- Czy Wy sobie zdajecie sprawę, ile kosztuje współczesna wojna?
- Rosnące koszty
- Nieprzewidywalne efekty
Rosnące koszty
Ile kosztuje obecnie sprzęt wojskowy? Sumy mogą powodować zawrót głowy, choć w większości przypadków znamy jedynie szacunki, a nie dokładne wartości liczbowe. Producenci nie podają cen, bowiem te zależą od wielu parametrów, w tym samego przebiegu negocjacji, czasu dostawy, ewentualnego uzbrojenia lub wyposażenia pokładowego (przykładowo, „zwykły” śmigłowiec transportowy będzie tańszy niż ten sam śmigłowiec w wersji specjalistycznej, na przykład zwalczania okrętów podwodnych – tylko na pierwszy rzut oka są to takie same maszyny). Na cenę wpływać mogą także odmienne pakiety serwisowe, inne zakresy kupowanych części zamiennych lub rozmiar zamówienia.

Przykładowo, jednostkowa cena F-35, a więc wielozadaniowego samolotu bojowego piątej generacji, to „zaledwie” 78 milionów dolarów za „goły” samolot. „Zaledwie”, bowiem pierwsze egzemplarze z 2007 roku kosztowały 221 milionów dolarów za sztukę. Starsze odrzutowce (według szacunków Forbesa z 2021 roku) to średnio 85-100 milionów dolarów (Rafale, Eurofighter Typhoon, F-15EX) lub 65-75 milionów dolarów (F-16 Fighting Falcon, F/A-18 Super Hornet). Rosyjski Su-35, używany przez Chiny, Egipt i oczywiście Rosję, to szacunkowy koszt 85 milionów dolarów za sztukę. Na tym wysokie ceny się nie kończą, oto kilka innych przykładów.
- Polska za czołgi Abrams chce zapłacić 23 miliardy złotych.
- Z kolei konkurent Abramsa na zachodnim rynku zbrojeniowym – niemiecki Leopard 2A7+ - to koszt około 10 milionów dolarów.
- Za przeciwrakietowy system Patriot w pierwszej fazie około 16,6 miliardów złotych. Pojedyncza rakieta PAC-3MSE, wykorzystywana przez Patriota, kosztuje około 5 milionów dolarów, a do względnie skutecznej obrony wybranych fragmentów kraju (system nie chroni bowiem całego terytorium!) potrzeba ich setek.
- Nowoczesna amunicja artyleryjska Excalibur, mogąca przemieszczać się po zmiennej trajektorii i dzięki temu atakować ukryte za jakimś obiektem cele, to koszt kilkudziesięciu tysięcy dolarów za sztukę.
- Za rakietę powietrze-powietrze AIM-120D AMRAAM należy zapłacić około miliona dolarów, a za zamówioną pierwszy raz w tym roku rakietę przełamania obrony przeciwlotniczej AGM-88G AARGM-ER już 6 milionów dolarów.
To jednak wszystko niewielkie pieniądze w porównaniu z marynarką wojenną. Nowoczesna, wielozadaniowa fregata rakietowa serii FREMM, zakupiona przez Francję, Włochy, Egipt, Maroko, Indonezję i Stany Zjednoczone, to koszt około 500-800 milionów dolarów za sztukę. Należący do US Navy okręt podwodny typu Virginia to 2,8 miliarda dolarów za sztukę, podczas gdy lotniskowiec Gerald R. Ford to 13,5 miliarda dolarów. Mniejsze okręty – takie, jakie chciałaby nabyć chociażby Polska – również kosztują krocie. Nabycie raptem trzech nowych okrętów podwodnych (program Orka) szacowany jest na 7-10 miliardów złotych.

Pojedynczy, izraelski (ale produkowany na licencji w Polsce) przeciwpancerny pocisk Spike kosztuje około 75-90 tysięcy dolarów, a przecież mówimy raptem o jednostkowym egzemplarzu (do tego doliczyć należy cenę samej wyrzutni – ta jest wielokrotnego użytku, ale jej koszt wynosi drugie tyle). Nowoczesna armia musi mieć ich duży zapas, a także wyszkolić przez lata dziesiątki operatorów. Ta konieczność, w tym także strzelania poligonowe, generują gigantyczne koszty. Inny przeciwpancerny pocisk kierowany, amerykański Javelin – zamówiony w ostatnim czasie między innymi przez Ukrainę i Polskę – to jednostkowy koszt około 175 tysięcy dolarów za rakietę. Jakże trafne wydają się w tym kontekście słowa amerykańskiego dziennikarza i autora wojennych filmów dokumentalnych (Restrepo i Korengal) Sebastiana Jungera, który swego czasu powiedział: „idea, że [taką rakietę] wystrzeliwuje facet, który nie zarabia tyle w rok w stronę innego faceta, który nie zarobi takiej sumy przez całe życie, jest przerażająca”.
Małym druczkiem
Wiele osób zapomina, że suma, którą należy wyłożyć w momencie zakupu danego uzbrojenia, to nie jedyny koszt, jaki się ponosi. Wraz z zakupem należy nabyć szkolenie załóg i personelu naziemnego, instrukcje, czy też części zamienne. Przykładowo, amerykański ośrodek badawczy RAND podał, że wyszkolenie pilota w Stanach Zjednoczonych kosztuje od 5,6 miliona dolarów (F-16) aż do 10-11 milionów (F-22 i F-35).

Do kosztów pojazdów często należy doliczyć uzbrojenie, które może kosztować dodatkowe miliony dolarów. W przypadku nowatorskich systemów, zapewniających skok jakościowy, konieczne są liczone w setkach milionów lub miliardach koszty wdrożenia – przystosowanie baz, integracja z innymi systemami, zakup maszyn do obsługi. Największe nakłady finansowe ponosi się współcześnie nie w związku z samym zakupem, lecz z utrzymywaniem sprzętu w służbie i jego remontami. Badania dowodzą, że wydatki te to średnio 50-70% całości kosztów w trakcie tak zwanego cyklu życia uzbrojenia.
Przykładowo, łącznie amerykańscy podatnicy za cały program wspomnianego F-35 będą musieli zapłacić co najmniej 1,7 biliona dolarów. Na przestrzeni lat planuje się wprowadzić do służby łącznie 2,5 tysiąca sztuk samolotu, co będzie kosztować 400 miliardów dolarów. Biorąc pod uwagę wcześniejsze przypadki jest wysoce prawdopodobne, że koszt ten wzrośnie. Tak wysokie sumy sprawiają, że według amerykańskiego Rządowego Urzędu Rozliczalności (GAO - Government Accountability Office) w połowie lat trzydziestych – kiedy to F-35 mają w amerykańskich siłach zbrojnych osiągnąć swój szczyt – Amerykanom zabraknie pieniędzy na ich utrzymanie. W rezultacie przewiduje się albo zmniejszenie zamówień, albo liczby godzin, jakie maszyny spędzą w powietrzu. Samo unowocześnienie i tak najnowocześniejszych na świecie samolotów (do wariantu Block 4) ma kosztować co najmniej 14,4 miliarda dolarów.

Sprzęt wojskowy każdego roku generuje gigantyczne koszty, które stanowią niebagatelne obciążenie nawet dla najzamożniejszych państw. Przykładowo, godzina lotu śmigłowca AH-64 Apache to w amerykańskich siłach zbrojnych koszt około 4 tysięcy dolarów. W przypadku śmigłowców niechlubnym rekordzistą zdaje się być NH90, a więc wspólne dziecko Francuzów (Airbus), Niemców (Fokker) i Włochów (AgustaWestland/Leonardo). Niezadowoleni Szwedzi z przerażeniem wyliczyli, że godzina lotu tego śmigłowca to około 23 tysiące dolarów.
W przypadku samolotów koszty są jeszcze wyższe. Lot wielozadaniowego odrzutowca F-16C to 22 tysiące dolarów. Nowoczesny F-22, a więc myśliwiec przewagi powietrznej, w każdej godzinie w powietrzu uszczupla budżet swojego właściciela o 68 tysięcy dolarów. Za lotniczego rekordzistę uchodzi B-2, którego koszt lotu to 135 tysięcy dolarów na godzinę. W rezultacie w 2021 roku US Air Force zapowiedziało dalsze ograniczenie liczby godzin, jakie piloci spędzają w powietrzu – wynika to ze zbyt dużych kosztów. Przykładowo, w 2020 roku amerykańscy piloci wylatali 1,33 miliona godzin, podczas gdy na ten rok przewidziano ich 1,24 miliona. W przyszłym ma to być 1,15 miliona godzin.