Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 16 lipca 2019, 15:40

autor: AlexB

Twórcy A Way Out i Detroit: Twitch i YouTube jednak pomagają w sprzedaży gier

David Cage z Quantic Dream i Josef Fares z Hazelight Studios zauważyli, że streamy i gameplaye ukazujące kompletne przejście takich gier, jak Detroit: Become Human i A Way Out w istocie pomagają ich sprzedaży. Gracze szukają bowiem unikalnych doświadczeń.

Istnieje spory segment gier wideo, które ponad gameplayem stawiają opowiadanie historii. Złośliwi twierdzą, że tego typu produkcje, często określane mianem „filmowych”, można spokojnie obejrzeć na YouTube czy Twitchu bez konieczności wydawania ani złotówki. Teoretycznie zatem streamy i gameplaye ukazujące kompletne przejście tytułów nastawionych na fabułę powinny negatywnie wpływać na ich sprzedaż. Jak zdradził David Cage ze studia Quantic Dream podczas imprezy Gamelab w Barcelonie, początkowo faktycznie tak było. Jednak sytuacja się zmieniła i obecnie filmy prezentujące całą rozgrywkę bardziej napędzają zainteresowanie, zamiast je osłabiać.

„Let’s playe” nie zaszkodziły sprzedaży Detroit: Become Human. - Twórcy A Way Out i Detroit: Twitch i YouTube jednak pomagają w sprzedaży gier - wiadomość - 2019-07-16
„Let’s playe” nie zaszkodziły sprzedaży Detroit: Become Human.

Skąd wynika tak drastyczny wzrost? Według słów Cage'a Quantic Dream nauczyło się na błędach z przeszłości. Niegdyś wybory moralne w grach tego studia były dość oczywiste. Gdy alternatywną opcję wybiera na przykład ledwie 10% odbiorców, wówczas możemy mówić o problemie. Dlatego też obecnie celem Francuzów jest tworzenie takich dylematów, by dzieliły one społeczność minimum 70/30 (a idealną sytuacją byłoby 50/50). Ważne jest również to, by gra obierała różne ścieżki w zależności od tego, jaką decyzję podejmiemy w danym momencie, co tworzyłoby unikalne doświadczenie dla każdego. Zdaniem Cage'a, udało się to w przypadku Detroit: Become Human. Cytując jego słowa (via GamesIndustry.biz):

Nie jesteśmy w stanie dokładnie stwierdzić, ile zakończeń było w Detroit. Nie chodzi jednak o to, jaki jest finał tej historii; wszystko rozbija się o to, by mieć różne ścieżki prowadzące do różnych zakończeń. Sama podróż jest inna, a niektóre postacie mogą być obecne, lub być martwe, lub dokonywać odmiennych wyborów moralnych i znajdować się w różnych sytuacjach na finiszu fabuły.

(…)

Zauważyliśmy, że takie podejście ma bardzo pozytywny wpływ na społeczność i sprzedaż tytułu. W przeszłości youtuberzy byli dla nas sporym problemem, ponieważ potencjalni odbiorcy oglądali filmy z danej produkcji i stwierdzali „Dobra, znam historię, nie muszę już grać, wiem o co chodzi”.

W przypadku Detroit sprawa wyglądała inaczej. Dane materiały pokazywały tylko jedną możliwą ścieżkę, ale nie były w stanie zaprezentować wszystkich rzeczy, które są przypisane do różnych dróg. Podczas seansu gracze zaczynają myśleć „Żałuję, że nie zrobił tego...”. Nagle youtuberzy stali się naszymi sojusznikami, którzy pomagają nam w promocji gry.

Z Cage'em zgodził się Josef Fares z Hazelight Studios, również obecny na Gamelab w Barcelonie. Szwed przyznał, że miał spore obawy gdy zobaczył, jaką popularnością cieszy się A Way Out wśród streamerów.

Pamiętam moment premiery, kiedy A Way Out – tytuł niezależny – było numerem jeden na Twitchu. Pomyślałem „O cholera, mamy ***”. Ale ostatecznie gra sprzedawała się całkiem dobrze, bo ludzie ją zobaczyli i postanowili sami w nią zagrać. W przypadku A Way Out chcieli oni doświadczyć tej produkcji z kimś, kto nie widział jej na Twitchu.

Choć wielu miłośników oglądania streamów poznało historię przedstawioną w A Way Out na Twitchu, to chcieli jej doświadczyć na własnej skórze. - Twórcy A Way Out i Detroit: Twitch i YouTube jednak pomagają w sprzedaży gier - wiadomość - 2019-07-16
Choć wielu miłośników oglądania streamów poznało historię przedstawioną w A Way Out na Twitchu, to chcieli jej doświadczyć na własnej skórze.

Z pewnością interesujące będzie obserwowanie dalszej ewolucji gier opartych na fabule. Być może dojdziemy kiedyś do momentu, w którym sieć wątków będzie tak misternie utkana, że faktycznie każde podejście do danej produkcji będzie skrajnie inne od poprzedniego. Jedno jest jednak pewne, zarówno Fares, jak i Cage nie zamierzają zbytnio ulegać naciskom fanów przy przygotowywaniu kolejnych tytułów. Cytując słowa tego pierwszego:

Kocham moich graczy, ale powinni oni szanować mnie i ufać mojej wizji tego, co zamierzam stworzyć. Z perspektywy fabuły myślę, że ważne jest, aby mieć jasny cel i trzymać się go.

Cage dodał:

Myślę, że jeśli chcesz być osobą kreatywną w tej branży, musisz pomyśleć o tym, co ludzie będą lubić za cztery lata, a nie co było popularne w zeszłym roku. Chodzi o podejmowanie ryzyka, decydowanie się na rzeczy, na które inni by się być może nie zdecydowali. Może niektórzy nie będą wierzyli w to co robisz, ale to w porządku, bo ja jestem skłonny zaryzykować.

  1. Recenzja gry A Way Out – bo do ucieczki trzeba dwojga
  2. Recenzja gry Detroit: Become Human – Blade Runner dla mas
  3. Detroit Become Human - poradnik do gry
GOL Newsroom

Zapraszamy Was do polubienia profilu Newsroomu na Facebooku. Znajdziecie tam nie tylko najciekawsze wiadomości, ale i szereg miłych dodatków.