- Mikrofon dla gracza i streamera - wybieramy najlepszy
- Najlepszy mikrofon do rozmów i komunikacji
- Mikrofon dla poczatkującego streamera
- Najlepsze mikrofony
Najlepsze mikrofony
Mikrofony z górnej półki potrafią kosztować naprawdę sporo, ale za to spełnią oczekiwania nawet profesjonalistów. Oto najlepsze naszym zdaniem modele.
Blue Yeti
Istnieje spore prawdopodobieństwo, że o „niebieskim” Yeti słyszały osoby, które nigdy nie interesowały się streamingiem ani nie miały potrzeby zakupu osobnego mikrofonu do swoich słuchawek. Mikrofon legenda wciąż jest dostępny w sprzedaży i w dalszym ciągu jest świetnym wyborem. Dlaczego?

Decyduje o tym solidna i stabilna konstrukcja, możliwość zmiany kierunkowości w czterech trybach (przód-tył, dookólny, kardioidalny i stereo), złącze słuchawkowe do odsłuchu i wysoka jakość rejestrowanego dźwięku. Mic jest bardzo czuły. W związku z tym jego odpowiednie ustawienie na biurku może chwilę zająć. Gdy ustawi się go bezpośrednio na blacie, istnieje ryzyko, że Yeti wychwyci wszelkie wibracje np. te wywołane przez pracującego peceta. Oczywiście istnieje opcja zamontowania go na wysięgniku. Ten trzeba jednak dokupić osobno.
Zbierany dźwięk jest bardzo czysty we wszystkich z czterech trybach. Pod tym względem nie ma się do czego przyczepić. Tak było 12 lat temu, czyli w czasie, gdy model pojawił się na rynku i tak jest też dzisiaj. Nie jest to jednak ideał, przynajmniej sam w sobie. Tym staje się dopiero po wsadzeniu go w koszyk z ramieniem i dołożeniu filtra. Mimo wszystko nie polecam zestawu z Blue Yeti każdemu. To już nieco wyższa półka. Początkujący streamerzy powinni sięgnąć raczej po coś tańszego. Po jakimś czasie, gdy okaże się, że transmisje z gier to jest to, czym chcą się zajmować na poważnie, warto będzie zrobić upgrade właśnie do Blue Yeti wycenionego na 800 złotych. To samo zalecałbym twórcom podcastów. Zakup omawianego mikrofonu tylko i wyłącznie z myślą o komunikacji ze znajomymi na Discordzie to moim zdaniem overkill.
Blue Yeti X
Mówi się, że lepsze jest wrogiem dobrego. W przypadku ulepszonej wersji Blue Yeti zasada ta się nie sprawdza. Zwłaszcza że „iksa” można kupić za podobne pieniądze. Przynajmniej, jeśli porówna się ceny w sklepach. Na Allegro „zwykły” model jest znacznie tańszy niż w popularnych marketach z elektroniką. Jakie są największe różnice pomiędzy dwoma mikrofonami?
Ta, której nie widać na pierwszy rzut oka to cztery kapsuły pojemnościowe w Blue Yeti X. Podstawowe urządzenie korzysta z trzech. Samo sterowanie trybami i innymi rzeczami odbywa się w nowszym modelu pomocą jednego pokrętła otoczonego pierścieniem z podświetlanymi znacznikami. Potencjometr da się także wcisnąć, co pozwala przełączać się pomiędzy funkcjami. Zmianę tego, czym w danej chwili steruje się za pomocą pokrętła widać także po odmiennym kolorze podświetlenia. Przełączanie się pomiędzy różnymi opcjami wymaga wprawy i dobrej pamięci. Co innego będzie można dostosować przy użyciu pokrętła, gdy się je wciśnie, a co innego, gdy po wciśnięciu guzik zostanie dodatkowo przytrzymany przez dwie sekundy. Sam projekt może i zyskał na estetyczności, ale trudność obsługi nieco wzrosła. Z tyłu mikrofonu w dalszym ciągu jest dedykowany przycisk odpowiadający za zmianę trybu (kierunkowości) pracy.
Blue Yeti X doczekał się autorskiego oprogramowania. Pozwala ono np. na zmianę barwy rejestrowanego głosu. Producent przygotował całą masę gotowych profili. W programie można również przełączać się pomiędzy 4 trybami kierunkowości. Soft pozwala też na zmianę koloru podświetlenia. Możliwości konfiguracji mogą przyprawić o ból głowy. W modelu X oczywiście znalazło się miejsce na podpięcie słuchawek do odsłuchu własnego głosu. Parametrami tegoż odsłuchu da się sterować, np. zwiększając głośność.

Beyerdynamic Fox
Pozostając w gronie najbardziej zaawansowanych mikrofonów, nie można zapomnieć o jedynym w swoim rodzaju (w tym zestawieniu) „lisku” od Beyerdynamic. Do cechy wyróżniającej go przejdę nieco później. Tymczasem chcę zwrócić uwagę na wysoką jakość wykonania i fenomenalny projekt. Mikrofon jest piękny i efektu tego nie psują pokrętła, przycisk i wyjście mini jack. To ostatnie służy do wpięcia słuchawek i sprawdzeniu tego, jak brzmi głos.

Na obudowie znalazł się przycisk, za pomocą którego da się wyciszyć mica. Dużo ciekawsze są pokrętła, zwłaszcza jedno z dwóch. To odpowiadające za regulację głośności jest standardem w urządzeniach z wyższej półki, ale już potencjometr, którym ustawia się poziom głośności (balansu) wokalu i podkładu muzycznego, występuję tylko w Fox. To nie pomyłka. Mikrofon służy do półprofesjonalnego nagrywania zarówno wokalu, jak i partii instrumentalnych. Z uwagi na to polecam go w pierwszej kolejności streamerom i twórcom podcastów, którzy zajmują się również muzyką. Pozostali mogą mieć nieprzyjemne uczucie, że nie wykorzystują wszystkich funkcji sprzętu za około 650 złotych. Na promocji można kupić go o stówkę taniej.
Jakość nagrywanego dźwięku i tego transmitowanego na bieżąco jest topowa. Wpływ na to ma m.in. bardzo skuteczny pop filtr dołączany do zestawu. Mic pracuje tylko w trybie jednokierunkowym, co pozwala skutecznie wyeliminować dźwięki otoczenia i wyłapać głos użytkownika. Ma to spore znaczenie podczas streamowania. Widzom nie będzie przeszkadzać klik klawiszy klawiatury i myszki.
Beyerdynamic Fox w dobrej cenie - sprawdź
HyperX QuadCast S
Zapewne znajdą się osoby, dla których QuadCast S będzie jedynym prawilnym mikrofonem w całym zestawieniu. Wszystko przez podświetlenie RGB kojarzone z automatu ze sprzętem gamingowym. Jeśli pomimo zajmowania się streamingiem gier ktoś nie jest zainteresowany wielokolorowymi diodami i tak powinien wpisać prezentowany model na listę urządzeń wartych zakupu. Tak się bowiem składa, że HyperX przygotował wariant bez wielobarwnego podświetlenia (QuadCast bez „S” świeci tylko na czerwono). Oprócz tego nie różni się on niczym od „tęczowej” opcji.

Mam jeden problem z mikrofonami HyperX. Praktycznie wszystkie są wycenione bardzo wysoko. Z drugiej jednak strony ich jakość wykonania oraz możliwości trzymają analogiczny poziom. Co dokładnie dostaje się za 720-800 złotych, które trzeba wyłożyć na wersję z RGB i za około 600 złotych za opcję z tylko czerwonym światełkiem? Mic korzysta z 3 kapsuł pojemnościowych i pracuje w aż 4 trybach. Oprócz standardów w postaci zbierania głosu z jednego kierunku i dodatkowego rejestrowania dźwięków tła przy nastawie dookólnym, producent pamiętał o osobach nagrywających podcasty w formie dyskusji. W trybie stereo powinny one siedzieć obok siebie. Ustawienie dwukierunkowe powinno zostać aktywowane, gdy dwójka osób siedzi naprzeciwko siebie. W każdym trybie pracy QuadCast S sprawuje się wyśmienicie. Z uwagi na to, że urządzenie łączy się z komputerem i innym sprzętem (Mac, PlayStation 4) za pomocą USB, jakość dźwięku jest zawsze topowa - nieuzależniona od modułu audio obecnego na płycie głównej peceta i konsoli.
Obok designu mica nie da się przejść obojętnie. Trafia od do nabywcy w zestawie z koszykiem antywstrząsowym, prostą „nóżką” i adapterem do montażu na wysięgniku. Jest też pop filtr. Został on fabrycznie zamontowany wewnątrz obudowy. Na dole znajduje się pokrętło służące do regulacji poziomu wzmocnienia. Najlepsze według mnie rozwiązanie to sposób wyciszania. Aby aktywować funkcję mute, wystarczy „tapnąć” górną część obudowy, na której znajduje się dotykowy „przycisk”. Przy domyślnych ustawieniach powoduje to także wygaszenie podświetlenia.

