Wczorajszą premierę gry akcji Kill Knight można zaliczyć do udanych. Produkcja zbiera wyśmienite recenzje, zarówno od graczy, jak i mediów branżowych.
Ostatnio kolejne tygodnie wypełnione są wielkimi premierami. Poza nimi na rynek trafia również wiele innych, mniejszych, ale bardzo udanych produkcji. Dzisiaj chcemy zwrócić uwagę na taką małą perełkę w postaci Kill Knight, która wczoraj zadebiutowała na rynku. To gra akcji łącząca elementy strzelanki typu bullet hell i roguelike, w której wcielamy się w rycerza przemierzającego piekło.
Dlaczego piszemy o tej grze? Po pierwsze, to nowa produkcja niezależnego studia PlaySide, które ma na koncie udane Age of Darkness: Final Stand (80% pozytywnych recenzji na Steamie). Przede wszystkim jednak Kill Knight zbiera bardzo dobre opinie.
Gracze chwalą świetny system walki, dopracowane sterowanie, wysoki, ale sprawiedliwy poziom trudności, oraz to, że gra szybko się nie nudzi. Poniżej przytaczamy przykładową recenzję, która oddaje sentyment użytkowników Steam.
Kill Knight to satysfakcjonująca symfonia przemocy i prawdziwe arcydzieło w kategorii twin stick shooterów!
Walka jest superresponsywna i wymagająca. Wyobraź sobie, że próbujesz przeprowadzić operację serca podczas trzęsienia ziemi – to mniej więcej wymagany tutaj poziom precyzji. Po opanowaniu mechaniki i odblokowaniu sprzętu najlepiej dopasowanego do twojego stylu, poczujesz się jak prawdziwy średniowieczny kozak.
Kill Knight nie wszystkim podejdzie, ale nie można zaprzeczyć, jak wiele miłości i wysiłku włożono w tę grę. Jest zdecydowanie w mojej pierwszej trójce najlepszych gier niezależnych w tym roku.
Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!
1

Autor: Adrian Werner
Prawdziwy weteran newsroomu GRYOnline.pl, piszący nieprzerwanie od 2009 roku i wciąż niemający dosyć. Złapał bakcyla gier dzięki zabawie na ZX Spectrum kolegi. Potem przesiadł się na własne Commodore 64, a po krótkiej przygodzie z 16-bitowymi konsolami powierzył na zawsze swoje serce grom pecetowym. Wielbiciel niszowych produkcji, w tym zwłaszcza przygodówek, RPG-ów oraz gier z gatunku immersive sim, jak również pasjonat modów. Poza grami pożeracz fabuł w każdej postaci – książek, seriali, filmów i komiksów.