akinimida

akinimida ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

04.03.2017 09:53
👍
odpowiedz
akinimida
5

Moim wyborem jest Mass Effect: Andromeda. Gry studia BioWare mają szczególne miejsce w moim sercu. Możliwość doświadczenia epickiej historii mając u swojego boku nietuzinkową gromadę towarzyszy to coś, do czego mnie ciągnie. Galaktyka Andromedy wydaję się mieć nieskończone możliwości. Chcę to zbadać, chcę to przeżyć, chcę tam być.
"Ta komora hibernacyjna jest niewygodna, twarda, zimna. Mierzwi moją skórę. Czy to adrenalina? Zdaje się, że tak.
Zostawiam wszystko za sobą. Nie po to, żeby uciec. Nie po to, żeby udowodnić swoją wartość. Nie dlatego, że tak mi nakazano. Czuję, jak na samą myśl o wyruszeniu w nieznane skacze mi puls. Niebezpiecznie. Chyba nie powinnam się tak ekscytować tuż przed letargiem, ale już dawno przestałam się przejmować takimi drętwymi zasadami. Zresztą jak można zachować spokój w obliczu tak niebotycznej przygody?
Palce mi drętwieją. A więc zaczęło się. Zawsze byłam ciekawa. Nic nie mogę na to poradzić - rodzinna spuścizna. Pierwszy stopień do piekła, mówią. Jeśli nasze skany Andromedy... rzeczywiście ukazują... piekło... to chcę... być..."
To działo się w głowie Sary Ryder przed przejściem w stan hibernacji. Coś mi mówi, że będzie to niecierpliwy sen.

16.11.2014 13:47
odpowiedz
akinimida
5
Image

Moja propozycja na ilustrację do końca opowiadania :)

19.10.2014 23:59
odpowiedz
akinimida
5

Na Głębokich Ścieżkach śmierć kryła się nie wśród cieni, ale w oślepiającym blasku lawy. Takie słowa kazałam wyryć na pomniku upamiętniającym wydarzenia, jakie miały miejsce w thaigu Agmarrak. A wszystko to zaczęło się od raportu agentów Inkwizycji dotyczącego niespodziewanej aktywności Venatori w Orzammarze. Nie wiem, co mnie napadło, żeby osobiście zająć się tą sprawą. Widocznie mam talent do pakowania się w kłopoty. Misja nie obyła się bez odpowiedniej obstawy – wraz ze mną do podziemi wyruszyło piętnastu krasnoludzkich wojowników króla Harrowmonta oraz Cassandra Pentaghast, Varric Tethras i Szary Strażnik Oghren. Mieliśmy zmieść rzekomo nieliczne siły Venatori i odzyskać ukradzione zapasy lyrium. Lecz zawsze coś musi być nie tak jak powinno, a o tym przekonaliśmy się, gdy zobaczyliśmy pierwszą z tych maszyn.
- Panno Trevelyan! Teren zabezpieczony, żadnych oznak obecności wrogów! – zaraportował jeden z krasnoludów wykonujących zwiad.
- Dziwne, jak do tej pory natrafialiśmy na ciągłe ślady Venatori, które nagle urwały się, gdy przekroczyliśmy bramę thaigu – powiedziała Cassandra.
- Śmierdzi mi tu pułapką, beeeek! – odezwał się Oghren bekając donośnie.
Po chwili wkroczyliśmy do ogromnej komnaty, w jej centrum znajdowała się studnia czerwonego lyrium, która mieniła się słabym, szkarłatnym blaskiem. Jeden z żołnierzy podszedł do maszyny, a zaraz potem zachwiał się i chwycił za gardło, z którego trysnęła krew. Obok zmaterializował się Venatori, który wrzucił krwawiącego krasnoluda do studni. Już szykowałam zaklęcie, gdy poczułam nagłe ciepło z tyłu głowy. Zdążyłam tylko zobaczyć uśmiechniętą Cassandrę z rękojeścią miecza wymierzoną w moją stronę, zanim ogarnął mnie mrok.

06.10.2014 22:16
odpowiedz
akinimida
5

Zapadło niezręczne milczenie, które po długiej chwili przerwał żałosny głos Blackwalla.
- Chce umrzeć zanim… zanim to się stanie, zabijcie mnie p-póki możecie – Morrigan gorzko skinęła głową, a Żelazny Byk przygotował swój topór.
- Byłeś człowiekiem honoru, więc pozwolę ci zginąć z honorem – powiedział Qunari, po czym ceremonialnie uniósł broń. Szary Strażnik uklęknął, spuścił głowę i dumnie oczekiwał na cios, który miał niebawem nadejść.
Niespodziewanie drgnął, a z jego rany chlusnęła krew, która poszybowała w stronę Byka. Olbrzym złapał się za szyję i trzymając topór w jednej ręce, obrócił się, a potem z krzykiem zaszarżował w stronę nieprzytomnej elfki. Podczas gdy ja stałem zadziwiony cała tą sytuacją, Morrigan zareagowała szybko. Krzyknęła i agresor został sparaliżowany, lecz widać było, że powstrzymywanie go przychodzi jej z trudem.
Gdy czar zaczął pryskać, do akcji wkroczył Blackwall, który z impetem rzucił się na rogacza przewracając go. Do całej zabawy przyłączyła się moja Bianka, dwa bełty natychmiast zatopiły się w jego ramieniu przygwożdżając je do ziemi. Byk wrzasnął, lecz nagle urwał ogłuszony uderzeniem laski czarodziejki po łbie.
Odetchnąłem głęboko. Wierzcie mi, nie chcielibyście stanąć na drodze wściekłego Qunari, który dodatkowo postradał zmysły.
Morrigan z pomocą strażnika przewróciła Żelaznego Byka i zaczęła oglądać jego szyję, a wtedy wybrzuszenie pod rozerwaną skórą poruszyło się obrzydliwie.
- Dziwne… Wygląda zupełnie jak skażenie krwią pomiotów, lecz wydaje mi się, że jest to coś zupełnie innej natury – odezwała się Wiedźma z Głuszy.
- To żyje i żeruje na człowieku jak pasożyt, ale jednocześnie ma silną więź z pomiotami. Z czasem rośnie w siłę, korzystając z energii żywiciela – rzekł Blackwall przyglądając się ranie.
W chwili gdy tych dwoje zastanawiało się nad tym dziwnym zjawiskiem, mój wzrok przykuła leżąca inkwizytorka. Była cała rozpalona, zimy pot skraplał się na jej bladej skórze, targały nią coraz mocniejsze spazmy; zaczęła mamrotać, potem mówić coś w jakimś nieznanym języku, w końcu krzyczeć, aż w swoim szaleństwie przegryzła wargę, z której poleciała strużka świeżej krwi. Smarkula momentalnie uspokoiła się, a powietrze zgęstniało od magii.
Wiedziałem, że to mi się nie spodoba; w tej chwili wstrząsnął mną dreszcz i zapragnąłem znaleźć się gdziekolwiek, byleby jak najdalej od tych przeklętych bagien. Lecz jak wiecie, moi drodzy, pragnienia niekoniecznie się spełniają tak, jak byśmy tego chcieli; często po prostu lubią się z nami droczyć.
Z mgły zaczęła formować się mała, lśniąca zielonkawym światłem szczelina. Rozległ się również jęk Żelaznego Byka, z którego szyi wyskoczyło owo tajemnicze stworzenie i z zawrotną prędkością skierowało się prosto w otwierający się portal. Z Pustki zaczęła się wylewać biała masa; po chwili widzieliśmy przed sobą chudą, wysoką formę człowieka bez twarzy; wyróżniały się u niego tylko jarzące się żółcią ślepia.
Inkwizytorka podniosła się prędko i wyciągnęła swoją lewą dłoń, która rozbłysła powoli zamykając wyrwę. Następnie rozległo się upiorne westchnienie i demon odezwał się.
- Nareszcie całkiem wolny – roześmiał się – lecz gdzie moje maniery? Wybaczcie, zwą mnie Bezkształtnym.

27.09.2014 19:26
odpowiedz
akinimida
5

Jeśli sam widok pomiotu powodował nieprzyjemny dreszcz nawet najmniej wrażliwego śmiałka, to obraz tych wypaczonych, pokrytych liszajami, żylastych szkarad z zaostrzonymi, ociekającymi posoką szponami i obślinionymi szczękami pełnymi brzytw imitujących uzębienie napawał niebosiężnym wstrętem. Lecz najgorsze było ich spojrzenie; chorobliwie błyszczące ślepia, w których ujawniał się obłęd i bezwzględna, dzika brutalność.
Moich uszu sięgnął przeraźliwy jazgot i zaczęło się: rzuciły się wszystkie na raz momentalnie doskakując do swoich celów; były niesamowicie szybkie. Moja dzielna Bianka ze świstem wyrzucała kolejne bełty powodując ledwo widoczne draśnięcia na skórze małych ghouli. Jeden z nich stanął tuż naprzeciwko mnie; byłem gotowy do strzału, ale zawahałem się; spojrzał na mnie żałośnie, wzrokiem niewinnego chłopczyka rozpaczliwie szukającego litości w tym niesprawiedliwym świecie. Nim łza, która zakręciła mi się w oku, zdążyła opaść, twarzyczka dziecka na powrót przybrała obrzydliwe oblicze bestii i potwór zaatakował.
W ostatniej chwili mój palec instynktownie zacisnął się na spuście, wypuszczona strzała przebiła się przez główkę pomiotu pozostawiając w czaszce poszarpany otwór, ciemna ciecz rozbryzgała się na wszystkie strony, a cuchnący zgnilizną pokurcz zwalił się na ziemie pozostawiając mnie stojącego z dziwnym wyrazem twarzy.
- Stój! Nie zabijać ich! – rozległ się głos Morrigan.
- Na rozum Ci padło?! Nie mam zamiaru godzić się na następne ofiary wśród naszych – odkrzyknął Żelazny Byk uśmiercając kolejną poczwarę.
- Barbarzyńscy idioci! – palnęła czarodziejka i podniosła kostur wypowiadając zaklęcie; jej czar wystraszył pomioty, które rzuciły się do ucieczki i po chwili zniknęły w gęstej mgle bagien.
Zginęły dwie kreatury, a właściwie dwoje dzieci, które po śmierci wróciły do swojego pierwotnego wyglądu. My nie odnieśliśmy poważnych obrażeń, jedynie Morrigan została lekko draśnięta w ramię i plecy jednego z szarżowników Byka były powierzchownie zaorane pazurami.
- Nie bój się, nie został skażony – odezwała się do Żelaznego Byka – dzieci zostały zaczarowane, a nie przemienione w ghoule. Ktoś eksperymentuje na nich z bardzo potężną, entropiczną magią.
Na moment powrócił dawny błysk w jej oku – wiedziałem dokładnie, kogo miała na myśli.

20.09.2014 21:00
odpowiedz
akinimida
5

Tamtego lata przyjmowaliśmy obelgi i błogosławieństwa z tą samą obojętnością. Maszerowaliśmy na północ, a wokół nas kraina obracała się w popiół. Cisza jaka panowała na trakcie napawała lękiem i trwogą. Nawet Madra nie potrafiła iść spokojnie, nerwowo nadstawiała swoje psie uszy wyczekując jakiegoś dźwięku.
Gdy wreszcie dotarliśmy do Velun, Tavin od razu udał się do pierwszej lepszej karczmy, by zjeść coś ciepłego, Madra posłusznie podreptała za swoim panem, a ja poszłam w stronę placu targowego.
Na miejscu nie było nikogo. Zrezygnowana zaczęłam wracać i nagle…
- Auć!
Instynktownie złapałam się za głowę i usłyszałam krakanie. Nade mną bezczelnie latał kruk trzymając pukiel moich włosów w swoich szponach.
- Ty mały złodzieju! – krzyknęłam, a ptak natychmiast odleciał.
Poczułam silny zawrót głowy, serce zaczęło mi kołatać, osunęłam się na ziemię. Rzeczywistość znikała w szaleńczym pędzie. Szum, pisk, wrzask, krzyk, jęk, zgrzyt, świst, huk, brzęk, grzmot, błysk, moc! Słyszałam głos: „To się stanie dziś… To się stanie tutaj… Giiiń!”. Widziałam jak wchodzę do karczmy „Pod kudłatym żukiem”, idę po schodach i otwieram drzwi. Potem wszystko się rozpłynęło.
Zlana potem ocknęłam się na środku placu. Nie myśląc wiele szybkim krokiem skierowałam się w jedną z bocznych uliczek odchodzących od targu. Po dwóch minutach znalazłam się pod budynkiem z mojej wizji. Weszłam do środka. Nie zwracając uwagi na tłum dotarłam na schody i później na poddasze. Otworzyłam drzwi.
- Witaj czarodziejko, jestem Morrigan – powiedziała czarnowłosa nieznajoma stojąca na środku pokoju. Po jej słowach zaczęłam czuć się sennie i słabo, zaszumiało mi w głowie. Drzwi zamknęły się.
- Co ty… – nie mogłam się skupić, by odparować czar.
- Nic nie mów, niedługo będzie po wszystkim.
Trzask! Drzwi otwarły się ponownie i do środka leniwie wszedł szeroki, garbaty stwór z rogami.
- Spać na poddaszu! – burzył się nowo przybyły. – Też mi coś! Żelazny Byk nigdy nie został odprawiony na poddasze! – zamknął za sobą drzwi, odwrócił się i w połowie wyprostował ukazując swoją ogromną posturę.
- O matko! Jeszcze tego mi tu brakowało – syknęła Morrigan.

17.08.2014 21:53
odpowiedz
akinimida
5
Image

Zgłaszam się! Miałam fajną zabawę z robieniem tekstu na ten konkurs. Mam nadzieje, że spodoba się i Wam ;)

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl