Problem nośników danych o fałszywie zawyżonej pojemności pozostaje aktualny na platformach e-commerce. Pewien programista, który zakupił 12 pamięci USB, odkrył, że każda z nich jest podróbką.
Spis treści:
Oszustwa związane z nośnikami danych to problem znany nie od dziś. Szczególnie narażeni są na nie konsumenci kupujący pamięci USB czy dyski zewnętrzne online, zwłaszcza gdy kuszeni są wyjątkowo atrakcyjną ceną. Niedawno głośno zrobiło się o przypadku programisty, który ujawnił skalę tego zjawiska i udostępnił darmowe narzędzie pomagające zweryfikować faktyczną pojemność zakupionego sprzętu (via GameStar).
Wszystko zaczęło się podczas prac nad nową wersją komercyjnego oprogramowania SpinRite, służącego do diagnostyki i odzyskiwania danych z dysków. Jeden z testerów użył do sprawdzania pamięć USB, które program oznaczył jako niezdatne do użytku. Okazało się, że nośnik tylko udawał, że dysponuje deklarowaną pojemnością – w rzeczywistości większość miejsca była fikcyjna.
Problem polega na tym, że takie fałszywe nośniki są zaprojektowane tak, by „oszukać” system operacyjny. Windows czy inny system widzi deklarowaną pojemność (np. 1 TB) i nie zgłasza błędów podczas kopiowania plików, dopóki nie zostanie przekroczona rzeczywista, znacznie mniejsza pojemność (np. 64 GB). Dane zapisane powyżej tego progu są bezpowrotnie tracone, choć użytkownik może zdać sobie z tego sprawę dopiero po czasie, gdy będzie próbował uzyskać do nich dostęp.
Zaintrygowani tym odkryciem, twórcy SpinRite postanowili zbadać zjawisko bliżej. We wrześniu 2023 roku zakupili na platformie Amazon dwanaście tanich, niemarkowych pamięci USB od różnych dostawców. Wynik był druzgocący: każdy z dwunastu zakupionych nośników okazał się oszustwem, stosując dokładnie ten sam mechanizm fałszowania pojemności. Choć obecnie oferty te zniknęły już z Amazona, ryzyko natrafienia na podobne „okazje” wciąż istnieje.
W odpowiedzi na ten problem, zespół odpowiedzialny za SpinRite stworzył i udostępnił bezpłatne narzędzie o nazwie ValiDrive. Jego celem jest szybkie sprawdzenie, czy deklarowana pojemność pamięci USB odpowiada rzeczywistości.
Program działa na zasadzie przeprowadzania serii testów zapisu i odczytu w 576 strategicznie rozmieszczonych lokalizacjach na całej deklarowanej przestrzeni nośnika. Co ważne, jest to test „nieinwazyjny”, czyli nie usuwa on istniejących na nośniku danych. ValiDrive analizuje, czy operacje zapisu i odczytu w tych punktach kontrolnych przebiegają pomyślnie.

Po podłączeniu pamięci USB do komputera i uruchomieniu ValiDrive, wystarczy wybrać opcję „Check USB Drive”, a następnie „Validate THIS Drive”. Analiza trwa zazwyczaj krótko, a jej wynik jest prezentowany w czytelny, graficzny sposób. Siatka punktów reprezentuje całą sprawdzaną przestrzeń – zielone kropki oznaczają poprawnie zweryfikowane obszary, natomiast czerwone wskazują na problemy i prawdopodobne oszustwo (brak rzeczywistej przestrzeni dyskowej w danym miejscu).
Poradnik w postaci wideo całego tego procesu znajdziecie klikając tutaj.
Należy jednak zaznaczyć, że ValiDrive działa wyłącznie z nośnikami podłączanymi przez port USB. Nie można nim testować dysków wewnętrznych (SATA, NVMe/PCI Express). Warto też wspomnieć, że istnieją inne, starsze narzędzia o podobnym przeznaczeniu, jak np. H2testw.
Najlepszą obroną jest rozwaga i sceptycyzm wobec podejrzanie tanich ofert, zwłaszcza od nieznanych marek lub sprzedawców z niewielką liczbą opinii. Zanim zdecydujesz się na zakup:
Warto również odnotować, że w komentarzach pod oryginalnym artykułem na GameStar.de wywiązała się ciekawa dyskusja. Internauci zwracali uwagę na istotną różnicę między zakupem „od Amazona” (bezpośrednio) a „na Amazonie” (od sprzedawcy zewnętrznego przez Marketplace). Jeden z komentujących, Mav99, podkreślił:
[…]Fałszywe pendrive'y prawdopodobnie nie zostały kupione „od Amazona”, ale od sprzedawcy z Marketplace za pośrednictwem strony internetowej Amazon. To istotna różnica.
Jednak inni użytkownicy, jak Shurkien, słusznie zauważyli, że nawet kupując produkt sprzedawany bezpośrednio przez Amazon, można paść ofiarą oszustwa. Wynika to z systemu logistycznego zwanego „commingled inventory” (magazynowanie zbiorcze):
Oczywiście, że można dostać podróbki bezpośrednio przez Amazon. Wygląda na to, że nigdy nie zajmowałeś się systemem magazynowym Amazona. Przykład: Pendrive SanDisk 64GB. Wszystkie trafiają do jednego magazynu. Dopóki GTIN i opakowanie wyglądają tak samo, wszystko jest wrzucane do jednego pudełka. Przez to bardzo łatwo może dojść do tego, że otrzymasz śmieci.
Oznacza to, że towary od różnych dostawców (w tym potencjalnie nieuczciwych), jeśli mają ten sam kod kreskowy i wygląd, mogą być mieszane w jednym pojemniku magazynowym. Klient zamawiający towar „sprzedawany przez Amazon” może więc otrzymać egzemplarz fizycznie dostarczony przez innego sprzedawcę.
O najróżniejszych wpadkach przy zakupach z portalu Amazon pisaliśmy już wiele razy. Ku waszej uwadze polecamy szczególnie:
Problem fałszywych nośników pamięci jest zatem wciąż realny i może dotknąć każdego, kto robi zakupy online. Chociaż platformy sprzedażowe starają się walczyć z tym procederem, czujność konsumentów pozostaje kluczowa. Narzędzia takie jak ValiDrive stanowią cenną pomoc w weryfikacji autentyczności i pojemności zakupionych pamięci USB, pozwalając uniknąć utraty danych i pieniędzy. Pamiętajmy – jeśli oferta wydaje się zbyt piękna, by była prawdziwa, najprawdopodobniej nią nie jest.
2

Autor: Krystian Łukasik
Zawodowo skupia się na pisaniu wiadomości ze świata elektroniki oraz tłumaczeń opisów i instrukcji produktów specjalistycznych. Pasja do nowoczesnych technologii komputerowych oraz gamingu pozwala mu być ciągle na bieżąco z ewoluującymi trendami w tych dziedzinach. Jego zamiłowanie do języka angielskiego stało się fundamentem decyzji o podjęciu i ukończeniu studiów z filologii angielskiej.