Czekam na Wiedźmina 3 i bardzo fajnie(moim zdaniem), że premiera będzie w lutym 2015 będzie czas na zakup PS4 :))
2977 znaków bez spacji i zdjęcia :)
Garretta, z wymuszonego snu, obudziły nawoływania Bassa. Otworzył oczy i spojrzał na niego. Bolała go głowa i czuł pod kapturem zlepione krwią włosy. Twarz miał zaniepokojoną. Rzadki to był widok dla pasera - leżący na bruku mistrz złodziei. Pomógł mu wstać, po czym zaczął wypytywać o wszystko. Garrett, zachowując spokój odpowiedział na wszystkie pytania Bassa.
- Co zamierzasz teraz zrobić, Garrett? - spytał
- Odbiorę to, co mi zabrano i nie pozwolę, by ktoś ubiegł mnie w zgarnięciu nagrody - odpowiedział złodziej.
- Gdy odzyskasz Formułę, będziesz wiedział gdzie mnie szukać.
Basso ruszył ciemną ulicą w kierunku swojej dziupli, zostawiając złodzieja samego.
Garrett, po odejściu pasera, sprawdził, czy poza Formułą i dumą nie stracił czegoś wiecej. Na swoim czarnym stroju zauważył długi blond włos. Wziął go do ręki i przyjrzał się mu.
- Hmm, co my tu mamy? - zapytał sam siebie.
Tego wieczora Garrett spotkał wiele osób, ale chyba żadna z nich nie miała długich i w dodatku blond włosów. Poza jedną! Próbował przypomnieć sobie napastnika. Wyraźnie czuł ten różany zapach. Nagle Garretta oświeciło. Rozważał, którą drogą mógłby udać się rabuś. Wychwycił swym prawym mechanicznym okiem, delikatne, niewidoczne dla zwykłego śmiertelnika, ślady na bruku. Ruszył tym tropem. Szedł ciemną ulicą, zważając na każdy krok. Czasami musiał się kryć przed żołnierzami Barona i Młotodzierżcami, którzy patrolowali teren wokół Katedry Św. Edgara.
Miasto spowite było ciemnością i tylko księżyc rozjaśniał je, dodając nieco uroku temu miejscu. Nie spuszczał sokolego oka ze śladów, czasami nie wiedząc dokąd idzie i nie mając pewności, czy ktoś nie czyha za zakrętem. Wszedł w ciasną uliczkę, która skąpana była w całkowitym mroku. Nagle usłyszał przed sobą ciężkie kroki i dźwięczenie żelastwa. Tuż za rogiem kamienicy dostrzegł dwóch Młotodzierżców. Jeden z nich trzymał pochodnię, która rozświetlała im drogę. Garrett rozejrzał się za kryjówką, lecz żadnej nie znalazł.
- No to w górę.- powiedział do siebie i zaczął się wspinać po wystających kamieniach i parapetach domów.
Zastygł w bezruchu obserwując patrol. Widział młoty na plecach osiłków, słyszał strzępki ich rozmowy.
- Nie chciałbym się na takiego natknąć – pomyślał i gdy tylko odeszli, zeskoczył bezszelestnie na kamienną uliczkę. Pomknął przed siebie, pragnąc jak najszybciej dotrzeć do celu. W końcu ujrzał znajomy widok – dzielnicę pasera. Ślady prowadziły prosto do jego domu. Ruszył więc w tym kierunku, mając nadzieję, że za chwilę potwierdzą się jego przypuszczenia.
U Bassa panował półmrok, ale wyczuwał, że oprócz niego był w pomieszczeniu ktoś jeszcze. Kątem oka zauważył Formułę bielącą się stoliku przy fotelu.
- Garrett, jesteś wreszcie! Czekaliśmy na ciebie! - ucieszył się Basso – Zapewne domyśliłeś się, kto skradł ci Formułę?
- Tak, ale zastanawiam się, dlaczego zdzieliła mnie pałką – powiedział Garret, dotykając bolącej głowy.
Kobieta stanęła przed nim, opierając dłoń na biodrze. Czerwone paznokcie odcinały się na tle jej skórzanego stroju.
- Mistrzu – rzekła Maggie zsuwając kaptur wraz z blond peruką, odsłaniając brązowe włosy – nieprzyjaciel poderżnąłby ci gardło.
Garrett zaniemówił. To była Erin! Cały czas udawała Maggie!
- To był mały test. Chciałem sprawdzić twoją czujność – skwitował Basso uśmiechając się z przekąsem – Oj, starzejesz się Garrett! Wezmę to pod uwagę przy nastepnej robocie.
- Nawet dla mnie czas nie stoi w miejscu - powiedział z nutą smutku w głosie mistrz złodziei – Erin, zmyj ten makijaż, bo cię szpeci...
[link]
Zdjęcia są świetne, na początek myślałem, że to są screeny z gry :) Również jestem za zniesieniem podpisów, która decyzja jest głośna, a która cicha. A mam pytanie, czy opowiadanie jest wymyślone?