Ben Affleck i Matt Damon powiedzieli niedawno, że Netflix każe filmowcom powtarzać fabułę w dialogach dla rozkojarzonych widzów. Szefowie platformy nazywają podobne sugestie „obraźliwymi".
Choć podstawowa zasada scenariopisarstwa brzmi: „Pokaż, nie opowiadaj”, to w wielu produkcjach Netflixa zostaje ona złamana. O tym zaś, iż jest to świadomie stosowana strategia giganta streamingu, opowiedział na początku tego roku Ben Affleck. W niedawnym spotkaniu z dziennikarzami szefowie platformy zaprzeczyli, jakoby kazali filmowcom streszczać fabułę w dialogach.
Przypomnijmy, że w styczniu szerokim echem odbiły się wypowiedzi Bena Afflecka i Matta Damona, którzy wyjawili, iż Netflix dostosowuje swoje produkcje do widzów, którzy nie oglądają filmów z uwagą i którzy podczas seansu korzystają z telefonów. Filmowcom ponoć zasugerowano, że bohaterowie powinni kilkukrotnie powtórzyć fabułę w dialogach, aby widzowie mogli śledzić historię bez patrzenia na ekran.
Jak podaje Variety, gigant streamingu stanowczo zaprzeczył, jakoby dawał takie wytyczne twórcom filmów i seriali. Szefowie Netflixa ponoć „byli rozbawieni” pomysłem, że coś takiego w ogóle może mieć miejsce. Kwestia ta stanowiła jednak temat żartu Conana O’Briena na tegorocznej gali rozdania Oscarów.
Nie ma takiej zasady. Wszystkich nas rozbawił ten fragment na Oscarach, ale nie ma takiej zasady. […] Nie wiem, skąd pojawił się taki pomysł. Skupiamy się na robieniu dobrych filmów – powiedział Dan Lin.
Wiemy, jak bystra jest nasza widownia. Wiemy, jak uważnie oglądają i traktujemy ich jako wyrafinowanych i inteligentnych, jakimi są – powiedziała Jinny Howe, szefowa kontentu.
Uważam, że to obraźliwe dla twórców i filmowców, by myśleć, że w ogóle przyjęliby od nas taką uwagę. Tak więc myślę, że hejterzy będą hejtować, a ludzie muszą sobie coś wymyślać – dodała Bela Bajaria.
Niezależnie od tego, co mówią szefowie Netflixa, faktem jest, że część widzów ma problemy z utrzymaniem uwagi podczas oglądania filmów, a spora grupa odbiorców – jak zauważyli Damon i Affleck – korzysta z telefonów podczas seansu. Jak więc sądzicie, czy Netflix rzeczywiście nie ma specjalnej taktyki dostosowanej do niektórych odbiorców?
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Spodziewano się, że Attack on Titan poniesie porażkę, ponieważ nie był dość „uroczy”
2

Autor: Pamela Jakiel
Redaktorka działu filmowego Gry-Online od kwietnia 2023 roku. Absolwentka filmoznawstwa i MISH Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miłośniczka dzieł Romana Polańskiego, Terrence’a Malicka i Alfreda Hitchcocka. Woli gnozę od grozy, dramaty od komedii, Junga od Freuda. Tęskni za elegancją kina klasycznego i wciąż wraca do Bulwaru Zachodzącego Słońca. W muzeach tropi obrazy symbolistów, a świat przemierza gravelem. Uwielbia jamniki.