The Ward: Akt 4 1 5
Akt czwarty - Sabotaż
Teraz mogłem już skontaktować się z Gowddelnem i poinformować go, że mam już wszystkie przedmioty, które będą mi potrzebne w podróży. Polecił mi, bym udał się do miasta, stamtąd zostanę zabrany na Draco. To długa podróż, całe 34 lata świetlne... Miałem udać się na pokład Dorb Adioptera, statku zaopatrzeniowego Reptoidów, jako członek ITT. Otrzymałem od Gowddelna kartę, uaktualniony implant oraz holomaskę, a następnie uważnie wysłuchałem wszystkich instrukcji, które mi przekazał. Kiedy odszedł, uruchomiłem holomaskę, a następnie wybrałem opcję, która pozwalała na zamianę mojej skromnej osoby w Konserwatora - no pięknie, mam nadzieję, że nie zostanie mi tak już na całe życie?
Przeszedłem przez bramę i udałem się na wprost do ogromnych drzwi. Okazało się, że prowadziły do doków. Przede mną stał ogromny śmigacz, ale skręciłem w lewo i wszedłem przez kolejne drzwi. Wcześniej jednak, wiedziony jakimś przeczuciem, załadowałem do pistoletu jeden z białych implantów. Moją uwagę zwróciła rozmowa dwóch Reptoidów z Szarakiem. Kiedy ci odeszli, użyłem pistoletu na biednym obcym. Teraz spokojnie mogłem z nim porozmawiać. Przedstawił mi się jako Bloodal Agubytnik, dyżurny na HRM Dorb Adiopter. Postanowiłem nazywać go Bloom. Wymogłem na nim, by pomógł mi dostać się na pokład statku, ale niestety musiałem się pogodzić ze stratą kilku rzeczy. Wcześniej jednakże załadowałem pistolet implantem otrzymany od Gowddelna i oddałem strzał do biopojemnika. Ten zaś, za pomocą memoryzatora, umieściłem w swojej dłoni. Jak ja tego nie lubię... Teraz mogłem już wyłączyć holomaskę i poprosić Blooma, by zabrał mnie na pokład jak każdego innego człowieka. Po chwili już tam byliśmy.
Poprosiłem Blooma o przysługę. Tuż za mną znajdowało się pomieszczenie z zaplombowanymi skrzyniami. Kiedy Szarak tam wszedł, mógł spokojnie, za pomocą memoryzatora, pobrać serię kodów dostępu do różnych pomieszczeń. Następnie poleciłem mu by obejrzał plany statku leżące na pobliskiej konsoli i wrócił do mnie. Gdy to uczynił, odbyliśmy dłuższą pogawędkę. A było o czym pogadać... Następną czynnością, którą zleciłem Bloomowi, było udanie się do magazynu. Otworzył za pomocą karty drzwi i wszedł na korytarz. Po prawej znajdowało się wejście do magazynu, na którego półkach stały implanty komunikacyjne MakTecu, klucze konserwacyjne typu Mark II oraz cążki do metalu. Pewnie się przydadzą... Po wyjściu na korytarz Szarak poszedł przed siebie, aż dotarł do windy. Nacisnął przycisk i kiedy winda przyjechała, udał się przy jej pomocy na poziom C. Na prawo od wejścia stała kabina hibernacyjna nr 9. Za pomocą ekranu otworzył ją, a następnie na panelu kontrolnym, w wyznaczonym miejscu umieścił klucz konserwacyjny. Kiedy pokrywa się odsunęła mógł ujrzeć pojemnik z gazem. Delikatnie wyjął go i odłączył czerwony i niebieski kabel. Na środku pomieszczenia na stoliku stał inny pojemnik, opróżniony z gazu. Zabrał go i wrócił do magazynu na poziomie D, by z górnej półki wziąć dwa Y-mikrowtyki. Po powrocie na poziom C, otworzył ponownie panel kontrolny, umieścił z lewej strony mikrowtyk do którego podłączył obydwa przewody i osadził pusty pojemnik po gazie. Alarm ucichł. Sprytny Szarak... Kiedy powrócił do mnie, przekazał mi kartę, zbiornik z gazem, klucz konserwacyjny, komunikator, cążki oraz memoryzator. Zbiornik ukryłem za skrzyniami. Teraz wspólnie stwierdziliśmy, że czas na hibernację...

Otworzyłem Bloomowi drzwi, a ten udał się korytarzem do windy, która zawiozła go na poziom C. Tam, poganiany przez Reptoidów, otworzył kapsułę hibernacyjną, ustawił opcję "Sferoblend" i zanurzył się w objęciach Morfeusza. Teraz ja musiałem zacząć działać... Za pomocą memoryzatora połączyłem się z biopojemnikiem. Kiedy, z bólem, wydostał się na zewnątrz, podszedłem do schowka ze skrzyniami i położyłem biopojemnik w skrytce.
Otworzyłem następnie zawór butli z gazem. Przy użyciu memoryzatora zamknąłem schowek ze skrzyniami - pułapka była prawie gotowa. Błyskawicznie dostałem się teraz do windy i zjechałem nią na poziom E. Zaczęła się akcja... Wbiegłem do pierwszego pomieszczenia po prawej stronie i podszedłem do monitora komputera kontrolnego, by uniemożliwić Reptoidowi skorzystanie z windy. Oho, Bloom się budzi... Otworzył pokrywę i wezwał windę. Pozwoliłem mu, by za jej pomocą przedostał się na poziom D. W hangarze znalazł ciało Reptoida, a przy nim pewną ważną rzecz, za pomocą której mógł wejść do pomieszczenia znajdującego się po lewej stronie idąc korytarzem, tuż obok windy. Tam podszedł do konsoli i za jej pomocą odwołał odliczanie do wyłączenia grawitacji. Z kolei ja, z centralnego komputera powinienem potwierdzić te zmiany, co oczywiście z radością uczyniłem. Teraz Bloom musiał ustawić nowy czas odliczania, ale wcześniej konieczne było, by za pomocą klucza otworzył panel pod ekranem i cążkami przeciął dwa kable po lewej stronie. Mógł następnie wdusić migający klawisz, dzięki czemu konsola uznała, że na pokładzie nie ma już żadnych oznak życia i można było rozpocząć przygotowania do wyłączenia grawitacji. Bloom ustawił czas na 3 minuty z jednominutowym opóźnieniem. Trochę mało, ale co było robić, musiałem to potwierdzić. Szarak udał się następnie do windy i wrócił na poziom C, by tam ustawić hibernację na panelach kontrolnych. Znów musiałem to potwierdzić. Teraz sam podszedłem do Vitrifaxu i ustawiłem czas opóźnienia na 10 minut. Czas odpocząć...
Można już wyłączyć za pomocą konsoli wszystkie zabezpieczenia, nie będą potrzebne. Wróciłem na korytarz i windą dostałem się na poziom D, czyli tam, gdzie znajdowała się sterownia. Cały czas zastanawiałem się dokąd biegnie ten kabel... Teraz ja, Wychowanek, mogłem kierować statkiem, a on musiał mnie słuchać. Ruszamy więc na Draco...
Akt piąty - Powrót
Po przyziemieniu, wszedłem w skałę i powędrowałem korytarzem przed siebie. Po drodze minąłem most i przy użyciu windy, dotarłem do portalu gdzie czekało na mnie ostateczne wyjaśnienie zagadki Twórców. Pozbierałem kryształy, dopasowałem je do planet i kiedy już wszystkie zapłonęły światłem, odbyłem podróż na którą czekałem od czasu wylądowania na Księżycu. Wróciłem na Matkę - Ziemię. Ale teraz to nie byłem już ten sam ja...
Bolesław "Void" Wójtowicz
- The Ward: Posłaniec z Przyszłości - poradnik do gry
- The Ward: Posłaniec z Przyszłości - poradnik do gry
Komentarze czytelników
Twój opis jest dobry ale brakuje drobniutkich szczegułów:)) ale i tak dzięki Tobie przeszedłęm ta gre..szukałem opisu bardzo długo i was serwer udostępnił mi go. Jestem bardzo wdziączny i dziękuje nietylko Voidowi ale i całej redakcji:))
Zabrania się kopiowanie jakichkolwiek obrazków, tekstów lub informacji zawartych na tej stronie. Strona nie jest powiązana i/lub wspierana przez twórców ani wydawców. Wszystkie loga i obrazki są objęte prawami autorskimi należącymi do ich twórców.
Copyright © 2000 - 2026 Webedia Polska SA wszelkie prawa zastrzeżone.
