Twórcy zapraszają nas do współczesnego Tokyo i wrzucają w środek historii ubarwionej Japońskim folklorem.
Dla fanów kultury Japonii, takich jak ja!? - just take my money.
Tokyo wygląda bezbłędnie i przez pierwsze godziny rozgrywki rekompensuje średni, po czasie przynudnawy gameplay.
Poziom trudności? hmm nieadekwatny... Grałem na trudnym i gra nie stanowiła wyzwania. Tu mogło być lepiej.
Historia prosta, ale poważna; przedstawiona w sposób ciekawy.
Mnie wciągnęła i wywołała wiele emocji.
Na plus stan techniczny gry. W trakcie rozgrywki nie trafiłem na żadne błędy.
W perspektywie ostatnich premier ten niby oczywisty aspekt nabiera nowego wymiaru.
Na duży minus natomiast fakt, że gra pielęgnuje skłonności do patologicznego zbieractwa, w ten sposób sztucznie wydłużając czas spędzony w grze. W dodatku ta katorga -(tak zebrałem ponad 240k dusz) nie jest w żaden sposób nagradzana.
To powinno być na ulotce. W ostatnim czasie jestem bardzo wrażliwy na ten aspekt gier - muszę popracować nad swoimi demonami :)
Podsumowując - bardzo POLECAM, ale gra jest "na raz".
Radzę grać skupiając się na głównym wątku i może na misjach pobocznych pogłębiających imersję.
Jakim prawem Musk stawia na szali przyszłość Ukrainy. Trochę to nie na miejscu. Nawet nie trochę.
Kiedy klawiatura i mysz na konsolach?
Ja nie wiem - czy tylko dla mnie jest to tak istotne?
Przeglądam internety po publikacji patcha w poszukiwaniu nowych konkretnych informacji na ten temat i czytam o jakichś pierdołach typu mieszkania, ciuszki, parasole na deszczu jakby mowa była o simsach.
Naprawdę dla tak wielu są to tak ważne aspekty gry? :/
Jacie.. , ale kwasu w komentarzach.
Mi tam się dobrze go czytało - zawiera ciekawe informacje, o których nie wiedziałem.
Ok, mój trud już skończony. Licznik wybił niemal 200h. Moją ocenę zaniża wypadkowa negatywnych emocji odczuwanych podczas rozgrywki (w szczególności frustracja i gniew (chyba na twórców)) oraz wstrętu do przyjętego modelu rozgrywki, który wymusza na nas powtarzanie wielokrotnie tego samego etapu gry (ścieżka do bossa), tym samym straty czasu. Gra dla masochistów. Tylko uczucie osobistej porażki i ambicja powstrzymywały mnie przed rezygnacją z dalszej gry... Widocznie zaliczam się w pewien sposób do masochistów, choć wolę myśleć o tym całym doświadczeniu w kategoriach wytrwałości :)
Rozwiązania zastosowane w grze totalnie do mnie nie przemawiają i psują zabawę. Przeszedłem do połowy i podziękowałem.