kto na nas poluje. Mi się udało to obejść ponieważ miałem kradzież na 100 punktów (+ kameleon).
Ogrywając Tribunal trzeba pilnować dziennika zadań czy aby na pewno otrzymaliśmy wpisy do dziennika, niektóre zadania polegają na obserwacji. Brak wpisu i nie ukończysz dodatku. Takich błędów jest sporo.
Najsłabszy dodatek. Niestety. Ode mnie 5/10
-1 za wywalanie do pulpitu, notorycznie
-1 za wypadanie za tekstury po skoku, notorycznie
-1 za blokowanie korytarza lub drzwi przez NPC, notorycznie i upierdliwie
-1 za ostatnie zadanie (nie walka z Bosem) trzeba się przygotować szybkościowo i siłowo, zardzewiała wajcha i 100 do siły mieć
-1 za klaustrofobiczne i nudne kanały
Bardzo fajny dodatek. Ciekawe zadanie poboczne dotyczące budowy i rozwoju kolonii. Naprawdę watro ukończyć. Zadanie główne ciekawe, choć nie za długie. Wyspa jest mała więc się nie nabiegamy.
Dodatek może i ma zawyżony poziom trudności ale zwykle docieramy na wyspę jak już mamy "wymaksowaną" postać. Przeciwników jest dużo i są silni ale naprawdę jeżeli ukończyliśmy wątek główny w Morrowind to nie jest to znaczący problem. Na wyspę możemy wracać kiedy tylko chcemy statkiem lub wpław.
Klimatyczna miejscówka - zamek giganta. Możliwość zdobycia (wybudowania) własnej posiadłości. Jeżeli masz GOTY wersję jak najbardziej polecam zwiedzić Solstheim. Ode manie 10/10
Dopiero za trzecim razem udało mi się zagłębić w świecie Morrowind. Grę zakupiłem w wersji GOTY (wraz z dwoma dodatkami).
Dwie pierwsze próby były nieskutecznie ponieważ nie wiedziałem w co gram. Jest to moja pierwsza gra Elder Scroll. Chciałem osobiście się przekonać się czym jest ten wielki konkurent mojego ulubionego Gothica. Chcę zaznaczyć że po ukończeniu Morrowinda (70 godzin) w zasadzie są do dwie różne gry i ich porównywanie nie ma najmniejszego sensu.
Przed zaczęciem gry koniecznie trzeba obejrzeć lub przeczytać poradnik na temat tworzenia postaci. Jest to kluczowy element gry. Od tego zależy czy gra będzie bajecznie łatwa lub stanie się horrorem. Jeżeli źle wybierzesz to odbijesz się od gry, tak jak moje dwie pierwsze próby. W zasadzie polecam poczytać na temat zdobywania następnych poziomów, bez tego naprawdę ciężko będzie ukończyć grę. Podpowiem też aby zająć się alchemią i handlem miksturami.
Podobało mi się to że można tak rozwinąć postać która naprawdę była pomazańcem bożym Nerevaryjczykiem. Mało tego, po ukończeniu zadań dodatkowych możemy zostać mistrzem poszczególnych gildii. Gildie walczyły między sobą ale jeżeli dobrze to rozegramy to w większości jesteśmy numerem jeden. Co więcej możemy tak skonstruować postać (statystki plus przedmioty) która w praktyce jest niezniszczalna.
Czy gra jest epicka? Tak gra jest epicka i godna polecenia. Czy jest dużo czytania? To zależy. Jeżeli szczyt Twoich możliwości jest przeczytanie linijki tekstu co masz zrobić w zadaniu (plus opis zawierający się w dwóch zdaniach) to czytania jest dużo. Jeżeli lubisz gry typu Baldurs albo Planescape to czytania jest mało. Dużo tekstów się powtarza. Mi to nie przeszkadzało. Irytowały jedynie nazwy.
Morrowind jest jednym z niewielu gier gdzie autorzy dają nam całą prowincję. Są miasta i miasteczka, farmy i kopalnie, grobowce i ruiny do plądrowania. Miejscówek jest sporo i co najważniejsze do wykonania głównego zadania nie potrzebujemy odwiedzać wszystkich miejsc. Mapa może nie jest kolosalna ale sprawia wrażenie kompletnej i to cieszy. Dodatkowo możemy wybudować swoją posiadłość, swój punkt na mapie. W innych tego typach gier wkurzała mnie pusta mapa t.j. istnieją tylko te miasta i miasteczka które są potrzebne tylko w wątku głównym. W Morrowindzie jest naprawdę dobrze i to mi się podobało.
Ktoś wyżej wspominał o opcji szybkiej podróży. Cóż nie ma jej ale to żaden problem. Do dyspozycji mamy dużego robaka :-), łódź lub teleport (gildia magów). Ponad to zaklęcia oznaczenie i przywołanie który jest lepszy od opcji szybkiej podróży. Ale to nie wszystko mamy też zaklęcie interwencji bóstw. Opcji jest sporo w tym że możemy sobie nawet dolecieć (jeżeli mamy czar latanie)
Gra ode mnie ma 10/10. Ale zastrzeżenie:
- twórcy powinni naprawdę przemyśleć wprowadzenie samouczka odnośnie zdobywania poziomu, na zasadzie prób i błędów zajmuje to sporo czasu
- bugi i glitche
- dziennik misji (zadań)
- prędkość poruszania się postaci przynajmniej na początku... (polecam zdobyć buty na początku, Buty Oślepiającej Szybkości). Ewentualnie zaklinamy przedmioty.
Następna z nowszych produkcji która ma zaniżoną ocenę nie wiadomo z jakiego powodu. Gra jest super. Dostałem ją za darmo od Epica.
Postawmy sprawę jasno jeżeli lubisz uniwersum Star Wars to gra jest dla ciebie. Jeżeli lubisz klimaty kosmiczne to gra też jest dla ciebie. Ja daję 10/10.
Same plusy:
- ogromny plus to tryb fabularny, gramy zarówno Nową Republiką oraz Imperium. Imperium ma ciekawszą historię
- poziom trudności dostosowany do gracza, wybierasz tryb fabularny jest bajecznie łatwo, im wyżej tym trudniej. Doskonała gra przy piwku
- opcjonalnie możemy sobie wybrać statek który prowadzimy (w późniejszych etapach gry)
- lubisz tematykę kosmosu to dobrze trafiłeś, zobaczysz kilka widoczków które zapadną Ci w pamięć
- model prowadzenia jest intuicyjny i przyjemny
- zadania dodatkowe (opcjonalne) są nienachalne i miło się je wykonuje
Zabawa jak najbardziej przy Star Wars Squadrons, polecam.
Właśnie ukończyłem po raz pierwszy. Grę zakupiłem w postaci oryginału dodanego do czasopisma ponad 20 lat temu. Wtedy była dla mnie za trudna i nie ukończyłem nawet pierwszego poziomu. Obecnie jest dosyć dobra wideo solucja.
Sama eliminacja przeciwników jest trudna ale do opanowania. Pamiętajcie że trzeba strzelać w głowę. Nie używamy ognia ciągłego. Używamy tylko i wyłącznie ognia pojedynczego czy używany przybliżenia lub nie.
Absurdalny poziom trudności zagadek może sprawiać kłopot. Tylko w tej grze spotkałem się z sytuacją że po przejściu poziomu i rozpoczęciu następnego odkrywamy że droga jest zablokowana. W tym wypadku trzeba się wrócić do poprzedniego poziomu i tam już są otwarte dodatkowe drzwi.
Wyłączenie banków pamięci to jedna z najbardziej koszmarnych zagadek do rozwiązania. Bez wideo solucji jest ekstremalnie ciężko.
Aby zniszczyć minę która blokuje przejście do dalszego hangaru należy użyć detonatora. Detonator jest mały więc trzeba kucnąć i nacisnąć klawisz akcji :-) od tego momentu zacząłem używać wideo solucji a to jest już poziom 2.
Ostatni poziom na Walkirii bardzo ciekawy. Ogólnie gra dużo traci ponieważ zaczynamy na mało ciekawym "złomowisku". Późniejsze poziomy są zdecydowanie lepsze.
Zapowiedz Clash II przypomniało mi o istnieniu Clash wydanego dawno temu w którego się trochę grywało. Grę nabyłem w postaci oryginału. Tak, mam oryginalną płytkę (wytłoczoną) którą dodawali do czasopisma (nie było to cda).
Chciałem sobie przypomnieć stare dzieje i odpaliłem go sobie. Po dwóch dniach spędzonych z Clash stwierdzam że jest już niegrywalna.
- Graficznie nawet jak na rok wydania 1998 to nie była to pierwsza liga. Mapa kanciasta, brzydka i mało różnorodna.
- Sterowanie i interfejs nie istnieją. Intuicyjne sterowanie nie istnieje. Sterujesz praktycznie tylko myszką. Brak skrótów klawiszowych. Po pewnym czasie masz dość klikania w przyciski.
- Brak auto-save co turę lub nawet co kilka tur. Nie ma tego w opcjach co było w standardzie w tym czasie w innych grach. Jak zapomnisz zapisać grę to masz problem. Tyczy się to przede wszystkim kampanii t.j. jak misja źle się układa to brak jest możliwości zaczęcia od nowa - trzeba mieć wcześniejszego save.
- Absurdalny poziom trudności połączony z używaniem cheatów przez komputer. Gra jest naprawdę trudna.
- Nie można się szybko przemieszczać pomiędzy zamkami. Na początku to nie problem ponieważ masz jeden. Problem zaczyna się jak rozgrywka się rozwinie i masz do zarządzania kilkoma zamkami. Tak więc wychodzisz, szukasz na mapie odpowiedniego i wchodzisz. Nie ma bocznego panelu z listą zamków. Musisz zapamiętać położenie i do każdego z osobna wchodzić.
- Ekonomia to dramat. Jest to połączenie ilości chłopów z ich zadowoleniem. Dosyć długo się rozwija ten element (ilość chłopów), ale za to na początki liczy się na kasę z poszukiwania skarbów.
- Najbardziej wkurzający element gry to: "Królowa jest ci wierna ale jest niepewna swoich uczuć" kup mi naszyjnik na 200 golda ale w skarbcu jest 4 (słownie cztery sztuki złota)
Dlaczego grałem. Ponieważ dwadzieścia lat temu nie było dużego wyboru. Gra ode mnie ma mocne 2/10
Przed chwilą ukończyłem. Ode mnie 10/10.
- W sumie 3 pełnoprawne misje plus 3 pomniejsze zadania (wstawki pomiędzy misjami)
- Misje są dosyć rozbudowane więc gra się przyjemnie (wykorzystuje mechaniki z podstawy plus dodaje klika pomniejszych ulepszeń, ostatnia misja jest jedną z lepszych jeżeli bierzemy pod uwagę podstawkę)
- Dodatek nie potrzebuje podstawowej wersji gry
- Obecnie (Listopad 2022) do zakupienia za około 8,50 PLN
- Poziom trudności jest do wybrania. Gra na nie jest wymagająca na początkującym poziomie trudności, wręcz sprawa frajdę z eliminacji przeciwników.
- Poruszony ciekawy wątek pomiędzy Aiko a Mugenem (w epilogu)
Minusy
- brak :-)
Wiem że nie zagram. Nie mój typ gier ale dodałem do konta. Za darmo to i ocet słodki
Grę otrzymałem za darmo więc nie powinienem wybrzydzać. Jednak napiszę swój komentarz jako wskazówkę dla twórców.
Wyścigi z założenia mają być dynamiczne i szybkie. Zdarzają się perełki jednak jest ich mało. Z niechęcią brałem trasy typu "Boss" ponieważ jedno okrążenie to około 5 minut (na 3 poziomie). Ogólnie tras gdzie jedno okrążenie trwa około 2 do 3 minut jest zdecydowana większość.
Drzewko z pojazdami jest ok ale jest za mało "różnorodne". Maszyny różnią się nieznacznie i zazwyczaj gramy tylko pierwszym podstawowym pojazdem.
Dodatkowe power upy aktywne i pasywne - tu jest ok. Dodam tylko aby można było mieć 2 ulepszenia pasywne. Ja praktycznie zawsze używałem "kontroli trakcji" ponieważ trasy są tak ciasne że odbijamy się od bandy na każdym zakręcie.
Ciasnota to z czym będzie mi się kojarzyć ta ścigałka. Brak alternatywnych tras (odnóg, sekretnych skrótów) mocno na minus. To jest największy minus tej gry. Klaustrofobiczne trasy.
Reszta w miarę ok. Audio - nawet gra kilka chwytliwych kawałków. System ulepszeń, awansów też ujdzie.
Jednak jest to gra maksymalnie na 4/10. Ja dostałem ją za darmo więc daję 10/10.
Wiem że wpis kolegi z 2021 ale pomogę tym który mogą mieć podobne pytania ponieważ chcą wrócić do gry lub zagrać w klasyka.
1. Są trzy ulepszenia - pancerz, silnik oraz taranowanie .
2. Ulepszenia kupujemy za 50.000 kredytów. Jedno ulepszenie np. silnika kosztuje 50.000 kredytów i każde następne.
3. Ulepszenia są widoczne u góry. Są symbolizowane złotym "guzikiem". Po zakupie i po pozytywnym ukończeniu trasy gra robi Auto Save (jest automatyczny).
4. Guziki są szare i czarne. Czarne symbolizują że możemy kupić ulepszenie w to miejsce jeśli mamy odpowiednią ilość kredytów. Domyślnie jest to klawisz Delete - pancerz, End - silnik, Page Down - taranowanie.
5. Ulepszenie kupujemy tylko w czasie jazdy gdy ścigamy się lub eliminujemy przeciwników.
6. Aby odblokować szary guzik by był czarny musimy odnajdować na planszy odpowiednie skrzynki przypominające pomarańczowe lub niebieskie prostokąty.
7. Nawet jak znajdziemy odpowiedni "power up" który dodaje wolny slot do zakupu trzeba się liczyć że odpowiednia grupa ma limit. Wtedy zamiast slotu dostajemy 50.000 kredytów. Taki bezpiecznik aby nie było za łatwo. Dopiero po przejściu do następnej grupy (jest ich 10) możemy odblokowywać odpowiednie sloty.
8. Ukończyłem grę i tak nie mogłem kupić dwóch ostatnich ulepszeń.
Gdzie znaleźć power upy które dają nam sloty, najlepsze będzie
Miasto (pierwsza plansza)
Junkyard (miasto z placem budowy na środku)
Wesołe miasteczko
W każdym są tylko że te powyżej są najprostsze do znalezienia nawet nie używając wideo-solucji jak do nich dojechać.
Pozdrawiam fanów "Karmy" Rok 2022 i było grane :)
... i ukończone
Do Carmageddona wróciłem po ponad 20 latach. Postanowiłem tym razem jeszcze raz spędzić miłe godziny z grą...
... ale skończyłem po kilku dniach. Zasysa przed monitor mocniej niż czarna dziura. Gra graficznie się zestarzała ale "zabawa przednia".
Jeżeli czytasz ten komentarz to wiedz że taka gra w roku 2022 nie mogła być wydana. Nawet jak by się udało to zbanowana była by w połowie państw na świecie.
Graficznie to czasy Win 95 / 98, ale jak ktoś jest starszej daty i pamięta gry wydane w 1997 roku to ta niedogodność raczej nie przeszkadza. Reszta nadal trzyma poziom. Gra pozornie jest długa ponieważ jest bardzo dużo tras ale w miarę jak rozgrywka się rozkręca osiągasz ranking nr 1 i tyle.
Działa na Win 10.
Szkoda że twórcy nie dali możliwości powrotu do poprzednich tras jak zdobędziemy wyższy ranking. Wydaje mi się że spowodowane jest to tym iż łatwiejsze trasy które były by powtarzane dają nam kredyty na zakup ulepszeń auta - twórcy zablokowali "farming kredytów".
Grane i w 2022. Gra wykopana ze staroci ponieważ ktoś mi ją przypomniał. Ostatni raz grałem w nią w poprzednim wieku. Jedyna różnica to że lepiej grać w angielską wersję, polski dubbing jednak w tym przypadku jest słabszy od oryginału.
W końcu ograne. Grę otrzymałem za darmo od Epic, plus zestaw bonusowych kampanii.
Gra bardzo ładna pod względem wizualnym. Widowiskowe ale powolne bitwy. Gra wydaje się skomplikowana ale to tylko pozory.
Plusy
- Total War, wiesz co kupujesz i dostajesz to za co płacisz
- Bohaterowie na polu bitwy potrafią namieszać, dodatkowo do armii można włączać "agentów" którzy również walczą
- Zbalansowana mapa t.j. nie da się podbić całej krainy.
- Sprzymierzeńcy, tutaj to zagrało (przynajmniej u mnie). Jeżeli dbasz o sojusze to rzeczywiście pomaga w kampanii.
- Do zwycięstwa potrzebne praktycznie wyszkolone 2 lub 3 armie z bardzo doświadczonymi Lordami
- Ciekawy Total War
Minus
- Gra obliczona na konkretną mniej-więcej ilość tur, znaczy ze komputer używa czitów. Przy jednym mieście wyciąga z dupy 20 jednostkową armię jednocześnie nie bankrutując. Jeżeli Ty bankrutujesz to spada ilość żołnierzy w jednostce (tak jak po wyczerpaniu w niesprzyjającym terenie). Wkurza i to bardzo ponieważ nie można prowadzić walki na wyczerpanie przeciwnika - musisz wgrać bitwę.
- Gra po przejściu Armii Chaosy trochę uproszczona ponieważ zmiata z planszy wszystkich wrogów oraz sojuszników. Chodzisz i kolonizujesz od nowa wszystko.
Grę otrzymałem za darmo od Epica i dopiero teraz zaczynam ogrywać. Na liczniku około 8 godzin. Po zamieszczonych komentarzach liczyłem na lekką "kaszankę" ale... no właśnie ale. Na co wy liczycie. Gra jest super.
Z wszystkich minusów jakie przeczytałem to tylko dziwny sposób prowadzenia auta jest prawdą i tylko to ponieważ pojazdy latające oraz wodne jest już ok. Tak samo połączenie jazdy i strzelania z działek też ok.
Grafika u mnie śmiga bardzo ładnie, wszystko ustawione na full i naprawdę imponująco to wygląda.
Z ciekawości zobaczyłem opinie i ocenę u konkurencji zagranicznej i tam już jest normalna ocena. U mnie będzie prawdopodobnie 10/10 ale wystawię ocenę jak ukończę, a na pewno ją ukończę ponieważ gra daje dużo frajdy z niszczenia otoczenia. Dodatkowo aspekt odbijania terytoriom jest ok.
Tłumaczę sobie niską ocenę ponieważ już chyba się w d***ch poprzewracało.
Jedna gra obliczona na 10 tur. Po tym czasie wygrywa ten kto ma najwięcej zamków. Kto podbije jeżeli dobrze pamiętam 8 to wygrywa przed czasem.
Gra dosyć prosta, niewarta swojej ceny. Ja ją otrzymałem za darmo od Epica jak rozdawali więc więcej nie narzekam.
Mamy możliwość rozgrywki każdą stroną konfliktu. Tryb podstawowy - wybieramy sobie przeciwników oraz ich poziom. Dodatkowo możemy sobie stworzyć wasala którymi kierujemy ale nie do końca ich kontrolujemy (zmiany wasali co turę)
Ogólnie gra na jeden czy dwa wieczory. Na początku wydaje się skomplikowana ale jest dobry tutorial który objaśnia wszystko. Po ograniu dwóch lub trzech szybkich sesji zmienicie zdanie że gra jest prosta jak drut.
Klucz do zwycięstwa - statki i desanty oraz kontrola portów.
Niedawno ukończyłem podstawkę. Jak nigdy tego nie robię, zakupiłem dodatek (DLC) choć z zasady po ograniu podstawy daję sobie spokój z dodatkami.
Tym razem zasada się sprawdziła - żałuje wydanych pieniędzy. Dodatek jak najbardziej klimatyczny i trzyma poziom 10/10 jak nic. Klimat pierwszego Bioshocka z połączeniem Infinite. Po prostu złoto.
Ale...
Dodatek jest bardzo krótki (jedyny ale poważny minus). Teraz zaczynam epizod drugi i zobaczymy jak będzie.
Grę ukończyłem pierwszy raz dopiero teraz... 12 lat po premierze. Nie jest to typowy Splinter Cell ale zasługuje na 10/10 i taką ocenę otrzymuje ode mnie.
Gra nie w ogóle nie zestarzała. Grywalna jak diabli. Autorzy bardzo ją dopieścili.
Etapy w grze długie i dobrze zbalansowane. Mogło by być ich więcej ale i tak jest dobrze. Duża rozpiętość w wyborze poziomu rozgrywki którą możemy zmienić w tracie gry. Jednak jeżeli grałeś w poprzednie części to nie potrzebny żaden poradnik. Polecam ją kupić za grosze na jakiejś wyprzedaży - naprawdę warto.
Znacznie lepsza od poprzedniej części. Naprawiono praktycznie większość błędów względem poprzedniczki. Gra jest mocno niedoceniona.
Jest krótsza ale misje są bardziej rozbudowane. Mechanika gry zostaje taka sama. Grafika również jest poprawiona.
Jeżeli zagrałeś w część pierwszą to polecam kontynuację.
Dopiero teraz ograłem. Death to Spies jak na 2007 rok to diament. Nie wiem czemu ta gra pominęła mój komputer. Ogrywałem ją w ramach uzupełniania klasycznych gier.
Początek gry nie zapowiadał się wybitny. Gra ma 10 misji (11 z treningiem). Końcowe misje to "samo gęste". Właśnie te końcowe misje to jest to dlaczego powinniście w nią zagrać.
- misja w tajnym ośrodku badawczym który produkuje atom dla USA - mamy wykraść dane
- misja w angielskiej ambasadzie (mamy dorwać zdrajcę)
- misja w obozie koncentracyjnym (mamy wyprowadzić agenta - więźnia)
- dalej nie zdradzam ale jest dobrze
Gra ma mocne 10/10 i mój znak jakości. Nie boi się trudnych tematów tj. jak masz misję w USA to kasujesz amerykanów itd.
Misje możesz wykonywać po swojemu. Tylko ostatnia misja idzie troszkę po sznurku ale to jest ostatni etap i jest najtrudniejsza. Z poziomem trudności tez nie ma problemu, łatwy to rzeczywiście łatwy, trudny to rzeczywiście trudny.
Mogę polecieć. Musisz tylko przymknąć oko na grafikę - wydana była 2007 rok. Jednakże przy otaczającej nas cenzurze i usuwania trudnych tematów przez producentów/wydawców gier poza fabułę będziesz zadowolony. Na przykład w misji w obozie koncentracyjnym pojawił się budynek krematorium. W porównaniu z "niektórą grą" która musiała wycinać wąsy Adolfowi podejmuje temat wojny odważnie.
Co do mechaniki. Gra stylizowana na Hitmana, którego lubię. Możesz sejwować do woli - nie ma limitu. Gra bardzo przyjemna, nie jest upierdliwa i nie zamula jakimiś trudnymi etapami w misji.
Ciekawym pomysłem były re-master ale jak pomyślę co zrobili w Commandos 2 to może aby go nie robili.
GORĄCO POLECAM.
Gra świetna oceniam ją na 10/10 i watro zagrać. Gra stara się być bardzo "poprawna politycznie" i za to daję 0/10 m.in za akcję z wąsem. Gra jest trochę krótka ale atrakcje z polowaniem na uberdowódców fajnie ją wydłużają. Walka jest naprawdę przyjemna ale z tego Wolfenstein słynie. Jak zwykle dostajemy bazę w tym przypadku łódź podwodną a w niej strzelnicę.
Drzewko rozwoju to jest to co lubię czyli rozwijamy tylko te umiejętności które używamy. Gra dostosowuje się do naszego stylu. Naprawdę ciężko jest się przyczepić od strony technicznej.
Ukończone ponownie kilka godzin temu. Gra się nie starzeje. Za pierwszym razem mocne 10/10 jak i teraz po kilku latach zasłużone 10 punktów.
Gra wciąga na długie godziny. Masa modów (Modern Day - Milenium Dawn). Za każdym razem wynik wojny jest inny.
Dla nowych graczy - Na początku ciężko jest ogarnąć rozgrywkę. Jednak po jednej dub drugiej "wojnie" uznasz ze gra prowadzi za "rączkę".
Jeszcze nie ukończyłem więc nie wystawiam oceny. Gra rewelacyjna.
Gra tylko od strony technicznej odstaje.
- problemy z włączaniem gry (Epic), czasami się uruchomi a czasami nie
- gra skasowała mi sejwy z gry tzn. przez problem z załączeniem zaimportowała starsze wersje sejwów z chmury. Straciłem jeden dzień rozgrywki
- problem ze zmianą języka w grze tzn. po ściągnięciu był polski a po trzech uruchomieniach załączył się angielski. Sprawdziłem w ustawieniach i jest polski a gra odpala się z angielską wersja - NIE DA SIĘ ZMIENIĆ JĘZYKA W OPCJACH GRY!!!
- problem z budowaniem (tutaj marudzenie z mojej strony - jeśli chcesz wybudować w drugim rzędzie same domy (w pierwszym jest magazyn) to musisz pominąć budowanie drogi pomiędzy domami ponieważ zostanie pół parceli. Jeśli wybudujesz domy od razu zmieszczą się wszystkie - możesz też wybudować szałasy a potem je ulepszać)
Jeszcze trochę pogram i wystawię ocenę. Szkoda ponieważ chciałem dać dyszkę ale kwestie techniczne ciągną ocenę w dół.
Co do powyższych komentarzy że gra jest trudna to nie do końca prawda. Trzeba pamiętać że badania są kluczowe w grze tak samo jak wiara i jej krzewienie (podnosi nadzieje)
Gra nie warta złamanego grosza. Jak pomyślę że za nią zapłaciłem około 10 PLN (była sprzedawana w Biedronce) to robi mi się słabo. Bierzcie ją jak tylko dają za darmo.
Gra ma tylko jedną zaletę, po odpaleniu pojawia się uśmiech zażenowania, oraz świadomość że trafiłeś chyba na najgorszą grę jaką do tej pory grałeś.
Po ograniu znakomitej części zlokalizowanej w Chinach dostajemy część gorszą.
Assassin's Creed Chronicles: India ogrywałem zaraz po części poprzedniej.
Na minus
- gra robiona na siłę - tylko jedna droga do rozwiązania (w poprzedniej miałeś wybór)
- po wszczęciu alarmu zawsze jesteś znajdywany (w poprzedniej mogłeś się ukryć, w tej zawsze cię znajdą)
- wymaksowany poziom trudności aby zwiększyć długość rozgrywki (musisz się nauczyć tej jednaj drogi na przejście poziomu)
- zagadki logiczne i czego nie było w części poprzedniej a tutaj irytuje zadania na czas (oczywiście musisz się nauczyć tej jednaj drogi na przejście poziomu)
- gra poza wymienionymi elementami praktycznie nic nowego nie dodaje do zawartości (to jest ta sam gra, tylko bohater inny) co za tym idzie dodane zostały tylko elementy przeszkadzające.
Po ograniu Assassin's Creed Chronicles: China miałem nadzieje na świetną zabawę w Assassin's Creed Chronicles: India ale się zawiodłem. Przez typowe cwaniactwo czyli przez zwiększanie poziomu trudności, zadań na czas i zadań logicznych wydłużanie rozgrywki.
Jak ktoś jeszcze nie grał to gorąco polecam Assassin's Creed Chronicles: China a potem zobaczyć jak można zepsuć grę po przez durne pomysły.
Gra świetna oceniam ją na 10/10 i watro zagrać. Gra stara się być bardzo "poprawna politycznie" i za to daję 0/10 m.in za akcję z wąsem. Gra jest trochę krótka ale atrakcje z polowaniem na uberdowódców fajnie ją wydłużają. Walka jest naprawdę przyjemna ale z tego Wolfenstein słynie. Jak zwykle dostajemy bazę w tym przypadku łódź podwodną a w niej strzelnicę.
Drzewko rozwoju to jest to co lubię czyli rozwijamy tylko te umiejętności które używamy. Gra dostosowuje się do naszego stylu. Naprawdę ciężko jest się przyczepić od strony technicznej.
Jedna z lepszych części Far Cry.
- mała mapa (to akurat na plus)
- ekspedycje !!! (nie było ich wcześniej w żadnej części)
- ponowne zajmowanie baz wroga (są trzy poziomy trudności - za każdym razem z mocniejszymi przeciwnikami)
- rozbudowa bazy Prosperity
- ciekawe misje z fabuły głównej (każda misja inna, niestety gra przez to jest krótka)
- gra nie jest robiona aby była poprawna politycznie (duży plus)
- broń (tutaj niewiele się zmieniło poza tym że musisz sobie ją stworzyć z dostępnych materiałów)
- postapokalipsa (jeśli ktoś lubi ten klimat to tutaj go znajdzie)
Do gry od strony technicznej praktycznie nie można się przyczepić. Obecnie dostępna za "grosze".
niedoceniona...
Ja daję 10/10. Zdobyta za grosze. Nie ma się do czego przyczepić. Grałem również w część drugą i tak samo znakomicie się bawiłem.
Grę dostałem za darmo więc daję 10/10. Jednak nie zasługuje na ten wynik.
1. Jak grałem w Medievala 2 to mówiłem że mapy są za bardzo uproszczone. Zmieniam zdanie. Troja ma tak szczegółową mapę że ciężko jest coś znaleźć. Zatęskniłem za tą prostotą. Chyba każda zapyziała dziura z Grecji jest na zlokalizowana na mapie kampanii. Jest też za bardzo kolorowa.
2. Ekonomia. Za bardzo rozbudowana. Rzecz w Total War zbędna. Zawsze kojarzyłem serię Total War z uproszczoną warstwą strategiczno - ekonomiczną na mapie głównej. Perełką były bitwy. (z nostalgią wspominam bitwy średniowieczne z Medievala 2, Empie oraz bitwy z Shogun 2 Zmierz Samurajów - swoją drogą chcę Total Wara z wojny secesyjnej to by była petarda)
3. Schematyczny rozwój osad. Tutaj jest regres w serii. Rozbudowa miast jest zawsze taka sama. Musimy posiadać "prowincje" czyli stolicę i osady. Stolica bez osady nie wytwarza surowców, a osady bez stolicy nie dostają wpływu i zadowolenia. Koncepcja takiej prowincji to minus, był już wcześniej ale w tej odsłonie są jeszcze bardziej osady powiązane ze sobą. Jak twój sojusznik którego raczej nie możesz zaatakować ma stolicę a ty masz osadę, to lepiej oddaj tą osadę. Inaczej będzie w niej zawsze spadło zadowolenie, chyba że zawsze będziesz tam trzymał armię (nie garnizon).
4. Garnizony to co już wcześniej mnie wkur****o, garnizon jest automatyczny. Okej. Masz dwie osady obok siebie na najwyższym poziomie, ale wróg atakuje jedną z nich armią z 20 jednostkami. Nie ma możliwości transferu wojsk z jednej do drugiej choć leżą praktycznie obok siebie. Wiem było już wcześniej. Aby zwerbować armię trzeba mieć bohatera który też kosztuje. Jak prowadzisz wojnę i wszyscy wojownicy są potrzebni na froncie a wróg atakuje tyły to już praktycznie po grze. Ostatni ze swobodnym werbunkiem jednostek był chyba Shogun 2.
5. Bohaterowie to krok wstecz. Już wcześniej było coraz gorzej. Tutaj mogą tracić motywację (coś a la lojalność).
6. Gra robi wrażenie że co tura coś się dzieje. Dostaję spam w postaci od 5 do 11 wiadomości co tura. Każde okienko jest różnej wielkości i znaczek X się przemiesza. Doprowadza to do zwykłego. Wiadomości są naprawdę nieistotnie. Np: generał siedział w wiosce 3 tury i się nie ruszał i spadła mu jakaś cecha około 1%.
7. Do spamu dochodzi masowy atak agentów werbowanych przez komputer. To podlega pod sadyzm z jaką ilości nas atakują. Jak ktoś wspomniał masz dużo wojen, agenci masowo zalewają twoje państwo.
8. Komputer używa czitów. Komputer mając jedno miasto bez osad nie jest w stanie produkować żywności potrzebnej do utrzymania dużej armii oraz brązu (dla jednostek lepszych / elitarnych). Jak zgracie przygotujcie się że komputer z dupy wyciąga armię + pełny garnizon w sumie 40 jednostek. Powinieneś go zaatakować minimum dwiema armiami. Ty jako gracz musisz mieć na utrzymanie dwóch armii już kilka miast. Oczywiście atakując go odsłaniasz tyły jak wrogie miasto jest gdzieś dalej i musisz tam posłać wojska. Ten fakty przekonał mie że seria idzie w złym kierunku.
Bardzo proszę Gry-Online do uaktualnienia daty wydania gry na PC. Gra już dawno wydana na PC. Ukończyłem ją wczoraj, Epic ją rozdawał.
Sama gra bardzo przyjemna, polecam każdemu.
spoiler start
aby ukończyć grę musimy:
1. Znaleźć wrak coś na kształt lotniskowca i go przeszukać - na górnym pokładzie jest hydroplan który musimy wyremontować
2. Zgromadzić zapasy wody i żywności (łatwe)
3. Zgromadzić paliwo (średnio trudne), trzeba znaleźć ziemniaki i zbudować destylarnię - radzę pierwsze ziemniaki posadzić aby otrzymać ich więcej
4. Trzy części samolotu mają potwory z głębin które trzeba ubić. (ogromny rekin, kałamarnica oraz wąż morski - po każdym ubitym potworze odblokowujesz możliwość craftingu unikatowej części.
5. Do ubicia tych stworów potrzeba będzie tratwa oraz miotacz harpunów (do zbudowania)
6. Po ubiciu stworów i zgromadzeniu zapasów odlatujesz i kończysz szczęśliwie grę.
spoiler stop
grę ratuje od całkowitej klapy tylko to że można korzystać z zapisu podczas misji (typowa strzelanka, w poprzednich częściach czegoś takiego nie ma miejsca ale nie było to ich wadą)
- kompani wchodzą pod lufę oraz notorycznie przeszkadzają (przykład: masz wyłączyć wykrywacz metali, podchodzisz do komputera ale w między czasie koledzy przechodzą przez bramkę)
- strzelanie jest trochę dziwne, kule nie zawsze trafiają (jak również kule terrorystów i jak już ktoś wspomniał że biegnięcie do celu misji mijając tangosów wcale nie jest złym pomysłem, po prostu cele eliminowane są sukcesywnie przez kompanów)
- to nie jest "Rainbow Six" tylko zwykła strzelanka z jednym korytarzem (nie ma elementów planowana), daję jej 8,5/10 jako strzelanka ale dał bym 2/10 jakbym kupił po cenie z premiery (mam ją z CDA, współczuję tym którzy kupili grę i liczyły na zabawę podobną do tych z poprzednich części)
- grę zaczynamy z określoną ilością amunicji, jak się skończy to po ptokach (czasami do wykończenia jest około setka terrorystów), pistolet ma nieograniczoną amunicję ale jest słaby
- to czego nie lubię czyli misja na czas (uwolnienie kompana) oraz misja w której musimy od razu podjąć działania ponieważ NPC w starciu z tangosami nie mają szans, a jak zginą to zaczynamy misję od nowa
- zdarza się że po odbiciu zakładników idą przodem jak jest misja z ich odprowadzeniem do bezpiecznego miejsca (lezą pod lufę, na szczęście można ich zostawić ale bez obstawy)
- brak możliwości pokonania nawet 50 cm przeszkody, jak zagrasz zrozumiesz do jakich komicznych sytuacji to prowadzi w poniektórych misjach (brak możliwości skoku)
- jak zaczniecie 7 misję i odwiedzicie "Paryż" zobaczycie jak położyli lachę na tej grze, jak oczywiście dotrwacie (najcięższą przeszkodą jest to że gra was wku**i z powodu błędów i ją wywalicie, ja musiałem powtarzać misję ponieważ po dojściu do końca korytarza gra nie chciała zaliczyć zadania)
- kamer bezpieczeństwa nie da się zniszczyć strzałem, trzeba podejść i rozbroić osobiście WTF
- okej koniec pastwienia się, gra ogólnie słaba ale pograć można, daję 8,5/10 ponieważ miałem ją prawie za darmo (poprawia też humor - czasami można się z niej pośmiać w czasie gry)
Właśnie ukończyłem NecroVision, pierwszą część i dostaje od mnie 10/10. Już wiem co jest nie tak z Lost Company.
-Lost Company robiony trochę na siłę, niby 10 rozdziałów (2 bardzo krótkie) ale po ograniu podstawki niektóre lokacje to Ctrl+C --> Ctrl+V (jeden rozdział prawie w całości, tylko przeciwnicy inni)
- Zamulający przeciwnicy (nieumarły z tarczą), w podstawce nic takiego nie ma miejsca. Poza tym respawn z za pleców i w ilości hurtowej. W jedynce nie ma respawnu z za pleców (bardzo przyjemna rozgrywka)
- Zbalansowany poziom (przyjemny) trudności i Bossowie, czego w Lost Company nie doświadczysz (wywalasz całą amunicje i nic się dzieje)
- Jedynka jest dłuższa i ciekawsza (spójna fabuła), w Lost Company grasz stroną niemiecką a i tak strzelasz do Niemców (gra chyba by się nie sprzedała na zachodzie)
- System wyzwań (zadań dodatkowych) o wiele lepszy: przykład w podstawce zabij 50 nieumarłych w 5:00 minut i tyle. W Lost Company: to samo ale jak będą w powietrzu, podskakiwali lub robili fikoła czy coś takiego - paranoja (tak abyś powtarzał to z dwadzieścia razy)
Chcesz zagrać w NecroVisioN to polecam zacząć od jedynki.
Gra słaba. Dałem 4,0 / 10. Przyczepiam się do:
- gdy jednocześnie strzelasz i atakują cię przeciwnicy ekranem rzuca w każdym kierunku, ogólny chaos dobry do przetestowania czy masz epilepsje. Jak stworki strzelają do ciebie kulami ognia to do tego dochodzi rozmazanie ekranu - ogólnie nie widać do kogo strzelać i co cię atakuje
- respawn przeciwników dosłownie z za pleców co w połączeniu z powyższym jest mega upierdliwe (w założeniu miało być straszne)
- wydłużanie czasu gry po przez dokręcenie poziomu trudności, jak to zazwyczaj z rodzimymi produkcjami bywa na "łatwym" przeciwnicy wycisną cię jak cytrynę. Gra jest krótka i gdyby nie przekombinowany poziom była by o 50% krótsza.
- Boss co poziom (jest 10) (właśnie walka z Boosami zajmuje większość czasu, sama gra jest krótka)
Podobało mi się
- Niby I WW ale nie trzymają realiów uzbrojenia (są peemy i granatniki :-D )
- misja z czołgiem (bardzo przyjemna)
- fabuła (to nie jest gra o zombie !!!)
Gra jednak trochę słaba. Ograłem ją dopiero teraz z racji wolnego czasu.
Właśnie ukończyłem dopiero teraz. Zazwyczaj zagrywałem się pierwszą częścią. Ta natomiast jakoś teraz podeszła pod myszkę.
Gra dostaje ode mnie 10/10 to jest mój typ gry.
Przyczepiam się do:
- recykling map: w kampanii dostajemy kilka razy tą samą mapę tylko z innymi przeciwnikami, karny ku*@$ za to.
- 50 misji podstawki i 30 dodatku: ogólnie czym więcej tym lepiej ale niektóre mapy już znasz. Po jakimś czasie jednak wieje nudą.
- tylko 4 kampanie historyczne (piąta do typowe misje podstawki) które są bardzo do siebie podobne (ale trzymają poziom). Ja bym zrobił dwie kampanie historyczne - strona europejska i arabska i dał więcej misji i okrasił to kilkoma animacjami jak było w jedynce (trochę zmarnowany potencjał).
- poziom trudności zmienia się tylko dlatego ponieważ surowce są dalej od twojego zamku. Charakter gry oponentów jest zawsze taki sam (takie same stawiają warownie i wysyłają wojska).
Ogólnie gra legenda. Gorąco polecam.
Właśnie ukończyłem po raz kolejny. Polecam każdemu kto lubi gry nastawione na wysoki realizm. Gra może się wydawać z początku trudna ale po opanowaniu kilku ważnych zasad gra się już przyjemnie. Dla "starych wyjadaczy" którzy zajechali mysz na tym świetnym już klasyku bardzo prosta.
Sterowanie można zmienić na klawiaturę. Można też stosować mysz i klawiaturę. Konfiguracja jest upierdliwa ale wszystko można zrobić. Incoming to jedna z moich pierwszych gier (otrzymałem ją wraz z CDA) i u mnie zawsze ma 10/10. Polecam każdemu.
Ciekawy dodatek do Fallouta. Statek obcych się przyjemnie zwiedzało właścicieli likwidowało. Najciekawszym elementem są NPC których odmrażamy oraz dzienniki porwań które odnajdujemy do posłuchania.
Klimat lepszy niż w podstawowej wersji gry. Ogólnie bardzo przyjemnie się grało. Ciekawe zadania oraz eksploracja. Ciekawa "atrakcja turystyczna" GhuloSafari ;-D trochę drogo ale ogólnie warto.
Mi się podobał ten dodatek. Nowa lokacja oraz ciekawa fabuła. Jedynie do czego mogę się przeczepić do nazwa. Ja bym zostawił nazwę nazwę angielską.
Bardzo ciekawy dodatek. Porada: Przedmioty z dodatku można zabrać do "realnego" świata. Nie trzeba wpisywać kodów. Jest to błąd w grze. Przedmioty z dodatku się nie niszczą.
Właśnie ją ukończyłem. Daję 9,5/10 ze względu na mało czytelne intencje twórców odnośnie głównej mapy.
Właśnie takiej gry taktycznej mi brakowało do ogrania. Nie jest to zwykła strategia gdzie budujemy jednostki oraz budynki. Akcja dzieje się na nowoczesnym teatrze wojennym i daje nam możliwość pokierowania oddziałami tak jak ma się to do czasów obecnych (z dużym uproszczeniem oczywiście).
Główna mapa. My nie wybieramy kierunku ofensywy. Mamy do wyboru kilka misji (ofensywnych oraz defensywnych). Może się zdarzyć że zdobywając jeden teren po walce w tym samym czasie tracimy dwa pola terytorium nie mając możliwości zareagowania. Dzieje się tak ponieważ gra jest obliczona na 15-19 tur. Pod koniec zyskujemy tereny w większych ilościach.
Z trzech stron konfliktu USA oraz Rosja ma w miarę łatwe kampanie (wydaje się że Rosja bardziej). Trochę trudniej ma Europa (walka na dwa fronty - największa frustracja gdy wygrywamy bitwę za bitwą a tracimy terytorium)
Kiedyś super mega hit. Obecnie wygląda jak wygląda. Daję 10/10 ponieważ udało mi się ją jeszcze ukończyć w poprzednim wieku ;-D
co jak co ale Ty sam wiesz jakie masz preferencje...
masz do wyboru pierogi lub parówki jak już jesteśmy przy kulinarnych tematach
do "Dawko062"
czy jak robisz sobie kanapkę to potrzebujesz instrukcji lub "zrób to sam" krok po kroku na youtube ?
Jeżeli miałbym skomentować ten dodatek to dokładnie tak bym go opisał i jeszcze dodał tylko że jest bardzo krótka. Dałem podobną ocenę do Twojej. Dla mnie 7.0/10.
Nie jestem przeciwny DLC jeżeli reprezentują jakiś konkretny poziom:
- nowe lokacje,
- nowe misje i zadania poboczne
- nowa zawartość (bronie, pancerze, przedmioty)
- nowi NPC (plus dialogi)
Wydawanie DLC tylko z jednym tych elementów nie jest fair.
Kolejny dodatek który powinien być zawartością w wersji podstawowej. Gdyby tak się stało ogólna ocena Fallout 4 była by wyższa. Dodatki kupiłem z pakietem wszystkich DLC jakie wyszły. Nigdy bym nie kupił oddzielnie tego dodatku. Pakiet: tak, oddzielnie Contraptions Workshop: absolutnie nie!. Oceniam dodatek, nie oceniam polityki Bethesdy zatem daję 7.0/10. W sumie tak naprawdę nie da się go ocenić.
Może mało zawartości w dodatku ale ja się dobrze bawiłem. Jeżeli to nie byłby dodatek tylko część podstawki był by to jeden z ciekawszych questów w Falloucie 4. Daję 7.0/10
Ten dodatek powinien być w podstawowej wersji gry. Mam wrażenie że ten element został wcześniej wycięty. Ja go zakupiłem wraz z innymi dodatkami. Jakbym go kupił oddzielnie to dałbym inną ocenę. Daję ocenę 8.0/10 ponieważ zbudowałem nawet fajny bunkier.
Według mnie najlepszy dodatek do Fallout 4. Znacznie lepsza fabuła niż w podstawce. Graficznie i technicznie nie mam nic do zarzucenia. Grało mi się przyjemnie. Jedynie do czego muszę się przyczepić to że jest krótka. Oceniłem dodatek na 10/10.
Grę ukończyłem trzykrotnie za każdym razem z taką samą satysfakcją. Grę oceniam na 9.0/10 ponieważ zawartości powinna mieć trosze więcej jak na Fallouta przystało. Był to mój pierwszy Fallout 3D (jeszcze nie grałem w New Vegas).
Właśnie ukończyłem. Polecam każdemu, warto zagrać. Driver San Francisco posiada ciekawą fabułę oraz bardzo dobrą grafikę. Dla mnie nowość: tryb Shift który pozwala się przenosić do dowolnego auta na mapie. San Francisco jest duże, ładne i rozbudowane, miło się jeździło po mieście. Gra jest bardzo prosta jeżeli wykonujemy zadania tylko z wątku głównego. Gra staje się trochę upierdliwa jeżeli wykonujemy zadania poboczne i musimy wykonywać różne dziwne akrobacje autkiem.
W grze można zakupić garaże, dodatkowo umiejętności (przyspieszenie, mnożnik "kasy", poszukiwacz ikon na mapie itp.) oraz auta. Nie rozumiem po co kupować auta skoro tryb Shift pozwala nam na przeniesienie się do praktycznie każdego wozu (auto kupiłem tylko jedno aby zaliczyć samouczek).
Grę oceniam na 9.0/10 ponieważ model jazdy samochodami mi nie odpowiada. Samochody się ślizgają po drodze co trochę podnosi poziom trudności ale jest do opanowania po dwóch lub trzech wyścigach.
New Vegas to na razie jedyna pełnoprawna kontynuacja Fallout. Dla mnie ocena jak najbardziej zasłużona 10/10, taką też wystawiam.
Ukończyłem ją dwukrotnie. Za drugim razem z wszystkimi dodatkami. Całkiem nowe podjęcie tematu post apokalipsy. Mi ogólnie się podobała i fajnie się w nią grało. Przeszkadzały mi jedynie dosyć długie czasy ładowania (można było czasami zaparzyć sobie herbatkę w między czasie :-) oraz powtarzalność misji pobocznych. Niektóre misje poboczne są nie do ukończenia (dostajemy zawsze jakieś nowe zadanie). Osady i ich rozbudowę zaliczam na plus tylko że było ich za dużo i strasznie kradły czas. Dałem 8,5/10 i uważam że ta ocena jest w miarę uczciwa dla Fallout 4.
Jedna z najlepszych gier jakiekolwiek wydano na PC. Jeśli mam być szczery tak samo dobra jak część pierwsza. Dla mnie mocne 10/10.
Dokładnie jest to przemyślana i wdrażana strategia Epic. Chcą po prostu zwiększyć swoją rozpoznawalność i dostępność (więcej użytkowników czo może się przełożyć na większą ilość gier). Osobiście dowiedziałem się o istnieniu tej platformy właśnie przez "rozdawnictwo". Rozdawanie gier skłoniły mnie do zainstalowania i używania kolejnej platformy z grami którą już teraz używam bardzo często. Każdy chce mieć swój udział w rynku. Czy obrana przez Epic strategia marketingowa przyczyni się do sukcesu przekonamy się w najbliższych latach. Ja jako konsument jestem bardzo zadowolony że dostaję gry za darmo. Tak po prawdzie, czy jak widzisz na ulicy banknot 10 PLN to nie schylisz się po niego ?
Dzięki grze Fallout oraz Fallout 2 jestem tym kim jestem. Dzięki tym obu grom osiągnąłem bardzo dużo. Grę miałem z czasopisma CD-Action. Były one po angielsku tak więc aby w nie zagrać ogarnąłem język angielski. Wstyd przyznać że nie w szkole ale podczas sesji z pierwszymi Falloutami uczyłem się języka obcego. Grałem do zajechania myszki. Przynajmniej trzy razy do roku. Po drodze dorwałem już wersję spolszczoną. Ostatni raz zagrałem w zeszłym roku.
Dla mnie najważniejsza gra. Znam każdy zakamarek miejscówek, kojarzę prawie każda linijkę tekstu dialogowego NPC. Dla mnie ten tytuł jest więcej wart niż 10/10.
Dla mnie hicior. Ogrywałem Gorkiego pod koniec ubiegłego roku któryś raz z kolei. Pamiętam że po premierze gdy dorwałem grę mocno się zawiodłem ponieważ liczyłem na coś w stylu Commandos BEL. Jednak w miarę postępów w grze i ogarnięciu jak się w to gra zrobiło się bardzo fajnie. Gdy ukończyłem grę było mi po prostu smutno że to już koniec.
Dla mnie hicior. Ogrywałem Gorkiego pod koniec ubiegłego roku któryś raz z kolei. Pamiętam że po premierze gdy dorwałem grę mocno się zawiodłem ponieważ liczyłem na coś w stylu Commandos BEL. Jednak w miarę postępów w grze i ogarnięciu jak się w to gra zrobiło się bardzo fajnie. Gdy ukończyłem grę było mi po prostu smutno że to już koniec.
Chcę dodać coś od siebie. Ta gra to LEGENDA. Jest FANTASTYCZNA. Ostatni raz ogrywałem ją na początku tego roku. Moja pierwsza gra RPG z "otwartym światem". Pamiętam że gdy dorwałem grę to w ciągu tygodnia ukończyłem grę wszystkimi trzema obozami (miałem wtedy bardzo dużo czasu i bardzo mało obowiązków). Fajne jest w niej to że przeciwnicy nie podnoszą poziomu razem z graczem oraz to że na każdą bestię można znaleźć sposób.
Podczas pierwszego uruchomienia musiałem zbierać szczeknę z podłogi. Gra wymiata klimatem oraz fabułą. Klimat Kolonii Karnej, więzienia pod barierą bardzo do mnie trafił. Mam duży sentyment do tej gry.
Właśnie ukończyłem po raz kolejny swoją przygodę w Khorinis, Dworze Irdorath oraz Górniczej Dolinie. Tym razem bez dodatku Noc Kruka. Ta gra mi się nigdy nie znudzi. Tym razem przyprowadziłem owcę, uiściłem należny datek na klasztor i zostałem "czarodziejem". Gra Magiem Ognia w ostatnich rozdziałach jest banalnie prosta. "Boss końcowy" dla maga jest prostszy do załatwienia niż chrząszcz.
Oceniłem grę 10/10. Nie mogę dać innej oceny. Jak na rok wydania to był jeden z najlepszych tytułów. Polecam każdemu.
Polecam ograć wersję podstawową bez dodatku Noc Kruka. Poziom trudności powinien się znacznie zmniejszyć. Jeżeli grasz w Gothic 2 z dodatkiem Noc Kruka to poziom trudności rzeczywiście może być wysoki.
Moja pierwsza gra. Jak na 1999 rok to był hicior. Grę ogrywałem i ukończyłem kilkadziesiąt razy, pierwszy raz już w 1999 a ostatnio w ubiegłym roku. Dla mnie mega super gra która zasługuje na 10/10.
Plusy:
- jazda brykami (strzelanie i taranowanie)
- soundtrack
- grafika (jak na 1999 rok)
- klimat
Minusy
- brak ;-)
Pełna nazwa gry ro Redline: Gang Warfare 2066
Fantastyczna gra oraz doskonała kontynuacja mega dobrej serii. Według mnie zasługuje na mocne 10/10 i taką też ocenę otrzymała ode mnie. Dodatkowo grę otrzymałem za darmo od "Epic Games". Następna część Assassin's Creed ukończona przeze mnie i muszę przyznać, że gry z tej serii nadal się rozwijają oraz są dodawane wciąż nowe pomysły i rozwiązania. Wybierając Syndicate do ogrania nie zawiodłem się i otrzymałem to na co liczyłem, czyli:
- Mega wielkie i ładnie odwzorowane miasto Londyn. Można zagrać już dla samego zwiedzania ciekawych miejsc. Przeniesienie klimatu XIX wiecznego miasta które jest centrum imperium też zostało bardzo dobrze wykonane. Spotkać można kilka historycznych postaci.
- Ciekawa fabuła z dwójką bohaterów - bliźniaki Jacob oraz Evie (można wybrać kim się gra oraz przełączać się między nimi). Mnie główny wątek się podobał i tego oczekiwałem od Syndicate. Pamiętaj wybierając Assassin's Creed do ogrania wiesz na co się piszesz, rewolucji nie oczekuj. Dodatkowo DLC
również ciekawe jak wątek główny.
- Ciekawe aktywności poboczne (walki, napady, wyścigi, ochrona itd.) oraz walki gangów. Jest po prostu co robić. Jednocześnie mapa nie jest zasłonięta aktywnościami które są jednak ciekawsze niż w części poprzedniej.