Ten polski dubbing wcale taki zły nie jest, problem jest z synchronizacją ruchu warg, która w angielskiej wersji bardzo pomaga, a w polskiej wersji bardzo przeszkadza
Na skraju jutra
Geralt, jak zwykle, zachowywal się dość dziwnie. Zamiast korzystać z wszelakich zalet, jakich nawet nie próbowały zakrywać zaproszone na ucztę panny, siedział przy ławie i bawił się tępym sztyletem, równie tępym wzrokiem śledząc muchę unoszącą się na powierzchni cebulowej zupy. Być może przygnębiał go fakt, że to do mnie lgnęły dziewki z najlepszych rodów, ale czemu się dziwić? Nieczęsto zdarza im się usłyszeć najpiękniejszy głos na świecie i ujrzeć na własne oczy barda nad bardami. A może to zapach bzów rosnących w ogrodzie baronowej sprawił, że nagle zaczęło mu brakować zapachu agrestu?
- O co chodzi, Biały Wilku?
- Nic - odpowiedział, nie wysilając się, jak zwykle.
- Zawsze tak mówisz. Nie jestem głupi. Mów.
- Śniło mi się coś, Jaskier. Bałem się bardziej niż Dzikiego Gonu.
- Potężniejsze od Dzikiego Gonu? Co to było, Geralt?
- Miś - powiedział, wstał i wyszedł.
Tak, powiedział "Miś". Żartowniś. Rozumiem, bać się burxy, styrzgi, czy wigłodonu, ale MIŚ?!
- Jeszcze jeden antałek, karczmarzu!
- z "Historii z życia wziętych" Trubadura Jaskra
Cóż może się przeciwstawić dominacji Thiefa w wyścigu o grę lutego? Po jedenastoletniej wegetacji wraca do nas Garrett, wraca do nas Miasto, które znając życie wciągnie bez skrupułów na długie godziny. Bogu dzięki, że już będzie po sesji.