Zdecydowanie najlepszy tytuł w uniwersum Gwiezdnych Wojen od lat, w dodatku całkowicie single. Nie jest to może poziom serii "Jedi Knight" (przynajmniej tak jak ją zapamiętałem ;-) ), ale pozwala powrócić do tamtych emocji i wrażeń. Główny wątek fabularny jest nieco banalny, ale ogólne wrażenie poprawiają wątki poboczne i dobrze napisane postacie. Bardzo dobra mechanika walki oraz ciekawie zaprojektowane i różnorodne poziomy dopełniają obrazu. Obrazu na tyle pozytywnego, że już dziś czekam na kontynuację.
Zdecydowanie największymi zaletami gry są wciągająca fabuła, korzystająca z paru wątków i bardzo dobre poprowadzenie postaci. Szczególnie pod tym drugim względem gra wypada znacznie lepiej niż wersja kinowa, oferując czas "ekranowy" także bohaterom potraktowanym po macoszemu przez James'a Gunn'a. Widać to zwłaszcza w przypadku Draxa i Rocketa zyskujących tutaj jasne motywacje. W warstwie mechaniki tytuł nie jest wybitny, ale pozwala na komfortową i przyjemną rozrywkę.
Skoro mowa o udziale Jeffrey'a Dean Morgana w The Boys, to warto byłoby raczej wspomnieć jego rolę Komedianta w The Watchmen.
Największą zaletą gry jest miasto. Jakość i wierność odtworzenia Londynu robi wrażenie. Niezły jest też główny wątek fabularny, może oprócz szarej eminencji całego zamieszania, wymuszonej i mało przekonującej. Mechanika umożliwiająca rekrutację każdego napotkanego NPC zapowiadała się ciekawie, ale w praktyce wydaje się być ślepą uliczką.
Wróciłem do tego tytułu ponad dekadę od premiery (nie ukrywam - pod wpływem ostatniego kinowego Bonda z Craig'iem) i jak dla mnie gra wciąż się broni. Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na "zaawansowany" wiek, ale pomimo pewnych przypadłości - na czele z dość topornym sterowaniem - gra potrafi zapewnić kilka godzin naprawdę przyjemnej rozrywki. Grafika nie straszy, a fabuła całkiem sprawnie spina poszczególne sekwencje w całość (zawierając - uwaga spojler - całkiem zgrabną, niewypowiedzianą zapowiedź pojawienia się Spectre, w przeciwieństwie do filmów). Warto dać szansę nawet dzisiaj.
Całkowita zgoda! Słabiutki ten wpis. Trudno to nawet nazwać artykułem, czy już górnolotnie publicystyką. Zaglądając tutaj liczyłem na ciekawostki na temat powstania poszczególnych okładek, coś o ich autorach, alternatywne i odrzucone wersje, itd. Czyli po prostu na rzetelną dziennikarską robotę.
Jeden z ciekawszych sandbox'ów w jakie można obecnie zagrać. Bardzo starannie, jak na ten gatunek, dopracowana fabuła, z ciekawymi wątkami pobocznymi i oryginalnym podejściem do motywu post-apo. Rewelacyjne modele maszyn, piękna grafika i różnorodne krajobrazy. Walka nie nudzi się nawet po wielu godzinach strzelania z łuku. Trochę problemów z portem na PC, ale nic co by uniemożliwiało rozgrywkę.
Tekst z Uncharted, o kościele i jego wpływie na aktywność części gruczołów, pochodzi tak naprawdę z "K9", komedii z Jim'em Belushi z 1989 - bardzo udanej swoją drogą. Zrzynka czy zapożyczenie?
Choć mechanika zdaje się być najczęściej krytykowaną częścią tej produkcji, to wg mnie jest elementem wtórnym względem fabuły i jako taki drugorzędnym. Dodatkowo, mimo pewnej uciążliwości licznych quick-time event'ów, w przyjętej konwencji sprawdza się całkiem nieźle.
Największą wadą Heavy Rain pozostaje więc sama opowiadana historia, niepozbawiona błędów logicznych i z nieco rozczarowującym finałem, nieźle wymyślonym (w sensie osoby seryjnego mordercy), ale przez słabą ekspozycję, niewystarczająco umotywowanym.
Mimo wszystko warto dać Heavy Rain szansę.
Całość pozostawia niezłe wrażenie, ale nie porywa. Plus za oprawę i zagadki logiczne, minus za elementy zręcznościowe. Sama historia ciekawa, ale z mojej perspektywy dość hermetyczna, w porównaniu chociażby do znacznie bardziej uniwersalnego przekazu z "This War of Mine". Widać po niej jak wielką traumą pozostaje dla Francuzów wspomnienie I W.Ś.
Sequel niemal doskonały, a z pewnością lepszy niż część poprzednia. Jest więcej eksploracji, zagadki środowiskowe są ciekawsze i dają więcej satysfakcji - to dobrze. Strzelania jest jakby mniej - to nawet lepiej. Oprawa jest bardzo dobra, broni się nawet dzisiaj. Pół-otwarty świat sprawdza się, dając możliwość satysfakcjonującej eksploracji, bez ryzyka znużenia. Obniżam o 0,5 pkt za niestabilną pracę pod DX12.
Pewnie naiwny jestem, ale pozytywnie nastrajają kubły zimnej wody jakie wylądowały w zeszłym roku na głowach decydentów z Ubi i EA. Mam szczerą nadzieję, że wpłynie to realnie na ich decyzje. Jestem fanem Ghost Recon od zarania marki, a najnowsza odsłona nie zachwyciła.
Świetna gra. Bodaj pierwsza w tym niszowym gatunku, która tak skutecznie i elegancko wykorzystywała grafikę 3D.
RTS ale bardzo realistyczny, skutecznie przedstawiający podstawowe zasady jakimi rządził się morski teatr działań w dobie potencjalnego konfliktu NATO vs. UW.
Grałem wieki temu, w czasach premiery tytułu, więc działa trochę sentyment, ale to naprawdę kawał dobrej gry.
Całość pod względem mechaniki zapowiada się dość sztampowo, ale niecodzienny setting daje nadzieje na ciekawą rozgrywkę.
Ja czekam.
Gram w Ghost Recon od zarania serii. Wildlands, przy wszystkich jego wadach, uważam za udany tytuł i spędziłem w Boliwii sporo czasu.
Niestety po becie i pierwszych godzinach po premierze muszę się zgodzić z branżowymi recenzjami.
Gra jest chaotyczna i frustrująca. Pomysł z levelami wyposażenia jest katastrofalny i zabija ten tytuł.
Acha, komor25612 ma rację.
Na moim, przyznam dość leciwym sprzęcie, przy tych samych ustawieniach, Wildlands wygląda lepiej. Wyraźnie lepiej.
Powróci Brent Spiner, ale podejrzewam że nie jako Data, który przecież zginął, ale jako B-4.
B-4 czyli postać wprowadzona w "Nemesis", prototyp, wcześniejsza, mniej doskonała wersja androida.
Wg mnie w zwiastunie widzimy właśnie B-4, a nie Datę.
Dla mnie, jako zaprzysięgłego fana militarnych strzelanin, podobne zestawenie nie może obyć się bez Spec Ops The line.
Jestem fanem Wildlands, który choć nie bez wad, wybitnie trafił w moje oczekiwania militarnego sandbox'a.
Na Breakpoint złożyłem już preordera i czekam z niecierpliwością.
Ciekawie zapowiadają sie mechaniki leczenia i opatrywania ran. Dobrze, że pozostawili towarzyszy sterowanych przez SI (pierwsze plotki mówiły o rezygnacji z tego elementu). Martwi fabuła. W Wildlands mieliśmy historię opartą na realistycznych podstawach (nawet jeśli większość antagonistów wypadała dość campowo). Tutaj mamy jakieś soft sci-fi z prywatną wyspą, prywatną armią najemników, prywatną armią dronów i spinającą wszystko technologią rodem z mokrych snów inżynierów z DARPA. Ten element zupełnie mnie nie przekonuje. Ale poczekam do premiery.
Mam już swoje lata i pamiętam pierwsze odsłony R6, przy których spędziłem sporo czasu. Oglądając ten zawiastun, nie potrafię odgadnąć dlaczego ktoś łączy klasyczną markę z taką historyjką.
Może dorzucą jeszcze zombie, tak do kiczowatego kompletu.
Nieco zaskakująca informacja. Swego czasu wydawało się, że Ubi chce poprawić swój wizerunek, inwestując w mniejsze tytuły, spoza głównego nurtu, bez szans na wielkie przychody, ale z artystycznym zacięciem. Wyszły z tego bardzo udane i ciepło przyjęte Valiant Hearts czy właśnie CoL. I co? Już po wszystkim? Przeszło im? Wystarczy? Teraz już tylko kolejni asasyni?
Czekam niecierpliwie. Przy wszystkich swoich wadach, gra potrafi wciągnąć w swój świat na bardzo długo. Ma swój klimat, pięknie odwzorowany świat i masę zabawy dla fanów militariów (broń, osprzęt do niej, wyposażenie osobiste...).
Nie żałuję ani chwili czasu spędzonego w Wildlands.
Trailer "Beyond Good & Evil 2" robi spore wrażenie. Czekam też na "The Division 2", po tym jak wsiąkłem w pierwszą część na nadspodziewanie długo.
Żal tylko wielki, że nic nie wyszło z plotek o Splinter Cell.
Fallen Ghosts podreperował wizerunek marki nadszarpnięty niezbyt udanym, zbyt campowym, Narco Road.
Ten dodatek okazał się znacznie bardziej udany niż pierwszy. Fabuła, choć tradycyjnie już zupełnie pretekstowa, to jest spójna z podstawą i logiczna.
Także misje poboczne pozostawiają pozytywne wrażenie - w szczególności Headhunter.
Ciekawie prezentuje się zestaw dodatkowych broni, przede wszystkim półcalowa snajperka (wymiata!!!).
Polecam z czystym sumieniem. Dla fanów tytułu pozycja wręcz obowiązkowa ;-).
Dodatek nie trzyma niestety poziomu podstawy, szczególnie specyficznym campowym klimatem odszedł od oryginału. Cóż, kwestia gustu, ale mi ta zmiana nie podeszła.
Ogólnie jednak poziom misji jest niezły. Misje poboczne robią wrażenie bardziej zróżnicowanych.
Podsumowując, tylko dla fanów oryginału i to wyłącznie na wyprzedaży.