Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość opinie 27 maja 2022, 15:00

autor: Karol Laska

Tej grze nie pomogła nawet nostalgia. Moja opinia o Kangurku Kao

Musimy porozmawiać o Kangurku Kao, choć będzie to konwersacja pełna bólu i żalu. I nie tylko dlatego, że z ringu wyszedłem cały poobijany. Mowa bowiem o grze przeciętnej, rujnującej moje dobre wspomnienia o ukochanej serii z dzieciństwa.

Lewy prosty. Mocne uderzenie odtwórczości i nudy. Prawy sierpowy. Techniczne problemy gry skutkują chwiejnym krokiem. Na sam koniec silny podbródkowy. Pisana na kolanie fabuła doprowadza do upadku na kolana. Kto tak obrywa? Nostalgia w pojedynku z Kao. Ta, która jakkolwiek motywowała mnie do tego, by nowego Kangurka dokończyć. I zarazem ta, która zawaliła się pod ciężarem braku jakości dostarczonego produktu.

Kangurek Kao nigdy nie był serią wybitną. Ale oryginał, pomimo topornego sterowania, potrafił zauroczyć klimatem i różnorodnością poziomów, a „dwójkę” spokojnie można stawiać obok Crashów i innych Raymanów z uwagi na frajdę odczuwaną podczas gry. Jakim cudem więc najnowszy Kao, wydany po niespełna 20 latach od Rundy 2, sprawia wrażenie uboższego gameplayowo, artystycznie i pod względem pomysłów? Autorzy chyba wyszli z założenia, że tworzą grę dla najmłodszych, więc ta nie musi być ani specjalnie złożona, ani... poprawnie działająca. Bo bugów, koślawych animacji, tragicznych hitboxów i innych niedociągnięć technicznych znajdziecie tu co niemiara.

Mimo dość oczywistego targetu deweloperzy momentami puszczają oczko do starszych graczy pamiętających dawne czasy. No bo przecież zbieraniu dukatów towarzyszy ten sam dźwięk, co kiedyś, a szyja Kao w wodzie staje się wręcz żyrafia. To jednak zwykłe mrugnięcia okiem, które nie zmienią faktu, że treści tu tyle, co kangur napłakał. Jasne, chodzimy po różnych biomach, bujamy się na barierkach, przyczepiamy uszami do siatki, ale bardzo szybko okazuje się, że liczba mechanik jest mocno ograniczona, przez co każdy level stanowi zestaw podobnych zagadek, przeszkód i ścieżek. Sytuację mogłyby uratować przestrzenne bazy wypadowe w każdym ze światów, które można w miarę swobodnie zwiedzać, tylko... no właśnie... w poszukiwaniu czego? Całej masy chaotycznie i mało przemyślanie rozmieszczonych znajdziek?

Wasze pociechy nie będą też musiały za bardzo myśleć podczas poznawania historii, bo to pozbawiona oryginalności przypowiastka rodzinna. Finał odbywa się na szybko i bez polotu, a dialogi usilnie chcą trafić do pokolenia XD, co chwilę nawiązując do mediów społecznościowych i luzackiej nowomowy w stylu: „How do you do, fellow kids?”. Scenarzyści wpletli gdzieś w to wszystko całkiem mądre komentarze na temat kapitalizmu i konsumpcjonizmu – szkoda tylko, że nie wybrzmiewają one mocniej.

Kangurek Kao zasadził mi parę mocnych ciosów, dzięki którym mogłem w końcu zrzucić z oczu okulary nostalgii, ale przy okazji znokautował sam siebie. Jasne, to tylko gra dla dzieci, jednak niedopracowana i pełna designerskich dróg na skróty. Nie kupiłbym jej swojej pociesze, bo znajdę tonę lepszych platformówek. Starzy fani serii też nie mają tu co zaglądać. No chyba, że chcą dostać gonga.

  1. Więcej o grze Kangurek Kao

Moja opinia o grze Kangurek Kao

PLUSY:

  1. parę easter eggów dla fanów serii;
  2. krytyka kapitalizmu zawsze w cenie;
  3. cukierkowa grafika miejscami daje radę...

MINUSY:

  1. ...ale prymitywizm tekstur i modeli przypomina czasy zaprzeszłe;
  2. ubogi system walki z szeregiem niedziałających jak trzeba hitboxów;
  3. powtarzalne i mało płynne sekwencje platformowe;
  4. bugi co chwilę uprzykrzające rozgrywkę;
  5. odtwórczy główny wątek fabularny pozbawiony interesującej kulminacji;
  6. dialogi starają się być śmieszne i na czasie – nie wychodzi im to;
  7. nudni bossowie, mała różnorodność przeciwników.

OCENA KOŃCOWA: 4,5/10

TWOIM ZDANIEM

Zagrasz w Kangurka Kao 3?

Tak
63,9%
Nie
36,1%
Zobacz inne ankiety