Insiderzy przewidują, że karty graficzne RTX 4090, RTX 4080 oraz RTX 4070 zobaczymy jeszcze w tym roku, natomiast RTX 4060 dopiero w 2023. Kiedy konkretnie? Jaka będzie ich specyfikacja?
Źródło: Unsplash | Christian Wiediger
Nie tak dawno Internet obiegły informacje o szacowanej dacie premiery RTX-a 4090. Zgodnie z nimi miał on zostać zaprezentowany w lipcu bieżącego roku. Niestety najnowsze przecieki sugerują przesunięcie ujawnienia najnowszej karty „zielonych” na październik. Po niej możemy spodziewać się premier RTX-ów 4080, 4070, a także 4060. Jakie są dokładnie terminy?
Patrząc w przeszłość, kiedy to premierę miały karty z serii Ampere, nie możemy wykluczyć, iż Nvidia zdecyduje się ogłosić trzy najmocniejsze modele w tym samym czasie. Do sklepów zaś trafiłyby one zgodnie z powyższą rozpiską.
Na podstawie źródeł, do których dotarł portal wccftech, możemy przekazać prawdopodobną specyfikację poszczególnych modeli GPU.

Titan A, bazujący na pełnym rdzeniu AD102-400, ma być kartą nieprawdopodobnie prądożerną. Mówi się o TGP wynoszącym aż 900 W! Sam rdzeń graficzny powinien zmieścić 18 432 rdzenie CUDA. Do tego GPU może otrzymać aż 48 GB pamięci VRAM na 384-bitowej szynie danych, co przy 24 Gb/s modułach pamięci przełoży się na przepustowość rzędu 1,15 TB/s. Do jej zasilenia potrzebne będą również dwa 16-pinowe złącza zasilania.
Karty graficzne Nvidia kupisz tutaj
RTX 4090 Ti ma być wyposażony w ograniczony pod kątem poboru mocy układ AD102-350. Jedyne aktualnie znane różnice między nim a „Tytanem” to TGP wynoszące 600 W, pojedyncze, 16-pinowe złącze zasilania oraz 24 GB pamięci VRAM zamiast 48 GB.
Kolejny model, który ma jako pierwszy trafić do sprzedaży, to RTX 4090. Zostanie on nieco okrojony względem w/w kart. Jego „mózgiem” będzie układ AD102-300, który ma zaoferować 16 128 rdzeni CUDA. Pod kątem pamięci wideo zmienia się jedynie szybkość modułów, która wyniesie 21 Gb/s, co przy zachowanej szynie danych da przepustowość 1 TB/s. Do tego znów schodzimy z TGP do poziomu 450 W.
Wariant „listopadowy”, czyli RTX 4080, bazuje na zupełnie innym rdzeniu o oznaczeniu AD103-300. W jego kontekście mówi się o przynajmniej 84 blokach SM, kryjących 10 752 rdzenie CUDA, a także 16 GB VRAM o prędkości 21 Gb/s na 256-bitowej szynie danych, co da przepustowość na poziomie 672 GB/s. Pobór mocy powinien oscylować w granicach 350 W.
„Grudniowy” RTX 4070 może okazać się świetnym prezentem pod choinkę. Kolejny raz widzimy zmianę rdzenia graficznego, tym razem na AD104-400. Tutaj będziemy musieli zadowolić się 7680 rdzeniami CUDA i 12 GB pamięci VRAM na 192-bitowej szynie danych o szybkości 18 Gb/s -daje to 432 GB/s przepustowości. W parze z niższą wydajnością idzie także niższe zużycie energii, szacowane na 300 W.
Na RTX-a 4060 przyjdzie nam zaczekać najdłużej. Z tego też powodu w sieci brakuje pewnych informacji o tym wariancie karty reprezentującej rodzinę Ada Lovelace. Rdzeń AD106 ma skrywać 4608 rdzeni CUDA i 8 GB VRAMu na 128-bitowej szynie. Niestety nie wiadomo nic o prędkości oraz przepustowości pamięci. TGP ma oscylować w granicach 200 W.
Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Osobiście mam pewne obawy związane z premierą serii RTX 4000, patrząc na to, co wydarzyło się przy wchodzeniu na rynek RTX-ów 3000. Kryptowaluty co prawda słabną, ale nowe karty graficzne z pewnością będą charakteryzowały się bardzo dobrą wydajnością ich wydobywania. Do tego dochodzą problemy z dostępnością półprzewodników oraz gracze czekający na ustabilizowanie się cen na rynku. Niewykluczone, że jeśli Nvidia nie dostarczy kart na czas, to znów będziemy mieli do czynienia z „papierową” premierą.
A czy Wy macie jakieś przemyślenia na ten temat? Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach.
Więcej:Aktualizacja Windowsa 11 pogrążyła wydajność w grach nawet o 50%; NVIDIA zareagowała hotfixem
29