A ja nie uznaję filmów Jacksona za cuda. Ale w odróżnieniu od autora drażnią mnie:
1. Histeryczny Gandalf - Gandalf owszem bywał groźny ale zawsze był opanowany.
2. Zmiany charakterów Theodena i Faramira - do dziś nie rozumiem jaki był tego sens.
3. Orgazmy Froda - poprowadzenie tej postaci w pewnym momencie jest nie do zniesienia. To jak Frodo przeżywa udręki Jedynego Pierścienia wyglądaja jak bolesne orgazmy.
4. Bitwy, podczas których dowódcy zachowują się bezsensownie - np. bitwa o Mins Tirith. Theoden ustawiający armię na widoku orków, wygłaszający przemowę, a potem atakujący (a orki są nadal zaskoczene mimo, że od 10 minut widać wrogów i można się na nich przygotować).
5. Horror klasy Z podczas przejścia Aragorna Ścieżką Umarłych.
6. Mydłkowate elfy - rasa, która walczyła z Morgothem i Sauronem jest przedstawiona jak zblazowane pięknisie.
7. Ogólny patos - ciężko go często wytrzymać.
Całego dostępnego w Polsce Tolkiena przeczytałem na długo przed filmami i doceniam wysiłek i pracę. Rozumiem również brak wielu wątków z książki. Rozumiem też, że wielu rzeczy w kinie nie da się tak przekazać tak jak w książce. Pewne rzeczy trzeba uprościć inne pokazać bardziej dosłownie. Niestety im częściej oglądałem trylogię Jacksona tym bardziej mnie irytowała. Już nie oglądam :(
PS. A filmowa walka Sarumana z Gandalfem jest po prostu śmieszna. Bogowie okładający się kijami :D
PPS. Saruman nie wypuścił Gandalfa. Ten uciekł "na skrzydłach" orła.