Problem jaki mam z Astro Botem jest taki, że ta gra nie popchnęła branży gier do przodu. Nie jest ambitna. Nie wyznaczyła nowych standardów, np. za którymi Nintendo w nowym Mario musiałby "gonić". Nie jest też hitem popularności, który przyćmiłby premiery innych gier.
To jest dobra gra, ale nie najlepsza gra w swoim rodzaju. Wygrana na zasadzie "bo cały rok był słaby".
Potrzebny jest Redemption Story niczym w Cyberpunk 2077 i No Man's Sky. Może za 2 lata będzie można zagrać w ukończony produkt.
> BioWare naprawiło garść irytujących błędów
> Dodano filtry do trybu fotograficznego
Pick one
Nie sugerujcie się poradnikiem Gry Online, bo zepsujecie sobie grę. Poradnik pomija ważne kroki opisane w Description każdego z modów. W dodatku proponuje stare, niestabilne/niedokończone projekty które dziś mogą powodować Crash-To-Desktop.
Polecam wyszukać w google Viva New Vegas Guide i robić według niego krok po kroku.
Jeśli chcecie zachować pełne spolszczenie to niektóre modyfikacje trzeba omijać (te dodające pliki .esp i .esm - chyba, że jest przetłumaczona wersja), a skupić się na modach tzw. ESPless. Sporo modyfikacji podmieniajacych mesh/textures też jest kompatybilne z polską (wg Steam ruską) wersją.
Najlepsze doznania z modów oczywiście na wersji angielskiej, więc też polecam - mniej kombinowania.
Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że tylko - za przeproszeniem - "spermiarska" społeczność na reddicie chce takich drobnych pierdółek jak metro, więcej romansów, randki z towarzyszami, czy palenie fajek w kolejnym bezużytecznym mieszkaniu?
Dopóki te elementy nie mają umocowania w gameplay'u są kompletnie nieatrakcyjne za drugim, trzecim i kolejnym razem.
Wydaje mi się, że jest multum ważniejszych rzeczy, na których można by się skupić. Poza samym contentem, to wciąż jest policja, bounty-system, AI przechodniów/pojazdów, niedziałające/bezużyteczne perki, fizyka pojazdów (zwłaszcza bez użycia pada) i kolizji itd. itd.
Damage Control by Blizzard:
20-letni content dotyczący kobiet - zły.
Nazywanie orków zielonymi - złe.
Podział na frakcje - zły.
Boosting istniejący od zawsze - zły.
Atmosfera po molestowaniu nadal nieoczyszczona i ponura.
Już wiem jak to się skończy. Urośnie szara strefa i zamiast jawnie widzieć cenniki na [2. Trade], będziecie przepłacać na podejrzanych stronach w internecie.
Gra sama napędza pościg za rzadkimi osiągnięciami, premium mountami i transmogiem ze sklepu. Żeby boosting znikł, klienci muszą być świadomi, że nawet największe osiągnięcie jest nic nie warte, jeśli było fałszywe. W końcu o to chodzi w cyfrowej rozrywce. Podobnie jest z oskarżeniami o molestwowanie - trzeba przede wszystkim uświadamiać pracowników, a nie wycinać 20-letni content w grze.
Jak widać obu tematów Blizzard jeszcze nie rozumie.
Sądzę, że to reakcja na płacz fanów PlayStation w social mediach. Jak na chłodno podejść do sprawy, to w jaki sposób przejęcie Activision Blizzard miałoby zrobić z Microsoft monopolistę na rynku gier? Sony nagle zniknie? Steam, czy Epic nagle znikną?
Microsoftowi nie zależy na sprzęcie, tylko na sprzedaży Xbox Game Pass. Wielokrotnie to powtarzali, a wprowadzenie Xbox Cloud Gaming na większość SmartTV tylko to potwierdzi. Casual gaming będzie polegał na podłączeniu pada do taniego TV i grania w chmurze.
Przypomnę, że w okresie 2020-2022 kiedy większość mocy przerobowych skupiała się na jednym IP (Cyberpunk), nie udało się dotrzymać rozwleczonej roadmapy, a także zrezygnowano z jakiegokolwiek informowania opinii publicznej o postępach prac. Gracze prawie 1.5 roku czekają na jakikolwiek nowy content.
"Wydaj teraz, napraw za 2 lata" może szybko się zmienić w "wydaj teraz i zapomnij".
Firma, która zatraciła się przy pracy nad jednym projektem AAA, ogłasza, że teraz będzie pracować nad dwoma tytułami AAA jednocześnie (jakiekolwiek projekty by nie były).
Przed wyruszeniem w taką podróż wypadałoby najpierw odnaleźć siebie.
Jak dla mnie niczego się nie nauczyli. Chyba, że chodzi o zaprzestanie informowania graczy, żeby nie było pozwów za false marketing...
Zdejmijmy te różowe okulary tylko dlatego, że CDPR jest z Polski.
Podzielę się komentarzem, który ostatnio znalazłem na Reddicie, a który - moim zdaniem - świetnie podsumowuje, co showrunnerka potrafi zrobić ze światem wiedźmina i bohaterami.
TL;DR Serialowa Yennefer kradnie osiągnięcia innych bohaterów z książki, żeby budować pozycje silnej, niezależnej feministki
spoiler start
Have you noticed that Yennefer steals so many arcs from different characters?
S1: Tissaia's best student was Philippa, not Yen. She mentions that in Thanned. The hero of Sodden is Vilgefortz, not Yen. Yen fought hard but was not the savior. Yen is now supposedly the most powerful mage in the Continent, and both Vilgefortz and Tissaia are nerfed during the battle for Yen to achieve that.
S2: the previous tropes from S1 develop into something worse. Tissaia's character continues to revolve around Yennefer: she mourns her, she thinks about her all the time. I mean, its nice, but doesn't she have other students? When Yen arrives, the mage council is obsessed with her, especially Stregobor. Istredd is in Aretuza just to talk about Yennefer. Even in the deleted scene between Stregobor and Vilgefortz they are talking about Yennefer. And my favorite: Tissaia wants Yen to play low in order for Vilgefortz to have political success, so we have Hollywood-favorite "a man is stealing her success" cliche. Lol it is exactly the opposite: its the show Yennefer robbing book Vilgefortz out of his achievements xD
Edit: yes, she even steals Triss' "fourteenth of the hill" title.
Apart from this, she appears in the show so many times that there is hardly and space for Geralt. She is basically robbing him and Ciri of their own story.
spoiler stop
Źródło: https://www.reddit.com/r/witcher/comments/rwhzzh/the_show_is_in_love_with_yennefer_and_it_will/
Karty dla laptopów. Scrolluj dalej, nic interesującego. I tak power/temp limit obniży wydajność na łeb, na szyję.
Już po obejrzeniu sezonu drugiego. Teraz, jak sobie przypomnę news, że Henry Cavil musiał "przemycać cytaty z książki", to jednak pokazuje jaki burdel tam musiał panować na planie...
Wiedźmin już niedługo w płatkach śniadaniowych. Tanio się Sapkowski sprzedał. Chociaż w sumie i tak więcej niż chciał za grę XD
Sprzedano około 17,3 mln egzemplarzy, z czego około 13,7 mln kopii to pre-ordery. Czyli niecałe 3,6 mln mniej-więcej świadomych zakupów. Jestem ciekawy ile milionów sprzedało się w pierwszy miesiąc po premierze, kiedy po sieci krążyły zachwalające recenzje i gra nie była jeszcze usunięta z PS Store. Szybko się okaże, że ludzie którzy kupili grę z premedytacją to jakiś mały procent.
Jednorazowy skok na kasę w wykonaniu CPDR. Gratuluję Kicińskiemu, Iwińskiemu i Badowskiemu :)
Jakoś nie wydaje mi się, żeby powodem sporu była ekskluzywność. Koniec końców ona jest twórcom wynagradzana - może nie zawsze w 100%, ale czasami wychodzą na tym lepiej lub gorzej. Brak sprzedaży na jednej platformie konkurencji (bo przecież nie MS nie blokuje premier na PC, czy urządzeniach mobilnych, albo w chmurze) rekompensują zwiększone przychody ze sprzedaży konsol, zwłaszcza jeśli tytuł zostanie dobrze odebrany. Wiadomo, jak się weźmie dłuższy okres czasu np. 5-10 lat to pewnie więcej można zarobić na braku ekskluzywności, ale idzie za tym większe ryzyko. Studia, które rozpoczynają nową produkcję tuż po skończeniu poprzedniej, mogą dostać natychmiastowy zastrzyk gotówki na inwestycje przy podpisaniu umowy na ex-a.
Nie wydaje mi się też, żeby gracze mieli z tym wielki problem. Sami przyznają, że kupują PS dla ex-ów, więc pretensje do MS były by przejawem hipokryzji.
Zastanawiam się - tak czysto biznesowo - w jaką niszę GOG musi trafić, żeby przeżyć wśród ogromnego Steama, GamePassa, PS Store, czy Epic Games rozdającego na lewo i prawo.
Najlepiej gdyby stał się platformą dla starych gierek (Gothic <3), bez DRM, z prostymi remasterami (upscaling tekstur/modeli itd.) lub patchami pozwalającymi po prostu odpalić stare gry na coraz to nowszych systemach typu Windows 10/11/Linuxach. Tylko to wymaga własnej ekipy developerów/maintenerów oraz układów i układzików z innymi twórcami i wydawcami. Do tego tak -20-30% tańsze gry RED'ów na premierę, albo częstsze wyprzedaże na już wydane gry...
Nie są w stanie wydawać tyle własnych tytułów, by wymagać własnego, osobnego launchera. Nie mówiąc, że PR-owo to była by słaba decyzja i obrót o 180 stopni.
Patrząc na spadek reputacji po ostatnich dramach, to jednak wydaje mi się, że najbardziej prawdopodobny jest upadek, podobnie jak z oryginalną spółką CDP.
Na konsole kupuję pudełka, na PC wolę już poszerzać swoją kolekcję Steam na wyprzedażach, zbieram darmowe gry z Epica... ale jeszcze żadnej na poważnie nie odpaliłem.
Wole mieć wszystko w jednym miejscu na Steam, czyli profil, osiągnięcia, znajomych, forum, mody, sklep, recenzje graczy, grupy do szukania ludzi w multi i komunikator z opcją głosową w jednym. Rzadkie awarie i stabilny transfer przy pobieraniu. Nawet jeśli muszę zapłacić trochę drożej niż na GOGu/Epicu/Origin.
W grach nie chodzi o wybór, tylko o dobrą iluzję wyboru. Pewną ekskluzywność ścieżek decyzyjnych, zachęcającą do zagrania jeszcze raz, inną postacią lub sympatyzując z inną frakcją. Blokując ważne części fabuły lub odczuwając realne skutki w późniejszym etapie gry.
W Cyberpunku żadnych wykluczeń w rozgałęzieniach nie ma, za to jest wiele wspólnych punktów, gdzie decyzje łączą się i dążą do identycznych skutków. Można się sprzeczać, że wiele gier RPG tak robi, ale wszyscy podświadomie czują, że w Wiedźminie działało to lepiej - to wynik zsumowania wszystkich składowych.
Jednym z przykładów niech będzie quest z Meredith Stout i wizytą u Maelstormu. Ponieważ zadanie było częścią dema przedpremierowego, jest jedynym w 100% dopracowanym questem. Możemy pomóc jednej lub drugiej grupie. Możemy oszczędzić sporo gotówki lub słono zapłacić. Posiadając odpowiednie skille możemy przejrzeć podstęp. Możemy również w nagrodę odziedziczyć ulepszoną wersję motocyklu Jackiego (drobna konsekwencja, ale rozciągnięta w czasie). Możemy przy okazji uratować poprzedniego lidera frakcji (naiwnie licząc, że to będzie miało wpływ na przyszłość). Wreszcie: po odpowiednich opcjach dialogowych możemy mieć nawet przelotny romans, którego większość graczy nie dostrzeże za pierwszym razem (malutki powód, ale jednak - by zagrać drugi raz).
Przeszedłem grę na 100%, ale nigdy później nie spotkałem questa, który mógłby się z tym równać pod względem designu. Wszystko wygląda tak, jakby CDPR zrobił skok na kasę dekady i zadbał tylko o marketing oraz początek gry, czyli tam gdzie dociera 99% graczy, pseudodziennikarzy, czy portali sprzętowych.
Nie wspomnę o zakończeniu w stylu Mass Effect 3, które różni się jedynie końcowymi dialogami i kolejny raz dostarcza argumentów, że nie warto przechodzić ponownie gry, a wszystkie poprzednie decyzje - poza wyborem końcówki - nie mają sensu.
Jeśli ktoś kojarzy Fallout New Vegas, to Cyberpunk 2077 jest jego zupełnym przeciwieństwem, jeśli chodzi o podejście do liniowości rozgrywki.
Wiedźmin 3 rodził się w ogromnych bólach i crunchu. Wszyscy, którzy brali udział w jego tworzeniu zdobyli - poza doświadczeniem - ogromny plus do CV, który stał się szanowany w studiach na całym świecie. Większość osób pracujących nad Wiedźminem już nie pracuje w CDPR. To, że mało nazwisk zmieniło się wśród leaderów, czy managerów albo były awanse z niższych stanowisk na wyższe, to jedno. Jednak przypomnę, że jak w każdym korpo - tacy ludzie zwykle tylko nadzorują artystyczną wizję. Feedback, wykrywanie fakapów i samo wykonanie jest w rękach szeregowych pracowników - midów/seniorów, a także maści juniorów, którzy bez poprzednich by nie istnieli.
Jeśli mam do wyboru opinie gracza, który grał 20 godzin i twierdzi, że to gra roku, a takiego który ma 200 godzin - a mimo wszystko gra mu się nie spodobała - to wybieram tego drugiego. Zgłębił temat, poznał wszystkie słabe i mocne strony, potrafi zrobić rachunek sumienia z innego punktu widzenia/z perspektywy czasu czy warto było inwestować pieniądze i czas w grę, czy nie. Żaden pseudodziennikarz growy nie pochyli się tak dokładnie nad wadami i zaletami.
Mam podobne wrażenie. Jakieś 20-30h wątku głównego, kolejne 10h wątku towarzyszy, a pozostałe 70% gry to 3-minutowe "znajdźki", czytanie notatek czy otwieranie skrzynek. Żałuję, że przeszedłem grę, bo teraz długo nie będę miał ochoty wrócić. Pewnie wrócę dopiero, gdy wyjdą wszystkie dodatki. Tylko to pewnie w 2024 roku, o ile w ogóle to nastąpi, bo po ostatnich newsach mam wrażenie, że wygaszają rozwój gry jak Bethseda Fallouta 76 czy EA Anthem.
Próbowali zrobić grę dla typowego hamburgera, który szybko się nudzi, zamiast dla fanów RPG, jak to było kiedyś z Wiedźminem. Rezultat jest, jaki jest. Swojego czasu, nawet z oficjalnych opisów gry "role-play game" zastąpiono już "action game".
Być może oryginalny Cyberpunk miał być inny, ale w 2018 przyszedł pan Badowski i powiedział: wszystko do kosza, robimy Keanu Reevesa. Jedynym wytłumaczeniem na brak contentu (pomimo szczątkowych śladów jakby miał być: Pacyfika, perki, mono-rail, customizacja), jest ta nagła zmiana narracji.
To jest takie słabe... Ile można mieć cierpliwości w oczekiwaniu na poprawę stanu gry AAA, która miała premierę rok temu? W dodatku to słabe zasłanianie się "transformacją" na agile, który przecież wymaga aby pracować nad funkcjonalnością iteracyjnie i cyklicznie wydawać małe komponenty, a nie pisaniu wersji kobyły przez 2-3 lata, żeby potem wyrzucić wszystko do kosza, bo Badowski chce Keanu Reevesa... To jest postępowanie zupełnie na opak z przyjętą metodologią. Nie wiemy nawet o czym będą ani DLC, ani dodatki, ani jakich "core features" oczekiwać, zero informacji od community managerów, zero informacji od developerów... Zostaje tylko okłamywanie inwestorów na giełdzie optymistycznymi mrzonkami. Jeśli faktycznie pracują iteracyjnie to trochę informacji powinno już do nas spłynąć po roku.
Korpoludki z Activision nie potrafią w dmg control, ani community. Przywalają się teraz do WSZYSTKIEGO, zamiast po prostu ukarać winnych (oczywiście PO wyroku sądu/śledztwa, a nie PRZED). Zamiast karać winnych i edukować pracowników, to karają wszystkich, łącznie z graczami. Skoro chcą zacząć od nowa jak gdyby nigdy nic, to może lepiej byłoby, gdyby cena akcji spadła tak nisko, że Blizzarda wykupiłby ktoś inny...
Ta różnica w ilości instrukcji x86 vs ARM odbija się drastycznie na wydajności. Tłumacząc języki programowania na natywny kod binarny w x86 możesz wybrać ponad 900 różnych instrukcji, które zostały zoptymalizowane w jednym, konkretnym celu i robią to zazwyczaj w jednym cyklu zegara. Czy potrzeba aż tyle? Nie. Ale mając więcej instrukcji do wyboru i posiadając idealnie napisany software, jesteś w stanie lepiej wykorzystać ten "arsenał". Są specjalne układy cyfrowe do szybkiego mnożenia, dzielenia, pierwiastkowania, operacji na wektorach, macierzach itd.
W takim ARM masz ok. 50 instrukcji. Często brakuje nawet takich podstaw jak dzielenie, a więc musi być obsługiwane przy użyciu wielu innych instrukcji. Ergo: potrzebujesz więcej cykli zegara żeby otrzymać ten wynik, co na x86.
Dlatego dla prostych programów, jak w smartfonach czy tabletach, gdzie nie potrzebujesz dużej precyzji i nie przetwarzasz ogromnego wolumenu danych, ARM będzie zapewniał dostateczną wydajność i bardzo dobrą efektywność energetyczną.
Niestety poza casualowymi use-casami jest mnóstwo przypadków, gdzie jednak chcesz tą precyzję i wolumen zachować.
Nie, czytelnicy GOLa nie są mądrzejsi od setki inżynierów Intela/AMD/Apple próbujący rozwiązać problemy architektury od lat. To nie jest takie proste jak się wydaje człowiekowi z ulicy. Nie bez powodu ARM jest używane na rynku tzw. embeddable, a x86 w High Performance Computing. To trochę jak porównywać wagę lekką i ciężką w sportach walki - każda rządzi się swoimi prawami, każda ma swoich zwolenników i przeciwników, ale obie są potrzebne żeby zaspokoić potrzeby rynku.
Wydaje się, że najlepsza droga to hybryda RISC i CISC, do tego dedykowane układy do uczenia maszynowego, które będą optymalizować instrukcje i pamięć cache w locie. Znając życie, już coś takiego mamy, tylko nikt nie potrafi napisać software który by to wykorzystał w 100% ;)
W grze w której możesz kogoś spalić żywcem, albo urżnąć mu łeb piłą mechaniczną, nie ma miejsca na symbole nienawiści. Literalnie flaga konfederatów na koszulce typowego rednecka obraża ich uczucia, ale mordowanie i torturowanie ludzi już nie. Ciekawe czy w Vice City wytną gangi Kubańczyków i Haitańczyków...
Ciekawe co to za ambitny projekt. Chyba bezpieczniej byłoby użyć innego epitetu. Jeśli chodzi o ostatnie akcje CDPR, to zadowolił bym się po prostu dobrze dopracowanym projektem.
Rockstar oficjalnie: chcemy zachować ducha oryginału
Rockstar nieoficjalnie: dajmy im achievementy, ludzie i tak wszystko kupią
Niestety mam podobne przemyślenia. Darmowe DLC do Wiedźmina pojawiły się w ciągu następnych tygodni po premierze gry. Cyberpunk 2077 niedługo będzie obchodził swoją rocznicę. I co dostaliśmy przez tyle miesięcy? 3 DLC ze skinami, downgrade graficzny i dużo drobnych, niezauważalnych poprawek w dialogach i zadaniach. Gdzie pozostałe DLC? A gdzie dodatek? Nie wspominając o anulowanym - a teraz niby reaktywowanym - trybie wieloosobowym. Więcej osób gra w 6-letniego Wiedźmina 3. Ludzie którzy stworzyli Wiedźmina już tam nie pracują, pozostała reszta próbuje podszyć się marketingowo pod ich sukces...
Rzetelność GOLa i poziom newsów:
19.10.2021 Wiedźmin 3 na PS5 i XSX/S jest bardzo blisko; PEGI klasyfikuje grę
20.10.2021 Cyberpunk 2077 i Wiedźmin 3 na PlayStation 5 i Xboksa Series X/S opóźnione
Tymczasem Nintendo w świadomości Kowalskiego #nikogo
Najlepsze jest to, że wygląd jest ujednolicony w każdym rejonie. Nie ważne, czy kupujesz w USA, Niemczech, Francji, Włoszech, czy Hiszpani, strona wygłada i działa jak g... W dodatku do Amazonu podpięte są ich inne usługi typu Twitch, Prime Videos, Kindle, AWS itd.
To oznacza, że nie zrobią lepszego layoutu tylko dla Polski. Musieliby go zmienić globalnie i zadbać o dobrą kompatybilność z innymi usługami.
Kupuję tam tylko konkretne produkty, które dobrze znam i sprzedaje je sam Amazon. W dodatku tylko podczas wielkich wyprzedaży, bo głównie tylko wtedy się opłaca. Towar od innych sprzedawców wygląda jak scam. Ciężko odróżnić, czy to zweryfikowany sprzedawca, czy jakiś Januszex. Zdawkowy opis i komentarze tłumaczone maszynowo z błędami. Szukanie nowych produktów jest uciążliwe jak na AliExpress i podchodzi pod masochizm, jeśli chcesz kupić coś dobrego i sprawdzonego. Nie sądziłem, że Allegro jest lata świetlne przed hamburgerami...
Stare przysłowie mówi, że co drugi Windows jest udany. Jak widać, to nadal aktualne.
Niech zgadnę... Mamy 2021 rok, a redakcje nadal oceniają MMO na podstawie levelowania, bo zagrać w tasiemce więcej niż 40h do recenzji to już nagroda Grand Press się należy. Całkiem przypadkiem sprytny deweloper celowo nie skupia się na end-game, a gdy wybucha oburzenie twierdzi, że gra będzie wspierana przez lata o nowy content, patche i dodatki. Wszystko w marketing, zamiast w developerkę. Gracze i tak kupią, bo gra jest wysoko na YouTube i Twitch. Ile takich przypadków już było?
Ale tutaj nie chodzi o to, że renderować gry w natywnym 4K. Większość dziennikarzy liczyło na najnowszą odsłonę Nvidia Tegra, która dzięki DLSS przeskaluje 720p w "poprawne" 4K, a innym tytułom umożliwi po prostu płynne 1080p.
Przykre, że - jak widać - znaczna część graczy nie rozumie techniczych zagadnień z newsów, tylko kieruje się słowami kluczowymi. Nic dziwnego potem, że każdy sprzęt ma 4K, 8K, Ultra, Turbo, Super, LED RGB na pudełku, skoro tylko tyle ludzie pamiętają...
Przecież tutaj chodzi o to, żeby w TRYBIE DOKOWANIA obsługiwał 4K, bo to jest natywna rozdzielczość jakichś 90% produkowanych TV na rynku. Nikt oczekuje, że 7-calowy ekran obsłuży 4K HRD 10bit i jeszcze będzie działał 6 godzin na baterii. Skalowanie 720p -> 4K bez rozwiązań typu NVIDIA DLSS to jest jakiś dramat, chyba że ktoś mentalnie zatrzymał się przy Mario/Animal Crossing. I tak, większość recenzentów liczyło właśnie na ten DLSS który z technologicznego crapa zrobiłby pełnoprawną konsolę, a nie tylko handheld.
Niektórzy z pamięcią złotej rybki, już zapomnieli co się stało w grudniu 2020 przy premierze Cyberpunka. Jeśli te kilka miesięcy mogą zmienić ocenę gry z crapa 5/10 na mocne 7/10 to IMHO warto poczekać. W 9/10 i cudowne "ZNOWU TO ZROBILI" nie wierzę. Za dużo informacji z kuluarów podpowiada, że produkcja nie przebiega w męczarniach.
IMHO dobra praktyka. Mniej cheaterów. Gra może będzie mogła trzymać jakieś hashe weryfikujące integralność plików lub kluczowych obszarów pamięci w TPM. A ciągły brak sprawdzania, czy owe hashe nie zostały nadpisane przez zewnętrzny program na pewno przysłuży wydajności. W końcu klucze będą trzymane sprzętowo, więc żaden obcy software nie powinien mieć dostępu. W dodatku takie "wymuszanko" poprawi bezpieczeństwo graczy w zwykłym użytkowaniu komputera.
Nawet jeśli nie mieli czasu na dokończenie Trauma Team (ala w pierwszej misji z Sandrą Dorset, gdzie są pełne animacje itd.), to spodziewałem się co najmniej czegoś takiego, jak w tym modzie. Rozwiązanie stare jak świat od czasów GTA. Parę if'ów, w miarę prosta implementacja, którą można zlecić stażystom i juniorom. Po prostu odradzasz się w slumsach albo przy najbliższym budynku Trauma Team. Jeśli nie masz pakietu - śmierć natychmiastowa. Dodatkowo natychmiastowa śmierć powinna być w momentach ważnych fabularnie
spoiler start
(typu atak na siedzibę Arasaki)
spoiler stop
Za wiele się jeszcze nie nauczyli, skoro wypuścili road mapy po premierze. Poza tym, community ma pretensje głównie o brak komunikacji i durne, przechwalające się tweety pewnej manadżerki. To bym poprawił w pierwszej kolejności. Co do ocieplania wizerunku - jakiś devLogów/behind the scenes by zrozumieć co poszło nie tak i mniej-więcej co szykują. Jeśli się wstydzą nie muszą pokazywać gameplay'u - mogą pokazać jak wygląda praca na co dzień, ich edytory i narzędzia. Cokolwiek lepsze niż cisza lub durne przechwałki.
Z jeden strony cieszy to, że za modderzy mogą w ten sposób dostać pracę w znanej firmie i spieniężyć swój sukces.
Z drugiej strony trzeba zapytać: co się stało, że wielka korporacja CDPR mają w swoich kadrach tak wielu doświadczonych programistów i artystów zawiodła?
Bo jeśli zawiódł marketing i decyzje zarządu, to kolejne 4 osoby w 1100 osobowym korpo za dużo nie zmienią...
Siłą Windows 10 było to, że utrzymał się tak długo. Nawet najtańszy hardware, nadążył w końcu za software. Relatywnie mało problemów z peryferiami typu drukarki, pady, karty dźwiękowe, kamerki. Domyślnie wgrany najnowszy .Net Framework i DirectX12 jako standard. Trochę jak Apple z MacOS - użytkownicy przyzwyczaili się do jakiegoś standardu. Niestety, przez to co zrobili z menu kontekstowym, korzystanie z PC przez mysz/klawiaturę będzie gorsze niż w Win10. Znowu chcą mieć ten sam system na ekrany dotykowe i mysz/klawiaturę, i podejrzewam, że znów polegną jak z Win8/8.1.