Premiera Dragon Age: The Veilguard będzie bezsprzecznie głośnym wydarzeniem na całym świecie. W fecie (bądź pogrzebie marki, jak twierdzą niektórzy) nie będą jednak mogli wziąć udziału mieszkańcy Indii, ponieważ nowe RPG ominie tamtejszy rynek.
Podczas tegorocznego Xbox Games Showcase studio BioWare zaprezentowało długo wyczekiwany zwiastun kolejnej odsłony serii Dragon Age. The Veilguard – bo tak brzmi nazwa produkcji wcześniej określanej podtytułem Dreadwolf – trafi na rynek jesienią 2024 roku. I chociaż wielu osób z pewnością zaciera ręce na myśl o debiucie gry, nie wszyscy będą mieli możliwość zakupić ją w swoim kraju. Smakiem po raz kolejny będą musieli obejść się m.in. mieszkańcy Indii.
O całej sytuacji po raz pierwszy poinformował na subreddicie Dragon Age użytkownik o pseudonimie Bolt_995. Internauta skontaktował się z Electronic Arts po tym, jak zauważył, że indyjskie sklepy zaczęły wycofywać oferty na The Veilguard. Z rozmowy z przedstawicielem EA udało mu się dowiedzieć, że „Dragon Age nie jest dostepne w Indiach, ponieważ produkcja nie została sprawdzona i zatwierdzona lokalnie przez regionalną komisję klasyfikacji gier”.
Oznacza to, że Veilguard to drugi z rzędu tytuł z serii, po Dragon Age: Inkwizycji, który nie zostanie wydany w Indiach. Produkcja z 2014 roku w dalszym ciągu nie jest dostępna na tamtejszym rynku, a według ówczesnego dystrybutora gier EA w Indiach, firmy Milestone Interactive, decyzję podjęto z powodu zawartych w grze scen intymnych z udziałem osób tej samej płci (via IGN).
Co ciekawe, według indyjskiego analityka rynku, Rishiego Alwaniego, tłumaczenie EA jest błędne, ponieważ w tym kraju nie istnieje lokalna tabela ocen, więc stosuje się klasyfikację PEGI. Co więcej, w Indiach wydano już kilka innych gier o kontrowersyjnej zawartości, np. Baldur’s Gate 3.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.