@Heinrich_2.0
Jeśli ktoś zajmuje się zawodowo fotografią to może swoje fotki sprzedawać na odpowiednich serwisach pokroju Stutterstocka. Jeśli ktoś fotkę wykorzysta bez uiszczenia opłaty to fotograf może zażądać usunięcia fotografii albo domagać się rekompensaty, mogącej iść w kilkadziesiąt a nawet kilkaset tysięcy.
--------------------------
Dyrektywy zawarte w "acta2.0"(nazwa niepoprawna ale przynajmniej chwytliwa) są stworzone przez osoby, które nie rozumieją działania internetu albo mają jego przestarzałą wizję.
Jeśli chodzi o ochronę praw autorskich to obecnie najlepszym rozwiązaniem zarówno dla autorów jak i internautów oraz samych serwisów są licencję Creative Commons(po więcej odsyłam do Wikipedii i strony organizacji).
Natomiast wracając do tematów samych dyrektyw o ile takie serwisy jak GOL czy molochy pokroju Google i tak z tego wybrną tak najbardziej zaboli to mniejsze serwisy i blogi, których zasięg zostanie ograniczony albo znikną całkowicie.
Natomiast większe serwisy po prostu odbiją sobie licencje na użytkownikach serwując im coraz więcej nachalnych reklam. Dzięki czemu wrócimy do początków XXI wieku.
Prócz dużych koncernów medialnych(muzyka, prasa itp.) praktycznie tracą na tym wszyscy.
Ci ludzie nic ostatnio nie stworzyli to przynajmniej tak chcą błysnąć.
Marionetki, przynajmniej wiadomo, których "twórców" od siedmiu boleści można olewać.
Skąd wiadomo, że to zwykły lobbing? Przewijające się tu i ówdzie zwroty typu "wydawcy prasowi". Wiadomo, że przez portale internetowe, agregaty treści i media społecznościowe wydawcy papierowych pisemek dostają po tyłku, wiec dla nich taka dyrektywa to zbawienie. Cały ten manifest to brednie, a jego autorzy używają odwróconych argumentów i najzwyklejszych chwytów erystycznych, przez co brzmi to jak jakiś komunikat propagandowy.
A ja proponuję sobie przeczytać to https://bezprawnik.pl/maria-marysia-sadowska-acta-2-zus/ żeby zobaczyć jaka jest ich realna wiedza na temat tej dyrektywy. Ktoś im naściemniał, że się wzbogacą, a tymczasem chodzi o to żeby duże wydawnictwa - głównie z Niemiec - wydoiły z kasy Google. "Polscy twórcy" występują tutaj w roli pożytecznych i....
Marionetki, przynajmniej wiadomo, których "twórców" od siedmiu boleści można olewać.
Skąd wiadomo, że to zwykły lobbing? Przewijające się tu i ówdzie zwroty typu "wydawcy prasowi". Wiadomo, że przez portale internetowe, agregaty treści i media społecznościowe wydawcy papierowych pisemek dostają po tyłku, wiec dla nich taka dyrektywa to zbawienie. Cały ten manifest to brednie, a jego autorzy używają odwróconych argumentów i najzwyklejszych chwytów erystycznych, przez co brzmi to jak jakiś komunikat propagandowy.
wymusiłyby na serwisach internetowych uiszczanie opłat za publikację nie tylko zastrzeżonych tekstów, lecz także linków do nich, a także nakładałby obowiązek usuwania treści łamiących prawo autorskie.
Faktycznie straszne, bo tłuste koty będą wreszcie zobowiązane zapłacić za cudzą pracę. Niesłychane, bandytyzm. Zobaczcie sobie lepiej, jakie molochy bronią się przed wejściem w życie dyrektywy.
To nie jest żadne ACTA 2, jak to wielcy obrońcy Internetu ogłaszają. Dyrektywa ma chronić twórców praw autorskich, nikt nikomu nic nie będzie cenzurować. Już teraz są i tak copyright strikes na youtubie, więc niech yt też nie udaje świętoszków, bo już od lat tańczy pod dyktanda innych twórców.
Zmieni się tylko tyle, że wreszcie twórcy jak fotografowie czy pisarze będą dostawali tantiemy jak jakaś strona ich zalinkuje. Aż tyle.
HURR DURR KONIEC INTERNETU!
Według niego Google i inni wielcy gracze na sieciowym rynku oszukują społeczeństwo, a wskazywane przez nich zagrożenia – w tym zwiększenie cenzury Internetu – są fikcją.
No bo dokładnie tak jest. To nie jest żadna ACTA 2, to manipulacja. GOL też w tej manipulacji uczestniczy. Nikt internetu nie będzie zamykał. Zwykłego usera to w żaden sposób nie dotknie. Zminusujcie mnie jak ostatnio, -18 to za mało.
Nie wierzę, że niektórzy są tacy głupi i naiwni w imię pieniędzy...
Większe ograniczenie w sieci przynosi więcej szkód niż pożytku.
Przykład? Uczciwe klienci oberwali mocno od DRM (niedziałające gry z SecurROM i gry od GfWL), a piraci nie. Nintendo usunęło fanowskie mody w sieci, strony z "zapomniane" gry też. Strach mi pomyśleć, gdyby "większe" ograniczenie zostanie wprowadzony do życia.
Twórcy mają prawo do ochrony własne owoce pracy, ale jeśli chodzi o prawo, to nie można za bardzo przesądzić, gdyż chciwe wydawcy (wilki) również na tym skorzystają. Prawo często mają wady i luki. Uważajmy, czego życzymy.
No ale to właśnie wielkie molochy czerpią z tego kasę, nie odwrotnie. Załóżmy, że jesteś fotografem i jakaś strona internetowa bezczelnie wykorzystuje fotki, które ty zrobisz. Oni zarabiają z reklam, ty nic z tego nie masz. Jest to fair według ciebie? O to chodzi w tej dyrektywie, a nie o ograniczaniu Internetu. To bzdury powielane przez redpillsowych wielbicieli.
Chodzi o to, żeby twórcy dostawali pieniądze za to, co robią. Jak sądzisz, czemu taki Google się przed tym broni jak może? Bo to ich głównie to dotknie.
A DRM dla muzyki, filmy i gry pomagało twórcy lepiej zarobić? Nie. Zastanów się.
Sir Xan, odsyłam cię do interpretacji dyrektywy, bo mylisz DRM z czymś, co zapewnia twórcom kasę z tego, co robią.
Proszę: http://kodeksnaszpilkach.pl/cala-prawda-o-acta-2/ - tym bardziej linkuję artykuł, gdzie autorka ma mieszane odczucia co do wejścia w życie dyrektywy.
Serio, nie śmierdzi ci nic, że nagle taki moloch jak Google uparcie się broni przed wejściem w życie tej dyrektywy? Ani trochę?
Również nie mam zaufanie do Google, gdyż oni też nie są uczciwi.
@Heinrich_2.0
Jeśli ktoś zajmuje się zawodowo fotografią to może swoje fotki sprzedawać na odpowiednich serwisach pokroju Stutterstocka. Jeśli ktoś fotkę wykorzysta bez uiszczenia opłaty to fotograf może zażądać usunięcia fotografii albo domagać się rekompensaty, mogącej iść w kilkadziesiąt a nawet kilkaset tysięcy.
--------------------------
Dyrektywy zawarte w "acta2.0"(nazwa niepoprawna ale przynajmniej chwytliwa) są stworzone przez osoby, które nie rozumieją działania internetu albo mają jego przestarzałą wizję.
Jeśli chodzi o ochronę praw autorskich to obecnie najlepszym rozwiązaniem zarówno dla autorów jak i internautów oraz samych serwisów są licencję Creative Commons(po więcej odsyłam do Wikipedii i strony organizacji).
Natomiast wracając do tematów samych dyrektyw o ile takie serwisy jak GOL czy molochy pokroju Google i tak z tego wybrną tak najbardziej zaboli to mniejsze serwisy i blogi, których zasięg zostanie ograniczony albo znikną całkowicie.
Natomiast większe serwisy po prostu odbiją sobie licencje na użytkownikach serwując im coraz więcej nachalnych reklam. Dzięki czemu wrócimy do początków XXI wieku.
Prócz dużych koncernów medialnych(muzyka, prasa itp.) praktycznie tracą na tym wszyscy.
Ci ludzie nic ostatnio nie stworzyli to przynajmniej tak chcą błysnąć.
Ich logo przypomina łańcuch. Którym chcą spętać swój własny naród.
https://centrumcyfrowe.pl/reforma/
"Po drugie – to rozwiązanie może także otworzyć furtkę do masowego filtrowania treści z innych powodów, np. definiowanych na bieżąco, bądź egzekwowanych bez wiedzy użytkownika. Prywatne firmy nie powinny mieć obowiązku kontrolowania naszej komunikacji. "
https://centrumcyfrowe.pl/wiedza-o-reformie/
hahaha polscy twórcy a na zdjęciu konserwatywna ***** Pospieszalski.
Ja rozumiem, że stare dziady nie wiedzo nie rozumio i nie chco zrozumieć internetów, ale że młodzi się pod tym podpisują? Panowie trzeba w końcu zmienić stare kanały dystrybucji i polubić internetu.
Facebook, Google i YouTube robią wszystko, by nie tylko nie płacić jak trzeba twórcom, ale też, by nie płacić podatków w naszym kraju.
To jest akurat prawda i nie ma co do tego wątpliwości - pytanie czy dyrektywa ma szansę to zmienić, czy tylko popsuć
To akurat problem globalizmu bo korporacje wykorzystują globalizm i łatwość kupna polityków i ustaw do tego żeby stawać się coraz bardziej uprzywilejowane a co za tym idzie psuć rynek i gospodarkę.
Oczywiście rozwiązania problemu są ale zarówno w Brukseli jak i w USA polityka jest w rękach korporacji i finansiery a co za tym idzie rozwiązania są blokowane.
A ja proponuję sobie przeczytać to https://bezprawnik.pl/maria-marysia-sadowska-acta-2-zus/ żeby zobaczyć jaka jest ich realna wiedza na temat tej dyrektywy. Ktoś im naściemniał, że się wzbogacą, a tymczasem chodzi o to żeby duże wydawnictwa - głównie z Niemiec - wydoiły z kasy Google. "Polscy twórcy" występują tutaj w roli pożytecznych i....
Sprawa dokładnie tak wygląda. Niemieckie wydawnictwa już jakiś czas temu chciały wojować z googlem który do nich linkował. Więc google wyciął wszystko co ich dotyczyło i jak to się mogło skończyć w świecie gdzie dla wielu ludzi google jest toższamy z internetem, olbrzymimi spadkami zasięgi i unikalnych wejść do nich. W tym momencie chcą wymusić aby google musiał płacić każdemu. Ale prawda jest taka że dla wielu zwłaszcza mniejszych podmiotów to błogosławieństwo że znajdują się w algorytmach googla. Przecież te przepisy bardzo chcą ograniczyć wolność wypowiedzi i cytowania.
Oczywiście, że to nie jest ACTA 2. Nie wiem, jak ktoś mógłby pomyśleć, że jest inaczej.
Nie wiem też, jak ktoś mógłby nie domyślić się, że to nazwa symboliczna, bazująca na poprzednich doświadczeniach, "dyrektywach naprawiających internet".
Starzy ludzie dalej kierują edukacją tak, jak kilkadziesiąt lat temu. Nic się nie zmienia, hamują rozwój ludzkości. Technologia idzie do przodu, metody i warunki nauczania - nie.
Tak samo jest z tymi dyrektywami. Nieodpowiedni ludzie zajmujący się nieodpowiednimi dla nich tematami. Założę się, że większość polityków nie ma tak dużego kontaktu z internetem, jak większość młodszego społeczeństwa. Widzą parę złych przykładów i od razu ruszają do boju z wymyślonymi przez nich "słusznymi" środkami mającymi naprawić internet.
Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura. Mam nadzieję, że to nigdy nie wejdzie w życie.
A niech wspierają ważne że masa wyborcza nie wspiera. Nie wiem czy kto zaryzykuje przegranie wyborów dla tej głupoty acta.
Dlaczego większość mówi na to ACTA 2.0 skoro to jest ACTA 2?
Równie dobrze na windowsa 7 można mówić windows 7.0