- Czy androidy śnią o elektrycznych samochodach?
- Elektryzująca motoryzacja
- Zeroemisyjna ściema
- Alternatywy cztery
- Nowy porządek motoryzacji
- Sen o czystym środowisku
Nowy porządek motoryzacji
W kontekście artykułu trudno nie wspomnieć o Unii Europejskiej. W końcu to organizacja zrzeszająca 27 państw wprowadza regulacje dotyczące emisji i promuje coraz większe wykorzystanie OZE. W bieżącym roku pojawiły się informacje o tym, że od 2035 roku nie będą produkowane i sprzedawane samochody z silnikami spalinowymi spalającymi paliwa kopalne.

W życie miałyby wejść również przepisy nakazujące rozbudowę infrastruktury energetycznej i silną promocję ,,elektryków". Z jednej strony jest więc nadzieja na silnik spalinowe wykorzystujące etanol czy paliwa syntetyczne, z drugiej widać przygotowania do maksymalizacji produkcji samochodów elektrycznych. Czemu Unia Europejska tak bardzo mocno promuje samochody o napędzie elektrycznym? Oficjalne stanowisko brzmi, że wynika to z troski o środowisko. Jeśli jednak politykom Parlamentu Europejskiego tak zależy na ekologii, to czemu nie zajęli się transportem powietrznym i morskim? Dlaczego do dzisiaj nie ma prawa nakazującego producentom oznakowania wszystkich opakowań produktowych albo wprowadzającego ustandaryzowane opakowania przyjazne środowisku? Najwyraźniej procedowanie takich ustaw nie jest wystarczająco opłacalne.
Wracając jednak do pierwszego pytania. Jedną z teorii tłumaczących taką miłość do elektryfikacji motoryzacji może być obecność... chińskiego lobby. Chińczycy już dwa razy poważnie podchodzili do wprowadzenia swoich marek samochodowych na rynek europejski i dwukrotnie próba nie powiodła się. Tym razem może być inaczej, gdyż Państwo Środka ma gigantyczny potencjał, aby zostać liderem elektrycznej motoryzacji. Jakby na to nie patrzeć Chiny są największym producentem akumulatorów litowo-jonowych, które będą zapewne wiodącą technologią jeszcze przez przynajmniej dekadę. Obecna jakość chińskich samochodów jest raczej niska, niemniej jednak Koreańczycy też zaczynali od budżetowych, często budzących politowanie konstrukcji, a dzisiejsza Kia czy Hyundai wcale nie ustępują europejskim konkurentom, w niektórych aspektach nawet je wyprzedzając.