Jeszcze 2 dni przed recenzją gadaliście, że gra ma się bardzo dobrze, a teraz nagle 6,5? Czyli Square coś wam jednak dało, żebyście zawczasu nie orali, żeby ludzie preorderów nie odwoływali.
Gra i tak wygląda ok - Dishonored za kretyńskie AI, słabą fabułę i liniowe poziomy dostało 9.
Gra jest niesamowicie długa - 6,5 godziny. Już jedynka bez trybu hard była dłuższa, ale i postacie niestety o wiele bardziej denerwujące, więc tutaj plus, że skupili się tylko na Nate, chociaż zwierzak jak był, tak dalej jest wkurzający.
Jeśli nie wiesz, co to aluzja, jedyne, co w tej serii wychwyciłeś to Star Wars, Indy i LotR i masz mniej niż 15 lat, to gra idealna, bo lepszym wyjadaczem nie będziesz na ten moment, bo i tylko za takich mówisz.
Szkoda kasy niestety. Już nawet Deponia jest lepsza, mimo że postacie są jeszcze bardziej wkurzające.
Lepiej już sięgnąć po gry Telltale albo Lucasartsu. Tam przynajmniej jest humor. I przy okazji taniej.
No chyba mi nie powiesz że należy odwołać się do gatunku?!?
Należy. No chyba że jedyna muzyka, jaka istnieje to techno, wtedy fakt, nie ma się do czego odnosić.
To tak, jakby specjalista od bijatyk czy FPS miał oceniać eroge przez pryzmat tych gier. To by było bezwartościowe i bezcelowe.
Recenzja bezpłciowa tak naprawdę i, jak to ktoś już wcześniej stwierdził, przelew chyba nie dotarł.
Jak gra działa? Jak optymalizacja? Cokolwiek? A tu narzekanie na sprzęt, że mało... no sorry, ale jak dużo go było w Mass Effect? No tak, niezbyt wiele.
Wypuszczenie przez tę samą firmę dwóch RPG na przestrzeni jednego roku może budzić pewne wątpliwości co do ich jakości
Fakt, ale nie dla GOL - Long Live CoD!
I tak właśnie mają się sprawy z Of Orcs and Men, w którym postawiono na zupełnie liniową i niemal prowadzącą za rączkę przygodę.
Szczerze mówiąc, parę gier (dobrze tu ocenianych) RPG tak ma - czy to Mass Effect, Dragon Age, nawet Star Wars: Knights of the Old Republic. Czyli co, tam jest "ok", ale tu już nie?
Najlepiej widać to po transakcjach, w których nie występuje żadna waluta, tylko tak zwane punkty handlu
Coś podobnego było w Metal Gear Solid 4 z Drebinem (nie pamiętam czy tak się zwał, jak się pomyliłem, to sorry) o ile się nie mylę. I dokładnie w czym to przeszkadza? Że się dopakujesz przed końcem? To tylko redukcja grindu. A jeszcze tak a propos MGS4 - całą grę można przejść, ulepszając tylko 1 spluwę u Drebina, którą otrzymuje się niedługo po rozpoczęciu i jakoś to nikomu gry nie zepsuło. Czy cały system ekonomiczny jest potrzebny w czymś takim, skoro i tak w grze nie chodzi o ekonomię?
Kolejne poziomy zdobywamy bardzo szybko, a pod koniec gry jesteśmy w stanie rozwinąć praktycznie każdą zdolność naszych zielonoskórych bohaterów. O ważnych wyborach czy rezygnowaniu z jakichś umiejętności na rzecz innych możemy zatem zapomnieć.
Dark Messiah. I co było w tym złego? Bo dobrze mi się w to grało, i nie tylko mnie chyba, bo też dostało to wszędzie wysokie noty.
Dla wrażliwych uszu ilość użytej łaciny może okazać się nie do strawienia
Wiedźmin 2 - 9,5/10.
I oczywiście nic o świetnej jak zwykle pracy Oliviera Deriviere, bo bez wiki autor pewnie i nie wie, kto to jest. Choć ja mówiąc szczerze głównie z jego względu to kupiłem, choć sama gra jakoś mi przemknęła i dowiedziałem się o niej dopiero, jak już była na półkach. A on okazywał się czynnikiem ratującym grę i budującym klimat, przynajmniej w tym, w czym się udzielił.
Nie jest to jakieś "och, ach", ale jak na budżetówkę to i tak poszło im nie najgorzej. Zbyt surowe podejście i tak naprawdę powody zaniżające ocenę są przypięte na siłę.
od kiedy brak zysku jest stratą?
A nie jest? Dając ten przykład jabłek - nic byś nie sprzedał i by zgniły. Zysku nie masz, więc to nie jest strata w twoim mniemaniu.
Tak samo z grami na PC, osoba ściągająca i tak nie przyczynia się do strat, bo i tak by nie kupiła, jak od początku nie zamieżała :D
Tak jak ty nie zamierzasz dotknąć słownika - to po co to masz w domu? Zresztą, po co ściągać coś, skoro i tak się tego nie planuje kupić, a co za tym idzie, posiadać? Czyli co, kupujesz jedzenie jak jesteś obżarty?
Nawet nie wiedziałem, że cardridge da się spiracić...
Sam się przykro zdziwiłem, jak dostałem pirata na DS, mimo że miał być oryginał. A skumałem się po tym, że nie działał :(
Karę powinien dostać, ale coś z tymi przegiętymi statystykami też się powinno zrobić, a nie, że zarobił 600 a niby koncern stracił 12 mln. Skąd te liczby biorą nie mam pojęcia.
[13] chyba rodziców.
Gra ogólnie ok, ale to co ją kładzie to poziom trudności. W porównaniu z poprzednimi czy Rozpruwaczem (i tak nie aż tak wymagającym w porównaniu z Lupinem), to jest to łatwiejsze. Chyba Layton i Wright prawie wyczerpali źródło zagadek, bo w tej grze największym wyzwaniem są te najbardziej wkurzające, czyli "przesuwane", a najbardziej skrzynka na cmentarzu i sejf sędziego. Ale na szczęście są i "perły", które to ratują (np. colt i dedukcje, choć to nie jest poziom trudności Lupina czy Przebudzenia)
Grafika ok, szczególnie postaci, ale optymalizacja mizerna, bo momentami tnie gorzej jak Skyrim day 1, jak na proste zagadki długość ok (i tym gra nadrabia w sumie, że to nie 5 godzin dziadostwa New Beginning, ale sporo tu niepotrzebnego przeciągania, jak latanie psem zamiast Holmesem). Fajne też jest to, że są nawiązania do poprzednich gier.
Ale i tak lekki zawód :/ Tyle czasu to odkładali, miałem nadzieję, że trafi się przygodówka, która wywali z kapci, będą dni myślenia, a tu... takie ok, tak naprawdę to nie ma tu więcej niż na 1 porządną sesję przy grze, ale byłoby lepiej, gdyby się pozbyli paru zagadek, bo one nie pobudzają jakoś myślenia, tylko denerwują :/ Ale szczególnie irytuje to, że nie jest aż tak wymagająca jak poprzednie :( I oczywiście chcieli być modni i dodali skipa w zagadkach - po jaką cholerę nie wiem, bo po to się chyba kupuje takie gry, aby trochę ten "musk" wytężyć. Chyba że to opcja dla mniej cierpliwych, bo te kulki i cmentarny badziew to przekleństwo i wiele nie brakowało, żebym w końcu wcisnął.
Ogólnie jednak powiem, że te 70 zł to pieniądze dobrze wydane, ale jak komuś się nie pali do takich gier, to radzę poczekać, aż trochę stanieje.
Bardziej kwestia wygody. Na konsolach gry wyglądają i działają identycznie. Ja wybrałem PS3, bo to jedna płyta, a nie 3 (albo 2, nie pamiętam), więc nie trzeba zmieniać płyt w trakcie gry.
Ale jak mówisz chcesz PC to bierz PC.
Czy to aby nie w Polsce był wypadek, w którym wzięło udział 20-25 samochodów? Jak nie więcej? I w sumie nikt nie wiedział, co zaszło, bo warunki były dość dobre? Bo nie pamiętam.
Zdziwiłbyś się. Gdyby w Polsce nagrywali wszystkie, to by nie starczyło miejsca na tubach.
Ja kojarzę tylko Duality i Untold. Nic więcej nie ma. Jak ci się podoba jedynka to warto i po resztę sięgnąć.
Aż przypomniało mi się Uplink. To był pożeracz czasu.
KTO WIDZIAL ZEBY NA SINGLA TRZEBA BYLO SIE LACZYC Z ZASRANYM SERWEREM?
Była taka gra, ponoć prężny przekult i każdy o niej wie :) i też na starcie były problemy. Potem dopiero dało radę offline, ale i tak trzeba aktywować przez neta, choć w tym czasie to był jeszcze dla niektórych problem ;) Ciekawe, co to może być za gra <3
Ale to fakt, mimo wszystko dali plamę. Dało się trochę dzisiaj pograć, ale te ciągłe zadyszki serwerów to jednak przesada. Skandal to może przesada, bo jednak te 5 czy 7 milionów, czy ile tam tego było, to nie mała liczba. Po prostu mogli do tego lepiej przygotować. W sumie zastanawia na ilu ludzi te serwery były przygotowywane. Po dwóch tygodniach jednak powinni być o krok naprzód z serwerami
To wygląda tak jak remaster Tomb Raider na PS3, chyba że to taki tylko slogan, aby to zareklamować, a w praniu będzie wyglądać lepiej. Jednak nie mogę się pozbyć wrażenia, że jedyne, co zrobią, to 720p, 180 zł, dorobią sobie i powrót do prac nad doom 4.
Oby to działało lepiej niż Q4 na x360. Jak będzie płynnie, to dla mnie mało ważne, ile zmienią, biorę w ciemno.
barnej7 trochę kultury, synu. Pierwsze białe miały tylko rok, dopiero później dali 3 lata. Widać jak "siem znash".
potem kupowali czarne. Stąd ta sprzedaż.
Dokładnie tak :( Sam kupiłem elite w 2007 i działa do dziś. Fakt, że czytnik płyt głośny jak jelcz zimą, ale przynajmniej działa, a nie jak biały, który niedługo po gwarancji dał pierścień.
Microsoft sprzedał 67 milionów konsol Xbox 360
Z czego 1/3 była uszkodzona i ludzie kupowali następne dzięki genialnej kampanii "rocznej gwarancji"
Faktycznie osiągnęli wysoki wynik, ale jakimi środkami - kompromitacja. Oczywiście Wii najlepiej się sprzedało i nikt nie miał powodu do narzekań na RROD.
Przecież gość ma rację - a myślicie, że dlaczego któraś tam pani minister walczy o przeniesienie ruskich gdzie indziej, poza Warszawe?
Czy naprawdę to taki fenomen, że murzyn czy azjata na ulicy się pojawi? Jak się mieszka w Zadupiu Wielkim 200 - 4 000 mieszkańców to na pewno. W Warszawie to codzienność, tak jak w innych większych miastach.
Takie golfowe schaby i karkówki to wszędzie są. Ale, ale, ten Sol to i tak debil, bo nie ostrzegł ludzi przed największym wrogiem, bo i co on może o świecie wiedzieć.
co w tym Batmanie tak naprawdę wszyscy widza?
To co w Skyrim i Call of Duty, haha
Kup Max Payne 3, bo teraz Arkham City to strata pieniędzy. Poczekaj miesiąc, to będzie GOTY z nowym DLC, który ma teraz wejść to zaoszczędzisz sporo kasy. Zresztą sama gra w sobie wybitna nie jest, ale zła też nie, choć do Asylum brakuje. Wiadomo, najlepiej sprawdzić samemu, co to jest.
ustabilizowała sie sytuacja z serwerami
Już nie ma problemów z postaciami czy logowaniem. Najwyżej czasami w nocy, bo porządki na serwerach robią, ale to raczej rzecz oczywista. Wszystko zależy jedynie od twojego neta już teraz - jak masz słaby ping w grach to możesz mieć ciężko.
4. Balans gry MOCNO kuleje - klasy melee są niegrywalne na wyższych poziomach trudności
Że kuleje to fakt - ale że barb niby niegrywalny (tak myślę, że o to chodzi, bo na necie pełno opinii m.in. o nim jest - ale równie skrajne jak o samej grze)? Jestem już w obozie wilków w 2 akcie na koszmarze i nic nie zauważyłem, Rzeźnik jak leżał tak leży, choć zajęło to chwilę dłużej. Balans kuleje pod innym względem - potworów. Mocniejsze są te losowe żółte-niebieskie od samych bossów. No i wypadają z nich lepsze przedmioty. Chociaż może przy Belialu i Azmodanie będzie ostro przez te obszarowe dziadostwa.
Ktoś natknął się na Zapomnianą Kopalnie w 1 akcie? Bo kilka razy obchodziłem mapę i za cholerę nie mogę znaleźć.
Z czego wynikają? Z tego że w USA sprzedaje się masę wszelkiej maści towarów, od gier począwszy na filmach skończywszy
Nie, to co najwyżej jeden z czynników. Gdyby to była prawda, to jedna z konsol by miała naprawdę hardcorowe tytuły. A jest to dość wyrównane.
Dlatego stwierdzam ze starsze gry były lepsze, bo twórcy aby sprzedać swój produkt musieli w niego wpakować więcej wysiłku
Tetris, Donkey Kong, Pac-man, Penguin Adventure - to były moje początki. Co to jest, jak nie casual? Tego było pełno i "starsze = hardcore" nie ma zupełnie sensu. Zresztą lwia część atari to casual.
Obecnie jest "wszędzie" internet, więc grę można wydać niekompletną
Jakby wszystkie gry były kompletne w latach '90. Kiedyś jak trafiłeś na felerny tytuł to musiałeś się męczyć, dziś nawet jak się trafi przypał, to po paru godzinach/dniach już masz to naprawione. Co do DLC to nikt nie zmusza do pobierania - ja nie pobieram i olewam, to i nie mam z tym problemu.
łatwe multi
Co to w ogóle znaczy, skoro multi to zupełnie losowe doświadczenie, zależne od tego, na jakich graczy trafisz, a nie jak single, zaprojektowane, aby było łatwe. A nawet jeśli łatwe dla rasowych graczy z Azji i Europy, to nie oznacza to, że... no wiesz, nie są zbyt dobrzy w graniu, skoro sami siebie szybko kładą? Paradoks.
Jeśli chodzi o sam tekst, to jest ciekawy i sporo w tym racji, bo na niektóre rzeczy nie pozwalała po prostu technologia. Kiedyś można było pomarzyć o podkładających głos aktorach w grach. To, co było lepsze w starszych grach to właśnie możliwość dania graczowi swobody, nie w sensie sandboxa, a wyobraźni i gry kiedyś pobudzały ją bardzo, bo grafika reprezentowała sobą naprawdę niewiele.
Jeśli chodzi o mnie, to ja nie gram dla fabuły, ale kiedy gra wciska ją na siłę i na końcu okazuję się przeciętna, to przyczynia się to do rozczarowania ("wielki" finał Gears of War). Dla mnie liczy się gameplay. Jeśli jest solidny, to gram i często wracam, czy to Mario, czy Ninja Gaiden, God of War 3, Painkiller, Disgaea - ważne jest to, aby gra była interesująca.
Czy fabuła jest potrzebna? Zależy od gry. W RPG jest bardzo ważna, choć nadal bardzo ograniczona do "skrajnie dobry/skrajnie zły", tak samo w różnych "thrillerach". Bo mało kto gra w h'n's czy shoot'em up, serious sama albo painkillera dla fabuły. Podstawa to przede wszystkim gameplay, bo gra jest od grania, a kiedy to nawala, to nikogo nie interesuje fabuła, tylko gra leci do wymiany.
słyszeliście ktoś, żeby Blizzard dał pewną ilość guest passów do pełnych wersji?
Do każdej pełnej wersji są dawane dwa. A jeśli chodzi ci o klucze do pełnej wersji (bo jak może być guest pass/trial będący wersją bez ograniczeń?), to tak, były "za darmo" - warunek to roczna subskrypcja WoW.
w kowala inwestować już nie mogę, gdyż wymaga recept (będą gdzieś do kupienia w grze czy tylko do znalezienia? DA mnie nie interesuje...)
Przejście gry i start na koszmarze - wypadają co chwila i nie ma gdzie ich upychać. Ja żałuje, że pakowałem w kowala, bo to ogromna strata kasy, a w skrzyni już miejsca brakuje :(
Jestem zawiedziony dropami z Diablo, bo były słabsze od tego, na co z nim szedłem. Pazera :(
Ktoś tam mówił, że od Rzeźnika jest trudniej i ogólnie on sam jest ciężki... No bujda. Albo barbarzyńca jest aż tak przegięty.
Podłoga wali ogniem i już on obrywa. Do tego jeszcze 2 źródła z życiem, które się regenerują. I jeszcze sam się on wprawia w ogłuszenie. W międzyczasie jeszcze miksturka z niego wypadnie. W sumie z Belialem mieli super pomysł i o ile na normalnym to jest prawdziwa łatwizna, tak na wyższych może być ciężki. Ale przynajmniej fajne pomysły na bossów i to już jest coś nowego :)
Spojrzałem w te runy i... barbarzyńca jest jeszcze bardziej przepakowany niż myślałem. Atak obszarowy + runa wybuchu i niczego więcej nie trzeba. 15-20 za jednym razem ginie.
Mimo tej całej casual-otoczki gry, mimo tego, że towarzysze w kółko kłapią dziobem o tych samych 5 rzeczach, to i tak gra wciąga i jak się już przysiądzie to naprawdę ciężko się oderwać. 14 godzin już spędzonych i 3 akt się rozpoczyna :) Nie jest źle, chociaż to bardziej kwestia oswojenia się z tymi kompromisami i podejścia do tego z dystansem. Wtedy gra fenomen i świetna rozrywka. Ale i tak już czeka się z nadzieją na dodatek z druidem i dodatkowym aktem (z nadzieją na coś innego jak w 2 z górą niż jak tutaj odtwarzanie, choć i tak jest świetnie) :) Trzeba wracać pakować dalej, bo lvl same się nie nabiją, a zło nie wybije :)
serek25 --> a Skyrim to rewolucja. Wyświechtany do bólu , który jedyne co nowego wniósł do serii to smoki i... o, możliwość lvl w każdym momencie a nie jak śpisz, to jest to ciągle ten sam schemat raczej. Nie to, żeby gra była zła, ale podążając twoją logiką to też żadna rewelacja, a to GRA roku! W twoim mniemaniu. Nie podoba się, to spoko, ale nie zarzucaj braku zmian, bo gdyby ich nie było, to część ludzi by jednak nie była zła na decyzje Blizzarda.
Ktora inna firme stac na robienie gry tak dlugo?
NCsoft/ArenaNet? Square?
Powiedziałem, że drugie przejście jest tylko dla obrazka, nie wypieram się tego i przy tym w pewnym stopniu obstaje. Nie przeszedłem całej gry, ale wg. niektórych jest jedyny słuszny build i inne są bezużyteczne. Ok, to pytanie za 10 punktów. Skoro jest 1 słuszny build/set czy jak kto na to woła, to po co robić osiągać 60 poziom drugi raz tą samą klasą? Wygląda na to, że chyba jest więcej niż jeden, bo nikt raczej nie chce marnować czasu na bezużyteczny build i męczyć się do czasu nabicia 60lvl dla obrazka, skoro i tak jest dzielenie się złotem i przedmiotami (chyba).
Ja wsadzam nochal swojego barbarzyńcy gdzie tylko się da
Jeśli chodzi o mnie, to ja zawsze muszę mieć wszystko "przeszende", zajrzeć do każdej skrzynki
To możecie w pierwszym akcie siedzieć całe życie, bo rozkład mapy zmienia się przy ponownym uruchomieniu (poza kształtem i portalem oczywiście). Znam z doświadczenia, bo już nie mogłem mieć farmy trupojadów - zamiast tego za drugim były spalone chaty i wymordowani ludzie przez kozłoludzi, 2 groty i 2 krypty. Chociaż widać, że druga połowa, czyli po skeleton kingu, może być nieco krótsza, bo te wyżyny wyglądają na dość małe, choć nie zdążyłem przysiąść i całych zwiedzić.
Na szczęście z serwerami problemów już nie ma i logowanie nie jest już frustrujące. Postać jest od razu albo dochodzi po kilku sekundach, bo jest w wyborze postaci, ale nie ma jej na "ekranie głównym", trzeba poczekać. Ale i to pewnie naprawią, bo znowu patch wyszedł.
może przyczynić się do powstania trzeciej części.
Każdy fan wie, że to jest czwarta.
Fajnie to wygląda, jak nawet ktoś nie ma pojęcia, do czego link wkleja.
Jeszcze czekasz? Wczoraj chyba miałeś, że zrealizowane. No nie, ultima naprawdę osłabia. Ja też chyba zrezygnuje z ich usług, bo zamówienie złożyłem 26 kwietnia i nadal nic.
Ogólnie gra fajna, tylko strasznie uproszczona. Ale frajda i tak niesamowita, szczególnie z powodu fizyki, a raczej jej przegięcia.
Tymbarkowy - thx ;)
Blizzard nie popełnił tego samego błędu i nie dał tym razem wygodnego poligonu dla testowania botów, czyli trybu offline.
Moim zdaniem to dobre rozwiązanie, tym bardziej, że dzisiaj net nie jest trudno dostępny czy za horrendalne pieniądze, jak to było z 10 lat temu. Chociaż mnie się wydaje, że odwlekają nieuniknione i atak botów nastąpi.
Drużyna swoich bohaterów, rozbudowana fabuła, wybory
To w sumie pasuje bardziej do RPG.
Na konsolach troche tego typu, Valkyria Chronicles chociażby. W sumie czegoś uderzająco podobnego do Spellforce nie znajdziesz, bo to swego czasu była spora rewolucja.
Stereo - czyli jak bierzesz kredyt/pożyczkę to nie czytasz umowy, a potem się dziwisz, że odsetki karne, jak kupujesz samochód, to potem się dziwisz, że używany. Masz rację, że gimbusy wiedzą lepiej, tylko nie wiem, czy masz się co szczycić byciem czymś takim.
Jak sobie zrobisz RAID to 500 GB wystarcza do każdej pracy
Ja odradzam RAID, jeśli chodzi o HDD oczywiście, biorąc pod uwagę to, jak bardzo awaryjne dzisiaj są dyski. Padnie ci jeden i już wszystkie dane idą z dymem, nawet nie masz czego już ratować. SSD są fajne, ale najgorsza jest właśnie cena.
Najlepsze są jako zewnętrzne, do przechowywania ważnych danych.
manipulacja słowami kluczowymi, ukrywanie i nierzetelne podanie właściwości towaru
Masz napisane jak wół, że to starter. Niczego nie ukrywają. Wprost napisali, że to starter.
Ale jak ktoś ślepy to nie widzi, tylko cały świat jest winny.
Asmodeusz - fakt, ja już dawno nie grałem, ale to w ogóle możliwe, żeby przejść D2 na 24-28 poziomie? Ja miałem chyba 40-60 jak nie lepiej. Chociaż może masz i racje, jak ktoś przeklikał to widzi tutaj multum możliwości, których tak naprawde nie ma. Bo nie możesz sobie np. jak potrzebujesz więcej życia czarodziejem dodać sobie przez 3 poziomy, a później mniej w życie i więcej w mane.
Akt4 konczylo sie w granicy 22-24 levelu. Akt 5 (jak juz wyszedl dodatek) w okolicy levelu 28-30. Level 40-50 to koniec nightmare. 60+ to juz hell. Oczywiscie mowie o normalnym graniu a nie grindowaniu
No niestety, taki nawyk z pierwszych rpg haha
ocenianie czegokolwiek wczesniej mija sie z celem
Dlatego nie oceniam, o czym pisałem wcześniej. Mówię tylko o wrażeniach. W sumie wcogram powiedział wszystko, co z tą grą jest nie tak i co jest dobre.
To, co jeszcze denerwuje to fakt, że często gra lubi sobie mapę wyczyścić i nic nie masz odkrytego. W D2 tego nie było chyba.
hmm ja nie wiem co wy robicie :P
Ja? Gram - i gra nawet nie przekonuje mnie, czy nie sprawdzić pozostałych umiejętności czy w coś dopakować, bo pierwsze są zbyt mocne. Proste.
A w D2 to jak bylo
Nie było czegoś takiego jak "atak regenerujący manę" i "ataki wykorzystujące manę". U barbarzyńcy to sprawia, że gra jest za prosta. I po odblokowaniu, nie pamiętam nazwy, ataku ogłuszającego wszystkich dookoła, atakowaniu kilku przeciwników jednocześnie i młota nie musisz nawet po te runy wchodzić.
Mam jednak nadzieję, że dalej to będzie nieco trudniejsze i jednak przekona mnie, że to jest potrzebne, a nie "aby było".
dobrego założenia: normal dla casuali, nightmare i wyżej dla hardcorowych graczy (wilk syty i owca cała ;) )
Nie masz racji i mnie doprowadza dzisiejszy rynek gier do szewskiej pasji, kiedy jako rzecz do odblokowania po przejściu gry dają wyższy poziom trudności. TO jest słabe i idiotyczne.
Tylko tak było i w D1 i D2. No może tylko normal był trochę trudniejszy. Ale założenie tej gry jest właśnie takie, że będzie się w nią długo grać i przechodzić wielokrotnie. Jeśli nie (chcę tylko raz ukończyć i tyle), to gra może rzeczywiście nie przypaść do gustu, także ze względu na poziom trudności.
Trochę uzupełnię to jednak, o co chodziło. W takim diablo to jeszcze jako tako jest do przyjęcia, ale moje pytanie brzmi - dlaczego trzymać gracza za rękę i dlaczego nie mogę sobie wybrać, jaki poziom trudności bym chciał? Jak będzie za trudny to zawsze mogę obniżyć i tyle. Bo poza trofeum niczego to nie odblokowuje - to jest sztuczne wydłużanie gry. Proste, jednak najbardziej mnie denerwuje to w różnych TPP/FPS - to jest przegięcie, tym bardziej, że są coraz łatwiejsze.
W sumie nie mam całkowicie wyrobionego zdania, bo jednak trzeba przejść grę, ale...
To, co boli to płynność, bo FPS potrafi spaść z 60 do 30, ogromne uproszczenie skilli i niestety Ogarniacz nie masz do końca racji. Fakt, kombinacji może być multum, tylko co z tego, skoro po 5-6 poziomie w ogóle do tego, co jest nawet nie wchodzisz?
Mam już 11-13 lvl i od 6 w ogóle nie wchodzę tam, bo na początku są tak mocne umiejętności, że wrogowie nie stawiają żadnego oporu, czy to byki, czy król szkieletów. Nawet się nie zorientowałem kiedy do tego doszło.
Pamięta ktoś plotki o World of Diablo? To właśnie dostaliśmy.
Nie wiedziałem ,że można sie chwalić takimi rzeczami jak zamykanie drzwi . No ale dobra pochwale Cię .
Brawo !
Za spuszczenie wody po sobie też Cie pochwale tak na zapas
Ale to i tak ty jesteś debilem, bo wybili szybe w samochodzie. Brawo mistrzu.
egzotyczny przypadek
Ja się spotkałem z sytuacją, że facet do samochodu się włamał i okazało się, że zgarnął 10 zł i stare radio, które, jak to pani kierowca ujęła, i tak nie działało. To było w centrum, i to jeszcze w sobote.
Przezorność i jakiś tam rozum mieć trzeba.
Przypominam, że to tobie zabrali diablo, nie mi, więc jesteś tutaj jedynym głupkiem. Ja swoją kolekcjonerke wrzuciłem do bagażnika, bo wole chronić swoje rzeczy przed zakusami.
Tak jak zamykam dom przed wyjściem.
Tak jak włączam alarm w samochodzie.
Tak jak mam antywirusa w komputerze.
Widać, że zbyt rozgarnięty to nie jesteś. Dla ciebie to zbyt skomplikowane rzeczy.
przecież to gra kto by sie spodziewał ,że mi szybe wybiją dla niej
Dlatego ujętym frajerem w temacie jesteś ty. Portfel i klucze z adresem też zostaw za szybą.
Boże, widzisz i nie grzmisz.
To zostaw jeszcze klucze na wycieraczce i kartkę, że tam leżą. Coś takiego zrobiłeś właśnie, a jak jesteś taki nierozgarnięty to się dziwię, że ty w ogóle masz kompa jeszcze.
To co się dziwisz, geniuszu? Jasne, że łatwiej i szybciej gre zabrać niż radio. Masz za swoje i nauczkę na przyszłość.
Po tych "żondowcach" widać, że to puste kutasy, które jedyne, co potrafią w odpowiedzi to uśmiechnąć się i odwrócić. Bo oni już okradli i ustawieni na życie. Jak nie masz funduszy to lepiej w ogóle tutaj firmy nie zakładaj, bo skarbówka już znajdzie sposób, żeby za rozliczenie roczne ci nabić 100 000 zaległości, że oszukałeś, a później nawet głupiego przepraszam nie usłyszysz.
Taki graj jacy rządzący.
Całe szczęście, że zegar z godziną w rogu jest. W civ5 bez modów tego udogodnienia nie było i... no zdarzyło się iść bez snu do pracy haha. Chociaż tutaj i tak nie zauważa się godziny.
Najbardziej wkurzają błędy, jak chociażby to, że "achievmenty" się nie ładują. To jest po prostu osłabiający brak dopracowania.
Na chwilę obecną nie ma problemu z serwerami. Przed chwilą zalogowałem się bez problemu.
Po tych ładnych paru godzinach powiem tak - jak ktoś powoli i spokojnie zwiedza, bo questów pobocznych tu jest sporo, tak jak sety w jaskiniach poukrywane, to 1 akt może mu zająć więcej niż 5 godzin. Poza brakiem dopracowania to jest to prawie stare dobre diablo. Bo balans postaci jest beznadziejny. Ja do drzewka umiejętności u barbarzyńcy nie wchodzę od 5-6 poziomu, a mam już 11-12 i byki kładę kilkoma ciosami, nawet większych obrażeń nie wyrabiają się mi zrobić. Takie "wow-owe" diablo w sumie. Total casual, bo potionów pić nie trzeba (znalazłem ich już z 50, od 40 iluś zaczyna się dopiero drugi "zbiór" co jest ok - nigdy więcej przepełnionego ekwipunku), ale... no kto lubi h'n's to pozycja obowiązkowa, bo wciąga jak każda gra z gatunku. Oczywiście tych co lubią. Bo kto nie lubił to i niech nie podchodzi do tego, bo go raczej nie wciągnie.
A mnie zalogowało :) Jak macie uwierzytelnianie czy pobieranie postaci to nie wyłączajcie tylko poczekajcie te chwile. Ja wszedłem bez problemu;)
No jak to? Dla wszystkich do dawania metki trolla jesteś pierwszy, a teraz się wypierasz swej ulubionej serii?
A teraz pomyślcie że są osoby które chcą zagrać zarówno w Diablo 3, jak i w Maxa Payne'a 3. Niemożliwe, nie?
Pewnie, że nie. Sam zobacz, jak to restrykcyjnie wygląda. Konsole albo PC - wybierz stronę.
Ale szczerze mówiąc to i ja bym wolał MP3 :)
Nie ma się czym przejmować, trolle robią już tak przy każdej hajpowanej mocno premierze.
Powiedział fanatyk CoD, po czym poszedł odliczać do BOII
Nie mam serca
Ja też, mną to w ogóle nie ruszyło.
Za to pusta lodówka, bo 3 zgrzewki frugo żółtego i 2 czerwonego zostały wypite... no to jest straszna perspektywa :(
Czy to prawda że w singlu są laggi?? Bo przepraszam bardzo, ale jeśli mam mieć w singlu lagi (takie nieraz są komentarze) to dziękuję, ale postoje....
Singiel to "multi" - stoi na serwerze i potrzebujesz stałego połączenia z netem. A jak masz słabe czy gadu ci w tle chodzi to lagi niemiłosierne będą, bo i stworki się zawieszą, a ty możesz krążyć
Krótkie pytanie - warta swojej ceny?
Kolekcjonerka - nie. Zwykła - jak najbardziej
[6] Opinia że Diablo 3 to FPS jest doprawdy budująca i inspirująca, toteż i miarodajna. Wszyscy padają przed tobą na kolana <3
Diekatana, bo jak to ktoś ujął
jest niezły. Ale tylko niezły. Miejscami fajnie, miejscami tragedia. Ale rozrywka jest :)
a tak serio
Nosferatu: The Wrath of Malachi
Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth
Vanquished
Killzone 2&3
The Suffering 1&2
Kameleon
Quake 4
Doom 3 + dodatek
Star Wars Republic Commando
Boiling Point: Road to Hell [dla cierpliwych]
Cold Fear
Jeśli zacieszasz, że mają takie zdanie jak ty, czyli
the worst first person shooter I've ever played cant even log in, and i even stood in line for at least two hours to pay for this dont waste your money BLIZZARD IS FINISHED
to gratuluję yntelygencyy
Wal na gadu jak coś, nr w profilu
DymekRPG - i tak część ludzi zostanie, bo ceny jednak mają dość niskie
Sunbeach -- zarejestrowałeś na koncie? Jak zarejestrujesz to wtedy będzie.
DymekRPG -- wiem, o co ci chodzi i cię rozumiem, ale zwróć uwagę na to, gdzie jesteś i jak jest. Tutaj liczy się pieniądz, nie klient
DymekRPG -- Dziwisz się, skoro przez całą majówkę im w ogóle system nie działał i dopiero teraz zajmują się realizacją, a nie wysyłką?
Sunbeach -- jak zarejestrowałeś na battlenecie to stamtąd pobierasz. Ciągle jest.
W MM w sumie nie masz co sprawdzać, bo co z tego, że ci odpalą i zainstalują u siebie, jak się to może okazać po prostu, że transfer masz niższy w tym momencie. Na razie czekaj i w między czasie klienta ściągaj.
A na ciepło chociaż ci dali? Bo w nocy zimno było, to przynajmniej rozgrzewke miałeś.
Masz co chciałeś i jeszcze jęczysz. To jest Polska właśnie.
Na blizzie chyba tylko launcher jest, tak jak na płycie. Jak jest 7GB to ciągnij równolegle. Nie czekaj godziny bo szkoda twojego czasu tak naprawdę. Bo w sumie czekasz już więcej niż godzine. Z drugiej strony, to on jednak ciągnie te prawie 8GB
To w sumie ostatnie, co ci pozostaje to najwyżej klienta ze strony blizzarda ściągnąć. Może on ruszy
A jeszcze taka sytuacja co trzeba mieć w głowie aby kupić kolekcjonerkę za 800zł
Rekordzista to chyba 1500 hahaha. No mnie ta czaszka zawiodła powiem szczerze i nie jest to warte takiej kasy.
W tej grze chodziło się za pomocą przycisków klawiatury, i były dźwięki, a nawet dźwięki składające się na muzykę i piksele składające się na grafikę.
http://www.playsoftware.pl/public/
masz i szukaj
To spróbuj zresetować router jeszcze najwyżej. Może ci robili w międzyczasie reset łącza (często tak robią) i dopóki router sam sobie nie odświeży to możesz mieć słabszy dostęp do neta. Spróbuj jeszcze najwyżej wywalić agenta z dysku i cały folder blizza i jeszcze raz zacząć. Może pomoże
Saturnowi też się powinno oberwać za taki stan rzeczy, Co to za problem rozdawać ludzią numerki w kolejce i wpuszczać według nich albo stworzyć listę oczekujących??
Skoro
otwarciem i wryli się na siła na sam początek. Zostali oni wpuszczeni, kupili kolekcjonerki i pozbawili innych czekających 4 godziny tej możliwości w tym również mnie. Po prostu ludzie w Polsce pokazali jakimi są prostakami i bezmózgami, którzy nie szanują żadnych zasad
To znaczy, że chyba jednak to jest problem.
Wyłączając sprawdziłeś, czy to przypadkiem w tle nie działa? Wyłącz to, potem w menedżerze urządzeń sprawdź czy tego nie ma. Jak jest to wyłącz i odczekaj. Może pomoże.
Ja w sumie nie potrafię ogarnąć, po co w ogóle ta płyta, skoro i tak install z neta jest. Niepraktyczne bardzo jak widać.
Niestety stało. Z początku się bałem, że coś mi padło, ale potem ruszyło z kopyta. Po prostu musisz poczekać, bo serwery leżą i kwiczą i jak nie masz battleneta założonego to jest to dobra chwila, aby to zrobić, bo to też ci trochę zajmie
Sunbeach musisz przeczekać po prostu. Teraz na serwerach taka dzicz jest, że nieważne jakiego masz neta to ogromne lagi będziesz mieć albo cię rozłączy. Ja mam neta 25mb/s i cała instalka trwała z 20 minut
witamy w klubie biznesmenów
Witam szanownego biznesmena. Zamiast płakać z nadzieją, że społeczeństwo się zlituje i ci się złoży na grę to dokończ pracę domową, aby 1 w szkole nie dostać i zajmij się pracą. Wtedy będą pieniądze.
Matt --> u mnie też to chwilę trwało. Ładnych parę minut musiałem poczekać. Kwestia też w sumie jakiego kto ma neta.
Niech ktos zasponsoruje power89 diablo, bo cos mi sie widzi, ze zwyczajnie chlopakowi zal dupe sciska ze nie pogra
A później ci taki przez diablo frytki w maku przypalone da.
Czekam już z 15 minut i tak to u mnie cały czas wygląda
A, to. Z tym trochę niestety poczekasz. Spróbuj zresetować łącze, chociaż wątpie, aby to pomogło. W sumie sporo ludzi się rzuciło na diablo jak sam wiesz i serwery mają przeciążone dalej.
Przy samej instalce też będziesz musiał czekać, bo też będzie pobierać.
Slyszalem ze z tego powodu, Blizzard zdecydowal sie wstrzymac sprzedaz i wprowadzic serie poprawek.
Już nieaktualne. Po konsultacjach w BlizzActivision postanowiono, że Diablo zostanie oddane dla studia twórców call of duty. Będzie to futurystyczny RPG z elementami strzelania i już są zaplanowane kolejne 2 części. Premiera w tym roku. Do tego przyłączy się Radical Entertaiment, twórcy takich hitów jak Mario's Time Machine i zadbają o płynność oraz stronę graficzną.
Całe szczęście, że mamy takich użytkowników jak power89, którzy chronią nasze portfele oraz nas przed złymi korporacjami.
miał też ktoś problem przy instalacji? Bo u mnie odpalam autorun i tabelka instalator Diablo 3 i aktualizacja plików cały czas :(
Instalka moze troche potrwac. Z 10 minut poczekasz
grałem u kolegi i szczerze mówiąc, diablo 3 nie zachwyca
Ciekawe ile grałeś. Ja grałem u kolegi w Prey 2 i jest supcio. Mimo że 30 minut.
To jest mniej więcej tak puste i miarodajne jak twoja opinia o tej grze.
Nie widzę tam recenzji. Głównie "i cant connectz lulz game suxx i play cod and halo 10/10". Ci co grają z kolei mają odmienne zdanie.
Nie jest to ideał, bo błędów jest pełno i jest to poziom Obsidian (wszystko jest, interfejs, kursor, dźwięk, klawiatura działa, tylko obrazu gry nie ma, dopiero widać wrogów... jak cię zabiją), ale nie jest to aż tak złe.
A co by miał wczytywać? Sam mówisz, że windowsa nawet nie ładuje.
Jak nie dysk to płyta główna sama w sobie ci siadła, skoro nic nie ma. Wszystko ci może pracować i działać, ale jak coś w płycie głównej ci siądzie albo zasilacz to włączy się, ale zupełnie nic ci nie pokaże i nie będzie piknięcia.
Podobno wczoraj udało sie uruchomić komputer, lecz się wyłączył po dłuższej chwili, od tego czasu próbuje ale mi ani razu nie udało się go uruchomić
To płyta główna najpewniej. Ew. zasilacz w takim wypadku. Jedno muszę powiedzieć - masz pecha, bo na to nic nie poradzisz.
Zawsze w ramach aktu desperacji możesz spróbować zmienić przedłużacz. W niewielu przypadkach, ale pomagało.
Nie klepnąłeś go przez przypadek? Bo to czasami powoduje reset biosu. Albo dysk ci padł, co jest raczej "najpewniejszą" opcją
...no a teraz przyznac sie, kto zarwal nocke?
Ja:( Miałem iść spać, ale jak się zalogowałem to był to już koniec.
Jak się gra na spokojnie samemu to pierwszy akt ci starczy nawet dłużej niż 2 godziny. Ja akurat mam to do siebie, że każdy piksel mapy musi być zbadany i wszystko znalezione. Zależy od tego, kto jak gra. Ja taką powolną eksploracją jestem dopiero przy cmentarzu w poszukiwaniu korony, a gram lepiej jak 2 godziny.
^ Bo miało być lepiej podobno. I trochę jest, ale chyba wszyscy spodziewali się nieco szybszych zmian, a tu mamy... no właśnie.
Na pewno za komuny byś sobie pograł w Diablo 3. Na pewno byś miał PS3 i kloca, a nawet wii, a nie podróby pegzusowe. I jeździł dokąd chcesz. I miał TV. I neta. Oba bez ograniczeń.
Ustroje nigdy nie zmieniają się szybko, to i tak ogromne zmiany w ciągu 20 lat i ciągle będą, a skoro tego nie wiesz... ucz się, a nie kuj do matury.
FPS to akurat najmniejszy problem,. Ja tego, o dziwo, nie mam i ciągle 60, ale to, co jest denne to lag. LAG w singlu. Nie spodziewałem się, że tego dożyje. Strasznie to denerwuje.
Strasznie to casualowe momentami, szczególnie ten spam miksturami, które leczą natychmiast. Strategia jest aż za prosta - zaciukaj większego z grupy to ci wypadnie ich multum.
Na razie barbarzyńca zbyt potężny - zupełnie przegieli jego siłę. No i kij > toporek. Mam nadzieje na kolejne sesje, bo znając życie pewnie i tak przejdę do każdą klasą. Ogólnie samo drzewko też nie powala, ale ciekawią mnie te runy, czy coś w ogóle wniosą i nieco skomplikują czy dodadzą strategii jak drzewko z 2, czy po prostu taki casual cała gra :) Antycasualowa partio działaj!
Czekam na te recenzje 10/10 lolków, którzy są tak zatwardziałymi "erpegofcami", że orają japońskie gry czy inne rpg za automatyczne rozłożenie statystyk. Które tu występuje.
A ten mięsny jeż to strasznie łatwy jest :) A szkoda, bo nie wolno igrać z jego potęgą.
To, co mi się podoba to fakt, że ciosy i moce mają siłę - odrzut przeciwników od ciosu jest ogromny i kiedy rozrywają się w powietrzu na krwawą papkę daje to sporo frajdy. No i słusznym posunięciem są punkty furii u barbarzyńcy, bo dlaczego by miała być mana? Jednak barbarzyńcą gra jest na początku strasznie łatwa, ale mam nadzieje, że to tylko początek i dalej będzie trudniej :)
Jak na razie trudno coś zarzucić, bo i jeszcze całej gry nie ogarnąłem, bo muszę poprzyglądać się w sterowaniach i tych wszystkich menusach, jak te wytyczne wyłączyć
A u mnie od 3 nic. Potem odpale, jak to wszystko do szkoły pójdzie, bo na szczęście roboty nie ma jutro. Że zauroczenie to wiadomo, w końcu po 11 latach kolejne diablo
Aż tak źle u mnie nie było, ale fakt, pod koniec się zatrzymało i trochę to trwało (z 5-10 minut). Musisz czekać niestety.
A i tak nie pograsz, bo serwery przeciążone niestety
Gdańsk - kolejka od 20 (!) aż poza drzwi empika. Ledwo 300 sztuk. Tak samo Gdynia.
W Sopocie coś koło 180 w tym 3 kolekcjonerki i całe szczęście, że poleciałem do Sopotu - kolejki nie było aż do 23:30 i udało się nawet kolekcjonerke dorwać :) Chociaż powiem szczerze nie jest to warte tyle, ile na allegro za to chcą. Ta czaszka jest malutka i robi za "podstawkę" do USB. Miałem jednak nadzieję na coś lepszego.
Szkoda, że grać nie ma jak, bo nawet serwerów nie przygotowali.
O ile w Gdańsku pod drzwiami chlali, to w Sopocie była kapitalna atmosfera. Wszyscy gadali, żartowali, obsługa się przyłączyła, robiliśmy zdjęcia. Ale ciała dali z tą ilością egzemplarzy. Ogólnie jednak nie żałuję, bo wesoło było. Nawet nikt nie musiał nic mówić, bo od razu na 3 kasy zaczęli działać i stopniowo ludzi wpuszczać-wypuszczać, więc dzikich akcji nie było.
Z rannymi egzemplarzami to wątpię, aby zabrakło. W końcu wyposażone będą dosłownie wszystkie sklepy. Tylko co ludziom z tego, jak Blizzard dał ciała zupełnie i ludzie i tak nie pograją.
No jeden z tych kolekcjonerów to jest mój :P. Już dostałem info na maila że do mnie idzie... Uuuuuuh się będzie działo....
No i? Ja już mam, tak jak wielu innych, którzy już grają. Możesz tylko pozazdrościć.
Co to wnosi? Absolutnie nic. Nie zaistniałeś w interwebz.
To fakt dokonany. Sklepy internetowe praktycznie wypstrykały się z nakładu. Gram, muve, GoL
Nie tylko oni zresztą. Same empiki zupełnie były nieprzygotowane na te nocną premierę. W Gdańsku było 280 sztuk, w tym 8 kolekcjonerki, tak samo w Gdyni, a w Sopocie niecałe 200 i 3 kolekcjonerki. A kolejki? Powiem tak - nawet połowie ludzi którzy stali nie starczyło, bo ludzie już czatowali od 18. Ogólnie faktycznie dramat i dali ciała, bo wiedzieli, jak to będzie wyglądać.
Mroczne wody to oczywiście bezpośredni sequel pierwszej gry z serii Risen, ale trzeba od razu jasno powiedzieć – jest to kontynuacja luźna
Uwielbiam takie sprzeczne zdania - jest to bezpośredni sequel, ale tak nie bardzo.
duża swoboda działań w drugiej części gry
I mniejszy teren do zwiedzania
świetny system rozwoju postaci, zmuszający do podejmowania trudnych decyzji
Takich jak bezużyteczna małpa, papuga i dość głupie punkty chałwy (bo z chwałą to niestety nie ma nic wspólnego). A nawet kopanie... Wojownik, który nie potrafi kopnąć...
wymagające starcia z użyciem broni
left click, left click, left click, left click, left click, left click, left click... wybitnie wymagające. W sumie to, co mnie śmieszy to fakt, że za to Gothic 3 został zbluzgany przez wielu, a Risen 2 dziwnym trafem jest wychwalany... również przez krytyków Gothica 3
A propos jeszcze walk - QTE są bardzo wymagające, "wiadomix". I to ma być "wielka walka z bossem-tytanem"
Graficznie niestety gra wygląda lepiej na screenach - bo w praniu ani to animacja wybitna, a kwiaty w otoczeniu fajnie czasami rosną jak się do nich podchodzi, a jak się zrobi kilka kroków to po prostu się kurczą albo znikają. Nie jest to złe, ale spodziewałem się więcej.
I jeśli ktoś rozumie "większą swobodę działań" jako "naucz mnie jak kopać" (jak "wielki wojownik" może nie wiedzieć, jak kopać?), czyli mniej więcej poziom Fable (który to przecież jest "zuy", jak to było w żenującej zapowiedzi, kiedy jeszcze nie było żadnych szczegółów, a już były och-ach), to pewnie. Piracka gra... fajnie i w ogóle, ale pirat nie potrafiący pływać przekreśla to zupełnie.
Już lepszy jest nieco zaniedbany i niedopracowany Kingdoms of Amalur. Świat ogromny, modele postaci słabsze (z tymi samymi błędami co w Risen 2 w sumie, bo jest bardzo uboga paleta facjat), ale otoczenie fantastyczne. No i sama walka o wiele bardziej absorbująca i rozbudowana niż left click, left click, left click, wykorzystanie starożytnego buga wprowadzenia left clickiem na stołek/kamień, wróg stoi jak wryty i dalej left click, left click.
Ogromne rozczarowanie, ale wybór RPG jest tak wielki, że zatonięcie [hohoho] Piranha Bytes to żadna strata. To jest murowane 5/10, poczekać aż bedzie za 20 zł, wtedy się opłaci.
pauldim - twoje zarzuty wyglądają mniej więcej tak - "wytwórnia gier cenega i cdprojekt to największy chłam, jaki widziałem". MUD była "stworzona" przez Realmforge Studios ("miszczowie" od Dungeons), Kalypso jedynie to wydało. Zresztą mogło być gorzej, tak jak to nie jedyna gra, gdzie zarządza się telewizją czy studio jako takimi.
Ogólnie gra nie jest zła, ale tutorial nie jest zbyt przystępny. Jest jednocześnie za dużo treści i za mało, bo tak naprawdę nie ma tego sensownie wdrożonego. Dużo nic niewnoszącej paplaniny, z której szczerze mówiąc nic nie wynika, a znudzeni lektorzy (polonizacja z napisami) wcale nie pomagają.
Graficznie nie jest to złe, ale jednak ma się wrażenie braku estetyki. Jakoś mało w tym kolorów, interfejs strasznie oklepany i po prostu nudny. W Anno takie coś działa, ale tutaj, przy tej depresyjnej grafice, nie wprowadza to w zachwyt, raczej drażni, że klikanie w dialog nie jest równoznaczne z jego wyborem. Ogólnie udźwiękowienie nie powala i chyba muzyka nawet nie istnieje, bo nie pamiętam nawet, czy coś było w tle.
Technicznych problemów i wieszania się nie stwierdziłem, ale może za krótko grałem albo wszystkie patche naprawiły wcześniejsze błędy.
Po 2 godzinach można spokojnie stwierdzić, że nie jest to złe, ale po tylu latach czekania to jednak jest lekki zawód.
Fani w sumie wezmą, ale ciężko to polecić. Może to coś jak civ5, że trzeba wielu godzin, aby się wyprać, ale ogólnie brakuje tutaj duszy i naiwności poprzednika. Ale jeszcze nie przekreślam, trzeba z tego wyciągnąć, co się da.
Porównywanie gry w duchu Europa Universalis do Total War i King Arthur. Dobry Boże, do czego ten świat zmierza...
"Tak, no bo przecież Heroes VI nie może się równać z Teh Mółwiz czy Crysis albo King Arthur".
To różne gry i stawiają na coś zupełnie i absolutnie innego. To jak porównać średniego graficznie Skyrim do Crysis 2 czy Rage, bo przecież w nich jest widok FPP.
Z tym niemyśleniem ujętym w recenzji trudno się nie zgodzić - do teraz boli to zubożenie civ5 :(
W sumie wszystko powiedział o tym darek79r19.
zwroty akcji
Największym chyba jest "kryształ danych i konto faceta z przyszłości w przeszłości". To niemożliwe. Po prostu.
ciekawe (choć czasem przekombinowane) zagadki
chętnie się dowiem która, skoro gra przy podejściu do zagadki od razu daje odpowiedź. To nie jest przekombinowane, po prostu wymaga umiejętności czytania ze zrozumieniem. Zanikającej już umiejętności niestety...
długi czas rozgrywki
który wynosi AŻ 6 godzin.
oraz sama fabuła.
Taa... zróbmy holocaust oraz nazistów, aby zapobiec przyszłym wojnom. GENIUSZ!
kapka udanego humoru
Z tym można się zgodzić, bo z Benta można się uśmiać.
Co się stało z przygodówkami? Czy naprawdę najlepsze, co może już być to tylko Black Mirror II, III i Holmes?
To góra 6/10, bo poza grafiką to niewiele tu ciekawego. Nawet jak ktoś przeboleje naprawdę marne tłumaczenie i "dialogi". Naprawdę drętwe dialogi i tępych bohaterów (poza Bentem oczywiście - tylko on jest w porządku).
Ja nie wiem, co wy macie z tym Pattonem - nie dość, że jest go naprawdę mało, to jeszcze część odgadał Bloom, który brzmi naprawdę żenująco, a szczególnie jak się umiera (to brzmi po prostu żałośnie - gdzie ciarki z jedynki?). Na początku myślałem, że to Patton jest w marnej formie, bo te pseudoskrzeki brzmiały naprawdę żenująco, ale już przed spotkaniem szefa kultystów jest lepiej. Dużo lepiej.
Szczególnie denerwujące jest niedopracowanie i jestem zaskoczony, bo mimo przecież problemów z tym tytułem (który miał się ukazać duuużo wcześniej), to i tak mogli dopracować, ale na szczęście nie jest to poziom zaburaczenia ledwo ciągnącego Skyrim. Zamiast tego jest naprawdę denerwujący boss w dźwigu, w którego rzucasz butlami, a one przez niego po prostu przelatują albo się odbijają. Same macki zresztą też nie są jakoś wybitnie dobrze dopracowane, bo piksel w lewo czy w prawo za dużo i nie trafią czy to w człeka czy w światło. Przynajmniej graficznie wygląda to ciekawiej od Skyrim, który wprowadził od Oblivion tylko parę poprawek. W ogóle narzekania na grafikę z 1 nie rozumiem w recenzji, bo do dziś pamiętam spusty nad "ZOMG RIDIK NAJLEOPSZA GRAFA EVAR!!!11111oneoneonejeden".
Więcej tu rzeczy denerwujących niż fajnych, ale jeśli zdzierży się pierwszą godzinę, czyli braki Darkness (głos) i potwornie nudny port-hangary, to w końcu się rozkręca i jest to gra godna poprzednika. Tylko dlaczego taka krótka? Bo chcą zrobić z tego serię i wyciągnąć kasę, a jednak po 5 latach czekania (przecież to Digital Extremes, to tylko tego należało oczekiwać, niż tego, że krótka i już chęć zarobienia na kolejnej części?), z czego 3 przekładania i trzymania w niepewności, spodziewałem się dużo więcej. Mówiąc jeszcze o 1 to mam wątpliwości, czy w ogóle autor recenzji grał w 1, bo wsparcie mafii to zupełnie i absolutnie nic nowego. Tak, to było w jedynce, jeszcze większe nawet, bo gra była o wiele wyższą stawkę. Z kolei tutaj... jak to gdzieś było "on i tak nie ma już nic do stracenia".
Sam Bloom zresztą brzmi słabo jako Jackie - strasznie sztucznie i wymuszenie i szkoda, że nie dali rady zorganizować Kirka Acevedo. Jeśli chodzi o muzykę, to momentami te techniawo-rapy grały mi na nerwach.
Dobra gra od studia, które robiło gry od dobrych po średnie.
Twoja ocena świadczy o Twojej inteligencji, bo nawet najgorszy shit zasługuje przynajmniej na 1-2.
Oczywiście nieprawda :) Bo co chociażby z Ultima 8 i 9? Zresztą każdy ma prawo do swojej skali. Ja 0 również traktuję jako notę, bo i są takie crapy, dla których 1 to już za dużo.
To dobra gra i dobrze spędzony czas, jednak radzę poczekać na spadek ceny, który prawdopodobnie nastąpi szybko, i wtedy za te 120-140 zł można się połasić, bo nie jest to warte tych szalonych 240. Są inne gry warte tych pieniędzy.
Tak naprawdę to tylko dzieci przeżywają zmianę wyglądu i przekreślają grę, nawet w nią jeszcze nie grając, jak ci właśnie, co groźby wysyłają czy lamerekszyn.
Ja trochę się obawiam - głównie ze względu na to, że robi to właśnie Ninja Theory. Może i Lost Odyssey było grą dobrą, momentami bardzo dobrą, ale na dłuższą metę była nudna, tak jak graficznie też nie powalała.
Na razie graficznie nowy Dante nie wygląda jakoś wybitnie, ale z krytyką się wstrzyma do premiery, bo jak wiadomo wstępne pokazy nie pokazują pełnej mocy silnika w wielu przypadkach. Najważniejsze, żeby system walki nie był taki pusty jak w Heavenly Sword i Lost Odyssey właśnie.
Problem w tym, że widzę, ile poszło, ale kierunek, w jakim to poszło mi się już nie podoba.
- kiedy wdamy się w bójkę i uciekniemy z niej znikając z ich oczu to przestają się nami interesować a na dachu słychać przez komunikator, że im zwialiśmy(w poprzedniczce ciągle wiedzieli gdzie się znajdujemy mimo iż nie powinni).
Tu się akurat mylisz, bo w 1 także się dało bez problemu to osiągnąć
- przebijanie się całym ciałem przez niemal wszystkie okna, niszeczenie rękoma osłabionych murków za którymi mogą czaić się sekrety.
Niszczenia rękoma murów nie pamiętam - jedynie bat spray. Chyba że ci chodzi o zabudowe, jak te "konfersjonały" całe.
I przy okazji
niszczyć gargulce bronią palną jeśli porządnie ich wkurzymy, rzucają granaty w miejsce w tym ostatnio cię widziano żeby cię stamtąd wykurzyć.
Też strzelali.
Jak na razie wszystko, co podałeś to usprawnienia, które powinny były się pojawić i takie rzeczy bierze każdy sequel. Nic świeżego nie rzucili, tak jak Arkham City jest strasznie małe. To tylko na papierze dobrze wygląda, ale w praktyce to bardzo szybko je obejść.
Walki są teraz (nie wiem jak to nazwać dobrze ;p), bardziej gładkie, usprawnione? Nie polegają już na wciskaniu dwóch przycisków na pałę a o umiejętne wyczucie czasu kiedy zaatakować i jaki następny ruch wykonać, (w poprzedniej części był to element bardzo słabo zbalansowany, mogłeś wciskać tylko i wyłącznie przycisk ataku i pokonać wszystkich z palcem w nosie)
To akurat jest identyczne. Wiadomo, że animacja musiała zostać usprawniona, ale silnik nie przeszedł jakiegoś wybitnego liftingu.
To nie są poważne zmiany, o jakich mówiłeś - identyczne są w Uncharted. Kilka broni, kilka animacji, urozmaicenie przeciwników, lokacji... i już.
To są co najwyżej usprawnienia, które powinny były się pojawić, jednak, jak powiedziałem, do samej w sobie gry nic nie mam, bo gameplay mi się podoba - nie podoba mi się jedynie to, jak marnie poprowadzili fabułę. A konkretniej to, że nie ma to żadnego wpływu na cokolwiek, bo Hugo nie był pierwszym, który odkrył tożsamość Batmana.
fajnie się z tobą polemizuje.
I wzajemnie ;)
Pozdrawiam
Teraz mnie czymś zaintrygowałeś.
Uważasz, że Batman to coś nowego? Sorry, ale jesteś w błędzie, bo ta gra NIE robi żadnej rewolucji. To najzwyklejszy w świecie beat'em up. Tak jak God of War zresztą, jednak wielu recenzentów to uważa za rewolucję (co jest bzdurą, bo takich gier było i jest pełno).
I dzięki za Robina, jakoś to mi umknęło akurat.
Fajnie by było, gdyby co chwile wychodziły jakieś rewolucyjne tytuły, ale każdy developer podchodzi właśnie do tego tak samo i jedyna różnica polega na poziomie wykonania.
Dlatego taki Uncharted czy God of War się wybiły, bo poziom jest bardzo wysoki. Tak jak pierwszy Batman zresztą. Ten powtórzył i nawet wiele rzeczy niepotrzebnie uprościł. Tak jak fabuła leży. Jeśli w Batmanach obu jest coś, czego nie było wcześniej w innych grach, to chętnie się dowiem, w jaki sposób to jest rewolucja.
Tak naprawdę to rynek gier właśnie od dobrej dekady właśnie stoi w miejscu, poza paroma wyjątkami (i nie jest to banalny do bólu Crysis).
Jak Batman cię rozczarował to z Uncharted 3 będzie jeszcze gorzej, no chyba że podoba ci się jak twórcy stoją w miejscu.
Pierwsze chwile z Uncharted 3 skasowały wspomnienie o tej grze niemal natychmiast.
Tu nie chodzi o to, czy seria stoi w miejscu czy nie, bo jeśli coś jest dobre, to się tego nie niszczy, tutaj z kolei do połowy rozmach jest niesamowity, ale już po dojściu do Ghula wątki fabularne zaczynają się rozwiązywać i to jest po prostu rozwinięcie tak słabe, że po tym, co widziałem w Arkham Asylum spodziewałem się znacznie więcej.
W Uncharted 3 od razu czuć napięcie, gdy cały budynek wali się od pożaru, widać skutki zniszczeń, z kolei Arkham City? Cały ten protokół nie ma wpływu NA NIC. Zupełnie i absolutnie. Jest dokładnie to w Uncharted, czego oczekiwałem od tej gry(choć tutaj przesadzili nieco ze strzelaninami, ale i tak jest fajnie), tak jak graficznie prezentuje się to dużo lepiej.
W Batmanie zmian tak naprawdę jest niewiele. Już nawet nie mówię o tym jak o grze samej w sobie, ale i jako czytelnika komiksów mnie to zawiodło i rodzi coraz więcej pytań, szczególnie pojawienie się Robina - jeśli to Grayson, to powinien być Nightwing... Tym bardziej, że jest już Talia, więc... Aaaa, no i będzie DLC z Nightwingiem, jednak jego strój jest... No jakoś estetycznie coś mi w nim nie pasuje.
Po prostu fabularnie to jest niemal fiasko. Wszystko to rozbudowuje się, robi się epicko i rozmach, a potem szybko schodzi z tego powietrze i pozostaje ogromna pustka i to, jak puste to jest. Tutaj nie spełnili moich oczekiwań pod względem fabularnym. Pozostałe rzeczy mogą być, jednak nie wrócę do tego 30-40 razy jak do God of War 3 albo 2.
Moim zdaniem to Arkham City jest słabsze.
"Zapewniam, że nie jest to tytuł, który po jednym czy dwóch wieczorach ostawimy, by kurzył się na półce. "
Może to tylko ja, ale po dwóch wieczorach odstawiłem, bo wszystko poza riddlerem było zrobione.
Fabularnie to jest po części tragiczne - i to nie w sensie dramy czy napięcia, a po prostu to, jak nieprzemyślane i byle jak upchane to jest. W 1 było tak, że już na końcu Joker już był w trakcie przejęcia władzy nad miastem, z kolei akcja w Arkham City (cóż za wymyślny tytuł - czekam na Arkham World) dzieje się chyba dopiero 6 miesięcy później. A przynajmniej takie odniosłem wrażenie po tym, co mówił Hugo.
Po co był tam w ogóle Two Face to nie mam pojęcia i bardziej to wygląda na zbędny spam niż postać, która coś wnosi do gry.
Talia Head z kolei to kolejna tragedia i szkoda mi słów na to, że zrobili z niej sierotę boską, która nie potrafi zadbać o siebie i po prostu zwykły seksistowski stereotyp słabej baby do pokazu. W końcu to córka "niezniszczalnego" Al Ghula.
Protokół 10 to kolejne ogromne rozczarowanie - po tym, jak rosło napięcie przy odliczaniu spodziewałem się prawdziwego kosmosu, a dali tu... kolejny stereotyp i zawód i tak naprawdę od tego momentu gra zaczyna spadać na łeb na szyję, jeśli chodzi o fabułę. A zakończenie to był dla mnie szczyt wszystkiego i aż zabrakło mi słów tak żenujące i stereotypowe było.
Ciągle powtarza się słowo "stereotyp", ale tak na odwal ta końcówka jest zrobiona.
Co do tego "multum" gadżetów to też przesada - tylko kilka ruchów zostało dodanych i może ze 4 - 5 gadżetów, z których i tak często się nie korzystało (w przeciwieństwie do tego, co było w Asylum). I to tyle z tych "nowych pomysłów", bo reszta pozostaje niemal taka sama. To tak jak z każdą obecną serią, czy to God of War, Mario, Zelda czy innymi takimi - sprawdzone patenty działają i niewiele trzeba dodać do samego gameplay'u, aby to działało, tylko trzeba sprawić, aby to miało ręce i nogi (a poprzedni Batman mocno na fabułę stawiał).
Fabularnie zawiodłem się na tym okrutnie, tym bardziej, że jedynka pod tym względem była świetna. Tutaj Dini dał ciała i dziwi mnie, że nawet Johns nie miał zbyt wiele dodania.
Gra sama w sobie nie jest zła, ale to, jak się kończy jest poniżej krytyki, dlatego jak dla mnie jest to tytuł gorszy od Arkham Asylum. Co oczywiście nie znaczy, że jest zły, bo jest to gra "tylko" bardzo dobra i jednak zawiodła moje bardzo wysokie oczekiwania. Pozostaje czekać na Uncharted 3, to będzie raczej kandydat do gry roku :)
[7] to akurat i ja wiem, ale wystarczy mały "numerek" i jest jak należy. Dlatego mówiłem "powinno".
Jeśli chodzi o to, co jest w DLC to powiem ci szczerze nie wiem, ale jeśli chcesz Zette, to obejdzie się bez DLC, bo on jest w grze.
Mam US, ale chwilowo nie mam dostępu do internetu (w sensie do konsoli), więc nie mam nawet jak sprawdzić DLC. Szczerze mówiąc nie wiem, bo miałem sprawdzić DLC do 3, ale z niektórymi grami nie było problemu, aby DLC działało. Ale ja to mam ich tyle, że nawet nie pamiętam, więc mogę po prostu się mylić.
W tym tygodniu powinien być net więc w razie czego w weekend dam znać co i jak. Bo wiadomo, że u nas na PSN DLC nie będzie na razie, ale 3 też mam US, więc sprawdzę.
Chociaż możliwe, że będzie działać, skoro dla PSP to w sumie nie robi...
Gram od miesiąca i gra jest po prostu miodna jak każda z serii, choć pokuszę się o twierdzenie, że jest najlepsza.
W poprzednich brakowało mi Prinny, które po prostu uwielbiam, a tutaj nie dość, że są wielbione przeze mnie pingwinki, to jest jeszcze absolutnie fantastyczny Valvatorez :D
Fani się nie zawiodą, a ci, którzy gry nie rozumieli nie pojmą i teraz.
Zresztą to nie jest taki pełnoprawny "RPG". I nigdy nie był.
ronaldo1230 bzdury gadasz - cała seria Disgaea i choćby Catherine (można podać jeszcze i Sonata Arctica, Trinity Universe i więcej) są wyśmienicie wykonane i akurat do tej gry nie wyobrażam sobie innego doboru aktorów. W 3 był bez pudła, ale tutaj przeszli samych siebie.
Gra w ogóle mnie nie zawiodła, w przeciwieństwie do nudnego i niedopracowanego Deus Ex nowego :/
Gra jest po prostu kapitalna, choć nie zgadzam się z tą miodnością sterowania, bo z początku są problemy z podrzucaniem "Kirbich".
Poza tym problemów nie ma, gra jest ładna i kolorowa, a muzyka jak zwykle na fenomenalnym poziomie.
8,3/10, bo to solidna gra, ale jednak o wiele za łatwa. Oczywiście dla każdego posiadacza DSa to zakup obowiązkowy chociaż ja mam swego faworyta już na DSa - nowy Layton :)
Gram w to już jakiś czas i powiem szczerze, że aż tak nudnej gry to nie widziałem od czasów DNF, czyli niedawna.
Początek to tu jest fatalnie zrealizowany i, co najśmieszniejsze i jednocześnie najgorsze, to jest wszystko, co jest zawarte w całej grze. Dosłownie. Po niecałej godzinie zna się już całą grę i niczym nie zaskakuje - bronie te same, walki te same, gameplay ten sam, który niestety jest kiepski. Nie ma tu różnorakich combo czy innych takich rzeczy, bo tak naprawdę korzysta się tylko ze zniszczenia zbroi przeciwnika, każdego, w ten sam sposób i w ten sam sposób odebranie mu broni i w ten sam sposób zlikwidowanie go, bo nie ma zbytniej wariacji w animacji.
O ile grafika i muzyka naprawdę mi się podobały, tak już forma, w jakiej opowiedziana jest historia jest naprawdę marna i bezsensowna. I tu nie chodzi mi o pomysł, bo ten jest dobry, tylko sposób, w jaki to jest opowiedziane mi się w ogóle nie podoba, tym bardziej wstęp, bo jeśli to kogoś nie odrzuci (jak mnie), to już należą się gratulacje, bo już wtedy zaczyna wiać nudą i... brakiem powiązań czegokolwiek z czymkolwiek.
Jak dla mnie to średniak i lepiej poczekać na jakąś edycję premium czy jak cena spadnie do 50 zł, bo 200 zł za te kilka miłych momentów nie jest warte, tym bardziej, że tuż za rogiem są o wiele ciekawsze tytuły.
ponieważ dopiero po zignorowaniu bezsensowych porównań
O, czyli coś jak Risen 2 do Fable. Ale fakt, porównanie bezsensowne, bo to bardziej powiało DMC i GoW.
wtedy zawsze Denzem, a kontrolę nad Estebanem przejmie sztuczna inteligencja.
Coś czuję, że dokładnie to położy ten tytuł, bo zamiast zrobić z tego prostego slashera to wciskanie na siłę co-op.
Do naszej dyspozycji oddanych zostanie ponad sto trzydzieści typów oręża podzielonego na kilka grup o różnych zastosowaniach. Przykładowo, na lekko opancerzonych przeciwników idealne są miecze, ale spotkamy też wrogów w pełnych zbrojach płytowych i w tym przypadku konieczne jest najpierw zniszczenie pancerza, a do tego nadają się lepiej bronie obuchowe, takie jak maczuga.
Czyli tak naprawdę pokazuje to, jak zbędne te 130 broni będzie, a co mogli zamknąć w 3-4 typach oręża, które postać może nosić zawsze i po prostu zmieniać w trakcie. Okaże się, że broń będzie się różnić jedynie kolorem i +2 do penetracji pancerza. Zbędne.
Mam przykre wrażenie, że to będzie kolejny slasher, który zawiedzie, jak przeciętny i płaski Dante's Inferno czy krótki i niesamowicie średni Heavenly Sword. Coś czuję, że stary już Conan nawet okaże się lepszy.
Najbardziej kontrowersyjną z nich jest oczywiście porzucenie systemu turowego na rzecz czasu rzeczywistego.
To co dostajemy nie jest jednak typowym RTS-em.
No nie wiem, po tym, co tu jest napisane o tym systemie to powiało mi Commandosami. Nie widziałem tego w akcji (tego nowego JA), ale czy oryginalne? Chyba nie.
Pewnie będzie profanacja, 7/10 i każdy o tym zapomni w przeciągu tygodnia.
No to jak to w końcu jest? Grafika jest świetna, jak to było w sapaniu z zachwytu w "6 powodach" czy nie? Tak samo z fabułą...
Cudo.
Zapamiętajcie ten produkt, bo to jeden z głównych kandydatów do tytułu gry roku.
Bym nie przesadzał, bo jeszcze jednak rok się nie skończył, a w najbliższych miesiącach będzie zalew gier, które zapowiadają się na co najmniej bardzo dobre, jak nie lepsze od tego, jak chociażby nareszcie wydany poza Japonią Xenoblade. Więc ta, trochę na taki tytuł za wcześnie.
Co do skradania się to sam nie wiem, jakoś to trąca innym tytułem, tylko jak to się nazywało... Aaaaa, ale założę się, że nikt tego nie zna - Metal Gear Solid 4
spoiler start
(sarkazm)
spoiler stop
Też da się przejść bez zabijania nikogo poza bossami
Warto zagrać, bo strona fabularna zadowoli nawet bardzo wymagających odbiorców
Tak się mówiło przy Mass Effect - zresztą, to jest najważniejszy element RPG, więc dlaczego by się to miało wybijać?
Warto zagrać, bo otwarta struktura zabawy pozwoli obrać ulubiony styl gry
Co w tym oryginalnego? Inne RPG też to mają
Warto zagrać, bo duży wybór wszczepów i elementów wyposażenia przyprawi nas o zawrót głowy
Czym to się różni od innych RPG? W innych też jest pełno itemów
Warto zagrać, bo oprawa artystyczna i muzyka staną się ucztą dla oczu i uszu
Jeśli do gry ma przyciągać grafika, to dziękuję, postoje
Warto zagrać, bo wersja pecetowa nie okaże się zwykłym portem z konsol
No bo konsole nie istnieją, i dlatego warto zagrać w Deus Ex na konsoli, bo będzie port na PC. Gratulacje twierdzenia. Brawo.
Warto zagrać, bo Deus Ex po prostu nie wypada nie znać
Nie wypada nie znać Ultimy, bo później są ludzie, którzy gadają bzdury, że Morrowind to najoryginalniejszy i najbardziej innowacyjny RPG wszech czasów.
Najnowsza odsłona serii otrzymała zresztą „błogosławieństwo” od ojców marki Deus Ex, czyli Harveya Smitha i Warrena Spectora, a to o czymś świadczy
No Mingola też pobłogosławił film Hellboya. Każdy może podać inny przykład "błogosławieństwa".
Innymi słowy, artykuł bardzo mnie przekonał do zagrania w Deus Ex, ponieważ pokazał, że będzie miał wszystko to, co mają inne RPG.
JA CHCĘ PERSONĘ 5 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! T^T
ZOMG, strashne, bo innowacji nie!!1111oneonejeden
Bardzo fajna gra, choć na hard to jest naprawdę strasznie trudna (co odradzam, bo już pierwszy poziom daje się ostro we znaki, nie mówiąc o dalszych). Graficznie jest bardzo ciekawa, choć takie przesuwanie bloków, aby dostać się wyżej nie jest AŻ tak innowacyjne, jak to w recenzjach piszą (chociaż przyznam, że pisanie sms to ciekawy pomysł). Co prawda animacja w częściach "anime" jest dość przeciętna (w sumie cecha anime, że tylko usta się ruszają, nieco momentami "sztywne"), to grafika w grze jest dość ładna.
Oczywiście zez Vincenta fantastyczny.
Po 3 poziomach w Reverie wiele się nie spodziewałem, ale tutaj są 2... 2 denne, krótkie poziomy po 20 minut i chcą za to 30 zł. Do tego Forgotten One jest beznadziejny.
Głównie te 20 minut, albo i więcej, bo i tak może być u innych, to będą najgłupsze skuchy z możliwych, głównie przy elementach zręcznościowych, gdy Gabriel nie czuje wcale potrzeby chwycić się gzymsu czy krawędzi, albo chwyci się krawędzi, gdy nadciąga lawa i nawet nie chce się wciągnąć.
Voice-acting jest dobry, i chyba tylko to, bo jednak walka z "zapomnianym" nie jest zbyt interesująca, choć to, co wkurza najbardziej w obu dodatkach to fakt, że nie ma nawet za bardzo jak zregenerować życia czy magii. W Reveire to jeszcze nie było takie złe z magią, ale regenerator życia był tylko 1 i to w takim miejscu, że oczywistym było, że prędzej się zginie, niż się do niego dojdzie, a nikomu raczej nie będzie chciało się z tymi denerwującymi ostrzami męczyć kilkakrotnie tylko po to, aby dostać się do regeneracji, aby zaraz po tym zginąć.
Tutaj po pierwszym zetknięciu z Forgotten One nie ma niczego, co by pomogło, tylko rozpoczęcie od strasznie denerwującej zręcznościówki a potem masy szkieletów, które zatłuką dwoma ciosami, bo dla nich to nie będzie żaden problem dzięki kamerze i temu, że jest ich wielu i po prostu mogą to zrobić grupowo, bo sterowanie jest po prostu potworne i dlatego, że nawet nie ma gdzie i jak zregenerować many czy życia po walce z "bossem", którego i tak się nie zabije, a zapewne zabierze trochę życia.
no i oczywiście trzeba mieć Reveire, w innym razie może być trudne do odgadnięcia, co się stało i skąd się tam Gabriel w ogóle wziął, bo to zaczyna się chwile po tym, gdzie się kończy pierwszy dodatek. Co sprawia, że w sumie chcą 50-60 zł za wszystko, co najgorsze było w tej grze, jednocześnie niczego nie dając od siebie i jednocześnie pogrzebali szanse na sequel z Gabrielem.
Za oba dodatki łącznie 4/10 - to po prostu nie jest warte takiej kasy. Gdyby oba były jako 1 i cena by była 20 zł, to jeszcze by można było to rozważyć jako ciekawostkę, ale tak to już lepiej kupić Outland - nie tak denerwujące i świetne elementy platformówki w przeciwieństwie do tych dwóch dodatków.
Ogromne rozczarowanie, bo jednak spodziewałem się całej wspaniałości podstawki, a nie całej tony frustracji :/
Szczerze mówiąc to szkoda na to kasy i jest to zrobione tak samo na odwal jak podstawowa.
Najbardziej w tym dodatku wychodzą wady sterowania i kamery i głównie przez to się ginie, bo przez kamerę trudno wycenić odległość, albo po prostu Gabriel podskoczy o raz za dużo, co przy zręcznościówkach (unikanie ostrzy, niemal jak w Prince of Persia...) kończy się śmiercią.
Checkpointy też bezsensu umiejscowione i są albo za często, albo w tak bezsensownych miejscach jak zaraz przed przerywnikiem, który nic nie wnosi do fabuły (tylko pokaz gdzie musisz skakać) i wykonać ten skok, aby zostać zarżniętym przez szkielety, bo kamera dojdzie do wniosku, że za dużo widać i się oddali.
Niby gra Laurą wnosi coś nowego, ale też nie jest bez wad, szczególnie gdy się robi uniki to są dwie poważne wady, które częściej sprowadzą na gracza śmierć niż zbawienie. Uniki wyglądają jak te w Alice: Madness Returnes, z tym że tutaj zamiast motylków jest fioletowy pył, przez który nic nie widać i bardzo często za nim schowają się atakujący wrogowie, którzy zdążą ją zabić. Do tego dochodzi jeszcze że bardzo często nie przelatuje przez przeciwników w tej formie, a powinna, i do tego potrafi się włączyć podwójny kiedy nie trzeba, przez co 4 ghoule mają idealną okazję na gangrape. No i sterowanie, bo wysysanie krwi nie zawsze się wyłącza, przez co zginie się raz lub dwa.
Zagadek za dużo nie ma, a te co są, to potwornie proste, nawet nie warte uwagi.
30zł (czy 20, nie pamiętam dokładnie) nie jest nawet tego warte, tym bardziej, że tak naprawdę to powinno było być razem z grą podstawową, bo co to są 3 poziomy i ledwie godzina, góra półtorej, gry?
Myślałem, że to tylko biedny build-up do hucznie zapowiadanego Resurrection, który ma dać 4 godziny gry czy coś koło tego, ale niestety to kolejny zawód...
zoolman - wow, pokazałeś 1 szota i koniec. Zaiste udowodniłeś, że masz rację - lepiej obejrzyj wszystkie trailery...
A właśnie panie zoolman, Doom ma już 18 lat, a nie 12... Więc cyc jesteś, bo nawet nie wiesz, o czym seplenisz i nie potrafisz z google korzystać.
(Niech zgadnę... Sniper: Ghost Warrior? hahaha xD)
Choćby Killzone 3, w którym to multi przynajmniej jest ciekawe... Choć niestety szczyt marzeń to nie jest.
Zresztą nawet czytać ze zrozumieniem nie potrafisz, co już udowodniłeś, sapiąc nad tym, że ponoć Halo ma lepszą grafikę od Crysis. Gratulacje ciemnoty.
No niestety, gdzie ta oldschoolowość DNF to nie mam pojęcia.
Moim zdaniem udało się tutaj zachować złoty środek.
Dlatego Duke skacze, jakby w tyłku miał kij od szczotki i ułamali rączkę. Zaiste cudowna grafika, w której tekstury doczytują się dłuższą chwilę nawet na czymś tak prostym i podstawowym, jak dłonie. Tak, animacja to część grafiki, więc zdecyduj się, czy nad tym sapiesz z zachwytu czy nie. Tym bardziej, gdybyś nie wiedział, to grafika momentami wygląda gorzej niż to, co prezentowali w pierwszych trailerach dobre 12 lat temu... Więc o czym ty w ogóle mówisz?
oraz lubisz gry, które pokazują coś nowego, lubisz F.P.P. z "jajem" będące przeciwieństwem Call of Duty
Hahahaha, tekst kwartału! :D Już nawet nie mówię o skrócie, ale przeciwieństwo Call of Duty - jak może to być przeciwieństwo, skoro mechanika i gameplay są identyczne, a to wszystko wzięło się z Halo? Grałeś w ogóle w Duke'a, czy może tylko słyszałeś od kolegów, a tak naprawdę gry zaczęły się dla ciebie pd Halo i stąd ten cały "oldschool"?
Ja po prostu nie rozumiem wszystkich, którzy gadają "OMG!!! nie znata się, to total oldskól", a tutaj jest wszystko to, co we wszystkich "modern" FPS od czasów Halo, a czego ja jako fan starych "strzelanek" po prostu nienawidzę, m.in. regeneracja życia czy możliwość noszenia tylko 2 broni. To dla cieniasów. Tym bardziej bym się nie zdziwił, gdyby część ludzi by nie skumała niektórych żartów, jakże bolesnych, jak chociażby nabijanie się z "zagadek" w grach Valve.
I oczywiście nic o, jakże cudownych i niezbędnych, 30-40 sekundowych lvl i długim wczytywaniu i osłabiającej fizyce. Zaiste cudna recenzja niezależna.
M.P. to już zupełnie inna historia...
O, i z tym mogę się zgodzić, bo jest po prostu osłabiający.
A jeśli ktoś za "śmieszne", "wysmakowane" i "rozwinięte" uważa dosłowne "obrzucanie wszystkiego fekaliami", to powinien się zgłosić na leczenie natychmiast, bo to nie bawi już nawet dzieci 4-6 letnich, tylko się tego wstydzą.
Gdzie temu chłamowi do The Darkness chociażby. Dokładnie, to nawet koło tego nie leżało.
Dla mnie to 2, góra 3/10, bo spodziewałem się czegoś właśnie w stylu oldschoolowych strzelanek, a nie czegoś, w co nie dość, że gra się w to gorzej jak w Halo (w co mnie trudno uwierzyć, bo jak dla mnie ta gra jest nie do przetrawienia pod wieloma względami), ale i wygląda gorzej, niż pierwszy Halo (co też brzmi niesamowicie). W sumie to gdyby na to spojrzeć z boku, to Duke wygląda niemal jak kopia Halo, bo jest identyczny gameplay, też są "otwarte przestrzenie", w których prowadzi się pojazdy... Hm... No dziwne, bo pod pojęciem oldschool nie kryje się samochodówka, przynajmniej dla mnie.
Duke Nukem Forever = Daikatana 2
Tyle samo krzyku wokół tego i efekt identyczny. Coś czułem, że jak Gearbox się za to weźmie, to graficznie nie będzie dobrze, jednak to jest po prostu tragiczne i żenujące.
Tekstury okropne, animacja fatalna i godna Farming Simulator 2011, bo na takim poziomie jest animacja postaci i Duke'a.
na dwie godziny meczenia sie na poziomie normal - sam nie wiem czy starczy mi sil aby przejsc cala gre.
Gratuluje ci "wytrzymałości", mcl007, bo ja po godzinie gry czuję się okradziony :/ I po tej godzinie wiem, że to będą długie, nudne i bolesne chwile z tą "grą".
Fanem Duke'a nigdy nie byłem, ale liczyłem na chociaż dobrego FPS, a to jest strasznie nudne, szczególnie to całe natarczywe ego twórców, jaki to Duke nie jest wspaniały i czego to nie wymyślili.
Nuda i tyle. Już lepiej zagrać w Killzone 3 albo Crysis 2, wszystko, tylko nie to.
Choć opinie w mediach pewnie będą wyglądały "OMGZZz nie dla dzieci, nie infantylne jak fable 3 10/10". Ja się zdziwię, jak to dostanie 7, bo to jest chyba nawet gorsze od przeciętnego Homefront.
za pierwszym razem spokojnie ok. 13-15 godzin.
To ja mam chyba jakieś nadludzkie umiejętności, że wszystkie poziomy na hard zajęły mi ok. 7 godzin... Coś koło 30-40 minut na poziom. A jest ich 13-14.
Ta gra to dno, muł i wodorosty. Na szczęście dostałem w prezencie, bo gdybym to kupił, to bym poczuł się okradziony z 220 zł.
Sterowanie - beznadzieja, czasami nie reaguje, czasami za czułe.
Kamera - dno totalne, bo gdy locka robi się na przeciwniku, to kamera wariuje. Bardzo często również są kiepskie ujęcie i nie widać wrogów itp.
Walka - też beznadzieja. Bardzo często w ogóle nie ma się kontroli nad postacią i nie wie, co się dzieje. Spider-sense kompletnie bezużyteczny, bo działa albo po fakcie, albo po prostu bez powodu.
Grafika - tylko tutaj nie mam się do czego przyczepić, bo prezentuje się okazale.
Muzyka - już wolę, gdy sąsiedzi są po przecenie w Castoramie albo Praktiker i kupują stamtąd kosiarki, dając o 7 rano zmasowaną kakofonię, bo w pierwszej misji ona jest nie do wytrzymania. Dalej jest co najwyżej znośnie, bez irytacji, ale ta pierwsza misja... powinni za to pójść do piekła.
Brak dopracowania - wielokrotnie się spada, bo Pająk nie chwyta się różnych podłoży, przedmiotów i po prostu spada, a gdy już to się dzieje, to często "wciąga się" w nieodpowiednich miejscach i jest błędne koło, bo się spada, wciąga, potem spada i czasami łaskawie za którymś razem udaje mu się wciągnąć. W poziomie z Sandmanem szczególnie się to daje we znaki.
Cztery wcielenia Człowieka Pająka - to pic. Można by powiedzieć, że tylko Noir się z nich wybija, bo jest to skradanie się w stylu Arkham Asylum, tylko gorzej wykonane. Ale nawet Noir za bardzo się nie wybija, bo wielokrotnie jest tak, że nim też się tylko tłucze bez skradania, tak więc sumując, to był kiepski pomysł i marna propaganda. Nieco podrasowany wygląd 2099 dość zabawnie wygląda - zapewne nie taki mieli zamiar.
Wrogowie - po prostu bez komentarza. Jak zobaczyłem Golluma to zastanawiałem się, czego ci ludzie się naćpali. Bo Vulture nie kojarzy mi się ze Smeagolem o preferencjach kanibalistycznych, który wszamał wujka Bena. Ale może to ze mną jest coś nie tak i z tymi, którzy komiksy pisali, bo mnie się wydawało, że Vulture to Sęp, jak to przykazał Marvel i TM-Semic rozprowadzał. Widać żyłem w kłamstwie.
Jeśli chodzi o samą rozgrywkę, to jest nudna do bólu - cały poziom to jedna wielka walka z bossem można powiedzieć, specjalnie przeciągana na kilka etapów. To po czasie robi się nudne. Jednak zaskoczyło mnie, że dali tu alternatywę comba 3xtrójkąt z God of War w wersji z pajęczyną. Tak naprawdę, to głównie jest to pustackie klepanie na oślep, kompletnie bez duszy i emocji.
Z poziomem trudności też jest kiepsko - w głównej mierze gra jest łatwa na hard, jednak w kilku przypadkach jest aż za trudna i przez swoje zaburaczenie gra oszukuje. Walka ze Skorpionem doprowadzała mnie do szewskiej pasji, gdy ten zbój nic sobie nie robił z ciosów na klatę, a gdy go zabiłem, w niezrozumiały sposób zginąłem i musiałem walczyć z nim od początku (ostatni pojedynek z nim BTW).
Sumując - kompletnie pusta gra bez duszy, przereklamowana i kreowana na coś, czym w ogóle nie jest. Tylko grafika jest dobra. Cała reszta zrobiona na odwal, zresztą, pierwsze filmiki, gdy gra startuje (czyli spamy, kto to zrobił) się wieszają (PS3), więc to już mówi samo za siebie.
Za co jest 76% to w ogóle nie rozumiem. Przecież to jest słaby beat'em up i czysta męka. Do Web of Shadows nie ma to jakiegokolwiek startu. Gdy za pierwszym razem do tego siadłem, to wyłączyłem po przejściu pierwszego etapu (dokładniej tutoriala i pierwszy poziom aktu 1), bo strasznie mnie to wynudziło i zniesmaczyło. Doszedłem do wniosku, że to może tylko pierwszy poziom taki słaby, ale im dalej, tym gorzej. To nawet nie ma startu do zeszłorocznego Wolverine'a, nie mówiąc o tegorocznych tytułach.
Za co jest tutaj od PEGI 16 to też nie mam pojęcia - nie klną, nie ma jakiejś ostrej erotyki i jest to bardziej gra familijna i co najwyżej 1, może 2 żarty są "ostrzejsze", a ta malutka odrobinka krwi jest niezauważalna i pewnie nawet niewielu zwróci na to uwagę.
Ogólnie szkoda kasy, szczerze odradzam, bierzcie Web of Shadows, jeśli chcecie solidnego Spider-mana, bo tutaj jest totalna klapa.
Ogólnie my dwaj jesteśmy fanami dwuwymiarowych części w szczególności (chyba Cię to nie zaskoczy) części na PSXa :)
Nie jestem zaskoczony i rozumiem. Ja wolę te klasyczne gry, czyli 1-4 i Rondo of Blood. Mimo że Symphony of the Night mi się nie podoba osobiście, to rozumiem zachwyty i doceniam, tak jak trudno mi coś zarzucić. Po prostu nigdy nie lubiłem Super Metroid i dlatego czuję się rozgrzeszony, że nie przepadam za SotN.
jak już pisałem wcześniej, coś czułem, że mi się spodoba już po pierwszym trailerze :)
Miałem identycznie, choć byłem po części pełen obaw, czy właśnie to się nie skończy jak te ich "wyczyny" wcześniejsze w 3D. Na szczęście się nie skończyło i gdy zagrałem, to już wiedziałem, że byli tam właściwi ludzie na właściwych miejscach.
Tu jest to kwestia sporna właśnie, bo każdy gra w co innego, wiec każdy na czymś coś znajdzie.
Nie zgodzę się - nie sprecyzowałem, może stąd lekkie nieporozumienie, ale zrobię to teraz. Mówię o tytułach na wyłączność/exclusive. Na PC takich naprawdę interesujących i wartych uwagi jest coraz mniej.
Aha mi czasem double jump nie wchodził (ale to może wina pada, nie zgłębiałem się w to).
To wina gry - sprawdzałem na 3 padach i na każdym ten problem był.
No i nie miał zielonego pojęcia, że coś takiego było (ta Castlevania).
To nie wiedział, co to Castlevania w ogóle, że jest na PS3, czy może że była na PS2? Bo nie wierze, że w ogóle o serii nie słyszał, skoro 1996/7 rok odmienił serię na długie lata, właśnie na konsoli Sony. Więc jako wielbiciel Sony o tym powinien wiedzieć.
ostatnio na PC wydano Minecraft :)
Nie grałem, ale ujmę to tak - jak ma nie być zachwytów nad tą grą, skoro rynek gier PC, nie oszukujmy się, umarł już dawno temu? Gry sensowne czy coś warte wyskakują rzadko, przygodówki też giną (ponownie) i poza portami nie ma nic... więc jak miał nie zarobić?
Jasne, że gra potrzebuje czegoś jeszcze poza dopracowaniem, ale w grach liczy się również możliwość zagrania. Ja akurat nie lubię się gimnastykować z czymś, aby zaczęło działać, nieważne, jak dobra jest gra, to wywołuje irytację (jak choćby Wet - ile z tą grą musiałem walczyć, aby zaczęła w ogóle działać nawet nie chcę mówić i mimo że gra ogólnie bardzo dobra, to jednak nic więcej, a mogła być świetna).
W przypadku Castlevania to tak jak mówię - brak szlifu i tak jak w recenzji zostało powiedziane, niedopatrzenie przy combo. Ogólnie gra świetna, jednak jest też sporo pierdół, które może nie są bardzo wkurzające, ale lekko irytują, a można było ich uniknąć. Przykładowo, nie ma możliwości (mówię tu o grze, a nie o możliwości dysku konsoli) rozpoczęcia gry od nowa, a gdy chce się grać po kolei, to za każdym razem gdy przejdzie się dany poziom, to przerzuca do mapy świata, na ostatni chapter i trzeba jechać od początku - dla mnie to dość głupie niedopatrzenie.
Szlif - tego tu zabrakło. Poza tym wszystko jest jak najbardziej w porządku.
Aha to jak dostanę grę z grafika jak prawdziwe życie, dźwiękiem jak w Avatarze, sterowaniem jak najlepszym to mam łykać w ciemno?
Nie mówię łykać w ciemno, ale jednak należy to docenić, bo trudno besztać coś, co jest wykonane solidnie, prawda? Lepiej chyba jest zagrać w grę, która działa bez większych problemów (niech będzie nawet jako przykład GoW III) niż grę bardzo awaryjną i ledwie działającą (np. Wet).
No to następnym razem sprecyzuj. Większość raczej by to zrozumiałą tak jak ja... W dodatku najpierw piszesz, zagadki, a teraz zagadka? Zdecyduj się ile w końcu było takich momentów, jeden czy kilka.
Ja miałem problem tylko z tą jedną, ale zakładam, że inni mogą mieć więcej problemów, na przykład przy przycisku, kolcach w podłodze i zamykających się drzwiach/kratach w jakichś kanałach. Nie pamiętam dokładnie rozdziału, ale niektórzy mogą mieć z tym problem, bo gra nie wyjaśnia pewnych "możliwości".
Tylko, że dziwne jest to, że tutaj Ci to przeszkadza, a GoW nie
Haha, to było dobre. Jakbyś nie wiedział - GoW 3 zbeształem za to o ile dobrze pamiętam. Czasami nawet się robił double jump zbyt szybki i się wpadało do dołu. Tutaj też tak bywa.
No dobre, właśnie sprawdziłem na bracie czy wiedział o Castlevanii. Nic nie wiedział.
To czasami wypuść go z domu, do cywilizacji. Jest coś takiego jak Nintendo DS i tam jest pełno Castlevanii i to na półkach. Serio. Ale już nawet niech ci będzie - to kto nie słyszał o legendarnym Ninja Gaiden? Mało kto, bo ta gra to legenda z różnych przyczyn.
W dodatku my tu nie gadamy o Nintendo jako takim, a o grach na konsole które do dziś nie są w PL popularne
Nintendo jest popularne i było bardzo. Mało kto nie słyszał o pegazusie, na którym to były przecież gry na Nintendo. Wii, DS, GC też są bardzo popularne. Jeśli już chcesz coś naprawdę podziemnego, to 3DO, DC - o tym to mało kto może wiedzieć, bo mało kto w ogóle to mógł widzieć, nie mówiąc o posiadaniu. Wiele gier z Nintendo jest znanych dla różnych ludzi, problem w tym, że "młodsza generacja" graczy nie musi o tym wiedzieć, bo skoro sami nie szukają, a nikt ich też nie uświadamia, to skąd mają wiedzieć?
Castlevanii na N64 wiedzieć nie będzie, bo to była dość słaba gra która została szybko zapomniana.
W Polsce - nawet nie zapomniana, tylko słabo znana. Na świecie - jest roztrząsana ta porażka do dziś. I tu się powtórzę - skoro mówisz, że nie wiedzą, to skąd się mają dowiedzieć? Trzeba uświadamiać.
Ja ujmę to tak, aby była jasność - mogę się zgodzić, że to jest lepsze od GoW III, ale tylko i wyłącznie pod pewnymi względami, ale nie jako całość. Brakuje tu szlifu GoW. Gdyby to było tak bezawaryjne i dopracowane, to by była to dla mnie gra roku i bym częściej grał w Castlevania niż GoW III. A tak to bije "tylko" DarkSiders, który swoją drogą też jest całkiem, całkiem.
Grafika i dopracowanie nie jest czynnikiem który mówi czy gra jest lepsza
Aha... czyli grafika, udźwiękowienie, poprawnie działające sterowanie nie są czynnikami, które wskazują, że gra jest lepsza. Dobrze wiedzieć. Zapamiętam to.
To tak, jakbyś powiedział, że Doom (ten pierwszy) graficznie jest lepszy od Crysis. Ludzie zabiją cię śmiechem i się zapytają, czy w domu wszyscy zdrowi.
Ale skoro uważasz, że to jest błędne podejście, to spoko - żyj w swoim świecie dalej. Ja jestem realistą.
Wiesz kiedyś właśnie zagadki były tego typu, w dodatku były jeszcze trudniejsze. Tutaj dało się domyśleć co trzeba zrobić, a są takie gry których często bez opisu nie sposób przejść. Mózgowcy którzy lubię pomyśleć (w końcu slasher to też po troszku przygodówka, aż sie prosi o jakieś zagadki) przejdą zagadki z Castlevanii z zawartymi oczami. Nie wiem co jest. Takie pytanie, zagadki (jakże banalne) z GoW3 sprawiały Ci problemy?
Już swoje dopowiadasz, jakbyś nie potrafił czytać ze zrozumieniem. Napisałem, że zagadki są prostackie i w sumie tylko jedna mi zajęła trochę czasu, bo gra w ogóle nie wytłumaczyła, co zrobić, ale szybko doszedłem (chodzi mi tu o zagadkę w ostatnim/przed ostatnim rozdziale zaraz po tym, jak rozwiąże się tę łatwiznę z kalendarzem).
Nooooo... No jasne, że jak wyskoczysz za wcześnie nad przepaścią, to spadniesz zamiast dolecieć do gzymsu/platformy... Nie rozumiem, czepiasz się by się czepiać? W GoW jakby nie było skrzydełek to też często byś spadał wyskakując za wcześnie... Jestem pewny, że czepiasz się by się czepiać.
Coś ci powiem na wejściu - NIENAWIDZĘ tzw. pixel-prefect. W 2-3 rozdziale, gdy trzeba zebrać 4 elementy kryształu, to miałem problem z 1 gzymsem i musiałem tam skakać 3 razy, bo za pierwszym nie doleciał, nie wiem dlaczego, za drugim w ogóle się nie chwycił, a za 3 nawet nie wiem, co się stało, że nie doleciał. Zresztą Dracolich to kolejny przykład, gdy trzeba skakać po jego kościach - podczas skoku raz chwycił się i nagle mi spadł (dracolich się nie wiercił). Takich "skoków" jest więcej. Kilka razy też mi po prostu spadł z gzymsu i nawet nie wiedziałem dlaczego. Detekcja obrażeń też jest średnia, bo czasami wrogowie zadadzą ci obrażenia ZANIM cię uderzą. To jest głupie.
Nie od dziś wiadomo, że Nintendo nie jest za bardzo u nas popularne, a w dodatku znasz osobę co miała N64? Ja znam tylko jedna... Mnie.
To było dobre - bo nikt nie wie, co to Mario, Mega Man, Contra i Metroid, prawda? Co do N64 to nie posiadałem, ale miałem znajomego, do którego wpadałem pograć, ale rzadko, bo dopiero raczkujące 3D mnie odstraszało i wolałem grać sobie w "starocie".
Są rzeczy, które trzeba umieć "tolerować". Ja piania nad Crysis czy Bioshock nie rozumiem i dla mnie to jest słaba (Crysis) i przeciętna (Bioshock) gra, jednak graficznie, trzeba przyznać, wyglądają solidnie, czego nie neguje i żeby to negować, to trzeba mieć coś nie tak pod kopułą.
Ci, którzy grali w demo nie powinni brać pod uwagę płynności animacji.
Gdy pobrałem demo, to się zdziwiłem, jak fatalna jest animacja i bałem się o pełną wersję - okazuje się, że to wina dema, bo w pełnej animacja jest kapitalnie zrealizowana.
Wersja na PS3 wydaje się lepiej działać (bo ja żadnych loadingów w trakcie lvl nie uświadczyłem czy czegoś takiego) od tej na x360, przynajmniej z tego, co ja zauważyłem.
Co do tych rzekomych "nierówności" GoW 3 to nie bardzo rozumiem, o co chodzi, bo to właśnie Castlevania jest bardzo nierówna pod kilkoma względami. Od prostackich, ogranych przez wszystkich zagadek (no powiedzmy sobie szczerze, gdzie tych zagadek nie było? do tego są dziecinnie proste) aż po zbyt łatwą, niemal casualową produkcję (na 3 z 4 poziomów trudności bossowie tańczą, jak się im zagra i nie ma z nimi problemów, nie ma problemów z niczym takie to proste). Już bardziej denerwujące jest to, że czasami w ogóle nie wiadomo, co zrobić i o co chodzi i czasami nie tylko do rozwiązania zagadki trzeba dojść, ale też dojść do tego, że to zagadka i na czym ona polega. To jest po prostu chore. To, co jest jeszcze do bani to niektóre skoki, które czasami są po prostu niemożliwe i gdy wybije się za wcześnie, do się nie doskoczy do platformy/gzymsu. Tutaj częściej się ginie, bo niektóre elementy platformowe mogły być lepiej zrealizowane i bardziej dopracowane niż z powodu poziomu trudności.
Ów wyjątek, zrealizowany w technologii 3D na PlayStation 2, okazał się na tyle słaby na tle
pozostałych tytułów, że nawet niespecjalnie jest o czym wspominać.
Widać recenzent postanowił nie wspominać o jeszcze większych porażkach, jakie miały miejsce na N64, które dla wielu kompletnie przekreśliły serie.
Co do bloku, to ja z kontrami nie miałem najmniejszego problemu i kiedy potrzebowałem, to aktywowałem, jednak dużo bezpieczniejsze są uniki, bo bardzo często wrogowie lubią atakować ciosami, na które blok nie działa, nie mówiąc o bossach, a te ciosy potrafią zabrać trochę życia.
Mnie najbardziej cieszy jedno - świetnie zrealizowana walka biczem. Nareszcie! Bardzo liczyłem na tę grę i w ogóle się nie zawiodłem. No i nareszcie bicz, po tych wszystkich bolesnych, ogranych do bólu RPG z coraz to głupszą fabułą nareszcie wpadli na to, aby zrobić konkretny beat'em up/slasher.
No dobra, na jednej rzeczy się zawiodłem i tego im nie potrafię wybaczyć. Przez całą grę unosi się ten specyficzny dla Castlevanii klimat (nawet w pewnym momencie przez grę przewijają się "klasyczne" melodyjki), jest bicz, nawet Belmont. Są cmentarze, kanały, jakieś lochy, nawet klasyczna dla serii wieża zegarowa. No i jest zamek... i są wampiry! A w czym specjalizuje się rodzina Belmontów? Zabijaniu Hrabi Draculi oczywiście. A tu figa i dali jakąś tam kiepską laskę... tego im nie potrafię wybaczyć. Z drugiej strony, tłumaczy to zakończenie i same realia (akcja dzieje się tu najwcześniej z całej serii o ile dobrze pamiętam), dlaczego akurat jego nie było, ale i tak Castlevania bez Draculi to dla mnie nieco skucha.
Po naprawdę dziwacznym zakończeniu myślę, że można oczekiwać kontynuacji, tylko że na jakiej zasadzie by to miało być nie mam pojęcia.
To, że gra jest lepsza od GoW 3 to jedynie subiektywne odczucie recenzenta, bo patrząc obiektywnie, to GoW 3 jest jednak lepsze, bo i grafika lepsza, większe dopracowanie i dopracowanie w szczegółach. Z kolei tutaj momentami czuć brak szlifu, szczególnie patrząc na niektóre, wręcz okropne tekstury.
Ale co by nie mówić, to i tak jest to świetny tytuł wart uwagi.
Mam na myśli że jeśli stwierdza że EWIDENTNIE nie podeszła, to min. 5/10 powinien dać
Recenzja powinna być w miarę możliwości obiektywna - tym się różni recenzja od Twojej opinii przykładowo i powinna patrzeć mniej więcej "ogólnie". Wszystko działa, grafika jest ok, wytknięto najpoważniejsze wady - wszystko jak na dłoni.
ale kretyńską grę w której ciągle robimy to samo tylko różnymi metodami... nuda panie
Tak jest, wszystkie gry, które mają obrany jeden koncept, który dobrze działa są do bani - więcej gier FPS/RTS + RPG z elementami strategii turowej i ekonomicznej, oczywiście każdy poziom inny gatunek gry.
Jakbym miał 15 lat to pewnie bym się zachwycał.
Oj, rok starszy i już wielkie mecyje, jaki to dorosły nie jest.
Jeśli chodzi o samą grę, to po recenzji widzę, że to i tak srogie rozczarowanie, bo nie poprawili najbardziej irytującej rzeczy z poprzednika, jaką był zapis gry. Oczekiwałem, że po tylu latach chociaż to poprawią.
wyjątkowo wulgarne polskie tłumaczenie.
To chyba wada "na szybkiego", bo nie było pomysłu, do czego się przyczepić. Bym zrozumiał, gdyby bohaterowie dużo nie przeklinali, tylko że oni dosłownie co zdanie jakimiś F rzucają, a tłumaczenie nawet to czasami łagodzi, aby nie było za ostro. Nie ma co robić z tego porażki, jaką jest Mass Effect - tam można się bez problemu do tego przyczepić, bo stanowcza przesada, ale tutaj?
Ja mam więcej problemów z tym, jak prosta to gra jest i ile zajmuje - wczoraj kupiłem i dzisiaj przeszedłem. Zajęło mi to coś koło 8 godzin. I gdyby to było na poziomie trudności "łatwy", to bym się nie czepiał, ale od razu władowałem na "trudny" i nie miałem absolutnie żadnych problemów.
Ja nigdy nie przepadałem za Mafia, ale to, co ceniłem w 1 to policja, która była dość realistycznie zrealizowana i reagowali na to, co robisz i jak jeździsz. Dewastacja mienia, przejazd na czerwonym świetle, przekroczenie prędkości... to było fajne, szkoda tylko, że jak cię złapali, to gra się kończyła, bo tam by się przydały łapówki. Z kolei tutaj 8 na 10 przypadków nie reagują. A jeśli już, to tylko jak w nich wjedziesz albo po prostu będzie im się chciało. Przez całą grę chyba tylko 2 razy mnie gonili, bo raz przekroczyłem prędkość i raz w nich rąbnąłem na czołówkę (bym mógł też pomówić o modelu jazdy godnym Total Overdose, ale mi się nie chce). Zresztą, ten patent z mandatami tutaj jest do bani i kompletnie zbędny, bo gliniarze bardzo często cię nie gonią, tylko olewają (gdy był ten pierwszy raz, w 8 rozdziale, za przekroczenie prędkości, to nawet mnie nie gonili, tylko ikonka chwile pomigała i zniknęło). Tak więc po co łapówki czy możliwość płacenia mandatów, skoro bardzo łatwo przed gliniarzami uciec? Tutaj gliniarze są na poziomie nieco wyższym od GTA i nie bardzo rozumiem, o co chodzi z tym
jeśli ktoś oczekuje produktu podobnego do Grand Theft Auto IV, to srodze się zawiedzie
Skoro to jest aż zbyt podobne do GTAIV i jedyne, czym się różni, to fabułą, liniowością... i to chyba tyle. Strzelanie, walka na pięści niemalże identyczne (tylko tutaj walka na pięści jest dużo bardziej archaiczna i prymitywna). Jeśli już ktoś ma się rozczarować, to osoba, która oczekuje Mafii, a nie zwykłego TPP. Bo tym jest ta gra i czasami przemienia się w masówkę rodem z Gears of War.
Graficznie gra nie powala - ruchy ust z mową kiepsko zsynchronizowane, a i samo otoczenie, postaci niezbyt ciekawie wyglądają. Można powiedzieć "poprawnie", ale żeby tu chwalić za grafikę to drobna przesada. Już wolę Uncharted.
Jeszcze nawiązując do gliniarzy, to oni zostali nagrani po prostu beznadziejnie, bo brzmią tak, jakby ktoś gadał przed mikrofonem i insynuował, że to krótkofalówka - coś jakby nagrywali to przez teamspeak. Soundtrack jest ok, ale trudno się do tego przyczepić, skoro część pochodzi z 1.
Jedyne mocne strony tej gry to ewidentnie fabuła (choć nieco dyskusyjna, bo nie bardzo wiem, kiedy bohater by miał obejrzeć Woody Woodpeckera, tak jak nawiązanie do Czarnoksiężnika z Krainy Oz wydaje się być nieco siłowe) i aktorzy, którzy podłożyli głos pod postaci - idealna obsada. Cała reszta z kolei średnia, poprawna, wszystko działa ok, ale tak naprawdę lepiej poczekać, aż potanieje albo od kogoś pożyczyć, bo 85% to ocena stanowczo zawyżona i ta gra niekoniecznie jest warta każdych pieniędzy, bo nawet fani Mafii się rozczarują. Gdyby ta gra wyszła w 2007/8 roku, to grafika by wyglądała bardzo solidnie i nie byłoby się do czego przyczepić, ale dziś prezentuje się średnio. Widać, że Czesi chcieli nadążyć za dzisiejszymi nowinkami, jeśli chodzi o gameplay (chowanie się za przeszkodami), ale pod tym względem wprowadzili za mało od siebie (wystarczy spojrzeć na Red Dead Redemption - trochę nowości ciekawych wprowadzili pod tym względem). I przeciwnicy mają możliwość strzelania na oślep, bohater nie i musi wychylać się zza przeszkody - to nie jest fair. Tak jak AI przeciwników jest dość średnio zrealizowane. No i gra jest stosunkowo krótka, bo 12 rozdziałów (można nawet stwierdzić 12 misji, na jedno wyjdzie) i 8 godzin to trochę mało.
To nie jest zła gra, ale nie jest też wybitna czy bardzo dobra - tytuł na 7, może 7,5/10 maksimum, nic więcej, bo te strzelaniny (szczególnie 8 rozdział) strasznie zaczynają nudzić (tym bardziej, że to nic nowego i nie jakieś ogromne widowisko). Za długo ta gra "się robiła".
Jeśli fabularnie to ma być tak ułomne jak jedynka, graficznie tak beznadziejnie, że GTA4 to kasuje, wtórny i bez choćby śladu oryginalności, naszpikowany błędami i niewidzialnymi ścianami i bezużytecznymi, idiotycznymi mocami, to ja podziękuję, kolejnego chłamu nie trzeba.
Zapewne i tak będzie to wznoszone na podium, dając kolejny przereklamowany tytuł.
Pomocny okaże się wynalazek nazwany ładnie „generative scare system”. W czym rzecz? Otóż gra będzie sama decydowała, kiedy powinniśmy podskoczyć na krześle/fotelu/kanapie i w losowo wybranym momencie wygeneruje jakąś przerażającą sytuację. A to znienacka wyskoczy na nas jakaś maszkara, a to gdzieś daleko przemknie cień potwora, a to napadnie nas halucynacja wysłana przez Almę. Dzięki temu każda kolejna przeprawa przez kampanię (mimo liniowych poziomów) ma być nieco inna – prócz wyreżyserowanych momentów nie będziemy wiedzieć, kiedy przyjdzie nam wymienić bieliznę.
No z tym wymienianiem bielizny to akurat zależy - nie wiem, czy ktoś pamięta jeszcze, ale mniej więcej taki sam patent był wykorzystany w The Suffering i nie każdemu to pasowało, nawet niektórych irytowało.
Dwójka strasznie mnie zawiodła, bo wyszedł przeciętny FPS z bezmyślnym AI - mam nadzieję, że tu to naprawią. Tak jak się poprawią, jeśli chodzi o grafikę.
Transcended - nie będę nawet próbował rozumieć, bo na pojmowanie głupoty szkoda czasu. Bo jak inaczej takie coś wytłumaczyć, jak nie głupotą? X360 też posiadam, więc czy multi czy jedno to dla mnie bez różnicy akurat. Każda konsola ma swoje gry, lepsze, gorsze i trzeba umieć sobie z tym radzić, a nie publicznie robić z siebie idiote i jeszcze myśleć, że to fajne i "kewl".
Zakończenie gry jednak trochę rozczarowuje, bo pozostawia lekki niedosyt i nie wszystko jest jasne - pewnie coś jeszcze z Kratosem będą robić.
Po zagraniu w demko daje 3+/10 - za grafikę na poziomie
Szkoda tylko, że demko ma się nijak do pełnej wersji - jest nawet różnica w grafice (to demo z E3 z 2009).
Jeszcze co do recenzji, to tekst
w zasadzie brak innowacji w dziedzinie rozgrywki, bardziej rzemieślnicza robota niż wizjonerski sukces;
jest trochę śmieszny.
To jakieś innowacje w ogóle były w poprzednich częściach? System walki też był rzemiosłem i jakoś nikomu to nie przeszkadzało i nie przeszkadza. Były też elementy zręcznościowe, też typowe. Gra wybiła się historią i krwawą, miłą dla oka sieczką, a nie jakimiś wizjonerskimi wizjami w rozgrywce.
Historia - też trochę głupia wada i czepianie na siłę, bo to jest (i był - w poprzednich częściach) raczej pretekst niż coś, od czego zależy cała gra. To nie RPG czy przygodówka albo MGS. Tutaj spełnia swoją rolę i trudno się do tego dowalić.
Są większe wady, które mają jakieś poparcie, a nie coś takiego. To, co odejmuje tej grze punkty to brak ostatecznego szlifu, dopracowania, bo nie każdego bawi skakanie z 1 miejsca do drugiego na zasadzie double jump, a postać spada do najciemniejszych czeluści Hadesu, bo gra nie wychwyciła 2 naciśnięcia X. Tak jak niedziałające save-pointy, przy których trzeba krążyć. Nawet niektórzy lektorzy dość drętwi (choćby Gaia - w 1 i 2 jako narrator brzmiała OK, ale teraz dość drętwo. Hermes jest strasznie irytujący, Hera też trochę lipna). Do broni też można się przyczepić. I do przeciwników, bo cieszyłem się, że nie ma tych stylizowanych na Egipt ścierwojadów z kijami z ostrzami po obu stronach, a jednak się pojawiają - i to bardziej irytujący niż kiedykolwiek. Jednak cieszy, że pozbyli się meduz i pojawiają się okazjonalnie, co jest genialnym rozwiązaniem. I tak można by wymieniać, bo to nie koniec...
Jednak mimo tych wad to nadal satysfakcjonująca sieka, bo brutalność to wszystko nadrabia, bo dosłownie można wypruć flaki. Mimo że walka bywa irytująca, to jest to gra zrobiona w starym, dobrym stylu. Wymagająca, ale nie na zasadzie walki z błędami jak to bywa w innych przereklamowanych (chałowych) tytułach (inFamous, Brutal Legend i wiele więcej), tylko wymagająca wprawy i poznania tajników, wypracowania strategii. Chociaż wkurza trochę spadek wzdłuż łańcucha i pixel-perfect wymijanie przeszkód - takie rzeczy są denerwujące. Ale gdy już się to przejdzie, to nie czuje się irytacji i straty czasu, a satysfakcje.
Ta gra ma wszystko, co miały poprzednie części - niestety brak dopracowania również, co maksymalnej noty nie pozwala dać, podobnie jak poprzednim.
ustępując domyślnym Ostrzom Aresa/Chaosu/Ateny
Jakie ostrza Aresa? W 1 były Blades of Chaos i Blades of Athena, w 2 Blades of Athena, a w 3 Blades of Exile. W wersję PSP nie grałem, ale tam chyba też były Blades of Chaos. Zresztą, te ostrza, co dał Ares nazywają się Blades of Chaos. Czy może w trzeciej części przetłumaczyli Blades of Exile na Ostrza Aresa (bo w Polską nie grałem - na razie przechodzę ENG, co by wrażeń sobie nie psuć)?
Problemów technicznych w GoW III nie uniknęli, bo i kamera potrafi być irytująca, to Kratos czasami nie reaguje w trakcie walki (albo reaguje za często). Po pauzie gra się zawiesza na moment, aby znów działać normalnie, ale to nie jest taką przeszkodą, jak momentami stosunkowo długie zapisy gry. Checkpointy też są dobrane dość upierdliwie i walka z Hermesem to dowód tego ewidentny, gdy się zginie i trzeba do niego jeszcze raz smarować. Z kolei głowa Helliosa to raczej uciążliwa pierdoła niż jakiś super gadżet, o którym długo się będzie mówić. Ale nareszcie dodali ruch, dzięki któremu można "przyciągnąć" się do wroga, dzięki czemu można rąbać wysokie combo, ale lipne jest to, że często nie trafia albo nie tego przeciwnika, co trzeba (co jest uciążliwe)
Porównania do ME2 są żałosne, bo te 2 gry nie mają ze sobą zupełnie nic wspólnego. Widać, jacy są dzisiejsi "gracze" - wyczynem jest przejście San Andreas bez "czitów", porównania GoW do ME... aż żal patrzeć.
Ogólnie jednak mocarna giera.
@Yupik
System walki jest bardzo dobry
Najbardziej prostacki z możliwych, więc nie wiem, co w nim takiego bardzo dobrego - co najwyżej ok.
animacje
Jeśli to uważasz za świetne, to nie mam pytań - znaczy że za dużo nie grasz, skoro tutejszą animację uważasz za świetną.
Balans - jeżeli grasz bez przenoszenia postaci to jest ok, a nawet bardzo ok
Na hellish jest prosta jak konstrukcja maczugi - wystarczą rąbać w kółko 2 combosy (no w sumie to 1) i jesteś nietykalny.
Dla osób grających dla achievmentów gra nie jest wyzwaniem
Ta gra nie jest wyzwaniem w jakimkolwiek aspekcie - chyba że mówimy tu o szybkich i beznadziejnych, wkurzających zgonach, to tak, mało która gra może ją pobić.
Praca kamery jest przeciętna, momentami fatalna i w Greed to wychodzi - przy Wheel of Fortune (chyba tak to się zwało), gdy trzeba pokonać te 4 dziwne laski (kolejna wada - brak konsekwencji w doborze potworów do danego kręgu piekła), to trzeba się ciągle poruszać, aby nie oberwać, a jako że to jest obszar, którego kamera w całości nie obejmuje... no cóż, wrogów nie widać. I tego jest więcej, choćby przy "wagonikach", gdzie trzeba walczyć z ziomami z buławami/maczugami czy co oni tam mają - ujęcie kamery jest tak kiepskie, że trudno ocenić odległość, gdy jeden z nich się obraca.
Gra zrobiona na odwal, i Anger to tego przykład - niewiele mówiący i kompletnie przeciętny przerywnik, do tego w pewnych momentach strasznie denerwujący.
Klimat - ja pytam gdzie, bo nie odczuwam. Może chodzi tu o audiobook Wergiliusz 1.01? Albo bezsensownie wplecione cytaty, gdy się ginie?
Błędów też tu jest sporo - choćby grubas-boss w Greed, który to jest bardzo prosty, jednak największym problemem jest przejście z 2 fazy w 3, gdy krąg robi się malutki, zaczyna się już animacja "zmniejszania" się pola bitwy, a tu nagle, gdy boss jest jeszcze ogłuszony, jakaś magiczna siła spycha bohatera do jeziora gorącego złota - coś pięknego. O często nieodpowiadającym sterowaniu nawet nie chce mi się gadać albo o wrogach olewających to, że właśnie otrzymują obrażenia czy powinni być wybici w powietrze, to oni latają sobie jak gdyby nigdy nic i cię zabijają w trakcie animacji ataku, której nie jesteś w stanie już przerwać - wspaniałe.
Tak jeszcze o poziomie trudności - to słabo z tym. O ile walka ze zwykłymi przeciwnikami i częścią bossów jest naprawdę prosta, tak niektóre walki są okropnie frustrujące - i Anthony to przykład, który tu pasuje idealnie, bo jest to boss strasznie irytujący i przypominający tego jełopa z brodą z God of War II. Tyle samo nerwów kosztują. Cała reszta to łatwizna jednak, co rozczarowuje, bo jednak po wprawieniu się po walce z tym gościem spodziewa się wyzwania, a jest zręcznościowa lameriada i gdy naciśniesz coś o sekundę za późno, to giniesz (walka z cerberem i wiele, wiele innych rzeczy).
Same potwory ok, ale bez zachwytów. O zagadkach nawet nie chce się gadać, bo są strasznie proste.
Szkoda kasy, nawet dla takich, co oczekiwanie na God of War III chcą zaspokoić, bo gra przeciętna. Uczciwie można dać 6.5/10, bo przeciętna, bo potencjał jakiś tam był - problem w tym, że go zmarnowali. Są lepsze tytuły, warte większej uwagi.
JohnnyD ---> widać, że nie mają własnego zdania tylko powtarzają, więc co to za pytanie.
A o samej grze - tak czytam tu "God of War" wszyscy piszą i mam wątpliwości, czy ktoś w to w ogóle grał, czy tylko powtarza po recenzencie.
Pierwsze skojarzenie to pewna inna gra EA, która pojawiła się z dobre 7-8 lat temu na konsolach poprzedniej generacji na podstawie pewnego filmu (nawet lvl są, drzewka, co za zbieżność) - kto grał i myśli, ten dojdzie, bo z GoW aż tak dużo wspólnego nie ma - już większą pożyczką było przeciętne, acz wychwalane przez wielu, Heavenly Sword.
Bardzo rozczarowuje grafika rodem z PS2 - to naprawde przykre. Bo modele i otoczenie nie powalają.
Część o polonizacji lekko przekoloryzowana - gra lubi sobie zamilknąć (i postaci poruszają sobie tylko ustami - dobrze, że zawsze gram z napisami), lubi sobie wskoczyć w inną wersję językową (w Tybecie przeskoczyło mi na radziecki albo coś koło tego), no i momentami tłumaczenie nie ma choćby odrobiny sensu. No bo jak się nie śmiać, widząc tekst "daj światła" zamiast "daj ognia" albo "dogonię cię" zamiast "złapię cię" - oczywiście takich mankamentów jest więcej. A jak można zrobić tak karygodne (bo inaczej tego określić się nie da) i dość amatorskie błędy, to nie mam pojęcia, bo "dogonię cię" nie ma choćby odrobiny sensu. Interpunkcja też leży, jeśli chodzi o napisy i czasami napisy mówią co innego niż postaci (było coś o kwasie mlekowym, a postać mówiła, że już niedaleko). Sama obsada jednak dobrze dobrana (szczególnie Jarosław Boberek jako Drake, chociaż inni też się sprawdzają). Tyle dobrego też, że sprzedają pełną wersję gry, a nie jak w przypadku Prince of Persia, że "w pewnym stopniu".
Graficznie momentami też nie powala, szczególnie, gdy gra doczytuje cienie/tekstury - wtedy można podziwiać "kwadratowość". Wygląd dłoni też nie powala. Ogólnie jednak jest dobrze. Udźwiękowienie bez zarzutu.
Nie ma tu też słabego i momentami frustrującego rżnięcia z Resident Evil, co miało miejsce w poprzedniku, co wychodzi na plus. Frustrująca jest końcówka, gdy trzeba rozwalić z 30-60 gości, amunicja się kończy, a gdy się patrzy, skąd wychodzą, to okazuje się, że korytarz jest... zablokowany i był już tak wcześniej - jak oni się tam zmieścili wszyscy, nie wiem, ale coś takiego bym wybaczył z 10 lat temu, gdy 3D wchodziło i dopiero raczkowało (choć można powiedzieć, że i więcej lat).
Gra ma naprawdę frustrujące momenty, ale mimo to gra się przyjemnie i można powiedzieć, że jest bardzo dobra, jednak do wzoru brakuje. Boli mniejsza ilość zagadek, a te, co są, to są prostackie. Tylko podkreślili, że Uncharted jest zżynką z Giers of War (jest nawet moment, że trzeba walczyć w pociągu, podobnie jak w Gears of War) - trochę żartu oczywiście w tym jest (musiałem to powiedzieć z tym żartem, bo pewnie zaraz by było z 1000 postów, że "fcale nje"), jednak prawdy też trochę. No i gra jest dłuższa od poprzednika aż o 50%! Poprzednika na najwyższym możliwym poziomie trudności przy pierwszym podejściu (stąd "możliwym", bo najwyższy odblokowuje się, gdy przejdzie się grę) zajmowała 6 godzin, a ta 9!
Można powiedzieć, że spora poprawa względem poprzednika i polecam.
Mnie rozbroiła ta część
Posiadacze Wii będą mogli pokierować jedynie poczynaniami wojownika Na’vi, bez możliwości wcielenia się w ziemskiego żołnierza. Twórcy argumentują to faktem, że kontroler konsoli Nintendo znacznie lepiej sprawdzi się w walkach wręcz niż podczas zwyczajnych strzelanin
To tak, jakby powiedzieć, że pad nie sprawdzi się w platformówkach czy TPP - to śmieszne. Powiedzieliby wprost, że wiedzą, że na tą konsolę gniota zrobią i dlatego chcą, aby gra była jak najkrótsza (bo pewnie o sporą część będzie krótsza, patrząc na to, że w innych wersjach będzie można pograć obiema nacjami).
Gravious Samurai --> rzyd współczuje twoim rodzicom, naprawde -.- Odejdź od kompa i poczytaj słownik. Skończ waść, wstydu oszczędź.
Żal mi tego gościa, bo nie kumaty :) Te "rozmazywanie się" obrazu - ja kto nazwałeś - to lęk wysokości ( dziwne, że z tym miałeś problem, bo ja to przelazłem bez problemu. Jak widać ta gra nie jest dla takich cieniasów ). Co do łamania kończyn widać, że za dużo filmów/komiksów ze Spider-man'em się naoglądałeś. Ten gość to nie atleta ani żaden sportsmen ( czy jak im tam było )!
Co do gry to jak dla mnie jest genialna! Klimat miażdży, a utrata poczytalności r0xx :D Polecam :]