Decyzja Apple o usunięciu słuchawek oraz ładowarek była oficjalnie podyktowana troską o środowisko. Przyniosła ona także inne korzyści.
Dawid Wanat
Apple jako jedna z pierwszych firm postanowiło nie dołączać ładowarki oraz słuchawek do swoich telefonów. Trend ten zapoczątkowało przy premierze iPhone’a 12, który otrzymał tylko jedno akcesorium – kabel USB-C Lightning. Pomysł ten okazał się naprawdę opłacalny.
Według portalu Daily Mail firma z nadgryzionym jabłkiem w logo zaoszczędziła na tym rozwiązaniu 6,5 miliarda dolarów, a od momentu jego wprowadzenia zostało sprzedanych 190 milionów iPhone’ów na całym świecie.
Decyzja o zmniejszeniu liczby akcesoriów zapadła w 2020 roku i miała być podyktowana troską o środowisko. Zdobyła uznanie ekologów, którzy uważają, że pozwoliło to zmniejszyć roczną emisję dwutlenku węgla o 2 miliony ton.
Cena samego smartfona pomimo pomniejszenia zawartości zestawu pozostała taka sama, a aktualnie sam zasilacz w oficjalnym sklepie to wydatek rzędu 19 dolarów – w polskiej dystrybucji egzemplarz o mocy 5 W kosztuje 89 zł.
Koszt produkcji słuchawek, jak i samych kostek zasilających jest znacznie niższy niż ich cena sklepowa, dzięki temu Apple ma oszczędzać ok. 35 dolarów (ok. 150 zł) na każdym smartfonie.
Może Cię też zainteresować:
Apple stawia przed sobą ambitny cel, aby każde sprzedawane urządzenie było całkowicie neutralne dla środowiska. W planach ma zostać to osiągnięte do 2030 roku.
Choć decyzja była na początku dość kontrowersyjna, finalnie wyszło to firmie na dobre, a stałych użytkowników iPhone’ów uchroniło przed kolekcjonowaniem kolejnych zasilaczy. Jednak nieświadome osoby, które kupowały pierwszy produkt od Apple, mogły zostać tym nieco zaskoczone.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:LEGO zapowiedziało wielką rewolucję w postaci małego klocka. Fani nie są pewni czy to dobry kierunek
9