Chciałbym aby na wspólne Święta zaprosił mnie Pan Vaas Montenegro:) bo;
Vaas Montenegro to prawdziwy twardziel, który mieszka na co dzień w piekielnie niebezpiecznej gęstej dżungli na wyspie RookIslands, gdzie zwykły Tolek Banan, nie przetrwałby kilku godzin, pomimo sielskiego krajobrazu jaki oferuje gra, tu zginiemy od trucizny, kulki z kałasznikowa, rozszarpani przez tygrysa lub wciągnięci na śniadanie przez rekina. Vaas tam mieszka i nie za bardzo się tym przejmuje. To prawdziwy wojownik, któremu męstwa nie brakuje. Taki kozak musi mieć pomysły na wypasione pomysły na świąteczny czas, tu nie ma lipy, nie ma półśrodków i kompromisów, tu świat Far Cry pokaże jak wyglądają wyjątkowe święta!
Patrząc na Vaas-a można wywnioskować, że jest on wyjątkowo lekkomyślnym, brutalnym i bezlitosnym władcą piratów o czarnym poczuciu humoru. Jednak mimo swojej szalonej osobowości, posiada niezwykłą charyzmę. Kto z nas nie chciałby zostać piratem na tak rajskiej wyspie? Kto z nas nie marzył by być jak Vaas, cały w tatuażach, uzbrojony po pachy i wyczesany na Irokeza?
Chciałbym aby na wspólne Święta zaprosił mnie Pan Vaas Montenegro:) bo;
Vaas Montenegro to prawdziwy twardziel, który mieszka na co dzień w piekielnie niebezpiecznej gęstej dżungli na wyspie RookIslands, gdzie zwykły Tolek Banan, nie przetrwałby kilku godzin, pomimo sielskiego krajobrazu jaki oferuje gra, tu zginiemy od trucizny, kulki z kałasznikowa, rozszarpani przez tygrysa lub wciągnięci na śniadanie przez rekina. Vaas tam mieszka i nie za bardzo się tym przejmuje. To prawdziwy wojownik, któremu męstwa nie brakuje. Taki kozak musi mieć pomysły na wypasione pomysły na świąteczny czas, tu nie ma lipy, nie ma półśrodków i kompromisów, tu świat Far Cry pokaże jak wyglądają wyjątkowe święta!
Patrząc na Vaas-a można wywnioskować, że jest on wyjątkowo lekkomyślnym, brutalnym i bezlitosnym władcą piratów o czarnym poczuciu humoru. Jednak mimo swojej szalonej osobowości, posiada niezwykłą charyzmę. Kto z nas nie chciałby zostać piratem na tak rajskiej wyspie? Kto z nas nie marzył by być jak Vaas, cały w tatuażach, uzbrojony po pachy i wyczesany na Irokeza? Razem z jego rubaszną postawa do życia rozkręcilibyśmy tegoroczne święta na MAXA:)
Chciałbym aby na wspólne Święta zaprosił mnie Pan Vaas Montenegro:) bo;
Vaas to prawdziwy twardziel, który mieszka na co dzień w piekielnie niebezpiecznej dżungli na wyspie RookIslands, gdzie zwykły Tolek Banan, nie przetrwałby kilku godzin, pomimo sielskiego krajobrazu jaki oferuje gra, tu zginiemy od trucizny, kulki z kałasznikowa, rozszarpani przez tygrysa lub wciągnięci na śniadanie przez rekina. Vaas tam mieszka i nie za bardzo się tym przejmuje. To prawdziwy wojownik, któremu męstwa nie brakuje. Taki kozak musi mieć pomysły na wypasione pomysły na świąteczny czas, tu Far Cry pokaże jak wyglądają wyjątkowe święta!
Patrząc na Vaas-a można wywnioskować, że jest on wyjątkowo lekkomyślnym, brutalnym i bezlitosnym władcą piratów o czarnym poczuciu humoru. Jednak mimo swojej szalonej osobowości, posiada niezwykłą charyzmę. Kto z nas nie chciałby zostać piratem na tak rajskiej wyspie? Kto z nas nie marzył by być jak Vaas, cały w tatuażach, uzbrojony po pachy i wyczesany na Irokeza?
Wygrałem 200 zł. Super, liczyłem na Amige na 48 urodziny, Super macie konkursy. Pozdrawiam
Doskonałym przykładem gier, które powinny mieć kontynuację jest tytuł Star Wars Jedi Knight II: Outcast. To zupełnie inne spojrzenie na walkę dobra ze złem jaki odnajdziecie walcząc ramie w ramię razem z mistrzem Kyle'a Katarn, to postać z kultowej gry, według mnie najlepszej przygodowej odsłonie Star Wars, która powstała przed Battlefrontem. Jako wielki fan sagi, godzinami zagrywam się w świecie Star Wars Outcast singiel/multiplayer. Kyle'a to postać wyjątkowa, dzięki niej przeniosłem się w świat tej gry, dosłownie. Ponadto ta gra to nie tylko same strzelanie blasterami czy machanie mieczem świetlnym, to również kombinowanie, zapamiętywanie wzorów i łączenie ich by otworzyć tajne przejścia i rozwiązywanie zagadek logicznych, które dodają smaku tej grze, coś na wzór Tomb Raider czy Assasins Creed. Sterowanie bohaterem jak na tak starą grę jest wyjątkowe i megagrywalne, dodając sposób walki mieczem oraz całą gamą mocy Jedi, sprawia, że często wracam do tego tytułu. Gorąco polecam przygody Kyle'a, światy, które chętnie przebrniecie z nim są naprawdę genialne, wyjątkowe i klimatyczne. To mapy znane z filmów i nowe ciekawe lokacje, powiem tylko, że singiel jest megadługi i wciągający, tu nie pobiegamy sobie na lewo i prawo kosząc szturmowców, nie jest łatwo, trzeba myśleć, skończyć szkołę Jedi, odnaleźć legendarny miecz, co to nie jest takie łatwe i oczywiste. Marzy mi się taki dodatek do tej gry, coś nowego np. wspólny atak X-wingów z Kyle'a z kosmosu na plażę na planecie Scarif. Nie Musicie mieć nowego Battlefronta, by cieszyć się dobrą zabawą. W Outcast odnajdziemy sporą dawkę mocy i niewątpliwie przygodę jakiej nie znajdziemy w żadnym innym projekcie SW, polecam w ciemno:) Dlatego cieszyłbym się bardzo z kontynuacji tej gry, po cichu liczyłem, że Upadek Zakonu będzie czymś podobnym, kontynuacją , ale z gameplayerów wnioskuję, że to nie to. Być może EA jeszcze sięgnie po WYRZUTKA:) Pozdrawiam
Być może to hardcorowa odpowiedź, ale ponieważ doskonale pamiętam grę CONAN Barbarzyńca. Dawno, dawno temu zagrywałem się w grę Barbarian na Commodore 64 (jeszcze mydelniczce) od razu pomyślałem by ten klaciarz genialnie wpasował się jako gladiator do wyrabiania ciasta na pierniczki. Siła i rozbudowana klata CONANA (NICZYM Arnolda Schwarzenegger) oraz gigantyczne mięśnie tworzą postać idealną, prehistorycznego "terminatora" poniekąd nim był:) Wielki miecz i wykrzykiwane w złości w kuchni po niemiecku okrzyki Ho! Ho! Halt ! Hande hoch ! Ich bin Gladiator! "tazys pierniczki" przez CONANA mrożą krew i dają smaczka piernikowemu procesowingowi. Dodając Panu jeszcze tarczę, którą by rzucał w gniewie ślizgiem po kuchni z okrzykiem Mein Gott! Zwykłe wyciskanie ciasteczek na pierniczki zmieniło by się w rubaszną zabawę, to naprawdę byłoby śmieszne widząc 2 m kolesia z wielkimi rękoma próbującego wciskać ciasto do foremek i malować upieczone pierniczki polewą.
W swoim życiu przebrnąłem i rozkoszowałem się naprawdę dużo ilością gier. W latach 80 były to gry na automatach, w Asteroids Deluxe przekręcałem licznik miliona punktów, kto zna tę grę ten wie jakie trzeba było mieć umiejętności by zrobić 20 tyś punktów, nie mówiąc o milionie. I tak jak kiedyś fascynowałem sie pojawiającymi nowymi grami arcade, teras zachwycam się premierami nowych gier. W tym roku najbardziej czekałem na premierę Assasin’s Creed: Odyssey, i wiecie co? patrząc na zwiastuny i filmy na YouTube i nie zawiodłem się. Efekty graficzne w grze Assasin’s Creed: Odyssey, czy raczej realistyczny świat to miód na oczy i uszy, niczym w latach 80” przebój Modern Talking „You're My Heart, You're My Soul”. Nikomu wówczas nie przyszło do głowy, że taka banalna melodia spowoduje, że ten styl i brzmienie – jakże wpadające w ucho – zmienią na zawsze oblicze muzyki disco-pop i zawładną sercami milionów istnień na ziemi. To samo cechuje nowego Assasiona. Niby można powiedzieć zwykła gra, gdzieś już to widzieliśmy, a jednak oceny w sieci pokazują, że kolejny raz dostajemy kawał świetnej zabawy i wiedzy - tytuł jakże zapadający w umysłach graczy. Jej świeże spojrzenie na postacie, którymi gramy, ich niebanalne osobowości sprawiają, że pochłaniam je oglądając gameplay i wciągam całym ciałem kolejne etapy gry, niczym malutkie dziecko mleko z piersi swojej mamy. Tryskające efekty są jak fajerwerki podczas otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Bardzo chciałbym doświadczyć nowych przygód w Assasin’s Creed: Odyssey, cieszyć się pięknymi greckimi wyspami i nową historią.
14 Spoglądam na zdjęcie, tak, to ja Artur...mówią na mnie Art. Zdjęcie odzwierciedla 100 % mężczyznę tajnego najemnika do każdej brudnej roboty. Tak przynajmniej twierdziła Sara To ona zrobiła mi fotkę, moja przyjaciółka, z którą łączyły nas kiedyś bliższe stosunki nie tylko biznesowe. Sara jest specem od technologii i internetu. Ja ufam jedynie moim umiejętnością przetrwania i 9 mm Berecie. Bez niej nie wychodzę nawet do toalety. Płonący ogień z zapalniczki spowodował, że wspomnienia powróciły. Jego blask i ciepło uświadamiają mi, że nie można ufać nikomu, można liczyć tylko na siebie. Dotykając ogień poparzyłem się i wspomnienia z ostatnio zakończonej misji powróciły...Wszystko było idealnie zaplanowane, miejsce i czas wybrałem sam, niestety czynnik ludzki, Sara zawiodła mnie. W kopercie dostałem kolejne zadanie do wykonania, robiłem już wszystko tak mi się wydawało, myślałem, że to będzie następne proste szablonowe zabójstwo, kogoś bezimiennego, tak się nie stało. W nocy z samolotu zostałem zrzucony na miejsce miałem zlikwidować osobę odpowiedzialną za handel ludźmi, takie miałem wytyczne. Niestety Sara, która powinna shakować system obrony w pałacu Schejka prawdopodobnie zostało przekupiona i system działał. Byłem skazany na siebie. Na miejscu rozpętało się piekło, zostałem zauważony przez straż pałacu. Dzięki mojemu sprytowi i doświadczeniu przebrnąłem do siedziby Schejka. Po drodze wysłałem dwa tuziny pseudo-strażników uzbrojonych po zęby do nieba. Dotarłem na miejsce, założyłem ładunek, który swoją mocą miał zmieść z powierzchni wszystko co stało na drodze. Ustawiłem czas na 1 minutę, rozpocząłem ucieczkę, kierowałem się do szybu, którego koniec znajdował się już poza zasięgiem ładunku. Biegnąc uruchomiłem detonator, usłyszałem potężne uderzenie jakby na ziemie spadła gwiazda, czułem jakby świat miał się skończyć. Całe życie przemknęło mi przed oczami...ostatkiem sił wskoczyłem do szybu. Pędziłem w dół, często zmieniając kierunek spadania...obudziłem się w ramionach Sary. Dlaczego? do dziś nie wiem. Jednak to ona mnie uratowała, bez niej misja nie powiodłaby się. Być może to, że niegdyś uratowałem Sarę z rąk handlarzy ludźmi spowodowało, że to ona dało mi drugie życie. To ona dała mi na nowo wiarę w ludzi... Wypalę ostatnią fajkę, to mnie zabija. Życie to nie gra, drugiej szansy nie dostanę...
I miejsce - I co koleś codziennie siedzi przy tych drzwiach, to jest jego miejsce gamingowe?...no tak jak każdy, dobrze że nie pada...
Jest jest piękne, powrót do dzieciństwa kiedy śmigało się do kina po kilkanaście razy oby zobaczyć śnieżne ścigacze i walki w kosmosie. Gra wygląda fantastycznie:) Studio odwaliło kawał dobrej roboty, niech moc będzie z nimi:) i nami fanami tych klimatów:)

Prawda jest taka, że gaming zakodowany jest w słowie Sprite (Sony producent rewelacyjnie inteligentnych technologii e-gamingowych)
Prawda jest taka, że gaming jest zakodowany w słowie Sprite (Sony producent rewelacyjnie inteligentnych technologii e-gamingowych)

Witam serdecznie, przedstawiam swoją wizję 20 lat SONY PlayStation. Całość wykonana wyłącznie ręcznie, fizycznie z tego co znalazłem w domu. Czyli farby, kleje, plastelina, wata. Bez udziału myszki:) Pomyślałem, że zanim twórcy wspaniałych gier przenieśli je na DVD lub pamięć konsoli, ich pomysł najpierw miał postać fizyczną:) A dopiero później przenosili je na ekrany TV za pośrednictwem wspaniałej konsoli SONY PlayStation. Pozdrawiam:) Na każdej stworzonej konsoli znajduje się słowo, które w połączeniu tworzą myśl przewodnią "My dreams come true"
Ponieważ technologia zawarta w słuchawkach Turtle Beach jest krokiem milowym w nad przyszłość w technologii wysokowydajnych jednostek multimedialnych. Dla mnie jest idealnym sposobem na wyciskanie 7 potów z mojego zmysłu słuchu. Ponieważ dobra gra jest moim sposobem na wypoczynek, a w połączeniu ze słuchaniem ulubionej muzyki stworzę swój świat - SoundHouse. Zanurzę się w głębi dźwięku i będę mógł się zrelaksować jeszcze bardziej. Wszystko za sprawą muzyki, którą kocham oraz wsłuchiwania się podczas gdy w każdy dźwięk. Takie słuchawki ponadto na pewno będą mi towarzyszyć podczas treningu biegowego. Mógłbym odciąć się od otaczającego świata, dźwięków dochodzących z każdej strony, nie zawsze miłych dla ucha.
Dzięki doskonale przylegającym padom z miękkiego wypełnienia, zatopiłbym się w głębi odczuć muzycznych bez uczucia nacisku na uszy. W drodze do pracy mógłbym słuchać swoich ulubionych audiobooków. Nie wspomnę jakie budziłbym zainteresowanie ludzi będąc w nich w galerii handlowej – słyszałbym O patrzcie! Koleś wygląda jakby z filmu S/F wyskoczył, albo raczej z Call of Duty:)
Wizualnie słuchawki mnie zachwyciły, czerń w połączeniu ze srebrnym logo gry CODa i Star Wars dodają zęba i mocy temu zestawowi. Myślę sobie, że słuchawki Turtle Beach zupełnie oszołomiłby Georga Lucasa lub raczej obecnie Disney Studio. I tu widzę przyszłość tej Mrocznej technologii. Obie pary słuchawki firmy Turtle Beach mogłyby stać się nowym „bohaterem” i najcenniejszą technologią w 7 części Gwiezdne wojny: Battle of the Turtle Beach, w którym zastąpiłyby hełmofony pilotów Śnieżnych ścigaczy, a konkretnie ich główny moduł rozpoznawania i lokalizacji nadlatujących X-Wing-ów ciemnej strony mocy. Turtle Beach COD & Star Wars przeistoczyłyby się w megakomfortowy i superinteligentny system audio namierzający zbliżające się siły Imperatora. Zainstalowany autorski system Turtle Beach - SuperCleareSound doskonale dekodowałby rozmowy dowodzących jednostkami ciemnej strony mocy. Han Solo w Sokole Millenium przemieszczając się po całej galaktyce rozpoznawałby plany ataków sił Imperatora, oraz gdzie przebywa ścigana armia Klonów oraz przyjrzeć się budowie II Gwiazdy Bojowe ciemnej strony mocy bez narażania rycerzy Jedi.
Natomiast wydajny układ zasilania do 10 Gigagodzin zapewniałby pracę bez obciążenia nawet rok świetlny (zawsze jest pod ręką R2D2 z USB 5.0). Słowem: nikt i nic nie mogłoby wykryć zbliżającej się floty rebeliantów. Dzięki słuchawkom Turtle Beach, Luke Sywalker i Han Solo w Sokole Millenium udając się wraz z rebeliantami w nadprzestrzeń, w odległe zakątki wszechświata, bez najmniejszego problemu trafialiby z prędkością światła niezauważoni precyzyjnie do celu, atakując wroga z zaskoczenia, na wskutek czego ciemna strona mocy już nigdy nie czułaby się tak silna…a kosmos już nigdy nie będzie niesłyszalny…Force be with you Turtle Beach …
Zabójczo dobry MSI ! mało powiedziane, jest obłędny do tego stopnia, że postanowiłem stworzyć superhit dla superlaptopa. Zainspirowany skokiem Felixa Baumgartnera, którego wyczyn porównuję do obleśnie szybkich laptopów MSI - http://youtu.be/ksqDgQvG-Wg. PS. wiem, ze przekroczyłem czas, ale nie mogłem tego skrócić. Mam nadzieje, ze będziecie wyrozumiali:)
(ISC) Inteligentny System Chłodzenia -Asus G750 dla mnie to marka sama w sobie, jak mistrz karate Bruce Lee. A dwie niezależne strefy chłodzenia ww. serii tj. Strefa ciszy CPU& GPU, to nic innego jak ciosy jakie zadawał legendarny mistrz Kung Fu. Podobnie jak Bruce Lee, chłodzenie uderza swoją mocą i śmiertelną kombinacją wentylatorów i heat-pipów swoich 2 stref, by chłodzić, zabezpieczać i dawać pełną stabilizację komponentom komputera. W filmie nikt nie podskoczył panu Lee i jego kombinacji Power Ciosów, a jak któryś podskoczył, jedynie dźwięk łamanych kości zobrazował z kim mają do czynienia. Podobnie jest z chłodzeniem Asusa i jego dwójką Power Ciosów. Każda z nich z osobna nie wiele znaczy, ale ich połączenie powoduje, że są jak pięść. Tworzą jedność, są maszyną z przyszłości, teraźniejszym Terminatorem, który przetrwa najbardziej niekorzystne warunki jakie oferuje nam dzisiejsza technologia znajdująca się w naszych laptopach. Z takim bezszelestnym schładzaczem będziemy wymieniać pozostałe podzespoły komputera przez lata, nie dlatego, że chłodzenie nie wydalało, tylko dlatego bo będą już za słabe i wymiękną w benchmarkach, a chłodzenie Asusa G750 będzie tym jedynym na polu walki, który nie poddał się. Jak myślicie po co stworzono dwa niezależne systemy schładzania? I dlaczego G750 otrzymuje tak wysokie noty w benchmarkach ? dla jaj? Oj! nie sądzę! Tak więc dwie strefy zimna to bez wątpienia najważniejsze zalety chłodzenia Asusa G750.
Jasna sprawa, modelka w najsubtelniejszy ze sposobów pokazuje nam niesamowitą 17" matrycę Full HD. Jeżeli się przyjrzymy to zauważamy w modelce Magdzie symbol Asus ROG, to zapewne przemyślane ustawienie ciała, to mowa ciała modelki Magdy. To nic innego jak symbol Asus ROG. Jej mowa ciała i spojrzenie w głąb matrycy zdaje się mówić "powiedz przecie kto jest najpiękniejszy w świecie? Przygląda się sobie Magda spoglądając na matrycę pod różnymi kontami. Lustro matrycy mówi do niej: "Tyś, królowo Magdo, jest piękna jak gwiazdy na niebie, ale..."Co >>ale<<? Jakie >>ale<<???" jednak Asus G750 całym swoim nietuzinkowym wyglądem i wewnętrzną siłą podzespołów przebija wszystko co istnieje na tym świecie. Nie smuci się modelka Magda, ponieważ mając u boku takiego Księcia jak G750, wszyscy będą im przez lata oddawać hołd i pokłony. A zachwyt pokoleń nad urodą Magdy i G750 będzie trwać przez wieki...
MultiS-DDR-M – Multimedialny System Dostępu Drogą Radiową Miasta– jesteśmy krok przed Tobą!
Thief...ponieważ brakuje mi takiej gry, gdzie mógłbym zanurzyć się w świecie tajemnic, łamigłówek, nietuzinkowego scenariusza. Taką grą jest Thief. Nareszcie tytuł dla gracza, który docenia kombinowanie w przejściu etapu gry, bez szaleństwa i zadymy jaką mamy w ówczesnych grach. Tajemniczość i skradanie się uwielbiane przeze mnie sprawiają, że pisząc ten post wlazłem do szafy i siedzę w ciemności, by poczuć namiastkę tego co będzie się działo w Thief. Ciiii.... ktoś właśnie wchodzi przez balkon. Zaczyna się...O my God! to Thief!

Nawet armia ma swojego Mikołaja, dziwnym trafem zamiast go zrzucić w Zatoce Perskiej, jegowysokość św. Mikołaj wylądował na balkonie mojego mieszkania. Jego mina mówi sama za siebie, jeszcze nikt nie widział twarzy Mikołaja, a tu PSTRYK i wszyscy znają już jego oblicze:) Swoją droga staruszek wie czego potrzebuję, szacun dla Mikiego!

Nawet armia ma swojego Mikołaja, dziwnym trafem zamiast go zrzucić w Zatoce Perskiej, jegowysokość św. Mikołaj wylądował na balkonie mojego mieszkania. Jego mina mówi sama za siebie, jeszcze nikt nie widział twarzy Mikołaja, a tu PSTRYK i wszyscy znają już jego oblicze:) Swoją droga staruszek wie czego potrzebuję, szacun dla Mikiego!
Nawet armia ma swojego Mikołaja, dziwnym trafem zamiast go zrzucić w Zatoce Perskiej, jegowysokość św. Mikołaj wylądował na balkonie mojego mieszkania. Jego mina mówi sama za siebie, jeszcze nikt nie widział twarzy Mikołaja, a tu PSTRYK i wszyscy znają już jego oblicze:) Swoją droga staruszek wie czego potrzebuję, szacun dla Mikiego!