Jeden z pracowników Samsunga na własnej skórze przekonał się, że zabawa w wynoszenie informacji z firmy może się źle skończyć. Jego zdjęcia Samsunga Galaxy S25+ sprawiły, że musiał pożegnać się z pracą.
Jeśli dowiadujemy się o przeciekach dotyczących na przykład nowinek technologicznych, to najczęściej informacje pochodzą z wewnątrz, czyli są wyniesione przez jednego z pracowników. Wystarczy jednak chwila nieostrożności i można spotkać się z poważnymi konsekwencjami. To właśnie dotknęło jednego z byłych już pracowników Samsunga, który pokazał zdjęcia Samsunga Galaxy S25+.
Kilka dni temu do sieci wyciekły zdjęcia Samsunga Galaxy S25+. Osoba wykonująca fotografie popełniła kardynalny błąd, bo na jednym z obrazów widać numer seryjny telefonu (CE092439139P4DF34E7ECE092). Zwrócił na to uwagę użytkownik X Max Jambor, który zaledwie dzień później dodał, że osoba stojąca za przeciekami straciła pracę.
Niestety dla sprawcy przecieku sprawa nie kończy się wyłącznie na tym i przyszłość domorosłego leakera jest poza jego kontrolą i zależy wyłącznie od dobrej woli internautów. Otóż inny leaker chunvn8888 dodał, że teraz były pracownik Samsunga prosi chińskie media społecznościowe o usuwanie fotografii, które on umieścił, bo inaczej zostanie pozwany do sądu.
Sytuacja jest wyjątkowo trudna i wydaje się mało prawdopodobne, żeby historia miała dobre zakończenie. Zwłaszcza, że wyciekła już nawet data zapowiedzi Samsungów Galaxy S25, a my wiemy coraz więcej o przyszłych flagowcach. Samsungowi może już powoli kończyć się cierpliwość, zwłaszcza jeśli jeden z pracowników sam się wystawia pokazując publicznie numer seryjny smartfona.
Jak widać próba uzyskania chociaż odrobiny sławy nie skończyła się dobrze. Na taką osobę mogą negatywnie patrzeć inni przyszli pracodawcy martwiąc się, że i od nich będzie próbował wynieść informacje. I to dlatego, że zapomniał zasłonić numer seryjny u dołu ekranu.

Autor: Zbigniew Woźnicki
Przygodę z publicystyką i pisaniem zaczął w serwisie Allegro, gdzie publikował newsy związane z grami, technologią oraz mediami społecznościowymi. Wkrótce zawitał na GRYOnline.pl i Filmomaniaka, pisząc o nowościach związanych z branżą filmową. Mimo związku z serialami, jego serce należy do gier wszelakiego typu. Żaden gatunek mu nie straszny, a przygoda z Tibią nauczyła go, że niebo i muzyka w grach są całkowicie zbędne. Przed laty dzielił się swoimi doświadczeniami, moderując forum mmorpg.org.pl. Uwielbia ponarzekać, ale oczywiście konstruktywnie i z umiarem. Na forum pisze pod ksywką Canaton.